Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Polska przoduje w zabijaniu pieszych i rowerzystów

Featured Replies

Napisano

> biorąc pod uwagę przepustowość naszych Polskich ulic, światła co 200m i pasy co 50m gdybym miał

> hamować przed kazdymi pasami bo ktoś stoi 5km robiłbym pewnie w godzinę

No i właśnie dlatego pieszy może sterczeć przed pasami i nikt go nie przepuści. Każdemu się spieszy, a że ponad tona żelastwa budzi respekt przed 80-kilogramowym pieszym...

Napisano

> No ale jak je zmienić?

Najlepiej byłoby uzmysłowić kierowcom co to znaczy być pieszym. Statystyczny Kowalski każdy dystans powyżej 100m musi przejechać samochodem. Więc, siłą rzeczy, nie ma pojęcia jak wygląda świat z perspektywy chodnika czy przejścia dla pieszych.

Jak to zrobić? Nie mam pojęcia. Może benzyną po 10pln/l. Chociaż wtedy Kowalski odmówi sobie nowych spodni żeby tylko nie męczyć się spacerem.

Napisano

> nie wiem jak w innych krajach, ale w PL na pewno nagminnie piesi ignoruja czerwone swiatlo...

Podobnie jak w całej Europie. Różnica jest taka, że u nas przechodzą jak nic nie jedzie. We Włoszech, w Gracji, Hiszpanii czy Portugalii, szczególnie w miastach łażą między jadącymi samochodami.

Napisano

No to ja tez wrzuce swoje 3 grosze, na temat roznic miedzy Polska a Irlandia pod tym wzgledem.

Jak w Polsce jest kazdy wie.

W Irlandii mamy ogola zasade, ze jesli kierowca potraci pieszego, to zawsze bedzie jego wina. Oczywiscie w roznych okolicznosciach, moze zostac orzekniete, ze pieszy przyczynil sie do tego, czyniac w jakimstam procencie oboje (kierowce oraz pieszego) wspolwinnymi, co oczywiscie przelozy sie na wysokosci odszkodowania jaka pieszy dostanie, lecz tak czy siak wina kierowcy jest zawsze niepodwazalna, nawet jesli pieszy mu wyskoczyl prosto pod kola.

Tyle teorii. A w praktyce wyglada to tak, ze zarowno kierowcy oraz piesi raczej ze soba wspolpracuja.

Tzn w misatach piesi przechodza przez ulice wszedzie i zawsze. Na przejsciach, poza nimi, nie patrza czy maja zielone czy czerwone swiatlo, itp itd. Jednak raczej kazdy zachowuje zdrowy rozsadek rozglada sie i bezposrednio pod jadacy samochod nikt nie wchodzi - przynajmniej nie na tyle aby zmusic kierowce do wciskania hamulca do dna. Zato tez z drugiej strony, jak kierowca widzi pieszego na ulicy, to hamuje, a nie tak jak w Polsce jedzie dalej i liczy na to, ze to pieszy zdazy przejsc. To czy to jest na przejsciu czy poza nim lub jakie swiatlo mial pieszy, nie ma tutaj zadnego znaczenia. Ogolnie brak jest tego polskiego przekonania o pierwszenstwie, zawrowno ze strony kierowcow jak i pieszych. Tzn pieszy raczej nie wyjdzie na ulice nawet na przejsciu jesli przy zielonym swietle, jesli widzi, ze droga jedziesz szybko samochod. I tak samo w druga strone, jesli kierowca widzi przechodzacego pieszego, nawet na srodku najbardziej ruchliwego skrzyzowania, to zwolni i go przepusci.

Poza miastami po wioskach ogolnie pieszych jest bardzo malo. Raczej kazdy jezdzi samochodem a nie spaceruje wzdluz drogi tak jak to czesto bywa w Polsce. Jednak jesli juz sie zdazy taki turysta, to zazwyczaj jest dobrze wyposazony (wieczorem i w nocy kamizelka, latarka, itp). Drogi sa straszliwie waskie, obwodnic brak. Ogolnie sytuacja drogowa duzo gorsza niz w Polsce. Mimo tego jednak ilosc zabitych pieszych jest marginalna.

Mam wrazenie, ze gdyby polskich kierowcow nagle wrzucic na ulce Dublina, i zostawic tam lokalnych pieszych, to w przeciagu tygodnia wszyscy zostaliby pozabijani.

Podobnie w druga strone. Jesli by polskich pieszych wrzucic do Dublina i zostawic lokalnych kierowcow, to tez sporo pieszych by odpadlo (chocby ze wzgledu na to ze by przechodzili na zielonym na przejsciu, bez patrzenia - bo maja pierwszenstwo).

Napisano

> W Irlandii mamy ogola zasade, ze jesli kierowca potraci pieszego, to zawsze bedzie jego wina.

> Oczywiscie w roznych okolicznosciach, moze zostac orzekniete, ze pieszy przyczynil sie do

> tego, czyniac w jakimstam procencie oboje (kierowce oraz pieszego) wspolwinnymi, co oczywiscie

> przelozy sie na wysokosci odszkodowania jaka pieszy dostanie, lecz tak czy siak wina kierowcy

> jest zawsze niepodwazalna, nawet jesli pieszy mu wyskoczyl prosto pod kola.

We Włoszech jest podobnie.

