Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

auto dzisiaj i 30 lat temu

Featured Replies

Napisano

Zainspirowany do przemyśleń w wątku o motomitach postanowiłem się przyjrzeć faktom.

Z punkt wyjścia wziąłem dzisiejsze polo z przeciętnym wyposażeniem i silnikiem 1,2 Tsi 105KM. Cofając się 30lat wstecz jedynym autem które jest porównywalne jako tako jest golf 1 112KM.

Co prawda od polo ten golf jest znacznie mniejszy pod każdym względem, ale niech zabytek ma jakieś fory, nie bądźmy drobiazgowi, pewnie za to ma duszę.

Zestawmy zatem liczby.

GOLF 9,3s do 100 km V-max 185km/h zużycie paliwa 9,9l/100km

Polo 9,7s do 100 km/h V-max 190 km/h zużycie paliwa 5,3l/100km

Z powyższego wynika, że auta pod względem osiągów są porównywalne. Golf ma minimalnie lepsze przyspieszenie, ale kosztem prędkości maksymalnej. W praktyce obawiam się, że na drodze golf nie miałby większych szans wyjść zwycięsko.

No to teraz ceny. Golf 30 lat temu kosztował 20 tys DM. Dziś jakby niewiele (jakieś 40 tys zł), ale wtedy były inne zarobki. Na dzisiejsze pieniądze byłoby to ok 160 tys zł.

Polo aktualnie kosztuje ok 50 tys.

Niektórzy uważają, że auta kiedyś się nie psuły, a ASO robiło przeglądy całkiem za darmo,albo, że sobie robiliśmy je sami - oczywiście też za darmo. Ok. Przyjmijmy, że na naprawy i przeglądy Polo wydamy 50% ceny zakupu. Przyjmijmy, że po 10 latach i 300 tys km będzie się nadawało do wyrzucenia na złom, Golf przyjmijmy że jest niezniszczalny. No ale zaoszczędzone na paliwie pieniądze (ok 70 tys zł) pozwolą nam na kupno nowego Polo i znowu wywalenie na jego serwis 50% ceny zakupu.

Oczywiście to wszystko bzdury. Auta kiedyś psuły się bardziej niż dziś (nie licząc wyjątków), a ich naprawy wcale nie były takie tanie jak nam się wydaje. Przede wszystkim wymagały znacznie częstszych przeglądów i konserwacji.

No ale miały duszę, bo nie miały elektroniki, wspomagania, klimatyzacji, a jak się czołowo zderzyło w mieście z innym autem to można było szykować czarne worki, a nie otrzepywać okruszki szyby z ramion jak dzisiaj. Ale nie martwcie się. Te dzisiejsze auta za 30 lat też będą miały duszę. Te auta sprzed 30 lat temu też wtedy gdy były sprzedawane nie miały duszy. Duszę się nabywa po 30 latach od produkcji jak się jest zabytkiem lub złomem.

Napisano

> No ale miały duszę, bo nie miały elektroniki, wspomagania, klimatyzacji, a jak się czołowo zderzyło

> w mieście z innym autem to można było szykować czarne worki, a nie otrzepywać okruszki szyby z

> ramion jak dzisiaj.

Po pierwsze, klimatyzacja w samochodach stosowana była nawet wcześniej niż w latach 80, różnica polaga na tym, że ok. 30 lat temu było takich samochodów mniej i przeważnie były to samochody droższe.

Elektronika w samochodach była również, tyle że nie było jej tyle i wiele układów nie było elektronicznie sterowanych.

Niechęć do elektroniki byłą wówczas znana, gdy pojawiały się pierwsze rodzime samochody (125p chyba) "z elektronicznym zapłonem", to wielu kierowców bało się ich bardzo, gdyz było przekonanych, że elektronika sprawia im problemy. Mieli sporo racji, gdyz elektronika bywała awaryjna ale nie w każdym przypadku tak było.

W latach 80 Polacy kupujący zachodni samochód często sprowadzali z zagranicy VW golfa, Opla kadeta lub forda escorta (bo dobry, trwały i prosty), natomiast tych, którzy zamierzali kupić nissana lub toyotę przestrzegano, że te samochody mają dużo elektroniki, która może sie zepsuć.

Ogólnie rzecz biorąc widze tu troche prawdy, troche mitów, troche przesady i niemało uproszczeń.

Napisano
  • Autor

> Ogólnie rzecz biorąc widze tu troche prawdy, troche mitów, troche przesady i niemało uproszczeń.

Jakbyś się odniósł konkretnie to bym mógł jakoś odpowiedzieć. To co dla Ciebie jest prawdą może być mitem dla mnie. Uproszczenia są ogromne siłą rzeczy.

Napisano

Wg mnie obecne samochody sa dalece bardziej bezawaryjne niz kiedys...

Co z tego, ze taki MB przejezdzal milion kilometrow, ale pewnie juz od 200tys polowa rzeczy nie dzialala...

Grunt, ze sie kulal do przoduok.gif

Poza tym obecnie jednak generuje sie duzo wieksze przebiegi niz kiedys a i dostep do informacji jest natychmiastowy.

Jakiekolwiek wpadki producentow sa natychmiast rozdmuchiwane przez media...

