Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Parkowanie na prywatnych miejscach parkingowych

Featured Replies

Napisano

Czy za zaparkowanie na prywatnym miejscu, które nie jest w żaden sposób oznaczone (informacją, że jest prywatne) grozi mandat?

Czy istnienie "motylka", który leży na ziemi coś zmienia?

 

Obserwuję dość często przypadki, gdzie ktoś parkuje na nie swoim miejscu prywatnym, ale z drugiej strony skąd ma wiedzieć, że ono prywatne jest? Leżący na ziemi motylek nie jest przecież znakiem drogowym. 

Z drugiej strony jakakolwiek tabliczka "miejsce prywatne" też znakiem nie jest.

 

Czy to kolejny obszar gdzie mamy burdel prawny?

 

 

 

Napisano
9 minut temu, FrugOs napisał(a):

Czy to kolejny obszar gdzie mamy burdel prawny?

 

Dodaj do tego jeszcze miejsca: "Tylko dla klientów sklepu X" wydzielone z miejsc przy drodze nie mającej statusu wewnętrznej i masz komplet :ok:

 

Edytowane przez el_guapo

Napisano
  • Popularny post

Burdel prawny to wytwarza zwykle cwaniactwo. Bo skąd maja wiedzieć że to czy tamto.
Skoro ktoś zamontował coś i nie byłem to ja a wszystko w około wskazuje że np nie powinienem tam parkować to w imię nie robienia z siebie idioty ja tam nie parkuje.
Dzbanom to natomiast nie wystarcza i muszą mieć przepis/ znak/ kwit za szyba/ zasieki/ pole minowe.



Wysłane z mojego SM-A536B przy użyciu Tapatalka

Napisano
1 godzinę temu, FrugOs napisał(a):

Czy za zaparkowanie na prywatnym miejscu, które nie jest w żaden sposób oznaczone (informacją, że jest prywatne) grozi mandat?

Czy istnienie "motylka", który leży na ziemi coś zmienia?

 

Obserwuję dość często przypadki, gdzie ktoś parkuje na nie swoim miejscu prywatnym, ale z drugiej strony skąd ma wiedzieć, że ono prywatne jest? Leżący na ziemi motylek nie jest przecież znakiem drogowym. 

Z drugiej strony jakakolwiek tabliczka "miejsce prywatne" też znakiem nie jest.

 

Czy to kolejny obszar gdzie mamy burdel prawny?

 

 

 

 

Kiedyś moje miejsce jedną dziunia podkradła.

 

Policja powiedziała że nic nie może.

 

Co ciekawe sąsiadka parkingowa myślała że to nasze drugie auto, bo cwaniara ciągle parkowała w ciągu dnia w tym miejscu.

 

Dobrze napisano.

Zwykle zasrane cwaniactwo.

 

Ja jak widzę motylki to nie parkuję.

Jak widzę napis tylko dla mieszkańców bloku też nie.

Podejrzewam 80% użytkowników tutaj podobnie postępuje.

 

 

Napisano
3 godziny temu, FrugOs napisał(a):

Czy za zaparkowanie na prywatnym miejscu, które nie jest w żaden sposób oznaczone (informacją, że jest prywatne) grozi mandat?

Czy istnienie "motylka", który leży na ziemi coś zmienia?

 

Obserwuję dość często przypadki, gdzie ktoś parkuje na nie swoim miejscu prywatnym, ale z drugiej strony skąd ma wiedzieć, że ono prywatne jest? Leżący na ziemi motylek nie jest przecież znakiem drogowym. 

Z drugiej strony jakakolwiek tabliczka "miejsce prywatne" też znakiem nie jest.

 

Czy to kolejny obszar gdzie mamy burdel prawny?

 

 

 

A co ? Zparkowales i ktoś powietrze spuścił.  

Napisano
1 godzinę temu, KotLarry napisał(a):

 

Kiedyś moje miejsce jedną dziunia podkradła.

 

Policja powiedziała że nic nie może.

 

Co ciekawe sąsiadka parkingowa myślała że to nasze drugie auto, bo cwaniara ciągle parkowała w ciągu dnia w tym miejscu.

 

Dobrze napisano.

Zwykle zasrane cwaniactwo.

 

Ja jak widzę motylki to nie parkuję.

Jak widzę napis tylko dla mieszkańców bloku też nie.

