Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Stare auto okiem praktyka - bezpieczna jazda jest możliwa

Featured Replies

Napisano

Temat lekko z przymrużeniem oka, bo moje doświadczenia są jednak symboliczne. Prawie zawsze kupowałem nowe auta i wraz z upływem gwarancji sprzedawałem.

Był mi jednak potrzebny na pewien czas samochód z ręczną skrzynią biegów, a że akurat sprzedawał taki mój dobry znajomy za psi pieniądz to kupiłem.

Auto jest pełnoletnie i było od nowości w rodzinie. Eksploatacja polegała na robieniu tego co sugerował zaufany mechanik (pan Miecio). Samochód był w ciągłej eksploatacji i przez poprzedniego właściciela uważany za całkowicie sprawny.

 

Przebieg faktyczny 300 tysięcy km. Do kwestii estetycznych nikt nie przykładał wagi i auto z zewnątrz było po prostu zdewastowane.

Wiele drobnych usterek bez wpływu na bezpieczeństwo było ignorowanych.

Jak się okazało także wiele takich, które wpływ na bezpieczeństwo miały...

 

Główna motywacja do napisania tego posta jest związana właśnie z bezpieczeństwem. Pewnie większość osób tutaj ma świadomość spraw o których tu piszę, ale w tej kwestii nigdy dość.

 

Pierwsza sprawa to kwestia rudej. Tu nie było problemu z karoserią (gdyby były to bym nie kupił), ale wiele starych aut ma z tym problem. W "moim" przypadku dużo dobrego zrobiły permanentne wycieki oleju, które nieźle zakonserwowały podwozie w części podsilnikowej.

 

Niestety ruda zdradliwie dopadła felgi. Na oko nie było nic szczególnego widać, ale w jednym z kół po prostu schodziło powolutku powietrze. Oczyszczenie i konserwacja rantów to koszt rzędu 20 zł za koło, co polecam zrobić (także w przypadku felg aluminiowych). Wymiana wentyli też może mieć dużo sensu. Zastanawiam się mimo wszystko nad zakupem czujników ciśnienia ( elektronicznych ).

 

Kolejna krytyczna rzecz to zawieszenie. Ma ono gigantyczny wpływ na jakość i bezpieczeństwo jazdy, zwykle jest w stanie słabym lub krytycznym. Tak też było tutaj. Wymieniłem wahacze, amorki, osłony, elementy gumowe i najbardziej krytyczną rzecz w Hondzie tj. sworznie zwrotnicy. Tu konstrukcja jest taka, że auto swoim ciężarem rozpina sworzeń i jeśli ten jest zużyty gubi koło w najmniej przyjemnych okolicznościach. Trzeba go wymienić koniecznie. Wymiana co 100 kkm jest imho rozsądna. Przy tej okazji zweryfikowałem stan hamulców, ABS, przewodów paliwowych etc. Oczywiście ustawiłem też zbieżność.

 

Auto miało też zaniedbane reflektory, kiepskie żarówki (gigantyczna różnica w świeceniu po renowacji i wymianie). Mimo, że było miesiąc po przeglądzie nie miało prawidłowo ustawionych świateł mijania (co było widać gołym okiem).

Po weryfikacji jeszcze kilku innych oczywistych dla każdego spraw zająłem się tematem bezpieczeństwa dla zdrowia innych użytkowników dróg tzn. tzw. ekologii.

Zostały wyeliminowane wycieki oleju, zrobiona głowica (w tym regulacja zaworów), wymieniony został wkład kataliczny oraz zamontowany został gaz najnowszej generacji dzięki czemu wg. deklaracji producenta instalacji LPG auto spełnia normy Euro 6 i jest najczystszym pojazdem jaki kiedykolwiek eksploatowałem. Emisja CO2 także dzięki temu spadła. 

Sumarycznie koszty tych działań były wielokrotnie wyższe niż zakup auta i znacznie przekraczają cenę takich aut z otomoto (a to jeszcze nie koniec, bo zostało do zrobienia "trochę" prac lakierniczych)

 

Ani nie narzekam, ani się nie chwalę. Nie ukrywam, że miałem dużo satysfakcji w związku z tymi działaniami, mimo, że większość prac wykonywał mechanik, specjalista.

Mimo relatywnie słabych osiągów (10s do setki) lubię jeździć tym autem.

Oczywiście auta sprzedawał nie będę, choć pierwotnie miało być tylko na kilka miesięcy.

Dla mnie nauka jest taka - stare auto może być i względnie bezpieczne (ABS, strefy zgniotu, poduszki), względnie wygodne (klima, elektryka) oraz ekologiczne, a nawet ekonomiczne. Tylko ile osób kupuje stare auto by przywrócić je do pełnej sprawności?

Edytowane przez KvM

Napisano

Co to za łajba?

Zapomniałeś o najwazniejszym: przewody hamulcowe. Elastyczne do wymiany bezwarunkowo, gięte do weryfikacji.

Napisano
  • Autor
1 minutę temu, mazi napisał:

Co to za łajba?

Zapomniałeś o najwazniejszym: przewody hamulcowe. Elastyczne do wymiany bezwarunkowo, gięte do weryfikacji.