Obecnie prawie kazde auto przejedzie bez wiekszych problemow te 250-300tys km (pod warunkeim prawidlowego serwisowania, a nie czekania az sie urwie).

Wiecej w zasadzie nie ma sensu zeby wytrzymywalo!

Napisano

> Niektórzy uważają, że auta kiedyś się nie psuły,

No Toyoty się nie psuły... Ale rzeczywiście jak spojrzeć na to z dystansu to psuły się dużo bardziej niż dzisiaj. Myślę że takie myślenie wynika z tego że samochód 10-letni naprawi byle kto. A z nowym jest problem. Tyle tylko że te 10-letnie samochody 10 lat temu były nowe i potrafiło je naprawić tylko ASO...

Napisano

dzisiejsze auto za 30 lat .. hmm.gif niemożliwe zlosnik.gif

W dzisiejszych czasach nie ma czegoś takiego jak przypadkowość w funkcjonowaniu samochodów. El. silnika, łożyska etc wylicza się na konkretną trwałość i to najlepiej tą max 10-15 letnią. Ten biznes musi się kręcić - samochody muszą być wymieniane tj. obecnie pralki czy TV, których niemal już nikt nie naprawia ( w 15 letnim Dieslu jak przyjdzie wymienić koło dwu masowe oraz turbosprężarkę i wtryskiwacze na raz to wiadomo że naprawa stanie się nieekonomiczna w porównaniu do ceny auta, dzisiaj ludzie boją się na rynku wtórnym mi: pierwszych kosiarek 1,2 które mają nielubiany 3 cylindrowy silnik)

Napisano
  • Autor

> dzisiejsze auto za 30 lat .. niemożliwe

Jak najbardziej możliwe. Dzisiejsze auta są trwałe w zakresie konstrukcji, zabezpieczeń antykorozyjnych. Tych sprzed 30 lat też się nie opłaca naprawiać. Robią to tylko pasjonaci. Te auta się (nie licząc wyjątków) rozsypują w proch, a naprawy blacharskie potrafią być droższe niż mechaniczne jeśli wszystko zżera ruda.

Napisano

> Jak najbardziej możliwe. Dzisiejsze auta są trwałe w zakresie konstrukcji, zabezpieczeń

> antykorozyjnych. Tych sprzed 30 lat też się nie opłaca naprawiać. Robią to tylko pasjonaci. Te

Blacharka jest najdroższą częścią samochodu, ale i te dzisiejsze konstrukcje może nie pod względem nadwoziowym , a podwoziowym się rozsypią - trawersy, podłużnice etc mogą nie przetrwać tak długiego okresu exploatacji

> auta się (nie licząc wyjątków) rozsypują w proch, a naprawy blacharskie potrafią być droższe

> niż mechaniczne jeśli wszystko zżera ruda.

gwarancja jest na 10-12 lat na blachę i tyle ma wytrzymać zlosnik.gif potem może ją ruda mulher.gifchipsy.gif zjeść

Buda wytrzyma może te 30 lat, reszta się rozsypie zlosnik.gif

Napisano

> dzisiejsze auto za 30 lat .. niemożliwe

30 lat temu również projektowano silniki na określoną wytrzymałość, i również rządziła ekonomia wink.gif

Napisano

> Oczywiście to wszystko bzdury. Auta kiedyś psuły się bardziej niż dziś (nie licząc wyjątków), a ich

> naprawy wcale nie były takie tanie jak nam się wydaje. Przede wszystkim wymagały znacznie

> częstszych przeglądów i konserwacji.

Dokładnie. Ja też nie rozumiem tego zachwytu nad starą motoryzacją. Uważam, że dziś auta są pod każdym względem lepsze. A to, że może są droższe w utrzymaniu? A co jest tańsze? wszystko drożeje: jedzenie, ogrzewanie domu, wycieczki, to i samochody. A co do trwałości, to dziś też są modele, silniki mniej lub bardziej trwałe, zwalone konstrukcyjnie i wymagające remontów po 100 tys. km, albo też takie, które przejadą milion, tak jak było kiedyś. Tylko, że dziś jakoś głównie ludzie wolą pamiętać tylko to co było dobre.

Pamiętam jak pod koniec lat 90' mój wujek kupił nowe DU Espero. Miał też w domu Mercedesa (nie znam się na modelach) z początku lat 90', czyli samochód może z 8 letni, jakiegoś diesla. Po przejechaniu się jednym i drugim stwierdziłem, że te auta dzieli epoka: tłukący się, telepiący i drżący diesel w mercedesie, mało miejsca z przodu, pływające zawieszenie, w ogóle jakiś taki mało przyjazny w prowadzeniu. Za to jazda esperem (1.8) to była przyjemność: cichy, elastyczny silnik, fajne zawieszenie, niezłe prowadzenie, lepsze wyposażenie. A co do trwałości, to ten egzemplarz DU zakończył swój żywot niedawno z przebiegiem powyżej pół miliona km.

Tym bardziej taki stary grat jak ten mercedes wypada słabo w porównaniu z jakimś współczesnym autem. Naprawdę nie rozumiem zachwytu nad tymi starymi rzęchami.