Podejrzewam 80% użytkowników tutaj podobnie postępuje.

 

 

Retkinia to stan umysłu :)

 

Napisano
3 godziny temu, FrugOs napisał(a):

Leżący na ziemi motylek nie jest przecież znakiem drogowym. 

 

Z drugiej strony motylek po to ma stać, aby nikt nie wjechał na puste miejsce...

Napisano
  • Popularny post
2 godziny temu, KotLarry napisał(a):

Kiedyś moje miejsce jedną dziunia podkradła.

 

Policja powiedziała że nic nie może.

 

Co ciekawe sąsiadka parkingowa myślała że to nasze drugie auto, bo cwaniara ciągle parkowała w ciągu dnia w tym miejscu.

 

To ja znam lepszą akcję - podczas długiej nieobecności miejsce parkingowe zostało wynajętę przez nie wiadomo kogo osobie trzeciej.

 

Znajomy wrócił do swojego mieszkania po kilkunastomiesięcznej przerwie i zastał jakieś auto zaparkowane na swoim miejscu w garażu podziemnym. Po kilku dniach zostawił karteczkę z prośbą o przeparkowanie, osoba oddzwoniła i zapytała się o co mu chodzi skoro ona wynajęła to miejsce od jakiegoś typa z ogłoszenia i co miesiąc płaci za wynajem.

 

Napisano
54 minuty temu, Marcin79 napisał(a):

Retkinia to stan umysłu :)

 

 

Chodzi Ci o to że ja nie zaparkuje na cudzich miejscach? ;]

 

Bo dziunia musiała być na 99 przyjezdna ;]

 

Napisano
4 godziny temu, FrugOs napisał(a):

Czy za zaparkowanie na prywatnym miejscu, które nie jest w żaden sposób oznaczone (informacją, że jest prywatne) grozi mandat?

 

A dlaczego miałby za to grozić mandat? W PoRD nie ma ani słowa o zakazie parkowania na prywatnych miejscach.

 

 

4 godziny temu, FrugOs napisał(a):

Czy istnienie "motylka", który leży na ziemi coś zmienia?

 

Nie ma też ani słowa o motylkach.

 

 

4 godziny temu, FrugOs napisał(a):

Obserwuję dość często przypadki, gdzie ktoś parkuje na nie swoim miejscu prywatnym, ale z drugiej strony skąd ma wiedzieć, że ono prywatne jest? Leżący na ziemi motylek nie jest przecież znakiem drogowym. 

Z drugiej strony jakakolwiek tabliczka "miejsce prywatne" też znakiem nie jest.

 

Czy to kolejny obszar gdzie mamy burdel prawny?

 

Samo posiadanie prywatnego miejsca nie oznacza, że nikt nie będzie tam parkował. Trzeba go sobie jeszcze pilnować.

 

 

 

Napisano
Godzinę temu, Marcin79 napisał(a):

A co ? Zparkowales i ktoś powietrze spuścił.  

 

To byłby wyraz wyjątkowego braku inteligencji, bo auto bez powietrza będzie przecież stało tam dłużej.

 

Napisano
10 minut temu, Furvus_Eques napisał(a):

 

To byłby wyraz wyjątkowego braku inteligencji, bo auto bez powietrza będzie przecież stało tam dłużej.

 

Czasami nie liczy się działanie " inteligentne " tak jak to napisałeś  , tylko chodzi o to aby takiego dzbana zwyczajnie wkuwić :)

 

Napisano
41 minut temu, KotLarry napisał(a):

 

Chodzi Ci o to że ja nie zaparkuje na cudzich miejscach? ;]

 

Bo dziunia musiała być na 99 przyjezdna ;]

 

Czyli nie wiedziała o tym a Ty już do niej z łapami ...... znając życie musiałabyc stara i brzydka :)

Napisano
Teraz, Marcin79 napisał(a):

Czasami nie liczy się działanie " inteligentne " tak jak to napisałeś  , tylko chodzi o to aby takiego dzbana zwyczajnie wkuwić :)

 

 

Jeśli trafisz na godnego przeciwnika to zdejmie jedno koło i zawiezie do naprawy. Kolejnego dnia założy te naprawione a zdejmie drugie. I tak cztery dni.

;l

 

 

Napisano
  • Autor
1 godzinę temu, Marcin79 napisał(a):

A co ? Zparkowales i ktoś powietrze spuścił.  

