Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Ceny paliw, a ruch na drogach

Featured Replies

Napisano

> Ale Ty niedzisiejszy jestes

I bogu dzieki. Przynajmniej nie musze sobie lamac glowy nad wymyslaniem ideologii potepiajacej posiadanie dla samej przyjemnosci posiadania. hehe.gif

Ja rozumiem, ze nie ma co popadac w skrajnosci i wydmuchiwac pieniedzy wydechem, ale w druga strone tez chyba jakies granice powinny byc, prawda? Czasem sie zastanawiam czy niektorzy z tu obecnych specjalnie nie wkladaja spalonych zarowek do auta - badz co badz mniejszy pobor pradu i kropelka w baku zostanie...

Napisano

> Nie chodzi nawet o mroz ale o snieg. Jesli zima bedzie chociaz troche przypominala zeszloroczna (a

> wszyscy wieszcza, ze bedzie jeszcze gorzej) to ja nie widze zadnej mozliwosci roweru - za duzo

> sniegu.

Zaufaj mi - śnieg NIE jest problemem.

PROBLEM pojawia się w jednym momencie - odwilż a potem przymrozek.

Śnieg, zwłaszcza świeży to nie jest żaden kłopot.

Wszystko zależy od tego jak i którędy jedziesz - jak dojeżdżałem w ramach centrum to był luz-blus-relaks - jeździłem (i jeżdżę) tylko chodnikami, tam zawsze było odgarnięte/posypane.

Trochę gorzej było gdy dojeżdżałem z przedmieść - tam miałem ze 3 km tzw ścieżką rowerową, która oczywiście odgarnięta nie była. Ale równolegle był też chodnik, więc - patrz wyżej.

Generalnie przy mocno zagnojonej pogodzie trzeba było dodać ok 5 min do czasu przejazdu.

Biorąc pod uwagę, że ruch samochodowy w takich warunkach zwykle jest kompletnie sparaliżowany, to można uznać taką prędkość za wręcz teleportacyjną.

> Poza tym ja mam do pracy 21km w jedna strone, w zyciu nie bede tyle zapindalal

> rowerem.

Niestety - 3 lata i 5 kilo temu też dostałem do ręki taki dylemat i musiałem się poddać.

10+ (ale mały+) km uważam za górną granicę rozsądku - powyżej czas dojazdu robi się już na tyle wysoki, że przestaje się opłacać pedałowanie.

AALLLEEEE - wtedy pojawia się koncepcja "50 ccm"...

> Lacznie z kominiarka na glowe. Super sie potem wyglada wchodzac do biura.

Ale ja zawsze w biurze siedziałem w marynacie i koszuli.

Po prostu - co tydzień przywoziłem sobie w plecaczku komplecik na 5 dni, portki miałem w biurku, marynatę na wieszaku, krawat w szufladzie - zero problemu.

Ciuchy nawet jak trochę przemokły wieszałem na kaloryferze, zawsze przeschły.

Jak był upał i człek się ździebko spocił to zawsze jest takie coś jak chusteczki nawilżane dla celów szybkiej kosmetyki, antyperspirant i jest malina. Pomijam to, że w wielu nowoczesnych biurach istnieje takie coś jak prysznic.

Wiesz - piętrzyć problemy to nie sztuka.

Trzeba tylko usiąść chwilkę i zastanowić się, jak je rozwiązać - okazuje się, że to wcale nie takie trudne.

A ile satysfakcji...

Napisano
  • Autor

Też włąśnie się zastanawiam skąd się wziął temat wsi i 25km?

Dla mnie jest oczywiste, że z wsi czy podmiasta trzeba jechać autem, bo autobusy to tam jeśli kursują to z 4 razy dziennie maks.

Największym problemem jest jak już wspomniałeś obecność "miastowych" w samym centrum, gdzie ewidentnie rejestracje wskazują, że mogliby dupska wieźć tramwajem.

Napisano

> No dziecko - śmiga gad samodzielnie, jakiś szczególnie trudny w utrzymaniu nie jest, czasem odnoszę

> wrażenie, że wiecej problemów to jest z psem, bo trzeba śmigać z buta w deszcz, żeby kloca

> postawił, a młody sam się złamie bez dodatkowych atrakcji.

> No ale jak patrzę na to, co starzy wyrabiają z dzieciakami w przedszkolu i jakie oczy robią, że

> czterolatek sam się ubiera/rozbiera a nie książę jorku stoi i czeka na obsługę....

Nie dalej jak kilka dni temu żona opowiadała mi, że jeździła po Warszawie autobusami kiedy jeszcze nie sięgała do kasownika. Wiedziała gdzie wsiąść, gdzie wysiąść, ja nie wiedziała to poprosiła o pomoc.

