Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

zakaz GPS na szybie na Słowacji

Featured Replies

Napisano

> Niemiecki policjant nie domagał by się łapówy.

Powiem więcej, jak raz przejechałem w Berlinie na czerwonym (klasyka, myślałem, że zdążę na żółtym wink.gif), to zatrzymali mnie i długo tłumaczyli, że to jest niewłaściwe i niebezpieczne wink.gif (po angielsku!!!) I potem dali pouczenie, ale ostrzegli, że następnym razem będzie 200 Euro mandatu zlosnik.gif

Napisano

> No to jak narazie jestes pierwszy.

Mogę przytoczyć więcej "przygód", ale to są moi znajomi, nie udzielają się na AK. A nei chcę mnożyć historii pod tytułem "mój znajomy...", bo kogo to w gruncie rzeczy obchodzi wink.gif

Napisano

> W Polsce sa glupkowate przepisy

> przeciwko nam samym.

> Przyklady:

> - obowiazek ubezpeiczania auta nawet jak sie go nie uzywa,

Bardzo słuszny, bo to, że samochód nie jeździ, nie znaczy że nie może spowodować komuś krzywdy czy to na mieniu, czy na zdrowiu.

Odwróć sytuację i zastanów się, co byś zrobił, gdyby np auto "wrośnięte" obok Twojego zapaliłoby się i od niego spłonęłoby Twoje, po czym otrzymałbyś info, że "łapę lizać"...

> i ogolnie

> problemy z ubezpieczeniami (np jak sie zapomni wypowiedziec

> polise przed terminem)

Ignorantia iuris nocent

> - obowiazek jazdy na swiatlach w dzien

Jeszcze niedawno wszyscy gardłowali, że "o 20% zmniejszy się ilość wypadków.

> - proces zmiany wlasciciela samochodu - to ile trzeba dokumentow

> podpisac, w ile miejsc sie udac, w ilu kolejkach odstac i ile

> zaplacic, przy tak prostej czynnosci jak kupienie samochodu od

> kogos, to sie poprostu w glowie nie miesci.

Hmmm - ok 150 zika za przerejestrowanie, "odstać" trzeba tylko w urzędzie komunikacji (skarbówka leci pocztą i przelewem)

> - sposob rozstrzygania winy podczas kolizji i wypadkow. wyjezdzasz

> sobie z podporzadkowanej na glowna droga ktora nic nie jedzie, a

> tu nagle wali w ciebie gosc na motorze majac na budziku 300km/h

> - i to jest twoja wina bo mu nieustapiles pierwszenstwa - takie

> rzeczy to tylko w Polsce.

Takie rzeczy wszędzie.

Dura lex sed lex.

Nie stwarzaj men sztucznych problemów...

Napisano

> W 99% przypadków możesz sobie tą gaśnicą peta zgasic.

99% ludzi nie wie, jak korzystać z gaśnicy - stąd "lekkie zdziwko"...

Napisano

> Quote:

> Od 20 listopada nie można na terytorium Słowacji mieć

> przyczepionego GPS do szyby, a także krzyżyka powieszonego na

> lusterku.

Tak ogólnie odpowiadając na "postawione zarzuty":

Patrząc na to, jak ludzie NOTORYCZNIE uwieszają sobie nawigarę to się nie dziwię, że w zastępstwie za nich ktoś pomyślał...

Zresztą generalnie myślenie nie jest mocną stroną wielu kierujących...

Napisano

> Bardzo słuszny, bo to, że samochód nie jeździ, nie znaczy że nie może

> spowodować komuś krzywdy czy to na mieniu, czy na zdrowiu.

Owszem, nie znaczy ze nie moze.

Ale prawdopodobienstwo tego jest wyjatkowo male, zwlaszcza w porowaniu z samochodem ktorym sie jezdzi.

Tak samo rowerzysta albo pieszy moze komus wyrzadzic duza szkode - a jednak nie musi miec OC.

> Odwróć sytuację i zastanów się, co byś zrobił, gdyby np auto

> "wrośnięte" obok Twojego zapaliłoby się i od niego spłonęłoby

> Twoje, po czym otrzymałbyś info, że "łapę lizać"...

Tak samo moglby by byc jakbym zaparkowal nieopodal czyjegos domu i dach by spadl na moje auto. Wlaciciel domu tez nie musi miec OC, a przeciez dom zawsze moze sie zawalic.

Pozatym to ze ktos nie ma OC to nie zanczy, ze nie odpowiada za szkody.

Dyskutowalismy zreszta o tym na kaciku slownie kilka dni temu w ktoryms w watkow.

IMHO prawdopodobienstwo tego, ze zaparkowane auto wyrzadzi komus krzywde, jest tak male, ze nie ma sensu wymagac od wlasciciela obowiazkowego OC.

A jesli tak, to zacznimy wymagac OC od kazdego czlowieka, na wszelki wypadek jakby on lub jakakolwiek jego rzecz wyrzadzila komus innemu krzywde.

> Ignorantia iuris nocent

Co nie zmienia faktu, ze przepisy sa przyjazne firmom ubezpieczeniowym, a nie obywatelom.

> Jeszcze niedawno wszyscy gardłowali, że "o 20% zmniejszy się ilość

> wypadków.

To ze sie gardlowali, to nie znaczy ze mieli racje.

> Hmmm - ok 150 zika za przerejestrowanie, "odstać" trzeba tylko w

> urzędzie komunikacji (skarbówka leci pocztą i przelewem)

No ale w tym urzedzie czesto trzeba tyle odstac, ze bez brania dnia wolnego od pracy sie nie obejdzie.

