Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Remont, czyli nadchodząca metamorfoza

Featured Replies

Napisano

Moja choroba zaczęła się gdzieś tak w 2003 roku. O tym, ze robi się "poważnie", zorientowałem się jakoś po roku a w 2005 było już za późno. W moim garażu na dobre zagościł on:

284322297-przodbokprawy.jpg

284322297-tylbokprawy.jpg

284322297-nazakrecie01BCh.jpg

No i było wspaniale - zloty, pojeżdżawki, wyścigi, wyprawy, kobiety wino i śpiew. ;-)

Ale niestety, czas dla takiego dwudziestoparolatka jest nieubłagany. Do tego jeszcze pan Henry Ford był uprzejmy całkowicie niemal zapomnieć o tym, że samochód można fabrycznie zabezpieczyć przed korozją. (Audi przecież potrafiło ocynkować nadwozie, co nie!).

Po pięciu latach nadeszła wiekopomna decyzja o rozpoczęciu remontu. Miał to być remont generalny, taki na dobre, taki z rozbieraniem samochodu do rosołu i taki z poprawianiem fabryki.

W kolejnych postach historia remontu mojego kochanego samochodziku. Remontu, do którego przygotowywałem się ze 2 lata, i który przyprawił mnie o niejedną nieprzespaną noc.

Zaglądajcie tu od czasu do czasu.

Pozdrawiam

Bartek

post-589-14352510216043_thumb.jpg

Napisano
  • Autor

> 2.8?

Zmylił Cię ten spojler, zapewne. cfaniaczek.gif

Po maską V6 2.3 z poczciwej serii Kologne.

Pozdrawiam

B

Napisano

> Ale niestety, czas dla takiego dwudziestoparolatka jest nieubłagany. Do tego jeszcze pan Henry Ford

> był uprzejmy całkowicie niemal zapomnieć o tym, że samochód można fabrycznie zabezpieczyć

> przed korozją. (Audi przecież potrafiło ocynkować nadwozie, co nie!).

Ale chyba źle nie zrobił skoro 20 lat to nadwozie przetrzymało.

Napisano
  • Autor

> Ale chyba źle nie zrobił skoro 20 lat to nadwozie przetrzymało.

Ogólnie Fordy z lat 70-80 nie są uznawane za demony niezawodności a ich fabryczne zabezpieczenie antykorozyjne pozostawia wiele do życzenia, mówiąc oględnie. Mój egzemplarz, jak go kupowałem, był "niedawno po remoncie blacharki", więc jak widać ze zdjęć prezentował się całkiem nieźle. Niestety, całoroczne użytkowanie oraz przede wszystkim sól z warszawskich dróg poczyniły w nim spustoszenie. Zdecydowałem się więc na remont kapitalny mając tym razem nadzieję, że podwozie pożyje nieco dłużej.

Obecnie caprik ma 30 lat. cool.gifcool.gifcool.gif

Pozdrawiam

Bartek

Napisano

> Zaglądajcie tu od czasu do czasu.

> Pozdrawiam

> Bartek

Będę śledził z uwagą ok.gif Dodaję wątek do przypominajki.

Powiedz czy podczas odbudowy trzymałeś się oryginału, czy wprowadzałeś modyfikacje (z epoki lub też współczesne)?

Na foto wygląda świetnie ok.gif

Napisano

> Ogólnie Fordy z lat 70-80 nie są uznawane za demony niezawodności a ich fabryczne zabezpieczenie

> antykorozyjne pozostawia wiele do życzenia, mówiąc oględnie. Mój egzemplarz, jak go kupowałem,

> był "niedawno po remoncie blacharki", więc jak widać ze zdjęć prezentował się całkiem nieźle.

> Niestety, całoroczne użytkowanie oraz przede wszystkim sól z warszawskich dróg poczyniły w nim

> spustoszenie. Zdecydowałem się więc na remont kapitalny mając tym razem nadzieję, że podwozie

> pożyje nieco dłużej.

> Obecnie caprik ma 30 lat.

Gdy macaliśmy go jeszcze na Cargo, ładnie się prezentował i wykwitów nie było widać smile.gif

Takim autem chyba nie powinieneś jeździć zimą po zasolonych drogach ... szkoda go.

Napisano
  • Autor

O zdjęciach z tytułowego wątku możecie zapomnieć. Rudzielec wlazł głęboko i nawet z wierzchu widac było, iż "konsumpcja" postepuje. Poniżej opis moich przygotowań do procesu ocalenia caprika przed hutą, gdzie niechybnie skończył by za kolejne 5 lat.