> Tzn w misatach piesi przechodza przez ulice wszedzie i zawsze. Na przejsciach, poza nimi, nie

> patrza czy maja zielone czy czerwone swiatlo, itp itd. Jednak raczej kazdy zachowuje zdrowy

> rozsadek rozglada sie i bezposrednio pod jadacy samochod nikt nie wchodzi - przynajmniej nie

> na tyle aby zmusic kierowce do wciskania hamulca do dna. Zato tez z drugiej strony, jak

> kierowca widzi pieszego na ulicy, to hamuje

Myślę jednak, że takie wymuszenie zachowania się kierowców MUSI jednak być podparte odpowiednim paragrafem w KRD, bo inaczej nic z tego. Zmieńmy prawo i od dnia tego i tego wprowadźmy je w życie i respektujmy.

Do tego trzeba również pamiętać o konieczności edukacji jednej i drugiej strony.

> Mam wrazenie, ze gdyby polskich kierowcow nagle wrzucic na ulce Dublina, i zostawic tam lokalnych

> pieszych, to w przeciagu tygodnia wszyscy zostaliby pozabijani.

> Podobnie w druga strone. Jesli by polskich pieszych wrzucic do Dublina i zostawic lokalnych

> kierowcow, to tez sporo pieszych by odpadlo (chocby ze wzgledu na to ze by przechodzili na

> zielonym na przejsciu, bez patrzenia - bo maja pierwszenstwo).

Ale musisz przyznać, że w IRL wariatów nie brakuje, jazda na dwóch gazach, przejazdy przez środek ronda itp. nie brakuje.

Napisano

Ale uważasz serio, że nieuniknione przypisywanie winy kierowcy w razie jakiegokolwiek zdarzenia jest słuszne? Przecież to zaprzeczenie chociażby sławetnego domniemania niewinności.

Napisano

Staram się zawsze przepuszczać pieszych jak widzę gdy stoją i chcą przejść lub widać, że zbliżają się do przejścia.

Jedną rzecz zauważyłem.

W około 90% przypadków gdy zatrzymam się i przepuszczam pieszego to obojętnie kto by to był to kiwnie głową lub ręką w geście podziękowania.

Nawet raz jeden "dres" machną swoją wielką łapą i podziękował.

zlosnik.gif

Napisano
  • Autor

> We Włoszech jest podobnie.

Chyba w większości krajów.

Potem kierowca ma ewentualnie prawo domagać się odszkodowania od pieszego,

ale na drodze procesu cywilnego.

> Ale musisz przyznać, że w IRL wariatów nie brakuje, jazda na dwóch gazach, przejazdy przez środek

> ronda itp. nie brakuje.

Tylko że jaką granicę promili oni tam mają? 0,8?

Więc polską miarką mierząc pewnie byłoby tam 90% "pijaków" hehe.gif

a wypadków mają i tak mniej. To pewnie cud skromny.gif

Napisano

> Staram się zawsze przepuszczać pieszych jak widzę gdy stoją i chcą przejść lub widać, że zbliżają

> się do przejścia.

> Jedną rzecz zauważyłem.

> W około 90% przypadków gdy zatrzymam się i przepuszczam pieszego to obojętnie kto by to był to

> kiwnie głową lub ręką w geście podziękowania.

> Nawet raz jeden "dres" machną swoją wielką łapą i podziękował.

Uprzejmości nigdy za wiele...

Raz pamiętam, jak jeździłem tico zatrzymałem się przepuścić dziadka, babcię i wnuczka. Dziadek strasznie się wiercił przed przejściem, bo nikt ich nie przepuścił. Postanowiłem zrobić dobry uczynek i zatrzymałem się, gestem ręki zaprosiłem do przejścia przez pasy. Cała trójka zaczęła przechodzić i wtedy usłyszałem taką zj#&ę od dziadka, a laską to mało mi szyby nie rozwalił. Zaparkowałem auto kilkanaście metrów dalej i poszedłem za dziadkiem do sklepu i zapytałem o co mu chodziło. Dowiedziałem się przy wymachującej lasce, że za szybko jechałem. Od babki też mi się dostało: Młody człowieku, jak ty się zachowujesz???

Napisano
  • Autor

> Uprzejmości nigdy za wiele...

> Raz pamiętam, jak jeździłem tico zatrzymałem się przepuścić dziadka, babcię i wnuczka. Dziadek

> strasznie się wiercił przed przejściem, bo nikt ich nie przepuścił. Postanowiłem zrobić dobry

> uczynek i zatrzymałem się, gestem ręki zaprosiłem do przejścia przez pasy. Cała trójka zaczęła

> przechodzić i wtedy usłyszałem taką zj#&ę od dziadka, a laską to mało mi szyby nie

> rozwalił. Zaparkowałem auto kilkanaście metrów dalej i poszedłem za dziadkiem do sklepu i

> zapytałem o co mu chodziło. Dowiedziałem się przy wymachującej lasce, że za szybko jechałem.

> Od babki też mi się dostało: Młody człowieku, jak ty się zachowujesz???

