Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Kolizja. Kto ma rację?

Featured Replies

Napisano

Chciałbym przypomnieć dyskusję, która się odbyła na kaciku - Kolega dostał mandat...>>>

Byłem dzisiaj W Komendzie Stołecznej Ruchu Drogowego u specjalistów od Prawa o Ruchu Drogowym na przesłuchaniu i przy okazji zapytałem o tamto zdarzenie oraz podobne.

Wyszedłem załamany.

Usłyszałem, że wytyczne dla policji są w takich sprawach jednoznaczne.

1. Każdy wypadek, kolizja, czy stłuczka są zdarzeniami indywidualnymi i nie ma gadki - a co będzie jak ten, czy tamten zrobi tak, czy siak.

2. W opisywanym poprzednim wątku, policjant zobowiązany jest to nałożenia mandatu obu stronom, bo jeden kierowca nie ustąpił pierwszeństwa, a drugi jadąc po powierzchni wykluczonej z ruchu popełnił cyt.: wykroczenie formalne i za to został ukarany.

Na moje pytanie - co będzie, jeśli będę zjeżdżał z chodnika, aby włączyć sie do ruchu na jezdni jednokierunkowej i jadący pod prąd samochód najedzie na mnie?

Usłyszałem - będzie pan winny kolizji drogowej, a tamten kierowca zostanie ukarany za wykroczenie formalne.

Zadałem kolejne, trochę tendencyjne pytanie.

Jedziemy drogą podoporządkowaną i dojeżdzamy do drogi głównej.

Czy jadący z prędkością 70 km/h po drodze dla rowerów biegnącej wzdłuż drogi głównej motocyklista, a droga ta biegnie między krzakami i drzewami, w związku z czym widoczność jest marna, najedzie na nas, to kto ponosi winę?

Odpowiedź była jednoznaczna. My ponosimy winę, a motocyklista odpowiada (jeśli przeżyje) jedynie za wykroczenie formalne.

Rozwiano mi wszelkie wątpliwości co do tego, jakie obowiązuje w Polsce prawo. To prawo faworyzuje piratów drogowych.

Sprawiedliwości należy szukać w sądzie (???).

Dziękuję za uwagę.

Napisano

Od dawna wiadomo, że nie ma związku przyczynowo-skutkowego podczas orzekania o winie u nas.

Napisano

> Jedziemy drogą podoporządkowaną i dojeżdzamy do drogi głównej.

> Czy jadący z prędkością 70 km/h po drodze dla rowerów biegnącej

> wzdłuż drogi głównej motocyklista, a droga ta biegnie między

> krzakami i drzewami, w związku z czym widoczność jest marna,

> najedzie na nas, to kto ponosi winę?

> Odpowiedź była jednoznaczna. My ponosimy winę, a motocyklista

> odpowiada (jeśli przeżyje) jedynie za wykroczenie formalne.

Nie do końca. Ktoś opisywał przypadek, gdzie wygrał w sądzie mimo, że spowodował kolizję wyjeżdżając z podporządkowanej, gdy ten na głównej jechał dużo za szybko, na tyle, by uniemożliwoć prawidłową ocenę sytuacji temu na podporządkowanej.

Napisano

Niestety, biorąc wprost logikę prawa to mandaty należały się obu,

ale jest też 'winny kolizji' i powinien nim być ten z wyłączonego pasa,

ale pewnie policja winnym wskazała tego z drogi podporządkowanej co jest bez sensu.

Z autopsji wiem, policja tak wyrokuje.

Napisano

Winny powinien być ten, którego nie powinny być w danym miejscu...

Czyli jadący przez pas wył z ruchu,

jadący pod prąd,

na ścieżce itd itd...

Napisano

> Niestety, biorąc wprost logikę prawa to mandaty należały się obu,

Jeżeli tak jest, to malowanie pasków i wyłączanie pewnych obszarów z ruchy, żeby stworzyć bezkolizyjne włączanie się do ruchu jest bez sensu.

Napisano
  • Autor

> Mnie się wydaje, że baran Ci odpowiadał i tyle...

Baranów było dwóch. Gdyby był jeden, to sądziłbym, że niedouczony.

