Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Ceny paliw, a ruch na drogach

Featured Replies

Napisano

> a nie prezentacji wizji wyrwanej z kontekstu, osadzonej w realiach, ktore akurat nie potrzebują 4

> kółek, w krainie wiecznego lata

Realia norasa są akurat z dokładnie przeciwnego bieguna. Nie wszyscy mają dzieci, które chodzą do różnych szkół oddalonych od siebie o ładny kawałek drogi. Na dodatek nie są blisko miejsca zamieszkania tylko wymagają pokonania na piechotę 2 km (!). Nie każdy też mieszka 10 min drogi od przystanku... Jak się wymyśla takie warunki brzegowe to nic dziwnego, że samochód jest najlepszym wyjściem ok.gif

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> No dziecko - śmiga gad samodzielnie,

Jaasne. Wyślesz 6 - 7 latka do szkoły tramwajem, już nie mówię, że z 2 plecakami.

Nawet jak mi powiesz, że Twoje dziecko jest tak genialne, że w tym wieku będzie samo jeździć tramwajem, to jest inny racjonalny argument - za coś takiego tłumaczysz się u prokuratora.

Napisano

> Jak się wymyśla takie warunki brzegowe

Zapraszam do Krakowa - zobaczysz czy te warunki są wymyślone.

Napisano

> Skrzypcami - ubierz okularki i przeczytaj raz jeszcze.

> No właśnie - co uważasz ? Jakiś konstruktywny pomysł ?

> Bo mam wrażenie, że co najwyżej umiesz obśmiać. Pamiętaj, że Ciebie też można obśmiać.

Strasznie nerwowe wy tam w tym krakusikowie som...

Napisano
  • Autor

> Dokładnie o tym mówię - jakże wiele jednostek rzuca się jak g... w trawie bo udało się jednemu z

> drugą rozmnożyć i 'łolaboga DZIECKO' - kurczę, nie rozumiem zupełnie o co tu takie aj-waj.

> No dziecko - śmiga gad samodzielnie, jakiś szczególnie trudny w utrzymaniu nie jest, czasem odnoszę

> wrażenie, że wiecej problemów to jest z psem, bo trzeba śmigać z buta w deszcz, żeby kloca

> postawił, a młody sam się złamie bez dodatkowych atrakcji.

> No ale jak patrzę na to, co starzy wyrabiają z dzieciakami w przedszkolu i jakie oczy robią, że

> czterolatek sam się ubiera/rozbiera a nie książę jorku stoi i czeka na obsługę....

Już myślałem, że jestem jakimś odszczepieńcem, bo tu każdy ma kontrargument i broni swojej jazdy samochodem wszędzie i po wszystko jak lwica młodych ;-)

Dodajmy do tego wszystkiego - żeby skomplikować, a jak - że wystarczy, by się urodziło drugie dziecko (u niektórych to nawet 1 starczy), by zmienić auto na takie o 2 oczka wyżej klasowo, najlepiej SUV-a oczywiście. I też wtedy mnie cholernie zastanawia jak w tym cholernym kraju, a raczej krainie cudów jest możliwe, żeby wszyscy narzekali na wszystko, zwłaszcza na ceny paliw, a przy pierwszej lepszej sposobności kupuje się krowę, która pali 1,5x tyle co poprzedni. Wydaje mi się, że tendencja przy takim wzroście cen paliw powinna być dokładnie odwrotna.

Ale jak mówię - kraj iluzji.

Napisano

> Strasznie nerwowe wy tam w tym krakusikowie som...

Proszę o konkret - jakoś go z siebie wypluć nie możesz.

Wniosek prosty - zablefowałeś, myśląc że lud autokącikowy zaklaszcze z radości. No ale padło "sprawdzam" i wyszło, że w kartach nic ni ma.

Napisano

> Zapraszam do Krakowa - zobaczysz czy te warunki są wymyślone.

Podaj adresy szkół to się przekonamy czy napewno są 10 min od przystanków 270751858-jezyk.gif

Poza tym to Ty sam ustalasz te warunki. Ja się przeprowadziłem blisko metra właśnie po to, żeby nie dymać 10 min do najbliższego autobusu...

pozdrawiam,

bromsky

Napisano
  • Autor

> Realia norasa są akurat z dokładnie przeciwnego bieguna. Nie wszyscy mają dzieci, które chodzą do

> różnych szkół oddalonych od siebie o ładny kawałek drogi. Na dodatek nie są blisko miejsca

> zamieszkania tylko wymagają pokonania na piechotę 2 km (!). Nie każdy też mieszka 10 min drogi

> od przystanku... Jak się wymyśla takie warunki brzegowe to nic dziwnego, że samochód jest

> najlepszym wyjściem

> pozdrawiam,

> bromsky

Właśnie podobny komentarz chciałem napisać ale mnie ubiegłeś...

Problem polega na tym, że ludzie sami sobie robią pod górkę, a potem rzeczywiście jest już na tyle ciężko, że innego wyjścia nie mają.