A koniecznosc zmiany blach przy kazdym zmianie powiatu wlasciciela, to juz kompleta porazka - po co to komu i czemu to ma sluzyc - oprocz nabijania kasy firmie ktora ma wylaczonosc na produkcje takich tablic?

> Takie rzeczy wszędzie.

> Dura lex sed lex.

No wlasnie nie wszedzie.

W wielu krajach podczas wypadku bierze sie wszyskie okolicznosci pod uwage. W Polsce jakos dziwnie ograniczaja sie zazwyczaj do ustelenia kto nie mial pierwszenstwa i juz wszystko jasne kto winny - reszta sie nie liczy.

> Nie stwarzaj men sztucznych problemów...

Ja nie stwarzam zadnych problemow.

One juz same istnieja i bezemnie.

Jedyne co, to ja osmielilem sie o nich napisac.

Napisano

> 99% ludzi nie wie, jak korzystać z gaśnicy - stąd "lekkie zdziwko"...

E no nie przesadzaj, gaśnice i ich sposób użycia są dosyć "idiotoodporne" wink.gif Ale pamiętam z jakiegoś szkolenia BHP, że typowa gaśnica samochodowa (1kg) działa przez 30-40 sekund (maks.!) i zgasić tym można co najwyżej peta na tylnym siedzeniu. A w przypadku pożaru samochodu jedyna mądra rzecz, jaką można zrobić, to jak najszybciej oddalić się w dowolnym kierunku wink.gif

Napisano

> W wielu krajach podczas wypadku bierze sie wszyskie okolicznosci pod

> uwage. W Polsce jakos dziwnie ograniczaja sie zazwyczaj do

> ustelenia kto nie mial pierwszenstwa i juz wszystko jasne kto

> winny - reszta sie nie liczy.

W Polsce to się zmienia. Tylko ludzie nie chcą walczyć o swoje. Znam gościa, który dwa lata walczył w sądach (na szczęście miał prawnika z DAS, co pozwoliło zaoszczędzić kilkanaście tysięcy złotych). Wyjeżdżał z podporządkowanej i uderzyła w niego motocyklistka (zginęła na miejscu). Początkowo sąd uznał jego winę. Ale po wielu odwołaniach, powołaniu armii ekspertów i zrobieniu dziesiątek analiz w końcu wyszło, że motocyklistka trzykrotnie przekroczyła dopuszczalną prędkość i on po prostu nie miał szans jej zauważyć. I został w końcu uniewinniony (czy jak to tam się nazywa). Wina motocyklistki. Ale musiał o swoje walczyć crazy.gif

Napisano

> Owszem, nie znaczy ze nie moze.

> Ale prawdopodobienstwo tego jest wyjatkowo male, zwlaszcza w

> porowaniu z samochodem ktorym sie jezdzi.

> Tak samo rowerzysta albo pieszy moze komus wyrzadzic duza szkode - a

> jednak nie musi miec OC.

Mam PJ od 15 lat.

Nie spowodowałem żadnej szkody.

Czy w związku z tym mogę nie mieć OC ?

Akurat koncepcja OC obowiązkowego jest b słuszna.

Można spierać się, czy powinno być ono przypisane do samochodu, czy do kierowcy, ale po prostu być powinno (a raczej musi).

> Tak samo moglby by byc jakbym zaparkowal nieopodal czyjegos domu i

> dach by spadl na moje auto. Wlaciciel domu tez nie musi miec OC,

> a przeciez dom zawsze moze sie zawalic.

> Pozatym to ze ktos nie ma OC to nie zanczy, ze nie odpowiada za

> szkody.

> Dyskutowalismy zreszta o tym na kaciku slownie kilka dni temu w

> ktoryms w watkow.

Ależ oczywiście, że odpowiada - nazywa się to odpowiedzialnością cywilną :-).

Problem polega na tym, że znaczna część ludzi jest zbyt gołodupna, żeby móc odpowiadać za szkody, jakie mogą wyrządzić.

Nie bez kozery ostatnio zarządzono podniesienie sum gwarancyjnych w OC.

Znowu - odwróc sytuację - jedziesz uciułanym z trudem Majbachem a tu z podporządkowanej wali Mnieciu malaczem i zarysowuje Ci srebrne pozłocenia na platynowych klamkach, po czym z radością oświadcza, że jest goły jak święty turecki...

> IMHO prawdopodobienstwo tego, ze zaparkowane auto wyrzadzi komus

> krzywde, jest tak male, ze nie ma sensu wymagac od wlasciciela

> obowiazkowego OC.

A IMO jest.

I na dokładkę takie auto - przynajmniej w teorii - może się w każdej chwili przemieścić - tak już auta mają :-)

> Co nie zmienia faktu, ze przepisy sa przyjazne firmom

> ubezpieczeniowym, a nie obywatelom.

> To ze sie gardlowali, to nie znaczy ze mieli racje.

> No ale w tym urzedzie czesto trzeba tyle odstac, ze bez brania dnia

> wolnego od pracy sie nie obejdzie.

Co ile zmieniasz samochód ?

> A koniecznosc zmiany blach przy kazdym zmianie powiatu wlasciciela,

> to juz kompleta porazka - po co to komu i czemu to ma sluzyc -

> oprocz nabijania kasy firmie ktora ma wylaczonosc na produkcje

> takich tablic?

Takich firm jest kilka to raz.

Taki jest system w tym kraju, że numery rejestracyjne są przypisane terytorialnie - ma to swoje plusy - widać buractwo z daleka...

> No wlasnie nie wszedzie.