Napisano

A czemu nie odwrotnie - wymuszający pierwszeństwo nie popełnił wykroczenia formalnego a winny jest jadący po wyłączonej powierzchni?

A czemu w ogóle nie obaj wykroczenie formalne?

Napisano

> Winny powinien być ten, którego nie powinny być w danym miejscu...

> Czyli jadący przez pas wył z ruchu,

> jadący pod prąd,

> na ścieżce itd itd...

Nie! Winny zawsze jest ten który spowodował kolizję, czyli przywalił. Wiesz co by się działo, gdyby ktoś uderzył w auto zaparkowane na zakazie zatrzymywania i była by to wina tego stojącego? hehe.gifrotfl.gif

Napisano

Tak, ale to już szarpanie sie w sądzie...

Jak jestes na podporządkowanej to masz mieć radar i jeszcze podgląd najlepiej z satelity czy nikt nie zap... 200km/h główna...

Krawiec

Napisano

> Nie! Winny zawsze jest ten który spowodował kolizję, czyli przywalił.

> Wiesz co by się działo, gdyby ktoś uderzył w auto zaparkowane na

> zakazie zatrzymywania i była by to wina tego stojącego?

pad.gif

Ale wiesz, że dyskutujemy w tym wątku o bardzo konkretnych przypadkach?

Gdzie Jedno z aut POJAWIA się (podkreślam, czasownik niedokonany)

w prawnie "niemożliwym" miejscu co powoduje problem?

poza tym, nie zawsze jest tak, że winny jest ten, który uderzył smirk.gif

Napisano

> Nie! Winny zawsze jest ten który spowodował kolizję, czyli przywalił.

> Wiesz co by się działo, gdyby ktoś uderzył w auto zaparkowane na

> zakazie zatrzymywania i była by to wina tego stojącego?

Czyli jak przywalisz w kogoś kto wjechał na czerwonym na skrzyżowanie to bierzesz winę na siebie, a on popełnił tylko "wykroczenie formalne"?

Napisano

> Ale wiesz, że dyskutujemy w tym wątku o bardzo konkretnych

> przypadkach?

> Gdzie Jedno z aut POJAWIA się (podkreślam, czasownik niedokonany)

> w prawnie "niemożliwym" miejscu co powoduje problem?

W praktyce nie ma miejsc "niemożliwych", zawsze i wszędzie może pojawić się coś czego nie powinno tam być, niezależnie od tego co albo kto to jest, a kierowca ma mieć oczy i uszy otwarte, w dodatku dookoła głowy.

> poza tym, nie zawsze jest tak, że winny jest ten, który uderzył

Prawie zawsze, nawet jak ktoś jest ofiarą a mógł uniknąć zderzenia, to będzie miał orzeczoną winę, albo jak się dobrze obroni współudział.

Napisano

> Tak, ale to już szarpanie sie w sądzie...

> Jak jestes na podporządkowanej to masz mieć radar i jeszcze podgląd

> najlepiej z satelity czy nikt nie zap... 200km/h główna...

> Krawiec

No niestety w kodeksie są zapisy o tym, że "ma się UPEWNIĆ" a nie ma nic o tym, że gdy naruszy rażąco jakiś przepis, to inny jest zwolniony z odpowiedzialności, bo naruszył "mniej" ważny przepis ... to już rostrzyga sąd.

Napisano

> Czyli jak przywalisz w kogoś kto wjechał na czerwonym na skrzyżowanie

> to bierzesz winę na siebie, a on popełnił tylko "wykroczenie

> formalne"?

Zależy jak wjechał, wiesz o co chodzi? grinser006.gif

Napisano

> Nie! Winny zawsze jest ten który spowodował kolizję, czyli przywalił.

> Wiesz co by się działo, gdyby ktoś uderzył w auto zaparkowane na

> zakazie zatrzymywania i była by to wina tego stojącego?

wiesz, zalezy krucze gdzie stoi.. o, np zastawienie drogi pozarowej i interwencja strazy pozarnej, albo postawienie samochodu za zakretem/wzniesieniem na jezdni autostrady - nie ma sily, ktos sie nie da rady zatrzymac...

pozdro

Napisano
  • Autor

> Nie do końca. Ktoś opisywał przypadek, gdzie wygrał w sądzie mimo, że

> spowodował kolizję wyjeżdżając z podporządkowanej, gdy ten na

> głównej jechał dużo za szybko, na tyle, by uniemożliwoć

> prawidłową ocenę sytuacji temu na podporządkowanej.