Napisano

> Realia norasa są akurat z dokładnie przeciwnego bieguna. Nie wszyscy mają dzieci, które chodzą do

> różnych szkół oddalonych od siebie o ładny kawałek drogi. Na dodatek nie są blisko miejsca

> zamieszkania tylko wymagają pokonania na piechotę 2 km (!). Nie każdy też mieszka 10 min drogi

> od przystanku... Jak się wymyśla takie warunki brzegowe to nic dziwnego, że samochód jest

> najlepszym wyjściem

oczywista oczywistosc. moze akurat nie "wymysla" - a "żyje w nich". a poprostu generalizowanie i styl pisania Sibui jest kontrowersyjny (lekko nawet obraźliwy dla ludzi, którzy stoją na biegunie przeciwnym) na tyle, że się dyskusja często jak widać gorąca robi smile.gif no ale trolle i zawodowi antagoniści są potrzebni, coby forum żyło smile.gif

moj przyklad:

3 lata mieszkalem na Ursusie. rower odpada - bo nie moge latem spocony z klientami rozmawiać, zimą wiadomo. jakikolwiek autobus - przynajmniej godzinna podróż do pracy, bo trasa jest mega zakorkowana. kolejka - odpada, bo 15 minut szybkiego spaceru do stacji i zdanie sie na warunki pogodowe. samochod - 30-40 minut door to door.

obecnie łomianki

10 minut szybkiego paceru na przystanek, ok 40 minut autobusem, przesiadka na metro, 10 min metrem. czyli 60 min + czas przesiadek. tak w obie strony

samochodem - 50-60 minut door to door. powrot za to, tylko 25-30 minut. opcjonalnie mogę pojechać w 25 min do park and ride i wtedy metrem 15 min.

bilans czasowy jest oczywisty w obydwu przypadkach. nie mam jeszcze dzieci, ale raczej one nie poprawią tego bilansu na korzyść komunikacji publicznej.

z kolei jak mieszkałem przy rondzie wiatraczna, to auto odpalalem srednio 2 razy w tygodniu smile.gif przystanki tramwajowe i autobusowe w kazdym kierunku 3 minuty z buta itp itd.

ot realia i "racjonalne" rozwiazania. wszystkie te dywagacje stawiają w moim wypadku "czas i wygode" jako glowne kryterium, nie oszczednosc $ na paliwie. inna osoba moze postawic $ na pierwszym planie i inaczej wszystko wyjdzie.

Napisano

> Podaj adresy szkół to się przekonamy czy napewno są 10 min od przystanków

Wg. jakdojade.pl - 7 min.

Biorąc pod uwagę, że idę w tempie 6 latka, to 10 min jest jak najbardziej OK.

> Poza tym to Ty sam ustalasz te warunki. Ja się przeprowadziłem blisko metra właśnie po to, żeby nie

> dymać 10 min do najbliższego autobusu...

Do której szkoły mam się dopasować ?

Jak dziecko zmieni szkołę względnie ja pracę, też mam się przeprowadzić ?

Ze szkołą starszej córki będzie problem, bo na mieszkanie w ścisłym centrum mnie nie stać.

Napisano

> I też wtedy mnie cholernie zastanawia jak w tym cholernym kraju, a

> raczej krainie cudów jest możliwe, żeby wszyscy narzekali na wszystko, zwłaszcza na ceny

> paliw,

Ja nie narzekam. To jest cena którą się płaci za "luksus". Mimo, że mam 3,5km do pracy wolę jechać autem, przynajmniej zimą ciepło, latem chłodno, na głowę nie pada, audio gra lepiej niż słuchawki do iGrajka...

Napisano

> Taaaa, zwlaszcza w czasie jesienno-zimowym. Podobnie jak rower

Jeździłem rowerem 365/365

Owszem, poniżej -10 jest ciężko, ale powyżej?

Proszcię.

Zwłaszcza dziś, gdzie sensowne ciuchy pod to da się kupić za ludzki pieniądz?

Napisano

> Ale jak mówię - kraj iluzji.

No dokładnie.

Wiesz, ja nieraz jeździłem w większym gronie na wakacje.

Najpierw jako single, potem sparowani, potem już odziecieni.

Często w to samo miejsce.

I jakiż jest suprajs, jak my jedziemy cały czas tym samym MAŁYM samochodem, ale w coraz liczniejszym składzie (młody, pies) i ZAWSZE mamy luzy i możemy zabierać cudze klamoty bez problemów, a reszta robi wyprawę napoleona do egiptu, a potem 3/4 tych tłumoków nawet nie jest wypakowywane z samochodu...

Nigdy tego nie zrozumiem...

Ale nie o tym mowa.

Jak zauważyłeś - trzeba nieco zmiany w myśleniu.

Akurat na warunki miejskie rozwiązaniem jest albo jednoślad, albo komunikacja miejska.

Problemy z aurą rozwiązuje odpowiednie odzienie, zresztą na skuterze jest całkiem dobra ochrona przed ewentualnym deszczem, trzeba tylko trochę zmienić sposób myślenia z "co ludzie powiedzą" na "mam to gdzieś, ma mi być wygodnie".

Napisano

> Nie każdy też mieszka 10 min drogi

> od przystanku...

10 min?

Paaanie, toż to świat drogi.

Autobus powinien stawać metr od łóżka...

Napisano

> wszystkie te dywagacje stawiają w moim wypadku "czas i wygode" jako glowne kryterium,

Właśnie.

Tu mi wychodzi Sibui-owa (żeby nie powiedzieć kobieca) logika.