> W wielu krajach podczas wypadku bierze sie wszyskie okolicznosci pod

> uwage. W Polsce jakos dziwnie ograniczaja sie zazwyczaj do

> ustelenia kto nie mial pierwszenstwa i juz wszystko jasne kto

> winny - reszta sie nie liczy.

Bzdury pierniczysz, mistrzu.

Jeżeli dojdzie do sytuacji DOKŁADNIE takiej, o jakiej piszesz, to winny będzie motocyklista.

Absolutnie i bezwzględnie.

Nawet jakby się nazywał Jarosław Kaczyński.

Potwiedzi to KAŻDY biegły.

To, że Tobie wydaje się, że jest inaczej (czyżbyś sam się tak "nadział"? :-) ) to nie znaczy, że jest tak jak mówisz.

> Ja nie stwarzam zadnych problemow.

> One juz same istnieja i bezemnie.

> Jedyne co, to ja osmielilem sie o nich napisac.

Masz do tego prawo, ale ja uważam, że to syndrom, że "trawa po drugiej stronie płotu jest zawsze bardziej zielona".

Napisano

> E no nie przesadzaj, gaśnice i ich sposób użycia są dosyć

> "idiotoodporne" Ale pamiętam z jakiegoś szkolenia BHP, że

> typowa gaśnica samochodowa (1kg) działa przez 30-40 sekund

> (maks.!) i zgasić tym można co najwyżej peta na tylnym

> siedzeniu. A w przypadku pożaru samochodu jedyna mądra rzecz,

> jaką można zrobić, to jak najszybciej oddalić się w dowolnym

> kierunku

No właśnie nie.

Kilka szkoleń z udziałem strażaków i pokazami praktycznymi miałem.

Gaśnic jest parę rodzajów (wbrew pozorom :-) ) a użyć tej gaśnicy (nie tylko uruchomić!) to też "trza umić".

Na przykładzie praktycznym goście pokazali, że można "taki sam" pożar "pierdnięciem" ugasić, albo zrobić to źle i doprowadzić do wymknięcia się pożaru spod kontroli.

Temat szeroki i nie na ten wątek.

Napisano

> Mam PJ od 15 lat.

> Nie spowodowałem żadnej szkody.

> Czy w związku z tym mogę nie mieć OC ?

Mimo tego, ze nie spowodowales szkody od 15 lat, i tak nadal smiem twierdzic, ze szansa na to ze spowodujesz jakas szkode, jest sporo wieksza, niz szansa na to, ze jakis strucel porzucony na parkingu sie stoczy albo zapali i skasuje czyjas wlasnosc.

> Akurat koncepcja OC obowiązkowego jest b słuszna.

> Można spierać się, czy powinno być ono przypisane do samochodu, czy

> do kierowcy, ale po prostu być powinno (a raczej musi).

To juz inna sprawa. IMHO lepiej byloby do kierowcy, ale to jest kwestia do osobnej dyskucji.

Tak czy siak zdania nie zmienie, ze wymog ubezpieczania auta ktore nie jezdzi jest bensensowny.

> Ależ oczywiście, że odpowiada - nazywa się to odpowiedzialnością

> cywilną :-).

> Problem polega na tym, że znaczna część ludzi jest zbyt gołodupna,

> żeby móc odpowiadać za szkody, jakie mogą wyrządzić.

Dokladnie. Np taki pan mieciu wyjedzie po pojaku na rowerze na srodek skrzyzowania i spowoduje ze 5 innych samochodow sie rozbije. I co? I nic, bo pan mieciu jest golodupny.

Czy mimo tego, uwazasz, ze kazdy rowerzysta powinien miec OC?

> Nie bez kozery ostatnio zarządzono podniesienie sum gwarancyjnych w

> OC.

> Znowu - odwróc sytuację - jedziesz uciułanym z trudem Majbachem a tu

> z podporządkowanej wali Mnieciu malaczem i zarysowuje Ci srebrne

> pozłocenia na platynowych klamkach, po czym z radością

> oświadcza, że jest goły jak święty turecki...

No ja rozumiem sytuacje. Nigdy nie mowilem ze OC jest niepotrzebne. Mowie tylko, ze nie powinno byc konieczne do samochodow ktorymi nikt nie jezdzi. Tak samo jak nie jest konieczne do budynkow. Do czyich straganow ktore tez sie moga zawalic. Albo do w/w rowerzystow i pieszych.

> A IMO jest.

> I na dokładkę takie auto - przynajmniej w teorii - może się w każdej

> chwili przemieścić - tak już auta mają :-)

Samo raczej nie. A z wlascicielem ktory bedzie mial w d... to ze nie ma OC to juz tak.

Ale na to trzeba by znalesc jakis sposob.

Np warunkiem nieplacenia OC byloby tymczasowe oddanie tablic rejestracyjnych.

> Co ile zmieniasz samochód ?

Bardzo trafne pytanie.

W Polsce zwykle zmienialem co 2 lata, czasem rzadziej.

Gdybym chcial czesciej, to by mnie to sporo kosztowalo (pieniedzy i czasu na same formalnosci)

W Irlandii moge sobie zmieniac co 2 tygodnie jesli bede mial na to ochote.

Nie bedzie to mimo tego wywolywac zadnych dodatkowych kosztow ani straty czasu.

Transakcja kupna samochodu wraz z zalatwienie wszystkich formalnosci to max 5 minut.

> Takich firm jest kilka to raz.

> Taki jest system w tym kraju, że numery rejestracyjne są przypisane

> terytorialnie - ma to swoje plusy - widać buractwo z daleka...

Po pierwsz nie uwazam, zeby buraka mozna rozpoznac po tablicy rejestracyjnej - mimo wszechobecnej takiej wlasnie opinii.