 

Nie mierz wszystkich swoją miarą.

Napisano
  • Autor
29 minut temu, Furvus_Eques napisał(a):

 

A dlaczego miałby za to grozić mandat? W PoRD nie ma ani słowa o zakazie parkowania na prywatnych miejscach.

 

 

 

Nie ma też ani słowa o motylkach.

 

 

 

Samo posiadanie prywatnego miejsca nie oznacza, że nikt nie będzie tam parkował. Trzeba go sobie jeszcze pilnować.

 

 

 

 

W sumie racja.

Napisano
3 godziny temu, WaWeR napisał(a):

Burdel prawny to wytwarza zwykle cwaniactwo. Bo skąd maja wiedzieć że to czy tamto.
Skoro ktoś zamontował coś i nie byłem to ja a wszystko w około wskazuje że np nie powinienem tam parkować to w imię nie robienia z siebie idioty ja tam nie parkuje.
Dzbanom to natomiast nie wystarcza i muszą mieć przepis/ znak/ kwit za szyba/ zasieki/ pole minowe.



Wysłane z mojego SM-A536B przy użyciu Tapatalka
 

Jeżeli jest to w jakiś sposób to oznakowane to wiadomix a co z nie oznakowaną drogą czy miejscem ?

Kiedyś zaparkowałem przed zakładem pogrzebowym, przy zwykłej drodze, bez zakazu, bez napisów. Wybieg gość i mnie zaczął przeganiać, że to miejsce prywatne. Pytałem skąd mam o tym wiedzieć. Po jakimś czasie był remont drogi i wyszło, że gość ściemniał.

Kiedyś też wezwała mnie straż leśna, że jechałem ich drogą i znów pytam skąd miałem wiedzieć. Droga asfaltowa przy osiedlu .. potem dopiero wstawili znak.

 

Czasem też się zastanawiam na ile legalne są te napisy "parking dla klientów sklepu", skoro jest to typowa zatoczka przy publicznej drodze.

Napisano
17 minut temu, Marcin79 napisał(a):

Czyli nie wiedziała o tym a Ty już do niej z łapami ...... znając życie musiałabyc stara i brzydka :)

 

Wiedziała nie wiedziała grała głupia nie grała...

Wydzielony parking z miejscami zamykanymi brak zwykłych.

 

Zaryzykowałbyś?

 

Ps. Organizm by nie odrzucił ;]

 

 

Napisano
58 minut temu, Furvus_Eques napisał(a):

 

A dlaczego miałby za to grozić mandat? W PoRD nie ma ani słowa o zakazie parkowania na prywatnych miejscach.

 

 

 

Nie ma też ani słowa o motylkach.

 

 

 

Samo posiadanie prywatnego miejsca nie oznacza, że nikt nie będzie tam parkował. Trzeba go sobie jeszcze pilnować.

 

 

 

I dlatego skoro nie ma a ktoś jest mądry inaczej należy stosować inne metody aż głupi mądry zrozumie. Właśnie jeta wątek o kamperze na drodze na hp.

Napisano
Godzinę temu, Furvus_Eques napisał(a):

 

Jeśli trafisz na godnego przeciwnika to zdejmie jedno koło i zawiezie do naprawy. Kolejnego dnia założy te naprawione a zdejmie drugie. I tak cztery dni.

;l

 

 

Spoko , otowrze piwko i popatrzę przez okno jak się będzie męczył. A żeby było zabawniej to się codziennie wieczorem będzie z naprawionego koła powietrze upuszczało :)

 

Napisano
58 minut temu, FrugOs napisał(a):

 

W sumie racja.

Czyli możesz sobie parkować  :)

 

Napisano
56 minut temu, sherif napisał(a):

Jeżeli jest to w jakiś sposób to oznakowane to wiadomix a co z nie oznakowaną drogą czy miejscem ?

Kiedyś zaparkowałem przed zakładem pogrzebowym, przy zwykłej drodze, bez zakazu, bez napisów. Wybieg gość i mnie zaczął przeganiać, że to miejsce prywatne. Pytałem skąd mam o tym wiedzieć. Po jakimś czasie był remont drogi i wyszło, że gość ściemniał.

 

 

Często jest tak , ze firma może wystąpić do miasta o dzierżawe i budowę miejsc parkingowych przy swojej siedzibie ale " nowe miejsca " beda publiczne .

