Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Przewody hamulcowe - naprawa

Featured Replies

Napisano

Oglądałem spód mojego auta i wygląda, że przewody hamulcowe nie wyglądają najlepiej. Miejscami dość konkretnie zjada je rdza. Mechanik powiedział, że na wiosnę można by powycinać wątpliwie wyglądające fragmenty i uzupełnić MIEDZIANĄ rurką wraz z odpowiednimi opaskami.

Więc pytanie, czy taki sposób naprawy to nie jest druciarstwo? Z drugiej strony komplet oryginałów od Forda pewnie przekroczy wartość samochodu... wink.gif

Napisano

Kup miedziane w całości np na allegro i wymien wszystkie. Nie jest to przesadnie drogie. Wymienialem kpl. w bravie

Napisano

> Więc pytanie, czy taki sposób naprawy to nie jest druciarstwo? Z drugiej strony komplet oryginałów

> od Forda pewnie przekroczy wartość samochodu...

Druciarstwo. Nie wiem jak akurat w Twoim aucie, ale u mnie nie widzę szans na montaż oryginałów fabrycznie wyprofilowanych. Kupuj albo gotowe na Allegro, albo zleć warsztatowi, który sam zarabia. Ale wymień całość a nie sztukuj. I nie czekaj na wiosnę. Miedź i tak przeżyje auto a dopingowana solą ruda może dostać turbo. A to przecież o życie idzie.

Napisano

Jeśli warsztat zarabia na miejscu, lub jeszcze lepiej, współpracuje z certyfikowanym dystrybutorem firmy PW, to nie ma strachu. Zrobiłem u siebie taki myk, przejechałem 2,5 roku (ok. 100tys. km). Żadne druciarstwo. Wszystko działa, jest szczelne i diagnosta nie zgłaszał problemów. Poza tym, upewnij się, czy na pewno cała rurka od pompy do cylinderka jest w jednym elemencie. U mnie (Vectra B) na tym odcinku są 3 fragmenty

Napisano

> Oglądałem spód mojego auta i wygląda, że przewody hamulcowe nie wyglądają najlepiej. Miejscami dość

> konkretnie zjada je rdza. Mechanik powiedział, że na wiosnę można by powycinać wątpliwie

> wyglądające fragmenty i uzupełnić MIEDZIANĄ rurką wraz z odpowiednimi opaskami.

Powycinać fragmenty i uzupełnić MIEDZIANĄ rurką wraz z odpowiednimi opaskami boje_sie.gifboje_sie.gifboje_sie.gif

> Więc pytanie, czy taki sposób naprawy to nie jest druciarstwo? Z drugiej strony komplet oryginałów

> od Forda pewnie przekroczy wartość samochodu...

Przyzwoite warsztaty dorabiają miedziane w "całości", ewentualnie ktoś im dorabia zgodnie ze wzorem, bądź zakupują gotowe. Żadnego sztukowania.

Napisano
  • Autor

> Powycinać fragmenty i uzupełnić MIEDZIANĄ rurką wraz z odpowiednimi opaskami

> Przyzwoite warsztaty dorabiają miedziane w "całości", ewentualnie ktoś im dorabia zgodnie ze

> wzorem, bądź zakupują gotowe. Żadnego sztukowania.

Wybacz, ale Ty jesteś kłótliwym ekstremistą ze skłonnością do dramatyzowania, więc ile byś przerażonych ikon nie wstawił to i tak nie uwierzę. zlosnik.gif

Może źle zrozumiałem całą ideę naprawy - dopytam dzisiaj. ok.gif

Napisano

> Powycinać fragmenty i uzupełnić MIEDZIANĄ rurką wraz z odpowiednimi opaskami

Zapewne chodziło o złączki a nie opaski 270751858-jezyk.gif

> Przyzwoite warsztaty dorabiają miedziane w "całości", ewentualnie ktoś im dorabia zgodnie ze

> wzorem, bądź zakupują gotowe. Żadnego sztukowania.