A po drugie, nawet jesli masz racje, to czy ta widocznosc buratwa jest warta takich kosztow ktore wszyscy pokrywamy?

> Bzdury pierniczysz, mistrzu.

> Jeżeli dojdzie do sytuacji DOKŁADNIE takiej, o jakiej piszesz, to

> winny będzie motocyklista.

> Absolutnie i bezwzględnie.

> Nawet jakby się nazywał Jarosław Kaczyński.

> Potwiedzi to KAŻDY biegły.

> To, że Tobie wydaje się, że jest inaczej (czyżbyś sam się tak

> "nadział"? :-) ) to nie znaczy, że jest tak jak mówisz.

Niewiele jak post przed twoim kolega wladmar napisal:

Quote:

Znam gościa, który dwa lata walczył w sądach (na szczęście miał prawnika z DAS, co pozwoliło zaoszczędzić kilkanaście tysięcy złotych). Wyjeżdżał z podporządkowanej i uderzyła w niego motocyklistka


Czy uwazasz, ze o ta opisana przez ciebie absolutna i bezwzgledna wine motocyklisty trzba walczyc przez 2 lata w sadzie? To jest normalne?

> Masz do tego prawo, ale ja uważam, że to syndrom, że "trawa po

> drugiej stronie płotu jest zawsze bardziej zielona".

Juz nie jedna osoba mi to zarzucala tutaj na AK.

A ja tylko uwazam, ze skoro widze jak dzialaja inne rozwiazania, to moge sobei troche pokrytykowac nasze rodzime. Oczywiscie jest tez odwrotenie.

Jest pelno rzeczy ktore w Polsce lepiej dzialaja niz gdzieindziej.

Napisano

> Odwróć sytuację i zastanów się, co byś zrobił, gdyby np auto

> "wrośnięte" obok Twojego zapaliłoby się i od niego spłonęłoby

> Twoje, po czym otrzymałbyś info, że "łapę lizać"...

a Ty wierzysz w to, że taka "wrośnięta" padlina ma opłacone OC? hmm.gifhehe.gif

Napisano

> a Ty wierzysz w to, że taka "wrośnięta" padlina ma opłacone OC?

Ma.

Nazywa się to UFG.

Napisano

> Ma.

> Nazywa się to UFG.

OK, pójdźmy zatem dalej w naszych dywagacjach: "wrośnięta" padlina została przygotowana do porzucenia przez właściciela i w tym celu usunął trwale wszelkie oznaczenia typu VIN, nr silnika, że o rejestracyjnym nie wspomnę biglaugh.gif a następnie zgłosił kradzież. tym razem też zadziała UFG?

Napisano

> Ciekawe że nie widziałem w PL ani jednego samochodu wyposażonego w

> taki sposób montazu.

> Sam taki posiadam bo przywyczaiłem się w Stanach i nie mogłem się

> powstrzymać. Ma tą zalete że nie przywiązuje GPSa do samochodu i

> można całość w każdej chwili wrzucić do schowka nie wypinając z

> uchwytu ani zasilania.

A co to jest na tym zdjęciu? I jak się tego używa?

Napisano

> Bardzo słuszny, bo to, że samochód nie jeździ, nie znaczy że nie może

> spowodować komuś krzywdy czy to na mieniu, czy na zdrowiu.

> Odwróć sytuację i zastanów się, co byś zrobił, gdyby np auto

> "wrośnięte" obok Twojego zapaliłoby się i od niego spłonęłoby

> Twoje, po czym otrzymałbyś info, że "łapę lizać"...

Problem jest w momencie, kiedy to auto nie ma szans zrobić komuś trzeciemu krzywdy i co wtedy. Masz autko które remontujesz przez 5 lat itd., stoi w Twoim garażu, więc nawet jak się zapali to OC nie pokrywa żadnych strat i dlaczego wtedy musimy płacić OC. Dokładnie jak światła mijania w korku. Nie uszczęśliwiać nikogo na siłę.

Napisano

> Problem jest w momencie, kiedy to auto nie ma szans zrobić komuś

> trzeciemu krzywdy i co wtedy. Masz autko które remontujesz przez

> 5 lat itd., stoi w Twoim garażu, więc nawet jak się zapali to OC

> nie pokrywa żadnych strat i dlaczego wtedy musimy płacić OC.

Bo OC powinno być "na człowieka", a nie "na przedmiot".

Wówczas cała masa problemów by się sama rozwiązała.

Załóżmy, że jestem właścicielem samochodu, ciężarówki, naczepy, przyczep, traktora, motocykla i starego "Komarka".

Każdy z tych pojazdów musi mieć OC.

Po co?

Wystarczyłoby, ze ja jako właściciel miałbym wykupione OC i po problemie.

Obojętnie do jakiego pojazdu wsiądę i go prowadzę to odpowiadam za swoje manewry jakie wykonuję, a jeżeli jestem właścicielem tych pojazdów to odpowiadam za dbałość o ich stan techniczny i odpowiadam za te pojazdy.

> Dokładnie jak światła mijania w korku. Nie uszczęśliwiać nikogo

> na siłę.

Bo do jazdy w dzień powinny być światła do jazdy w dzień, a nie mijania.

Konstrukcja homologowanych świateł dziennych powoduje to, że światło jest mocno rozpraszane, intensywne i nie jest skierowane w dół jak to ma miejsce przy światłach mijania tylko skierowane jest na wprost.

Świecenie świateł do jazdy dziennej można porównać do świecenia tylnych świateł przeciwmgłowych. Podobne zadanie i podobny sposób świecenia tylko barwa klosza inna.

