Na L auta dostają po dupie, poza większymi przebiegami przede wszystykim kręcą też dużo motogodzin (dużo pracy na postoju i kulania się w miejscu). Jeśli jest to porzadny samochód jak np. toyota to czemu nie - Yaris II przejechał u nas 425kkm - parę drobnych rzeczy wymieniliśmy, na koniec po 400kkm padły wahacze, jednak nadal było to auto które po naprawie za parę stówek nadawałoby się do dalszej, bezproblemowej eksploatacji. Yaris III podobnie, dojechał do 350kkm i został sprzedany na naukę jazdy - pan w firmie ma wiele yarisów, niektóre z przebiegami ponad 700kkm i nadal jeżdżące. Ale oczywiście bardzo dużo zależy od tego jak ktoś dbał o auto - wiele firm od nauki jazdy nie dba o auta i widzą one serwis tylko jak staną na drodze.
Obecnie mamy i20 - ma 3.5 latka i 250kkm - z awarii to linki biegów, lambda, jakieś drobnostki - zasadniczo ok, jednak po wnętrzu znacznie bardziej widać zużycie niż w toyocie.
Fiaty wcześniej to był totalny dramat - te auta się w ogóle do ciężkiej roboty nie nadawały...