Napisano

> Jakbyś się odniósł konkretnie to bym mógł jakoś odpowiedzieć. To co dla Ciebie jest prawdą może być

> mitem dla mnie. Uproszczenia są ogromne siłą rzeczy.

Nie podam, jakie modele i wersje samochodów miały klimatyzcję, o której piszesz, że "samochody nie miały" ale w latach 80 pamiętam takie samochody były.

W Polsce ich prawie się nie spotykało, ale spedzając wówczas sporo czasu za granicą i widziałem, i jechałem (jako pasażer) takimi samochodami. Nie były to tylko marki luksusowe (jak mercedes) ale i popularne (nie u nas, bo u nas byłby to luksus) jak np. Fiat. Tyle, że jak wczesniej napisałem, było ich mniej, zwłaszcza wśród pojazdów kupowanych przez Polaków w kraju.

Nie pamietam natomiast aby nowe i drogie pojazdy szczególnie sie psuły. Mazda, Toyota, Datsun (potem dopiero pojawił sie jako Nissan) czy Peugeot dla wielu oznaczały dobrą jakośc i trwałość. Na pewno nie słyszałem o przypadkach powaznych awarii silników, tak jak teraz.

W rodzinie był Peugeot 104 i Corolla diesel (tą trochę jeżdziłem) i chociaż samochody te nie osiągnęły zawrotnego przebiegu (kiedys były mniejsze potrzeby) to sprawiały sie bardzo dobrze ale z drugiej strony niczym szczególnym nie odbiegały pod wzgledem bezusterkowości od Toyoty z roku 2002, która jeżdziłem (i nadal od czasu do czasu jeżdżę) od nowości.

Napisano
  • Autor

> Dokładnie. Ja też nie rozumiem tego zachwytu nad starą motoryzacją. Uważam, że dziś auta są pod

> każdym względem lepsze. A to, że może są droższe w utrzymaniu?

Jest to powielany bezmyślnie mit. Auta są obecnie tańsze w utrzymaniu mimo całej drożyzny w ASO.

Napisano

> dzisiejsze auto za 30 lat .. niemożliwe

> W dzisiejszych czasach nie ma czegoś takiego jak przypadkowość w funkcjonowaniu samochodów. El.

> silnika, łożyska etc wylicza się na konkretną trwałość i to najlepiej tą max 10-15 letnią. Ten

> biznes musi się kręcić - samochody muszą być wymieniane tj. obecnie pralki czy TV, których

> niemal już nikt nie naprawia ( w 15 letnim Dieslu jak przyjdzie wymienić koło dwu masowe oraz

> turbosprężarkę i wtryskiwacze na raz to wiadomo że naprawa stanie się nieekonomiczna w

> porównaniu do ceny auta, dzisiaj ludzie boją się na rynku wtórnym mi: pierwszych kosiarek 1,2

> które mają nielubiany 3 cylindrowy silnik)

no jasne, a kiedyś firmy motoryzacyjne to były instytucje charytatywne i robili wszystko jak najlepsze, jak najtrwalsze, żeby klient jeździł jednym autem do śmierci i był zadowolony i jeszcze do tego dokładali hehe.gif

Napisano

> 30 lat temu również projektowano silniki na określoną wytrzymałość, i również rządziła ekonomia

tylko konstruktorom niezbyt dobrze ( na nasze szczęście) ta ekonomia wychodziła.

Pamiętam z Politechniki takiego Profesora co wspominał że tłoki w VW (bodaj Golfie 3 ) są tworzone na 150 tyś km, a że wytrzymują dłużej ....

W najbliższym czasie samochody będą zapewne taniały dalej - będziemy dostawali wiece za mniej, a że w przyrodzie nic nie ginie ($$$$) to trwałość odbije się kosztem ceny

Napisano

> no jasne, a kiedyś firmy motoryzacyjne to były instytucje charytatywne i robili wszystko jak

> najlepsze, jak najtrwalsze, żeby klient jeździł jednym autem do śmierci i był zadowolony i

> jeszcze do tego dokładali

Sarkazm nie wskazany smirk.gif

Kiedyś samochód to było coś i nie każdy musiał go mieć.

Płaciło się za luksusowy towar.

Dzisiaj w porównaniu z przeszłością (bliższą- poprzedni model mk , dalszą -naście, -dziesiąt lat wstecz) samochody są tańsze.

Pałac Kultury ponoć mógł by być zrobiony z dużo mniejszej ilości materiału materiału i tez by ustał zlosnik.gif

Napisano
  • Autor

> Nie podam, jakie modele i wersje samochodów miały klimatyzcję,

Ale co Ty się tej klimatyzacji czepiasz? To nie mój pogląd. Ja przytaczam tylko wypowiedzi innych. Nie zmienia to faktu, że wtedy mało które auto miało takie udogodnienie, a dziś to standard.

> Nie pamietam natomiast aby nowe i drogie pojazdy szczególnie sie psuły. Mazda, Toyota, Datsun

> (potem dopiero pojawił sie jako Nissan) czy Peugeot dla wielu oznaczały dobrą jakośc i

> trwałość.