To taki przykład żeby nie było, że ja po małych Kielcach dawałem radę...

Napisano

> AALLLEEEE - wtedy pojawia się koncepcja "50 ccm"...

Moze mi wierzyc, ze myslalem o niej. Ale jak widze co sie codziennie dzieje na torunskiej to zycie mi jeszcze mile.

Napisano

> A ile satysfakcji...

Pytanie co jesli ktos jakos tej satysfakcji nie czuje rozwieszajac klamoty obok biurka na grzejniku?

Napisano

> nie wiem, kiedyś czytałem o kosztach utrzymania skutera, nie ma tak różowo

> weź pod uwagę że nakręcisz 2000km/miesiąc, klocki podobno tyle wytrzymują ?

Heh, ale ja mam 50-tkę (akurat nie skuter tylko motorower - ale tu koszta są nieco wyższe raczej).

Przegląd co 2kkm (+/-) to kasa rzędu 150 (sto pięćdziesiąt) pln. Wciąga toto niecałe 3litry (4t) - tankuję za 60 PLN i kręcę na tym 500+ km - naprawdę ciężko znaleźć coś, co podejdzie kosztami pod utrzymanie 50.

> tu znowu zależy od warunków, nie mam szatni/łazienki, trza by się w kiblu przebierać ... średnio

> o myciu nie wspomne, bo tylko mała umywalka jest pod ręką

Kwestia odrobiny treningu, znalezienia własnego tempa i człowiek nie upoci się jak świnia.

Patrz wyżej - ja ogarniałem temat bez szczególnego łał.

Chcieć to móc.

> są tacy co zimą śpią w namiotach ... nie znaczy że mamy się wszyscy wyprowadzić z murów

Widzisz, tylko jest kwestia prosta - albo mnożysz problemy żeby nie spróbować i wtedy wszystko urasta do rangi obozu survivalowego i biegania po błocie z luśnią pepanc w dłoni, albo CHCESZ i wtedy wszystko się da.

Mi też sie WYDAWAŁO, że "nie do zrobienia".

Na mnie zmianę przyzwyczajeń wymusił brak kasy i konieczność pożegnania się z nadmiarem słodkiego ciała.

Napisano

> Nie dalej jak kilka dni temu żona opowiadała mi, że jeździła po Warszawie autobusami kiedy jeszcze

> nie sięgała do kasownika. Wiedziała gdzie wsiąść, gdzie wysiąść, ja nie wiedziała to poprosiła

> o pomoc.

> To taki przykład żeby nie było, że ja po małych Kielcach dawałem radę...

Chyba wtedy każdy dawał radę. Problem w tym, że dzisiaj nie puściłbym do szkoły 8 letniego dziecka samego autobusem, czy tramwajem. Niestety, czasy się zmieniły...

dranio

Napisano

> Pytanie co jesli ktos jakos tej satysfakcji nie czuje rozwieszajac klamoty obok biurka na

> grzejniku?

Może jest za miętki?

Może po prostu mnoży problemy?

Wiesz - nie mi oceniać.

Ja po prostu z doświadczenia stwierdzam, że chcieć to móc.

Pewnie, można jak coponiektórzy wstawać o 5,30 żeby "w 20 minut dojechać do roboty na drugi koniec miasta", ale widzisz - ja tak lubię spać.............

Napisano

> Moze mi wierzyc, ze myslalem o niej. Ale jak widze co sie codziennie dzieje na torunskiej to zycie

> mi jeszcze mile.

Znajdź alternatywną trasę.

Akurat po Toruńskiej jeździłem na "dorosłym" moto - da się.

Znów - kwestia percepcji. Można sobie wymyślać milion powodów, dla których "se ne da", albo po prostu zrobić to.

Zauważyłem, że wariant B jest duuuużo prostszy i bardziej satysfakcjonujący niż gderanie i labidzenie (to akurat nie jest przytyk do Ciebie).

Napisano

> Sorry, ale w znacznej części przypadków posiadanie samochodu jest związane z możliwością pracy,

Taaa, znam to na wyrywki.

I WSZYSCY to lekarze/dziecioposiadacze/ci co MUSZĄ.

Ale ilu tych ludzi tak NAPRAWDĘ jest, a jaki odsetek społeczeństwa uprawia jazdę dom -> robota -> 8 lekcji postoju -> dom -> postój do rana?

Napisano

> Tak, jak przysłowiowy "samochód na parapecie" ten własny, a pozostałe daleko

Nie będzie mi chamstwo stawać tu.

Ja mam k... dzieci!

Napisano

> Taaa, znam to na wyrywki.