Napisano

> Quote:

> Od 20 listopada nie można na terytorium Słowacji mieć

> przyczepionego GPS do szyby,

wiesz, nei jestem zwolennikiem GPS ale wlasnie kupilem z polecenia szefa na stan firmy

O ile w doblo problemu nie było , to w sluzbowym punto ten ekran dosc mocno ograniczal mi widocznosc.

a także krzyżyka powieszonego na

> lusterku.

tego akurat nie rozumiem, mimo wrodzonego ateizmu hehe.gifhehe.gif Czyli, jak rozumiem, wunderbauma tez nie wolno?

Napisano

> Problem jest w momencie, kiedy to auto nie ma szans zrobić komuś

> trzeciemu krzywdy i co wtedy. Masz autko które remontujesz przez

> 5 lat itd., stoi w Twoim garażu, więc nawet jak się zapali to OC

> nie pokrywa żadnych strat i dlaczego wtedy musimy płacić OC.

> Dokładnie jak światła mijania w korku. Nie uszczęśliwiać nikogo

> na siłę.

Zauważ, że jest to mocno odosobniony przypadek.

Zacytuję klasyka - > wojska maszerują, straty być muszą.

Idąc tym tropem to zaraz powstałby katalog wyłączeń grubości książki telefonicznej, aż skończyłoby się to jakoś niefajnie...

Napisano

> OK, pójdźmy zatem dalej w naszych dywagacjach: "wrośnięta" padlina

> została przygotowana do porzucenia przez właściciela i w tym

> celu usunął trwale wszelkie oznaczenia typu VIN, nr silnika, że

> o rejestracyjnym nie wspomnę a następnie zgłosił kradzież. tym

> razem też zadziała UFG?

Uważam, że tak, ale trzebaby obejrzeć orzecznictwo.

Istnieje domniemanie, że samochód ma OC.

Napisano

> Zauważ, że jest to mocno odosobniony przypadek.

Żaden odosobniony, wystarczy, że pojazd stoi na prywatnym terenie właściciela, i nawet jak się zapali to co najwyżej spali się sam.

Nie są to odosobnione przypadki.

A w przypadku np. kombajnu czy koparki jest nie ma obowiązku OC jeśli stoi w szopie - one nie mają prawa się zapalić? Da się - da się, ale łatwiej uznać, że wszyscy są oszustami i będą jeździć bez OC.

Napisano

> Quote:

> Od 20 listopada nie można na terytorium Słowacji mieć

> przyczepionego GPS do szyby, a także krzyżyka powieszonego na

> lusterku.

> co za durny kraj

> http://www.pressmedia.com.pl/sn/index.ph...9&Itemid=40

Sam nie lubię żadnych dyndadełek na lusterku, navi mam dość nisko - ale na szybie.

Jak dalej w tą stronę będą durnie przepisy wymyslać, to niedługo każą robić płaskie deski, płaskie liczniki, ściętą kierownicę (ala F1) - coby nie zasłaniały...

Napisano

> Hmmm - ok 150 zika za przerejestrowanie, "odstać" trzeba tylko w

> urzędzie komunikacji (skarbówka leci pocztą i przelewem)

w urzedzie komunikacji jestes x2 - przy rejestracji i po odbior "twardego", a traci sie tam spooooooro czasu.

Napisano

> Powiem więcej, jak raz przejechałem w Berlinie na czerwonym (klasyka,

> myślałem, że zdążę na żółtym ), to zatrzymali mnie i długo

> tłumaczyli, że to jest niewłaściwe i niebezpieczne (po

> angielsku!!!) I potem dali pouczenie, ale ostrzegli, że

> następnym razem będzie 200 Euro mandatu

W 1990 jechalismy do Stuttgartu, zaraz po przekroczeniu granicy w Zgorzelcu uczepil sie nas samochod policyjny i zaczeli machac lizakiem - ponoc przejechalismy na zoltym, oczywiscie domagali sie lapowy i jak my sie zaczelismy domagac kwitka z mandatem to zaczeli sie strasznie pultac, ale w koncu wystawili. Tak wiec lapowek sie Niemcy domagaja rowniez.

Napisano

> a traci sie tam spooooooro czasu.

nie wiem jak jest w innych miastach.

W Lodzi od jakiegos czasu mozna sie umowic na wizyte, na konkretny termin i godzine, telefonicznie/mailowo.

Dziala to bardzo dobrze i nie ma problemu kolejek.

Napisano

> nie wiem jak jest w innych miastach.

> W Lodzi od jakiegos czasu mozna sie umowic na wizyte, na konkretny

> termin i godzine, telefonicznie/mailowo.

> Dziala to bardzo dobrze i nie ma problemu kolejek.

W gminie Lesznowola nie mozna i obstawiam, ze w wiekszosci miast nie mozna. Przychodzisz i "kiblujesz" za gosciem, ktory wlasnie przyszedl zarejestrowac 6 sprowadzonych aut. Faktem jest, ze czas oczekiwania sie mocno waha, od okolo 2.5h do 20 minut (mialem okazje byc tam 4x w przeciagu roku) czekania (odbior twardego jest szybszy), ale jednak sporo czasu sie na to traci (dojazd, czas w biurze, odjazd - zakladamy, ze nie pracujemy 50m od wydzialu komunikacji). Moznaby wprowadzic taki system jak w Irlandii, ale niestety sie nie wprowadzi bo "kolesie" nie zarobiliby na tym.