Jak ktoś chce zaoszczędzić wiążąc auto drutem, czy karmiąc LPG to jest "gównożerstwo".

Jak oszczędza na swojej wygodzie, jadąc na glonojada śmierdzącym autobusem z bachorami i tobołami, to jest jedynie słuszne i racjonalne rozwiązanie.

Już napisałem - jaskiniowcy dawali radę bez prądu, wody i innych udogodnień. Żyli tanio i ekologicznie - ale czy o to chodzi ?

Napisano
  • Autor

> Ja nie narzekam. To jest cena którą się płaci za "luksus". Mimo, że mam 3,5km do pracy wolę jechać

> autem, przynajmniej zimą ciepło, latem chłodno, na głowę nie pada, audio gra lepiej niż

> słuchawki do iGrajka...

Jednak na ludzkim lenistwie jest najłatwiej zarobić.

Ostatnio tak sobie o tym pomyślałem jak szedłem do Morskiego Oka - komu się nie chciało zabrać w plecak wody 1,5L i np. puszki Coli to do góry musiał zapłacić zań odpowiednio 5 i 4zł. Ot taki mały offtop ale mechanizm podobny.

Nie chce Ci się zapindalać 20min dłużej autobusem to zapłacisz 2-3 razy więcej za jazdę samochodem. I tak będę chętni jak to Owsiak mówi do końca świata i 1 dzień dłużej, bo wygoda to dziś podstawa.

Przykłady można by mnożyć, ale po co?

Napisano

> 10 min?

> Paaanie, toż to świat drogi.

> Autobus powinien stawać metr od łóżka...

Tak, jak przysłowiowy "samochód na parapecie" ten własny, a pozostałe daleko zlosnik.gif

Napisano

> Jeździłem rowerem 365/365

> Owszem, poniżej -10 jest ciężko, ale powyżej?

> Proszcię.

Nie chodzi nawet o mroz ale o snieg. Jesli zima bedzie chociaz troche przypominala zeszloroczna (a wszyscy wieszcza, ze bedzie jeszcze gorzej) to ja nie widze zadnej mozliwosci roweru - za duzo sniegu. Poza tym ja mam do pracy 21km w jedna strone, w zyciu nie bede tyle zapindalal rowerem.

> Zwłaszcza dziś, gdzie sensowne ciuchy pod to da się kupić za ludzki pieniądz?

Lacznie z kominiarka na glowe. Super sie potem wyglada wchodzac do biura.

Napisano

> na "mam to gdzieś, ma mi być wygodnie".

Właśnie - ma mi być wygodnie.

Nie chcę taszczyć tobołów do zbiorkomu.

Nie chcę słuchać marudzenia zmęczonego dziecka (bo po 8 h w szkole jest zmęczone).

Nie chcę marznąć i moknąć na przystanku.

Nie chcę wąchać smrodu ludzi myjących się raz w tygodniu.

Ma mi być wygodnie i mam to gdzieś, że jakiś gość z Warszawy uważa, że wygodnie mi będzie rowerem, czy zbiorkomem.

Próbowałem i wiem, że mi niewygodnie.

Napisano

> Autobus powinien stawać metr od łóżka...

Za obśmiewanie masz 6.

Konkretnej propozycji dla mnie nadal się nie doczekałem, czyli mam pełne prawo powiedzieć, żeś teoretyk-gawędziarz-bajkopisarz.

Napisano
  • Autor

> No dokładnie.

> Wiesz, ja nieraz jeździłem w większym gronie na wakacje.

> Najpierw jako single, potem sparowani, potem już odziecieni.

> Często w to samo miejsce.

> I jakiż jest suprajs, jak my jedziemy cały czas tym samym MAŁYM samochodem, ale w coraz

> liczniejszym składzie (młody, pies) i ZAWSZE mamy luzy i możemy zabierać cudze klamoty bez

> problemów, a reszta robi wyprawę napoleona do egiptu, a potem 3/4 tych tłumoków nawet nie jest

> wypakowywane z samochodu...

> Nigdy tego nie zrozumiem...

HaHaHA, no jak bym widział MOICH znajomych. W tym roku byliśmy nad morzem w dwa samochody.

Rodziny identyczne - 2+1 (larwa w wieku podobnym okołowczesnoprzedszkolnym).

Tylko, że oni na ten wyjazd pożyczyli od znajomego Octavię 2FL KOMBI, ponieważ- UWAGA- ich Audi A4 by nie zmieściło wszystkiego.

Teraz gwóźdź programu - ja z żoną i synem jechałem Grande Punto, mając wózek parasolkę, 2 torby nasze, łóżeczko turystyczne i torbę dziecka.

U nich w Octavii bagaznik po dach plus 1 waliza na kolkach lezala na polowie kanapy, dziecko w foteliku obok niej.

Oni patrzyli na nas jak na idiotów na początku wyjazdu, a pod koniec to ja sięz nich śmiałem , bo (mieliśmy wynajety 1 apartament) widziałem, że połowy ubrań i rzeczy wogóle nie UŻYLI ani razu.

Tu jest pies pogrzebany - ludzie kupują nie według realnych potrzeb duże auta, a wg. swoich przewidywań, które mają guzik wspólnego z rzeczywistością.

