Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Karanie cwaniaków czyli moderator specjalnie dla Was

Featured Replies

Napisano

> Właściciel nie wskazuje kierowcy...

to o ile się nie mylę dostaje 500zł za niewskazanie tak?

Napisano

> Podoba mi się to, ale wskazuje Jedną wadę...

> Jak mnie np sąsiad bardzo bardzo zdenerwuje zeby nie powiedzieć... no... to stanę z kolegą koło

> przejścia, przydybię czas kiedy sąsiad przejedzie i powiem na policji to samo...

> i jaki będzie efekt?

> dostanie grzywnę?

Nakłamanie policjantowi nie jest takie proste. Do tego będziesz jeszcze musiał (Ty i kolega) ewentualnie nakłamać w sądzie co tym bardziej nie jest proste. Jest spore ryzyko, że narobisz sobie większych problemów niż sąsiadowi.

Napisano

> to o ile się nie mylę dostaje 500zł za niewskazanie tak?

AFAIR grzywnę nakłada sąd i może być ona lekko dowolna, punktów nie przyznaje, bo nie mają w sprawie o niewskazanie nic do rzeczy.

Napisano

A na rondzie nie ma żadnych urządzeń rejestrujących obraz ?

Bo trafiłeś na jakąś za przeproszeniem dupę. zlosnik.gif

Ale co by było, przyjmijmy teoretycznie, że trafiłbyś na lepszego cwaniaka, który by znalazł mocnych dla sądu świadów, że dla przykładu wcale tam go nie było ?

Napisano

> Ale co by było, przyjmijmy teoretycznie, że trafiłbyś na lepszego cwaniaka, który by znalazł

> mocnych dla sądu świadów, że dla przykładu wcale tam go nie było ?

I myslisz, że ktoś ryzykowałby 3 lata w pierdlu, by pomóc koledze wywinąć się od mandatu w wysokości 300 zł? wink.gif

Znam przypadek, gdy pracodawca wskazał jako kierującego pracownika X, natomiast pracownik X udowodnił, ze go wtedy tam nie było (i faktycznie nie było go tam). Zarządzający flotą jest teraz podejrzanym o składanie fałszywych zeznań (nie znam dokładnie terminologii ani procedury), ale generalnie ma ciepło smirk.gif

Napisano

> I myslisz, że ktoś ryzykowałby 3 lata w pierdlu, by pomóc koledze wywinąć się od mandatu w

> wysokości 300 zł?

> Znam przypadek, gdy pracodawca wskazał jako kierującego pracownika X, natomiast pracownik X

> udowodnił, ze go wtedy tam nie było (i faktycznie nie było go tam). Zarządzający flotą jest

> teraz podejrzanym o składanie fałszywych zeznań (nie znam dokładnie terminologii ani

> procedury), ale generalnie ma ciepło

Tak się składa, ze znam z pierwszej ręki przypadek.

Sądzisz, że Sąd nie dał wiary: 1.Sędziemu, 2.Prokuratorowi ? cfaniaczek.gif

Napisano

> Czego by Ci się nie chciało? Z zegarkiem w ręku - 30 minut na Policji. Z czego 10 minut to rozmowa

> na tematy ogólnomotoryzacyjne.

No to szybko Ciebie obsłużyli. Jak mi ukradli benzynę, to za pierwszym razem spędziłem na komendzie ~2h (w tym 1h czekając w poczekalni), za drugim razem (na innej komendzie) ~1h (w tym 20 minut czekając na korytarzu).

Napisano
  • Autor

> A na rondzie nie ma żadnych urządzeń rejestrujących obraz ?

Na samym rondzie chyba nie. Pewnie są gdzieś po drodze.

> Bo trafiłeś na jakąś za przeproszeniem dupę.

> Ale co by było, przyjmijmy teoretycznie, że trafiłbyś na lepszego cwaniaka, który by znalazł

> mocnych dla sądu świadów, że dla przykładu wcale tam go nie było ?