Napisano

Hmm, problem w Lesznowoli? Mieszkam tam od dwóch lat, przez ten czas przerejestrowałem dwa auta, rok temu zarejestrowałem jeden skuter, drugi rejestrowałem wiosną tego roku i pierwszy wyrejestrowałem w sierpniu, nie kojarzę, abym spędził tam więcej czasu niż pół godziny. Od niedawna masz trzy stanowiska do rejestracji i odzielny pokój do odbioru stałych dowodów i PJ - tam to się wchodzi i załatwia temat w minutę.

Wczesniej podlegałem pod urząd w Wołominie - umawianie przez telefon na konkretną godzinę, działało bardzo dobrze ok.gif

Nie każde WK jest horrorem.

Napisano

> Hmm, problem w Lesznowoli? Mieszkam tam od dwóch lat,

Ja od pieciu.

> przez ten czas

> przerejestrowałem dwa auta, rok temu zarejestrowałem jeden

> skuter, drugi rejestrowałem wiosną tego roku i pierwszy

> wyrejestrowałem w sierpniu, nie kojarzę, abym spędził tam więcej

> czasu niż pół godziny. Od niedawna masz trzy stanowiska do

3 stanowiska to faktycznie musza byc od niedawna bo w zeszlym roku jeszcze rejestrowalem zony pokemona to byly 2 ,z czego jedno robilo cos zupelnie innego (chyba prawa jazdy i odbior twardych, ale nie pamietam na 100%), wiec DR wyrabiala jedna pani i choc uwijala sie jak mogla to niestety trwalo to dlugo.

> rejestracji i odzielny pokój do odbioru stałych dowodów i PJ -

> tam to się wchodzi i załatwia temat w minutę.

Bylem tam rejestrowac 2x samochody w 2006 roku i 2x w 2007 i jeden w 2008, odbior twardego dowodu faktycznie szybko (maks 15 minut), ale zalatwienie rejestracji (czy nowy, czy uzywany) tu juz rozrzut spory...

> Wczesniej podlegałem pod urząd w Wołominie - umawianie przez telefon

> na konkretną godzinę, działało bardzo dobrze

> Nie każde WK jest horrorem.

W Lesznowoli jak trafisz, horror to moze mocno powiedziane, ale mozna tam swoje odstac. Najgorzej bywa, z moich obserwacj,i rano, ostatni raz pojechalem chyba na 12-13 i bylo szybko.

Tak czy inaczej jest to niepotrzebna strata czasu i pieniedzy na cos co powinno byc zalatwione poczta.

Napisano

IMHO nie ma problemu w tej chwili, trzy stanowiska do rejestracji i oddzielne do odbioru w pokoju obok. Bywam w UG co jakiś czas w różnych sprawach (ostatnio w czwartek) i tłumów przy WK nie widać, więc to działa. Generalnie cały UG jest przyjazny ok.gif

Ale tak naprawdę powinno byc tak jak mówisz, pocztą dokumenty i sprawa w toku.

Napisano

> radioodbirnika i kichania bo to też niebezpieczne.

Był taki film - "Potrzask". Facet jechał samochodem, kichnął i wje...ał się w rów. A resztę filmu spędził na wydostawaniu się z wraka.... smile.gif

Napisano

> IMHO nie ma problemu w tej chwili, trzy stanowiska do rejestracji i

> oddzielne do odbioru w pokoju obok. Bywam w gminie co jakiś czas

> w różnych sprawach i tłumów przy WK nie widać, więc to działa.

To faktycznie troszke zmienili ok.gif

> Ale tak naprawdę powinno byc tak jak mówisz, pocztą dokumenty i

> sprawa w toku.

W Irlandii jest to IMHO rozwiazane idealnie (opisze dla uzwyki, nowe pewnie podobnie):

1) Kupujesz auto i wypelniasz ze sprzedajacym ostatnia strone aktualnego DR

2) Sprzedajacy wysyla listem te strone do WK

3) Po okolo 2 tyg. przychodzi do Ciebie nowy DR

W Polsce jest to utrudnienie, ze tablice rejestracyjne sa zalezne od miejsca zameldowania wlasciciela, podczas gdy w Irlandii jest to miejsce pierwszej rejestracji (auto jezdzi od poczatku z tymi samymi, obojetnie gdzie mieszka aktualny wlasciciel). Koszty przerejestrowania 0E (zero euro), czas spedzony w WK 0s (zero sekund). W Polsce tez by sie dalo, tylko ze producent tablic i naklejek na szybe by stracil zajecie zlosnik.gif

Napisano

> sekund). W Polsce tez by sie dalo, tylko ze producent tablic i

> naklejek na szybe by stracil zajecie

Producent jak producent, ale co by zrobiono z tą bandą urzędasów? Musieli by się wziąć za jakąś pożyteczną pracę...

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> Bo OC powinno być "na człowieka", a nie "na przedmiot".

> Wówczas cała masa problemów by się sama rozwiązała.

> Załóżmy, że jestem właścicielem samochodu, ciężarówki, naczepy,

> przyczep, traktora, motocykla i starego "Komarka".

> Każdy z tych pojazdów musi mieć OC.

> Po co?

> Wystarczyłoby, ze ja jako właściciel miałbym wykupione OC i po

> problemie.

> Obojętnie do jakiego pojazdu wsiądę i go prowadzę to odpowiadam za

> swoje manewry jakie wykonuję, a jeżeli jestem właścicielem tych

> pojazdów to odpowiadam za dbałość o ich stan techniczny i

> odpowiadam za te pojazdy.

Brzmi jak bajka.

Ale nie moj sie - firmy ubezpieczeniowe nie dopuszcza do tego, aby tak sie stalo.

Napisano

> Żaden odosobniony, wystarczy, że pojazd stoi na prywatnym terenie

> właściciela, i nawet jak się zapali to co najwyżej spali się

> sam.

> Nie są to odosobnione przypadki.