To samo powiedział policjant z którym rozmawiałem, ale o tym decyduje sąd, a nie funkcjonariusz "likwidujący' wypadek. On ma przeprowadzić sprawę najprostszą procedurą. Proponuje mandat zgodnie z wytycznymi.

Przyjmujesz - jesteś winien.

Nie przyjmujesz - sprawa idzie do sądu.

Słynne wpuszczanie kogoś w maliny, zapraszając ręką do wyjazdu z podporządkowanej, a później uderzenie w jego auto, ma "szanse powodzenia", jeśli kierowcy byli jeden na jeden.

Jeśli byli obcy, wiarygodni świadkowie, którzy zeznają w sądzie jak było, to zapraszający może zostać skazany za spowodowanie wypadku.

Ale znowu wracamy do sedna sprawy. O tym zadecyduje sąd.

Na miejscu zdarzenia, policmajster zaproponuje mandat temu, który wyjechał z podporządkowanej.

Jeśli jest cień wątpliwości co do naszej winy, mandatu nie wolno przyjmować. Nikt nie musi się z faktu nie przyjęcia tłumaczyć.

Napisano

policjant na miejscu zdarzenia nie powinien iść na łatwiznę i walić mandaty komu popadnie! to on jest po to żeby przeanalizować zdarzenie i okreslić winnych. pieprzenie że wcale nie trzeba przyjmować mandatu to nieudolna próba usprawiedliwienia!

Napisano

> Nie! Winny zawsze jest ten który spowodował kolizję, czyli przywalił.

> Wiesz co by się działo, gdyby ktoś uderzył w auto zaparkowane na

> zakazie zatrzymywania i była by to wina tego stojącego?

Chyba nie powiesz, że jak postawię autko nieoświetlone na zakazie zatrzymywania i ktoś przywali, to nie moja wina?

Napisano

> Chyba nie powiesz, że jak postawię autko nieoświetlone na zakazie

> zatrzymywania i ktoś przywali, to nie moja wina?

Pewnie dostaniesz mandat za złe parkowanie, ale wina za kolizję będzie tego co przywalił jadąc. Nie ma tłumaczenia, że tego samochodu nie powinno tam było być, i jak by nie było to bym nie przywalił.

Napisano
  • Autor

> policjant na miejscu zdarzenia nie powinien iść na łatwiznę i walić

> mandaty komu popadnie! to on jest po to żeby przeanalizować

> zdarzenie i okreslić winnych.

Nie znam przepisów obowiązujących policjanta na miejscu zdarzenia...

> pieprzenie że wcale nie trzeba

> przyjmować mandatu to nieudolna próba usprawiedliwienia!

...wiem natomiast, że odmówiłbym przyjęcia mandatu, jeśli staranowałby mnie samochód jadący pod prąd jezdnią jednokierunkową.

Możesz to nazywać pieprzeniem. To niczego nie zmienia.

Napisano

> Prawie zawsze, nawet jak ktoś jest ofiarą a mógł uniknąć zderzenia,

> to będzie miał orzeczoną winę, albo jak się dobrze obroni

> współudział.

Wystarczy ze jade lewym pasem, z prawego nagle wjezdza przede mnie inny pojazd i wale go radosnie w bok. I co ? Tez ja jestem winny? cfaniaczek.gif

Napisano

> ...albo postawienie samochodu za

> zakretem/wzniesieniem na jezdni autostrady - nie ma sily, ktos

> sie nie da rady zatrzymac...