> I WSZYSCY to lekarze/dziecioposiadacze/ci co MUSZĄ.

Wszyscy nie. Ale dość duży odsetek.

> Ale ilu tych ludzi tak NAPRAWDĘ jest, a jaki odsetek społeczeństwa uprawia jazdę dom -> robota -> 8

> lekcji postoju -> dom -> postój do rana?

Z moich ok. 30 znajomych mających samochody, jeden dojeżdżał samochodem na trasie Żelazna - Płocka.

dranio

Napisano

> Sorry, ale w znacznej części przypadków posiadanie samochodu jest związane z możliwością pracy, tak

> jest np. u lekarzy, którzy pracują w różnych miejscach i różnym czasie i np. przejazd Zacisze

> - Pruszków, czy też Żoliborz - Wesoła nie są niczym nadzwyczajnym. Podobnie pracują

> budowlańcy, informatycy i inne wolne zawody.

Chodząc do pracy i wracając tę samą trasą widzę ciągle te same samochody zaparkowane na tych samych miejscach. Założę się, że większość z nich nie jest ruszana przez przynajmniej tych 8 godzin.

Co więcej - codziennie o danej godzinie widuję w korku te same auta. Czyli dzień w dzień pakują się w to samo miejsce, z którego nie mogą potem wyjechać. Nawet mój kot uczy się na błędach choć jest głupi jak but.

Napisano

> Znowu podnoszony jest argument ludzi mieszkających poza miastem a wcześniejsza dyskusja nie była

> zawężana w ten sposób.

ale to oni też tworzą korki, zresztą odpowiadałem n/t KZ, która IMO się pogorszyła

pewnie że jest lepszy tabor, może jeżdżą punktualniej, itd... ale to co najważniejsze - częstotliwość leży

> Absolutnie nie odbieram nikomu prawa do jeżdżenia samochodem choćby do śmietnika. Co więcej -

> gdybym miał do miasta 25km to też jeździłbym samochodem. Jedyna alternatywa, dobrze

> działająca, to busy. Ale w nich jest niestety zazwyczaj bardzo ciasno i śmierdzi.

dla mnie kolej aglomeracyjna ... i wolał bym jeździć KZ

siadam i mnie nic nie interesuje ... np piesi na pasach grinser006.gif

> Skupmy się na tych, którzy rzeczywiście mają rozsądną alternatywę dla samochodu. A jest ich

> niestety cała masa.

ok.gif

> Przykład z ostatnich tygodni. Niekończące się kieleckie remonty zakorkowały centrum. Problem w tym,

> że do tego ścisłego centrum pchają się ludzie z rejestracjami miejskimi a nie podmiejskimi. A

> potem skomlą w prasie, że przez godzinę nie mogli wyjechać z firmowego parkingu.

> A wystarczy podjechać kilka przystanków autobusem albo zaparkować auto na obrzeżach. Ale zaraz!

> Nie! Trzeba by dojść 10 minut!

a autobus nie stał w korkach ?

swego czasu miałem remont ronda mogilskiego na swojej drodze

jeździłem wtedy na zmianę KZ i autem ... wberw pozorom czas obu się wydłużył i bilans wyszedł na zero

a trza auto gdzieś zaparkować w mieście - brak P&R

trza kupić bilet, dojść ... to już lepiej postać te 30min w korku grinser006.gif

Napisano

> Jes jeszcze kolejny istotny temat - trzeba sie wbic do tej kolejki. Pisze to jako osoba, ktora

> dosyc sporo jezdzila KM z Nowej Iwicznej do W-wy (Ochota). Pieknie to wszystko wyglada w

> teorii, ale w godzinach szczytu jest tam BARDZO ciasno i jeden dorosly zwykle sie wciska, ale

> jakbym mial wsiadac z dwojka moich dzieci (2,5 roku) to szanse na wbicie i dojechanie bez

> kontuzji spadaja znacznie.

Piotrek, ale liczenie że KM będzie och-ach-majbachem-panie to... Rozumiemy się?

Żeby nie było - ja uważam, że KM w obecnej postaci, zwłaszcza ta, która przy względnie niewielkich nakładach pozwoliłaby na bardzo sprawne skomunikowanie suburbiów z centrum jest JESZCZE na względnie niskim poziomie.

ALE - poprawa jest i to istotna.

W ramach wycieczek często bywam na stacji kolejki ursus i widzę, w jakim tempie obecnie przewijają się składy - praktycznie co ok 5 minut coś jedzie. To naprawdę niezła przepustowość i tu szacun, bo sytuacje, gdzie kolejka jechała co 20 min też jeszcze pamiętam.