Accord. Pisałem o tym, choć może nie wprost (przy wzmiance o ABS), ale dzięki za tę uwagę.

Edytowane przez KvM

Napisano
Teraz, KvM napisał:

Accord. Pisałem o tym, choć może nie wprost (przy wzmiance o ABS), ale dzięki za tę uwagę.

 

Spoko. Sam na tym punkcie jestem wyczulony, kiedys na zjeździe z serpentyny w gorach strzelił mi w przednim kole ;]

 

Tęskni mi się za jakimś starym, oldschoolowym gratem. daj znać jak będziesz sprzedawał.

Napisano
26 minut temu, KvM napisał:

najbardziej krytyczną rzecz w Hondzie tj. sworznie zwrotnicy. Tu konstrukcja jest taka, że auto swoim ciężarem rozpina sworzeń i jeśli ten jest zużyty gubi koło w najmniej przyjemnych okolicznościach. Trzeba go wymienić koniecznie. Wymiana co 100 kkm jest imho rozsądna.

Sworzeń to podstawa i nie tylko w tym aucie a w zasadzie w każdym a wymienia się nie co 100 kkm tylko wtedy kiedy zachodzi taka potrzeba, czasami 100 tani zamiennik może nie wytrzymać. W każdym razie na obowiązkowym badaniu technicznym każdy diagnosta jest na to uczulony...

 

 

Napisano
  • Autor
1 minutę temu, volf6 napisał:

Sworzeń to podstawa i nie tylko w tym aucie a w zasadzie w każdym a wymienia się nie co 100 kkm tylko wtedy kiedy zachodzi taka potrzeba, czasami 100 tani zamiennik może nie wytrzymać. W każdym razie na obowiązkowym badaniu technicznym każdy diagnosta jest na to uczulony...

 

 

W tym przypadku diagnosta nie był wyczulony. Sworznie był fabryczne i na granicy rozpadu. BTW Jeszcze się nie spotkałem z sytuacją by diagnosta podniósł auto z luźno zwisającymi kołami i sprawdzał sworznie. Jest to jedyny sposób przy takiej konstrukcji, gdzie auto swoją masą rozciąga sworzeń i nie ma luzu jeśli koła nie wiszą swobodnie.

Napisano
14 minut temu, KvM napisał:

W tym przypadku diagnosta nie był wyczulony. Sworznie był fabryczne i na granicy rozpadu. BTW Jeszcze się nie spotkałem z sytuacją by diagnosta podniósł auto z luźno zwisającymi kołami i sprawdzał sworznie. Jest to jedyny sposób przy takiej konstrukcji, gdzie auto swoją masą rozciąga sworzeń i nie ma luzu jeśli koła nie wiszą swobodnie.

A co tam jest-podwójny wahacz (jak w polonezie) czy McPherson?

Przy McPhersonie też jest rozciągany sworzeń i na szarpakach wszystko wychodzi a nawet i bez szarpaków a przy pomocy brechy da się to zdiagnozować :)

Napisano
  • Autor
Teraz, volf6 napisał:

A co tam jest-podwójny wahacz (jak w polonezie) czy McPherson?

Przy McPhersonie też jest rozciągany sworzeń i na szarpakach wszystko wychodzi a nawet i bez szarpaków a przy pomocy brechy da się to zdiagnozować :)

tu też da się przy pomocy brechy, ale koła muszą wisieć.

555bj1.png

Tu jest wersja z prawego rysunku.

 

Napisano
2 minuty temu, KvM napisał:

Tu jest wersja z prawego rysunku.

Czyli jak w dużym fiacie i polonezie-żadna nowość, chyba diagnosta był młody;]

Napisano
  • Autor

Nie wiem czy młody. Dawno już to powinno być wymienione, a nie było. Niejeden diagnosta to przepuścił. Poprzedni właściciel nie dawał łapówek i jak coś diagnosta powiedział, że trzeba zmienić to zmieniał.

Napisano

no i fajnie. potwierdzasz tylko starą maksyme jak dbasz tak masz. mi też kilku pukało się w czoło jak można w 14 letnie auto włożyć 2.5kpln...w przeciagu 4m- cy. a jednak. i mam sprawne auto z pewnymi deficytami blacharsko lakierniczymi. jeszcze ok 500-1000 muszę włożyć. ale jakbym go sprzedał i kupił inny za wartość ceny sprzedaży plus nakłady to dalej kupilbym auto które wymagałoby. wkładu.
powodzenia

życie to nie je bajka

Napisano
Godzinę temu, KvM napisał:

tu też da się przy pomocy brechy, ale koła muszą wisieć.

555bj1.png

Tu jest wersja z prawego rysunku.

 

Jeśli masz Accorda VI, to żadna wersja rysunku temu nie odpowiada. Honda stosuje konstrukcję ze sworzniem do góry nogami, który jest wciśnięty w zwrotnicę, a wahacz nachodzi na sworzeń od dołu. Podobne rozwiązanie ma Peugeot 307, z tą różnicą, że w Hondzie jest jeszcze górny wahacz. Rozwiązanie z prawego rysunku, to głównie Mercedesy. 

Napisano

Zawieszenie w takim stanie jak opisałeś nie dawało żadnych obajwów?