Ale ja na prawdę nie chcę dyskutować z czyimiś doświadczeniami. Statystyki są nieubłagane. Ilość awarii na każdy przejechany km systematycznie się zmniejsza. Swego czasu MarekFloryda pokazywał tu te dane - przyznam, że też byłem zaskoczony.

> Na pewno nie słyszałem o przypadkach powaznych awarii silników, tak jak teraz.

A słyszałeś by w latach osiemdziesiątych o byle ataku wyrostka robaczkowego u gwiazdki piątej kategorii ? Różnica jest w mediach, a nie w ilości poważnych awarii silników.

Poczytaj sobie relację z bicia rekordu polskim fiatem. Goście mieli specjalnie przygotowane auto a i tak wymieniali tłoki po zdaje się 40 tys km. Zrobienie takiego "rekordu" dziś niemal byle jakim seryjnym samochodem to pestka. Sam zauważasz, jak niewiele się wtedy jeździło. Dziś ludzie mają znacznie wyższe wymagania. Być może auta za nimi nie nadążają, co nie zmienia faktu, że dokonał się ogromny postęp.

Napisano

> Wg mnie obecne samochody sa dalece bardziej bezawaryjne niz kiedys...

> Co z tego, ze taki MB przejezdzal milion kilometrow, ale pewnie juz od 200tys polowa rzeczy nie

> dzialala...

ale co tam mogło nie działać ?

to co psuje się w obecnych moich autach w beczce nie występowało (elektryka szyb/cz, klima, itp)

rozrusznik czy alternator można było tanio reanimować - 10lat wstecz płaciłem 60zł za remont altka

teraz dałem 600zł za nowy do forda grinser006.gif

mój mietek wbrew pozorom był sprawny, gdyby nie korozja oslabiony.gif ... to może klekotał by do dziś grinser006.gif

pewne rzeczy się psuły, ale naprawy były chyba mniej skomplikowane hmm.gif

Napisano

> Pamiętam jak pod koniec lat 90' mój wujek kupił nowe DU Espero. Miał też w domu Mercedesa (nie znam

> się na modelach) z początku lat 90', czyli samochód może z 8 letni, jakiegoś diesla. Po

> przejechaniu się jednym i drugim stwierdziłem, że te auta dzieli epoka: tłukący się, telepiący

> i drżący diesel w mercedesie, mało miejsca z przodu, pływające zawieszenie, w ogóle jakiś taki

> mało przyjazny w prowadzeniu. Za to jazda esperem (1.8) to była przyjemność: cichy, elastyczny

> silnik, fajne zawieszenie, niezłe prowadzenie, lepsze wyposażenie. A co do trwałości, to ten

> egzemplarz DU zakończył swój żywot niedawno z przebiegiem powyżej pół miliona km.

> Tym bardziej taki stary grat jak ten mercedes wypada słabo w porównaniu z jakimś współczesnym

> autem. Naprawdę nie rozumiem zachwytu nad tymi starymi rzęchami.

Biorąc pod uwagę, że Espero to w zasadzie Opel Ascona to faktycznie przepaść technologiczna w stosunku do Mercedesa z 90' roku zlosnik2.gif

Bez urazy, ale Espero to najbardziej bujający się w zakretach samochód jakim miałem okazję jeździć. A zawieszenie w Mercedesie też trzeba dbać, jeżeli jest sprawne, to gwarantuję że czy to 190, czy 124, będzie jeździł na pewno nie gorzej od Espero.

> Dokładnie. Ja też nie rozumiem tego zachwytu nad starą motoryzacją. Uważam, że dziś auta są pod

> każdym względem lepsze.

Trudno się nie zgodzić - współczesne samochody są mniej awaryjne, ekonomiczniejsze, bezpieczniejsze, wygodniejsze, a przede wszystkim praktycznie bezobsługowe. Wg mnie ten zachwyt nad starą motoryzacją wynika własnie z tego, że obecnie samochód stał się takim samym przedmiotem użytkowym jak pralka czy odkurzacz, któremu przestały towarzyszyć jakiekolwiek emocje. Kiedyś posiadaniu samochodu towarzyszyła cała otoczka, jakiś element przygody. Poza tym 30 lat temu samochód był nieporównanie większym obiektem pożadania niż dzisiaj i dlatego dawne modele bardziej wyryły się w naszej świadomości. A kto nie lubi wracać do marzeń z dzieciństwa i młodości...

Napisano

> Co z tego, ze taki MB przejezdzal milion kilometrow, ale pewnie juz od 200tys polowa rzeczy nie

> dzialala...

W moim 123 z 80' przez trzy lata użytkowania zepsuł się przerywacz kierunkowskazów i stacyjka (oryginalne). Także nie było tak źle wink.gif

Napisano

> Ale co Ty się tej klimatyzacji czepiasz? To nie mój pogląd. Ja przytaczam tylko wypowiedzi innych.

Nieistotne dla mnie jest, czyj to pogląd gdyz odnosze sie do Twojej wypowiedzi, która zainicjowała dyskusję.

Jesli o czyms nie chcesz dyskutowac, to nie stawiaj okreslonych tez cy nie uzywaj stwierdzeń.

> Ale ja na prawdę nie chcę dyskutować z czyimiś doświadczeniami.

