Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Polarny

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Polarny

  1. > Jadąc małą popierdułką odróżnisz. Jak Phaeton Ci będzie siedział na zderzaku to jego światła wciąż > oślepiają przez oba boczne lusterka. Passat tak nie potrafi. Dlatego warto ustawić lusterka bardziej na zewnątrz - nie dość że martwej strefy nie ma, to jeszcze nie trzeba się "stresować" jakimiś pajtonami. BTW. To już chyba nie te czasy, gdzie ktoś czuje respekt przed marką lub modelem.
  2. > Peugot 508 zaczyna się od 75 000 zł ( 1.6 ) Też uważam że to niedrogo jak na takie po pierwsze > dobrez wyglądające auto . Dwa chyba jednak porządniejsze od Skody nie uważacie, która zresztą > kosztuje od 60 000 ( 1.2 ) - troche mały silnik jak na takie duże auto . Silnika nie ocenia się teraz po pojemności ... Skoda ma technologię VW, która jest uważana za lepszą (czyli porządniejszą) od francuskiej. Ot i cała tajemnica. Zresztą 508 należałoby porównać do superba, a nie octavii. Teraz 508 może i nie kosztuje dużo, ale gdy w połowie 2013 roku się rozglądałem za autem, to się mocno zastanawiałem, na co ktoś liczył ustalając takie a nie inne ceny 508-ki.
  3. > Dlatego, że po zakończeniu amortyzacji/leasingu fakt jeżdżenia samochodem nie powoduje, że płacisz > z tego tytułu mniejsze podatki. A jeździć czymś trzeba. > Więc masz do wyboru: > a. jeździć i płacić wyższe podatki > b. jeździć i płacić niższe podatki Spójrz na to w inny sposób: Amortyzujesz samochód w całości i sprzedając go, płacisz podatek. Czyli tak naprawdę zyskujesz podatek od różnicy pomiędzy ceną zakupu a ceną sprzedaży. I teraz uwaga: Co za różnica, czy amortyzacja będzie się odbywać w ciągu 5 lat, czy w ciągu np. 1 miesiąca (zakładam, że w tym miesiącu masz baaaardzo duży przychód (w sumie wystarczyłby w roku)) ? Tak czy owak podatek sobie odliczyłeś - podobnie jak przy zakupie czegoś do 3500 netto, tylko że to odliczenie było rozłożone na 5 lat. Jeżeli potrzymasz auto jeszcze np. 2 lata, to nadal auto będzie odliczone w całości. Czyli nic się nie zmienia. Będzie tak samo, jak gdybyś zamortyzował je w 1 rok (albo miesiąc, albo odliczył całość tego samego dnia). To, że po okresie amortyzacji płacisz większe podatki, to tylko pewna sztuczka księgowa wynikająca z okresu amortyzacji. Finansowo będziesz stał tak samo, jak gdybyś auto zamortyzował dużo wcześniej. Dlatego nie widzę sensu ładować się w prawdziwe koszty (nowy samochód po 5 latach), tylko dlatego, że WYDAJE CI SIĘ, że po tych 5 latach płacisz większe podatki. Nie - ty po prostu odzyskałeś 19% z ceny bez VAT-u - tyle tylko, że odliczałeś to bardzo długo. A gdybyś odliczał miesiąc? Kupiłbyś po miesiącu nowy samochód?
  4. > Po pierwsze primo nie 6k, a 12k. To nie obowiązuje już 60% VAT nie więcej niż 6000? Pomijam obecny kilkutygodniowy okres, przeoczony przez urzędników. > A po drugie primo, to zawsze nowy samochód i nowa gwarancja - więc > koszt może być niższy. Po drugie primo - nie dyskutuję o wyższości używanego nad nowym. Zastanawia mnie, dlaczego - gdy skończy się amortyzacja - warto zmienić samochód. Bo wg moich obliczeń można równie dobrze zmienić przed końcem jak i kilka miesięcy lub lat po zamortyzowaniu. Jak można się było spodziewać, na to zasadnicze pytanie odpowiedzi nikt nie udzielił.