56 minut temu, sherif napisał(a):

Czasem też się zastanawiam na ile legalne są te napisy "parking dla klientów sklepu", skoro jest to typowa zatoczka przy publicznej drodze.

 

Np sklep zajmuje 50 % dzialki , reszta powierzchni jest pod mp . Poprostu dzialka nie jest ogrodzona .

 

BTW prawo jest takie , że jak ktoś Ci wjedzie na prywatną posesję to i tak nic nie możesz zrobić. 

 

Teoretycznie , przy wjeździe do każdej posesji powinien być wystawiony znak " zakaz wjazdu , teren prywatny "

Napisano
1 godzinę temu, Furvus_Eques napisał(a):

 

To byłby wyraz wyjątkowego braku inteligencji, bo auto bez powietrza będzie przecież stało tam dłużej.

 

 

Może i dłużej, ale najczęściej ostatni raz. A skoro stoi tu i teraz, to i tak na daną chwilę musisz szukać innego miejsca...

Napisano
6 minut temu, Marcin79 napisał(a):

Np sklep zajmuje 50 % dzialki , reszta powierzchni jest pod mp . Poprostu dzialka nie jest ogrodzona .

 

BTW prawo jest takie , że jak ktoś Ci wjedzie na prywatną posesję to i tak nic nie możesz zrobić. 

 

Teoretycznie , przy wjeździe do każdej posesji powinien być wystawiony znak " zakaz wjazdu , teren prywatny "

Wiem zdaje sobie z tego sprawę, że może być teren prywatny. Często natomiast taka zatoczka bezpośrednio jest w pasie drogowym, więc jest publiczna i wykonana przez właściciela np gminę a sklep zawiesza "parking tylko dla klientów". To właśnie powinno być jakoś uregulowane i zabranianie zarządzanie terenem jeżeli nie jest się właścicielem (lub bez jego zgody).

 

Odnośnie prawa, to jeżeli jest to w odpowiednio oznakowane to można podjąć środki prawne.

Kiedyś mieszkałem na osiedlu, gdzie wszystkie drogi były prywatne. Obok ktoś mądry zezwolił na budowę biurowca, więc wszystkie uliczki były pozastawiane autami. Wspólnota która zarządzała terenem wstawiła znaki zakazu z odp adnotacją. Co jakiś czas pojawiała się SM i wlepiała mandaty.

Tak jest to lepsze rozwiązanie niż droga o niekreślonym stosunku prawnym, przy której mieszkam. Tutaj każdy się wypina, bo nie czuje się odpowiedzialny 8-).

Napisano
5 minut temu, sherif napisał(a):

Wiem zdaje sobie z tego sprawę, że może być teren prywatny. Często natomiast taka zatoczka bezpośrednio jest w pasie drogowym, więc jest publiczna i wykonana przez właściciela np gminę a sklep zawiesza "parking tylko dla klientów". To właśnie powinno być jakoś uregulowane i zabranianie zarządzanie terenem jeżeli nie jest się właścicielem (lub bez jego zgody).

 

Odnośnie prawa, to jeżeli jest to w odpowiednio oznakowane to można podjąć środki prawne.

Kiedyś mieszkałem na osiedlu, gdzie wszystkie drogi były prywatne. Obok ktoś mądry zezwolił na budowę biurowca, więc wszystkie uliczki były pozastawiane autami. Wspólnota która zarządzała terenem wstawiła znaki zakazu z odp adnotacją. Co jakiś czas pojawiała się SM i wlepiała mandaty.

Tak jest to lepsze rozwiązanie niż droga o niekreślonym stosunku prawnym, przy której mieszkam. Tutaj każdy się wypina, bo nie czuje się odpowiedzialny 8-).

 

Do mnie kiedyś wyleciała baba, bo stanąłem tu: https://goo.gl/maps/P7qdhj6obTRSmjc97

A tam tabliczka "Parking Salon Fryzjerstwa". Powiedziałem jej co myślę, gdzie idę i że jak chce, to niech dzwoni na SM. Skuliła ogon i wróciła tam skąd wyszła...

