Często się z Tobą zgadzam, ale akurat w tym temacie nie masz racji. Zrobiłem w życiu dziesiątki jak nie setki kredytów hipotecznych, ludzie kierują się różnymi względami i finanse wcale nie są jedynym ważnym argumentem. Mogę Ci przytoczyć sporo dziwnych akcji, pan który ma lokatę na 3 bańki mieszka z żoną i nastoletnim synem w starym bloku w Zabrzu na 38 m.kw, ludzie którzy robią z działalności lewą zdolność żeby wybudować 300 m.kw, choć IMO stać ich co najwyżej na najem mieszkania, gdybym miał uogólniać, to Ci z bardzo niskim dochodem chcą jak największy dom, a Ci z bardzo wysokim trzymają się poniżej 200 m.kw.
Mam gościa co wybudował dom za 3,2 MLN niecałe 140 m.kw, bez basenu...
W moim otoczeniu jest akurat sporo znajomych zarabiających na tyle, żeby nie zastanawiać się specjalnie nad 50-70 tyś wydanymi na nowe auto, a jeżdżą kilku-kilkunastoletnimi, bo albo nie przywiązują do tego wagi, albo po prostu lubią swoje auta i boją się zmian na nowsze.
Kumpel mi powiedział że on zna swojego Jaga S-Typa tak dobrze, że gdyby miał wziąć w leasing nowego (co w kosztach by mu się opłacało) to brakowałoby mu tej pewności że z autem nic się nie wydarzy. I ja wiem o czym on mówi, bo mam tak samo.
Teraz oddałem swojego 16-latka na serwis olejowy i dostałem rocznego Citroena C3 na zastępstwo, z ulgą wsiadłem do swojego z powrotem. Wiem, że tam assisstance i gwarancja i w ogóle, ale jednak na hasło Chorwacja wsiadam do BMW.
Dorabianie ideologii że każdy kupuje zawsze max na co go stać, jest tak samo bezsensowne jak dorabianie ideologii do tego co sam napisałem.
Ludzie są tak różni, że można dyskutować godzinami i do niczego nie dojdziemy...