Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Polska przoduje w zabijaniu pieszych i rowerzystów

Featured Replies

Napisano

> To jest margines bezpieczeństwa przepisów na wypadek gdy pieszy ewidentnie wyskoczy przed auto np.

> zza budynku i kierowca, pomimo chęci, nie ma szans na reakcję.

Kwestia b. dyskusyjna, zwlaszcza jak sie czyta inn fora, a od tego niestety sie zaczyna.

wink.gif

Napisano

> Wg wczorajszych wiadomości w TVN Turbo, w Polsce ginie aż 20% pieszych w UE

> Tym samym Polska tradycyjnie przoduje w Europie.

Wielu pieszych aż sie o to prosi jakby chodzenie po ulicy traktowali jako probę samobójstwa.....we czwartek jechałem dwupasmówką Radom - Grójec 3x widziałem pieszych przechodzących na ukos przez obie jezdnie i przełażacych przez barierki na srodku.... a to wszystko w porze zmroku....

> To może wreszcie pora zlikwidować to kuriozalne na skalę europejską pojęcie "wtargnięcia pieszego

> na jezdnię"?

A jak nazwać zachowanie kobiety która idąc dość szybko po prawej stronie chodnikiem przy jezdni nie odwracając głowy nagle wchodzi na jezdnie...

To moje zdarzenie z dzisiejszego popołudnia... jakbym jechał kodeksową "pięcdziesiatką" byłby dwa trupy....\

Na szczęście jechałem niecałe trzydziesci...

Jeszcze pyszczyła po tym jak mnie zobaczyła...- bo na odgłos hamowania łaskawie odwróciła głowę...

Napisano

Zacytowałeś sobie ładnie kodeks drogowy korzystnie dla Ciebie.

Podam Ci teraz cytaty dot. pieszych:

Quote:

Art. 14. Zabrania się:

wchodzenia na jezdnię:

bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,


Quote:

Art. 13. 1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność


Jak widzisz pieszy nie ma prawa wleźć na jezdnie bezpośrednio przed pojazd jak i też ma obowiązek zachować szczególną ostrożność.

> Pieszy stojący przed przejściem jak najbardziej może na to przejście wejść. I jeśli go potrącisz to

> znaczy, że nie zachowałeś szczególnej ostrożności i nie wziąłeś pod uwagę, że pieszy może

> wejść Ci przed maskę.

Nawiązując do ostatniej części Twojej wypowiedzi równie dobrze można napisać tak:

Samochód zbliżający się do pasów jak najbardziej może na te pasy wjechać. Jeśli wleziesz mu prosto pod maskę to ten mógłby Cię przejechać i to może oznaczać, że nie zachowałeś szczególnej ostrożności i nie wziąłeś pod uwagę, że samochód Cię może potrącić...

Napisano

> Zacytowałeś sobie ładnie kodeks drogowy korzystnie dla Ciebie.

Zacytowałem kodeks drogowy w odniesieniu do obowiązków kierowcy. To on, jako występujący z pozycji silniejszego (wszak ma po swojej stronie tonę czy półtorej blachy) i wyedukowanego na kursie (ma prawo jazdy) zawsze będzie traktowany jako ten, który powinien ustąpić głupszemu.

> Samochód zbliżający się do pasów jak najbardziej może na te pasy wjechać.

Może, ale jeśli znajdzie się na nich pieszy to wszystko - od fizyki po gościa w todze, będzie przeciwko kierowcy.

> Jeśli wleziesz mu prosto

> pod maskę to ten mógłby Cię przejechać i to może oznaczać, że nie zachowałeś szczególnej

> ostrożności i nie wziąłeś pod uwagę, że samochód Cię może potrącić...

Wyobraź sobie taką sytuację. Dojeżdżasz do przejścia, przed którym czeka pieszy. I teraz: czy możesz założyć, że pieszy na przejście wejdzie? Przecież ma do tego prawo. I dalej: czy pieszy może założyć, że masz go w dupie i przejedziesz? Nie powinien, bo przecież jesteś zdrowym, myślącym, znającym przepisy PoRD kierowcą z uprawnieniami do kierowania pojazdem.

Napisano

> I dalej: czy pieszy

> może założyć, że masz go w dupie i przejedziesz? Nie powinien, bo przecież jesteś zdrowym,

> myślącym, znającym przepisy PoRD kierowcą z uprawnieniami do kierowania pojazdem.

Zawsze, ale to zawsze zakładam, że mi się kierowca nie zatrzyma. Nigdy, przenigdy nie wchodzę na pasy dopóki auto się nie zatrzyma.

Niestety w Polsce tak się utarło, że (nie wiedzieć czemu) pieszy jest przekonany, że ma pierwszeństwo i koniec kropka. Ładują się debile pod auta bo ON ma pierwszeństwo i co mu zrobisz.

Tu już nie trzeba być myślącym, znającym przepisy PoRD kierowcą. Wystarczy być myślącym człowiekiem i nie ładować prosto pod rozpędzoną kupę blachy.

Znałem takiego jegomościa. Łaził zawsze z głową do góry, z myślami w tym łbie: co to ja nie jestem.

Na pasy ładował się bez względu na sytuację i mówił: co trąbisz baranie, nie widzisz, że idę?...