Wyżył się na Tobie za wszystkich innych kierowców. Ale myślę że Sam o tym wiesz wink.gif

Napisano

Siedzę sobie właśnie od tygodnia w Nowym Jorku i chyba jako jedyny stoję na przejściu dla pieszych na czerwonym świetle. Ludzie wręcz się dziwnie patrzą na innych, którzy ma każdym skrzyżowaniu czekają na zielone.Bieganie między autami to chyba sport lokalny. Nie wiem ile tutaj pieszych ginie, ale póki co żadnego wypadku nie widziałem. Nie wiem też jaki wniosek z tego, może ktoś pomoże?

Napisano

> Może Cię zdziwię, ale odrobinę się z Tobą zgadzam.

> Jednak nie wynaleziono lepszego sposobu na ocalenie pieszych, niż przerzucenie części

> odpowiedzialności za ich życie na kierowców.

Części może tak. Ale fizyki żadne przepisy nie zmienią. Jak Ci pieszy wejdzie prosto pod koła metr przed maską to niezależnie od prędkości go walniesz.

Wprowadzenie takiego przepisu w Polsce zaraz by się skończyło drastycznym wzrostem wypadków z udziałem pieszych.

Krawiec

Napisano

Jak już napisałem. Nie zależnie ile jedziesz jak Ci pieszy wlezie metr przed maską to sie nie zatrzymasz. Wg. tego prędkość jazdy w obrębie pieszego wynosić powinna 0.

Krawiec

Napisano

> Jak już napisałem. Nie zależnie ile jedziesz jak Ci pieszy wlezie metr przed maską to sie nie

> zatrzymasz. Wg. tego prędkość jazdy w obrębie pieszego wynosić powinna 0.

> Krawiec

ale nawet wtedy pieszy może Ci wbiec na auto, obić sobie nogę albo potknać się i głową wycedzić w maskę.. i to też wina kierowcy stojącego na drodze piechura 270751858-jezyk.gif

Napisano

> Ale uważasz serio, że nieuniknione przypisywanie winy kierowcy w razie jakiegokolwiek zdarzenia

> jest słuszne? Przecież to zaprzeczenie chociażby sławetnego domniemania niewinności.

W prawie anglosaskim nie ma czegoś takiego.

Napisano

Zwłaszcza jak jest nawalony...

A właśnie. W KRK był przypadek odebrania prawa jazdy pijanemu pieszemu...

Krawiec

Napisano
  • Autor

> Jak już napisałem. Nie zależnie ile jedziesz jak Ci pieszy wlezie metr przed maską to sie nie

> zatrzymasz. Wg. tego prędkość jazdy w obrębie pieszego wynosić powinna 0.

Wiesz gdzie znajduje się błąd w Twoim rozumowaniu?

Na tym "przysłowiowym" metrze przed maską.

Bo pieszy extremalnie rzadko jest niewidzialny zanim go będziesz miał tak blisko.

Jako kierowca musisz się po prostu spodziewać, że ci wejdzie pod koła i koniec.

A spodziewać się to m.in. ograniczyć prędkośc tak, żeby być w stanie wyhamować.

Wiadomo, że to tylko teoria i w praktyce wypadków nie unikniesz. Ale unikniesz wypadków śmiertelnych- i o to chodzi.

Napisano
  • Autor

> Zwłaszcza jak jest nawalony...

> A właśnie. W KRK był przypadek odebrania prawa jazdy pijanemu pieszemu...

A karty pływackiej mu nie odebrali? Rybackiej? A może członkowskiej do biblioteki? hehe.gif

Napisano

> Podnieść jak UE zaleca do 0,5 i hokus-pokus nagle większość "pijaków" zniknie.

Jak również większość sukcesów w walce z "mordercami" 270751858-jezyk.gif i trzeba się będzie przerzucić na robienie jakichś innych statystyk wink.gif

Napisano

Czytam sobie ten wątek i widzę że większość skupiła się tu na ruchu miejskim i przechodzeniu pieszych przez drogę. Zgadzam się, że nie jest z tym w naszym kraju dobrze, o czym każdy może się przekonać - wystarczy pobyć trochę tym pieszym i od razu widać jak długo trzeba stać zanim ktoś się zatrzyma.

Niemniej jednak nie uważam że wszystko co na "cywilizowanym zachodzie" jest z automatu dobre. Moim zdaniem przechodzenie na czerwonym, wchodzenie pod samochody nie patrząc czy zdąży się zatrzymać itp. przypadki opisywane tutaj jako norma na zachodzie oraz obarczanie całą winą tylko kierowcy w każdej praktycznie sytuacji są równie patologiczne jak konieczność czekania w nieskończoność na kogoś, kto się zatrzyma a na pewno bardziej niebezpieczne.

Ja uważam, że zarówno kierujący jak i pieszy powinni mieć swoje prawa i obowiązki (tak, uważam że zapis o "wtargnięciu na jezdnię" w polskich warunkach i przy polskiej mentalności jest jak najbardziej potrzebny. Zdziwilibyście się jak wiele osób nie będących kierowcami ma zaburzoną świadomość o tym ile auto potrzebuje czasu do zatrzymania). Jak jest czerwone, to pieszy stoi - tak samo jak na swoim czerwonym ma stać samochód i jeśli idzie, to znaczy że łamie prawo, postępuje źle i w razie czego on jest winnym. Jestem przeciwnikiem robienia z niektórych uczestników ruchu "świętych krów".

Ale nie o tym chciałem.