Napisano
8 minut temu, sherif napisał(a):

Wiem zdaje sobie z tego sprawę, że może być teren prywatny. Często natomiast taka zatoczka bezpośrednio jest w pasie drogowym, więc jest publiczna i wykonana przez właściciela np gminę a sklep zawiesza "parking tylko dla klientów". To właśnie powinno być jakoś uregulowane i zabranianie zarządzanie terenem jeżeli nie jest się właścicielem (lub bez jego zgody).

 

Odnośnie prawa, to jeżeli jest to w odpowiednio oznakowane to można podjąć środki prawne.

Kiedyś mieszkałem na osiedlu, gdzie wszystkie drogi były prywatne. Obok ktoś mądry zezwolił na budowę biurowca, więc wszystkie uliczki były pozastawiane autami. Wspólnota która zarządzała terenem wstawiła znaki zakazu z odp adnotacją. Co jakiś czas pojawiała się SM i wlepiała mandaty.

Tak jest to lepsze rozwiązanie niż droga o niekreślonym stosunku prawnym, przy której mieszkam. Tutaj każdy się wypina, bo nie czuje się odpowiedzialny 8-).

Tak jak wcześniej napisałem,  jak jest znak wtedy jest mandat. 

 

Co do zatoczek to pewnie też tak jak napisałem,  dzierzawa  ale znak tylko dla klientów raczej wątpliwy. 

Napisano
1 minutę temu, K3 napisał(a):

 

Do mnie kiedyś wyleciała baba, bo stanąłem tu: https://goo.gl/maps/P7qdhj6obTRSmjc97

A tam tabliczka "Parking Salon Fryzjerstwa". Powiedziałem jej co myślę, gdzie idę i że jak chce, to niech dzwoni na SM. Skuliła ogon i wróciła tam skąd wyszła...

A potem płacz że kia się posula

 

 

Napisano
9 minut temu, Marcin79 napisał(a):

Tak jak wcześniej napisałem,  jak jest znak wtedy jest mandat. 

 

Co do zatoczek to pewnie też tak jak napisałem,  dzierzawa  ale znak tylko dla klientów raczej wątpliwy. 

 

Na podstawie jakiego znaku chciałbyś ukarać mandatem za wykroczenie w ruchu drogowym?

Napisano
9 minut temu, Marcin79 napisał(a):

A potem płacz że kia się posula

 

 

 

Ani razu... :skromny:

Napisano
1 godzinę temu, sherif napisał(a):

Czasem też się zastanawiam na ile legalne są te napisy "parking dla klientów sklepu", skoro jest to typowa zatoczka przy publicznej drodze.

To jest tabliczka ozdobna. Możesz się nią przejmować albo nie. Nikt mandatu nie da za niestosowanie się do niej.

 

Nie ma przepisu, który by regulował takie obrazki namalowane przez właściciela miejsca. 

 

Np. jak jadę do księgowej, to jest teren zamknięty i oznaczony prawidłowo jako "Strefa zamieszkania". W związku z tym można parkować tylko na wyznaczonych miejscach. Ale każde, dosłownie każde ma tabliczkę typu "miejsce prywatne-nie parkować"(oczywiście każda tabliczka inna, bo to twórczość własna lokatorów).

Dlatego jak tam jestem, to na te kilka minut stawiam na pierwszym wolnym i nie przejmuję się tabliczkami. 

Gdybym postawił poza wyznaczonym miejscem, to ryzykuję mandat. Tak ryzykuję tylko pyskówke z właścicielem. Sorry, ale skoro sobie tak wspólnota ustaliła, to nie dają przyjezdnym wyboru.

Napisano
46 minut temu, K3 napisał(a):

 

Na podstawie jakiego znaku chciałbyś ukarać mandatem za wykroczenie w ruchu drogowym?

Zakaz wjazdu na własną posesję.  Wtedy są podstawy  do zwrotu kosztów odholowania pojazdu jak i chyba policja może mandat wystawić. 

Napisano
47 minut temu, ghost2255 napisał(a):

To jest tabliczka ozdobna. Możesz się nią przejmować albo nie. Nikt mandatu nie da za niestosowanie się do niej.

 

Nie ma przepisu, który by regulował takie obrazki namalowane przez właściciela miejsca. 

 

Np. jak jadę do księgowej, to jest teren zamknięty i oznaczony prawidłowo jako "Strefa zamieszkania". W związku z tym można parkować tylko na wyznaczonych miejscach. Ale każde, dosłownie każde ma tabliczkę typu "miejsce prywatne-nie parkować"(oczywiście każda tabliczka inna, bo to twórczość własna lokatorów).