W niektórych autach wymiana całego przewodu nie jest prostą sprawą, bo trzeba np. bak demontować zlosnik.gif

Napisano

> W niektórych autach wymiana całego przewodu nie jest prostą sprawą, bo trzeba np. bak demontować

no i co z tego? Wiedząc, że przewodu już skorodowały dość mocno wypadałoby zrzucić bak i sprawdzić ich stan.

A jak już zrzucony to łatwiej wymienić całą linie niż sztukować.

Większy problem jest jak idą nad belką, ale to też nie usprawiedliwia takiego druciarstwa.

Wymienia się cały przewód, dobry warsztat ma sprzęt i robi z metra.

Napisano

Wszystko się zgadza, tylko nikt za darmo nie będzie sobie robił dodatkowej roboty, a klient chce jak najtaniej i stąd takie patenty grinser006.gif

Napisano

> Wybacz, ale Ty jesteś kłótliwym ekstremistą ze skłonnością do dramatyzowania, więc ile byś

> przerażonych ikon nie wstawił to i tak nie uwierzę.

Wybacz, ale naruszasz regulamin, a wierzyć nie musisz - rozmawiamy nie o Twojej prywatnej opinii o mojej osobie, a o opisanej przez Ciebie metodzie naprawy układu hamulcowego.

> Może źle zrozumiałem całą ideę naprawy - dopytam dzisiaj.

Być może źle zrozumiałeś, ale już wydałeś oświadczenie facepalm%5B1%5D.gif

Napisano

> Zapewne chodziło o złączki a nie opaski

Być może, ale to nadal jednak naprawa zalatująca druciarstwem, a obcięty przewód trzeba zarobić.

> W niektórych autach wymiana całego przewodu nie jest prostą sprawą, bo trzeba np. bak demontować

Ba, a skąd wiesz jaki jest stan przewodu ukrytego pod/nad bakiem? Skoro jest częściowo skorodowany to należałoby sprawdzić całość, więc i tak wychodzi na to, że naprawa bez zdemontowania takich elementów to druciarstwo. Oczywiście, generuje to pewne koszty, ale chociaż daje gwarancję poprawności naprawy, a za tym jednak odpowiedni poziom bezpieczeństwa.

Napisano

> Wszystko się zgadza, tylko nikt za darmo nie będzie sobie robił dodatkowej roboty, a klient chce

> jak najtaniej i stąd takie patenty

Czyli wracamy do punktu wyjścia - zamiast poprawnie wykonanej naprawy mamy druciarstwo, ponieważ to taniej palacz.gif

Napisano

Osobiście wymieniłbym wszystkie, bądź te, które wymagają wymiany, ale w CAŁOŚCI. Wiem z doświadczenia, że jak już się człowiek zabierze za te przewody, to albo nie można tego odkręcić, bo śruba się obrobi, albo przewód się ukręca przy śrubie, więc jestem zwolennikiem wyrzucenia np. przewodów centralnych z tylnymi, bo przód do ściany grodziowej koroduje rzadziej.

Napisano

> Wszystko się zgadza, tylko nikt za darmo nie będzie sobie robił dodatkowej roboty, a klient chce

> jak najtaniej i stąd takie patenty

tylko łączenie przewodów stalowych z miedzianymi to proszenie się o jeszcze większe problemy.

Napisano

> Wszystko się zgadza, tylko nikt za darmo nie będzie sobie robił dodatkowej roboty, a klient chce

> jak najtaniej i stąd takie patenty

To na kołki samochód jak nie stać na jeżdżenie. sick.gif

Napisano
  • Autor

> Osobiście wymieniłbym wszystkie, bądź te, które wymagają wymiany, ale w CAŁOŚCI. Wiem z

> doświadczenia, że jak już się człowiek zabierze za te przewody, to albo nie można tego

> odkręcić, bo śruba się obrobi, albo przewód się ukręca przy śrubie, więc jestem zwolennikiem

> wyrzucenia np. przewodów centralnych z tylnymi, bo przód do ściany grodziowej koroduje

> rzadziej.