Napisano
  • Autor
33 minuty temu, pij napisał:

Zawieszenie w takim stanie jak opisałeś nie dawało żadnych obajwów?

Ostatecznie zaczęło piszczeć, ale to już był kompletny prawie koniec.

Napisano
25 minut temu, KvM napisał:

Ostatecznie zaczęło piszczeć, ale to już był kompletny prawie koniec.

Żadnego słyszalnego stukania, bicia na nierównościach?

To faktycznie można się zdziwić jakkoło odpadnie...

 

U mnie jak są końcówki drążków do wymiany, wahacz lub sworzeń to na kostce aż zęby bolą tak słychać stuki w zawieszeniu.

Napisano

Kolo odpada tylko przy małej - parkingowej - prędkości na dziurach. Sprawdzone wielokrotnie.

Napisano
11 godzin temu, hefi napisał:

Kolo odpada tylko przy małej - parkingowej - prędkości na dziurach. Sprawdzone wielokrotnie.

 

 

Przy kazdej duzej dziurze i malej czy duzej predkosci, przy luznym sworzniu wahacza w Accordzie lat 90tych wyrywa go i kladzie kolo na ulicy.  U mnie zamienniki (sredniej polki) tych sworzni (szczegolnie dolny) wytrzymuja okolo 30-50 tys km.  Diagnosta na przegladzie nic nie widzi (nie po znajomosci) a jak 2 mce pozniej (circa 2-3 tys km) jechalem tym autem to az luz na kierownicy (!!!!!) byl. Jak podjechalem do mechanika, to powiedzial, ze balby sie tym wyjechac z garazu bo takiego luzu na sworzniu nie widzial.

 

Osobiscie kontrolowalbym co 20-30 tys km ten luz ... chyba ze ktos tylko po autostradach jezdzi

Edytowane przez gregoryj

Napisano

Wygląda na to, że kupiłeś zaniedbanego trupa. Więc trudno się dziwić że był trupem. Zreanimowałeś tego trupa i fajnie. Jednak to nie jest tak, że wszystkie stare auta to trupy.

BTW, jeśli auto jest zdewastowane z zewnątrz to nie ma sensu zakładać że ktoś mechanicznie o nie dbał. Jeśli jedzie fleja, której nie przeszkadza wyświnione wnętrze z pourywanymi plastikami to czemu miałyby jej przeszkadzać wycieki płynów czy inne niedomagania?

 

Napisano
 
 
Przy kazdej duzej dziurze i malej czy duzej predkosci, przy luznym sworzniu wahacza w Accordzie lat 90tych wyrywa go i kladzie kolo na ulicy.  U mnie zamienniki (sredniej polki) tych sworzni (szczegolnie dolny) wytrzymuja okolo 30-50 tys km.  Diagnosta na przegladzie nic nie widzi (nie po znajomosci) a jak 2 mce pozniej (circa 2-3 tys km) jechalem tym autem to az luz na kierownicy (!!!!!) byl. Jak podjechalem do mechanika, to powiedzial, ze balby sie tym wyjechac z garazu bo takiego luzu na sworzniu nie widzial.
 
Osobiscie kontrolowalbym co 20-30 tys km ten luz ... chyba ze ktos tylko po autostradach jezdzi

Sledzilem kiedyś temat uważnie. Nie było przypadku aby kolo odpadlo w trasie. Co nie zmienia faktu, tak jak napisałeś, że to cichy zabójca hehe. Nie stuka a potrafi się rozpiac.
Ja raz tylko wymienialem, wieki temu, gdzieś koło 200kkm.
Napisano
11 godzin temu, hefi napisał:

Kolo odpada tylko przy małej - parkingowej - prędkości na dziurach. Sprawdzone wielokrotnie.

 

Nieprawda. Tzn nie do końca :) W acc odpadło żonie kolegi przy ok 40km/h, a w civie koledze przy 110km/h się położyło, dobrze że nic z przeciwnej strony nie jechało to poszedł bezszwankowo w rów na poboczu.

21 minut temu, hefi napisał:

Sledzilem kiedyś temat uważnie. Nie było przypadku aby kolo odpadlo w trasie. Co nie zmienia faktu, tak jak napisałeś, że to cichy zabójca hehe.

Powyżej masz przypadek w 1 rodzinie hondziarza na przestrzeni 1.5 roku.

Napisano
14 godzin temu, hefi napisał:

Kolo odpada tylko przy małej - parkingowej - prędkości na dziurach. Sprawdzone wielokrotnie.

 

widziałem kiedyś na własne oczy jak z accorda odpadlo koło przy manewrach na parkingu 8]

Napisano

Mojemu ojcu wiele lat temu w Accordzie V ('96) też odpadło koło - przy dość dużej prędkości, na zakręcie. Ale przeżył, samochód też :D

Napisano

Wszystko zależy od auta, generalnie przy starych autach użytkowanych na co dzień szukamy aut jak najprostszych, trwałych i jak najbardziej sprawdzonych, Stąd ceny na rynku wtórnym Mercedesów W124, zadbanych Volvo 700/900 czy pierwszych Audi A6 etc. I w drugą stronę - stąd Citroena Xm można kupic za paczkę fajek ;)

Mądrze inwestując w odpowiednie auto możemy nie tylko jeździć bezawaryjnie ale nie tracić na wartości auta albo wręcz na niej zarabiać z płynącym czasem, przy czym auta które wymieniłem da się nadal normalnie i komfortowo użytkować.

