Dobra, niech będzie, @PawelWaw namówiłeś mnie. Poniżej wrażenia z jazdy Fordem Rangerem PHEV, w wersji Wildtrak, o takim: Nadwozie: IMO jeden z najładniejszych pikapów na rynku ale każdy ma swój gust. Z plusów widzę wymiary: 5,4m długości (idealny na małe miejskie parkingi), 1,87m wysokości (z boxem na dachu zapomnijcie o podziemnych parkingach i garażach) oraz całkiem spora szerokość. Do tego słaby promień skrętu i na każdym parkingu macie pewność, że zgromadzi się kolejka aut, których kierowcy z podziwem będą patrzeć jak próbujecie wyjechać zanim sami będą mogli wjechać i zaparkować. Użytkowo jest fajnie, stopnie boczne pomagają wsiadać, stopień z tyłu pomaga wdrapać się na pakę, a w razie czego zawsze można stanąć na kole. Pomaga przy wrzucaniu nart do boxa na dach. Podwozie: Prześwit bodaj 25cm, układ hybrydowy nic tu nie zmienia w stosunku do spalinowych. Głębokość brodzenia to 85cm. Auto ma z przodu porządne zawieszenie na McPhersonach ale z tyłu są resory piórowe. Daje to niezłą ładowność (prawie tona) ale za to tylna oś potrafi żyć własnym życiem na zakrętach i wybojach. W hybrydzie jest jednak zauważalnie lepiej bo ciężka bateria z tyłu poprawia rozkład mas. Minus to sztywniej zestrojone zawieszenie, wersje spalinowe są bardziej komfortowe. W zakrętach oczywiście się przechyla ale nie tak jak byśmy się spodziewali. Nowa generacja prowadzi się niemal jak duży SUV. Bagażnik: Paka ma ok. 1,5x1,5m i udźwignie tonę ładunku. Baterię schowano pod nią, jedyny ślad po wersji PHEV (poza klapką na wtyczkę z boku) to podłoga paki wyżej o jakieś 2cm. W ogóle to nie przeszkadza i gdybym nie miał wersji spalinowej to bym nawet nie zauważył. Nawet się pod nią zmieściło normalne koło zapasowe, jak w wersji spalinowej. Paka wyłożona jest plastikiem, ma elektrycznie sterowaną guzikiem oraz z pilota roletę, oświetlenie, haczyki, wszystko. Ogólnie wypas, może robić za bagażnik. Hitem jest system ProPower OnBoard. Rozwiązanie tak genialne, że warto mu poświęcić osobny akapit. ProPower OnBoard: Mamy na pace dwa gniazda 230V o łącznej mocy 7kW. Można do nich podłączyć co chcemy, mikrofalówkę, ekspres do kawy, szlifierkę kątową czy zestaw do robienia tipsów na paznokciach. Wypas. Dodatkowo mamy też gniazdo 230V w kabinie z tyłu, moje dzieciaki kiedyś podłączyły sobie do niego PlayStation. To, co wyróżnia system ProPower to że zasilanie nie znika po wyłączeniu silnika. Więcej, można włączyć w aucie tryb generatora. Działa tak, że pozostawione auto zasila z gniazdka co tam chcemy aż się wyczerpie bateria. A gdy się wyczerpie to auto uruchamia sobie samo silnik w trybie generatora i dalej zasila co tam trzeba. Genialne. Wnętrze: Bardzo wygodne, znów jak SUV a nie pikap. Jedyne co go zdradza to trochę bardziej pionowe oparcie tylnej kanapy ale dzieci mówią, że problemu nie ma. Miejsca wszędzie dużo, wykończenie wersji Wildtrak całkiem przyjemne, obszyli to i owo sztuczną skórą. Może nie przypomina naturalnej skóry ze specjalnej hodowli skandynawskich krów z pakietu Windsor z Jaga ale jest niesamowicie odporna i nie taka zła w dotyku. Da się z nią żyć bez żadnych wyrzeczeń. Przydałaby się wentylacja (jest tylko w wersji Platinum) ale poza tym wyposażenie nie pozostawia wiele do życzenia: wydajna klima, ogrzewane fotele (z przodu) i kierownica, mnóstwo schowków, ładowarka do telefonu, bardzo nowoczesne multimedia