Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Rękojmia

Featured Replies

Napisano
A jakbyś sprzedawał auto walone po szkodzie całkowitej powiedział byś o tym kupującym? Powiedział byś że auto zostało naprawione po taniości? Słucham?

Wysłane z mojego RMX2202 przy użyciu Tapatalka


Ty cały czas uważasz że sprzedający wiedział. Mógł kupić to auto w całości.
Wesz też jak zostało naprawione. Na mocno używanych albo i kradzionych częściach.
No i po taniości.

Mam tylko nadzieję że skoro to takie zwłoki zostały kupione to w grę wchodzi tyko i wyłącznie zwrot do sprzedającego i odzysk pełnej kwoty z umowy.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Napisano
13 minut temu, kamileeek napisał(a):

A jakbyś sprzedawał auto walone po szkodzie całkowitej powiedział byś o tym kupującym? Powiedział byś że auto zostało naprawione po taniości? Słucham?
 

Wiedząc że jest wpis o tym w CEPIKu? Tak.

I zanim komuś przyjdzie do głowy słuchanie tutejszych mędrców i udanie się z tym do sądu to ja bym na miejscu sprzedającego odpowiedział tak:

"Wysoki Sądzie - przekazałem całą znaną mi wiedzę kupującemu. Zresztą jak mógłbym to zataić skoro zapis o tym jest w bazie i można to sprawdzić na dowolnym smartfonie w 30 sekund nie ponosząc żadnych kosztów? Zresztą oferowałem możliwość dowolnego sprawdzenia. Moim zdaniem kupujący chce wyciągnąć pieniądze."

I pamiętaj że tutejsi mędrcy nie zwrócą kosztów sądowych.

Napisano
  • Autor
Bo naczytał się na forum że ma taką samą rękojmie jakby kupił u handlarza więc po co przepłacać? ;]
Dzień wcześniej sprzedał 3 letnie auto wykupione z leasingu. Więc potrzebował nowego. W dniu kiedy sprzedał pojeździł po komisach salonowych , wszystkie miały mniejsze lub większe przygody, lakierowane itp. Na drugi dzień trafił na prywatne ogłoszenie nie sądził ze tak można kłamać. Dziś ma nauczkę.

Wysłane z mojego RMX2202 przy użyciu Tapatalka

Napisano
1 minutę temu, kamileeek napisał(a):

Dzień wcześniej sprzedał 3 letnie auto wykupione z leasingu. Więc potrzebował nowego. W dniu kiedy sprzedał pojeździł po komisach salonowych , wszystkie miały mniejsze lub większe przygody, lakierowane itp. Na drugi dzień trafił na prywatne ogłoszenie nie sądził ze tak można kłamać. Dziś ma nauczkę.
 

Niech sprawdzi auto czy jest bezpieczne. Jeśli jest to niech jeździ i się cieszy że ktoś mu nie sprzedał spawanego z dwóch z opornikami zamiast poduszek. I niech ma właśnie nauczkę na przyszłość.

Napisano
11 minut temu, kamileeek napisał(a):

W dniu kiedy sprzedał pojeździł po komisach salonowych , wszystkie miały mniejsze lub większe przygody, lakierowane itp. Na drugi dzień trafił na prywatne ogłoszenie nie sądził ze tak można kłamać.

Czyli szukał okazji.

Po prostu nie wierzę, że wszystkie 2-latki w przysalonowych komisach były po przygodach.

Te bezwypadkowe pewnie były po prostu droższe.

 

A jak usłyszał bajkę od sprzedającego, którą chciał usłyszeć to łyknął jak młody pelikan.

 

Jeśli rzeczywiście sprzedający zataił historię auta, a kupujący wydając 90kpln nie sprawdził nawet darmowej strony, to obaj są idiotami albo wyjątkowo naiwni.

 

 

Napisano
  • Autor
Czyli szukał okazji.
Po prostu nie wierzę, że wszystkie 2-latki w przysalonowych komisach były po przygodach.
Te bezwypadkowe pewnie były po prostu droższe.
 