Dlatego jak tam jestem, to na te kilka minut stawiam na pierwszym wolnym i nie przejmuję się tabliczkami. 

Gdybym postawił poza wyznaczonym miejscem, to ryzykuję mandat. Tak ryzykuję tylko pyskówke z właścicielem. Sorry, ale skoro sobie tak wspólnota ustaliła, to nie dają przyjezdnym wyboru.

Kolejny , w 99% takie mp są potwierdzone przez wpis w akcie notrailnym i kw . Oczywiście dzbany tego nie respektują. 

 

To jest tak , jakbyś zostawił drzwi otwarte do domu i jakiś dzban wszedłby Ci do kibla się wysrac . No bo przecież drzwi otwarte były. 

Napisano
2 godziny temu, Marcin79 napisał(a):

Spoko , otowrze piwko i popatrzę przez okno jak się będzie męczył. A żeby było zabawniej to się codziennie wieczorem będzie z naprawionego koła powietrze upuszczało :)

 

 

No ale kto wtedy nie będzie korzystał że swojego miejsca parkingowego? W ten oto sposób człowiek, któremu przeszkadzało kilka minut cudzego auta na swoim parkingu sam je tam uziemi na kilka dni. To jest tak mądre jak ci, którym tak bardzo przeszkadza wolniej jadący pojazd, że po jego wyprzedzeniu próbują jechać wolniej niż on. Logika level expert. 

;l

Napisano
45 minut temu, Furvus_Eques napisał(a):

 

No ale kto wtedy nie będzie korzystał że swojego miejsca parkingowego? W ten oto sposób człowiek, któremu przeszkadzało kilka minut cudzego auta na swoim parkingu sam je tam uziemi na kilka dni. To jest tak mądre jak ci, którym tak bardzo przeszkadza wolniej jadący pojazd, że po jego wyprzedzeniu próbują jechać wolniej niż on. Logika level expert. 

;l

Zemsta jest jednak najsłodsza 

Napisano
3 minuty temu, Marcin79 napisał(a):

Zemsta jest jednak najsłodsza 

 

Nie można się mścić na swoim terenie! Tracisz wtedy przewagę i jestes z definicji w defensywie. Bo trafisz na Ryba, który kupi za 500zł Cinquecento i zaparkuje tam na stałe. To złośliwy gość jest, dobrze że wyjechał.

;l

 

Edytowane przez Furvus_Eques

Napisano
Zakaz wjazdu na własną posesję.  Wtedy są podstawy  do zwrotu kosztów odholowania pojazdu jak i chyba policja może mandat wystawić. 
Kto, jaką instytucja ustawia znaki?
To że znak stoi, nie oznacza że ma jakąkolwiek moc.

Prościej jest nie mieć klucza do bramy.


Wysłane z mojego SM-A536B przy użyciu Tapatalka

Napisano
Jeżeli jest to w jakiś sposób to oznakowane to wiadomix a co z nie oznakowaną drogą czy miejscem ?
Kiedyś zaparkowałem przed zakładem pogrzebowym, przy zwykłej drodze, bez zakazu, bez napisów. Wybieg gość i mnie zaczął przeganiać, że to miejsce prywatne. Pytałem skąd mam o tym wiedzieć. Po jakimś czasie był remont drogi i wyszło, że gość ściemniał.
Kiedyś też wezwała mnie straż leśna, że jechałem ich drogą i znów pytam skąd miałem wiedzieć. Droga asfaltowa przy osiedlu .. potem dopiero wstawili znak.
 
Czasem też się zastanawiam na ile legalne są te napisy "parking dla klientów sklepu", skoro jest to typowa zatoczka przy publicznej drodze.
Nie ma znaku, nie na tematu. Zawsze możesz poświęcić czas i o ile stojąc tam nie naruszasz innych przepisów, poprosić by mający pretensje wezwał służby.

Wysłane z mojego SM-A536B przy użyciu Tapatalka

Napisano
36 minut temu, Furvus_Eques napisał(a):

 

Nie można się mścić na swoim terenie! Tracisz wtedy przewagę i jestes z definicji w defensywie. Bo trafisz na Ryba, który kupi za 500zł Cinquecento i zaparkuje tam na stałe. To złośliwy gość jest, dobrze że wyjechał.