Chciałem zwrócić uwagę, że - przynajmniej według mnie - większość śmiertelnych potrąceń nie ma jednak miejsca w miastach a poza nimi, na często nieoświetlonych drogach bez pobocza. Sam kiedyś miałem taki przypadek, że jadąc w nocy poza terenem zabudowanym w ostatniej praktycznie chwili zauważyłem grupę ubranych na ciemno/szaro, sam nie wiem - praktycznie nie widocznych pieszych idących całą szerokością prawego pasa w kierunku jazdy. Dobrze że nie jechałem wtedy tych dozwolonych 90km/h tylko wolniej i z przeciwka nic nie jechało, bo... no cóż, byłaby masakra.

Tak więc zmierzam do tego, że infrastruktura drogowa oraz same nawyki pieszych też mają duże (jeśli nie bardzo duże) znaczenie jeśli chodzi o te śmiertelne wypadki. Nie ma u nas nawyku - w przypadku poruszania się w nocy posiadania przy sobie jakiegoś elementu odblaskowego. Nie wiem czy to obciach, czy brak myślenia? W każdym razie jadąc przez Litwę, praktycznie każdy mijany na drogach podmiejskich pieszy (fakt że nie były to tłumy) miał jakiś element odblaskowy. Tak samo na Łotwie - zwróciłem uwagę, że bardzo wiele np. kobiet ma do torebek na stałe przyczepiony jakiś element odblaskowy. Czyżby tam nie było to obciachem?

Tak więc nie zwalałbym winy tylko na kierowców, bo tutaj potrzebna jest symbioza i zrozumienie dwóch stron. Pieszy powinien zadbać o swoje bezpieczeństwo a kierowcy powinni wczuć się w sytuację pieszych stojących przez wieczność przed przejściem.

Amen wink.gif

Napisano

> Moim zdaniem wiele szkody robi zaniżona w Polsce granica promili do 0,2

> na którą łapią się "wczorajsi".

> W Polsce nie zdajecie sobie nawet sprawy, że mało który kraj ma tak niską granicę!

Chorwacja 0,0;

Czechy 0,0;

Estonia 0,0;

Litwa 0,0;

Rumunia 0,0;

Słowacja 0,0;

Węgry 0,0;

Chyba jednak tam nie łapią z tego powodu znacznie więcej pijanych w przeliczeniu, niż u nas.

> Podnieść jak UE zaleca do 0,5 i hokus-pokus nagle większość "pijaków" zniknie.

Nie zniknie, po prostu będzie piło więcej i dalej jeździło. Nie w cyferkach rzecz, a w podejściu i zrozumieniu, że alkohol w jeździe nie pomaga. Chociaż... nasi kierowcy po trzeźwemu tez potrafią spowodować więcej szkód, niż Irlandczycy, którzy mają dopuszczalne 0,8.

Napisano

> Nie zniknie, po prostu będzie piło więcej i dalej jeździło. Nie w cyferkach rzecz, a w podejściu i

> zrozumieniu, że alkohol w jeździe nie pomaga.

A moim zdaniem problem jednak w takim przypadku by się zmniejszył, bo podejrzewam, że bardzo wielu "pijaków morderców" łapanych w Polsce to tzw. "wczorajsi", którzy większego zagrożenia nie powodują.

Ja naprawdę przez tyle lat jeżdżenia po drogach może na jednej ręce mógłbym policzyć pijaków jeżdżących zygzakiem, których widziałem - a może było ich jeszcze mniej?

Prawda jest taka, że po podwyższeniu limitu, ci którzy wsiadają po kielichu i tak będą wsiadać nadal, ale spadnie liczba "wczorajszych".

Ale to temat na inną dyskusję, która zresztą niedawno miała tu miejsce wink.gif

Napisano

> Siedzę sobie właśnie od tygodnia w Nowym Jorku i chyba jako jedyny stoję na przejściu dla pieszych

> na czerwonym świetle. Ludzie wręcz się dziwnie patrzą na innych, którzy ma każdym skrzyżowaniu

> czekają na zielone.Bieganie między autami to chyba sport lokalny. Nie wiem ile tutaj pieszych

> ginie, ale póki co żadnego wypadku nie widziałem. Nie wiem też jaki wniosek z tego, może ktoś

> pomoże?

Wychodzi na to, że władze powinny wyznaczać jedyną słuszną ideę typu "nie przeszkadzać", a wszystko się jakoś będzie kręcić z pożytkiem dla każdego.

We wszystkim oczywiście nie da się pofolgować ale z częścią zasad na pewno.

zlosnik.gif

Napisano

> A winne oczywiście są drogi i urzędnicy, nie ja sam.

> Bo "ja tak dobrze jeżdżę i nawet kiedyś przepuściłem pieszego jak nie musiałem"

Oczywiście, że tak. Nieraz widuję rowerzystów jadących ulicą z ograniczeniem do 70, bo obok ścieżka polbrukiem wyłożona albo zwyczajnie nie zna przepisów.

Napisano

> Masz obowiązek zachować szczególną ostrożność przy przejściu dla pieszych.

> Oznacza to, ze masz jechać tak, żeby być w stanie się zatrzymać jeśli pieszy "wtargnie" na pasy

tak czyli mam jechac 5km/h bo na maskę może mi wskoczyć przechodzień facepalm%5B1%5D.gif

Napisano

> Od babki też mi się dostało: Młody człowieku, jak ty się zachowujesz???