Napisano
  • Autor

Zapomniałem jeszcze o jednej mega ważnej rzeczy, którą zauważyłem. 

Na rynku jest mnóstwo tanich cześci. Są to zwykłe chińskie bardzo kiepskiej jakości zamienniki. 

Często się zdarza, że stare auto przestaje być japońskie czy niemieckie a staje się chińskie. 

 

Zwykle trwałość jest tragiczna. 

  . 

Edytowane przez KvM

Napisano
5 minut temu, KvM napisał:

Na rynku jest mnóstwo tanich cześci. Są to zwykłe chińskie bardzo kiepskiej jakości zamienniki. 

Często się zdarza, że stare auto przestaje być japońskie czy niemieckie a staje się chińskie. 

 

Zwykle trwałość jest tragiczna. 

 

to prawda, ale to dotyczy też dużo nowszych aut

Napisano

Ale po co to wazystko robiles?

Napisano
3 godziny temu, maro_t napisał:

 

widziałem kiedyś na własne oczy jak z accorda odpadlo koło przy manewrach na parkingu 8]

 

oj tam oj tam, jednemu znajomemu wypadł sworzeń w Mercedesie i koło się złożyło w błotnik (ale to było na własne życzenie bo jeździł długo z tłukącym się zawiasem) ale gorszy był drugi znajomy z Audi A8 któremu to pękł w pół wahacz aluminiowy w czasie wolnej jazdy, a gość dba o auto pedantycznie, więc nie można być nigdy niczego w 100% pewnym. Dodam że autem regularnie latał 200-250km/h po autostradzie... po tej przygodzie stracił trochę zaufanie do autka ;]

Napisano
14 minut temu, koNik napisał:

 

to prawda, ale to dotyczy też dużo nowszych aut

 

Oj prawda. Mimo że spece z AK twierdzą że wszystko pochodzi z jednej fabryki i po co przepłacać to niestety jest regułą że tanie to badziewie.

A co do tematu - tak niestety wygląda większość starych aut w PL. Zresztą nie tylko starych. Wystarczy popatrzeć na plamy na każdym parkingu.

Napisano
2 minuty temu, marcindzieg napisał:

 

Oj prawda. Mimo że spece z AK twierdzą że wszystko pochodzi z jednej fabryki i po co przepłacać to niestety jest regułą że tanie to badziewie.

A co do tematu - tak niestety wygląda większość starych aut w PL. Zresztą nie tylko starych. Wystarczy popatrzeć na plamy na każdym parkingu.

 

Najgorsze jest to że teraz wiele marek to po prostu zwykli "pakowacze". Niestety dotyczy to także tych z pozoru dobrych i sprawdzonych marek i nie raz kupując coś droższego i w dobrej wierze defakto kupujemy to samo tylko w innym pudełku co jest przykładowo 2x tańsze. Ogarnięci mechanicy samochodowi są obeznani z tym procederem i potrafią trochę miedzy tym lawirować, ale najgorsze jest to że nawet jakość tych samych, tak samo zapakowanych części potrafi się zmieniać w czasie... świętości upadły - Bosch, TRW czy nawet Zimmermann na pudełku już nie znaczą zawsze że produkt jest wyokiej jakości...

Napisano
3 minuty temu, koNik napisał:

Bosch, TRW czy nawet Zimmermann na pudełku już nie znaczą zawsze że produkt jest wyokiej jakości...

 

Niemniej jednak nie spotkałem się żeby coś bardzo taniego było dobrej jakości. Chyba że spadło z TIRa. Jak płacisz mało dostajesz dziadostwo. Jak płacisz dużo możesz dostać coś dobrego. Możesz też dostać dziadostwo. I to jest smutne.

Napisano
  • Autor
2 godziny temu, TWENTIS napisał:

Ale po co to wazystko robiles?

Mnie pytasz? Przecież pisałem, że dla frajdy. Zresztą satysfakcję mam coraz większą, ale jeszcze sporo przede mną.

1 godzinę temu, marcindzieg napisał:

 

Niemniej jednak nie spotkałem się żeby coś bardzo taniego było dobrej jakości. Chyba że spadło z TIRa. Jak płacisz mało dostajesz dziadostwo. Jak płacisz dużo możesz dostać coś dobrego. Możesz też dostać dziadostwo. I to jest smutne.

Generalnie masz rację. Ale cena części w ASO nie ma związku z ich jakością. Tzn. marże na tych częściach standardowo liczy się w tysiącach procent.

Generalnie jest tak, że zamiennik możesz kupić często w rozrzucie 10-100 zł, a oryginał kosztuje 1000 zł. No może trochę przesadziłem, ale tylko trochę. Dobrej klasy zamienniki mają trwałość podobną jak fabryczne elementy, a czasem lepszą (gdy fabryka schrzani). Np. Jednym z felerów Accorda są łamiące się mechanizmy klamek. Niestety nikt zamiennika nie wytwarza, a oryginał kosztuje 230 zł. Jest to kawałek plastiku (kiepskiego dodajmy). Zrobienie tego z aluminium na CNC pewnie byłoby tańsze.