Nic nie poradzę na to, co chcesz, a czego nie, natomiast nie zamierzam byc jsnowidzem i domyslać się, jakie sa twoje zamiary. Natomiast skoro w swojej wypowiedzi przytaczasz jakies dwa przykłady samochodów z wzietymi z sufitu założeniami, to jednym z dość rozsądnych sposobów dyskutowania jest odniesc sie do własnych doświadczeń. jeśli nie masz żadnych doświadczeń z eksploatacji samochodów ok. 30 lat temu, to ja nic na to nie poradzę natomiast wygladac mi to zaczyna na jałowa dysusję o cudzych wyobrażeniach.

> A słyszałeś by w latach osiemdziesiątych o byle ataku wyrostka robaczkowego u gwiazdki piątej

> kategorii ?

Analogia ciekawa ale jako argument do dyskusji - nieprzydatna.

Sam prosisz o konkrety tymczasem argumentujesz w tak infantylny sposób. Po co? Aby wykazać rację? Ja z tego wyrosłem, ale wolno Ci.

Proponuję więcej kultury i mniej zapalczywości w dyskusji, którą sam zainicjowałeś. To dysusja, rozmowa i wymiana poglądów, spostrzeżeń i doświadczeń na tematy techniki motoryzacyjnej więc nie ma sensu wg mnie podchodzic do tego emocjonalnie.

Napisano

> ale co tam mogło nie działać ?

Nie wiem ale jak czasem sie trafi taki zlom na taxi, to az zal bierze ze to jeszcze jedzie...

> to co psuje się w obecnych moich autach w beczce nie występowało (elektryka szyb/cz, klima, itp)

No wlasnie, ale swiat idzie do przodu. Ja juz sobie nie wyobrazam auta na codzien bez klimy, elektryki itp.

To moze byc fajne, ale w jakiejs zabawce na weekendy, inaczej jest po prostu meczace...

> rozrusznik czy alternator można było tanio reanimować - 10lat wstecz płaciłem 60zł za remont altka

> teraz dałem 600zł za nowy do forda

Ale dlaczego nie regenerowales tego altka z Forda?

Poza tym to nie sa te same pieniadze co 10 lat temu przeciez...

> mój mietek wbrew pozorom był sprawny, gdyby nie korozja ... to może klekotał by do dziś

> pewne rzeczy się psuły, ale naprawy były chyba mniej skomplikowane

Tu sie zgadzam w 100%, obecnie juz nie wystarczy komplet kluczy i mlotek do naprawy zlosnik.gif

Ale to sa koszty wygodyok.gif

Napisano

założę się że jakbyśmy wyjechali z np Warszawy w pojedynkę, Ty w BMW 1 a ja Ładą to ja dojadę na półwysep Czukocki a Ty nie zlosnik.gif

Napisano

> Ale co Ty się tej klimatyzacji czepiasz? To nie mój pogląd. Ja przytaczam tylko wypowiedzi innych.

Klima, tak jak skrzynie automatyczne to jest od x-dziesięciu lat stosowana w samochodach produkowanych w USA

> Nie zmienia to faktu, że wtedy mało które auto miało takie udogodnienie, a dziś to standard.

> Ale ja na prawdę nie chcę dyskutować z czyimiś doświadczeniami. Statystyki są nieubłagane. Ilość

> awarii na każdy przejechany km systematycznie się zmniejsza. Swego czasu MarekFloryda

> pokazywał tu te dane - przyznam, że też byłem zaskoczony.

Ja tez pamiętam czasy ( wczasy ) gdy jeździłem z rodzicami nad morzę ok.gif

Pobocza były usiana samochodami z podniesionymi maskami zlosnik.gif

Co poszło do przodu hmm.gif

Chemia motoryzacyjna - płyny eksploatacyjne,

świadomość ludzi dotycząca exploatacji samochodu - serwisujemy/ przeglądamy przed wyjazdem,

jakość i średnia wieku ogumienia - łapiemy mniej kapci,

Demoludowe konstrukcje były mało trwałe

> A słyszałeś by w latach osiemdziesiątych o byle ataku wyrostka robaczkowego u gwiazdki piątej

> kategorii ? Różnica jest w mediach, a nie w ilości poważnych awarii silników.

> Poczytaj sobie relację z bicia rekordu polskim fiatem. Goście mieli specjalnie przygotowane auto a

> i tak wymieniali tłoki po zdaje się 40 tys km. Zrobienie takiego "rekordu" dziś niemal byle

> jakim seryjnym samochodem to pestka. Sam zauważasz, jak niewiele się wtedy jeździło. Dziś

> ludzie mają znacznie wyższe wymagania. Być może auta za nimi nie nadążają, co nie zmienia

> faktu, że dokonał się ogromny postęp.