Poradziłbym sobie z tym jednym dobrze zadanym pytaniem. wink.gif Mając imię i nazwisko gościa można się o nim dowiedzieć z internetu bardzo ciekawych rzeczy. palacz.gif

Ostatniego "mocnego" świadka pozbawiłem w ten sposób pracy i mandatu radnego bo zachciało mu się kłamać. palacz.gif

Napisano
  • Autor

> No to szybko Ciebie obsłużyli. Jak mi ukradli benzynę, to za pierwszym razem spędziłem na komendzie

> ~2h (w tym 1h czekając w poczekalni), za drugim razem (na innej komendzie) ~1h (w tym 20 minut

> czekając na korytarzu).

"Nasz" WRD obsługuje interesantów chyba do 22. Wieczorem jest pusto.

Napisano

> Uwierz mi - wiem jak działają sądy. Postępowania wykroczeniowego nikt nie traktuje poważnie a to,

> o dziwo, działa zazwyczaj bardzo sprawnie.

> Nie ja pierwszy na kąciku tego dowiodłem.

Dzień dobry! IThankYou.gifgrinser006.gif

Napisano

> W jednym z pierwszych dni lipca pewien młody człowiek, prawdopodobnie spiesząc się do pracy, prawie

> zabił mnie i żonę na przejściu dla pieszych. Pomimo, że kilkadziesiąt metrów wcześniej zjechał

> z ronda i DOSKONALE nas widział, wcisnął gaz w podłogę i nawet nie próbował ominąć. Nie

> wtargnąłem na przejście, ale ostrożnie na nie wszedłem. Na szczęście udało się uskoczyć, bo

> osierociłbym kącik.

Rozumiem satysfakcję z ukarania ale moim zdaniem niepotrzebnie balansujesz na granicy - w imię czego? Skoro udało się uskoczyć to znaczy, że albo źle oceniłeś sytuację albo celowo dążyłeś do "konfrontacji"... kiedyś może zabraknąć Ci szczęścia (czego nie zyczę)... ja wolę nie mieć racji i zdrowie niż ją mieć (nawet potwierdzoną przez wyrok) i ryzykowac jego uszczerbek. TU na AK ciągle czytam posty o tym, że ktoś próbował na drodze poznać bliżej jakiegoś usera... i zastanawiam się z czego to wynika - ja nie mam z tym problemu mimo, że dużo przemieszczam się po PL i nie tylko. Może mam szczęście...a może po prostu jestem bardziej przewidujacy, uważny i nie zależy mi na gromadzeniu doświadczeń którymi mógłbym później "pochwalić się" na AK. Dla mnie priorytetm jest dojechać a nie mieć rację.

Napisano

> AFAIR grzywnę nakłada sąd i może być ona lekko dowolna, punktów nie przyznaje, bo nie mają w

> sprawie o niewskazanie nic do rzeczy.

chyba, że sprawca przyzna się do popełnienia czynu wtedy sprawa jest oczywista i są punkty a sąd nie zawraca sobie głowy.

Napisano

> Dzwoń do Lucyfera. On wie wszystko.

Uuu, ktoś się usiłuje uchylać grinser006.gif

Napisano

> chyba, że sprawca przyzna się do popełnienia czynu wtedy sprawa jest oczywista i są punkty a sąd nie zawraca sobie głowy.

No w ten sposób to nie Ty go "wyeliminujesz z dróg", tylko on sam się wyeliminuje.

Napisano
  • Autor

> Skoro udało się uskoczyć to znaczy, że albo źle oceniłeś sytuację albo celowo dążyłeś

> do "konfrontacji"...

Źle oceniłem sytuację - nie sądziłem, że ktoś widząc pieszych na przejściu wciśnie gaz w podłogę.

> kiedyś może zabraknąć Ci szczęścia (czego nie zyczę)... ja wolę nie mieć

> racji i zdrowie niż ją mieć (nawet potwierdzoną przez wyrok) i ryzykowac jego uszczerbek.

Przekonałeś mnie. Od jutra nie wychodzę z domu.

Napisano

> Źle oceniłem sytuację - nie sądziłem, że ktoś widząc pieszych na przejściu wciśnie gaz w podłogę.