Czyli ten ktoś nie dostosował prędkości pojazdu do widoczności drogi i możliwości bezpiecznego zatrzymania się na niej zlosnik.gif

Napisano

zwrócę uwagę tylko na jedną rzecz....

każdy przypadek (kolizji) jest indywidualny....a powtórzyć go ...jest dość ciężko....a wręcz nie jest to możliwe...

dlatego każdą sprawę też ocenia się indywidualnie....

opis kolizji przedstawiany w postach jest subiektywny

większość nie była na miejscu, nie widziała.....ale swoje zdanie ma.....

a dodatkowe posty które opisują wyimaginowane sytuacje (choć możliwe ) to dywagacje akademickie.....

albo jak mówi mój znajomy "...rozbijanie gówna na atomy..."

aby podyskutować na konkretny temat trzeba o nim sporo wiedzieć, a nie tylko analizować przepisy do opisanej w bardzo wąskim temacie sytuacji......

owszem przepisy prawa stanowią pewne reguły.... i te reguły stosują policjanci, biegli, sądy...etc...ale też znają szczegóły konkretnych sytuacji o których bardzo wielu userów biorących udział w dyskusji nie ma pojęcia....

jestem pewien, że żaden z tych policmajstrów z którymi rozmawiałeś, nie podjąłby jakiejkolwiek decyzji, czytając o kolizji w necie... zlosnik.gif

natomiast będąc na miejscu musiałby ocenić wszystko na podstawie tego co tam zastał i się dowiedział....

Napisano

a ja mam takie pytanie odnosnie sytuacji, ktora ostatnio mi sie przytrafila...

rzecz sie dzieje w strefie, wiec zawsze z prawej maja pierwszenstwo... ale ze to zaraz kolo mnie, to wiem ktore boczne sa jednokierunkowe i nie ma prawa z nich nikt wyjechac...

jednak ostatnio z jednej z nich koles wyjechal mi zaraz przed nosem... na szczescie zdazylem wychamowac ale niewiele brakowalo... (swoja droga to jest to dosc dziwna strefa, bo ulica ktora ja jechalem ewidentnie powinna byc glowna... ale nie o tym)

kto w wyniku kolizji bylby winny? niby patrzac na te tlumaczenia wychodzi, ze ja... ale tam w ogole nie ma pasu jezdni idacego w moim kierunku, wiec imo to powinno byc traktowane jako wlaczenie sie do ruchu... (pomijam tez fakt, ze wszyscy normalni ludzie wyjezdzajac tutaj z bocznych najpierw podjezdzaja do krawedzi wyraznie sygnalizujac swoja obecnosc, a dopiero potem wjezdzaja, bo jak mowilem jedna jest wyraznie "glowna")

Napisano
  • Autor

> zwrócę uwagę tylko na jedną rzecz....

> każdy przypadek (kolizji) jest indywidualny....

Zanim zabierzesz głos, zadaj sobie trud i przeczytaj mój pierwszy post, bo mam wrażenie, że bijemy pianę.

Quote:

1. Każdy wypadek, kolizja, czy stłuczka są zdarzeniami indywidualnymi


Napisano

> Chciałbym przypomnieć dyskusję, która się odbyła na kaciku - Kolega

> dostał mandat...

> Byłem dzisiaj W Komendzie Stołecznej Ruchu Drogowego u specjalistów

> od Prawa o Ruchu Drogowym na przesłuchaniu i przy okazji

> zapytałem o tamto zdarzenie oraz podobne.

> Wyszedłem załamany.

> Usłyszałem, że wytyczne dla policji są w takich sprawach

> jednoznaczne.

> 1. Każdy wypadek, kolizja, czy stłuczka są zdarzeniami indywidualnymi

> i nie ma gadki - a co będzie jak ten, czy tamten zrobi tak, czy

> siak.

> 2. W opisywanym poprzednim wątku, policjant zobowiązany jest to

> nałożenia mandatu obu stronom, bo jeden kierowca nie ustąpił

> pierwszeństwa, a drugi jadąc po powierzchni wykluczonej z ruchu

> popełnił cyt.: wykroczenie formalne i za to został ukarany.

moim zdaniem to troche naciągane, takie pójscie na łatwizne a nie właśnie indywidualne potraktowanie sprawy

> Na moje pytanie - co będzie, jeśli będę zjeżdżał z chodnika, aby

> włączyć sie do ruchu na jezdni jednokierunkowej i jadący pod

> prąd samochód najedzie na mnie?