Dzisiaj widzę jego grób jak idę na cmentarz tatę odwiedzić...

Napisano

> widzisz-ty nie znajac nawet okolicznosci osadzasz czlowieka mianem "matol".

> powiem szczerze,ze jestes przedstawicielem najbardziej nie lubianej przeze mnie kasty kierowcow-"z

> drogi,k..rwa bo jade!"mam nadzieje,ze twoje wnuki[bo dzieci na pewno jeszcze nie] beda mialy

> juz oglade motoryzacyjna

źle mnie zrozumiałeś, czytaj ze zrozumieniem

Miałem niedawno przypadek w Łodzi - jakiś chłopak wskoczył na czerwonym mi pod maskę bo mu się śpieszyło do tramwaju. Dzięki dobrym hamulcom i nowym oponom udało mi się wyhamować, jednak moja serce.gif była w szoku. W piątek widziałęm w tramwaju jak łysy typek wysiadł i w niedzwolonym miejscu wlazł sobie na jezdnię nawet nie patrząc. No bo on jest duży i silny i kto mu podskoczy. Albo klasyka - w Łodzi na Pl. Dabrowskiego - skręcamy w lewo w Narutowicza mając zielone i jest z 80% szans na to, że jakaś paniusia albo student wlezie na czerwonym na przejście do tramwaju i jeszcze wygraża jak się zatrąbi. O takich właśnie delikwentach pisałem że wskoczą. Co chyba nie oznacza że wszystkich pieszych tak traktuję. I nie należę do kasty śpieszących się, bo nie jestem ani przedstawicielem handlowym ani zaopatrzeniowcem, którego szef zmusza do wariackiej jazdy

Napisano

doslownie teraz jestem w szkole na przypomnieniu przepisow. Jasno wychodzi,potwierdzone slowami instrukora i programem szkoleniowym, ze pieszy ma bezwgledne pierwszenstwo w momencie kiedy wejdzie na pasy, zanim to zrobi, czyli dopiero dochodzi do przejscia, nie ma OBOWIAZKU zatrzymywac sie i koniecznie czekkac jak sobie ten piechur przejdzie. Choc oczywiscie trzeba uwazac,zeby ten pieszy nie wszedl nam na maske

Napisano
  • Autor

> Zawsze, ale to zawsze zakładam, że mi się kierowca nie zatrzyma. Nigdy, przenigdy nie wchodzę na

> pasy dopóki auto się nie zatrzyma.

> Niestety w Polsce tak się utarło, że (nie wiedzieć czemu) pieszy jest przekonany, że ma

> pierwszeństwo i koniec kropka.

Bzdura i to nawet nie masz pojęcia jak wielka.

Pojedź za granicę i otwórz oczy. Tam dopiero piesi to "święte krowy".

W porównaniu, w Polsce piesi zachowują się jak zwierzyna łowna na polowaniu-

boją się wyjść "z lasu" i przemykają przez pasy jak najszybciej. Mówię: w porównaniu.

A jednak to w Polsce ginie ich bez porównania i nieproporcjonalnie najwięcej.

Nie da się tego wytłumaczyć inaczej, niż stosunkiem do nich kierowców takich tak pełnych siebie jak TY:

> Ładują się debile pod auta bo ON ma pierwszeństwo i co mu zrobisz.

Przepuścisz? icon_rolleyes.gifcfaniaczek.gif

> Dzisiaj widzę jego grób jak idę na cmentarz tatę odwiedzić...

Jak ci ktoś potąci "debila i barana" który równocześnie był członkiem twojej rodziny,

to wtedy zaczniesz inaczej śpiewać. Bo tylko autopsja pomaga na brak tak totalny empatii.

Napisano

> Bzdura i to nawet nie masz pojęcia jak wielka.

Czyzby?

> Pojedź za granicę i otwórz oczy. Tam dopiero piesi to "święte krowy".

> W porównaniu, w Polsce piesi zachowują się jak zwierzyna łowna na polowaniu-

> boją się wyjść "z lasu" i przemykają przez pasy jak najszybciej. Mówię: w porównaniu.

Zauważyłem co innego.

> A jednak to w Polsce ginie ich bez porównania i nieproporcjonalnie najwięcej.

> Nie da się tego wytłumaczyć inaczej, niż stosunkiem do nich kierowców takich tak pełnych siebie

> jak TY:

Nie wiem skąd wywnioskowałeś jaki mam stosunek do pieszych....

Sądzę jednak, że da się wytłumaczyć inaczej.

W Polsce pieszy myśli, że ma bezwględne pierwszeństwo (a nie ma) i się ładuje prosto pod auto. Stąd większość zabić na pasach. Oczywiście kierowca wtedy jest na straconej pozycji. Nieważne, że nie miał szans wyhamować... Trzeba pamiętać, że pieszy nie może wejść na jezdnie zanim auto się nie zatrzyma.

> Jak ci ktoś potąci "debila i barana" który równocześnie był członkiem twojej rodziny,

> to wtedy zaczniesz inaczej śpiewać. Bo tylko autopsja pomaga na brak tak totalny empatii.