  5. > Przy małej utracie wartości możesz sprzedać za więcej niż sumarycznie (po odliczeniu VAT i > amortyzacji) wyjdzie Cię nowy... Jeżeli ta utrata wartości wyniosłaby po 5 latach tylko ((cena_nowego - 6000)*0,81), to tak. Sam obliczałem ile się traci na nowym i nie było to tak dużo jakby się wydawało - tym bardziej przy amortyzacji. Ale na 0 się nie wyjdzie.
  6. > Nie musisz sprzedawać, możesz najzwyczajniej zlikwidować środek trwały i przekazać do użytku > prywatnego. Następnie pojazd darować najbliższej osobie (sprzedać bezpośrednio bez płacenia > podatku chyba przez 6 lat nie można), bez płacenia podatku, która może potem pojazd > najzwyczajniej sprzedać. > Operacja trwa, bo trzeba pilnować minimalnych terminów, ale jest do zrealizowania. To prawda - nie robiłem tak, bo sprzedałem auto za niewielką cenę, więc bardziej opłacało mi się jeszcze paliwo i serwisowanie od niego odliczać przez te pół roku. No i to ma sens, gdy wiadomo że za pół roku auto będzie sprzedawane. Tak czy owak, nie bardzo widzę zysk przy sprzedaży auta gdy kończy się ono amortyzować. Można sprzedać przecież wcześniej (nie zapłaci się pełnego podatku od ceny sprzedaży - pomijam darowiznę na rodzinę), albo później (z upływem czasu podatek do zapłaty będzie coraz niższy). Przy zakupie nowego można go oczywiście amortyzować co generuje koszty, ale przecież te koszty SĄ. A jaki jest sens ponoszenia kosztów tylko dlatego żeby mieć koszty?
  7. > to zalezy czy masz leasing czy masz Vat 1 Wskaż pokrótce różnice w opłacalności trzymania auta po zamortyzowaniu, bo nie bardzo je widzę.
  8. > Bo? Bo cena sprzedaży jest traktowana jako przychód.
  9. > Skończyła się amortyzacja w DG i nie generuje już korzyści podatkowych. Tego nigdy nie potrafię zrozumieć. Przecież te "korzyści" i tak w jakimś stopniu oddasz przy sprzedaży. Korzystne jest więc to, że sprzedasz go później za niższą cenę.
  10. > Macie całkowicie sprawny samochód i chcecie go sprzedać? Jestem ciekaw motywacji i uzasadnień > dlaczego? Znudził się, denerwuje, bo nie daje żadnych powodów do sprzedaży a chcielibyście coś > innego, a może jeszcze coś innego? Albo kiedy czujecie, że czas na zmianę? 1. Bo się psuł cały czas. 2. Bo chciałem inny. 3. Bo był za mały. 4. Bo miałem dosyć drogi samochód, a potrzebowałem pieniędzy na co innego. Powód zawsze jest.
  11. > A nie lepiej z czymś większym do tego auta, jakieś 1,8 TSI by tam było idealne albo klekot 2.0 tdi > ? Jeżeli to nowe 1.4, to od 1.8 praktycznie niczym się nie różni. Moment obrotowy taki sam, tylko trochę wcześniej się kończy (przez co 1.8 ma większą moc max). W testach elastyczności 1.4 wypada lepiej. Ja nie miałem porównania w jeździe, ale czytałem opinie, że trudno znaleźć różnicę.