8 godzin temu, Ryb napisał:

Wygląda na to, że kupiłeś zaniedbanego trupa. Więc trudno się dziwić że był trupem. Zreanimowałeś tego trupa i fajnie. Jednak to nie jest tak, że wszystkie stare auta to trupy.

BTW, jeśli auto jest zdewastowane z zewnątrz to nie ma sensu zakładać że ktoś mechanicznie o nie dbał. Jeśli jedzie fleja, której nie przeszkadza wyświnione wnętrze z pourywanymi plastikami to czemu miałyby jej przeszkadzać wycieki płynów czy inne niedomagania?

 

Obawiam się jednak, że prawie wszystkie stare auta to trupy. Włożenie w auto kasy porównywalnej z jego wartością jest dla większości właścicieli jakąś barierą psychiczną.

W tym przypadku miałem możliwość przez lata obserwować to auto i to jak jest eksploatowane i serwisowane. To, że ktoś nie dba o wygląd zewnętrzny nie znaczy, że nie dba o auto wcale. Niestety jeśli ktoś nie jest pasjonatem to nie ma pojęcia co trzeba robić i robi to co sugeruje zaufany mechanik. Tu mechanik był po prostu słaby (zresztą zbankrutowała i zamknął warsztat). W środku auto było zadbane, a kilka miesięcy przed sprzedażą właściciel władował grube kilka stów w profesjonalne odświeżenie wnętrza i blisko 2 tysiące w naprawę klimy, wymianę chłodnicy, hamulców. Naprawiłby i silnik i nie sprzedawał auta gdyby durny mechanik nie powiedział, że to się panie nie kalkuluje, bo naprawa droższa niż to auto warte.

 

22 godziny temu, BOGUS napisał:

no i fajnie. potwierdzasz tylko starą maksyme jak dbasz tak masz. mi też kilku pukało się w czoło jak można w 14 letnie auto włożyć 2.5kpln...w przeciagu 4m- cy. a jednak. i mam sprawne auto z pewnymi deficytami blacharsko lakierniczymi. jeszcze ok 500-1000 muszę włożyć. ale jakbym go sprzedał i kupił inny za wartość ceny sprzedaży plus nakłady to dalej kupilbym auto które wymagałoby. wkładu.
powodzenia

życie to nie je bajka
 

Dokładnie w tym jest problem. A tu trzeba włożyć nie 2,5 ale wielokrotność jeśli ma być faktycznie na tip-top.

 

Oczywiście nie ma szans, żeby odzyskać te pieniądze przy sprzedaży.

Napisano
2 godziny temu, KvM napisał:

 

 

Oczywiście nie ma szans, żeby odzyskać te pieniądze przy sprzedaży.

 

bo popełniłeś bład każdego początkującego, zainwestowałeś w złe auto :)

jakbyś kupił auta o których wspomniałem nie byłoby tego problemu, a taki Accord nawet jak go zrobisz będzie wart paczkę fajek.

Jakbyś zainwestował w W124 E320, Volvo 760 turbo lub podobne nie dośc że byłaby większa frajda i mniej roboty, to kasa do odzyskania.

Napisano
  • Autor

Ale ja nie zamierzam sprzedawać. Kupiłem auto które znałem. To dla mnie podstawowa zaleta. 

 

Autem jeżdżę i zależało mi na podstawowym bezpieczeństwie. A wkrótce będzie jeździł także ktoś inny. 

Z tego powodu nie kupił bym auta bez ABS , poduszek i stref zgniotu. 

Napisano
2 minuty temu, KvM napisał:

 

Z tego powodu nie kupił bym auta bez ABS , poduszek i stref zgniotu. 

 

te które wymieniłem mają to, ale tak czy siak rozumiem - wziąłeś to co było pod ręką ;) tylko że własnie wtedy często tak to bywa z tą kasą nie do odzyskania ;)

wartość niektórych aut wraz z inwestycjami po prostu niewiele się zmienia

Napisano

A jako inwestycję kapitału teraz, to co można kupić? Powiedzmy 20-30 tys. Jest sens? Auto pod kołdrę na 10 lat, niekoniecznie do jeżdżenia. Takie Volvo 240 np?

 

Napisano
2 godziny temu, Kysior napisał:

A jako inwestycję kapitału teraz, to co można kupić? Powiedzmy 20-30 tys. Jest sens? Auto pod kołdrę na 10 lat, niekoniecznie do jeżdżenia. Takie Volvo 240 np?

 

 

w tym momencie za 30kzł poszukałbym jeszcze E34 M5 3.6 - nie kupisz może za to siano w najlepszym stanie ale podrożeje w przeciągu kilku lat na pewno, a i zabawy będzie jak należy. Z tańszych to np BMW 540i, W124 420, Volvo 240 Turbo też będzie ok z początku produkcji.

Napisano
20 godzin temu, koNik napisał:

 

bo popełniłeś bład każdego początkującego, zainwestowałeś w złe auto :)

jakbyś kupił auta o których wspomniałem nie byłoby tego problemu, a taki Accord nawet jak go zrobisz będzie wart paczkę fajek.