Nie wiem o co Ci chodzi i co masz do mojej rodziny. CHodzi Ci o moje określenie pieszych? Jeżeli pieszy normalnie się zachowuje, myśli i zdaje sobie sprawę, że nie ma szans w starciu z samochodem to ok. Jeżeli jednak ładuje się na pasy bezpośrednio przed auto bo wielce pan jest na pasach i nie zdaje sobie sprawy, że auta nie stawają w miejscu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - to jest to dla mnie debil czy baran.

Dziękuję EOT.

Napisano

> W Polsce pieszy myśli, że ma bezwględne pierwszeństwo (a nie ma) i się ładuje prosto pod auto. Stąd

> większość zabić na pasach. Oczywiście kierowca wtedy jest na straconej pozycji. Nieważne, że

> nie miał szans wyhamować... Trzeba pamiętać, że pieszy nie może wejść na jezdnie zanim auto

> się nie zatrzyma.

> Przepuszczam, nie raz

> Jeżeli

> pieszy normalnie się zachowuje, myśli i zdaje sobie sprawę, że nie ma szans w starciu z

> samochodem to ok. Jeżeli jednak ładuje się na pasy bezpośrednio przed auto bo wielce pan jest

> na pasach i nie zdaje sobie sprawy, że auta nie stawają w miejscu jak za dotknięciem

> czarodziejskiej różdżki - to jest to dla mnie debil czy baran.

> Dziękuję EOT.

Całkowicie się zgadzam ok.gif Ja też EOT, bo chyba nie ma sensu kontynuować tej dyskusji

Napisano

> Przepuścisz?

A z bagażnika wyskoczy kotwica do natychmiastowego zatrzymania?

Napisano

> Niestety w Polsce tak się utarło, że (nie wiedzieć czemu) pieszy jest przekonany, że ma

> pierwszeństwo i koniec kropka. Ładują się debile pod auta bo ON ma pierwszeństwo i co mu

> zrobisz.

omatkoboska facepalm%5B1%5D.gif

Jeszcze raz, dla slabszych, w cywilizowanych krajach jak do przejscia zbizaja sie: samochod i pieszy, to kierowca auta zatrzymuje sie i umozliwa przejscie pieszemu.

TAKIE SKOMPLIKOWANE? swieca.gif

W Polsce rzuca sie w oczy fakt, ze olbrzymia wiekszosc pieszych pokornie czeka na przejsciach dla pieszych, az nic nie bedzie jechalo

przepuszczajac kilkanastu idiotow w samochodach, ktorzy laduja sie na pasy, mogac spokojnie sie przed nimi zatrzymac.

Napisano

> omatkoboska

> Jeszcze raz, dla slabszych, w cywilizowanych krajach jak do przejscia zbizaja sie: samochod i

> pieszy, to kierowca auta zatrzymuje sie i umozliwa przejscie pieszemu.

> TAKIE SKOMPLIKOWANE?

> W Polsce rzuca sie w oczy fakt, ze olbrzymia wiekszosc pieszych pokornie czeka na przejsciach dla

> pieszych, az nic nie bedzie jechalo

> przepuszczajac kilkanastu idiotow w samochodach, ktorzy laduja sie na pasy, mogac spokojnie sie

> przed nimi zatrzymac.

W Polsce jest to skomplikowane, bo przejściami są też naćkane drogi krajowe/tranzytowe. Ciekawe, ile byś płacił za bułki w sklepie, gdyby każda ciężarówka z transportem hamowała średnio co kilometr w asyście smrodu hamulców i palonej gumy.

Z niektórymi pieszymi jest tak, jak z prywatnymi busami wyjeżdżającymi z zatok. Niedziela, pusto na kilometr za samochodem, a i tak się wepchnie przed maskę.

Napisano

> doslownie teraz jestem w szkole na przypomnieniu przepisow. Jasno wychodzi,potwierdzone slowami

> instrukora i programem szkoleniowym, ze pieszy ma bezwgledne pierwszenstwo w momencie kiedy

> wejdzie na pasy, zanim to zrobi, czyli dopiero dochodzi do przejscia, nie ma OBOWIAZKU

> zatrzymywac sie i koniecznie czekkac jak sobie ten piechur przejdzie. Choc oczywiscie trzeba

> uwazac,zeby ten pieszy nie wszedl nam na maske

No to chyba pan instrukor się musi doszkolić lub nadinterpretuje przepisy.

Poniżej cennik podaję cennik za wykroczenia pieszych i jest w nich również "wtargnięcie":

Taryfikator mandatów za naruszenie przepisów ruchu drogowego dot. pieszych:

- wchodzenie na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd:

1. na przejściach dla pieszych 50 zł

2. w miejscach innych niż przejścia dla pieszych 100 zł

- wchodzenie na jezdnię spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność 100 zł

- przebieganie przez jezdnię 50 zł

- naruszenie obowiązku korzystania przez pieszego z chodnika lub drogi dla pieszych, a w razie ich braku - z pobocza 50 zł

- naruszenie przez pieszego idącego po poboczu lub jezdni obowiązku poruszania się po lewej stronie drogi 50 zł

- naruszenie przez pieszych obowiązku poruszania się po jezdni jeden za drugim 50 zł

- korzystanie z dróg niedostępnych dla pieszych 50 zł

Napisano

> Wg wczorajszych wiadomości w TVN Turbo, w Polsce ginie aż 20% pieszych w UE

> Tym samym Polska tradycyjnie przoduje w Europie.