Czyli będąc na przejściu dla pieszych nie obserwujesz pojazdów które się do niego zbliżają bo przecież jesteś na przejściu ? Czy jak ruszasz po zmianie świateł na zielone to także nie patrzysz czy przypadkiem ktoś nie próbuje jeszcze przeszkoczyć na "późnym zielonym"? Zgadza się - zgodnie z przepisami masz rację - tylko pamiętaj - ona nie cofnie ewentualnego kalectwa.

> Przekonałeś mnie. Od jutra nie wychodzę z domu.

Twój wybór - jeśli tak jest Tobie łatwiej. Ja wolę obserwować i wyciagać wnioski z tych obserwacji płynące a w następstwie przewidywać zachowanie innych uczestników ruchu (trochę jak codzienna partia szachów).

Napisano
  • Autor

> Czyli będąc na przejściu dla pieszych nie obserwujesz pojazdów które się do niego zbliżają bo

> przecież jesteś na przejściu ? Czy jak ruszasz po zmianie świateł na zielone to także nie

> patrzysz czy przypadkiem ktoś nie próbuje jeszcze przeszkoczyć na "późnym zielonym"?

Takie asekuranckie życie musi być strasznie nudne. Oczywiście, że obserwuję i przejścia i skrzyżowania ale wchodząc na pasy nie mogę za każdym razem zakładać, że ktoś będzie chciał mnie rozjechać.

> Zgadza

> się - zgodnie z przepisami masz rację - tylko pamiętaj - ona nie cofnie ewentualnego kalectwa.

Przeżyłem 30 lat bez większych urazów to i kolejnych 30 przeżyję.

> Twój wybór - jeśli tak jest Tobie łatwiej. Ja wolę obserwować i wyciagać wnioski z tych obserwacji

> płynące a w następstwie przewidywać zachowanie innych uczestników ruchu (trochę jak codzienna

> partia szachów).

Gadasz jak Lucyfer. On też jest w stanie przewidzieć wszystko. Rozgląda się na każdym skrzyżowaniu po 10 razy na wypadek gdyby ktoś nie zauważył czerwonego światła.

Na pewne rzeczy nie mamy wpływu. Nawet jeśli wydaje nam się, że go mamy.

Napisano

> Takie asekuranckie życie musi być strasznie nudne.

Każdy ma prawo czerpać radość wedle własnego przepisu (o ile nie szkodzi to innym).

>Oczywiście, że obserwuję i przejścia i

> skrzyżowania ale wchodząc na pasy nie mogę za każdym razem zakładać, że ktoś będzie chciał

> mnie rozjechać.

nie rozumiem TAKIEJ postawy ale szanuję - dla mnie to po prostu uśpiony instynkt samozachowawczy (brak nie - bo odskoczyłeś zlosnik.gif )

> Przeżyłem 30 lat bez większych urazów to i kolejnych 30 przeżyję.

większych - znaczy jakieś były - ale pewnie życie bez nich dla Ciebie byłoby nudne wink.gif

> Gadasz jak Lucyfer. On też jest w stanie przewidzieć wszystko. Rozgląda się na każdym skrzyżowaniu

> po 10 razy na wypadek gdyby ktoś nie zauważył czerwonego światła.

Do Lucyfera mi daaaaalekooo - ale czujny jestem zawsze (pewnie dlatego nie pamietam kiedy ostatni raz ktoś zmusił mnie do naprawdę awaryjnego hamowania bądź chciał przejechać).

> Na pewne rzeczy nie mamy wpływu. Nawet jeśli wydaje nam się, że go mamy.

jak dla mnie - zbyt szeroko to pojmujesz ale OK...zastanawia mnie tylko czy nadal na przejściu będziesz zakładał, że pojazd który się do niego zbliża z pewnością się zatrzyma?

Napisano

> nie rozumiem TAKIEJ postawy ale szanuję - dla mnie to po prostu uśpiony instynkt samozachowawczy

Wiesz co? Może uratował mi/Tobie dziecko, bo ten sam jełop przejechałby go, gdyby go ktoś nie uciszył - kto to wie?

