Moja pierwsza Toyota to była Previa z 2000 roku. Przesiadając się w owym czasie z Opla Zafiry byłem zszokowany np. jak tandetne materiały były w tym aucie. Plastiki twarde i nieprzyjemne w porównaniu z miękką deską rozdzielczą Opla. Ze względu na swoją pracę miałem możliwość jeżdżenia różnymi Toyotami i np. jakość materiałów we wnętrzu z każdą generacją jest coraz lepsza.
Już tu kiedyś pisałem dwie historie, które przekonały mnie do Toyoty. Pierwsza dotyczyła ww. Previi, auto miało już 10 lat a ja dostałem zaproszenie na akcję serwisową pomimo, że auto od kiedy je użytkowałem nie było serwisowane w ASD.
Druga, związana z moją pracą. Kiedy Toyota zaczęła wycofywać się z silników diesla, które były produkowane w "mojej" fabryce, weszła w układ z BMW i zaczęła montować do Avensisa diesla od nich. No i jako, że u mnie w firmie nie było za dużo roboty, to wysyłaliśmy ludzi do hubów na akcję serwisowe. Jedna z nich była związana właśnie z silnikami BMW, w których zamontowano partię wadliwych termostatów. Dla BMW temat był prosty, jak klient zauważy albo przy okazji będzie w serwisie to mu wymienią ten termostat. Natomiast Toyota jak stwierdziła, że może uniknąć dostarczenia bubla klientowi to zrobiła wszystko żeby uniknąć fakapu.
Jak już wyżej napisałem, IMHO nie do końca jest tak, że kiedyś dobrze robili a teraz tandetę klepią. O tym słabym zabezpieczeniu antykorozyjnym Toyot słuchać od kilkunastu lat i jakoś te kilkunastoletnie auta nie są jeżdżącym próchnem.