Napisano

> Z łursusa w okolice Polibudy.

chodzi mi o km

> Ale ja dokładnie tak samo mam teraz - praktycznie nie do zrobienia rowerem, a i sam transport

> miejski to też jest mocno problematyczna sprawa. Ale teraz robię na zupełnym zadupiu, a tu

> mówimy o sytuacji dojazdów do centrum miasta.

o tym pisze, ja jadę do centrum, jakieś 2km od rynku Krk

> Hmmm. No nie wiem, nie wiem, nie wiem.

> 6 litrów gazu ci łyknie?

mnie nie, ale takie tico może ?

> Ja wiem, że fantazja to fajna sprawa, ale...

niech będzie ciut drożej, ale nie ma przepaści

a jak pisałem, jeździsz w 2os i już jest na plus

> Akurat 50-tka na miejskie do jazdy to absolutnie GENIALNY środek lokomocji. Pod względem kosztowym

> i prędkościowym miażdży absolutnie wszyskto.

taa, tyle że jak leje to jesteś ugotowany, przy -10 też średnio

więc auto/KZ i tak zostaje

Napisano

> Nie chodzi nawet o mroz ale o snieg. Jesli zima bedzie chociaz troche przypominala zeszloroczna (a

> wszyscy wieszcza, ze bedzie jeszcze gorzej) to ja nie widze zadnej mozliwosci roweru - za duzo

> sniegu. Poza tym ja mam do pracy 21km w jedna strone, w zyciu nie bede tyle zapindalal

> rowerem.

> Lacznie z kominiarka na glowe. Super sie potem wyglada wchodzac do biura.

Ja probowalem ale na krotszym dystansie. Dalem sobie spokoj bo denerwowalo mnie taszczenie do pracy drugiego kompletu ubran i koniecznosc brania prysznica w umywalce zeby potem nie smierdziec przez te kilka godzin w pracy.

Obecnie na rowerze dojezdzam gdy jest na to czas i pogoda. Na zime samochod. I w sumie mi ryba czy ktos sie puka w glowe, ze do pracy mam blisko i jezdze autem.

Napisano

> Ja probowalem ale na krotszym dystansie. Dalem sobie spokoj bo denerwowalo mnie taszczenie do pracy

> drugiego kompletu ubran i koniecznosc brania prysznica w umywalce zeby potem nie smierdziec

> przez te kilka godzin w pracy.

Niektorym to jak widac nie przeszkadza grinser006.gifgrinser006.gifgrinser006.gif

Albo maja taka kondyche, ze sie nic nie mecza jadac rowerem...jeszcze z dzieciakiem na ramie 270751858-jezyk.gif

Napisano

> HaHaHA, no jak bym widział MOICH znajomych. W tym roku byliśmy nad morzem w dwa samochody.

> Rodziny identyczne - 2+1 (larwa w wieku podobnym okołowczesnoprzedszkolnym).

> Tylko, że oni na ten wyjazd pożyczyli od znajomego Octavię 2FL KOMBI, ponieważ- UWAGA- ich Audi A4

> by nie zmieściło wszystkiego. Nie dziwie sie im. A4 to moim zdaniem samochod raczej malo pakowny. Latiwje mi sie spakowac do kompakta niz do A4.

A co do zabierania rzeczy - nie kazdego cieszy upychanie skarpetek do butow itd zeby wygrac konkurs kto zmiesci wiecej.

Napisano

> Jednak na ludzkim lenistwie jest najłatwiej zarobić.

To jest oczywista oczywistość. Jednak jeżeli ktoś akceptuje ceny benzyny na poziomie 5,50 za l to niech jeździ autem, czemu nie? Gorzej, jeżeli z tego powodu zaczynają się oszczędności na jedzeniu/dzieciach/ubraniach/itp/itd, tego faktycznie zrozumieć nie potrafię...

Napisano

> (...) I w sumie mi ryba czy

> ktos sie puka w glowe, ze do pracy mam blisko i jezdze autem.

Dojeżdżałem kiedyś samochodem do pracy oddalonej od domu o jakieś 400-500m.

hehe.gif

Napisano

> opcjonalnie mogę pojechać w

> 25 min do park and ride i wtedy metrem 15 min.

O widzisz.

Tu jest poruszony pewien BARDZO istotny temat - brak rozsądnych P&R.

Najfajniejszą metodą komunikacji suburbia <-> centrum jest bezkolizyjny transport szynowy, czyli w tym przypadku rzeczona kolejka.

I tu w Ursusie jest letki dramat, bo ani przy WKD (Opacz), ani przy SKM/KM (stacja Ursus) nie ma praktycznie ŻADNYCH miejsc parkingowych. Nawet z cyklu "na krzywe ryło".

Oznacza to, że kolejka jest bdb alternatywą tylko dla tych, którzy doszlusują do niej z buta, a to mocno ogranicza dostępny zasięg tej komunikacji - w tych konkretnych przypadkach mamy albo b. luźną zabudowę (Opacz), więc mały "potencjał", albo zabudowę tylko po jednej stronie, bo po drugiej są zgliszcza fabryki.