W każdym bądź razie, ja musiałbym codziennie siedzieć na policji bo to co widzę na ulicach to czasami yikes.gif

Nie jestem święty, ale przekroczenie prędkości na pseudozabudowanym terenie o 20 km/h to nie to samo co jazda 80km/h w strefie zamieszkania (a wczoraj takiego idiote widziałem) piesc.gif

Napisano

> Wiesz co? Może uratował mi/Tobie dziecko, bo ten sam jełop przejechałby go, gdyby go ktoś nie

> uciszył - kto to wie?

równie dobrze można przypuszczać, że wyprodukował właśnie wariata-frustrata który będzie czyhał nocami na samotnych pieszych na pasach...

Też prawdopodobne...

> Nie jestem święty, ale przekroczenie prędkości na pseudozabudowanym terenie o 20 km/h to nie to

> samo co jazda 80km/h w strefie zamieszkania (a wczoraj takiego idiote widziałem)

1. jak mierzysz prędkość?

2. jeśli jest się świętym to 24/7 - bo w przeciwnym wypadku Twoje 20+ przez kogoś może zostać uznane za ogromne zagrożenie, które trzeba napiętnować i ukarać a Ciebie na jakimś forum określi mianem wariata i potencjalnego zabójcy.

Ja nie bronię TU kierowcy... wskazuję tylko na to, że coraz częściej obserwuję przypadki w których ktoś zamiast zadbać o własne bezpieczeństwo z niezrozumiałego dla mnie powodu dąży do konfrontacji bo..?? "jest na prawie"?.

Napisano

> równie dobrze można przypuszczać, że wyprodukował właśnie wariata-frustrata który będzie czyhał

> nocami na samotnych pieszych na pasach...

> Też prawdopodobne...

no proszę Cię... To był pewnie zwykły kozak, którego na szczęście ktoś uświadomił, że drogi nie należą jedynie do niego.

> 1. jak mierzysz prędkość?

> 2. jeśli jest się świętym to 24/7 - bo w przeciwnym wypadku Twoje 20+ przez kogoś może zostać

> uznane za ogromne zagrożenie, które trzeba napiętnować i ukarać a Ciebie na jakimś forum

> określi mianem wariata i potencjalnego zabójcy.

> Ja nie bronię TU kierowcy... wskazuję tylko na to, że coraz częściej obserwuję przypadki w których

> ktoś zamiast zadbać o własne bezpieczeństwo z niezrozumiałego dla mnie powodu dąży do

> konfrontacji bo..?? "jest na prawie"?.

No tak - może mnie uznać za zagrożenie - tak - mea culpa - jako doświadczony kierowca (domniemam) widzisz jak są ustawiane znaki i piszesz takie rzeczy. Pseudozabudowane jak to określiłem dotyczy drogi przez las poprzedzonej 2 km wcześnie znakiem 'teren zabudowany'. Załapałem tam zresztą kilka punktów bo przekroczyłem o ...17 km/h ograniczenie do 50.

co do gościa w strefie zamieszkania - widzę i szacuję - nawet jak zawyżyłem o 20km/h to i tak widziałem jak ciśnie aż się kurzy za nim.

Dziecko też będziesz posądzał o dążenie do konfrontacji? A może szaleńcy nie szykanują dzieci?

Napisano

Wydaje mi się, że poszło lekko i przyjemnie bo gość dla świętego spokoju przyznał się do winy. W innym przypadku takiej sielanki by nie było.

Napisano

No i prawidłowo.

Zadziwiające jest to jak wielu tutaj jest cwaniaków co to dogryzają: "a ciekawe co byś zrobił gdybyś trafił na równie upierdliwego" itp.

Napisano
  • Autor

> Każdy ma prawo czerpać radość wedle własnego przepisu (o ile nie szkodzi to innym).

Oczywiście. zlosnik.gif

> nie rozumiem TAKIEJ postawy ale szanuję - dla mnie to po prostu uśpiony instynkt samozachowawczy

> (brak nie - bo odskoczyłeś )

To jest kompromis pomiędzy instynktem samozachowawczym a swobodą poruszania się po mieście. wink.gif

Często wchodzę na przejście dla pieszych widząc, że jadą auta, ale zawsze jestem gotowy do ewentualnej ucieczki. zlosnik.gif

> większych - znaczy jakieś były - ale pewnie życie bez nich dla Ciebie byłoby nudne

Nie więcej jak 10 razy miałem na sobie gips. zlosnik.gif Ostatnio prawie wybiłem sobie zęby na rowerze. Została mi pamiątka w postaci blizny pod nosem i dwóch na rękach. Dobrze, że mi przypomniałeś - muszę kupić contractubex. grinser006.gif

> Do Lucyfera mi daaaaalekooo -

Dzięki Bogu.