Napisano

> Chodząc do pracy i wracając tę samą trasą widzę ciągle te same samochody zaparkowane na tych samych

> miejscach. Założę się, że większość z nich nie jest ruszana przez przynajmniej tych 8 godzin.

> Co więcej - codziennie o danej godzinie widuję w korku te same auta. Czyli dzień w dzień pakują się

> w to samo miejsce, z którego nie mogą potem wyjechać. Nawet mój kot uczy się na błędach choć

> jest głupi jak but.

Ty, ale skoro stale je widujesz, to znaczy, że i Ty jesteś jednym z nich :-)

Napisano

> Wielu ma też przystanki tak umiejscowione, że wychodząc z domu to nań wpadają ale i tak wolą iść

> najpierw 200m na parking po autko, oskrobać i odgarnąć w zimie, zamiast wsiąść w autobus.

> Nie ma reguły.

Ja nie mogę za bardzo jeździć busem bo autem też pracuje, wożę, zawożę, dojeżdżam do klienta i się nie da smirk.gif

I tak ma duża część ludzi niestety.

Napisano

> Nie dalej jak kilka dni temu żona opowiadała mi, że jeździła po Warszawie autobusami kiedy jeszcze

> nie sięgała do kasownika. Wiedziała gdzie wsiąść, gdzie wysiąść, ja nie wiedziała to poprosiła

> o pomoc.

> To taki przykład żeby nie było, że ja po małych Kielcach dawałem radę...

Liwek, ale Ty mi nie tłumacz.

Ja co prawda do szkoły podstawowej miałem z 200 metrów, ale już na zajęcia pozalekcyjne to na Powiśle i na daleką Wolę śmigałem.

I gdzieś tak od 4 klasy szkoły podstawowej robiłem to SAM.

Starzy jak mnie wozili to "łał" było...

Napisano

> Znajdź alternatywną trasę.

Wlasnie sek w tym, ze nie ma. No dobra, jest mostem gdanskim ale to mi tez nie oszczedza torunskiej.

> Akurat po Toruńskiej jeździłem na "dorosłym" moto - da się.

Ale problemem nie jest, ze moto tylko ze 50cc. Gdybym mogl spokojnie utrzymac sie predkosciowo z ruchem (albo nawet go wyprzedzac) to byloby super. Wiem, wiem, to najlepsza rada dla mnie - kup moto grinser006.gif

Napisano

> że jeździła po Warszawie autobusami kiedy jeszcze nie sięgała do kasownika.

Ale zdajesz sobie sprawę, że puszczenie dziś 6-7 latka samopas do autobusu/tramwaju skończyłoby się w optymistycznej wersji odebraniem go z policyjnej izby dziecka i pouczającą pogadanką ?

Wersja pośrednia to byłby kurator, a harkorowa - postawienie zarzutów.

Mega czarna wersja - czarny worek wyłowiony z Wisły.

Napisano

> no zawsze znajdzie się rodzynek/patologia na wszystko.

> ale przecież AK to nie dotyczy, bo wszyscy tu wzorowi, praworządni, rodzinni obywatele

Nie no, ja mam trochę znajomych z dzieciami w wieku daleko gimnazjalnym/późno licealnym.

Wożenie byka niemal 18-letniego "bo się niuniuś weźmie i zgubi w tym wielkim mieście" bynajmniej nie jest czymś odosobnionym.

Aha, nie mówimy o wożeniu na zasadzie "z wioski pod Mielonówkiem", bo to jestem w stanie jakoś ogarnąć - komunikacja gooofniana, więc chociaż młodzież pod jakąś kolejkę podrzucę.

Ale codziennie do szkółki w tę i nazad, "bo się niuniuś zgubi albo go napadną"?!

Napisano

> Wlasnie sek w tym, ze nie ma. No dobra, jest mostem gdanskim ale to mi tez nie oszczedza

> torunskiej.

> Ale problemem nie jest, ze moto tylko ze 50cc. Gdybym mogl spokojnie utrzymac sie predkosciowo z

> ruchem (albo nawet go wyprzedzac) to byloby super. Wiem, wiem, to najlepsza rada dla mnie -

> kup moto

Odblokowana 50 da radę jechać powiedzmy 70 - to już pozwala na utrzymanie się w strumieniu pojazdów.

OCZYWIŚCIE - lewym pasem nie pojedziesz, ale tak, żeby Cię nie zdeptali - owszem.

Wiesz - ja swoją 50 śmigam Alejami na odcinku w kierunku Pruszkowa.

Wozem jadąc zgodnie z limitami to nawet owady mnie wyprzedzają. A 50 spoko daje radę i nie mam poczucia bycia zawalidrogą.