> To może wreszcie pora zlikwidować to kuriozalne na skalę europejską pojęcie "wtargnięcia pieszego....

wszystko przez cholerne bulki idea.gif

Napisano

> W Polsce jest to skomplikowane, bo przejściami są też naćkane drogi krajowe/tranzytowe. Ciekawe,

> ile byś płacił za bułki w sklepie, gdyby każda ciężarówka z transportem hamowała średnio co

> kilometr w asyście smrodu hamulców i palonej gumy.

> Z niektórymi pieszymi jest tak, jak z prywatnymi busami wyjeżdżającymi z zatok. Niedziela, pusto na

> kilometr za samochodem, a i tak się wepchnie przed maskę.

dzieki ok.gif

to juz wiem, dlaczego w szwecji bulki sa tak drogie, ale osobiscie wole zaplacic wiecej i miec okazje pojesc je sobie kilka lat dluzej niz w PL zlosnik.gif

Napisano

> omatkoboska

> Jeszcze raz, dla slabszych, w cywilizowanych krajach jak do przejscia zbizaja sie: samochod i

> pieszy, to kierowca auta zatrzymuje sie i umozliwa przejscie pieszemu.

> TAKIE SKOMPLIKOWANE?

> W Polsce rzuca sie w oczy fakt, ze olbrzymia wiekszosc pieszych pokornie czeka na przejsciach dla

> pieszych, az nic nie bedzie jechalo

> przepuszczajac kilkanastu idiotow w samochodach, ktorzy laduja sie na pasy, mogac spokojnie sie

> przed nimi zatrzymac.

Bo tam piesi mają to ZAGWARANTOWANE w przepisach. Zrozum to.

Zgodnie z konwecją wiedeńską, pieszy który chce przejść przez przejście ma pierwszeństwo. Stąd tamtejsi kierowcy się zatrzymują przed pasami. W Polsce takie prawo nie obowiązuje, jak się zapewne orientujesz.

Polska konwencję wiedeńską podpisała, ale przepisy RD stanowią w tej materii inaczej. Myślę, że za jakiś czas UE będzie wywierać naciski do zmiany prawa, w celu jego ujednolicenia z innymi krajami.

Napisano

> W Polsce rzuca sie w oczy fakt, ze olbrzymia wiekszosc pieszych pokornie czeka na przejsciach dla

> pieszych, az nic nie bedzie jechalo

> przepuszczajac kilkanastu idiotow w samochodach, ktorzy laduja sie na pasy, mogac spokojnie sie

> przed nimi zatrzymac.

ja tak właśnie robię, ze stoję i czekam aż sobie przejada, i dopiero przechodzę wtedy jak spokojnie mogę i żaden samochód nie będzie musiał zwalniać czy się dla mnie zatrzymywać. ja nie wymagam od kierowców żeby mnie przepuszczali na pasach, ba nawet głupio się czuje jak ktoś się specjalnie dla mnie zatrzymuje a za nim sznurek aut tez. mnie tam nie zbawi te 10-20-30 sec stania, a przejdę sobie za ostatnim samochodem jak już nic nie jedzie z obu stron...

uprzedzając pytania, jak jadę samochodem to staram się przepuszczać pieszych na przejściach i się dla nich zatrzymuje, może nie w każdej sytuacji (tak ja wy to robicie w Szwecji; bylem w Karlskronie to widziałem), ale bardzo często....

Napisano

> Bo tam piesi mają to ZAGWARANTOWANE w przepisach. Zrozum to.

> Zgodnie z konwecją wiedeńską, pieszy który chce przejść przez przejście ma pierwszeństwo. Stąd

> tamtejsi kierowcy się zatrzymują przed pasami. W Polsce takie prawo nie obowiązuje, jak się

> zapewne orientujesz.

> Polska konwencję wiedeńską podpisała, ale przepisy RD stanowią w tej materii inaczej. Myślę, że za

> jakiś czas UE będzie wywierać naciski do zmiany prawa, w celu jego ujednolicenia z innymi

> krajami.

Wtedy pewnie wskaźnik podskoczy do 30-40% przez pierwsze lata....

Napisano

> Co rozumiesz przez wtargnięcie na jezdnię? Wybiegnięcie zza autobusu czy przechodzenie w miejscu

> niedozwolonym? Ok. Ale w sytuacji kiedy przejście i pieszego widzisz a ten wchodzi na nie bez

> zastanowienia o wtargnięciu praktycznie nie może być mowy. Masz obowiązek jechać tak żeby

> zareagować na wypadek pieszego wchodzącego praktycznie przed maskę.

Nie zgadzam się z Tobą, nic nie usprawiedliwia wtargnięcia na jezdnię bezpośrednio pod nadjeżdżajacy pojazd, pawo działa w dwie strony tylko wtedy ma to sens. Wiele razy zdarzało mi się, że pieszy idący chodnikiem w tym samym kierunku w którym ja jadę, nagle bez ostrzeżenia robił zwrot o 90 stopni i bez spojżenia na jezdnię wchodził czy wbiegał na przejście. O takie wtargnięcia mi chodzi głównie, ale oczywiście nie tylko. Jeśli do przejścia podchodzi pieszy i widzi że jadę, jestem blisko przejścia i ładuje mi się pod koła zamiast poczekać 10 sekund (zwłaszcza w gorszą pogodę) aż przejadę, to dla mnie jest wtargniecie. Idąc Twoim torem myślenia, po mieście trzeba by pchać samochody, lub toczyć się najwyżej 5 km/h by zdążyć ,,uszanować'' prawo pieszego.