No więc po kolei.....

przed rokiem 2008

W zasadzie już od samego początku, jak tylko stałem się właścicielem Capri, na blasze pojawiały się symptomy nadchodzącego wielkimi krokami remontu. Ruda wykwitała z nieubłaganą konsekwencją w typowych dla Capri miejscach: błotniki, przedni pas, doły drzwi, tylne nadkola i pas, podłoga pod nogami kierowcy i pasażera. Niestety, z roku na rok blacha zauważalnie ulegała degradacji, na co nie omieszkali mi zwrócić uwagę koledzy podczas kolejnych klubowych Pucharów w Miedzianej czy leniwego biesiadowania n zlotach. Przyglądając się autu dochodziłem coraz bardziej do wniosku, ze bez remontu generalnego blacharki nie mam co myślę o eksploatacji capri na dłuższą metę. Czary goryczy dopełniły oględziny podwozia - nie trzeba było jakoś specjalnie przystawiać ucha, by zauważyć, jak ruda wpierdziela mi podłużnicę, progi oraz mocowania resorów.

Męczyłem się wiec mając świadomość tego, ze nie robię rzeczy, które powinienem. Powód był prosty i niektórym znany - mocno "studencki" poziom rocznego budżetu przeznaczonego na eksploatacje oraz remonty w capri.

rok 2008 - wiosna

Lekarstwem na moja postępująca depresje spowodowana bezsilnością wobec rudej, która jakimś szczególnym uczuciem obdarzyła mój samochód, okazała się pewna nieoczekiwana decyzja - budżet domowy został rozszerzony o środki celowe przeznaczone na najtrudniejszy krok w kierunku dopieszczenia caprika - remont blacharki. Tym samym zaczął się dla mnie najradośniejszy okres dla mnie jako właściciela, czyli jego planowanie.

Mocniejszy o wiedzę zaczerpnięta z forum oraz uskrzydlony planami, co to ja nie zrobię przy okazji tego remontu, przystąpiłem do: opracowywania koncepcji, co ma być zrobione a co poprawione, kupowania części (nie tylko) niezbędnych oraz poszukiwania warsztatu, który wprowadzi moje plany w rzeczywistość.

Z tym poszukiwaniem to było zarazem śmiesznie, jak i przygnębiająco. Z początku polegałem wyłącznie na "namiarach" poleconych przez znajomych zarówno z capri.pl, jak i spoza niego. Liczyły się dobre wspomnienia z solidności i pracowitości warsztatu oraz doświadczenie w reanimacji takich staruszków. A rezultaty były następujące:

#1. Pan Miecio w mojej okolicy, ponoć kiedyś pięknie restaurował Mercedesy - "Paaaanie, a po co piaskować? Tu się oczyści, tam się wspawa i będzie dobrze. Po co w takiego trupa wsadzać tyle pieniędzy? Rodziny pan nie masz?"

#2. Warsztat polecony przez b. skrupulatnego znajomego (z AK) - "Taki remont to będzie kosztował duże pieniądze [tu pada cena]. - Ale ja na to jestem przygotowany, mam tyle! - Aaaaaaa, to nie, i tak panu tego nie zrobię, nie mam czasu na taką zabawę. Do widzenia panu."

#3. Trochę desperacko, fajny warsztat, w którym naprawiałem mojego Mundka po stłuczce z Lublinem - "Paaaaaaanie, za taką robotę to ja bym musiał od pana kupę pieniędzy wziąć. I jeszcze by mi pan warsztat zablokował na 2 miesiące. Ja wolę w tym czasie przewalić 10-12 nowszych samochodów i wymienić w nich drzwi, błotnik czy zderzak. Na tym zarobię więcej! Chociaż czekaj pan, dam zięciowi do zrobienia, on właśnie stawia warsztat w swoim garażu, niech się chłopak uczy".

- To ja w takim razie dziękuję.

#4. Kontakt z forum capri.pl. Powszechnie znany. - ogólne koszty bez wnikania w szczegóły wyszły na 150% mojego budżetu. Z zastrzeżeniem, że będzie tego więcej. No, za renomę i solidność się płaci. mam dowody na kartce.

Trzymałem kontakt jako ostatnią deskę ratunku.