Przód był w dobrym stanie. Gdzieś w okolicach tylnych siedzeń pojawiają się uszkodzenia tej powłoki zewnętrznej i widoczna korozja przewodów metalowych. Przy samych hamulcach wyglądają nawet dobrze, ale pewnie też wymienię dla zasady - to można zresztą kupić oryginalne, patrzyłem do sklepów z częściami do Forda i element nazywany "przewód hamulcowy tylny" kosztuje w granicach 70 zł (cena sugeruje, że przewody są w kilku częściach). A to co u mnie koroduje to fragmenty długich odcinków biegnących pod całym samochodem - na razie odrobinę, ale na wiosnę chcę wymienić. ok.gif

No to kolejny głos za wymianą całości.

Napisano

> tylko łączenie przewodów stalowych z miedzianymi to proszenie się o jeszcze większe problemy.

Dokładnie. Wytworzy się ogniwo elektrochemiczne i stal zacznie się po prostu rozpuszczać.

Napisano

> Więc pytanie, czy taki sposób naprawy to nie jest druciarstwo? Z drugiej strony komplet oryginałów

> od Forda pewnie przekroczy wartość samochodu...

Według mnie druciarstwo. Wymierz stare przewody i kup nowe końcówki oraz przewody miedziane na metry. Jak dobrze porozmawiasz to dostaniesz gratis zaciskanie końcówek.

Nie przejmowałbym się demontażem baku, belki, itp., itd. Myślę, że mechanik (lub Ty) bez problemu znajdzie alternatywne i bezpieczne miejsce na montaż przewodów.

Rok temu wymieniałem samodzielnie wszystkie przewody w starym Fiacie Ducato. Robota fajna i przyjemna wink.gif

Napisano

> Nie przejmowałbym się demontażem baku, belki, itp., itd. Myślę, że mechanik (lub Ty) bez problemu

> znajdzie alternatywne i bezpieczne miejsce na montaż przewodów.

Przyłapie je trytytkami do linii paliwowej... grinser006.gifhehe.gif

Napisano

> Więc pytanie, czy taki sposób naprawy to nie jest druciarstwo?

Oczywiście że druciarstwo.

Na alledrogo zamawiasz miedziany przewód w odpowiedniej dlugości z zarobionymi końcówkami i po temacie. Nie pamiętam ceny bo ze 3 lata temu to robiłem ale chyba mniej niż 50 złotych wyszło z przesyłką za najdłuższy zarobiony przewód do Astry II.

Przykładowa aukcja.

Napisano

> Oglądałem spód mojego auta i wygląda, że przewody hamulcowe nie wyglądają najlepiej. Miejscami dość

> konkretnie zjada je rdza. Mechanik powiedział, że na wiosnę można by powycinać wątpliwie

> wyglądające fragmenty i uzupełnić MIEDZIANĄ rurką wraz z odpowiednimi opaskami.

> Więc pytanie, czy taki sposób naprawy to nie jest druciarstwo? Z drugiej strony komplet oryginałów

> od Forda pewnie przekroczy wartość samochodu...

Druciarstwo.. kup sobie nowe przewody WP i masz po problemie. Są łączniki , są przewody w każdej możliwej długości do coś około 4m nawet. Na stronie WP dopasujesz sobie do auta : klik wink.gif

Napisano

Mechanik zapewne powiedział, że wymieni na miedziane z zarobieniem końcówek. Na pewno nie będzie tworzył nowych połączeń, bo to nie ma sensu, a złącza inne niż skręcane wytrzymają najwyżej do pierwszego naciśnięcia hamulca przy próbie odpowietrzenia układu. Tam jest 120 bar ciśnienia.

Ja robię to tak: ciągnę miarę od złącza do złącza i taki przewód dorabiam z miedzi. Jak trzeba, to od pompy, jak nie trzeba, to gdzieś od złącza przy ścianie grodziowej. Jak idą nad zbiornikiem, to mierzę przy podwoziu obok zbiornika i "upycham" je w bezpieczne miejsce nie zdejmując baku. Stare odcinam, żeby się nie pałętały. Nie wyobrażam sobie wymiany na stalowe przewody, bo takie są w większości przypadków kładzione na gołym podwoziu, czyli bez silnika, przekładni kierowniczej, zawieszenia, zbiornika, belki tylnej, przedniego wózka itp.