Badań konkretnych nie przytoczę, ale czas dojścia powyżej 10 min spacerem w praktyce eliminuje dany środek komunikacji z użycia :-(

Tu jest zatem spore pole do popisu dla władz. Aczkolwiek takie kurioza jak P&R Okęcie za parę milionów zeta, ulokowany w miejscu gdzie korek na wjeździe właśnie się kończy...

Może pomińmy to...

Napisano

> Dojeżdżałem kiedyś samochodem do pracy oddalonej od domu o jakieś 400-500m.

Dokladnie. Momje auto, moja kasa, moje zdrowie. A nie, ze ktos na sile mi probuje wepchnac swoja prawde i swoje podejscie do zycia.

Napisano

W dziwnym kierunku idzie ta dyskusja - dlaczego mam się usprawiedliwiać z jazdy samochodem i udowadniać że jest lepiej/gorzej niż MPK? niewiem.gif

Lubię jeździć autem, cenię sobie to, że siedzę, słucham muzyki, mam dokładnie taką temperaturę i wilgoć jaką chcę. Nie znoszę MPK, czekania na przystankach, jazdy ze spoconymi (latem) lub kichającymi (zimą) ludźmi, hałas itp. Zresztą lubię jeździć sam, albo z najbliższą rodziną, nie bawią mnie przypadkowi ludzie obok. Jestem skrajnym indywidualistą i dobrze mi z tym wink.gif

Dziwię się, że ktoś wybiera MPK zamiast samochodu. Niech nawet autem jest wolniej (w korku) i drożej, ale jakość podróży i tak jest nieporównywalna.

Jeżeli paliwo będzie nadal drożeć, to i tak nie zrezygnuję z samochodu, prędzej będę szukał sposobów, by więcej zarabiać wink.gif.

Napisano

> Dokladnie. Momje auto, moja kasa, moje zdrowie. A nie, ze ktos na sile mi probuje wepchnac swoja

> prawde i swoje podejscie do zycia.

O to to to ok.gif

Napisano

> Dokladnie. Momje auto, moja kasa, moje zdrowie. A nie, ze ktos na sile mi probuje wepchnac swoja

> prawde i swoje podejscie do zycia.

Ale my chyba nie należymy do grupy narzekających na ceny paliw. hehe.gif

BTW. Mam zamiar kupić sobie wielkie auto zupełnie nieprzydatne w mieście z dużym bagażnikiem którego nie wykorzystam. Będę nim jeździł sam i woził powietrze.

hehe.gifzlosnik.gif

Napisano
  • Autor

> A co do zabierania rzeczy - nie kazdego cieszy upychanie skarpetek do butow itd zeby wygrac konkurs

> kto zmiesci wiecej.

Nic nigdzie nie upychałem, w kabinie pasażerskiej miałem tylko 1 siatkę z prowiantem, bo niemiłosiernie mnie wkur.... jak COKOLWIEK poza człowiekiem jest w kabinie i potencjalnie lata na zakretach po całym aucie.Jedynie zostawiłem w domu tylną półkę, by łóżeczko turystyczne położyć na linii zagłówków.

Ja nie wiem czy Twoim zdaniem miałbym brać tyle ubrań, by się przebierać 4 razy dziennie, czy może wieźć też garnitur i 7 koszul?

A bagażnik był zapchany, to fakt, ale wybacz - on jest od tego jak du....od s....a smile.gif

Napisano

> Badań konkretnych nie przytoczę, ale czas dojścia powyżej 10 min spacerem w praktyce eliminuje dany

> środek komunikacji z użycia :-(

Jak w moim przypadku jest to sumarycznie 30 min jazdy na bucie codziennie, to mi się nie chce.

Kobieca logika przy Twojej jest prosta, jasna i powszechnie zrozumiała.

Napisano

> Ale my chyba nie należymy do grupy narzekających na ceny paliw.

Nie narzekam bo nie zwyklem uzaqlac sie nad rzeczami oczywistymi. Tym bardziej, ze auta robia sie coraz oszczedniejsze. trzeba tylko miec jaja zeby kupic cos nowego zamiast kultywowac kult samochodu wiekiem aspirujacego na youngtimera a polotem na prosty model trumny.

> BTW. Mam zamiar kupić sobie wielkie auto zupełnie nieprzydatne w mieście z dużym bagażnikiem

> którego nie wykorzystam. Będę nim jeździł sam i woził powietrze.

Kurka wodna, ja tez. I do tego z benzynowym silnikiem yay.gif

Napisano
  • Autor

> W dziwnym kierunku idzie ta dyskusja - dlaczego mam się usprawiedliwiać z jazdy samochodem i

> udowadniać że jest lepiej/gorzej niż MPK?

> Lubię jeździć autem, cenię sobie to, że siedzę, słucham muzyki, mam dokładnie taką temperaturę i

> wilgoć jaką chcę. Nie znoszę MPK, czekania na przystankach, jazdy ze spoconymi (latem) lub

> kichającymi (zimą) ludźmi, hałas itp. Zresztą lubię jeździć sam, albo z najbliższą rodziną,

> nie bawią mnie przypadkowi ludzie obok. Jestem skrajnym indywidualistą i dobrze mi z tym

> Dziwię się, że ktoś wybiera MPK zamiast samochodu. Niech nawet autem jest wolniej (w korku) i

> drożej, ale jakość podróży i tak jest nieporównywalna.