A jak usłyszał bajkę od sprzedającego, którą chciał usłyszeć to łyknął jak młody pelikan.
 
Jeśli rzeczywiście sprzedający zataił historię auta, a kupujący wydając 90kpln nie sprawdził nawet darmowej strony, to obaj są idiotami albo wyjątkowo naiwni.
 
 
To teraz on powinien wystawić ogłoszenie i milczeć. Zachwalac auto i udawać głupiego że nic nie wie. Może tak zrobi po konsultacji z prawnikiem. Może przyjedzie kolejny naiwny. Potem kolejny będzie miał ból głowy.

Wysłane z mojego RMX2202 przy użyciu Tapatalka

Napisano
35 minut temu, kamileeek napisał(a):

A jakbyś sprzedawał auto walone po szkodzie całkowitej powiedział byś o tym kupującym? Powiedział byś że auto zostało naprawione po taniości? Słucham?
 

Oczywiście, że powiedziałbym o naprawie. Czy po taniości, nie wiem, bo wcześniejszy samochód naprawiałem w ASO. A to i tak oddało auto do jakiegoś warsztatu. 

Napisano
  • Autor
Oczywiście, że powiedziałbym o naprawie. Czy po taniości, nie wiem, bo wcześniejszy samochód naprawiałem w ASO. A to i tak oddało auto do jakiegoś warsztatu. 
No ale Aso, faktury były i spokojna głowa.

Wysłane z mojego RMX2202 przy użyciu Tapatalka

Napisano
Teraz, kamileeek napisał(a):

No ale Aso, faktury były i spokojna głowa.
 

Co nie zmienia faktu, że czujnikiem grubości lakieru od razu wychodziło, że naprawiane. Ale lepiej, że klepali, niż wspawali błotnik.

Napisano
29 minut temu, rwIcIk napisał(a):

Co nie zmienia faktu, że czujnikiem grubości lakieru od razu wychodziło, że naprawiane. Ale lepiej, że klepali, niż wspawali błotnik.

No i w tym przypadku "mistrz czujnika" wpadł we własne sidła, skupił się na pierdolach, pomijając istotne sprawy. Nie wiem czemu ludzie boją się "agd" po naprawie. Przecież to nie jakiś zabytkowy egzemplarz z ingerencją w jego oryginalność. 

Napisano
33 minuty temu, janusz napisał(a):

No i w tym przypadku "mistrz czujnika" wpadł we własne sidła, skupił się na pierdolach, pomijając istotne sprawy. Nie wiem czemu ludzie boją się "agd" po naprawie. Przecież to nie jakiś zabytkowy egzemplarz z ingerencją w jego oryginalność. 

Moje obecne auto też miało "przygody parkingowe". Ale kupowałem świadomie. Co nie zmienia faktu, że ubezpieczyciele chcieli mocno zaniżać z tego względu wartość auta.

Z doświadczenia napiszę, że 2-3 letnie auta po leasingu lub najmie najczęściej mają usterki blacharsko - lakiernicze.

Więc jak ktoś oczekuje nówki sztuki, to ciężko trafić w cenie "średniej z rynku".

 

 

 

Napisano
2 godziny temu, kamileeek napisał(a):

Dzień wcześniej sprzedał 3 letnie auto wykupione z leasingu. Więc potrzebował nowego. W dniu kiedy sprzedał pojeździł po komisach salonowych , wszystkie miały mniejsze lub większe przygody, lakierowane itp. Na drugi dzień trafił na prywatne ogłoszenie nie sądził ze tak można kłamać. Dziś ma nauczkę.

Wysłane z mojego RMX2202 przy użyciu Tapatalka
 

Gość chciał z dnia na dzień kupić 2 letnią perełęczkę? I zaczął szukać dopiero po sprzedaży obecnego auta? 😄

Do tego w tym celu zakończył leasing i sprzedał 3 latka? Ja wiem, że są różne historie, ale typ ma chyba jakiś mega problem i pilnie potrzebował kasy czy coś, przecież to co najmniej dziwne.