W międzyczasie plany, plany, plany i jeszcze raz plany. Co naprawić, co wymienić, skąd wziąć części? Co zrobić przy okazji, że samochód jest rozebrany "do golasa"? A co poprawić - zawieszenie, hamulce, ogólne wzmocnienie konstrukcji. Bywały wieczory, że nie mogłem zasnąć ze względu na kłębiące się w głowie myśli. Całe szczęście, że było i jest nasze forum - mogłem obserwować, jak idzie tym, którzy u siebie postanowili wprowadzić kilka patentów, jakie i ja planowałem.

Czas ten minął mi na "przymiarkach", szacowaniu budżetu oraz przede wszystkim szukaniu blacharza, który zrobi dobrze swoją robotę a skóry ze mnie nie zedrze. Czas pokazał, że planowanie to jedno, a doświadczenie to drugie. I czasami ciężko im się spotkać.

1 sierpnia 2009 - Puchar Capri

Oprócz oczywistych emocji sportowych oraz zmęczenia od ganiania z chorągiewką po torze, ten dzień przyniósł mi jedną z najważniejszych decyzji w całej tej remontowej opowieści. Po umówieniu się z kolejnym blacharzem najechałem caprikiem na "najazd ginekologiczny dla aut" stojący przed torem i czekałem na werdykt. "Jest źle, bardzo źle, czy beznadziejnie?" - zadawałem sobie to pytanie. w trakcie niemal godzinnych oględzin dowiedziałem się, że nie jest tak zupełnie źle, że "całkiem przyjemna baza do remontu", że "standardowo zgnity", że nie raz już coś takiego robili. Padły kwoty mieszczące się w moim budżecie, padły daty mnie satysfakcjonujące, padły zapewnienia o solidności i doświadczeniu. I chyba najważniejsze - to pierwsze wrażenie, niezwykle ważne w kontaktach między ludźmi robiącymi ze sobą interesy, wypadło naprawdę dobrze i wiarygodnie. Kilka dni później, po "przespaniu się" z tematem zadzwoniłem w celu potwierdzenia terminu oddania samochodu i pozostałych warunków.

W takim mniej więcej stanie był caprik przed oddaniem go do blacharza.

[EDIT]

284322388-blotnikPprzod.JPG

284322388-blotnikPtyl.JPG

284322388-podlogaPtyl.JPG

Zaczęło się pracowite poszukiwanie części, które miały posłużyć do reinkarnacji mojego dotychczasowego caprika.

Z perspektywy czasu muszę uczciwie sobie powiedzieć, że podjęta decyzja była jak najbardziej słuszna. Zaś zdobyte do tej chwili doświadczenie każe nieco mniej entuzjastycznie podchodzić do wysłuchiwanych zapewnień....

cdn

post-589-14352510216814_thumb.jpg

Napisano
  • Autor

> Gdy macaliśmy go jeszcze na Cargo, ładnie się prezentował i wykwitów nie było widać

> Takim autem chyba nie powinieneś jeździć zimą po zasolonych drogach ... szkoda go.

Nie mam wyjścia. Moja rodzinka potrzebuje dwóch samochodów "operacyjnych" a na kupno kolejnego mnie zwyczajnie nie stać.

Dobrze pamiętam Ciebie na tym cargo, jak mi spunktowałeś to, co pod maską.

Pozdro

Bartek

Napisano

> Nie mam wyjścia. Moja rodzinka potrzebuje dwóch samochodów "operacyjnych" a na kupno kolejnego mnie

> zwyczajnie nie stać.

samochód to kolejny członek w rodzinie i budżet trza mieć na wydatki, przynajmniej te stałe

> Dobrze pamiętam Ciebie na tym cargo, jak mi spunktowałeś to, co pod maską.

tylko kabelki w.n. zlosnik.gif

Napisano

> #1. Pan Miecio w mojej okolicy, ponoć kiedyś pięknie restaurował Mercedesy - "Paaaanie, a po co

> piaskować? Tu się oczyści, tam się wspawa i będzie dobrze. Po co w takiego trupa wsadzać tyle

> pieniędzy? Rodziny pan nie masz?"

> #2. Warsztat polecony przez b. skrupulatnego znajomego (z AK) - "Taki remont to będzie kosztował

> duże pieniądze [tu pada cena]. - Ale ja na to jestem przygotowany, mam tyle! - Aaaaaaa, to

> nie, i tak panu tego nie zrobię, nie mam czasu na taką zabawę. Do widzenia panu."