Napisano

> Oglądałem spód mojego auta i wygląda, że przewody hamulcowe nie wyglądają najlepiej. Miejscami dość

> konkretnie zjada je rdza. Mechanik powiedział, że na wiosnę można by powycinać wątpliwie

> wyglądające fragmenty i uzupełnić MIEDZIANĄ rurką wraz z odpowiednimi opaskami.

> Więc pytanie, czy taki sposób naprawy to nie jest druciarstwo? Z drugiej strony komplet oryginałów

> od Forda pewnie przekroczy wartość samochodu...

tak jest to druciarstwo 270751858-jezyk.gif

do lanosa wartego 3 tyś. złotych kupiłem komplet miedzianych przewodów, plus elastycznych oraz 1 litr płynu za wszystko buliłem 200 zł. Wymieniałem sam, jak doliczysz 300 zeta za robotę warsztatu to jeszcze nie tragedia. Tragedia będzie jak przewód strzeli i gdzieś wycedzisz.

Jak się ma Konia nie ważne jakiego to i trzeba miec na siano dla niego.

Napisano

idź do warsztatu najlepiej takiego który dorabia na miejscu wymień koniecznie łącznie z elementami elastycznymi ok.gif

przerabiałem pad hamulca roboczego w trakcie jazdy nic fajnego sick.gifoslabiony.gif

miedziany będzie popuszczać powoli, ale elastyczny strzeli nawet nie bedziesz wiedział kiedy sick.gifoslabiony.gifno.gif

Napisano
  • Autor

> Mechanik zapewne powiedział, że wymieni na miedziane z zarobieniem końcówek. Na pewno nie będzie

> tworzył nowych połączeń, bo to nie ma sensu, a złącza inne niż skręcane wytrzymają najwyżej do

> pierwszego naciśnięcia hamulca przy próbie odpowietrzenia układu. Tam jest 120 bar ciśnienia.

> Ja robię to tak: ciągnę miarę od złącza do złącza i taki przewód dorabiam z miedzi. Jak trzeba, to

> od pompy, jak nie trzeba, to gdzieś od złącza przy ścianie grodziowej. Jak idą nad

> zbiornikiem, to mierzę przy podwoziu obok zbiornika i "upycham" je w bezpieczne miejsce nie

> zdejmując baku. Stare odcinam, żeby się nie pałętały. Nie wyobrażam sobie wymiany na stalowe

> przewody, bo takie są w większości przypadków kładzione na gołym podwoziu, czyli bez silnika,

> przekładni kierowniczej, zawieszenia, zbiornika, belki tylnej, przedniego wózka itp.

Dopytałem i tak właśnie gość chce zrobić. To opaski, czy jak ja tam wyżej napisałem to ułomność mojego języka technicznego. smile.gif

Sztukować przewodów nie zamierzał - w sensie dorabiania dodatkowych złączek.

Napisano
  • Autor

> tak jest to druciarstwo

> do lanosa wartego 3 tyś. złotych kupiłem komplet miedzianych przewodów, plus elastycznych oraz 1

> litr płynu za wszystko buliłem 200 zł. Wymieniałem sam, jak doliczysz 300 zeta za robotę

> warsztatu to jeszcze nie tragedia. Tragedia będzie jak przewód strzeli i gdzieś wycedzisz.

> Jak się ma Konia nie ważne jakiego to i trzeba miec na siano dla niego.

Już wyjaśniłem wyżej, że źle zrozumiałem co mechanik chciał robić. Poza tym zauważ, że na razie planuję jak zoptymalizować zakup tego "siana", więc nie ma potrzeby sypać docinkami, jakbym ulepił te przewody z plasteliny...

Gdybym nie sądził, że warto skonsultować sprawę to bym nie napisał tego wątku, czyż nie?