> Usłyszałem - będzie pan winny kolizji drogowej, a tamten kierowca

> zostanie ukarany za wykroczenie formalne.

icon_eek.gifboje_sie.gifboje_sie.gifboje_sie.gifboje_sie.gifboje_sie.gifboje_sie.gifscrewy.gif

> Zadałem kolejne, trochę tendencyjne pytanie.

> Jedziemy drogą podoporządkowaną i dojeżdzamy do drogi głównej.

> Czy jadący z prędkością 70 km/h po drodze dla rowerów biegnącej

> wzdłuż drogi głównej motocyklista, a droga ta biegnie między

> krzakami i drzewami, w związku z czym widoczność jest marna,

> najedzie na nas, to kto ponosi winę?

> Odpowiedź była jednoznaczna. My ponosimy winę, a motocyklista

> odpowiada (jeśli przeżyje) jedynie za wykroczenie formalne.

> Rozwiano mi wszelkie wątpliwości co do tego, jakie obowiązuje w

> Polsce prawo. To prawo faworyzuje piratów drogowych.

> Sprawiedliwości należy szukać w sądzie (???).

> Dziękuję za uwagę.

ja nie wiem czy to jest chore prawo czy błędna interpretacja policji. Przecież to jest zachęta do piratowania, jedyne co grozi to mandat screwy.gif

Napisano

> Zanim zabierzesz głos, zadaj sobie trud i przeczytaj mój pierwszy

> post, bo mam wrażenie, że bijemy pianę.

zanim udzielisz mi rad....kiedy mam zabierać głos i w jakiej sprawie...

przeczytaj cały post który napisałem...

a nie wyrywaj kilka słów z kontekstu....

a co do bicia piany....jak to nazwałeś.....

to nie wiem o czym piszesz.....

Napisano

> zwrócę uwagę tylko na jedną rzecz....

> każdy przypadek (kolizji) jest indywidualny....a powtórzyć go ...jest

> dość ciężko....a wręcz nie jest to możliwe...

Jest możliwe i to bardzo często (te same ulice, te same tory jazdy itd). Traktowanie indywidualne takich samych zdarzeń (zakończone różnymi od siebie wnioskami) rodzi jedynie wątpliwości i daje prace prawnikom zlosnik.gif. IMO przede wszystkim zabezpiecza ono przed odpowiedzialnością za ewentualne błędy lub niekompetencję w postępowaniu (dotyczy to nie tylko policji)

> dlatego każdą sprawę też ocenia się indywidualnie....

> opis kolizji przedstawiany w postach jest subiektywny

subiektywny jest również na miejscu opis uczestników

> jestem pewien, że żaden z tych policmajstrów z którymi rozmawiałeś,

> nie podjąłby jakiejkolwiek decyzji, czytając o kolizji w

> necie...

to były proste opisy z jasnymi szkicami, oni na miejscu nie zrobiliby nic innego

> natomiast będąc na miejscu musiałby ocenić wszystko na podstawie tego

> co tam zastał i się dowiedział....

a jeśli żaden uczestnik nie uzna swojej winy to sprawa trafi do sadu i tam na podstawie takich opisów ktoś będzie musiał podjąć decyzję o winie. Niestety znów nie będzie ona wiążąca. Utwierdza mnie to w przekonaniu że najważniejsze jest, aby nie dać wiążącej wykładni bo może to zrodzić poważne skutki prawne. Reszta liczy się mniej lub wcale

Pzdrawiam 20.GIF

Napisano

> a ja mam takie pytanie odnosnie sytuacji, ktora ostatnio mi sie

> przytrafila...

> rzecz sie dzieje w strefie, wiec zawsze z prawej maja

> pierwszenstwo...

Jeśli nie ma oznakowania to wszystkie są równe. Bo ty może wiesz, które są główniejsze, ale przyjezdny już o tym wiedzieć nie musi.

U nas ktoś postąpił gorzej - zdjął znaki, które pokazywały pierwszeństwo. Oczywiście nikt w zamian nie zaproponował znaku A-5 - nie ma kompletnie żadnego oznakowania. Co gorsza ci, którzy teoretycznie mają pierwszeństwo są narażeni na uderzenie z boku wprost w drzwi kierowcy na skutek winy tych, którzy jadą "na pamięć" zgodnie z dawnym pierwszeństwem. To się nazywa dopiero "krótki móżdżek" urzędników.

