Mieszam sobie teraz w segmencie, w którym jest poddasze, ale dostęp był tylko przez właz strychowy, co nie jest najwygodniejsze.
Od kilku lat chciałem coś z tym zrobić, aż w końcu w rok temu się ruszyłem.
Najpierw trzeba było zrobić gniazdko(przewody były doprowadzone) i jakieś prowizoryczne światełko:
Potem wymienić jedną belkę stropową na solidniejszą, bo do niej będą kotwiczyć schody, staną na niej drzwi i kawałek ściany. Ledwo ją przeniosłem z samochodu do domu:
W międzyczasie tynkowanie ściany szczytowej:
Wycinanie stropu w miejscu, gdzie zostaną zamontowane schody:
Montaż schodów:
Potem stawianie szkieletu ścian z drewna konstrukcyjnego:
Robienie sufitu, na ocieplenie poszła płyta MFP, folia, na wierzch GK:
Żeby kontynuować dalsze prace musiałem zrobić podest poniżej istniejących ścianek działowych, żeby móc je przedłużyć i zlicować.
W międzyczasie nad sufitem zrobiłem kolejny pawlacz, już nie tymczasowy:
Dalej zabudowa ścianek na atlas m-system i paroizolacja:
Instalacja drzwi i ocieplanie wejściówki(klatki schodowej) na poddasze.
W dalszych krokach płytowanie GK i szpachlowanie:
Na koniec gładzie i malowanie:
I krajobraz po bitwie, rozbiórka podestu:
Zdecydowanie największa robota, jaką w życiu wykonałem, wszystko poza schodami robiłem sam.
Rok czasu to trwało, chociaż najwięcej prac było od czerwca do listopada.
W wolnych godzinach, czasami tylko po 1-2h dziennie, ucząc się nowych rzeczy, bo większość tych prac robiłem pierwszy raz w życiu.