> Jeżeli paliwo będzie nadal drożeć, to i tak nie zrezygnuję z samochodu, prędzej będę szukał

> sposobów, by więcej zarabiać .

Pytanie postawiłem trywialne, na początku - ile ma być za litr, by pokochać MPK ze łzami w oczach za swoimi 4 kółkami.

Ja doskonale wiem, że ludzie są wygodni i tego nie roztrząsam.

Napisano

> chodzi mi o km

9300 m od drzwi mieszkania do bunkra p-atomowego gdzie trzymałem sprzęta.

Spokojnej jazdy ok 25-30 minut.

> o tym pisze, ja jadę do centrum, jakieś 2km od rynku Krk

I takie coś zmienia optykę.

Ja generalnie widzę, jakim zupełnym dramatem jest w obecnych czasach przejazd przez centrum Warszawy - dla mnie jazda do miasta to normalnie wyprawa - chcąc cokolwiek załatwić muszę się urwać na pół dnia albo wziąć urlop - dramat.

Dlatego transport alternatywny z mojego pktu widzenia to jedyna słuszna koncepcja.

> mnie nie, ale takie tico może ?

Paaanie, JA?! Tykiem?!

> niech będzie ciut drożej, ale nie ma przepaści

> a jak pisałem, jeździsz w 2os i już jest na plus

No jednak jest - zobacz, ile kosztuje NOWA 50-tka, jakie są za to opłaty, ile kosztuje serwis, ile toto potrzebuje miejsca do parkowania vs cokolwiek innego - zupełnie inny rząd wielkości.

Za 10k w tej klasie to normalnie divide et impera. Za 10k samochód to kupisz...

No chyba sam wiesz jaki :-)

> taa, tyle że jak leje to jesteś ugotowany, przy -10 też średnio

> więc auto/KZ i tak zostaje

Patrz wyżej - dobry ciuch i jest spoko.

Wiesz - ja czasem dojeżdżam do roboty (aktualnie 25+km w jedną stronę) na moto i zdarza się, że "trochę" popada.

Akurat mój sprzęt nie był kupiony jako bazowy środek transportu, wiec tu jest trochę be, ale gdybym miał kupić toczykółka jako codzienny dupowóz, to kupiłbym coś innego i nie miałbym takich problemów.

Powtórzę - ja 365/365 jeździłem rowerem. I to ładnych parę lat.

Napisano

> Jak zauważyłeś - w Polen posiadanie samochodu to przede wszystkim PRESTIŻ.

Sorry, ale w znacznej części przypadków posiadanie samochodu jest związane z możliwością pracy, tak jest np. u lekarzy, którzy pracują w różnych miejscach i różnym czasie i np. przejazd Zacisze - Pruszków, czy też Żoliborz - Wesoła nie są niczym nadzwyczajnym. Podobnie pracują budowlańcy, informatycy i inne wolne zawody. Czasem oczywiście dojazd komunikacją jest logicznym wyborem - sam tak robiłem (trasa Żoliborz - Wola tramwajem 27 w ciągu ok. 15 min.), ale zmieniłem robotę i muszę dojeżdżać w Al. Jerozolimskie. Próbowałem ok. 7.30 wejść do metra na Marymoncie i albo przepuszczałem dwa, trzy pociągi albo jechałem dwie stacje w stronę Bielan i tam wsiadałem. Czas jazdy transportem publicznym (Metro i SKM) wychodzi 10-15 min dłuższy niż samochodem( od stacji Ursus do roboty mam 0,5 h szybkim marszem), nawet stojąc w korku na skrzyżowaniu Aleje Jerozolimskie - Łopuszańska. Poza tym rano odwożę do pracy żonę na J.Pawła II.

Ogólnie samochód wychodzi lepiej (poza oczywiście kosztami).

dranio

Napisano

> Nie narzekam bo nie zwyklem uzaqlac sie nad rzeczami oczywistymi. Tym bardziej, ze auta robia sie

> coraz oszczedniejsze. trzeba tylko miec jaja zeby kupic cos nowego zamiast kultywowac kult

> samochodu wiekiem aspirujacego na youngtimera a polotem na prosty model trumny.

Ano. Jak mi będzie drogo to kupię Pandę Multijeta do jeżdżenia po mieście i już.

> Kurka wodna, ja tez. I do tego z benzynowym silnikiem

U mnie będzie diesel. Ale mało brakowało a kupiłbym nowe Renault Latitude z benzynowym silnikiem właśnie.

biglaugh.gif

Napisano

> Nic nigdzie nie upychałem, w kabinie pasażerskiej miałem tylko 1 siatkę z prowiantem, bo

> niemiłosiernie mnie wkur.... jak COKOLWIEK poza człowiekiem jest w kabinie i potencjalnie lata

> na zakretach po całym aucie.Jedynie zostawiłem w domu tylną półkę, by łóżeczko turystyczne

> położyć na linii zagłówków.

> Ja nie wiem czy Twoim zdaniem miałbym brać tyle ubrań, by się przebierać 4 razy dziennie, czy może

> wieźć też garnitur i 7 koszul?