Napisano

> Dopytałem i tak właśnie gość chce zrobić. To opaski, czy jak ja tam wyżej napisałem to ułomność

> mojego języka technicznego.

> Sztukować przewodów nie zamierzał - w sensie dorabiania dodatkowych złączek.

tyle dobrze, ale nie mieszaj w układzie przewodów stalowych i miedzianych, zrób to raz a porządnie., albo wymień te skorodowane na stalowe też.

Napisano
  • Autor

> idź do warsztatu najlepiej takiego który dorabia na miejscu wymień koniecznie łącznie z elementami

> elastycznymi

Taki mam zamiar, dzięki.

> przerabiałem pad hamulca roboczego w trakcie jazdy nic fajnego

Z ciekawości - jest wtedy straszny dramat z hamowaniem? Bo chyba powinno łapać przednie lewe koło z prawym tylnym itd. Mała szansa, że padną oba "obiegi" naraz. Na śliskim pewnie jest kaplica, ale na suchym mimo wszystko w miarę sensownie powinno dać się zahamować? hmm.gif

Napisano
  • Autor

> tyle dobrze, ale nie mieszaj w układzie przewodów stalowych i miedzianych, zrób to raz a

> porządnie., albo wymień te skorodowane na stalowe też.

W sklepach raczej tego nie ma, więc zostawałoby ASO. Chyba pójdę w miedź, zwłaszcza że to wychodzi kilkanaście złotych za metr rurki + "złączki" + robocizna. To raczej nie będzie majątek.

Napisano

> Z ciekawości - jest wtedy straszny dramat z hamowaniem? Bo chyba powinno łapać przednie lewe koło z prawym tylnym itd. Mała szansa, że padną oba "obiegi" naraz. Na śliskim pewnie jest kaplica, ale na suchym mimo wszystko w miarę sensownie powinno dać się zahamować?

Jest totalna kaplica - w większości samochodów i tak układy są połączone - mimo, że teoretycznie są dwuobwodowe (połączenie choćby poprzez zbiorniczek) i pierwsze hamowanie po np. pęknięciu przewodu wygląda mniej więcej tak, że płyn ucieka przez uszkodzony obieg, po chwili "pożycza" płyn z drugiego obiegu i hamulca nie ma wcale.

Napisano

> Z ciekawości - jest wtedy straszny dramat z hamowaniem? Bo chyba powinno łapać przednie lewe koło z

> prawym tylnym itd. Mała szansa, że padną oba "obiegi" naraz. Na śliskim pewnie jest kaplica,

> ale na suchym mimo wszystko w miarę sensownie powinno dać się zahamować?

różnie to bywa, strzelił mi przewód w Delcie na S1 i pierwsze hamowanie to masakra, trzeba bardzo do przodu myśleć co się chce i uważać bo nagłe hamowanie nie istnieje - pozostaje ręczy. Jechać się da, hamować też ale układ robi się 0-1 i łapie przy podłodze.

Na śliskim ABS wariuje, bo dwa koła nie hamują, a pozostałe dwa się blokują więc skuteczność jeszcze bardziej spada.

Napisano

Jak robiłem hamulce w drezynie to kupiłem zwój miedzianej rurki do tego gwintowane końcówki i ręczną praskę.

Można kupić gotowe miedziane przewody do konkretnych samochodów.

A co do oryginalnych przewodów to warto zapytać ile kosztują, bo może być, że nie kosztują aż tak dużo.

Napisano

> Taki mam zamiar, dzięki.

> Z ciekawości - jest wtedy straszny dramat z hamowaniem? Bo chyba powinno łapać przednie lewe koło z

> prawym tylnym itd. Mała szansa, że padną oba "obiegi" naraz. Na śliskim pewnie jest kaplica,

> ale na suchym mimo wszystko w miarę sensownie powinno dać się zahamować?

Zahamujesz raz może dwa póki nie przepompujesz całego płynu i nie zapowietrzysz układu.

