Jak widać nie każdy umysł nadąża ze zrozumieniem o co w tych przepisach chodzi i niektórzy myślą, że jakieś antyradary są rozwiązaniem. Ja temu kibicuję, bo naprawa umysłu nie powinna być tania, to przecież bardzo ważny organ.
Spróbuj w Niemczech przejechać tak pod szkołą to zobaczysz, czy to jest "zamiast".
Poza tym ja nie rozumiem skąd ten pomysł, że należy unikać wypadków wyłącznie wokół szkół. Życie tych, co tam prowadzą te roboty drogowe nie ma znaczenia? Coś takiego też jest możliwe tylko w głowie Polaków i ja mocno kibicuję tej naprawie umysłu, która pozwoli zrozumieć, że przepisów przestrzega się kompleksowo a nie wg własnego uznania. I jeszcze mocniej kibicuję właśnie sprawdzaniu tego w miejscach, w których kierujący sam by nie uznał, że przepisy go dotyczą. Właśnie celem wywołania w ich głowach zrozumienia, że to nie oni decydują. Im drożej tym lepiej.
Jeśli ktoś wjeżdża ponad 120 w strefę robót drogowych w sposób taki, że nie potrafi bezpiecznie zredukować w porę prędkości do tejże (przecież wcale nie niskiej) i jeszcze nie rozumie gdzie popełnia błąd to analogia z dzięciołem jest jak najbardziej na miejscu.