Napisano

> Chyba wtedy każdy dawał radę. Problem w tym, że dzisiaj nie puściłbym do szkoły 8 letniego dziecka

> samego autobusem, czy tramwajem. Niestety, czasy się zmieniły...

Zmieniły się o tyle, że teraz jest bezpieczniej niż kiedyś, za to nakręciła się psychoza wśród ludzi.

Napisano

> Heh, ale ja mam 50-tkę (akurat nie skuter tylko motorower - ale tu koszta są nieco wyższe raczej).

> Przegląd co 2kkm (+/-) to kasa rzędu 150 (sto pięćdziesiąt) pln.

hmm, mało nie jest, 150x6 daje 900zł (w tym są wszystkie koszty - opony, itp?)

teraz kasa zakupu- 10zkł? i ile takie coś pojeździ przy przebiegach rzędu 20kkm/rok ?

sumarycznie ile wyjdzie km ?

teraz mając auto w domu (bo i tak by musiało być) ... ile zyskamy ?

zamiast 20kkm, zrobiło by 5kkm ...

mnie się opcja skuterka bardzo podoba, ale niestety byłby to chyba bardziej kaprys niż oszczędności hmm.gif

> Wciąga toto niecałe 3litry (4t) -

> tankuję za 60 PLN i kręcę na tym 500+ km - naprawdę ciężko znaleźć coś, co podejdzie kosztami

> pod utrzymanie 50.

nie twierdzę że będzie taniej, ale będzie mniej komfortowo i nie zabierzesz już nikogo

a można się dogadać z jeździć nawet takim tico w 2-3osoby - mnie się to często zdarza

> Kwestia odrobiny treningu, znalezienia własnego tempa i człowiek nie upoci się jak świnia.

> Patrz wyżej - ja ogarniałem temat bez szczególnego łał.

> Chcieć to móc.

ok.gif

Napisano

> Odblokowana 50 da radę jechać powiedzmy 70

PJ kat A posiadamy ?

Czy popylamy motocyklem bez uprawnień ?

Napisano

> Tu jest pies pogrzebany - ludzie kupują nie według realnych potrzeb duże auta, a wg. swoich

> przewidywań, które mają guzik wspólnego z rzeczywistością.

Amen.

Ja to nazywam parciem na wielkość.

Spoko - społeczeństwo musi przejść przez tą fazę - kiedyś wszędzie jeździło się maluchem w 4 osoby i pies na wczasy do Bułgarii, teraz trzeba to odreagować w drugą stronę - "ja MUSZĘ", bo "ja DZIECKO".

Napisano

> Taaa, znam to na wyrywki.

> I WSZYSCY to lekarze/dziecioposiadacze/ci co MUSZĄ.

> Ale ilu tych ludzi tak NAPRAWDĘ jest, a jaki odsetek społeczeństwa uprawia jazdę dom -> robota -> 8

> lekcji postoju -> dom -> postój do rana?

Ale to działa w dwie strony. Mieszkałem w centrum miasta, miałem możliwość zaspokojenia praktycznie wszystkich potrzeb w promieniu kilkuset metrów od domu. Ale jeździłem i tak wszędzie samochodem w zwiazku z pracą.

Skoro jednak miałem auto, jeździłem nim i byłem mobilny to szukając lokalizacji na nowy dom nie brałem pod uwagę kryterium dojazdu komunikacją publiczną i infrastruktury na miejscu. I w związku z tym teraz MUSZĘ jeździć autem. Ale doprowadziły do tego moje świadome decyzje podjęte w czasie gdy nie musiałem.

Inna rzecz że dobrze mi z tym i bym się nie zamienił. smile.gif

Napisano

> teraz mając auto w domu (bo i tak by musiało być) ... ile zyskamy ?

Myślałem o zakupie skuta w celu używania go podczas wakacji/ferii itp., czyli wtedy kiedy potwory nie idą do szkoły.

Siadłem i policzyłem, że to bez sensu - nie odrobi się zanim się zbiodegraduje.

Napisano

> hmm, mało nie jest, 150x6 daje 900zł (w tym są wszystkie koszty - opony, itp?)

A za 900 to co zrobisz przepraszam w samochodzie?

Pamiętaj, że ja zawsze w swoich kalkulacjach (o ile nie napiszę inaczej) używam cen ASO.

Na jednośladzie opona kosztuje rzędu 100 PLN (adekwatna do klasy jednośladu typu skuter - uprzedzam, żeby mi ktoś nie wycierał dzioba, że komplet kapci na lytra to 2 koła stoi).

> teraz kasa zakupu- 10zkł? i ile takie coś pojeździ przy przebiegach rzędu 20kkm/rok ?

