Zawartość dodana przez Ryb
-
Test opon zimowych i całorocznej
ZTCP Niemcy wymagają opon ze śnieżynką od 1 listopada do 31 marca, założyli całkiem sensowne daty. Więc każdy kto zachował minimum rozsądku już dawno ma auto na oponach zimowych. Pozostali to debile, nie sposób się nie zgodzić.
-
Test opon zimowych i całorocznej
Nie zapomniałem, bo te siedzą na zakupionym aucie. W przypadku zakupu całorocznych możesz je sprzedać, co też uwzględniłem. Zimówki da się założyć na istniejące felgi. Oto zestawienie średnich cen wymiany opon na felgach aluminiowych w obecnym sezonie: Te 250 to założenie ze sporym zapasem.
-
Macan EV., rabaty.
Październik-październik rok do roku. Porsche 7653 (-26,3%), Tesla 6964 (-48,5%). Żeby było śmieszniej, obie te firmy wyprzedził nawet JLR (7877, -17,7%) mimo zamknięcia produkcji całej marki Jaguar. Teraz żeby pokazać perspektywę to cały VAG sprzedał 308508 sztuk, Stellantis 157350, Renault group 113448, Toyota 74741 a BMW 81984. A żeby ją jeszcze bardziej pokazać, to jedyni Chińczycy w zestawieniu (SAIC 23860, BYD 17470) są na poziomie odpowiednio Cupry i Seata. Same wyniki nie są takie złe ale do ogłoszenia, że chińskie marki przejęły Europę to jest jednak jakby trochę daleko. PS. Ten okres może być dla Tesli korzystny, bo biorąc pod uwagę że znajduje się w trendzie spadkowym to po uwzględnieniu czwartego kwartału jest szansa, że będzie jeszcze niżej.
-
Test opon zimowych i całorocznej
Czyli ok, ale to chyba zależy od marki. Nie 80 a 100%. Wyobraź sobie, że 100% aut używanych kiedyś było nowe. Co do REALNYCH warunków to polecam kupić używane auto z dwoma kompletami nowych opon po poprzednim właścicielu. Wyjdzie najkorzystniej.
-
Test opon zimowych i całorocznej
Jeśli można to oczywiście zmienia zasady gry. Pytanie czy to będą dobre opony czy jakieś budżetowe. To oczywiście nie ma sensu bo używanych aut jest dokładnie tyle samo co nowych, to przecież te same auta. Twoje 80% wynika z kreatywnej księgowości, liczącej każde używane auto ileś tam razy gdy zmienia kolejnych właścicieli. No i kupując używane auto nie masz wyboru bo dostajesz to, co akurat wybrał poprzedni właściciel. To kolejny argument za tym, że takie wyliczenia byłyby bez sensu. Zresztą na używanym aucie masz używane opony.
-
Macan EV., rabaty.
Patrz jak to się szybko zestarzało, VW dominuje na europejskim rynku z miażdżącą przewagą nad wszystkimi innymi. Żeby było śmieszniej, Porsche w EU wyprzedziło Teslę.
-
Czajniki atakuja - 6 miesiecy sprzedazy 2025 - 70,000 sztuk
Z wyjątkiem egzemplarza @krowka. Ale on sobie sam ogarnął podobno bo serwis nie umie. Więc się nie liczy.
-
Test opon zimowych i całorocznej
Moi rodzice mieszkają w bloku, mają piwnicę oraz komórkę. Akurat obie rzeczy to wyjątek ale prawie wszystkie mieszkania mają przynajmniej jedno. Oczywiście jeśli ktoś nie ma gdzie opon trzymać i nie chce płacić za przechowalnie to polecam rozwiązanie w postaci opon całorocznych.
