Przez ok 10dni miałem okazję potestować Mustanga convertible w wersji 2.3T ecobost ze skrzynią 10-biegową. Wcześniej przez chwilę jeździłem Challengerem 3.7, który mnie deko rozczarował. Mustanga, miałem w najszybszym kolorze
Pierwszy raz jeździłem autem w którym poprzez nastawy można tak zmienić charakter auta, że ma się wrażenie używania różnych aut . Do jazdy po mieście może być spokojne, do jazdy na autostradzie oszczędne. Jest ciche, mimo szmacianego dachu. Nawet mój syn to pierwszy zauważył na autostradzie. Ma wygodne fotele, pozycja ok. Zegary czytelne, z masą bajerów. Można sobie np wyświetlić termometry (cyfrowe) wskazań temp m.in dolotu, silnika, oleju w skrzyni, temp głowicy .. brak jedynie temp zewn (na zegarach) .
Co mnie mega pozytywnie zaskoczyło to silnik. Mysłałem, że po moim V8 będzie słabo a było bardzo dobrze. To ma ok 310KM i AFAIR 5s do 100kmph i to czuć. Daje frajdę z jazdy, nawet na włączonej trakcji pozwala wyjechać ze stacji benzynowej bokiem . Świetną robotę daje (aktywny) układ wydechowy. Do ok 3krpm jest to ciche i spokojne auto, powyżej odzywa się ryk wydechu i wciskanie w fotel. Ma się wrażenie, że to co najmniej V6.
Silnik tez kręci się pow 6krpm. Auto ma kilka nastaw jak sportowy, torowy, custom, zimowy, itp. Układ kierowniczy też można zmieniać, ja używam sport i prowadził się bez zarzutów.
Mega robotę w cabrio robi wentylacja i podgrzewanie siedzeń, IMHO powinno mieć to każde auto bez dachu. Przy upale można się wentylować, a przy zimnym wiaterku podgrzewać.
Spokojnie można używać do jazdy na codzień. Jeżeli miałbym takie zakupić to zdecydowanie 2.3T i to w wersji cabrio. Do jazdy weekendowej oczywiście V8.
Zrobiłem autem przeszło 2.5kkm po miastach, korkach, górach i autostradach (120-140kmph), osiągając takie średnie spalanie :