10k to masz sprzęt BARDZO markowy.

Za ok połowę tego kupisz sprzęt, który spokojnie wytrzyma takie przebiegi.

> sumarycznie ile wyjdzie km ?

> teraz mając auto w domu (bo i tak by musiało być) ... ile zyskamy ?

> zamiast 20kkm, zrobiło by 5kkm ...

> mnie się opcja skuterka bardzo podoba, ale niestety byłby to chyba bardziej kaprys niż oszczędności

Ja uważam, że z samej różnicy w zużyciu paliwa używając 50-tki (kupionej za sensowny pieniądz) po 2 latach możesz ją obsikać i podpalić i stratny nie będziesz.

> nie twierdzę że będzie taniej, ale będzie mniej komfortowo i nie zabierzesz już nikogo

Ale serio - ilu ludzi widzisz wokół siebie w samochodach w obsadzie 1+?

Napisano

> Piotrek, ale liczenie że KM będzie och-ach-majbachem-panie to... Rozumiemy się?

Nie licze na maybacha, licze na to, ze wsiade z dwojka dzieci i mnie nie stratuja co obecnie jest wysoce prawdopodobne.

> Żeby nie było - ja uważam, że KM w obecnej postaci, zwłaszcza ta, która przy względnie niewielkich

> nakładach pozwoliłaby na bardzo sprawne skomunikowanie suburbiów z centrum jest JESZCZE na

> względnie niskim poziomie.

> ALE - poprawa jest i to istotna.

Na liniach w kierunku Piaseczna poprawa jest "sinusoidalna" - jeden sezon jest ok, potem zmiana rozkladu i jest balagan, potem znow lepiej, znow balagan, do tego zdarza sie, ze pociag po prostu nie przyjedzie, a nastepny za 30 minut i jestesmy ugotowani. Zeby nie bylo tak pesymistycznie to zrobili (gmina, nie KM) nawet w Nowej Iwicznej ladny parking przy "dworcu", czesto zapchany do ostatniego miejsca, ale jednak czestotliwosc pociagow to nadal nie jest to co na liniach z SKM. Moze kiedys puszcza SKM.

> W ramach wycieczek często bywam na stacji kolejki ursus i widzę, w jakim tempie obecnie przewijają

> się składy - praktycznie co ok 5 minut coś jedzie. To naprawdę niezła przepustowość i tu

> szacun, bo sytuacje, gdzie kolejka jechała co 20 min też jeszcze pamiętam.

Tamten kierunek wyglada lepiej z tego co mialem okazje poznac, do tego zdaje sie, ze smiga tam rowniez SKM, wiec i czestotliwosc wieksza, a u mnie dno i metr mulu. Wybor jest KM do Centrum lub 709/727/xxx do Wilanowskiej, a potem metro/tramwaj/inny autobus. O ile KM jest w stanie konkurowac szybkoscia dojazdu z samochodem (ale nie wczesnie rano. czyli do 6.30) o tyle ZTM lezy i kwiczy, sama jazda autobusem to jakies 30 minut, a potem nastepne 20, do tego czas przesiadek i droga do przystanku (u mnie jakies 2.5km od domu). Chwilowo komunikacja zbiorowa jednak nie jest specjalnym "szalem" dla mieszkancow podwarszawia, a po podwyzce cen biletow bedzie jeszcze gorsza oferta (chyba, ze ktos zamierza jezdzic do centrum jakims paliwozernym autem). Obecnie jazda malym autem jest dla mnie najlepszym wyjsciem.

Napisano

> Myślałem o zakupie skuta w celu używania go podczas wakacji/ferii itp., czyli wtedy kiedy potwory

> nie idą do szkoły.

> Siadłem i policzyłem, że to bez sensu - nie odrobi się zanim się zbiodegraduje.

właśnie mnie też tak wyszło hmm.gif

zakładałem jazdę w "sprzyjających warunkach" czyli jak nie leje i nie piździ śniegiem

ale jak gaz skoczy tu 4zł a bena do 6 ... to może zmieni się bilans icon_rolleyes.gif

jakoś trza dojechać

z drugiej strony czy te parę $$$ jest warte ryzykowania ?

jakby nie patrzeć jazda na 2oo to dużo większe ryzyko hmm.gif

Napisano

> Nie nie. Na osiedlu miałem szkołę.

no widzisz.

> Strasznie dużo tych Twoich założeń.

tak samo jak i Twoich.

Napisano

> Nie no, ja mam trochę znajomych z dzieciami w wieku daleko gimnazjalnym/późno licealnym.