 

BTW, nie odniosłeś się - co tam w ogole było naprawiane?

Napisano
W dniu 30.08.2024 o 07:06, wujek napisał(a):

Skoro nikt nie zginął nie był ranny to jak auto może być wypadkowe? Szukacie dziury w całym jeździć i się nie martwić. Nauczka na przyszłość nie kupować auta od handlarza. 

 

Podoba mi się ta Twoja definicja wypadkowości ;) bo wg niej ten poniższy maluch też jest bezwypadkowy ;].

 

 

 

Napisano
2 godziny temu, janusz napisał(a):

No i w tym przypadku "mistrz czujnika" wpadł we własne sidła, skupił się na pierdolach, pomijając istotne sprawy. Nie wiem czemu ludzie boją się "agd" po naprawie. Przecież to nie jakiś zabytkowy egzemplarz z ingerencją w jego oryginalność. 

Pytanie czy nie były uszkodzone elementy konstrukcyjne. Ale tu by trzeba specjalistów, żeby dokładnie sprawdzili. Ewentualnie dokładna dokumentacja naprawy. Być może był po prostu poobijany, jakaś chłodnica, parę rzeczy i naprawa na nowych, oryginalnych częściach przekracza wartość. Generalnie ciężki temat.

Napisano
5 godzin temu, rwIcIk napisał(a):

Teść sprzedawał auto. Dopiero kupujący pokazał mu, gdzie było tłuczone. Jeździł lata nie wiedząc o przeszłości.

 

Miałem podobnie - odkupiłem auto po wynajmie,był pełen raport z SGS z wymienionymi wszystkimi uszkodzeniami których w sumie nawet nie weryfikowałem. 

Jak sprzedawałem po roku to oglądający wykrył kolejne dwa lakierowane elementy o których nie miałem pojęcia.

 

Na wykrywaczu kłamstw zdałbym celująco.

 

 

Napisano
9 godzin temu, marcindzieg napisał(a):

Byłeś kiedyś w sądzie? Bo piszesz jakbyś nigdy nie był :)

 

Taki drobny cwaniak nie pójdzie do sądu. Skończy się raczej mediacjami i ugodą. 

:ok:

 

Napisano
14 godzin temu, Filipfm napisał(a):

 

Wadą ukrytą jest fakt, który można sprawdzić bezpłatnie w ogołnodostępnej rządowej bazie? 

 

Tak. Wystarczy, że sprzedający ją przemilczał. Nie ma obowiązku sprawdzania żadnych baz przy zakupie.

 

Napisano
5 godzin temu, Ryb napisał(a):

 

Tak. Wystarczy, że sprzedający ją przemilczał. Nie ma obowiązku sprawdzania żadnych baz przy zakupie.

 

 

Nie ma tez obowiazku sprawdzenia w jakim stanie jest auto. Nie ma tez obowiazku zadania pytan o stan auta.

W transakcji obowiazkowe masz tylko sformalizowanie przeniesienia własności.

Napisano
5 godzin temu, Ryb napisał(a):

 

Tak. Wystarczy, że sprzedający ją przemilczał. Nie ma obowiązku sprawdzania żadnych baz przy zakupie.

 

"Przemilczał"?

Co innego jak skłamał, że nic nie było robione, ale "przemilczał"?

Ja np. nie powiedziałem, że miałem przebitą i naprawioną oponę. 😄 Albo np. rozlaną kawę i myty fotel 😄

A akurat naprawa jest odnotowana w darmowej i dostępnej bazie. 🤔

Napisano
15 godzin temu, WaWeR napisał(a):


Ty cały czas uważasz że sprzedający wiedział. Mógł kupić to auto w całości.
Wesz też jak zostało naprawione. Na mocno używanych albo i kradzionych częściach.
No i po taniości.