-
Test opon zimowych i całorocznej
Czas i brak ryzyka sam wypisałem po stronie plusów. Oszczędność jest ale jak widać maleje wraz ze wzrostem przebiegu do wartości IMO pomijalnych. Ale oczywiście każdy może pomijać lub nie pomijać tego, co akurat dla niego jest istotne. Ja piszę na podstawie doświadczeń oraz teoretycznych wyliczeń ponieważ moje doświadczenia mogą niekoniecznie mieścić się wśród przeważających w społeczeństwie. Przy pięcioletniej eksploatacji auta fabryczny komplet opon sezonowych wystarczy na cały jej okres. Całoroczne nie wystarczą, więc policzyłem zakup nowego kompletu po czterech latach (przy 20kkm rocznie, odpowiednio częściej przy wyliczeniach dla 40kkm). W chwili obecnej mam na Jagu sześcioletnie opony. To egzemplarze, które dostałem do pierwszego Jaga i które mi zostały gdy go oddałem po trzech latach. Nowy Jag ma identyczne koła jak poprzedni więc były jak znalazł. To Nokiany, mają znaczniki zużycia. Dwie z nich pokazują wyraźnie 4mm i ledwo widoczny zarys 6mm (zakładam więc 5mm bieżnika). Dwie kolejne pokazują 6mm odrobinę wyraźniej, zakładam więc 6mm bieżnika. Nie zauważyłem żadnego pogorszenia ich właściwości, nawet w kopnym śniegu. Oczywiście wraz ze zużyciem bieżnika te właściwości pogorszyć się musiały ale widocznie ja nie zbliżam się na tyle do granicy ich możliwości w normalnej jeździe żeby to zauważyć. Oglądam je przy każdej zmianie, nie mam żadnych niepokojących znalezisk. I tak prawdopodobnie je w przyszłym roku wymienię ale to wyłącznie dlatego, że trochę wyząbkowały i hałasują (a są kierunkowe, nie da się odwrócić kierunku toczenia), traktuję więc to jako fanaberię, nie konieczność. Zapewne uda mi się je jeszcze sprzedać i posłużą jeszcze jakiś czas komuś mniej wymagającemu.
-
Test opon zimowych i całorocznej
Racja, ale przechowalnia to trochę fanaberia żeby było wygodniej. IMO usługa raczej dla ludzi, dla których wygoda jest ważniejsza niż koszty więc moim zdaniem nie ma sensu jej uwzględniać. Ale jeśli ktoś chce to mogę napisać, że ja płacę 350zł za wymianę z przechowalnią, co daje 100zł drożej na sezon. Zatem w perspektywie 5 lat można doliczyć jeszcze dodatkowy 1000zł po stronie opon sezonowych. Wygoda to był pierwszy punkt na mojej liście zalet. Ale w odpowiedzi dla @zinger skupiłem się na kosztach, bo on podniósł ten zarzut. Wygody nie kwestionuję, sam z dużą satysfakcją zauważam jakie to wygodne.
-
Test opon zimowych i całorocznej
Każdy może liczyć jak mu się podoba, a umiejętnie dobierając dane wejściowe można dostać dowolny wynik. Moje obliczenia opierają się na modelu, który ja uważam za przeważający, tj. przebieg 20kkm rocznie i sprzedaż auta po 5 latach. Przy takim założeniu wyliczenia są następujące (upraszczam i zaokrąglam żebyśmy nie wchodzili w niuanse): Całoroczne: Auto nowe: - Zakup całorocznych: 2000zł. - Przekładka: 250zł. Po czterech latach: - Zakup całorocznych: 2000zł - Przekładka: 250zł. Bilans: 4500zł. Opony sezonowe: Cały okres: - Zakup zimowych: 2000zł. - Przekładki przez 5 lat (2x5x250): 2500zł. Bilans: 4500zł. Na razie wychodzi na to samo ale oczywiście jest haczyk. Bo jeśli w przypadku opon całorocznych uda się sprzedać komplet letnich opon, który był na samochodzie fabrycznie to korzyść finansowa na oponach całorocznych będzie wynosiła dokładnie tyle, ile uda się uzyskać na tej sprzedaży. Zakładam jakieś 800-1000zł. Zakładając najkorzystniejszy dla opon wielosezonowych scenariusz będzie to 1000zł oszczędności w perspektywie całej eksploatacji samochodu. Wychodzi zatem w zaokrągleniu 17zł miesięcznie, czyli równowartość trzech litrów paliwa. Żeby pokazać perspektywę, dopasowując to do miesięcznego przebiegu (1600km), byłaby to równowartość różnicy w spalaniu rzędu niecałych 0,2l/100km. Fajnie, różnica jest. Ale moim skromnym zdaniem pomijalna i niepotrzebnie jest tak rozdmuchiwana w dyskusjach na temat opon. Oczywiście natychmiast pojawi się zarzut, że wybrałem sobie taki przebieg jak mi pasuje. Zatem policzyłem również dla przebiegu 10kkm rocznie oraz 40kkm rocznie. I odpowiednio, w przypadku 10kkm rocznie różnica wynosi aż 3750zł na korzyść opon całorocznych a w przypadku 40kkm rocznie tylko 750zł na korzyść opon całorocznych. Wyraźnie zatem widać, że opłacalność opon całorocznych maleje wraz z przebiegami, co akurat intuicyjnie czuli chyba wszyscy a da się dość łatwo potwierdzić matematycznie. Niech więc każdy robi co mu tam pasuje w zależności od tego ile jeździ i jak długo ma zamiar eksploatować samochód.