Jakbyś zainwestował w W124 E320, Volvo 760 turbo lub podobne nie dośc że byłaby większa frajda i mniej roboty, to kasa do odzyskania.

 

Tylko te autka kosztuja wielokrotnosc ceny Accorda. A psuc sie beda tak samo jak Accord, ktory raczej jest niezawodnym autem. Czesci do Merca czy Volvo tez moga byc raczej deczko wyzsze, w szczegolnie do mniej popularnych wersji.

A zarobienie na nich wliczajac w to koszty uzytkowania/napraw raczej graniczy z cudem i duzym szczesciem.  Mam kilka staroci, ktore sa uzywane, a nie stoja w garazu, i srednio sobie wyobrazam zeby na nich zarobic jakiekolwiek pieniadze, a inwestowac 30k pln w jakies auto zeby MOŻE zarobic na nim 10k (uzywajac go malo) za iles tam lat .... to chyba nie kazdy ma takie mozliwosci i ...... fantazje :-)

 

Napisano
2 minuty temu, gregoryj napisał:

 

Tylko te autka kosztuja wielokrotnosc ceny Accorda. A psuc sie beda tak samo jak Accord, ktory raczej jest niezawodnym autem. Czesci do Merca czy Volvo tez moga byc raczej deczko wyzsze, w szczegolnie do mniej popularnych wersji.

A zarobienie na nich wliczajac w to koszty uzytkowania/napraw raczej graniczy z cudem i duzym szczesciem.  Mam kilka staroci, ktore sa uzywane, a nie stoja w garazu, i srednio sobie wyobrazam zeby na nich zarobic jakiekolwiek pieniadze, a inwestowac 30k pln w jakies auto zeby MOŻE zarobic na nim 10k (uzywajac go malo) za iles tam lat .... to chyba nie kazdy ma takie mozliwosci i ...... fantazje :-)

 

 

Wystarczy dobrze poszukać i wiedzieć czego chcą ludzie (bo to drożeje) - mam kilka przykładów z życia że jest to możliwe i wykonalne. Daleko szukać - moje Volvo 760 turbo kupione za 800E w NL, musiałem pomalować w nim dach bo ktoś go obił, zrobiłem cały remont zawieszenia, pobawiłem się trochę z turbo dzięki czemu jest trochę szybsze :)

Mógłbym go od ręki dziś sprzedać za 15kzł :) a jakbym się dobrze zareklamował to i myślę za więcej a przejechałem nim całkiem sporo przyjemnych kkm

 

DSC_8853.jpg

Napisano
31 minut temu, koNik napisał:

 

Moje Volvo 760 turbo kupione za 800E w NL, musiałem pomalować w nim dach bo ktoś go obił, zrobiłem cały remont zawieszenia, pobawiłem się trochę z turbo dzięki czemu jest trochę szybsze :)

Mógłbym go od ręki dziś sprzedać za 15kzł :) a jakbym się dobrze zareklamował to i myślę za więcej a przejechałem nim całkiem sporo przyjemnych kkm

 

 

Okay, podlicz nam tak z ciekawosci wszystkie koszty. Poczawszy od kosztow wyjazdu do NL po auto, albo jego sprowadzenia, malowanie, remont zawiechy, wszelkie inne naprawy (turbo rozumie bylo do naprawy wiec upgrade byl tak z musu) . Przelicz koszty swojej robocizny na "znajomego mechanika" stawke za roboczogodziny. I wszystko to w jakim okresie i ile kilometrow zrobiles (procent trasa/miasto). To da mniej wiecej poglad ile mozna zarobic.

 

Nie watpie, ze na nim mozesz zarobic, ale czy tak jest z kazdym z kilkunastu aut, ktore posiadasz?

Napisano
5 godzin temu, gregoryj napisał:

 

Okay, podlicz nam tak z ciekawosci wszystkie koszty. Poczawszy od kosztow wyjazdu do NL po auto, albo jego sprowadzenia, malowanie, remont zawiechy, wszelkie inne naprawy (turbo rozumie bylo do naprawy wiec upgrade byl tak z musu) . Przelicz koszty swojej robocizny na "znajomego mechanika" stawke za roboczogodziny. I wszystko to w jakim okresie i ile kilometrow zrobiles (procent trasa/miasto). To da mniej wiecej poglad ile mozna zarobic.

 

Nie watpie, ze na nim mozesz zarobic, ale czy tak jest z kazdym z kilkunastu aut, ktore posiadasz?

 

W zasadzie poza przypadkami ewidentnego topienia celowego kasy (np zagŁada) to tak, staram się tak kupować auta żeby na nich zarobić potencjalnie.

Co do Volvo to kupiłem je po drodze na wakacje więc koszty:

 

- zakup 800E

- benzyna z nl - 500zł

- malowanie 1800zł

- opony 2 nowe (2 były nowe) - 500zł na okrągło

- duze wtryski, turbo (auto kupione juz z NL z lekko pogrzebanym piecem z innym wałkiem, zaworami, głowicą, odprężone, wydech 3", pompuje teraz 1,5 bara) - 1500zł

- strojenie 150zł ale tu mam kumpla ;)

- zawias z robocizną - 2000zł

- rejestracja na zabytek (zwolnienie z akcyzy wewnatrzunijne bo ma 30 lat) - 1200zł

- podsufitka 120zł

 

11130zł

 

autem zrobiłem w 2 lata ok 40kkm

Napisano
Dnia 9.02.2017 o 17:16, KvM napisał:

Mnie pytasz? Przecież pisałem, że dla frajdy. Zresztą satysfakcję mam coraz większą, ale jeszcze sporo przede mną.