A i te pierwsze wciśnięcia to będzie hamowanie jakbyś trzewiki za drzwi wystawił i tarł po asfalcie. No bo spróbuj sobie na przykład tylko ręcznym z dużej prędkości zahamować palacz.gif

Napisano

> Zahamujesz raz może dwa póki nie przepompujesz całego płynu i nie zapowietrzysz układu.

bez przesady nie jest aż tak źle, choć to pewnie zależy od samochodu.

Zrobiłem kilkanaście km po strzale w normalnym ruchu, więc nie jest to 1-2. hamowania.

Napisano

> Z ciekawości - jest wtedy straszny dramat z hamowaniem? Bo chyba powinno łapać przednie lewe koło z

> prawym tylnym itd. Mała szansa, że padną oba "obiegi" naraz. Na śliskim pewnie jest kaplica,

> ale na suchym mimo wszystko w miarę sensownie powinno dać się zahamować?

u mnie było tak

http://forum.autokacik.pl/showthreaded.php?Cat=&Board=HP&Number=287581524

Napisano

> Zahamujesz raz może dwa póki nie przepompujesz całego płynu i nie zapowietrzysz układu.

Eee tam, dramatyzujesz. Najgorsze jest tylko pierwsze hamowanie jak coś strzeli nagle, później się zwalnia i daje się spokojnie w sposób awaryjny dojechać, a całego płynu nie przepompujesz. Cudów oczywiście się spodziewać nie należy i jak najbardziej należy zadbać o to, by to się nie stało (wymiana przewodów).

Napisano

> bez przesady nie jest aż tak źle, choć to pewnie zależy od samochodu.

Generalnie to od lat samochody posiadają dwuobwodowe układy hamulcowe i hamować jednym obwodem się daje, tylko wrażenie dziwne, szczególnie jak np. podział jest przód/tył.

> Zrobiłem kilkanaście km po strzale w normalnym ruchu, więc nie jest to 1-2. hamowania.

Wiesz, mi kiedyś w warszawie pękł sztywny przewód na moście i hamowanie zasadniczym się skończyło w ogóle po drugim depnięciu - tam jak była dziura, to sobie wszystko wyciekało i ciśnienia nie było nigdzie boje_sie.gifbusted.gif

Też dojechałem po strzale w normalnym ruchu hehe.gifpalacz.gifok.gif

Znajomy miał gorzej (zna pies jeszcze gorzej) - pies mu wybiegł (też warszawa, wziął chyba od ojca), depnął, samochód niespecjalnie na to zareagował, za to pedał został w podłodze boje_sie.gif

Po tej akcji zostało takie powiedzenie, "kierowca świeży, pies leży" sciana.gifhahaha.gif

Napisano

> Eee tam, dramatyzujesz. Najgorsze jest tylko pierwsze hamowanie jak coś strzeli nagle, później się zwalnia i daje się spokojnie w sposób awaryjny dojechać, a całego płynu nie przepompujesz.

U mnie raz rozleciał się cylinderek w tylnym kole (wada odlewu - odpadł kawałek cylinderka razem z tłoczkiem) - nie dość, że auto całkowicie straciło hamulec zasadniczy - totalne zero - pedał do podłogi, brak większych oznak zwalniania, to jeszcze "zapadły" się szczęki w tym kole - zabrało podparcia tłoczkiem, zabezpieczenie jednej ze szczęk się odpięło i całość ściągnęły do środka sprężyny. Efekt - zero hamulca zasadniczego, zero hamulca ręcznego.

Kolejna przygoda - żona wcisnęła hamulec, pedał wpadł do podłogi. Zbiorniczek po 3 próbach hamowania pusty, układ tak samo - zero hamulców (poza ręcznym tym razem) - a hamulce teoretycznie dwuobwodowe, układ na krzyż - powinno być w miarę OK.

Dwuobwodowość układu jest w większości aut czysto teoretyczna - żeby faktycznie tak było musiałyby być całkiem od siebie oddzielone - włącznie z osobnymi zbiorniczkami płynu hamulcowego. Wspólny punkt powoduje "wyssanie" płynu z obwodu sprawnego na obwód rozszczelniony i całkowity pad hamulców. Teoretycznie można spróbować tego uniknąć hamując tak delikatnie, jak się tylko da - wtedy mniejsze ciśnienie = mniejsza ucieczka płynu - ale sprawdza się to przy niewielkiej nieszczelności. Awaria tego typu, że wylatuje nagle płyn pełnym przekrojem przewodu w większości przypadków = utracie hamulców.

