Koncepcja jest taka, że na trasy i dla przyjemności będzie Raptor (BTW, mijają 2 miesiące a on ma już niemal 10kkm przebiegu ). Na zakupy do pobliskiej Biedronki jest skuterosamochód. Jednego Jaga sobie zostawiam żeby wkurzać Autokącik. Elektrykiem będzie sobie żona moja szanowna jeździła tam, gdzie sobie jeżdżą żony (nie wiem i nie wnikam). PS. Trochę to potrwa, bo auto będzie pod choinkę. W międzyczasie spodziewajcie się tu wysypu moich pytań jak podłączyć ładowarkę poniżej trzech sekund, w jakiej aplikacji przechowywać listę spraw, czy jak jadę buspasem to muszę się zatrzymywać na przystankach, jak pozbyć się zapachu ON z dłoni, czy filtr HEPA powstrzyma upiorny smród spalin z mijanych diesli, czy brać na pierwszym postoju zupę a na kolejnym drugie danie, czy za każdym razem jemy obiad dwudaniowy, czy żeby konwersować pod ładowarką z innymi właścicielami EV muszę mieć koczek, torebkę i rurki, z czego tak naprawdę robią sojowe latte, czy jedzenie mięsa to grzech, czy jak mam taryfę nocną to powinienem na trasie ładować się tylko w nocy a dzień przeczekać na krawężniku racząc się jajami na twardo z pudełka i kotletami z folii, dlaczego najszybszym z samochodów jadę nad morze 12 godzin, jakie gry i zabawy dla rodziny są najlepsze do zabawy na parkingu podczas ładowania (nie wiem, badminton, minigolf, śpiewanie szantów i ognisko?), co robić podczas swojego pierwszego pożaru i takie tam, normalne pytania od nowicjusza...