Standard, na stare lata włącza się ludziom "starszyzna mode"

Napisano

> Masz obowiązek zachować szczególną ostrożność przy przejściu dla pieszych.

> Oznacza to, ze masz jechać tak, żeby być w stanie się zatrzymać jeśli pieszy "wtargnie" na pasy

widze że chcesz fizykę oszukać hehe.gif

Napisano

> Myślę, że takiej statystyki nikt nie robi, a jak robi to nie chce ujawnić. Chętnie bym taką analizę

> zobaczył.

> Ale przyznasz, że porównanie myślenia i reagowania gościa nawalonego jak autobus idącego do domu

> wieczorem wioską (dobrze, że buty znają drogę na pamięć) a jakiejś laski (trzeźwej) powinno

> być diametralnie różne. A ja śmiem twierdzić, że jest o zgrozo takie samo.

Zgadzam się w pełni waytogo.gif

Napisano

> albo nieoświetlone konie...

niestety zaprzęgi konne i nieoświetlone traktory też czasem spotykam grinser006.gif

Napisano
  • Autor

> Chorwacja 0,0;

> Czechy 0,0;

> Estonia 0,0;

> Litwa 0,0;

> Rumunia 0,0;

> Słowacja 0,0;

> Węgry 0,0;

> Chyba jednak tam nie łapią z tego powodu znacznie więcej pijanych w przeliczeniu, niż u nas.

W Chorwacji już od wielu lat nie ma 0,0 - podnieśli bo stwierdzili jak idiotyczne jest zupełne zero.

Reszty krajów ne chce mi się sprawdzać, ale zauważ że to wszystko bidna postkomuna.

Napisano
  • Autor

> Wychodzi na to, że władze powinny wyznaczać jedyną słuszną ideę typu "nie przeszkadzać", a wszystko

> się jakoś będzie kręcić z pożytkiem dla każdego.

> We wszystkim oczywiście nie da się pofolgować ale z częścią zasad na pewno.

Byłem w paru krajach Azji i tak właśnie tam wygląda ruch- totalna symbioza.

Czy to Indie, Sri Lanka, Wietnam czy Kambodża - pieszy po prostu wychodzi na ulicę i wszyscy go omijają, jak łowica ryb omija rafę - dosłownie.

Tak samo pojazd włączający się do ruchu albo wyjeżdżający z ulicy którą my uznalibyśmy za podporządkowaną:

po prostu wyjeżdża na główną, ruchliwą drogę nawet nie patrząc. A reszta go omija.

I co? I to DZIAŁA! yikes.gif

Druga strona medalu jest taka, że 100 km jedzie się w 4 godziny - bo taki jest wymóg tego systemu.

Bardzo niska prędkość żeby móc wyhamować, gdy

ktoś zrobi coś, co my tu w Europie uznalibyśmy za głupie lub samobójcze.

I tak się właśnie jeździ w dużej części Azji. Czy coś z tego dałoby się użyć w Europie? Bardzo wątpię.

Napisano
  • Autor

> widze że chcesz fizykę oszukać

Raczej przysporzyć pracy Twojemu okuliście zlosnik.gif

Pisałem o tym, że pieszy nie jest niewidzialny. Widzisz go = spodziewasz się że wyjdzie na ulicę.

Proste jak budowa cepa.

Napisano
  • Autor

> tak czyli mam jechac 5km/h bo na maskę może mi wskoczyć przechodzień

Jeśli go nie chcesz okaleczyć lub zabić to TAK !

Ale wystarczy jechać tak, żeby wyhamować. Z 5 km/h jaką masz drogę

hamowania, 20 cm? To nie zauważysz pieszego wcześniej? biglaugh.gif

Przy 50 km/h masz drogę hamowania około 25 m. Nie widzisz tak daleko? cfaniaczek.gif

Napisano

> Byłem w paru krajach Azji i tak właśnie tam wygląda ruch- totalna symbioza.

> Czy to Indie, Sri Lanka, Wietnam czy Kambodża - pieszy po prostu wychodzi na ulicę i wszyscy go

> omijają, jak łowica ryb omija rafę - dosłownie.

> Tak samo pojazd włączający się do ruchu albo wyjeżdżający z ulicy którą my uznalibyśmy za

> podporządkowaną:

> po prostu wyjeżdża na główną, ruchliwą drogę nawet nie patrząc. A reszta go omija.

> I co? I to DZIAŁA!

> Druga strona medalu jest taka, że 100 km jedzie się w 4 godziny - bo taki jest wymóg tego systemu.

> Bardzo niska prędkość żeby móc wyhamować, gdy

> ktoś zrobi coś, co my tu w Europie uznalibyśmy za głupie lub samobójcze.

> I tak się właśnie jeździ w dużej części Azji. Czy coś z tego dałoby się użyć w Europie? Bardzo

> wątpię.

Ja też wątpię. U nas jakby z dnia na dzień zaczęło się tak dziać jak tam, to nie tylko blacharze nie nadążaliby z robotą.

Napisano
  • Autor

> Ja też wątpię. U nas jakby z dnia na dzień zaczęło się tak dziać jak tam, to nie tylko blacharze

> nie nadążaliby z robotą.