> Zazwyczaj między studzienką a krawężnikiem jest kawał zapadniętego asfaltu.

Nie koniecznie, ponadto podałem nie tylko ten przykład, może skomentuj całościowo podając rzeczowe argumenty!

> Próbowałeś się leczyć? Bo jeśli tak to pozostaje nadzieja, że doznasz urazu twarzowo czaszkowego

> owijając się wokół drzewa.

O widzę kolejny Internetowy Młody Gniewny, cwany i z wyostrzonym dowcipem. Próbowałeś kiedyś logicznie myśleć? Opisz jak było !!! Polecam, na prawdę fajna jazda!!!

> A ja nie pozdrawiam psychopatów na drogach.

Po czym wnosisz? Nie każdy jest mamałygą, są osoby mające swoje zdanie na pewne tematy, przydało by się z tym pogodzić. Mamy inne spojrzenie na pewne sprawy, a Ty już od psychopatów wyjeżdżasz, zdaje się, że inteligencją nie grzeszysz.

Napisano

Bywam pieszym i jestem kierowcą i wiem o czym piszę.

Oczywiście skutki spotkania pojazdu z pieszym są zawsze tragiczniejsze dla tego drugiego, nie ujmuje prawa pieszym na przejściach w żadnym calu. Próbuję być może w przesadny sposób pokazać, że gro winy za tak fatalny stan rzeczy w naszym kraju ponoszą piesi bez wyobraźni. Nie gloryfikuję kierowców bo wiele razy zdarzało mi się zatrzymywać przed przejściem i być wyprzedzanym czy raczej w tej sytuacji omijanym przez innego kierującego, to woła o pomstę do nieba. Zważywszy na dysproporcję ewentualnych skutków spotkania pojazdu z pieszym, powinno się wpajać od dziecka najdalej idącą ostrożność w sytuacji kiedy stajemy się pieszymi i unikać jak ognia wpajania idiotycznego nawyku w postaci ,,bezwarunkowego pierwszeństwa na przejściu dla pieszych’’

> A Ty jak widać wzór kultury na drodze

> NIKT rozsądny nie może się z tym zgodzić. Powód: skutki.

> Potrącenie pieszego na pasach kończy się śmiercią lub kalectwem.

> podczas gdy "wtargnięcie na jezdnię" skończy się dla kierowcy wyłącznie stratami materialnymi.

> Skoro tak, to dlaczego ginie tyle pieszych- masz odpowiedź na to pytanie?

> Aha, masz: bo to "motłoch"

Napisano

I o to własnie mi chodziło, każdy MUSI mieć świadomość zarówno praw jak i ,,obowiązków'' pieszego, owszem pieszy nie ma szans w zetknięciu z pojazdem z drugiej jednak strony samochód spory ciężar poruszający się z jakąś tam prędkością, biorąc pod uwagę prawa fizyki i często pogorszone warunki pogodowe, nie ma szans by zatrzymał się w miejscu.

> Ze starej fajnej książki, cytat...

> "...Takich konfliktów w ruchu drogowym występuje wiele, zwłaszcza na linii kie¬rowca

> – pieszy. A rzecz cała opiera się na licznych nie¬porozumieniach, których

> nigdy nie da się wyjaśnić do końca, ponieważ nigdzie na świecie nie ma zwyczaju szkolenia

> pieszych. Szkoli się kierowcę, i to na nim -niestety – ciąży moralna, a często i

> prawna, odpowie¬dzialność za skutki błędnego zachowania uczestników ru¬chu

> przemieszczających się na własnych nogach.

> Prawdę mówiąc, wolałbym zawsze mieć do czynienia z pieszym, który nie ma zielonego po-jęcia o

> przepisach drogowych, niż z takim, który je zna, ale błędnie interpre¬tuje. I

> bezwzględnie egzekwuje swoje rzekome prawa.

> Klasycznym przykładem jest tu zachowanie wielu lu¬dzi w rejonach przejścia dla pieszych.

> Przepisy mówią, że pieszy znajdujący się na przejściu podlega szczególnej ochronie. Ale

> jedno-cześnie obowiązuje druga zasada, za¬kazująca pieszemu wkraczania na jezdnię

> (nawet na ozna-kowanym przejściu) bezpośrednio przed nadjeżdżającym pojazdem.

> Stosując się do pierwszej z tych reguł kierowca umożliwia pieszym bezpieczne opuszczenie jezdni, na

> której się znaleźli, zanim on nadjechał bliżej. Dotyczy to głów¬nie pieszych,

> przechodzą-cych przed nami z lewej na pra¬wą stronę ulicy. Takiego pieszego widzimy z

> daleka, gdyż w czasie, kiedy on wkracza na jezdnię, my jesteśmy jesz¬cze kilkadziesiąt

> metrów od przejścia. Mamy wiele czasu na hamowanie, a najczęściej wystarczy przymknąć gaz,

> żeby płynnie „rozminąć się” z prze-chodniem. Jeśli w ta¬kiej

> sytuacji dojdzie jednak do potrącenia, wina kierow¬cy jest bezdyskusyjna.