Osobiście jest w tym sporo racji ok.gif, ale dlaczego z uporem maniaka wiele firm robi coś co nazywa TTTM i nie przeciwdziała temu w następnym wydaniu części/modelu etc hmm.gif

Przytoczę tu może przykład legendarnych cewek - kto by ich nie robił (Włosi/Turcja etc) dla VW Grup silniki 1.2/1.4 to i tak padną

Napisano

> Biorąc pod uwagę, że Espero to w zasadzie Opel Ascona to faktycznie przepaść technologiczna w

> stosunku do Mercedesa z 90' roku

nieważne skąd się wziął, dziś też są samochody bazujące na starszych konstrukcjach, a są pod każdym względem lepsze niż auta 10 lat starsze od nich: komfort, bezpieczeństwo, przyjemność z jazdy, wyposażenie.

Tak sobie myślę, że ci którzy piszą takie głupoty o starych autach, albo są młodzi i nigdy nie musieli "użerać się" z jakimś polonezem czy innym starociem, albo właśnie starzy i mówią tak tylko z sentymentu, albo żalu, że ich nie stać na nowe.

Jak sobie przypomnę auta mojego ojca. Po kolei: Fiat 126p, Fiat 125p, Polonez, Du Nexia, Du Lanos i teraz Hyundai I30 (ojciec raczej długo jeździ jednym autem), to mogę szczerze przyznać, że każdy następny samochód był lepszy, trwalszy, wygodniejszy i bardziej niezawodny niż poprzedni.

Napisano

> założę się że jakbyśmy wyjechali z np Warszawy w pojedynkę, Ty w BMW 1 a ja Ładą to ja dojadę na

> półwysep Czukocki a Ty nie

Ale co to jest za argument?hehe.gif

To ja powiem, ze polece samolotem wink.gif

Napisano

> założę się że jakbyśmy wyjechali z np Warszawy w pojedynkę, Ty w BMW 1 a ja Ładą to ja dojadę na

> półwysep Czukocki a Ty nie

ale co byś w ten sposób udowodnił, że gdzieś w dziczy na końcu świata nie ma ani dróg ani dobrego paliwa?

Za to jak pojedziecie do Chorwacji albo Włoch w lipcu to on dojedzie wypoczęty, a Ty spocony jak świnia zlosnik.gif

Napisano

> Ale co to jest za argument?

> To ja powiem, ze polece samolotem

samochód to samochód, służy do przemieszczania się zlosnik.gif

Napisano

> Tak sobie myślę, że ci którzy piszą takie głupoty o starych autach, albo są młodzi i nigdy nie

> musieli "użerać się" z jakimś polonezem czy innym starociem, albo właśnie starzy i mówią tak

> tylko z sentymentu, albo żalu, że ich nie stać na nowe.

wyobraź sobie ze są też tacy którzy nie pasują do Twoich wyobrażeń, np ja hehe.gifzlosnik.gif

Napisano

> Nie wiem ale jak czasem sie trafi taki zlom na taxi, to az zal bierze ze to jeszcze jedzie...

bo z remont zawieszenia trzeba by władować 3x wartość auta hehe.gif

wiem bo mnie też to bolało

taka ciekawostka, gdzieś czytałem że olej w tamtym silniku należało zmieniać co 5000km, dzisiaj co 20kkm czy nawet 30kkm nie jest już niczym szczególnym icon_rolleyes.gif

paski klinowe, teraz 10lat wytrzymują, ile 30lat temu ?

itd

edit: altka nie robiłem bo naprawa to połowa wartości nowego hmm.gif

stać mnie na nowy, a co grinser006.gif

Napisano

sprawa jest wbrew pozorom bardzo prosta, stare auta były po prostu ładniejsze palacz.gif

konradn4456851245_aed2035520_b.jpg

Napisano

> wyobraź sobie ze są też tacy którzy nie pasują do Twoich wyobrażeń, np ja

Wiem, jak to napisałem to pomyślałem o Tobie wink.gif

Są jeszcze pasjonaci, jak w prawie każdej dziedzinie, którzy mają swoje "zboczenia". Jeden lubi stare auta, inny stare kopcące lokomotywy, jeszcze inny pocztówki sprzed wojny zlosnik.gif

Napisano

> bo z remont zawieszenia trzeba by władować 3x wartość auta

> wiem bo mnie też to bolało

> taka ciekawostka, gdzieś czytałem że olej w tamtym silniku należało zmieniać co 5000km, dzisiaj co

> 20kkm czy nawet 30kkm nie jest już niczym szczególnym

> paski klinowe, teraz 10lat wytrzymują, ile 30lat temu ?

> itd

Pamietam jak jeszcze jezdzilem z ojcem Syrenka, Maluchem czy Skoda...

Tam wiecznie cos sie dzialo z tymi autami.

Kazda dalsza wycieczka to byl niezly zastrzyk adrenaliny, czy sie dojedzie a pozniej wrocihehe.gif

Ze o ilosci zmian kola na drodze nawet nie wspomne zlosnik.gif

A te auta pewnie kosztowaly wowaczas rownowartosc klikunastu srednich pensji, hdzie teraz za to mozna kupic nowego kompakta zlosnik.gif

Napisano

> wyobraź sobie ze są też tacy którzy nie pasują do Twoich wyobrażeń, np ja

Dobrze, że Ty to napisałeś, bo ja bym się po raz kolejny dowiedział, że piszę "bzdury". wink.gif

No cóż, myślałem, że MK to kącik fanów motoryzacji a nie tylko "konsumentów". Ale widać byłem w błędzie.