> Wożenie byka niemal 18-letniego "bo się niuniuś weźmie i zgubi w tym wielkim mieście" bynajmniej

> nie jest czymś odosobnionym.

> Aha, nie mówimy o wożeniu na zasadzie "z wioski pod Mielonówkiem", bo to jestem w stanie jakoś

> ogarnąć - komunikacja gooofniana, więc chociaż młodzież pod jakąś kolejkę podrzucę.

> Ale codziennie do szkółki w tę i nazad, "bo się niuniuś zgubi albo go napadną"?!

łomatko. nie mam słów dla takiego kwiatu młodieży i naszej przyszłości która "od nich zależy" smile.gif

Napisano
  • Autor

> Ale serio - ilu ludzi widzisz wokół siebie w samochodach w obsadzie 1+?

I to jest właśnie kwintesencja tej dyskusji - większość samochodów jeździ "na pusto", więc ja nie wiem jak to jest , że tutaj to co drugi jeździ z kumplem, szwagrem, matką, babcią i się dorzucają do kapelusza.

Napisano

hmm.gif może na wiosnę wrócę do tematu palacz.gif

> Ale serio - ilu ludzi widzisz wokół siebie w samochodach w obsadzie 1+?

wiesz w sumie mnie to g... obchodzi, patrzę co ja mogę zrobić żeby było taniej/lepiej

każdy ma tam jakieś swoje priorytety, mieszkając w centrum raczej bym nie jeździł autem ok.gif

ale nie ze względów finansowych, po prostu męczy mnie już tłuczenie po Krk ulicach, bo to nie jest jazda tylko walka biglaugh.gif

Napisano

> I to jest właśnie kwintesencja tej dyskusji - większość samochodów jeździ "na pusto", więc ja nie

> wiem jak to jest , że tutaj to co drugi jeździ z kumplem, szwagrem, matką, babcią i się

> dorzucają do kapelusza.

mnie też w centrum widzą samego cool.gif

akurat tak się składa że ostatnie km pokonuje sam, wracam też w większości solo

a może ktoś jedzie na zakupy po robocie ?

może niech każdy popatrzy na siebie? a nie do auta obok ?

Napisano

> a autobus nie stał w korkach ?

Z autobusu możesz wysiąść i bardzo często dojść na skróty.

> swego czasu miałem remont ronda mogilskiego na swojej drodze

> jeździłem wtedy na zmianę KZ i autem ... wberw pozorom czas obu się wydłużył i bilans wyszedł na

> zero

> a trza auto gdzieś zaparkować w mieście - brak P&R

> trza kupić bilet, dojść ... to już lepiej postać te 30min w korku

Na studiach dojeżdżałem na uczelnię (Gołębia, Krupnicza, Grodzka) m.in. ze Ślicznej (czyli Al. JPII i dalej Mogilską) i z Pachońskiego. Nie było siły żebym dojechał tam i zaparkował szybciej i w mniejszych nerwach niż autobusem/traamwajem.

Napisano
  • Autor

W sumie mogę się już pokusić o podsumowanie tej dyskusji, bo wystarczająco dużo osób się wypowiedziało.

Wynika z niej jasno, że to, co mówią w mediach to wierutne kłamstwo, a przynajmniej bzdura.

Ludzie mają pieniądze, nie interesują ich podwyżki cen paliw, a w sumie nawet jeżeli to jest to temat na 15min po podwyżce, trochę się mięsem porzuca, trochę pogrozi, że odstawi auto na kołki ale i tak się jeździ, wg. mnie coraz więcej.

Także moje przesłanie tego wątku już zostało spełnione, znam już zdanie innych, obcych mi osób.

I tak jak myślałem refleksja przyjdzie być może dopiero w okolicach 10zł/L.

A już tak zupełnie poza zawodami - to na trasie ludzie jeżdzą z roku na rok coraz szybciej i agresywniej, co w połączeniu z większym spalaniem przy takiej jeździe już kompletnie mi uświadamia, że jednak żyję w "dziwnym" kraju.

Napisano

> Ale zdajesz sobie sprawę, że puszczenie dziś 6-7 latka samopas do autobusu/tramwaju skończyłoby się

> w optymistycznej wersji odebraniem go z policyjnej izby dziecka i pouczającą pogadanką ?

> Wersja pośrednia to byłby kurator, a harkorowa - postawienie zarzutów.

> Mega czarna wersja - czarny worek wyłowiony z Wisły.

Kurna no widzę codziennie dzieciaki w wieku wczesnoszkolnym stojące na przystankach. Jedyne co mi przyszło do głowy odnośnie zamachu na ich życie to wielkie tornistry.

Napisano

> Skrzypcami - ubierz okularki i przeczytaj raz jeszcze.