Napisano

> Jeśli nie ma oznakowania to wszystkie są równe. Bo ty może wiesz,

> które są główniejsze, ale przyjezdny już o tym wiedzieć nie

> musi.

> U nas ktoś postąpił gorzej - zdjął znaki, które pokazywały

> pierwszeństwo. Oczywiście nikt w zamian nie zaproponował znaku

> A-5 - nie ma kompletnie żadnego oznakowania. Co gorsza ci,

> którzy teoretycznie mają pierwszeństwo są narażeni na uderzenie

> z boku wprost w drzwi kierowcy na skutek winy tych, którzy jadą

> "na pamięć" zgodnie z dawnym pierwszeństwem. To się nazywa

> dopiero "krótki móżdżek" urzędników.

mi nie chodzi o to, ze ulica po ktorej jade jest "glowniejsza", ale o to, ze z ulicy po prawej nie ma prawa nikt wyjechac, bo jest jednokierunkowa...

Napisano

> Jest możliwe i to bardzo często (te same ulice, te same tory jazdy itd). Traktowanie indywidualne takich samych zdarzeń (zakończone różnymi od siebie wnioskami) rodzi jedynie wątpliwości i daje prace prawnikom .

te same uszkodzenia i sposób ich powstania, te same wgniecenia i zarysowania lakieru....takie same kąty działania sił.....(dotyczące wgnieceń)

Wilu....

z całym szacunkiem.......

zestaw mi 2 autka....

pokaż w nich uszkodzenia i powiedz.....że wszystkie inne tak się mogły zderzyć.... zeby.GIF

na co daj ze dwa przykłady z fotkami... zlosnik.gif

> a jeśli żaden uczestnik nie uzna swojej winy to sprawa trafi do sadu i tam na podstawie takich opisów ktoś będzie musiał podjąć decyzję o winie. Niestety znów nie będzie ona wiążąca.

zależy to tylko od materiału dowodowego.....

i jaką masz pewność że nie bedzie???

Napisano

> 2. W opisywanym poprzednim wątku, policjant zobowiązany jest to

> nałożenia mandatu obu stronom, bo jeden kierowca nie ustąpił

> pierwszeństwa, a drugi jadąc po powierzchni wykluczonej z ruchu

> popełnił cyt.: wykroczenie formalne i za to został ukarany.

Swietna interpetacja.

Najgorsze jest to ,ze w sadzie wygra ten , ktory szybciej przekupi bieglego sick.gif

Ale dobrze , ze opisales sytuacje Twojego kolegi , dzieki temu wiadomo ,

ze jak Policmajster plecie bzdury to do sądu ok.gif

Napisano
  • Autor

> Swietna interpetacja.

> Najgorsze jest to ,ze w sadzie wygra ten , ktory szybciej przekupi

> bieglego

> Ale dobrze , ze opisales sytuacje Twojego kolegi , dzieki temu

> wiadomo ,

> ze jak Policmajster plecie bzdury to do sądu

Policjant ma swoje wytyczne i pewnie wykonuje polecenia służbowe. Ich bym do tego niecnego procederu nie mieszał.

Napisano

> Policjant ma swoje wytyczne i pewnie wykonuje polecenia służbowe. Ich

> bym do tego niecnego procederu nie mieszał.

Policjant decyduje o winie w oparciu o przepisy. I jak je źle zinterpretuje to źle orzeknie winę. A, uwierz mi, to zdarza się bardzo często.

Napisano
  • Autor

> Policjant decyduje o winie w oparciu o przepisy. I jak je źle

> zinterpretuje to źle orzeknie winę.

Nie jestem prawnikiem, ale na zdrowy "chłopski rozum", instytucja "wykroczenia formalnego", kiedy to ktoś Ci strzela w plecy, do mnie nie przemawia.

> A, uwierz mi, to zdarza się

> bardzo często.

Pozostaje mi jedynie wierzyć, dlatego dobrze, że istnieje możliwość spotkania się w sądzie.