> A bagażnik był zapchany, to fakt, ale wybacz - on jest od tego jak du....od s....a

Rozumiem Cie. ja tez pakujac sie do CIvica w wiekszosci wypadkow mieszcze sie w (notabene) duzym bagazniku. W kabinie sa przewaznie rzeczy ktore maja byc pod reka i tyle. Z drugiej strony pamietam jak nasz forumowy wujek opowiadal kiedys jak sie auto pakuje to wlasnie przypomnialo mi sie to opisywanie z duma kilkugodzinnego upychania w kazdy zakamarek.

Co do tego ile rzeczy sie zabiera... Coz, kazdy ma tam swoj rozum. Jedni biora rzeczy ktore byc moze okaza sie zbedne, inni biora wszystko co moze sie przydac a jezscze inni te ktore beda potrzebne wink.gif Kwestia chowu wink.gif

Napisano

> Pytanie postawiłem trywialne, na początku - ile ma być za litr, by pokochać MPK ze łzami w oczach

> za swoimi 4 kółkami.

> Ja doskonale wiem, że ludzie są wygodni i tego nie roztrząsam.

Nic z tego nie będzie bo komunikacja publiczna też opiera się na tych samych cenach paliw. Więc stosunek bilet MPK - samochód zawsze będzie zbliżony.

Korzystanie z komunikacji publicznej podyktowane jest argumentami natury ideologicznej ( hehe.gif) lub wygodą (korki w dużych miastach), niespecjalnie zaś ekonomicznej.

Napisano

bez samochodu żeby zawieźć dzieci do przedszkola, wrócić i dojechać do pracy, wrócić i odebrać dzieci od babci to z domu wychodziłbym o 5/30 (a wstawał koło 4) i wracał koło 19 przy dobrych wiatrach zlosnik.gif

żeby skrócić te czasy musiałbym mieć opiekunkę, która kosztowałaby tyle, że opłaca mi się jeździć autem nawet jak ropa będzie po 7 i nie mam innego wyboru, mogę ponarzekać ale auto to konieczność,

w przypadku innych rzeczy (zakupów) kiedyś wsiadałem i jechałem do marketu bo taniej, teraz po podstawowe rzeczy chodzę piechotą w zasadzie do najbliższego sklepu bo się w całokształcie bardziej opłaca

Napisano

> O widzisz.

> Tu jest poruszony pewien BARDZO istotny temat - brak rozsądnych P&R.

Jes jeszcze kolejny istotny temat - trzeba sie wbic do tej kolejki. Pisze to jako osoba, ktora dosyc sporo jezdzila KM z Nowej Iwicznej do W-wy (Ochota). Pieknie to wszystko wyglada w teorii, ale w godzinach szczytu jest tam BARDZO ciasno i jeden dorosly zwykle sie wciska, ale jakbym mial wsiadac z dwojka moich dzieci (2,5 roku) to szanse na wbicie i dojechanie bez kontuzji spadaja znacznie.

Sibui, z calym szacunkiem, ale patrzysz przez pryzmat wlasnego "widzimisie". Jak juz napisano w watku sam obsmiewasz jezdzacych na LPG, a proponujesz dymanie rowerem zima w sniezyce przy -9*C z dzieciakiem (tak mozna odebrac Twoje wywody), bo bedzie szybciej i wygodniej. Szybciej bedzie w konkretnych przypadkach, wygodniej nie bedzie na pewno. Wszystko jest kwestia organizacji dojazdow, codzinnie jade na 7 do roboty, wyjezdzam o 6.30, po drodze zawoze dzieciaki do przedszkola (na 7), w robocie jestem 7.10, alternatywnej komunikacji, ktora zagwarantuje mi taki czas dojazdu oraz komfort jazdy nie ma, ekonomia tez na tym nie cierpi (dystans calkowity to ok. 21km, z tego 18.5 do przedszkola, a potem 2.5 o pracy).

Napisano
  • Autor

> Nic z tego nie będzie bo komunikacja publiczna też opiera się na tych samych cenach paliw. Więc

> stosunek bilet MPK - samochód zawsze będzie zbliżony.

> Korzystanie z komunikacji publicznej podyktowane jest argumentami natury ideologicznej ( ) lub

> wygodą (korki w dużych miastach), niespecjalnie zaś ekonomicznej.

Chyba nie do końca zrozumiałeś. Ja właśnie zakładam, że w każdym duzym mieście jazda autem to korki + mega spalanie przezeń.

Gdyby sytuacja wyglądałą tak, że się wsiada i jedzie drogami bezkolizyjnymi z A do B no to inna historia. Ale w wielu przypadkach ja jadę tramwajem i patrzę jak obok mnie auta stoją w korku na oko 1,5km ( zapraszam np. w Poznaniu w godzinach szczytu od ronda Środka, do Garbar, a Tramwaj jedzie pasem trawajowym ten odcinek w 3min. To ja nie wiem jaką logiką się niektórzy kierują pisząc o oszczędności czasu.

Napisano

> Kurka wodna, ja tez. I do tego z benzynowym silnikiem

Ale Ty niedzisiejszy jestes grinser006.gifgrinser006.gif

Napisano

> ja wszystko rozumiem. ale pamietaj tez, że "wtedy" - 10 km do pracy to był olaboga dystans. i jak

> sam napisałeś masz wszystko na osiedlu = czyli mieszkasz w centrum zakladam.

Nie nie. Na osiedlu miałem szkołę.