Napisano

> Dwuobwodowość układu jest w większości aut czysto teoretyczna - żeby faktycznie tak było musiałyby

> być całkiem od siebie oddzielone - włącznie z osobnymi zbiorniczkami płynu hamulcowego.

> Wspólny punkt powoduje "wyssanie" płynu z obwodu sprawnego na obwód rozszczelniony i całkowity

> pad hamulców. Teoretycznie można spróbować tego uniknąć hamując tak delikatnie, jak się tylko

> da - wtedy mniejsze ciśnienie = mniejsza ucieczka płynu - ale sprawdza się to przy niewielkiej

> nieszczelności. Awaria tego typu, że wylatuje nagle płyn pełnym przekrojem przewodu w

> większości przypadków = utracie hamulców.

Ciekawe rzeczy prawisz .

Chciałem zauważyć ,że pomimo iż jest jeden zbiorniczek na płyn to jest on podzielony na komory i nie ma możliwości wyssania całego płynu z układu . Dwa razy strzelił mi przewód elastyczny i zawsze ponowne naciśnięcie pedału uruchamiało hamulec.

Jak ktoś trzyma pedał w podłodze i ma nadzieję że zahamuje to jest w błędzie.

Napisano

> Ciekawe rzeczy prawisz .

> Chciałem zauważyć ,że pomimo iż jest jeden zbiorniczek na płyn to jest on podzielony na komory i nie ma możliwości wyssania całego płynu z układu . Dwa razy strzelił mi przewód elastyczny i zawsze ponowne naciśnięcie pedału uruchamiało hamulec.

Jakie auto? U mnie oba przypadki to Matiz (reszta niżej).

> Jak ktoś trzyma pedał w podłodze i ma nadzieję że zahamuje to jest w błędzie.

Zapewne tak. Niemniej jednak nie mając płynu w układzie można machać pedałem do woli a i tak auto nie zahamuje. U mnie 2/2 (czyli 100% skuteczności) razy było tak, jak pisałem - awaria jednego obwodu = zero hamulców, tj. jeden obwód nie działa wiadomo dlaczego, drugi jest po kilku naciśnięciach hamulca całkowicie zapowietrzony (płynu nie ma w zbiorniczku i sucha jest pompa). Zapowietrzony jest tak, że po naprawie i napełnieniu płynem trzeba było kilkukrotnie układ odpowietrzać aż całe powietrze udało się usunąć - poduszka zbierała się prawdopodobnie gdzieś w okolicy pompy hamulcowej (nawet ją wymieniłem myśląc, że to ona poleciała).

identyczny przypadek miał kolega w (służbowym) Espero, podobnie straciłem hamulce w Lublinie (tam jak się okazało wyczepił się z zaczepu przewód elastyczny i przetarł się a na koniec prawdopodobnie przycięło go zawieszenie). Zawsze była to nagła utrata hamuców tak, że kilka naciśnięć auto jeszcze zwalniało ale minimalnie, potem koniec - zero hamulców mimo pompowania itp. itd.

Napisano

> Jakie auto? U mnie oba przypadki to Matiz (reszta niżej).

Ja w Golfem I przejechałem pół Warszawy na jednym obwodzie. Oczywiście ostrożnie, wspomagając sie hamulcem ręcznym ale sie dało.

Inna sprawa że było to w czasach kiedy ruch był zdecydowanie mniejszy a po ulicach jeździły głównie polskie wyroby samochodopodobne.

Napisano

> Jakie auto? U mnie oba przypadki to Matiz (reszta niżej).

Ńie to żebym oliwy dolewał do ognia ale niestety to tylko FIAT.

Mało tego, to stara konstrukcja oparta ma 127 i pod nazwą FIORINO.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.