  12. > Cicha jazda jest jak oglądanie fajerwerków przez ciemne okulary i ze stoperami w uszach, jest jak > seks w ubraniu z tętnem 60 uderzeń na minutę... Raczej jak seks z finałem lepszym niż sugerowałyby to ewentualne efekty dźwiękowe. Chyba domyślasz się, jak użyć tej analogii do ryczącego silnika? > Bo tylko zmęczenie daje poczucie, że coś się zrobiło dobrze. Nieważne czy to praca, zabawa, hobby, > sport czy cokolwiek. Mam inne podejście do życia. Moje powiedzenie to "nie sztuka coś zrobić i się przy tym narobić". Tego się trzymam i to lubię - efekt bez przemęczania się. A tym bardziej bez dziecinnych fajerwerków. > A mówili, że każdy kiedyś był dzieckiem...nawet dziadek. A to nieprawda... Był, ale dorosłe emocje nie muszą być gorsze od dziecięcych. Prawdziwy efekt zamiast prymitywnego festyniarstwa - jak to poczujesz, to zrozumiesz. Bo ja ciebie rozumiem, ale wyrosłem z tego i wcale tego nie żałuję. Przedstawiłem ponownie swój subiektywny punkt widzenia. Jeżeli kiedyś się do niego przekonasz - to dobrze. Ale jeżeli nie - też dobrze. Taki optymistyczny akcent na koniec
  13. > Nie ma "tylko". Odczucie "wysiłku" silnika jest magiczne Jakoś nie czuję tej magii. Żeby jechał, musi się wysilać - co w tym magicznego? > Nie zachwycałeś się, że malutki "walec z metalu w dziurce" sprawia, że rama na kółkach jest > popychana z taką siłą? Tylko co z tego, jeżeli tej siły nie ma bez wycia silnika i poczucia że "się męczy"? Wolę wcisnąć gaz i przy ciszy jak sprzed depnięcia poczuć dla oparcia fotela rzeczywiście ważę więcej. To jest magia, a nie "brum, brum, wrrrrrrr". > Mózg nie uczył się, że wyższy hałas to większy wiatr we włosach? Później nauczył się czegoś dużo lepszego, a tego typu atrakcje pozostawił dla dzieci, u których liczy się pozorny "szał", a nie prawdziwy. To dyskusja o gustach, więc jedyne co pozostaje to po prostu wyrazić swoje zdanie. Uczyniliśmy to.
  14. > I chodzi o ten moment, te 4000 obr., tą chwilę, w której czujesz, że to prymitywne, tłokowe urządzenie staje > się skuteczne. Wtedy czujesz esencję tej mechanicznej patologii, że aby coś się kręciło, musi > chodzić góra - dół. Ten wysiłek, ta praca, którą słychać jest w silniku spalinowym fenomenalna > i dlatego jazda jest radością. Bo fajnie że jedzie tylko gdy wyje? To normalnie jakiś fetysz ... Podejrzewam, że gdy już w końcu lobby paliwowe upadnie i będą tylko normalne silniki - czyli elektryczne - to będzie można dokupić symulator dźwięku w zależności od hipotetycznych obrotów. W końcu w CVT jest symulacja skrzyni o dyskretnych przełożeniach - tylko w celu lepszego samopoczucia kierowcy.
  15. > jeżeli ktoś myślał, że będzie normalniej to się głęboko mylił. Ifno od pracownika stacji. Ludzie > potrafią z kolejki odjechać jak dowiadują się, że przebieg jest klepany do komputerka i po > kilku godzinach ponownie przyjechać, a z kuluarowych rozmów można dowiedzieć się na który > parking podjechać i jakiego auta szukać żeby zrobić lifting "zegara" od ręki > Co za naród Świadczy to też o tym, jaką "gwarancję" odnośnie przebiegu dają przeglądy w ASO.
  16. Na krótkie odcinki proponuję rower. Oczywiście przy nieco lepszej aurze. I kondycja się poprawi, i na zdrowie to wyjdzie. No i taniej.
  17. > moze miec i to spore > jak bedzie zamontowany przy dnie miski bedzie pokazywal nizsza temperature bo miska jest chlodzona > przez powietrze No i przetestowałem przy obecnych mrozach. Olej osiąga ok. 90 st. (w lecie ok. 100). Temperatura potrafi spaść do 87.
  18. > Proszę. > 1.8 litra wolnossak. > Żaden nowoczesny, konstrukcja sprzed 20 lat. Takie to miały bardzo dobrą charakterystykę. Właśnie te nowoczesne to muły poniżej 4 krpm.
  19. > Jest drobna różnica w temperaturze spalin przelatujących przez turbinę w benzynie i dieslu... Pewnie dlatego w teście długodystansowym (coś koło 100 tys. km) 2.0 tsi po rozebraniu na części pierwsze nie wykazywał praktycznie żadnych śladów zużycia. Oczywiście o turbinie napisać pewnie zapomnieli.