;l

 

Dobrze ze wyjechał bo mógłby spotkać narciarza w środku miasta który by mu kijek do dupy wsadził  :)

 

Napisano
2 godziny temu, Marcin79 napisał(a):

Kolejny , w 99% takie mp są potwierdzone przez wpis w akcie notrailnym i kw . Oczywiście dzbany tego nie respektują. 

 

Przecież ja mu tego miejsca nie odbieram na stałe.

Skoro mam do wyboru stanąć na czyimś miejscu lub ryzykować mandat, to wybieram parkowanie zgodne z przepisami. 3-5 minut wytrzyma bez swojego miejsca, a nie moja wina że wspolnota tak dziwnie ustaliła organizację terenu nie biorąc pod uwagę odwiedzających. 

Napisano
14 minut temu, ghost2255 napisał(a):

Przecież ja mu tego miejsca nie odbieram na stałe.

Skoro mam do wyboru stanąć na czyimś miejscu lub ryzykować mandat, to wybieram parkowanie zgodne z przepisami. 3-5 minut wytrzyma bez swojego miejsca, a nie moja wina że wspolnota tak dziwnie ustaliła organizację terenu nie biorąc pod uwagę odwiedzających. 

Zaparkuj 2 ulice dalej .

Napisano
24 minuty temu, Marcin79 napisał(a):

Dobrze ze wyjechał bo mógłby spotkać narciarza w środku miasta który by mu kijek do dupy wsadził  :)

 

 

Ja się nie znam, nie mam przygód z narciarzami. Skoro mówisz, że tak jest to wierzę na słowo.

;l

Napisano
9 godzin temu, ghost2255 napisał(a):

Przecież ja mu tego miejsca nie odbieram na stałe.

Skoro mam do wyboru stanąć na czyimś miejscu lub ryzykować mandat, to wybieram parkowanie zgodne z przepisami. 3-5 minut wytrzyma bez swojego miejsca, a nie moja wina że wspolnota tak dziwnie ustaliła organizację terenu nie biorąc pod uwagę odwiedzających. 

 

I co ta osoba ma robić przez 3 do 5 minut? Wystrugać kołek, który Ci w dupę wsadzi?

Skąd ma wiedzieć, że to będą 3 do 5 minut?

 

Pomyślałeś kiedyś jakbyś się czuł w odwrotnej sytuacji? Gdyby ktoś Twoje miejsce zajął, a Ty byś musiał szukać miejsca do parkowania?

 

Ja jak jadę do projektanta, który ma w takim trudnym terenie biuro to po prostu wyrabiam normę kroków parkując dalej.

Napisano
  • Autor
13 godzin temu, ghost2255 napisał(a):

To jest tabliczka ozdobna. Możesz się nią przejmować albo nie. Nikt mandatu nie da za niestosowanie się do niej.

 

Nie ma przepisu, który by regulował takie obrazki namalowane przez właściciela miejsca. 

 

Np. jak jadę do księgowej, to jest teren zamknięty i oznaczony prawidłowo jako "Strefa zamieszkania". W związku z tym można parkować tylko na wyznaczonych miejscach. Ale każde, dosłownie każde ma tabliczkę typu "miejsce prywatne-nie parkować"(oczywiście każda tabliczka inna, bo to twórczość własna lokatorów).

Dlatego jak tam jestem, to na te kilka minut stawiam na pierwszym wolnym i nie przejmuję się tabliczkami. 

Gdybym postawił poza wyznaczonym miejscem, to ryzykuję mandat. Tak ryzykuję tylko pyskówke z właścicielem. Sorry, ale skoro sobie tak wspólnota ustaliła, to nie dają przyjezdnym wyboru.

 

Właśnie przez ludzi tak myślących blokady są konieczne  :hehe:

 

Może poniższe lekko Cię oświeci :phi: 

7A686A09-7673-4575-B01E-E9E53120800E.jpeg.464d328c56facabcb240fdc1c08127e5.jpeg

 

Napisano

Miałem nie pisać, ale może zamiast tych nakazów i zakazów trochę kultury osobistej wypadałoby mieć i uszanować, że jak ktoś ma to swoje miejsce parkingowe, jest oznaczone, że prywatne, to może wypadałoby uszanować, że może ktoś za to miejsce zapłacił i jest jego.

Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka

Napisano
21 godzin temu, KotLarry napisał(a):

Podejrzewam 80% użytkowników tutaj podobnie postępuje.

 

 

obawiam sie niestety, ze proporcje moga byc odwrotne 😕

 

Napisano
21 godzin temu, KotLarry napisał(a):

Ja jak widzę motylki to nie parkuję.

Jak widzę napis tylko dla mieszkańców bloku też nie.

Podejrzewam 80% użytkowników tutaj podobnie postępuje.

Jak widzę blokadę/motylek/tabliczkę z nr rejestracyjnym lub napisem miejsce prywatne to nie parkuję, ale jak jest napis "tylko dla mieszkańców" to już tak.

Z reguły wpadam w takie miejsca na chwilę, mając sprawę do mieszkańca, a jak trafi się spore osiedle to innego legalnego miejsca niż tylko dla mieszkańców można daleko szukać.

Napisano
18 godzin temu, Furvus_Eques napisał(a):

Samo posiadanie prywatnego miejsca nie oznacza, że nikt nie będzie tam parkował. Trzeba go sobie jeszcze pilnować.

Wjechał Ci ktoś na podwórko, bo otwartej bramy nie pilnowałeś? :cfaniak:

Napisano
4 minuty temu, ZUBERTO napisał(a):

Wjechał Ci ktoś na podwórko, bo otwartej bramy nie pilnowałeś? :cfaniak:

 

A żebyś wiedział! Raz dostawca sushi wjechał mi przez bramę praktycznie prosto w dom.

;]

Napisano
16 godzin temu, sherif napisał(a):

Odnośnie prawa, to jeżeli jest to w odpowiednio oznakowane to można podjąć środki prawne.

Kiedyś mieszkałem na osiedlu, gdzie wszystkie drogi były prywatne. Obok ktoś mądry zezwolił na budowę biurowca, więc wszystkie uliczki były pozastawiane autami. Wspólnota która zarządzała terenem wstawiła znaki zakazu z odp adnotacją. Co jakiś czas pojawiała się SM i wlepiała mandaty.

Tak jest to lepsze rozwiązanie niż droga o niekreślonym stosunku prawnym, przy której mieszkam. Tutaj każdy się wypina, bo nie czuje się odpowiedzialny 8-).

Mam mieszkanie w bloku gdzie przed ogrodzonym terenem wspólnota zostawiła kilka miejsc i oznaczyła napisem, "teren prywatny, parking wyłącznie dla członków wspólnoty przy ul. takiej".

Po sąsiedzku jest kancelaria prawna, ale jak to prawnicy, honoru za grosz.

Kilka razy pogoniłem dziadów jak zajechałem akurat w momencie gdy taki parkował.

Zarządca coś tam próbował, ale działało na chwilę.

Napisano
9 minut temu, ZUBERTO napisał(a):

Mam mieszkanie w bloku gdzie przed ogrodzonym terenem wspólnota zostawiła kilka miejsc i oznaczyła napisem, "teren prywatny, parking wyłącznie dla członków wspólnoty przy ul. takiej".

Po sąsiedzku jest kancelaria prawna, ale jak to prawnicy, honoru za grosz.

Kilka razy pogoniłem dziadów jak zajechałem akurat w momencie gdy taki parkował.

Zarządca coś tam próbował, ale działało na chwilę.

To zależy .. jak parkują Ci sami to w końcu ich mandaty zabolą. Jak przyjeżdżają różni klienci, to nic to nie da.

U mnie dawało połowicznie, po kilku tyg wzywania SM aut było znacznie mniej, choć dalej "obce" auta parkowały.

 

1 godzinę temu, vlad1431 napisał(a):

Miałem nie pisać, ale może zamiast tych nakazów i zakazów trochę kultury osobistej wypadałoby mieć i uszanować, że jak ktoś ma to swoje miejsce parkingowe, jest oznaczone, że prywatne, to może wypadałoby uszanować, że może ktoś za to miejsce zapłacił i jest jego.

Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka
 

 

Kultury .. zależy czyjej ;). Wrzucałem kiedyś tu fotkę znaku na parkingu pod okolicznym domem kultury. Miejsca były oznaczone jako "parking dla matki z dziećmi". Czyli kultura należy się tylko dla matek i to z min. 2 dzieci :phi:. Tam akurat jest obok UM i jest problem z parkowaniem, miejsca zwykle puste ..

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.