i przyzwoite wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa. Minus to mały ekran zegarów, czytelny i dostarczający potrzebnych informacji ale jednak to trochę brzydki kontrast do ogromnego ekranu na środku. Żeby mieć ekran wypełniający całą przestrzeń pod daszkiem trzeba iść po Platinum albo Raptora. Aha, ma audio B&O. Całkiem niezłe ale z butów nie wyrywa, Bowers&Wilkins to nie jest. (mój miał oczywiście kierownicę z dobrej strony) Jazda: Od połowy 2026 będzie system BlueCruise, umożliwiający autonomiczną jazdę po autostradach bez trzymania kierownicy (tak, w Polsce też). Mój tego jeszcze nie miał ale lane centering i aktywny tempomat działają wyśmienicie. Trzeba tylko czasem szturchać kierownicę palcem, reszta robi się sama. Co do prowadzenia to robi to bardzo lekko, nie jest może mistrzem szybkich zakrętów ale na autostradach jest zadziwiająco wygodny. No i można ignorować stan nawierzchni, wyboje, krawężniki, nawet małe zwierzęta. Jest też absurdalnie wręcz cicho jak na tę klasę samochodu. I to nie tylko od silnika ale też od opon i powietrza zostało to auto świetnie wyciszone. Chapeau bas dla Forda. Napęd: No i tu auto błyszczy. System hybrydowy zrobili umieszczając dodatkowy motor elektryczny między silnikiem a skrzynią biegów – BTW, 10-biegowa, ta sama co w Mustangu. Silnik spalinowy też z Mustanga (europejskiego), 2.3 litrowy, doładowany benzynowy. Razem produkuje toto 280KM i niemal 700Nm momentu. Czuć zwłaszcza to drugie, czas 0-100 może nie rzuca na kolana (około 7-8 sekund) ale zmiany prędkości w czasie jazdy robią się błyskawicznie i bez wysiłku. Robisz co chcesz, jak w elektryku. Pracuje to fenomenalnie, nie czuć kiedy który silnik napędza auto, nie czuć gdy włącza się spalinowy i nawet w większości wypadków nie słychać. Naprawdę napęd idealny. Do tego auto nadal ma wszystkie offroadowe cechy – jazda na elektryku z reduktorem i blokadami w terenie to nowe doświadczenie. Całkiem fajne. Ogólnie napęd łączy to co najlepsze z doładowanej benzyny z ekonomiką hybrydy. Bo dalej będzie o spalaniu. Spalanie: Celowo rozładowałem baterię (łatwe, bo wystarcza na zaledwie 30-40km) i tak robiłem testy spalania. Wyszło mi co następuje: Autostrada – 9,5-10l/100km przy 130km/h. Tyle co mój dwulitrowy diesel biturbo o mocy 213KM i 500Nm momentu. Miasto – i tu szok, przejazd przez Katowice w godzinach szczytu to 8-9l/100km. Mój diesel spaliłby co najmniej 11. W obu przypadkach auto pokazuje, że przybywa kilometrów na samym elektryku bo nawet przy pustej baterii odzyskuje energię i zaraz ją zużywa. Zbiornik paliwa hybrydy jest mniejszy (ma tylko 70l) ale zasięg niemal taki sam jak w dieslu jeśli dodamy to, co przejedzie na baterii. Nie znalazłem żadnej wady tego napędu. Koszty: Auto w tej specyfikacji to ok. 230-250tys. w zależności od uzyskanego rabatu i wyposażenia dodatkowego. Cena zawiera ok. 50tys. upustu za rocznik 2025 ale Ford zawsze dawał upusty więc auto chyba nigdy nie kosztowało 300k, zawsze co najmniej 20-30k było do urwania. Minus to przeglądy co 15kkm (dwulitrowy diesel ma co 20kkm). Podsumowując: Wygląda jak czołg, prowadzi się jak czołg, dynamiczny jak nie takie stare hot-hatche, połyka całą rodzinę i dowolny bagaż, zawiezie Was komfortowo na drugi koniec świata. Aha, i może też przy okazji zaholować tam 3,5 tonową przyczepę. Najlepsze auto świata, ale to już wiecie.