 

 

Wiesz satysfakcje to chyba miałbyś jakbyś to robił sam w swoim garażu a'la Wheelers Dealers albo Kup i Zrób

a tak?

ew. jakbyś reanimował 1 Syrene albo Mystanga Mach 1.

 

A tak?

Rozumiem, że czasem mamy sentyment do auta w stylu  - 1szy samochód, urodzil się tam mój syn, albo auto jest rzadkie, grało w filmie.

Ale tak?

lepiej było dać na Owsiaka.

Dnia 9.02.2017 o 23:39, koNik napisał:

 

w tym momencie za 30kzł poszukałbym jeszcze E34 M5 3.6 - nie kupisz może za to siano w najlepszym stanie ale podrożeje w przeciągu kilku lat na pewno, a i zabawy będzie jak należy. Z tańszych to np BMW 540i, W124 420, Volvo 240 Turbo też będzie ok z początku produkcji.

 

 

No z tym BMW M5 to za 30 słabo to widze, 540i mega rzadkie [szczególnie manual] i nie wróże mu jakiegos skoku. W124 420 mega drogie w serwisie.

Słabo widzę to w kategorii inwestycja / odzyskanie kasy.

No chyba, ze zakładasz 10-15 lat 

Napisano
23 godziny temu, TWENTIS napisał:

No z tym BMW M5 to za 30 słabo to widze, 540i mega rzadkie [szczególnie manual] i nie wróże mu jakiegos skoku. W124 420 mega drogie w serwisie.

Słabo widzę to w kategorii inwestycja / odzyskanie kasy.

No chyba, ze zakładasz 10-15 lat 

 

całkiem niedawno uciekło mi takie M5 w NL za 5kE - nie było idealne ale też pola nim nikt nie orał, dobra inwestycja

540i można kupić bez problemu ładne za ok 20-25kzł. Podrożało już ok 2x w ciągu ostatnich 5 lat

W124 420 ciężkie w utrzymaniu? A cóż jest kosmicznego w M119? Też sukcesywnie drożeje i ma uznanie za cichociemność w kontraście do 500.

Pozdrawiam

Napisano
17 minut temu, koNik napisał:

 

całkiem niedawno uciekło mi takie M5 w NL za 5kE - nie było idealne ale też pola nim nikt nie orał, dobra inwestycja

540i można kupić bez problemu ładne za ok 20-25kzł. Podrożało już ok 2x w ciągu ostatnich 5 lat

W124 420 ciężkie w utrzymaniu? A cóż jest kosmicznego w M119? Też sukcesywnie drożeje i ma uznanie za cichociemność w kontraście do 500.

Pozdrawiam

 

Cieżkie nie, ale  fenomen W124 polegał na tym, ze auto było mega trwałe.

Wiec ciezko był znalezc cos aftermarketowago do niego [pomijam klocki, tarcze].

A jak sie juz zestarzalo, to zrobil sie problem.

Bo aftermarektow nie ma, a oryginały maja 20 lat i 1.5 mln km.

 

Do 420 praktycznie nic nie pasuje od modeli niżej,padaja wiazki silnikowe, moduły, przekładnie kierownicze [spróbuj kupic niecieknącą, bez luzu na dobry wałek i wąs - jest kilka rodzai], Nivo w kombi.[głupi łącznik miedzy budą a pompą kosztuje 300 zł]

Sprobuj kupic amorki i sprezyny [ktore musisz dobrac po wyposazeniu] - to jest kilka tys zł. w aso

Sproboj kupic przednie błotniki.

 

Nie wypowiem się na taemat E39 czy E34 ale strzelam, ze sytuacja jest podobna jak W124.

I kilkanascie pierdoł po kilka stów  + blacharka, ktora gdzies tam sie bedzie sypac, 

to jest zawsze inwestycja ale dla kogoś z dużą kasą.

Przejeździlem 3szt. W124 gdzie zawsze były w idealnym stanie, ale jak poprzednie koło 2000 roku raz ze sie mało psuły to dwa było jeszcze troche czesci z uzywek [produkcja skonczyla sie 5 lat wczesniej] to teraz ostatnie W124 kupione za ~11  w stanie ideal, włożyłem kolejne 12. Sprzedałem za 18 [wiec nie płacze - zreszta traktowałem jako zabawe - auto miało PDW i choby dlatego warto było je trzyma + miało jakiś symboliczny przebieg].

Wieku nie oszukasz. Dużo rzeczy zespuje sie ze starosci a nie bo był słabo wykonane.

 

 

Edytowane przez TWENTIS

Napisano
  • Autor
Dnia 12.02.2017 o 12:55, TWENTIS napisał:

 

Wiesz satysfakcje to chyba miałbyś jakbyś to robił sam w swoim garażu a'la Wheelers Dealers albo Kup i Zrób

a tak?

ew. jakbyś reanimował 1 Syrene albo Mystanga Mach 1.