> pytanie: jak sobie wyobrazasz 2 dorosłych pracujących (od 9-19) i 2 dzieci, mieszkających na

> przedmiesciach, w wieku 0-przedszkolny? bez samochodu. rower? autobus? PKP? przecież to

> masochizm (jak ktos to wybiera ponad samochód).

Strasznie dużo tych Twoich założeń. Masa ludzi pracuje o 8 do 16, wielu z nich mieszka w mieście. Obawiam się, że miejskie korki są spowodowane właśnie przez nich a nie tych, którzy samochodu używać muszą.

Napisano

> 9300 m od drzwi mieszkania do bunkra p-atomowego gdzie trzymałem sprzęta.

> Spokojnej jazdy ok 25-30 minut.

czyli połowe tego co ja mam wink.gif

do 5km jeździł bym rowerem ok.gif

dalej jednak KZ, która jeździłem lata, ale z przystanku początkowego ...

siadałem gdzieś s tyłu, muzyczka, gazeta i jazda ... wychodziło koło 1h a dojściem ok.gif

ale dziś po prostu rano nie wsiądę do KZ

> Ja generalnie widzę, jakim zupełnym dramatem jest w obecnych czasach przejazd przez centrum

> Warszawy - dla mnie jazda do miasta to normalnie wyprawa - chcąc cokolwiek załatwić muszę się

> urwać na pół dnia albo wziąć urlop - dramat.

a mnie przejazd zajmuje niewiele, akurat tak się składa że omijam zakorkowane rejony

aa jeżdże specjalnie na 7:00, bo na 8:00 to 10-20min ekstra w korkach

> Paaanie, JA?! Tykiem?!

przynajmniej na nos nie pada 270751858-jezyk.gif

> No jednak jest - zobacz, ile kosztuje NOWA 50-tka, jakie są za to opłaty, ile kosztuje serwis, ile

> toto potrzebuje miejsca do parkowania vs cokolwiek innego - zupełnie inny rząd wielkości.

nie wiem, kiedyś czytałem o kosztach utrzymania skutera, nie ma tak różowo

weź pod uwagę że nakręcisz 2000km/miesiąc, klocki podobno tyle wytrzymują ?

> Za 10k w tej klasie to normalnie divide et impera. Za 10k samochód to kupisz...

> No chyba sam wiesz jaki :-)

złoma, ale do kręcenia się wokół komina ... da radę

> Patrz wyżej - dobry ciuch i jest spoko.

tu znowu zależy od warunków, nie mam szatni/łazienki, trza by się w kiblu przebierać ... średnio

o myciu nie wspomne, bo tylko mała umywalka jest pod ręką

> Powtórzę - ja 365/365 jeździłem rowerem. I to ładnych parę lat.

ok.gif

są tacy co zimą śpią w namiotach ... nie znaczy że mamy się wszyscy wyprowadzić z murów grinser006.gif

Napisano

> Obawiam się, że miejskie korki są spowodowane właśnie przez nich a nie tych, którzy samochodu

> używać muszą.

Też tak zakładałem, dopóki nie wyjechałem z roboty ok.11 do urzędu, aby coś załatwić. Korki były podobne do tych porannych. tongue.gif

dranio

Napisano

> gdzie ?

> w krk na pewno nie, sam dojeżdzałem do szkół przez 10lat do Krk z oddalonej o 25km wioski

> wtedy autobus miejski jeździł co 20min ...

Znowu podnoszony jest argument ludzi mieszkających poza miastem a wcześniejsza dyskusja nie była zawężana w ten sposób.

Absolutnie nie odbieram nikomu prawa do jeżdżenia samochodem choćby do śmietnika. Co więcej - gdybym miał do miasta 25km to też jeździłbym samochodem. Jedyna alternatywa, dobrze działająca, to busy. Ale w nich jest niestety zazwyczaj bardzo ciasno i śmierdzi.

Skupmy się na tych, którzy rzeczywiście mają rozsądną alternatywę dla samochodu. A jest ich niestety cała masa.

Przykład z ostatnich tygodni. Niekończące się kieleckie remonty zakorkowały centrum. Problem w tym, że do tego ścisłego centrum pchają się ludzie z rejestracjami miejskimi a nie podmiejskimi. A potem skomlą w prasie, że przez godzinę nie mogli wyjechać z firmowego parkingu.

A wystarczy podjechać kilka przystanków autobusem albo zaparkować auto na obrzeżach. Ale zaraz! Nie! Trzeba by dojść 10 minut!

Napisano

> To chyba bardzo mocno zależy - gdzie. Np. te dwadzieścia lat temu pewną konkretną trasę dało się

> przejechać komunikacją publiczną w jakieś 45-50 minut, wliczając czas przesiadek. Dziś

> pokonanie tego samego dystansu zajmuje ok. czterokrotnie dłużej (wiem, bo sprawdzałem)

Być może rzeczywiście zależy gdzie. Ale ja zauważam związek pomiędzy czasem dojazdu komunikacją publiczną a własnym transportem - wydłużenie jednego idzie w parze z wydłużeniem drugiego. Wszyscy stoją w tych samych korkach. A jeśli metro czy tramwaj nie stoją, to działa tylko na ich korzyść. Więc nie wiem skąd takie różnice.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.