Pozdro

Bartek

PS. Jak tam Twoja "siódemka"? Nie ciągnie Cię do jakiejś fajnej 635 cool.gif?

Napisano

> Dobrze, że Ty to napisałeś, bo ja bym się po raz kolejny dowiedział, że piszę "bzdury".

> No cóż, myślałem, że MK to kącik fanów motoryzacji a nie tylko "konsumentów".

Ale jedno z drugim ma niewiele wspolnego zlosnik.gif

Starsze auta sa super, ale obecnie nadaja sie glownie jako weekendowe zabawki.

Sam sie zaczynam za czyms rozgladac, ale do jazdy do roboty to wole cos wspolczesnegook.gif

Ze zwyklej wygodyok.gif

Napisano

> Ze o ilosci zmian kola na drodze nawet nie wspomne

ojjj to raczej wynikało z jakości PRLowych opon i braku ich dostępności ;-)

Napisano

> ojjj to raczej wynikało z jakości PRLowych opon i braku ich dostępności ;-)

Oczywiscie, ze tak. Sam pamietam bieznikowanie opon na dzialcehehe.gif

Napisano

> A te auta pewnie kosztowaly wowaczas rownowartosc klikunastu srednich pensji,

Na rynku wtórnym raczej dużo więcej. Na rynku pierwotnym dostępność była mocno limitowana.

Napisano

> Ale jedno z drugim ma niewiele wspolnego

> Starsze auta sa super, ale obecnie nadaja sie glownie jako weekendowe zabawki.

> Sam sie zaczynam za czyms rozgladac, ale do jazdy do roboty to wole cos wspolczesnego

> Ze zwyklej wygody

No i wyobraź sobie, że ja też. Na co dzień jeżdżę plastikiem z 2004 roku i rozglądam się za czymś bardziej "nowoczesnym". Tylko że, jak już sobie kupię kolejnego plastika AD2011 czy AD2012, to będę drżał o wtryskiwacze, elektronikę, czy Wielmożny Komputer ECU pozwoli mi odpalić czy jednak KAŻE jechać do ASO na wymianę żarówki. grinser006.gif

A capri naprawię sobie sam.

Pozdrawiam

Bartek

Napisano

> Za to jak pojedziecie do Chorwacji albo Włoch w lipcu to on dojedzie wypoczęty, a Ty spocony jak

> świnia

kwestia gdzie kto woli jeździć na wakacje zlosnik.gif

ja unikam miejsc gdzie łatwo usłyszeć swojskie "k&*(@" w zagranicznej knajpie hehe.gifzlosnik.gif

Napisano

> wyobraź sobie ze są też tacy którzy nie pasują do Twoich wyobrażeń, np ja

Ale Ty jesteś pasjonatem to się nie liczysz. Poza tym z tego co pamiętam na co dzień jeździsz nową Octavią smile.gif Niestety większość użytkowników takich samochodów pasuje do wyobrażeń kolegi.

Napisano

> Pamietam jak jeszcze jezdzilem z ojcem Syrenka, Maluchem czy Skoda...

> Tam wiecznie cos sie dzialo z tymi autami.

> Kazda dalsza wycieczka to byl niezly zastrzyk adrenaliny, czy sie dojedzie a pozniej wroci

> Ze o ilosci zmian kola na drodze nawet nie wspomne

> A te auta pewnie kosztowaly wowaczas rownowartosc klikunastu srednich pensji, hdzie teraz za to

> mozna kupic nowego kompakta

wiesz, aż popatrzyłem na Twój profil i datę ur grinser006.gif

ja tam nie mam takich wspomnień hmm.gif

fakt że z wymienionych aut mieliśmy tylko malacza, który na drodze chyba nigdy nie stanął icon_rolleyes.gif, raz jak się zgrzał

może dlatego że to był rocznik 90 hmm.gif

wcześniej był fiat 125p z 79. też tragedii nie było hmm.gif

potem polonez 87, tym już dużo pamiętam, wyjazdy nad morze co roku z kempingiem ... zero problemów

więcej działo sie ze wspomnianym mercem, choć faktycznie na trasie nigdy nie stanął, ale bez świateł czy ładowania do domu się wracało grinser006.gif

Napisano
  • Autor

> założę się że jakbyśmy wyjechali z np Warszawy w pojedynkę, Ty w BMW 1 a ja Ładą to ja dojadę na

> półwysep Czukocki a Ty nie

Chyba tylko dlatego, że by mi ją ukradli

Napisano

> Na rynku wtórnym raczej dużo więcej. Na rynku pierwotnym dostępność była mocno limitowana.

Ja mowie juz o uzywkach, ktore mielismy w domu.

Wtedy o nowym aucie to nawet ojciec pewnie nie myslal grinser006.gif

Napisano

> wiesz, aż popatrzyłem na Twój profil i datę ur

> ja tam nie mam takich wspomnień

A ja mam - glownie wiazaly sie z Syrena - to auto bylo tak awaryjne, ze szok. Nie mowiac o remoncie generalnym (czyli rozlozeniu CALEGO samochodu, odrdzewieniu, wymianie czesci zuzytych i malownaniu ponownym) po 5 latach (a przebiegi roczne wtedy nie byly jakies kolosalne)!!!