> #3. Trochę desperacko, fajny warsztat, w którym naprawiałem mojego Mundka po stłuczce z Lublinem -

> "Paaaaaaanie, za taką robotę to ja bym musiał od pana kupę pieniędzy wziąć. I jeszcze by mi

> pan warsztat zablokował na 2 miesiące. Ja wolę w tym czasie przewalić 10-12 nowszych

> samochodów i wymienić w nich drzwi, błotnik czy zderzak. Na tym zarobię więcej! Chociaż czekaj

> pan, dam zięciowi do zrobienia, on właśnie stawia warsztat w swoim garażu, niech się chłopak

> uczy".

> - To ja w takim razie dziękuję.

> #4. Kontakt z forum capri.pl. Powszechnie znany. - ogólne koszty bez wnikania w szczegóły wyszły na

> 150% mojego budżetu. Z zastrzeżeniem, że będzie tego więcej. No, za renomę i solidność się

> płaci. mam dowody na kartce.

>

skąd ja to znam zlosnik.gif w moim przypadku to było jeszcze duzo nieporozumien bo przy umawianiu telefonicznym uzywalem pełnej nazwy mego auta czyli Rover Mini a moi rozmówcy zapamietywali tylko drugą część i jakie było ich zdziwienie gdy pojawiałęm sie z całkiem innym autem grinser006.gif

udało mi sie znaleźć jednak pana Miecia-pasjonata starych aut i on mi robi blacharkę - juz zreszta skonczył wymieniac panele teraz szykuje budę pod lakier...

powodzenia

Napisano

Co prawda nie przepadam ani za tym modelem, ani za marką, ale lubię tego typu historie i na pewno będę ją śledził wink.gif

Jeśli chodzi o poszukiwanie blacharzy, to dobrze to znam grinser006.gif Przede wszystkim nie spotkałem (no może poza jednym wyjątkiem) osoby, która miałaby właściwe podejście do tego typu aut. Takim typowym blacharzom zależy na tym żeby kasę zarobić, a nie dłubać się przy zardzewiałych trupach hehe.gif Owszem, zdarzają się i tacy, którzy naprawdę dobrze robią (jak np. te słynne auta spawane np. z dwóch grinser006.gif), ale oni też zwykle nie podjęliby się takiej roboty, głównie ze względu na pracochłonność i opłacalność. Dlatego uważam, że jednym z najlepszych (i zarazem wcale nie najdroższych) jest zakup migomata i zrobienie tego we własnym zakresie. Owszem, nie jest to proste, ale myślę, że sumienność i dokładność sprawi, że sami zrobimy to lepiej niż niejeden blacharz waytogo.gif Jeszcze ewentualnie przydałaby się odrobina zdolności manualnych grinser006.gif

BTW na PMiHM z tym wątkiem old.gifok.gif

Napisano

skąd ja to znam zlosnik.gif

26.jpg

zlosnik.gif

Napisano

> skąd ja to znam

zazdroszczę ... szczerze oslabiony.gif

Napisano
  • Autor

kwiecień 2010

RUSZYŁO!

Nareszcie zwolniło się miejsce w warsztacie i mój samochód doczekał się rozpoczęcia prac. Po rozebraniu go do rosołu (bo mnie udało się jedynie wybebeszyć wnętrze), caprik trafił do piaskowania. Po tej operacji oczom naszym ukazał się obraz spustoszenia, jakie rdza dokonała w nadwoziu. Nasz pogląd o "dobrej bazie do odbudowy" musiał zostać zweryfikowany.

284324082-c07s.jpg

284324082-S6302004s.jpg

284324082-S6302020s.jpg

Przynajmniej blacharz jest w dobrym humorze

284324082-S6301967s.jpg

czerwiec 2010

Robota blacharska ruszyła na dobre. Zaczął się żmudny etap cięcia, gięcia i krzesania iskier a mój caprik powoli dorabiał się nowych partii swojego nadwozia. Przy okazji tak gruntownego remontu postanowiłem nieco poprawić fabrykę i wzmocnić nieco nadwyrężoną czasem (i rudzielcem) konstrukcję. Mniej więcej tak:

284324082-S6302228s.jpg

284324082-S6302238s.jpg

284324082-S6302241s.jpg

284324082-S6302271s.jpg

284324082-S6302280s.jpg

284324082-S6302286s.jpg

284324082-S6302310s.jpg

284324082-S6302313s.jpg

lipiec 2010

Samochodzik wyspawany, zabezpieczony i zmienia lokum. Przez najbliższe kilka(naście?) tygodni caprik pomieszka sobie u lakiernika.