  20. > to niestety prawda - nie ma nic gorszego niz silniki pokroju 1.6 16V 100KM itp - muł przy ruszaniu, > 3000 obr/min żeby wjechać na krawężnik, na wyższych obrotach wyje i nie jedzie. Dużo pali. > Dramat Silniki 8V przynajmniej jechały z dołu Dokładnie. Miałem kiedyś XM-a 3.0 12V (6 cylindrów, ale po 2 zawory) z mocą jedynie 167 KM. Jechało toto super. Podobnie stare 2.0 115KM z passata i vectry. Jak się pojawiły 4 zawory na cylinder, to moc wzrosła, ale tylko w górnym zakresie obrotów - w dolnym zmalała i to istotnie. Ale marketing swój cel osiągnął.
  21. > Jeśli ktoś kupuje nowe auto i ma zamiar nim zrobić statystyczny polski przebieg do czasu jego > sprzedaży, to powyższe kryterium jest bez znaczenia. > Ludzie kupują silniki bez turbo żeby im się broń boże nic nie popsuło, męczą się z tym przez > kilkadziesiąt km i sprzedają, ciesząc się, że było bezawaryjne. > Turbo też byłoby bezawaryjne. A jeśli ktoś ma zamiar tym zrobić 200kkm to i tak nie ma znaczenia > awaryjność. Bo po pierwsze turbo i tak raczej się przez ten czas nie popsuje, a po drugie w > takim przypadku koszt przyjemności z jazdy w przeliczeniu na kilometr nadal jest śmiesznie > niski. Świetnie ujęte. Osobiście nie rozumiem, skąd ten irracjonalny strach przed turbiną. Przecież połowa silników ma turbinę i jakoś te setki tysięcy przebiegu robią. Są to - żeby było śmieszniej - nowoczesne diesle. Ale jak ktoś turbinę wrzuci do benzyniaka to od razu panika się pojawia i "a bo stary 1.6 to się nie psuje". Jak sobie pomyślę, że znowu miałbym auto bez turbiny, to aż mnie ciarki przechodzą. Brak turbiny jest dla mnie akceptowalny jedynie w aucie elektrycznym. Ew. w benzyniakach od 3.5 wzwyż.
  22. Polarny odpowiedział Astroman na temat - Motokącik
    > jakie utrudnianie sprawy? SM tez nie wysyla fotek, bo już nie muszą. To że nie muszą czegoś robić nie oznacza, że nie robiąc tego, nie utrudniają. W tym ewidentnym przypadku np. utrudniają bez wątpliwości. W Niemczech (chyba) możesz sobie fotkę obejrzeć przez internet.
  23. Polarny odpowiedział grogi na temat - Motokącik
    > Tak gwoli ścisłości to Superb nie jest bezkonkurencyjny pod względem miejsca w środku, ale pod > względem odległości tylnej kanapy od przednich foteli. Bo pozostałe wymiary wnętrza już > takiego wrażenia nie robią. Z przodu jest wręcz ciasnawo. Potwierdzam - zwłaszcza mógłby być nieco szerszy. Nie wiem jak z komfortem dla 3 osób z tyłu, bo wożę jeszcze fotelik. W każdym razie z fotelikiem 2 dodatkowe osoby z tyłu mają raczej ciasnawo - oczywiście po bokach.
  24. Polarny odpowiedział grogi na temat - Motokącik
    > A może coś z francuzów np. C5 Nie zbliża się do superba pod względem miejsca w środku.
  25. Polarny odpowiedział grogi na temat - Motokącik
    i40? Mondeo? Mazda 6? Te dwa pierwsze - nawet jeżeli nie osiągają wyniku superba - powinny do niego się zbliżyć, mazdę rzuciłem trochę na ślepo. A zapewne mają inne zalety - np. szerokość, bo superb pod tym względem nie zachwyca. Szkoda tylko, że i40 ma nieciekawą gamę silników - już cruze jest pod tym względem lepszy. I skoro już o koreańcach mowa - wynalazki typu magentis czy malibu.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.