-
Czajniki atakuja - 6 miesiecy sprzedazy 2025 - 70,000 sztuk
Zużyłbym to w kilka godzin. Nie pamiętam dokładnie ale tym Velarem jeździłem na pewno ponad tydzień, zrobiłem ze 2kkm albo i więcej.
-
Czajniki atakuja - 6 miesiecy sprzedazy 2025 - 70,000 sztuk
Czego by o JLR nie gadać, czuć premium w kwestii obsługi. Jest kawa, herbata, ciastka i owoce, dzieciom dają zabawki a klienta traktują bardzo poważnie. Za zepsutego Jaga dali mi Velara na wypasie, fajnie się tym jeździło. Jeśli Jaguar się nie ogarnie to mógłbym takim jeździć jako następnym autem gdy na te się leasing skończy.
-
Czajniki atakuja - 6 miesiecy sprzedazy 2025 - 70,000 sztuk
Nie, bo zastępczy z daleka jechał. Nie mieli akurat w pobliżu auta spełniającego wymagania.
-
Czajniki atakuja - 6 miesiecy sprzedazy 2025 - 70,000 sztuk
Miałem azjatyckie auto produkowane (nie składane, produkowane!) w Europie i miałem azjatyckie auto produkowane w Japonii. Nie widzę różnicy, żadne z nich się nie zepsuło ani razu.
-
Czajniki atakuja - 6 miesiecy sprzedazy 2025 - 70,000 sztuk
Weź pod uwagę, że na forach marki piszą zwykle tylko ci, którym się samochód zepsuł. Pozostali jeżdżą zadowoleni i nie mają powodu zaglądać na jakieś forum. Ale świat nie kończy się na Fiacie czy Oplu, są auta japońskie i koreańskie, które mają renomę bezawaryjnych, nie trzeba wybierać tylko między Chinami a Europą.
-
Test opon zimowych i całorocznej
Tak. To są całoroczne opony typu AT. Więc opona terenowa, nienadająca się do osobowych oraz większości SUVów. No i jest też gigantyczna różnica między samochodami: Ford ma bardzo nierówny rozkład mas (przynajmniej gdy jest pusty), tylne zawieszenie na resorach piórowych i mechaniczny napęd 4x4 bez jakiejkolwiek elektroniki (poza zwykłą kontrolą trakcji). Tymczasem Jag ma rozkład mas 50/50, naprawdę świetne zawieszenie, torque vectoring i bardzo zaawansowane sterowanie rozdziałem napędu, przeniesione wprost z Land Roverów. Tak więc różnice w trakcji nie biorą się tylko z opon, te auta nie mogą być bardziej różne. Na resztę argumentów to IMO nie wpływa ale różnice w trakcji u mnie są niemierzalne na samych oponach. Zresztą różnice w trakcji to i tak są zależne od każdego modelu auta/opony indywidualnie (bo premium wielosezonowa może przecież być lepsza od budżetowych sezonowych), tu sobie może każdy ocenić sam w oparciu o niezależne testy.
-
Gwarancja Bmw
W VW/Skodzie w ogóle nie ma silników montowanych wzdłużnie (poza Touaregiem i Amarokiem ale to wyjątki i dodatkowo tam siedzą inne silniki niż "normalna" paleta producenta).
-
Czajniki atakuja - 6 miesiecy sprzedazy 2025 - 70,000 sztuk
BTW, gdy kończyła się w Jagu gwarancja to szef serwisu przepytał mnie czy nie mam jakichś uwag, które trudno podczas przeglądu wykryć (np. jakieś trzeszczenia podczas jazdy czy coś). Dodatkowo oni też sprawdzili przy tym przeglądzie rzeczy, których nie ma na liście ale żeby się upewnić, że absolutnie wszystko jest tip-top. Powiedzieli, że skoro się kończy gwarancja to posprawdzają czy nie ma czegoś, co by można jeszcze w jej ramach wymienić/poprawić a jeśli coś znajdą to od razu zrobią żeby się zmieścić w okresie gwarancyjnym. I takie podejście ja rozumiem, zamiast czekać zaciskając kciuki do ostatniego dnia gwarancji żeby dalej to już był problem klienta.