W tych krajach nie bez powodu białym wynajmują auto tylko z kierowcą.

Napisano

> Jeśli go nie chcesz okaleczyć lub zabić to TAK !

> Ale wystarczy jechać tak, żeby wyhamować. Z 5 km/h jaką masz drogę

> hamowania, 20 cm? To nie zauważysz pieszego wcześniej?

> Przy 50 km/h masz drogę hamowania około 25 m. Nie widzisz tak daleko?

Sorry, ale już nie mogę znieść tych bredni. Jakoś nie ustosunkowałeś się do moich argumentów, poza tym, że zarzuciłeś mi faszyzm (co akurat bliższe jest osobie będącej w stanie dłużej wytrzymać w Szwecji)...

Poza tym skoro nawołujesz do tak świętobliwego jeżdżenia to może zwróć swe szlachetne oblicze na filmik, który masz w swoim podpisie i wytłumacz, czemu tak praworządny obywatel rozpędza się do 100 na 70-tce. I ciesz się, że żaden jeszcze 'praworządniejszy' Szwed nie doniósł na Ciebie na policję... zlosnik.gif

Zrozum, że nigdy nie ma takiego wypadku, w którym nie da się przypisać komuś choćby pośrednio winy. Jak się stukniesz kolanem o biurko to też przy odrobinie zachodu winny się znajdzie. Mówisz o ochronie ludzkiego życia - a spieprzenie kierowcy życia, który jechał ostrożnie (ale nie panicznie ostrożnie - czyli dopasował swoje zachowanie do realnego, a nie maksymalnego poziomu zagrożenia) jest już OK?

Takie pomysły robienia z pieszych świętych krów mogą zrodzić się tylko w głowie pomyleńca, rzekłbym nawet, że odgórne przypisywanie winy jest sprzeczne z prawami człowieka. I mówię to jako zarówno zmotoryzowany, jak i często pieszy i rowerzysta. Człowiek nie jest bydłem, któremu należy wytyczyć ścieżkę i poganiać elektrycznym pastuchem.

Napisano
  • Autor

> Sorry, ale już nie mogę znieść tych bredni. Jakoś nie ustosunkowałeś się do moich argumentów, poza

> tym, że zarzuciłeś mi faszyzm (co akurat bliższe jest osobie będącej w stanie dłużej wytrzymać

> w Szwecji)...

Rozumiem. Też bym nie mógł ze sobą wytrzymać gdybym tak bredził smirk.gif

> Poza tym skoro nawołujesz do tak świętobliwego jeżdżenia

Pisałem jasno i wyraźnie że nie jeżdżę powoli.

Niejedokrotnie tu pisałem, że prędkość przekraczam niemal ZAWSZE.

Ale nie przeszkadza mi to w szanowaniu pieszych.

I tak zauważam poprawę w narodzie, bo z 10 lat temu większość odpowiedzi na tym forum była taka jak twoje.

Teraz tacy jak Ty są na wymarciu ok.gif

> Zrozum, że nigdy nie ma takiego wypadku, w którym nie da się przypisać komuś choćby pośrednio winy.

Ja nawet posunę się dalej, nigdy nie masz takiego wypadku, żebyś sam sobie nie mógł przypisać winy.

Tak zdroworozsądkowo, a nie wg przepisów. Tylko ten zdrowy rozsądek trzeba mieć.

> Jak się stukniesz kolanem o biurko to też przy odrobinie zachodu winny się znajdzie. Mówisz o

> ochronie ludzkiego życia - a spieprzenie kierowcy życia, który jechał ostrożnie (ale nie

> panicznie ostrożnie - czyli dopasował swoje zachowanie do realnego, a nie maksymalnego poziomu

> zagrożenia) jest już OK?

Bo pieszy głową wygiął kierowcy blachę w jego bolidzie? Weź pomyśl zanim napiszesz

> Takie pomysły robienia z pieszych świętych krów mogą zrodzić się tylko w głowie pomyleńca,

Zaczynasz posuwać się za daleko czerwona.gif

Napisano

> Rozumiem. Też bym nie mógł ze sobą wytrzymać gdybym tak bredził

Po raz kolejny omijasz część argumentów i bawisz się słowami.

> Pisałem jasno i wyraźnie że nie jeżdżę powoli.

> Niejedokrotnie tu pisałem, że prędkość przekraczam niemal ZAWSZE.

A co będzie jak następnym krokiem jakiegoś mądrego człowieka stanie się ukręcanie wora przekraczającym prędkość? To świętobliwym można być wybiórczo? Szanować pieszych, ale już przepisów nie? To zwykła dwulicowość.

> Ale nie przeszkadza mi to w szanowaniu pieszych.

Ale ja szanuję pieszych. Myślę, że spokojnie jestem w górnym kwartylu uprzejmości na drodze. Podobnie szanuję kierowców, rowerzystów i zakonnice na hulajnodze. Nie widzę jednak powodu, abym będąc w danym momencie kierowcą miał być dodatkowo kozłem ofiarnym. Bo był wypadek i przecież komuś wina musi być przypisana!

> I tak zauważam poprawę w narodzie, bo z 10 lat temu większość odpowiedzi na tym forum była taka jak

> twoje.

> Teraz tacy jak Ty są na wymarciu

To przykre, że zdolność do racjonalnego myślenia jest na wymarciu.