> A w przypadku np. kombajnu czy koparki jest nie ma obowiązku OC jeśli

> stoi w szopie - one nie mają prawa się zapalić? Da się - da się,

> ale łatwiej uznać, że wszyscy są oszustami i będą jeździć bez

> OC.

Dokladnie.

jesli niektorym (wiedze nawet niektorym autokacikowiczom) tak zalezy zeby wszyscy mieli OC, to wystarczyl by chyba zapis, ze kazdy pojazd znajdujacy sie w miejscu publicznym (w ruchu lub zaparkowany) musi miec OC.

Ale na ten przyklad z trzymaniem wlasnego samochodu we wlasnej szopie to juz jest naprawde nie do przebicia.

No naprawde nie przychodzi mi ani jeden argument dlaczego wtedy ktos mialby wymagac OC.

Napisano

> Bardzo słuszny, bo to, że samochód nie jeździ, nie znaczy że nie może

> spowodować komuś krzywdy czy to na mieniu, czy na zdrowiu.

> Odwróć sytuację i zastanów się, co byś zrobił, gdyby np auto

> "wrośnięte" obok Twojego zapaliłoby się i od niego spłonęłoby

Bardzo słusznie - z tego względu OC powinni płacić również rowerzyści i piesi. W każdym razie statystycznie rzecz biorąc większe prawdopodobieństwo, że przez nich uszkodzimy samochód jak przez stojący gdzieś na parkingu pojazd (że o stojącym w garażu już nie wspomnę) grinser006.gif.

Tak swoją drogą, jaka jest szansa na dochodzenie pieniędzy za naprawę samochodu po wypadku z rowerzystą lub pieszym? W końcu nie każdy ma AC, a w dodatku dlaczego ja mam tracić zniżkę jak w świetle prawa byłbym niewinny?

P.S. A co do Słowacji, to moja noga w tym kraju na pewno już nie postanie. Skoro tak traktują turystów i tak ich nienawidzą, to ja nie widzę powodów, żeby im sie narzucać skromny.gif

Napisano

> Producent jak producent, ale co by zrobiono z tą bandą urzędasów?

> Musieli by się wziąć za jakąś pożyteczną pracę...

Czesc urzednikow by zostala - moze nawet wszyscy, ktos musi odbierac, analizowac, wypelniac i odsylac druki.

Napisano

Dobrze, że mam oryginalną Nawi w kokpicie 033102bebe_1_prv.gif

Napisano

> P.S. A co do Słowacji, to moja noga w tym kraju na pewno już nie

> postanie. Skoro tak traktują turystów i tak ich nienawidzą, to

> ja nie widzę powodów, żeby im sie narzucać

Tylko ze wniosek o tym wyciagasz czytajac polskie fora.

Jak narazie na tym forum 1 (slownie: jedna) osoba opisala, ze trafilo sie jej cos nieprzyjemnego zwiazanego ze slowacka policja.

Ja juz pisalem, ze sporo jezdzilem po tym kraju w ciagu ostatnich 10 lat i mimo kilku spotkan z policja nigdy nie spotkalo mnie nic nieprzyjemnego.

Napisano

> Brzmi jak bajka.

> Ale nie moj sie - firmy ubezpieczeniowe nie dopuszcza do tego, aby

> tak sie stalo.

I tu jest pies pogrzebany. frown.gif

Napisano

> Quote:

> Od 20 listopada nie można na terytorium Słowacji mieć

> przyczepionego GPS do szyby, a także krzyżyka powieszonego na

> lusterku.

> co za durny kraj

> http://www.pressmedia.com.pl/sn/index.ph...9&Itemid=40

co za durni pismacy!!!!

I za pismakami nasze piekne forum juz opisuje co to za dziwny kraj.

Jestem na Słowacji i faktycznie wyszedł bubel legislacyjny (w naszym sejmie same ideały siedza i żadnych bubli nie wypuszczaja)

Ale po 2 dniach wypuszczono sprostowanie i jest to nie aktualne, nawet policaje się nie czepiali.

Napisano

> co za durni pismacy!!!!

> I za pismakami nasze piekne forum juz opisuje co to za dziwny kraj.

> Jestem na Słowacji i faktycznie wyszedł bubel legislacyjny (w naszym

> sejmie same ideały siedza i żadnych bubli nie wypuszczaja)

> Ale po 2 dniach wypuszczono sprostowanie i jest to nie aktualne,

> nawet policaje się nie czepiali.

Widzisz [a niech to prosiaczek] grinser006.gif

Tak to jest. Burzę rozpętają, ale sprostowania to już nie raczą zamieścić wink.gif

Napisano

> Jestem na Słowacji i faktycznie wyszedł bubel legislacyjny

Hmmmm a gdyby tak zabronić siadania przed kierownicą ...... to nie było by korków bo nie było by kierowców ... nic by nie było..... gdzie jest nasz idol Ikonowicz hehe.gif

Napisano

> Hmmmm a gdyby tak zabronić siadania przed kierownicą ...... to nie

> było by korków bo nie było by kierowców ... nic by nie było.....

> gdzie jest nasz idol Ikonowicz

Dzieki Bogu na politycznej banicji : jakiś tekst

Jednak myslę, że nie chodziło ci o IKONOWICZA grinser006.gif

Napisano

> Tak swoją drogą, jaka jest szansa na dochodzenie pieniędzy za naprawę

> samochodu po wypadku z rowerzystą lub pieszym? W końcu nie każdy

> ma AC, a w dodatku dlaczego ja mam tracić zniżkę jak w świetle

> prawa byłbym niewinny?