> Prawdziwy kłopot zaczyna się w momencie, kiedy pie¬szy błędnie rozszerza zasadę

> szczegól-nej ochrony i pakuje nam się na jezdnię z prawej strony – prosto pod

> zderzak. Takie zachowanie jest sprzeczne z drugą z przytoczonych zasad i w języku prawa nazywa

> się nagłym wtargnięciem na przejście dla pieszych. A w razie wypadku czyni pie¬szego

> współwinnym i współodpowiedzialnym.

> Dlaczego współ...? Skoro gość pogwałcił przepis... Otóż dlatego właśnie, że ustawodawca poczuł się

> do obowiąz¬ku potraktowania. pieszych jako nie zawsze odpowiedzial¬nych

> uczestników ruchu. Uznając przy okazji, że nieko¬niecznie muszą oni za swoją

> ignorancję płacić śmiercią lub ka-lectwem. I określił trzecią zasadę, w myśl której kierowca

> jest zobowiązany zachować szczególną ostroż¬ność w rejonie przejścia dla pieszych.

> Wszystko to razem sprawia, że potrącając pieszego, który jawnie pogwałcił przepisy, kierowca ściąga

> jednak na siebie część odpowiedzialności.

> Krzycząca niesprawiedliwość?..."

Napisano

No proszę teraz wszyscy prymitywni, tylko on jedyny w swoim rodzaju, idealny, skromny, wyważony no cód miód.....

Aleś Ty malućki ze swoimi pierdoletami.....

> A oni nie zatrzymują się bo widzą, że Ty nie zamierzasz. Psychologia prymitywnego tłumu.

Napisano

> wszystko przez cholerne bulki

Ale masz zapłon. Przeca to wiadomo od dawna.

Czasami to nie wiadomo czy się śmiać z takich opinii czy bać się kierowców tak myślących.

Napisano

Tia, kolejna ,,trafna'' teoria.. Jakiś Ty mądry i wogóle, żeby takie trafne podsumowania pisać.

Siano we łbie to masz Ty, co napiszesz coś w tym wątku sianem trąca. Twoja analiza sytuacji jest tak trafna, jak moje kupony puszczane w totka...

> Przeczytałeś cały wątek?

> Rusz się poza granice tego smutnego kraju to zobaczysz jak w innych zachowują się piesi. Włażą pod

> samochody, wjeżdżają rowerami na przejścia, przepisów nawet nie znają. I co? Giną rzadziej bo

> kierowcy nie mają we łbach siana. Mają świadomość czym skutkuje wymuszanie swoich uprawnień za

> wszelką cenę.

Napisano

> Wtedy pewnie wskaźnik podskoczy do 30-40% przez pierwsze lata....

Podejrzewam, że możesz mieć rację. Selekcja "naturalna" może niestety mieć duży odsetek. Chyba, że policial.gif obstawią ważniejsze przejścia w tym kraju i będą pokazywać w TV spektakularne akcje karania kierowców. Także według mnie taka bezbolesna akcja zmiany prawa będzie bardzo bardzo trudna, a nawet niewykonalna.

Napisano
  • Autor

> Wiele razy zdarzało mi się, że pieszy idący chodnikiem w tym samym

> kierunku w którym ja jadę, nagle bez ostrzeżenia

> robił zwrot o 90 stopni i bez spojżenia na jezdnię wchodził czy wbiegał na przejście.

A więc jednak widziałeś pieszego zbliżającego się do pasów i nie zachowałeś należytej ostrożności cfaniaczek.gif

> O takie wtargnięcia mi chodzi głównie

A mnie chodzi o to, że wejście pieszego na przejście dla PIESZYCH nie powinno NIGDY być nazywane wtargnięciem.

To polskie kuriozum, do usunięcia którego UE prędzej czy później Polskę zmusi.

Istnienie pojęcia "wtargnięcia pieszego na przejście dla pieszych" powoduje,

że kierowcy bez wyobraźni ignorują istnienie pieszych w pobliżu przejść

i dopiero mają pretensje gdy się okazuje, że nie mieli wystarczająco dużo wyobraźni,

żeby sobie dodać: pieszy + przejście = chęć przejścia przez jezdnię.

O czym Twój i podobne wpisy dobitnie świadczą.

Napisano

> No to chyba pan instrukor się musi doszkolić lub nadinterpretuje przepisy.

no możliwe, że nieco przeinaczyłem, ale generalnie chodzi o to, że widząc pieszego na chodniku, nie muszę bezwzględnie i nagle hamować żeby go przepuścić..

a wzięło się to stąd, że rano jadąc do szkoły zatrzymałem się przed przejściem żeby sobie pieszy przeszedł(nie wchodził na jezdnię, stał kawałek od niej na chodniku), i z kumplem na drugim siedzeniu zrodziła się dyskusja, czy musiałem czy nie się zatrzymać.. (pieszy też był zdziwiony.. parę sekund się na mnie patrzył jakby UFO zobaczył, i dopiero skinął mi głową i przeszedł zlosnik.gif )

Napisano

> A więc jednak widziałeś pieszego zbliżającego się do pasów i nie zachowałeś należytej ostrożności

Z cytatu na który odpowiadasz nie wynika że działo to sie na przejściu czy też w poblizu...