Znowu musiałem się troche naczekać, aby robota się zaczęła. No cóż, do tej pory przyzwyczaiłem się już do tego, że w tej branży czas biegnie zupełnie inaczej, niż choćby w mojej. :-)

284324082-S6302325s.jpg

284324082-S6302328s.jpg

284324082-IMG_1447s.jpg

październik 2010

Nareszcie coś, na co czekałem. Oto dokonał sie pierwszy etap tytułowej metamorfozy. Od blacharza dostałem maila zaczynającego się od słów "usiądź wygodnie". No to zasiadłem, wedle sugestii, i zacząłem sobie oglądać. I powiem Wam, że jestem zadowolony.

Przedstawiam Państwu RUDZIELCA !!!

284324082-S6302498s.jpg

284324082-S6302501s.jpg

284324082-S6302514s.jpg

post-589-14352510223243_thumb.jpg

Napisano

> kwiecień 2010

> RUSZYŁO!

> czerwiec 2010

> lipiec 2010

> październik 2010

Szubko ci idzie. Ja swojegozaczalemrobi w maju 2008 i do tej proy dziergam. A to tylko maluch...

Napisano

Jak zabezpieczałeś przed rudzielcem?

Napisano
  • Autor

> Szubko ci idzie. Ja swojego zaczalem robić w maju 2008 i do tej proy dziergam. A to tylko maluch...

Szybko ?!? icon_eek.gif

No daj spokój. Miał być zabrany w listopadzie ("no, może się uda w październiku") i oddany na wiosnę. A na wiosnę dopiero prace ruszyły.

Akurat terminowością tego projektu jestem bardzo rozczarowany. Gdybym w pracy tak wykonywał swoją robotę, to szukałbym sobie nowej już od dawna.

Poza tym Twój maluch ma dużo większe przeróbki w komorze silnika. No i robisz to wszystko sam, a ja jednak oddałem do warsztatu, który żyje z tego, że naprawia samochody.

Ale na szczęście idzie ku końcowi.

Pozdro

Bartek

Napisano
  • Autor

Dzisiaj tylko kilka zdjęć, tym razem pokazujących pewne drobne usprawnienia, jakie zostały poczynione w Rudzielcu. Po pierwsze, trzeba było poprawić zawieszenie z przodu. Niestety, pan henry Ford zupełnie się tu nie popisał i przednie wahacze przymocował wyłącznie do przedniego drążka stabilizatora. Efektem tego jest dość chybotliwe zachowanie kół przednich podczas silnego hamowania oraz w zakrętach. Rozwiązanie takie samo, jak w przypadku Escorta MkI. Sposobem na poprawienie fabryki sa tzw. compression struts, czyli drążki "podpierające" wahacze poprzeczne, na stałe przymocowane do nadwozia.

284336183-S6302536640x480.jpg

W planach:

- amortyzatory Gaz Shocks o regulowanej twardości (od "przyjemnie sztywno" do...... "betonowo")

- rozpórka przednich kielichów

Mocowania przednich McPersonów zostały już wzmocnione na etapie blacharki, co pokazywałem na poprzednich zdjęciach.

Drugi problem to tylne zawieszenie. Wiele tu nie można zdziałać, ponieważ konstrukcja mocno ogranicza - sztywny most napędowy zawieszony na resorach wzdłużnych to dość nieruchawa konstrukcja. Niestety, szybko pokonywane zakręty obnażają jej wady: tylne koła odrywają się przeskakując w bok po asfalcie, głównie za sprawą ruchów poprzecznych mostu. Sposobow na to jest kilka; ja wybrałem rozwiązanie genialne w swej prostocie a dość skuteczne - drążek Panharda.

284336183-S6302542640x480.jpg284336183-S6302543640x480.jpg

Można było pójść w bardziej skomplikowane rozwiązania, ale to już krok w kierunku wyścigówki. A mój Rudzielec ma być ciągle cywilny.

Trzecia modyfikacja to krok w kierunku lepszej widoczności. Rudzielec dostał nowe oczka. Tak tak, dawca była bawarka. smile.gif

Teraz pyszczek będzie wyglądał tak:

284336183-S6302534640x480.jpg

I jak, podoba się? smile.gif

post-589-14352510252931_thumb.jpg

Napisano

> I jak, podoba się?

bardzo - kiedyś prawie bym takiego kupił, ale życie chciało inaczej icon_rolleyes.gif.

Jaki silnik będzie? hmm.gif

Napisano

> I jak, podoba się?

