Tak naprawdę to szkoda czasu na czytanie takich tłumaczeń. W wielu krajach europejskich stosowane sa np. tarcze parkingowe. Parking jest free na jakiś czas, ustawiasz godzinę przyjazdu i później to sprawdzaja. Cwaniakowanie działa słabo (choć pewnie sa i tacy), jak bedzie czas przekroczony to stosowna opłata/grzywna lub brak samochodu - odholowany na parking. Klient ma ma spełnic warunki takiego parkowania, a nie właściciel/zarządca terenu stawac na głowie, by pan łaskawca uznał jego racje. W Polsce przez takich ludzie nigdy nie będzie jakoś normalnie. Nawet u "mnie" na wsi sie nauczyli, że biega sie po bezpłatne bileciki (ja to z apki robię), a nie cwaniakuje. Znaczy sporo jest tych unikających "darmowych opłat" i gnieżdża się za wszelką cena tam, gdzie nie ma takich parkingów, ale ida na zukupy do tych samych sklepów. Osobiście nie rozumiem, czemu sie upychają, parkują na trawnikach (od jakiegos czasu już nie, bo biegali kontrolerzy i mandaty za niszczenie zieleni sadzili) zamiast jak biały czlowiek wziąć ten darmowy bilecik i zaparkować w eleganckim miejscu, bez tłoku itd.