 

A tak?

Rozumiem, że czasem mamy sentyment do auta w stylu  - 1szy samochód, urodzil się tam mój syn, albo auto jest rzadkie, grało w filmie.

Ale tak?

lepiej było dać na Owsiaka.

Widzisz nie każdy ma satysfakcję w moczeniu się w smarze i siłowaniu z kluczem. Zreztą nie mam na to czasu.

 

A na Owsiaka nie daję, bo to marnotrawstwo. Już lepiej wpłacić bezpośrednio na NFZ. 

Napisano
14 godzin temu, KvM napisał:

Widzisz nie każdy ma satysfakcję w moczeniu się w smarze i siłowaniu z kluczem. Zreztą nie mam na to czasu.

 

A na Owsiaka nie daję, bo to marnotrawstwo. Już lepiej wpłacić bezpośrednio na NFZ. 

 

To w czym masz satysfakcję?

W wyrzucaniu pieniędzy w błoto?

Pls. 

 

jiFfM1487069193.jpg

Napisano
  • Autor

W doprowadzeniu starego auta do stanu sprawności technicznej. Pewnie kiedyś je sprzedam za jakieś grosze. Przynajmniej będę miał poczucie, że ktoś kto je kupi nie zabije się na pierwszym zakręcie. 

Edytowane przez KvM

Napisano
2 godziny temu, TWENTIS napisał:

To w czym masz satysfakcję?

W wyrzucaniu pieniędzy w błoto?

 

Gdzie tu widzisz wyrzucanie pieniędzy? :hmm:

Przyjmując te same ceny części, gdy kupi je mechanik lub kolega KvM - resztę stanowi robocizna...

Wiesz: życie nie jest czarno-białe i są np. tacy, którzy mają satysfakcję z patrzenia, jak inny baraszkuje z jego małżonką... :phi: i jeszcze za to płacą (uprzedzając pytania: nie piszę tego z autopsji ;]).

Nie każdy chce, nie każdy potrafi, nie każdy ma czas i miejsce na zabawy ze swoim bolidem, a to, że kolega KvM łoży na utrzymanie we właściwym stanie technicznym bolidu? Bardzo dobrze, daje w ten sposób pracę i zarobek innym ludziom, a wielu ludzi ani nie zleca napraw bolidu, ani nie robi samemu nic przy bolidzie... :(

Sam robię, co mogę przy pojazdach, którymi się opiekuję i mam z tego satysfakcję :ok:

Edytowane przez romano11

Napisano
23 godziny temu, romano11 napisał:

 

Gdzie tu widzisz wyrzucanie pieniędzy? :hmm:

Przyjmując te same ceny części, gdy kupi je mechanik lub kolega KvM - resztę stanowi robocizna...

Wiesz: życie nie jest czarno-białe i są np. tacy, którzy mają satysfakcję z patrzenia, jak inny baraszkuje z jego małżonką... :phi: i jeszcze za to płacą (uprzedzając pytania: nie piszę tego z autopsji ;]).

Nie każdy chce, nie każdy potrafi, nie każdy ma czas i miejsce na zabawy ze swoim bolidem, a to, że kolega KvM łoży na utrzymanie we właściwym stanie technicznym bolidu? Bardzo dobrze, daje w ten sposób pracę i zarobek innym ludziom, a wielu ludzi ani nie zleca napraw bolidu, ani nie robi samemu nic przy bolidzie... :(

Sam robię, co mogę przy pojazdach, którymi się opiekuję i mam z tego satysfakcję :ok:

 

 

ale dla KVM to jest jak wynika z opisu drugie/kolejne auto ktore robi dla przyjemnsoci.

Jako ze pochwalił sie przed całą Polska tym to musi sie nastawic na posty koniobijne jak Twój.

I krytyczne jak mój.

 

Nie napisałem, ze jest głupi bo jest głupi. Tylko podważyłem zasadnośc ładowania pieniedzy w stary szrot.

Auto nie jest ani kolekcjonerskie ani jakies mega rzadkie.

Wierc nie rozumiem.

Moge nie rozumiec?

 

 

Zrozumiałbym jeszcze jakby grzebał sam. Ma hobby majsterkowania, satysfakcję, uczy się.

A tak?

Równie dobrze mógłby kupic nowe w salonie i kazdego dnia w excelu odznaczac sobie ile spadło na wartości.

Z punktu widzenia wyrzucania pieniedzy taki sam efekt. 

Napisano
4 minuty temu, TWENTIS napisał:

I krytyczne jak mój.

Nie napisałem, ze jest głupi bo jest głupi. Tylko podważyłem zasadnośc ładowania pieniedzy w stary szrot.

Wierc nie rozumiem.

Moge nie rozumiec?

Zrozumiałbym jeszcze jakby grzebał sam. Ma hobby majsterkowania, satysfakcję, uczy się.

A tak?

 

Cóż poradzę, że zrozumieć tego nie możesz...

Piszesz o krytyce. OK, ale Ty krytykujesz dla samej zasady, że ktoś robi inaczej, niż byś Ty to zrobił.

A tak? Jego kasa, jego bolid - może z nimi robić, co chce :mast::hehe:

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.