> Ja nawet posunę się dalej, nigdy nie masz takiego wypadku, żebyś sam sobie nie mógł przypisać winy.

Owszem, w każdym wypadku można powiedzieć, że gdybym nie wyjechał... gdybym się nie urodził... gdyby nie było Wielkiego Wybuchu... Ale to zazwyczaj brednie.

> Tak zdroworozsądkowo, a nie wg przepisów. Tylko ten zdrowy rozsądek trzeba mieć.

> Bo pieszy głową wygiął kierowcy blachę w jego bolidzie? Weź pomyśl zanim napiszesz

> Zaczynasz posuwać się za daleko

Te klapki to z oczu pewnie już ci nie spadną. Już ci napisałem, że poza obarczeniem winą kierowcy za każde zdarzenie a przyzwoleniem na mordowanie pieszych są postawy pośrednie. Ale wpadłem w pułapkę dyskusji z fanatykiem, teraz już rozumiem.

Edit:

BTW, cierpisz aż na tak wielką megalomanię, że obelgę o pomyleńcu przypisałeś sobie? No chyba, że to rzeczywiście ty wymyśliłeś ten cały cyrk z pieszymi-władcami szos i cię nie doceniłem. zlosnik.gif

Napisano

> Raczej przysporzyć pracy Twojemu okuliście

> Pisałem o tym, że pieszy nie jest niewidzialny. Widzisz go = spodziewasz się że wyjdzie na ulicę.

> Proste jak budowa cepa.

pieszy nie ma prawa wejsc mi przed maske kiedy mu sie to podoba

Napisano

> Rozumiem. Też bym nie mógł ze sobą ...

Ze tez ci sie chce... hehe.gif

Jak czytam te wszystkie wymowki, ze infrastruktura, ze stada pieszych wyskakuja z nienacka, ze panowie kierowcy musieli by jechac dluzej.

Normalnie wszystko, tylko nie brak kultury.

Mieszkam w szewdzkiej miescinie od pol roku i dlugo sie uczylem wchodzenia na pasy prawie bezposrednio przed jadace auto a nawet ciezarowke.

Wczesniej stalem posluszny na chodniku i wszyscy inni piesi zostawiali mnie w tyle.

Tu pasy to swietosc, to fragment chodnika na ktorym kierowca jest gosciem.

Kierowcy zawsze zatrzymuja sie, jak widza kogos obok pasow.

Pod tym wzgledem Szwecje powonalbym do Szwajcarii i miasteczek w zachodnich landach Niemiec.

W UK, Francji i Hiszpanii jest troche gorzej a w Polsce pieszy jest nikim.

Obawiam, sie ze nikogo z oponentow kultury nie nauczysz, a wystarczyloby aby policja zaczala masowo karac kierowcow za wymuszanie pierwszenstwa na pasach.

Napisano

> pieszy nie ma prawa wejsc mi przed maske kiedy mu sie to podoba

Racja, na czerowonym swietle, wybiegajac na jezdnie, rzucajac sie znienacka na droge z krzakow, nie ma prawa.

Ale jezeli doszedl do pasow spokojnym krokiem i calkowicie widoczny, powinien byc w stanie spokojnie przejsc po swoich pasach.

No chyba ze prowadzisz pojazd uprzywilejowany...

Napisano

Pleciesz trzy po trzy, to zwyczajowo piesi chodzą jak święte krowy, traktując jezdnie jak deptak w Ciechocinku.

Jestem dobrym kierowcą, jeżdżę od wielu lat i jedyny wypadek, jaki miałem spowodował pijany policjant (nie było gdzie uciekać, bo ustrzelił mnie w tunelu). Zawsze staram się być kulturalny na drodze, zatrzymuję się przed przejściami itp. Wiele razy też trąbię na CIELAKÓW, którzy zapomnieli, że to ich życie i z samochodem nie wygrają. Jestem z Piekar Śląskich wystarczy się tam przejechać główną ulicą Bytomską w godzinach szczytu by zrozumieć, że piesi to zwykły MOTŁOCH bez wyobraźni. Dziwię się najbardziej tym, którzy na co dzień są kierowcami, wysiadając z samochodu doznają amnezji połączonej z epilepsją, włażą na drogę jak i kiedy chcą. Przepisy są właściwe, wtargnięcie na jezdnię powinno być karane równie surowo, co potrącenie pieszego na przejściu. Być może wtedy duża część z nas przestała by udawać nieśmiertelnych !

O rowerzystach to nawet nie chce mi się pisać, nagminnie omijają studzienki w jezdni lewą stroną, kiedy po prawej spokojnie dali by radę, wskakują z chodnika na jezdnię nie patrząc wogóle czy coś po niej jedzie. Wyjeżdżanie na skrzyżowaniu z wymuszeniem pierwszeństwa (bo jestem na rowerze pewnie mnie ominie) to już wręcz tradycja. Powiedziałem sobie, ok zobaczymy kto wygra i gdyby tylko nie było mi żal samochodu dawno bym już któregoś PAJACA CYKLISTĘ bez rozumu przewiózł na masce kilka metrów, później jeszcze doznałby wypadku stojąc z urazem twarzowo czaszkowym.

Pozdrawiam Wszystkich trzeźwo myślących.