9/10 przypadków gdy likwidujesz taką szkodę z własnego AC kończy się na regresie ze sprawcy - płaci kapuchę na stół, o ile nie ma dobrowolnego OC.

Jak spłaci regres - stajesz się znów bezszkodowy.

Analogicznie - jeśli robisz z własnej kasy, bo nie masz AC, to naprawiasz (bądź bierzesz w łapę wycenę od rzeczoznawcy, jeśli chcesz tylko gotówkę) po czym występujesz z roszczeniem cywilnym wobec sprawcy.

Napisano

> w urzedzie komunikacji jestes x2 - przy rejestracji i po odbior

> "twardego", a traci sie tam spooooooro czasu.

eeetam

Co ile kupujesz samochód ?

Napisano

> eeetam

> Co ile kupujesz samochód ?

A jakby ktos chcial zmieniac samochod co miesiac, to co?

Ile by go to kosztowalo?

Nie wiem czy jestem na bierzaco, zakladajac, ze wartosc samochodu powiedzmy okolo 10 tys zl to przy kazdej zmianie placimy 200zl podatku i okolo 200zl w urzedzie na sprawy zwiazane z rejestracja. Trzeba sie udac do urzedu 2x (jak Piotr_T napisal).

Sumujac wiec - kazda zmiana auta to 400zl do tylu i pewnie z kilka godzin poswiacone na zalatwianie formalnosc w urzedach.

Napisano

> Słowacy zawsze byli porąbani. Chory kraj

Ja jezdze po slowacji bardzo czesto i nie spotkalem sie nigdy z jakimis problemami ze strony policji.

A nawizaujac do dyskusji na temat rejestracji samochodu w Polsce to jest po prostu chore,zmieniam czesto auta i ponosze duze koszty(urzad skarbowy,rejestracja, nie mowiac o stracie czasu i 2 wizytach w urzedzie komunikacji)Do tego musze zalatwiac osobno OC.W Austrii np idzie sie tylko do ubezpieczalni i tam daja Ci tablice i ubezpieczenie.Przepis o obowiazkowym OC to tez niezly kwiatek,przejeli jakis porabany system bodajrze z Belgii.Ja mam teraz taki problem ze zostalo mi zarekwirowane auto przez policje

(kupilem nieswiadomie kradzione w komisie) dostalem zwrot kasy,ale auto dalej "wisi" na mnie,moglo by mi to w sumie nie przeszkadzac ale musze placic durne OC za cos co gnije w krzakach na parkingu policyjnym i za cos co nigdy nie zobacze pewnie juz...

Napisano

> Ja jezdze po slowacji bardzo czesto i nie spotkalem sie nigdy z

> jakimis problemami ze strony policji.

Czyli ciagle jest zdecydowana wiekszosc nas (kacikowiczow) ktorzy nigdy nie doswiadczyli zadnych problemow na Slowacji.

Ciagle tylko jeden przypadek, ze cos bylo nie tak.

> A nawizaujac do dyskusji na temat rejestracji samochodu w Polsce to

> jest po prostu chore,zmieniam czesto auta i ponosze duze

> koszty(urzad skarbowy,rejestracja, nie mowiac o stracie czasu i

> 2 wizytach w urzedzie komunikacji)Do tego musze zalatwiac osobno

> OC.

No dokladnie tak jak pisalem - papierologia kroluje u nas ciagle.

>W Austrii np idzie sie tylko do ubezpieczalni i tam daja Ci

> tablice i ubezpieczenie.

A ile taka przyjemnosc kosztuje (nie wliczajac kosztow ubezpieczenia) ?

Napisano

> Bo OC powinno być "na człowieka", a nie "na przedmiot".

> Wówczas cała masa problemów by się sama rozwiązała.

> Załóżmy, że jestem właścicielem samochodu, ciężarówki, naczepy,

> przyczep, traktora, motocykla i starego "Komarka".

> Każdy z tych pojazdów musi mieć OC.

> Po co?

Po to, żeby firmy ubezpieczeniowe mogły z ciebie zedrzeć kilka razy crazy.gif

Z drugiej strony, gdyby OC było na człowieka, to jak rozwiązać sytuację gdy ktoś ma prawo jazdy, nie ma samochodu i jedzie pożyczonym? Musieliby wtedy płacić chyba wszyscy posiadający prawo jazdy, niezależnie od tego czy mają czy nie mają samochodu hmm.gif

A tak w ogóle, jak jest w przypadku gdy np. jest się właścicielem jednego samochodu i współwłaścicielem drugiego, w sytuacji gdy drugi współwłaściciel spowoduje jakąś szkodę to traci się zniżki na samochód którego jest się jedynym właścicielem?

A żeby nie było całkiem OT, to uważam, że pomysł (z tego co piszecie to jednak skorygowany) jest głupi. Wolę mieć navi na szybie (mi akurat jakoś specjalnie nie zasłania drogi) niż gdzieś na wysokości radia czy pokręteł nawiewów, bo zerknięcie na nią nie powoduje że odrywam wzrok od drogi.

Napisano

> 9/10 przypadków gdy likwidujesz taką szkodę z własnego AC kończy się

> na regresie ze sprawcy - płaci kapuchę na stół, o ile nie ma

> dobrowolnego OC.

> Jak spłaci regres - stajesz się znów bezszkodowy.

> Analogicznie - jeśli robisz z własnej kasy, bo nie masz AC, to

> naprawiasz (bądź bierzesz w łapę wycenę od rzeczoznawcy, jeśli

> chcesz tylko gotówkę) po czym występujesz z roszczeniem cywilnym

> wobec sprawcy.

Dzięki za rzeczową odpowiedź waytogo.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.