Nie - o ile z bólem akceptuję przeróbki wewnętrzne, to imho zmienianie wyglądu jest złym pomysłem.

Napisano

> Nie - o ile z bólem akceptuję przeróbki wewnętrzne, to imho zmienianie wyglądu jest złym pomysłem.

mówisz o przednich światłach? Bez przesady, żadna zmiana - styl ten sam, a świecą lepiej.

Napisano

> mówisz o przednich światłach? Bez przesady, żadna zmiana - styl ten sam, a świecą lepiej.

Ale to już przestaje być oryginałem. Tu nie chodzi o to, że mi się nie podobają same w sobie, bo może i nawet ładniejsze są od oryginału, ale jak ktoś chce mieć takie światła to imho powinien kupić bawarkę.

Nie mam zastrzeżeń do przeróbek aut użytkowych, ale w tym wypadku to auto za jakiś czas przestanie pewnie być użytkowe, a włożono w jego odratowanie ogrom pracy i środków. Takie światła to imho psucie tej pracy i marnowanie środków.

Ja w każdym razie bym się tymi światłami nie chwalił, a szukał oryginałów, by je wymienić jak auto przestanie być użytkowe.

Napisano

Możesz napisać cos wiecej o blacharzu ? Czy jestes zadwolony ? Skad jest ? Koszty blacharza ?

Pzdr

Napisano
  • Autor

> Możesz napisać cos wiecej o blacharzu ? Czy jestes zadwolony ? Skad jest ? Koszty blacharza ?

Tego blacharza polecam z całego serca. Jestem zadowolony z roboty, jaką wykonał oraz z podejścia,. jakie ma do roboty. Natomiast ma duży problem z terminami - robota się rozciąga a kolejka samochodów czekających na remont nie maleje.

Koleś jest z Katowic.

Bartek

Napisano

> I jak, podoba się?

bardzo skromny.gif

tylko zdjecia moglbys dac wieksze bo na tych to wuja widac (a w zasadzie to nie widac zlosnik.gif )

Napisano
  • Autor

> Ale to już przestaje być oryginałem. Tu nie chodzi o to, że mi się nie podobają same w sobie, bo

> może i nawet ładniejsze są od oryginału, ale jak ktoś chce mieć takie światła to imho powinien

> kupić bawarkę.

Ten samochód juz przed remontem nie był oryginałem. Wersja S z silnikiem 2.3 nie miała takiego wnętrza (Recaro), bo pochodzi ono z wersji najwyższej 2.8i. Do tego kilka pierdół, jak np. tylny spojler od wersji RS - akurat ten zmieniłem na standard.

Zatem już w samych założeniach, mój egzemplarz nie miał być robiony na oryginał. Lakier też nie pochodzi od Forda a od Volvo.

Trochę śmieszne jest dla mnie zatem twierdzenie, że jeśli chcę światła od bawarki, to mam sobie kupić bawarkę. smile.gif

> Nie mam zastrzeżeń do przeróbek aut użytkowych, ale w tym wypadku to auto za jakiś czas przestanie

> pewnie być użytkowe, a włożono w jego odratowanie ogrom pracy i środków. Takie światła to imho

> psucie tej pracy i marnowanie środków.

Każdy ma prawo do swojego zdania. Dziękuję za krytykę.

> Ja w każdym razie bym się tymi światłami nie chwalił, a szukał oryginałów, by je wymienić jak auto

> przestanie być użytkowe.

Oryginały mam, nawet w dobrym stanie. Ale są za słabe. Nowe światła od bawarki to kwestia poprawy widoczności, a więc i bezpieczeństwa.

Miałem dać jeszcze te czarne lampy Helli, ale nie znalazłem za dobre pieniądze.

Pozdro

Bartek

Napisano
  • Autor

> bardzo - kiedyś prawie bym takiego kupił, ale życie chciało inaczej .

> Jaki silnik będzie?

Ten sam, co jest, czyli 2.3 V6. Silnik jest sprawny i bardzo ładnie chodzi. Właśnie został odświeżony - uszczelnienie, czyszczenie + malowanie - i razem ze skrzynią trafia z powrotem pod maskę. Z modyfikacji mam w planach tylko elektroniczny moduł zapłonowy, żeby mieć z czaszki regulacje zapłonu.

Z czasem rozejrzę się za jakimś 2.8 V6 i doprawię do niego jakiś ładny gaźnik, np. Solexa 4a1. I będzie te 150-160KM z ładnej fał-szóstki.