> A mnie chodzi o to, że wejście pieszego na przejście dla PIESZYCH nie powinno NIGDY być nazywane

> wtargnięciem.

Może i tak,

choć z drugiej strony czy znasz jakąś statystyke jaki procent potrąceń/wypadków odbywa sie w okolicy przejścia a jaki dotyczy pijanych włażących po ciemnu na jezdnię - zwlaszcza poza miastem...

Bo pisałem powyżej że we czwartek widziałem 3 delikwentów przechodzących na ukos przez drogę ekspresową.... Wszystko w okolicy zmierzchu...

Napisano

> A więc jednak widziałeś pieszego zbliżającego się do pasów i nie zachowałeś należytej ostrożności

> A mnie chodzi o to, że wejście pieszego na przejście dla PIESZYCH nie powinno NIGDY być nazywane

> wtargnięciem.

> To polskie kuriozum, do usunięcia którego UE prędzej czy później Polskę zmusi.

> Istnienie pojęcia "wtargnięcia pieszego na przejście dla pieszych" powoduje,

> że kierowcy bez wyobraźni ignorują istnienie pieszych w pobliżu przejść

> i dopiero mają pretensje gdy się okazuje, że nie mieli wystarczająco dużo wyobraźni,

> żeby sobie dodać: pieszy + przejście = chęć przejścia przez jezdnię.

> O czym Twój i podobne wpisy dobitnie świadczą.

Zrozum, że tu nie chodzi nikomu o brak poszanowania dla pieszego facepalm%5B1%5D.gif

tylko o to, że pieszym się wydaje, że auto stanie w miejscu, bo on koniecznie chce przejść tu i teraz.. okej- ma do tego pełne prawo, ale kurka wodna trochę wyobraźni.

Jedzie auto to niech je puści albo przynajmniej poczeka i się upewni, że się zatrzyma PRZED pasami a nie NA NICH czy ZA NIMI z nim na masce.

Mamy dojść do sytuacji, że przed każdymi pasami będziemy zwalniali do 5kmph(bo przy 20 czy 30 też mu możemy zrobić kuku) bo idzie człowiek chodnikiem i skąd mogę wiedzieć, że mu się zachce przejść bez rozejrzenia się?

Od dziecka nam się wpaja "przed przejściem przez jezdnię spójrz w lewo, spójrz w prawo, spójrz w lewo- nic nie jedzie - idź" a potem się o tym zapomina i wszystko zwala na kierowców?

Napisano

> Nie tylko. Polska specjalność to wyprzedzanie na pasach na wielopasmówkach w miastach.

> To nic innego jak ryzykowanie życiem pieszych - i nic za to nie grozi!

> Dla porównania w Skandynawii można za to starcić prawo jazdy na 3 miesiące:

Od dawna jestem za podniesieniem, kary zarówno punktowej/sprawczej jak i finansowej za to wykroczenie, które uważam za najważniejsze w KD i nigdy go nie łamię...

Ale u Nas bardziej tępią pijaków.

Choć w mojej okolicy ostatnio widzę policje z lornetkami wyłapujących tych wyprzedzających na przejściu claps.gif o czym nawet już pisałem ok.gif

Napisano

> Pod względem zabitych rowerzystów Polska jest druga.

> A winne oczywiście są drogi i urzędnicy, nie ja sam.

A dlaczego zlikwidowano karte rowerową? Teraz każdy dorosły może bez żadnych uprawnień/wiedzy o ruchu drogowym wsiąść na rower i skutki widać. Poza tym pijani rowerzyści. Sam potraciłem gościa, który nie patrząc sie czy coś jedzie przejechał szose w poprzek (na wsi, w miejscu nie oznaczonym) prosto mi pod maske. Na szczęście nic mu sie nie stało (tylko się potłukł), ale niewiele brakowalo (salto przez dach auta). Policja dała mu mandat. Ale może na przyszłość się nauczy rozglądać.

Napisano
  • Autor

> Z cytatu na który odpowiadasz nie wynika że działo to sie na przejściu czy też w poblizu...

Owszem, wynika i to wyjątkowo jednoznacznie:

Quote:

> Wiele razy zdarzało mi się, że pieszy idący chodnikiem w tym samym

> kierunku w którym ja jadę, nagle bez ostrzeżenia

> robił zwrot o 90 stopni i bez spojżenia na jezdnię wchodził czy wbiegał
na przejście


Napisano

> Owszem, wynika i to wyjątkowo jednoznacznie:

OK.

Ale wracając do drugiej sprawy znasz statystykę jaki procent przypadków ma miejsce w poblizu przejscia? a jaki w warunkach że pieszy "aż się prosi " o wypadek...

Napisano

> żeby sobie dodać: pieszy + przejście = chęć przejścia przez jezdnię.