Mam tylko nadzieję że skoro to takie zwłoki zostały kupione to w grę wchodzi tyko i wyłącznie zwrot do sprzedającego i odzysk pełnej kwoty z umowy.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Sprzedający powinien sprawdzić historię auta w CEPIKU, zgodnie z zaleceniem AK , to tylko chwila na telefonie, a następnie poinformować o tym fakcie kupującego.... Jeżeli tego nie zrobił , a może jednak tak, to ukrył to przed kupującym i sprzedał z wadą.

Jeżeli tego nie zrobił 

Napisano
8 godzin temu, Ryb napisał(a):

 

Taki drobny cwaniak nie pójdzie do sądu. Skończy się raczej mediacjami i ugodą. 

:ok:

 

Nie wiem czy drobny czy nie. Napisałem wyżej co ja bym powiedział.

Napisano
8 godzin temu, Ryb napisał(a):

 

Tak. Wystarczy, że sprzedający ją przemilczał. Nie ma obowiązku sprawdzania żadnych baz przy zakupie.

 

A jaki ma dowód że przemilczał? :)

Naprawdę uważasz że jak powie że ma rękojmię i nic nie musiał sprawdzać to sędzia automatycznie uzna jego roszczenia? Czy jednak dostanie zajadów ze śmiechu?

Dalej przypominam że kupuje od prywatnego :)

Napisano
16 minut temu, marcindzieg napisał(a):

A jaki ma dowód że przemilczał? :)

 

Brak tej niewątpliwie bardzo istotnej informacji w ogłoszeniu i umowie.

 

 

16 minut temu, marcindzieg napisał(a):

Naprawdę uważasz że jak powie że ma rękojmię i nic nie musiał sprawdzać to sędzia automatycznie uzna jego roszczenia?

 

Nie uważam, że automatycznie uzna. Ale uważam, że nie żadnego ma powodu ich odrzucić.

 

 

16 minut temu, marcindzieg napisał(a):

Czy jednak dostanie zajadów ze śmiechu?

 

To by było takie polskie. Zostawić oszukanego na lodzie i jeszcze wyśmiać. Na szczęście sądy to nie to samo co Internet.

 

 

16 minut temu, marcindzieg napisał(a):

Dalej przypominam że kupuje od prywatnego :)

 

Nie widzę różnicy. W przypadku wady ukrytej to nie ma znaczenia. 

 

 

 

 

 

Napisano
3 godziny temu, Filipfm napisał(a):

 

Nie ma tez obowiazku sprawdzenia w jakim stanie jest auto. Nie ma tez obowiazku zadania pytan o stan auta.

W transakcji obowiazkowe masz tylko sformalizowanie przeniesienia własności.

 

Bingo. Dlatego w interesie sprzedającego jest nabywcę o istotnych wadach poinformować zamiast je ukrywać.

 

Napisano
3 godziny temu, fosfor napisał(a):

"Przemilczał"?

Co innego jak skłamał, że nic nie było robione, ale "przemilczał"?

 

Tak, przemilczał. Jako kupujący nie musisz pytać o wszystko, bo np. nie pytałeś czy czasem auto nie miało dziury w dachu od meteorytu. Pytasz  o to?

Jeśli auto ma istotną wadę to w interesie sprzedawcy jest o niej poinformować zamiast się cieszyć, że kupujący nie zapytał akurat czy auto nie wpadło do jeziora.

Nareszcie mamy sensowne prawo chroniące kupującego i widzę, że budzi ono niezrozumienie w kraju, gdzie każdy może być oszustem.

 

 

3 godziny temu, fosfor napisał(a):

Ja np. nie powiedziałem, że miałem przebitą i naprawioną oponę. 😄 Albo np. rozlaną kawę i myty fotel 😄

 

Sam wiesz jak głupi to jest przykład w zestawieniu z całką. Ja już chyba nie muszę komentować.

 

 

3 godziny temu, fosfor napisał(a):

A akurat naprawa jest odnotowana w darmowej i dostępnej bazie. 🤔

 

Jako kupujący nie masz obowiązku sprawdzać żadnych baz. Możesz w 100% polegać na tym co mowi sprzedający. Bo chroni Cię prawo, któremu ono zabrania Cię oszukiwać.