Żadne 2.9 cossie ze scorpio mnie nie kręcą a na rzędówkę nie zmienię. Prędzej kupię drugie capri..... dla córki. zlosnik.gif

Pozdrawiam

Bartek

Napisano
  • Autor

> bardzo

> tylko zdjecia moglbys dac wieksze bo na tych to wuja widac (a w zasadzie to nie widac )

Zmieniłem zdjęcia i dodałem jeszcze jedno z drążkiem Panharda.

Pozdro

Bartek

Napisano

CO to za białę ślady..? na tej fotce:

284324082-S6302280s.jpg

A tak poza tym mam tylko nadzieję że nie założysz tego obleśnego pseudo spojleru na tyle wink.gif

Napisano
  • Autor

> CO to za białę ślady..? na tej fotce:

Prawdę mówiąc nie wiem, ale chyba zabezpieczenie spoin.

> A tak poza tym mam tylko nadzieję że nie założysz tego obleśnego pseudo spojleru na tyle

Nie. Spojler będzie typowy dla wersji S - taki "na jedno piwo".

A tez z foty to też oryginał, tyle że od wersji RS. Ale za ciężki był i mi klapa na łeb leciała.

Pozdro

B

Napisano

> I jak, podoba się?

jasne, że tak waytogo.gif widząc takie foty szczerze zazdraszczam... slinka.gif funduszy, czasu, samozaparcia...

Napisano

Przyznam że czasem kusi mnie sprzedaż moich peerelowskich samochodów i zakup jakiegoś zachodniego klasyka, i powiem że Capri jest całkiem ładne. Gdybym wiedział to pięć lat wcześniej. No ale gdyby babcia wąsy miała... zlosnik.gif

Ogólnie jestem "za" podziwiam samozaparcie i efekty roboty.

Napisano

> Tego blacharza polecam z całego serca. Jestem zadowolony z roboty, jaką wykonał oraz z podejścia,.

> jakie ma do roboty. Natomiast ma duży problem z terminami - robota się rozciąga a kolejka

> samochodów czekających na remont nie maleje.

> Koleś jest z Katowic.

dyplomatycznie pominąłeś kwestię kosztów a jest istotna jeśli ktoś chciałby myśleć o tego typu renowacji zlosnik.gif może być na priv wink.gif

BTW wreszcie jakiś wartosciowy wątek na motokąciku ale i tak powinien wylądować na PMiHM cool.gifok.gif

gratuluję i zazdroszczę blush.gif

Napisano
  • Autor

> dyplomatycznie pominąłeś kwestię kosztów a jest istotna jeśli ktoś chciałby myśleć o tego typu

> renowacji może być na priv

Świadomie nie podaję kosztów, ponieważ:

- nie chcę się publicznie chwalić, ile kasy wywaliłem/wywalę na ten remont

- jeśli ktoś chce porównać je z jakimś innym projektem, powinien zacząć od porównywania zakresu prac

Ogólnie, koszty były niebagatelne, ale z mojego rozeznania przed oraz po remoncie wychodzi, że takie przedsięwzięcia tyle właśnie kosztują. Jak ktoś chce taniej, niech idzie do p. Mietka i "beeeeeeeeeeeęęęęędzie zadowolony".

> BTW wreszcie jakiś wartosciowy wątek na motokąciku ale i tak powinien wylądować na PMiHM

> gratuluję i zazdroszczę

Nie ma czego zazdrościć.

A na PMiHM jakoś nie mam odwagi. No, może za rok-dwa, jak zrobię porządek z tapicerką.

W przyszłym tyg. zamierzam jechac po samochód. Jak go ogarnę, to dam zdjęcia w tym wątku.

Pozdrawiam

Bartek

Napisano
  • Autor

> Przyznam że czasem kusi mnie sprzedaż moich peerelowskich samochodów i zakup jakiegoś zachodniego

> klasyka, i powiem że Capri jest całkiem ładne. Gdybym wiedział to pięć lat wcześniej. No ale

> gdyby babcia wąsy miała...

Cinek, a ja CI powiem, że goście tacy jak Ty oraz Konik, są moim natchnieniem, żeby dbać o takie staruszki, jak mój caprik czy jak Twoje PRL-ki. Ładzianka w wykonaniu Konika to też świetna robota a Ciebie podziwiam za to, że robisz robotę sam. Ja niestety muszę się posiłkować specjalizowanym warsztatem.