Napisano

> to, ze z ulicy po prawej nie ma prawa nikt wyjechac, bo jest

> jednokierunkowa...

to nie twoja sprawa, czy ulica jest jednokierunkowa !!! ty masz pzepuscic wszystkich nadjezdzajacych z prawej - i tyle. Tak - ty bedziesz winynny kolizji idea.gif

M.

Napisano

> Pozostaje mi jedynie wierzyć, dlatego dobrze, że istnieje możliwość

> spotkania się w sądzie.

byles kiedys w grodzkim i probowales cos ugrac ? w lodzi w wiekszosci orzekaja "biedne kobiety" , nie majace samochodu, ani prawka ... ba - niektore nie maja nawet mozgu no.gif Oczywiscie standardowa praktyka jest przyklepywanie wersji policji idea.gif

M.

Napisano

> Nie jestem prawnikiem, ale na zdrowy "chłopski rozum", instytucja

> "wykroczenia formalnego", kiedy to ktoś Ci strzela w plecy, do

> mnie nie przemawia.

Ale pozostaje np. kwestia tego, jak strzelony przyczynił się do zdarzenia.

Inna sprawa, że często orzeczenie o winie nie jest łatwe. Przykład wracającego ciągle zderzenia dwóch aut, z których jedno skręca w lewo przekraczając oś jezdni (w dozwolonym miejscu) a drugie strzela go podczas wyprzedzania. Kto nie zachował ostrożności?

> Pozostaje mi jedynie wierzyć, dlatego dobrze, że istnieje możliwość

> spotkania się w sądzie.

Też nie zawsze dobrze. Sąd orzeka w oparciu o dokumentację Policji z miejsca zdarzenia (jeśli policjant da dupy i źle ją sporządzi ktoś może zostać pokrzywdzony), o ralacje świadków (dziki zachód), opinię biegłego (to jest tylko osoba z zewnątrz biegła w przepisach PoRD, do której można dotrzeć, w związku z czym znam przypadki bardzo podejrzanych opinii). Od tego wszystkiego zależy, czy Sąd będzie miał rację.

Dlatego właśnie konsekwentnie będę twierdził, że nie ma spraw jednoznacznych. I wiele razy widziałem na sali oczy wielkości pięciozłotówek po odczytaniu wyroku.

Napisano

> byles kiedys w grodzkim i probowales cos ugrac ? w lodzi w wiekszosci

> orzekaja "biedne kobiety" , nie majace samochodu, ani prawka ...

To podobnie tak jak orzekanie przez kobiety w sprawach rozwodowych. zlosnik.gif

Sędzia często jest pieszym i widzi wszystko oczami pieszego. Czyli kierowcy to największe zło tego świata. zlosnik.gif

Napisano

> Sędzia często jest pieszym i widzi wszystko oczami pieszego. Czyli

> kierowcy to największe zło tego świata.

Plus parcie na skazanie (nie wiem - premie od tego maja ? zlosnik.gif ) ... i takie tam inne zlosnik.gif Ja mam nadzieje byc chwilowo z dala od tego idea.gifhehe.gif

M.

Napisano

> Plus parcie na skazanie (nie wiem - premie od tego maja ?

Sąd jest młody, ambitny, musi pokazać że ma jaja. zlosnik.gif

Podobnie jest np. z kierowaniem do prokuratury wniosków o składanie fałszywych zeznań przez świadka. W sprawach wykroczeniowych czy prowatno-skargowych większość łże jak psy. Bo to niby pierdoła nie sprawa. zlosnik.gif To widać, bo co jak co, ale niespójność zeznań pomiędzy różnymi posiedzeniami albo pomiędzy posiedzeniem a zeznaniami na policji łatwo wyłapać. Młody sędzia, ze stażem roku, czy dwóch, daje prokuraturze masę roboty z 233 kk. zlosnik.gif Stary wyga olewa i takich zeznań zwyczajnie nie uznaje za dowód. wink.gif

Podobnie jest w opisywanych sprawach. Młody będzie dzielnie dochodził winy, bo jeśli po odwołaniu okaże się, że dał dupy, to będą się z niego śmiali. zlosnik.gif Starszemu będzie średnio zależało, bo numerek ma z zakończonej sprawy a nie tej, która ciągnie się latami. zlosnik.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.