Nie wiem jak w innych krajach, ale w PL na porządku dziennym są (głównie) stare baby stojące PRZED przejściem dla pieszych przez długi czas - po prostu sobie plotkują. Jakby kurna nie mogły znaleźć innego miejsca do gadania... no.gif Powinien być jakiś zakaz wprowadzania w błąd kierowców takim zachowaniem. zlosnik.gif

Co do tematu - od jakiegoś czasu coraz częściej przepuszczam pieszych, szczególnie małe dzieci; ogólnie jakoś wyczuwam kiedy kogoś przepuścić, a kiedy niech sobie czeka - wiele razy już miałem tak, że zatrzymałem się przed przejściem, a pieszy mi macha żebym jechał albo zdziwiony shocked.gif, że go puszczam.

Pozostaje również ten strach, gdy ja się zatrzymuję, pieszy przechodzi, a na innych pasach kierowcom ani na myśl nie przejdzie, żeby też się zatrzymać. sick.gif

Napisano

> nawet jak znajda się świadkowie ze ten matoł mi wskoczył?

to znaczy jak wyskoczyl?

nabral w ulamku sekundy I predkosci kosmicznej?

jeszcze chwilke temu go nie widziales, a pozniej juz laduje pod Twoimi kolami?

wytlumacz mi, bo nie rozumiem.

W moim miescie piesi nie maja az takich mocy, zeby biegac z prekoscia swiatla

ale moze u Ciebie jest inaczej, wiec prosze wyjasnij mi jak to jest mozliwe.

Napisano

> to znaczy jak wyskoczyl?

> nabral w ulamku sekundy I predkosci kosmicznej?

> jeszcze chwilke temu go nie widziales, a pozniej juz laduje pod Twoimi kolami?

> wytlumacz mi, bo nie rozumiem.

> W moim miescie piesi nie maja az takich mocy, zeby biegac z prekoscia swiatla

> ale moze u Ciebie jest inaczej, wiec prosze wyjasnij mi jak to jest mozliwe.

Jest sobie skręt w lewo z ul. Kopcińskiego w Piłsudskiego w Łodzi. Zielone zapala się na krótko. Jadą 2 strumienie samochodów, dodatkowo czasem dla urozmaicenia tramwaj 9. I nagle juz na Piłsudskiego spośród kilkunastu osób normalnie czekających wyskakuje na przejście mając czerwone światło chłopak (student?). Dobiega do stojącego tramwaju i wskakuje. I co w tym takiego dziwacznego, że chłopak miał dobra kondycję? zlosnik.gif uważasz jego zachowanie za normalne, tak? No to gratuluję. Więcej wyjasnień nie będzie, bo nie widzę sensu

Napisano

> to znaczy jak wyskoczyl?

> nabral w ulamku sekundy I predkosci kosmicznej?

> jeszcze chwilke temu go nie widziales, a pozniej juz laduje pod Twoimi kolami?

> wytlumacz mi, bo nie rozumiem.

widzi, że pieszy stoi, kawałek od przejścia, nie zamierza wchodzić na pasy, a gdy auto już jest na tych pasach, to pieszy stwierdza, że jednak wejdzie 270751858-jezyk.gif

> W moim miescie piesi nie maja az takich mocy, zeby biegac z prekoscia swiatla

> ale moze u Ciebie jest inaczej, wiec prosze wyjasnij mi jak to jest mozliwe.

Napisano

> Nie zgadzam się z Tobą,

buu.gif

> Wiele razy zdarzało mi

> się, że pieszy idący chodnikiem w tym samym kierunku w którym ja jadę, nagle bez ostrzeżenia

> robił zwrot o 90 stopni i bez spojżenia na jezdnię wchodził czy wbiegał na przejście.

Trafiłeś na samobójcę. Zdarza się.

> O takie

> wtargnięcia mi chodzi głównie, ale oczywiście nie tylko. Jeśli do przejścia podchodzi pieszy i

> widzi że jadę, jestem blisko przejścia i ładuje mi się pod koła zamiast poczekać 10 sekund

> (zwłaszcza w gorszą pogodę) aż przejadę,

10 sekund? 50km/h to niecałe 14m/s. Sugerujesz, że pieszy będzie czekał aż panisko przejedzie 140m?

> to dla mnie jest wtargniecie. Idąc Twoim torem

> myślenia, po mieście trzeba by pchać samochody, lub toczyć się najwyżej 5 km/h by zdążyć

> ,,uszanować'' prawo pieszego.

Wystarczy patrzeć dalej niż na koniec własnego nosa.

> Nie koniecznie, ponadto podałem nie tylko ten przykład, może skomentuj całościowo podając rzeczowe

> argumenty!

Nie krzycz tyle bo dostaniesz zapalenia krtani.

> O widzę kolejny Internetowy Młody Gniewny, cwany i z wyostrzonym dowcipem. Próbowałeś kiedyś

> logicznie myśleć? Opisz jak było !!! Polecam, na prawdę fajna jazda!!!

No teraz to już się podnieciłeś. Wejdź do wanny z zimną wodą. Opadnie.

Napisano

> Tia, kolejna ,,trafna'' teoria.. Jakiś Ty mądry i wogóle, żeby takie trafne podsumowania pisać.

> Siano we łbie to masz Ty, co napiszesz coś w tym wątku sianem trąca. Twoja analiza sytuacji jest

> tak trafna, jak moje kupony puszczane w totka...

Czyli jednak spędzasz wakacje wyłącznie nad Bałtykiem.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.