> Ogólnie jestem "za" podziwiam samozaparcie i efekty roboty.

Ja tez podziwiam robotę blacharza.

Pozdro

Bartek

  • 1 rok później...
Napisano

>

> A na PMiHM jakoś nie mam odwagi. No, może za rok-dwa, jak zrobię porządek z tapicerką.

> W przyszłym tyg. zamierzam jechac po samochód. Jak go ogarnę, to dam zdjęcia w tym wątku.

> Pozdrawiam

> Bartek

tak z ciekawosci

jak capri teraz wyglada ? food.gif

Napisano

>Ja niestety muszę się posiłkować

> specjalizowanym warsztatem.

Mam ten sam problem. oslabiony.gif

Brak czasu, brak miejsca, brak warunków.

Ale decyzja zapadla kilka tygodni temu. W okolicy Wielkanocy Ritmo jedzie do Polski na remont kapitalny. Nie jest to moze jakis bardzo wartosciowy klasyk, ale trzeba ratowac co sie da.

> Bartek

Napisano

> Tego blacharza polecam z całego serca. Jestem zadowolony z roboty, jaką wykonał oraz z podejścia,.

> jakie ma do roboty. Natomiast ma duży problem z terminami - robota się rozciąga a kolejka

> samochodów czekających na remont nie maleje.

> Koleś jest z Katowic.

> Bartek

Mozesz podac ile kosztowal cie blacharz a ile lakierrnik? Jestem ciekaw jak duzo przeplacilem u lakiernika (ale za to napewno zaoszczedzilem na blacharzu).

EDIT:

Moze byc na priv.

Napisano

> Cinek, a ja CI powiem, że goście tacy jak Ty oraz Konik, są moim natchnieniem, żeby dbać o takie

> staruszki, jak mój caprik czy jak Twoje PRL-ki. Ładzianka w wykonaniu Konika to też świetna

> robota a Ciebie podziwiam za to, że robisz robotę sam. Ja niestety muszę się posiłkować

> specjalizowanym warsztatem.

> Ja tez podziwiam robotę blacharza.

> Pozdro

> Bartek

no smile.gif ja tez firebirda w maju odnowiłem w warsztacie w łomiankach ktory zrobil mojemu koledze mustanga - od kibla do wypasu. mi sie nie chcialo czekac miesiecy az go ogarna wiec ograniczylem sie tylko malowania nadwozia (bez przewracania spineyes.gif) o dziwo podloga w 24letnim amerykancu jezdzacym wczesniej po podlubelskich wioskach byla ok. pare rzeczy jednak spieprzyli sick.gif np. nie potrafili sobie poradzic z podnoszonymi lampami (elektryka, dopiero za ktoryms razem), wymienione dzrwi od strony kierowcy dosc szybko opadly ( na szczescie minimalnie), ponadto nie wyciagneli dobrze uderzonego prawego przodu - o dziwo linie zostaly zachowane tj. maska vs. blotniki ale jak lampy sie podnosza to rysuja troche maske stad za dnia caly sezon jezdzilem bez swiatel zlosnik.gif jak mnie wywiadowcy z ksp dopadli na jakiejs stacji benzynowej to mi sie dostało od "nieustraszonych" zlosnik.gif - to im obiecałem ze nastepnym razem zamontuje te latajaca czerwona linie pod maska zlosnik.gif, ponadto braki w lakierowaniu poprawiali pedzelkiem bo mysleli ze jak duze auto to wlasciciel nie dojrzy sick.gif na szczesce takich punkcikow wylaplem ze 3. ale zalezalo mi przede wszystkim na czasie zeby jak najszybciej jezdzic jezdzic jezdzic jezdzic. w sumie za 5 tysiecy zrobione auto prawie dobrze ale przede wszystkim mialo byc szybko i bez wchodzenia w detale bo poprzedni stan karoserii byl w stanie srednim. no i jest czarny jako kolor najbardziej pasujacy do 3 generacji zlosnik.gif ale za jakis czas obiecuje ze sie przyloze jak mi sie jeszcze bedzie chcialo ale pewnie Wasyl mnie przypilnuje zlosnik.gif

btw gdzie robisz capri?

Napisano

> Mozesz podac ile kosztowal cie blacharz a ile lakierrnik? Jestem ciekaw jak duzo przeplacilem u

> lakiernika (ale za to napewno zaoszczedzilem na blacharzu).

Quote:

Świadomie nie podaję kosztów, ponieważ:


kilka postow wyzej skromny.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.