Grałem na skrzypcach, kończyłem podstawową szkołę muzyczną i jeździłem autobusem sam, bo samochodu nie było w rodzinie. Da się, ale chyba obecnie jest jeszcze inny aspekt. Rodzice wynajdują dzieciom mnóstwo zainteresowań, na które niejednokrotnie nie starcza potem czasu. Nie piję bezpośrednio do Ciebie, ale widzę co się dzieje.

P.S. Nie męcz tak dzieciaków grinser006.gif. Ja skrzypce rzuciłem w diabły, gram na perkusji. Ją już wożę samochodem.

Napisano

> A już tak zupełnie poza zawodami - to na trasie ludzie jeżdzą z roku na rok coraz szybciej i

> agresywniej, co w połączeniu z większym spalaniem przy takiej jeździe już kompletnie mi

> uświadamia, że jednak żyję w "dziwnym" kraju.

A to akurat zupelna bzdura. Jezdzi sie duzo spokojniej niz dawniej. Widze to zreszta najlepiej po wlasnych czasach przejazdu. A jakos nadal bardzo rzadko mnie ktokolwiek na trasie wyprzedza. Wiec ruch zwolnil razem ze mna.

Napisano

Do pracy jeżdzę i odwieźć synka do szkoły muszę póki nie podrośnie. To są "jazdy" codzienne. Jak mam jechać w inne miejsce, to się 10x zastanawiam czy muszę.

Pamiętam ten czas, gdy się w ogóle nie zastanawiałem nad kosztami (LPG), ale od jakiegoś czasu to się zmieniło.

Następne auto pewnie będzie czymś pokroju 1.4 HDI, a oszczędność będzie niestety jedynym kryterium wyboru.

Napisano

> Wiesz - piętrzyć problemy to nie sztuka.

> Trzeba tylko usiąść chwilkę i zastanowić się, jak je rozwiązać - okazuje się, że to wcale nie takie

> trudne.

> A ile satysfakcji...

Jezeli ktos tutaj pietrzy problemy to chyba jedynie Ty...

Po co Ty chcesz komus narzucac i udowadniac wlasna wizje swiata? hehe.gif

Jezdzilem do pracy zarowno rowerem jaki i samochodem bo taki mialem po prostu kaprys albo byla ladna pogoda i po pracy robilem sobie dodatkowa traske...

W zadnym wypadku nie robilem ani jednego, ani drugiego ze wzgledow ekonomicznych bo dla mnie chodzi o to zeby bylo wygodnieok.gif

Ogladanie kazdej zlotowki zaoszczedzonej na 2oo w mrozie jakos mi sie nie usmiecha hehe.gif

Argumentow o targaniu dzieci zbiorkomem nie chce mi sie nawet komentowac, mimo ze nie mam dziecismirk.gif

Napisano

> Grałem na skrzypcach,

Rodzice chcieli mieć córeczkę ?

Męskiego instrumentu nie było ?

> P.S. Nie męcz tak dzieciaków

Nie męczę - za każdym razem mówię, żeby się przepisała do normalnej szkoły.

Ale prezentuje kobiecą logikę w wersji hard - na skrzypcach grać nienawidzi, ale szkoły nie zmieni.

Napisano

> A to akurat zupelna bzdura. Jezdzi sie duzo spokojniej niz dawniej. Widze to zreszta najlepiej po

> wlasnych czasach przejazdu. A jakos nadal bardzo rzadko mnie ktokolwiek na trasie wyprzedza.

> Wiec ruch zwolnil razem ze mna.

Też odnoszę takie właśnie wrażenie ok.gif

Napisano

> Rodzice chcieli mieć córeczkę ?

> Męskiego instrumentu nie było ?

> Nie męczę - za każdym razem mówię, żeby się przepisała do normalnej szkoły.

> Ale prezentuje kobiecą logikę w wersji hard - na skrzypcach grać nienawidzi, ale szkoły nie zmieni.

Dajcie spokój z tymi skrzypcami. hehe.gifzlosnik.gif

Napisano

> Pamiętam ten czas, gdy się w ogóle nie zastanawiałem nad kosztami (LPG), ale od jakiegoś czasu to

> się zmieniło.

To też fakt. Gdzie te czasy, gdy brałem Uniaka, tankowałem do pełna i jechałem gdzieś tylko po to, żeby pojechać, po prostu przed siebie, dla czystej frajdy (ograniczonej możliwościami pojazdu oczywiście grinser006.gif) samej jazdy.

Teraz jak gdzieś jadę, to dokładnie wiem gdzie, po co itd. Takie beztroskie, bezcelowe przejażdżki się skończyły buu.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.