> ale czujny jestem zawsze (pewnie dlatego nie pamietam kiedy ostatni

> raz ktoś zmusił mnie do naprawdę awaryjnego hamowania bądź chciał przejechać).

O widzisz - pomimo, że nie jestem tak ostrożny jak Ty, też nie pamiętam takiej sytuacji. Nigdy w życiu nie zaliczyłem niekontrolowanego poślizgu na śniegu czy mokrym. Jeżdżę raczej pewnie ale równocześnie zachowawczo i przewidująco.

> jak dla mnie - zbyt szeroko to pojmujesz ale OK...zastanawia mnie tylko czy nadal na przejściu

> będziesz zakładał, że pojazd który się do niego zbliża z pewnością się zatrzyma?

Jak wspomniałem wyżej, z reguły zakładam że może się nie zatrzymać. Ale założenie iż z pewnością się nie zatrzyma kosztowałoby mnie wydłużenie drogi do pracy (piechotą) przynajmniej dwukrotnie. zlosnik.gif

Kiedy jadę autem zakładam już inaczej - iż pieszy wejdzie na przejście. Nieważne czy zbliża się powoli czy szybko. Dlatego właśnie przed przejściem zawsze się zatrzymam.

Napisano
  • Autor

> Wydaje mi się, że poszło lekko i przyjemnie bo gość dla świętego spokoju przyznał się do winy. W

> innym przypadku takiej sielanki by nie było.

Gdyby się przyznał to sprawa nie trafiłaby do sądu. Niewniesienie sprzeciwu to już osobna sprawa. Być może nie potrafił go napisać, być może nie chciał, a wreszcie mógł zwyczajnie nie odebrać korespondencji.

Napisano

> Na samym rondzie chyba nie. Pewnie są gdzieś po drodze.

Szkoda, że nie na rondzie.

Z pewnością materiał byłby pomocny i jednoznaczny.

> Poradziłbym sobie z tym jednym dobrze zadanym pytaniem. Mając imię i nazwisko gościa można się o

> nim dowiedzieć z internetu bardzo ciekawych rzeczy.

> Ostatniego "mocnego" świadka pozbawiłem w ten sposób pracy i mandatu radnego bo zachciało mu się

> kłamać.

Nie twierdzę, że nie.

Uważam, że słusznie nawet postapiłeś. ok.gif

Mnie by się chyba nie chciało, choćby z powodu, że nie znam się dobrze na prawie i nie chciałbym z siebie robić błazna.

Powtarzam, że znam przypadek, w którym taką sprawę "wygrali" pracownicy wymiaru sprawiedliwości.

I zapewniam Cię jakbyś nie szukał długo w internecie to byś nic nie znalazł. zlosnik.gif

/jako lejek - a co sąd na to, że to Twoja żona była świadkiem?/

Napisano
  • Autor

> Szkoda, że nie na rondzie.

> Z pewnością materiał byłby pomocny i jednoznaczny.

Pewnie tak. O zabezpieczenie nagrań z monitoringu warto wnioskować już na komendzie. Są pewnie szybko kasowane.

> Mnie by się chyba nie chciało, choćby z powodu, że nie znam się dobrze na prawie i nie chciałbym z

> siebie robić błazna.

Jak już pisałem - potrzebna jest wiedza na poziomie ucznia trzeciej klasy podstawówki. Musisz potrafić pisać i w miarę zrozumiale się wysłowić. zlosnik.gif Reszta to pestka.

> Powtarzam, że znam przypadek, w którym taką sprawę "wygrali" pracownicy wymiaru sprawiedliwości.

> I zapewniam Cię jakbyś nie szukał długo w internecie to byś nic nie znalazł.