> Wg wczorajszych wiadomości w TVN Turbo, w Polsce ginie aż 20% pieszych w UE

> Tym samym Polska tradycyjnie przoduje w Europie.

> To może wreszcie pora zlikwidować to kuriozalne na skalę europejską pojęcie "wtargnięcia pieszego

> na jezdnię"?

> Moim zdaniem to właśnie przez nie kierowcy w Polsce za dużo sobie pozwalają względem pieszych

> i w porównaniu do innych krajów zwyczajnie mają ich w... nie szanują.

> Pod względem zabitych rowerzystów Polska jest druga.

> Pierwsza Dania. Ale już w przeliczeniu na ogólną liczbę rowerzystów Polska oczywiście prowadzi i to

> z wielką przewagą.

> Brawo rekordziści

> A winne oczywiście są drogi i urzędnicy, nie ja sam.

> Bo "ja tak dobrze jeżdżę i nawet kiedyś przepuściłem pieszego jak nie musiałem"

Napisano

> Jeśli go nie chcesz okaleczyć lub zabić to TAK !

> Ale wystarczy jechać tak, żeby wyhamować. Z 5 km/h jaką masz drogę

> hamowania, 20 cm? To nie zauważysz pieszego wcześniej?

> Przy 50 km/h masz drogę hamowania około 25 m. Nie widzisz tak daleko?

Widze i to wiele dalej ale co z tego? Skoro widziałem grupę (dużą) ludzi czekających sobie na swoje zielone światło a z tej grupy prawie rzuciła się na maskę starsza pani smirk.gif

tak mogłem zamiast 40km/h jechać 10km/h ale do wypadku i tak by pewnie doszło.

Wiec nie chrzań mi że kierowca jest zawsze odpowiedzialny za wypadek palacz.gif

Napisano

> Ja też wątpię. U nas jakby z dnia na dzień zaczęło się tak dziać jak tam, to nie tylko blacharze

> nie nadążaliby z robotą.

Wiele przykładów można znaleźć na filmach pokazujących ruch uliczny w Rosji.

Napisano

Ja nie twierdze ze piszy jest niewidoczny. Piesi są doskonale widoczni w 99% przypadków w dzień. W nocy po za miastem to już tak różowo nie jest. Tylko czasami jest nieprzewidywalny. Wyjście ze stojącego na czerwonym tłumu jest takim przykładem.

Przy czym trafienie takiego nawet 10km/h moze sie skończyć dla niego tragicznie. Pewnie że jak go walniesz 100km/h raczej nie przeżyje. I w zasadzie nie ma bezpiecznej prędkości.

Moim zdaniem wypadki z udziałem pieszych w 99% przypadków to glupota kierujących albo pieszych.

Jedni nie zwracają uwagi na drugich i nieszczęście gotowe.

Krawiec

Napisano

> Przepisy są właściwe, wtargnięcie na jezdnię powinno być karane równie surowo, co

> potrącenie pieszego na przejściu. Być może wtedy duża część z nas przestała by udawać

> nieśmiertelnych !

Co rozumiesz przez wtargnięcie na jezdnię? Wybiegnięcie zza autobusu czy przechodzenie w miejscu niedozwolonym? Ok. Ale w sytuacji kiedy przejście i pieszego widzisz a ten wchodzi na nie bez zastanowienia o wtargnięciu praktycznie nie może być mowy. Masz obowiązek jechać tak żeby zareagować na wypadek pieszego wchodzącego praktycznie przed maskę.

> O rowerzystach to nawet nie chce mi się pisać, nagminnie omijają studzienki w jezdni lewą stroną,

> kiedy po prawej spokojnie dali by radę,

Zazwyczaj między studzienką a krawężnikiem jest kawał zapadniętego asfaltu.

> Powiedziałem sobie, ok zobaczymy kto wygra

> i gdyby tylko nie było mi żal samochodu dawno bym już któregoś PAJACA CYKLISTĘ bez rozumu

> przewiózł na masce kilka metrów, później jeszcze doznałby wypadku stojąc z urazem twarzowo

> czaszkowym.

Próbowałeś się leczyć? Bo jeśli tak to pozostaje nadzieja, że doznasz urazu twarzowo czaszkowego owijając się wokół drzewa. smirk.gif

> Pozdrawiam Wszystkich trzeźwo myślących.

A ja nie pozdrawiam psychopatów na drogach.

Napisano

> No i właśnie dlatego pieszy może sterczeć przed pasami i nikt go nie przepuści. Każdemu się

> spieszy, a że ponad tona żelastwa budzi respekt przed 80-kilogramowym pieszym...

dlatego w cywilizowanych krajach nie ma przejść dla pieszych w postaci zebry bez świateł przez 4 pasmowe drogi alebo przez drogi z tranzytem.. zlosnik.gif

Napisano

> Ale w sytuacji kiedy przejście i pieszego widzisz a ten wchodzi na nie bez

> zastanowienia o wtargnięciu praktycznie nie może być mowy.

ciekawa teoria icon_eek.gif

>Masz obowiązek jechać tak żeby

> zareagować na wypadek pieszego wchodzącego praktycznie przed maskę.

Aha - jechać przez miasto 20 km/h, albo omijając pijaczka czy babcię z zakupami walnąc w drzewo/słup/ścianę czy coś tam jeszcze? zlosnik.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.