 

 

 

 

Napisano
3 minuty temu, Ryb napisał(a):

Na szczęście sądy to nie to samo co Internet.

Na szczęście :)

A co do wady ukrytej to nadinterpretujesz. To trzeba udowodnić a w tym przypadku będzie to to bardzo trudne jeśli w ogóle możliwe.

Cały czas uważasz że został oszukany mimo że tak naprawdę wszystko wskazuje na to że nie. Pamiętaj że proces sądowy kosztuje pieniądze i nerwy. Których ani Ty ani nikt inny mu nie zwróci. I dalej uważam że jedyne co powoduje ten idiotyczny przepis o rękojmi to zamieszanie i powstawanie takich postów jak ten. Jeśli czuje się oszukany to niech idzie na Policję. Zawsze ma też drogę cywilną.

Napisano
2 minuty temu, Ryb napisał(a):

Jako kupujący nie musisz pytać o wszystko

Jako sprzedający też nie musisz wszystkiego wiedzieć ani pamiętać. Nie jesteś profesjonalistą. Przypominam że dlatego oni sprzedają drożej. A Ty dalej próbujesz z każdej blondynki zrobić wybitnego znawce motoryzacji. Bo przecież nie może nic ukryć.

Napisano
4 minuty temu, Ryb napisał(a):

Jako kupujący nie masz obowiązku sprawdzać żadnych baz. Możesz w 100% polegać na tym co mowi sprzedający. Bo chroni Cię prawo, któremu ono zabrania Cię oszukiwać.

Nie musisz nic robić poza podpisaniem umowy. Już Ci to kolega wyżej napisał. Prawo nie wymaga od sprzedającego wiedzy o każdej śrubce w aucie.

Napisano
Teraz, marcindzieg napisał(a):

Na szczęście :)

A co do wady ukrytej to nadinterpretujesz. To trzeba udowodnić a w tym przypadku będzie to to bardzo trudne jeśli w ogóle możliwe.

 

Wręcz przeciwnie. Mówisz, że Cię nie poinformował i czekasz co odpowie druga strona.

:skromny:

 

 

Teraz, marcindzieg napisał(a):

Cały czas uważasz że został oszukany mimo że tak naprawdę wszystko wskazuje na to że nie.

 

Sprzedanie komuś auta po całce bez informowania go o tym to nie jest ukrywanie wady, skądże..

;l

 

 

Teraz, marcindzieg napisał(a):

Pamiętaj że proces sądowy kosztuje pieniądze i nerwy. Których ani Ty ani nikt inny mu nie zwróci.

 

90k też mu nie zwróci. Przy 9k nie ma się co szarpać ale tu już gra warta świeczki. 

 

 

Teraz, marcindzieg napisał(a):

I dalej uważam że jedyne co powoduje ten idiotyczny przepis o rękojmi to zamieszanie i powstawanie takich postów jak ten.

 

Jeśli uważasz ochronę kupującego za idiotyczną to po prostu z niej nie korzystaj.

:ok:

 

 

Teraz, marcindzieg napisał(a):

Jeśli czuje się oszukany to niech idzie na Policję. Zawsze ma też drogę cywilną.

 

O, widzisz. Skorzystanie z rękojmi to właśnie drogą cywilna. 

:skromny:

 

 

Napisano
7 minut temu, Ryb napisał(a):

gdzie każdy może być oszustem.

Kupujący też. A to prawo jedyne co wprowadza to bałagan. Dlatego nie ma go w żadnym, cywilizowanych kraju.

Już CI to kiedyś pisałem. Strasznie wybiórczo traktujesz tez zachód.

Napisano
2 minuty temu, marcindzieg napisał(a):

Jako sprzedający też nie musisz wszystkiego wiedzieć ani pamiętać. Nie jesteś profesjonalistą. Przypominam że dlatego oni sprzedają drożej. A Ty dalej próbujesz z każdej blondynki zrobić wybitnego znawce motoryzacji. Bo przecież nie może nic ukryć.