Ludzie kłamią w sądzie na potęgę (śmiem twierdzić, że większość). Jak potrafisz być w tych kłamstwach wiarygodny i Sąd da im wiarę to może się udać wybronić. Ale z reguły w sprawach wykroczeniowych nikomu nie chce się dokładnie analizować stanu faktycznego. Jeśli Sąd jeździ autem do doskonale wie jak traktuje się pieszych. grinser006.gif

> /jako lejek - a co sąd na to, że to Twoja żona była świadkiem?/

Nic. Wyrok nakazowy ma to do siebie, że jest wydawany wyłącznie na podstawie wniosku skierowanego do sądu przez Policję. Są więc zeznania pokrzywdzonych (mnie i żony) spisane na komendzie i zapewne obwinionego (pod warunkiem że się stawił po wezwaniu). Więc w sądzie w ogóle nie byliśmy.

Gdybyśmy jednak byli to stopień pokrewieństwa nie ma, w przypadku tak błahej sprawy, wielkiego znaczenia. Sąd ocenia dowody (również te z zeznań świadków) wg własnego uznania. Może dać wiarę słowom małżonka. Np. sprawy cywilne to trochę inna bajka.

Napisano

> Często wchodzę na przejście dla pieszych widząc, że jadą auta, ale zawsze jestem gotowy do

> ewentualnej ucieczki.

I po co tak robisz - bo jesteś na prawie tzn na pasach - Nie wiem jak w Kielcach ale w Warszawie takie zachowanie pieszych powoduje powstawanie korków i zwiększa i tak już dużą frustrację kierowców. Jak któryś z kierowców Ciebie nie zauważy to uwierz mi nie zdążysz uciec. On dostanie zawiasy na parę lat a Ty zostaniesz kaleką albo pójdziesz do piachu. Ja osobiście uważam, że jezdnia jest żywiołem samochodów i wolę poczekac niż pchac się przed maskę i wice wersa staram się nie utrudniac życia pieszym i nie parkuję bez sensu na chodniku, a w strefie zamieszkania ustępuje im pierwszeństwa. Zresztą zwykle są tam spowalniacze więc i tak rozpędzic się nie da zlosnik.gif

Napisano

> Ja nie bronię TU kierowcy... wskazuję tylko na to, że coraz częściej obserwuję przypadki w których

> ktoś zamiast zadbać o własne bezpieczeństwo z niezrozumiałego dla mnie powodu dąży do

> konfrontacji bo..?? "jest na prawie"?.

Jak nasz kochany moderator ? zlosnik.gif

Napisano
  • Autor

> I po co tak robisz - bo jesteś na prawie tzn na pasach - Nie wiem jak w Kielcach ale w Warszawie

> takie zachowanie pieszych powoduje powstawanie korków i zwiększa i tak już dużą frustrację

> kierowców.

O tak. hehe.gif Warszawskim korkom winni są piesi. hehe.gif

Napisano

> Przecież nimi gardzicie więc się nie ośmieszaj.

Ja bym powiedzial, ze jest raczej odwrotnie, ale poniewaz jestes strona, to pewnie mi nie uwierzysz wink.gif.

Napisano

> Uczniowie i nauczyciele - sądząc po znaczącym wzroście ruchu od 1 września.

Jakoś dziś rano nie zauważyłem większego natłoku aut. Nawet nie musiałem się bardzo skutem przeciskać.

Napisano

> takie zachowanie pieszych powoduje powstawanie korków i

Powstawanie korków powodują głownie p...y, które zamiast patrząc na to jakie jest światło i być natychmiast przygotowanym do jazdy to jak już zauważy zielone to szuka biegu, potem ma problemy ze wrzuceniem (ale automat jest dla cieniasów nie dla prawdziwych kierowców), a jak już uda mu się ruszyć to zapala się żółte. Potem nadrabia na prostej i rozjeżdża pieszych. Efektem tego jest to że zamiast 10 na zielonym przejeżdżają 2 samochody. A jeśli ktoś nie jest w stanie zauważyć pieszego na przejściu to jak dla mnie raczej nie powinien siadać za kierownicą.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.