-
Czajniki atakuja - 6 miesiecy sprzedazy 2025 - 70,000 sztuk
Ja wierzę, że zdarzają się auta z poniedziałku ale zwykle o takich sytuacjach klient dowiaduje się dość szybko, na pewno w czasie obowiązywania podstawowej gwarancji. Inna rzecz, że ja lubię mieć gwarancję bo zwykle stoi za tym assistance i całe wsparcie producenta - o ile ten je realizuje prawidłowo, a nie na przykład daje auto zastępcze tylko na 3 dni. Jeśli chodzi o JLR to sprawa była zaopiekowana wzorowo, zabrali sobie zepsute auto lawetą, inną lawetą przywieźli zastępcze (i rzeczywiście tej samej klasy), którym jeździłem aż znów przyjechały lawety i zrobiły tę samą operację drugi raz tylko w przeciwną stronę. Dlatego IMO istotniejszy jest nie tyle sam czas gwarancji lecz sposób w jaki dany producent się z niej wywiązuje.
-
Czajniki atakuja - 6 miesiecy sprzedazy 2025 - 70,000 sztuk
Najbardziej awaryjnym z moich samochodów jest obecny Jaguar. W ciągu pierwszych 100kkm zepsuł się aż dwa razy, plus jedna wada fabryczna. Pierwszy raz zepsuł się mechanizm wysuwajacy kółko do zmiany biegów - zablokowała się zębatka za kilka centów. Drugim razem spadła rura doprowadzająca powetrze do turbo bo puścił cybant. Rura trochę przy tym oberwała więc dali nową. Wada fabryczna to słabo stykające gniazdo na kartę SIM, zdarzało się, że jej nie widział. Wymienili na nowe. I tyle. A Jag i Land Rover to przecież okrutnie awaryjne marki podobno. Dla porównania Ranger w ciągu pierwszych 100kkm zaliczył awarię mechanizmu składającego elektrycznie lewe lusterko oraz anteny GPS. Pierwsze naprawione na gwarancji, drugie po gwarancji. Skrzynia czasem szarpie bo jej się rozjeżdżają mapy (ale też się czasem sama naprawia, pewnie wskutek autoadaptacji) ale podobno TTTM więc trudno to uznać za awarię (zwłaszcza jeśli się sama naprawia). Jag mojej żony (tu jest dopiero 50kkm ale już kilka lat): ZERO awarii lub problemów. Po prostu jeździ. A najbardziej (i jednocześnie najmniej, bo mam tylko jeden) awaryjnym z moich nie-samochodów jest francuski skuterosamochód. Tutaj w ciągu roku i 8kkm znaleźliśmy źle przykręcony ręczny hamulec i źle wyregulowane cięgno do otwierania maski. Dodatkowo kuna zjadła przewód od klimy. Dwie pierwsze rzeczy usunęli przy okazji przeglądu w ramach gwarancji, za naprawę klimy musieliśmy zapłacić. Myślę, że w większości przypadków sytuacja jest demonizowana. Jeśli auto nie ma jakichś znanych fakapów to gdy coś nie wyjdzie w pierwszych dwóch latach gwarancji to można założyć, że auto było dobrze poskładane. A jeśli ma paść coś grubego, jak skrzynia czy silnik to i tak zwykle pada tuż po gwarancji, jaka by ona długa nie była. PS. Jagi zostały wyprodukowane w GB, Ford w RPA a skuterosamochód we Francji (tego to się bałem najbardziej).
-
Gwarancja Bmw
Idź po Range Rovera, będziesz miał takie materiały jak trzeba, pięć lat gwarancji i w razie awarii zastępcze auto tej samej klasy (czyli też Range'a) bez żadnych limitów czasu ani kilometrów. Może i nie są to najbardziej bezawaryjne auta świata (choć moje akurat radzą sobie całkiem nieźle) ale przynajmniej jakość obsługi jest odpowiednia.
-
Gwarancja Bmw
Włosi kochają samochody, ale tylko te, które na to zasługują. Jeśli kupi Ferrari lub Maserati to mu nie zrobią na nim ani jednej ryski.
-
Gwarancja Bmw
Zmieniaj więc na nowe co 3 lata.
-
Osobówka z uciągiem 2t na haku
3t jak na pickupa to mało. I jest szansa, że chińska konstrukcja ma to tylko na papierze a w rzeczywistych warunkach nie da rady tyle bezpiecznie ciągnąć, o komforcie nie wspominając.