 

Ten argument nie trzyma się kupy bo skoro nowy właściciel dowiedział się przy pierwszej próbie ubezpieczenia auta to poprzedni też musiał.

 

Przypominam też, że nadal nie wiemy czy rękojmia została wyłączona. Jeśli nie, to w ogóle nie ma problemu, sprzedający jest w czarnej d...

 

 

 

Napisano
2 minuty temu, Ryb napisał(a):

Jeśli uważasz ochronę kupującego za idiotyczną to po prostu z niej nie korzystaj.

:ok:

OK. To napisz teraz dlaczego kupujący bez tego idiotycznego przepisu nie ma ochrony. Napisz proszę. Podobno Twoja żona jest prawnikiem.

Napisano
1 minutę temu, marcindzieg napisał(a):

Jako sprzedający też nie musisz wszystkiego wiedzieć ani pamiętać. Nie jesteś profesjonalistą. Przypominam że dlatego oni sprzedają drożej. A Ty dalej próbujesz z każdej blondynki zrobić wybitnego znawce motoryzacji. Bo przecież nie może nic ukryć.

My opieramy się na relacji jednej strony i na tej podstawie komentujemy (zakładając, że jest prawdziwa), ty natomiast podważasz jej prawdziwość tworząc alternatywne wersje w oparciu o swoją wyobraźnię. 

W świetle wpisów kolegi @kamileeekuważam, że sprzedawca zataił pewne istotne informacje z premedytacją.

Reszta to podważanie prawdziwości historii i tworzenie alternatywnego przebiegu transakcji.

Napisano
3 minuty temu, marcindzieg napisał(a):

Nie musisz nic robić poza podpisaniem umowy. Już Ci to kolega wyżej napisał. Prawo nie wymaga od sprzedającego wiedzy o każdej śrubce w aucie.

 

Właśnie. I powszechna dostępność tej wiedzy w rzeczonym przypadku działa na niekorzyść sprzedającego. Bo jeśli wg niego to takie łatwe do sprawdzenia to sam też musiał wiedzieć. Włala.

 

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał(a):

Ten argument nie trzyma się kupy bo skoro nowy właściciel dowiedział się przy pierwszej próbie ubezpieczenia auta to poprzedni też musiał.

Pytam po raz kolejny - skąd wiesz że mu nie powiedział? A nawet to jak chce to udowodnić przed sądem? Słowo przeciw słowu?

Napisano
9 minut temu, marcindzieg napisał(a):

Na szczęście :)

A co do wady ukrytej to nadinterpretujesz. To trzeba udowodnić a w tym przypadku będzie to to bardzo trudne jeśli w ogóle możliwe.

Cały czas uważasz że został oszukany mimo że tak naprawdę wszystko wskazuje na to że nie. Pamiętaj że proces sądowy kosztuje pieniądze i nerwy. Których ani Ty ani nikt inny mu nie zwróci. I dalej uważam że jedyne co powoduje ten idiotyczny przepis o rękojmi to zamieszanie i powstawanie takich postów jak ten. Jeśli czuje się oszukany to niech idzie na Policję. Zawsze ma też drogę cywilną.

Przecież on pisze żeby pisać. Szkoda strzępić klawiaturę. W tym przypadku będzie trudno udowodnić że kupujący nie wiedział. 

Napisano
1 minutę temu, marcindzieg napisał(a):

OK. To napisz teraz dlaczego kupujący bez tego idiotycznego przepisu nie ma ochrony. Napisz proszę. Podobno Twoja żona jest prawnikiem.

 

Bez tego przepisu też jakąś ma. A z nim ma jeszcze większą. 

Napisano
Teraz, Ryb napisał(a):

 

Właśnie. I powszechna dostępność tej wiedzy w rzeczonym przypadku działa na niekorzyść sprzedającego. Bo jeśli wg niego to takie łatwe do sprawdzenia to sam też musiał wiedzieć. Włala.

 

Wysoki Sądzie. Wszystko powiedziałem kupującemu. Zresztą jak mu mogłem nie powiedzieć skoro ta informacja jest darmowa i dostępna. Włala.