Po zmianie na Skode 105 to jakbysmy jakiegos RR sie dorobili - raz na rok moze jakas awaria.

Edit: A teraz przejezdzam w ciagu pol roku 2 razy wiecej km niz wtedy przez rok i sie psuc samochod nie chce.. pierwsza awaria hyundaia po 90 kkm.

Napisano

> wiesz, aż popatrzyłem na Twój profil i datę ur

> ja tam nie mam takich wspomnień

Te auta co ja wspomnialem to niestety nie byly nowki sztuki.

Ojciec kupowal je jak juz pewnie mialy kilka ladnych lat i nieznana przeszlosc zlosnik.gif

No ale takie wtedy byly czasy i mozliwosci finansowe.

Hitem byl 125p w ktorym ktos przerobil rozrzad z lancucha na pasekhehe.gif

Rzygalo to z uszczelniacza olejem podobniez do konca zlosnik.gif

Napisano

> A ja mam - glownie wiazaly sie z Syrena - to auto bylo tak awaryjne, ze szok. Nie mowiac o remoncie

> generalnym (czyli rozlozeniu CALEGO samochodu, odrdzewieniu, wymianie czesci zuzytych i

> malownaniu ponownym) po 5 latach (a przebiegi roczne wtedy nie byly jakies kolosalne)!!!

> Po zmianie na Skode 105 to jakbysmy jakiegos RR sie dorobili - raz na rok moze jakas awaria.

Najlepsze w syrenie byly "akcje serwisowe" producenta zlosnik.gif

Ojciec opowiadal, ze w ktoryms wydaniu ksiazki byly wskazowki, gdzie i jaki wspornik wspawac, zeby nie pekala kolumna kierownicyhehe.gif

Oczywiscie fabryka nic sama nie zmienila zlosnik.gif

Napisano

> ojjj to raczej wynikało z jakości PRLowych opon i braku ich dostępności ;-)

Albo też z faktu stosowania opon z dętkami, chociaż Wartburg 353 miał bezdętkowe.

Napisano

> Dobrze, że Ty to napisałeś, bo ja bym się po raz kolejny dowiedział, że piszę "bzdury".

> No cóż, myślałem, że MK to kącik fanów motoryzacji a nie tylko "konsumentów". Ale widać byłem w

> błędzie.

> Pozdro

czy bycie "fanem motoryzacji" jest równoznaczne z uwielbieniem dla starych rupieci? I uważaniem, że to co nowe jest gorsze? Mimo że dziś buduje się samochody, silniki o osiągach, możliwościach, przyjemności prowadzenia i wygodzie o jakiej XX lat temu można było jedynie pomarzyć?

Chyba, że chodzi o takiego samego "fana" jak "fan" metalu, który uważa, że Metallica skończyła się na Kill'em All, a po prostu ma zbyt ograniczony zmysł muzyczny, żeby docenić nowe albumy hehe.gif

Napisano

> Hitem byl 125p w ktorym ktos przerobil rozrzad z lancucha na pasek

Tjuning panie tjuning. No w końcu lżejszy był smile.gif

Napisano

> czy bycie "fanem motoryzacji" jest równoznaczne z uwielbieniem dla starych rupieci?

Nie jest. A na podstawie czego tak wywnioskowałeś? A może dopowiedziałeś sobie co nieco? hmm.gifzlosnik.gif

I pytanie drugie: czy dla Ciebie wszystko, co stare (w motoryzacji) to rupieć?

> I uważaniem, że to co nowe jest gorsze? Mimo że dziś buduje się samochody, silniki o osiągach,

> możliwościach, przyjemności prowadzenia i wygodzie o jakiej XX lat temu można było jedynie

> pomarzyć?

Ponawiam pytanie, gdzie wyczytałeś wypowiedź, że to, co nowe, jest uważane za gorsze?

Moja polemika z KvM dotyczyła, przynajmniej na początku, stwierdzenia że _stare nie są gorsze_, bo pod pewnymi względami lepiej się sprawdzają niż nowoczesne, naładowane elektroniką plastiki.

I nigdzie nie kwestionowałem też tego, że nowsze = bezpieczniejsze oraz nowsze = oszczędniejsze.

Kwestię podejścia do pojęcia "przyjemności prowadzenia" pomijam, bo brak na forum zrozumienia, że nowoczesne skomplikowane zawieszenia mogą dla niektórych dawać mniej radości z jazdy, aniżeli proste konstrukcje z lat '70.

Podobnie jak kwestie "duszy" samochodu , bo to "bzdury", jak się dowiedziałem.

> Chyba, że chodzi o takiego samego "fana" jak "fan" metalu, który uważa, że Metallica skończyła się

> na Kill'em All, a po prostu ma zbyt ograniczony zmysł muzyczny, żeby docenić nowe albumy

Nie jestem fanem Metalicy a tym bardziej ich trashowych brzmień. "Master of Puppets" oraz "Czarna" również mi się podobały, nowych płyt nie słuchałem. Obecnie eksploatuję mocno metal progresywny oraz power metal.

Pozdrawiam

Bartek

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.