Napisano
1 minutę temu, marcindzieg napisał(a):

Pytam po raz kolejny - skąd wiesz że mu nie powiedział? A nawet to jak chce to udowodnić przed sądem? Słowo przeciw słowu?

 

Ależ to banalne w świecie umów i transakcji. Jeśli tego nie ma na piśmie to się nie wydarzyło.

:skromny:

 

Napisano
Teraz, Ryb napisał(a):

 

Bez tego przepisu też jakąś ma. A z nim ma jeszcze większą. 

To dlaczego tego nie rozszerzyć na całość życia. Np sąsiad potłukł niechcący rzeźbę za 100 kzł. Przecież też powinna mnie chronić jakaś rękojmia i powinien z automatu płacić. Prawda?

Napisano
Teraz, marcindzieg napisał(a):

Wysoki Sądzie. Wszystko powiedziałem kupującemu. Zresztą jak mu mogłem nie powiedzieć skoro ta informacja jest darmowa i dostępna. Włala.

 

Czyli wiedziałeś? Dziękuję za tę deklarację. A to teraz jeszcze tylko udowodnij że powiedziałeś.

:palacz:

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał(a):

 

Ależ to banalne w świecie umów i transakcji. Jeśli tego nie ma na piśmie to się nie wydarzyło.

:skromny:

 

I znowu się mylisz :)

Ale niech Ci będzie. Mam tylko nadzieję że jak przegra to mu zwrócisz koszty procesu :)

Napisano
Teraz, marcindzieg napisał(a):

To dlaczego tego nie rozszerzyć na całość życia. Np sąsiad potłukł niechcący rzeźbę za 100 kzł. Przecież też powinna mnie chronić jakaś rękojmia i powinien z automatu płacić. Prawda?

 

Idziesz w spór akademicki. To, że Tobie się przepis nie podoba nie znaczy że go nie ma i że autor wątku ma teraz z niego nie skorzystać 

:skromny:

Napisano
Teraz, Ryb napisał(a):

 

Idziesz w spór akademicki. To, że Tobie się przepis nie podoba nie znaczy że go nie ma i że autor wątku ma teraz z niego nie skorzystać 

:skromny:

Zwrócisz mu pieniądze jak przegra? Proste pytanie?

Napisano
3 minuty temu, wujek napisał(a):

Przecież on pisze żeby pisać. Szkoda strzępić klawiaturę. W tym przypadku będzie trudno udowodnić że kupujący nie wiedział. 

 

Trudno to będzie udowodnić, że wiedział. 

:skromny:

Napisano
Teraz, marcindzieg napisał(a):

Zwrócisz mu pieniądze jak przegra? Proste pytanie?

 

1. Da się to zrobić zupełnie gratis.

2. Pieniądze już stracił, teraz może powalczyć żeby je odzyskać 

 

Napisano
Teraz, Ryb napisał(a):

 

1. Da się to zrobić zupełnie gratis.

2. Pieniądze już stracił, teraz może powalczyć żeby je odzyskać 

 

To co? Podejmujesz się?

Napisano
4 minuty temu, marcindzieg napisał(a):

To dlaczego tego nie rozszerzyć na całość życia. Np sąsiad potłukł niechcący rzeźbę za 100 kzł. Przecież też powinna mnie chronić jakaś rękojmia i powinien z automatu płacić. Prawda?

 

Albo nie rozumiesz rękojmi albo celowo dryfujesz. Ja w tym kierunku nie idę. I owszem, jeśli sąsiad potłucze Ci rzeźbę, za 100k to powinien za nią zapłacić  

 

Napisano
Teraz, Ryb napisał(a):

 

Albo nie rozumiesz rękojmi albo celowo dryfujesz. Ja w tym kierunku nie idę. I owszem, jeśli sąsiad potłucze Ci rzeźbę, za 100k to powinien za nią zapłacić  

 

I jak go do tego zmusisz jak nie chce? Poza procesem cywilnym?

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.