trochę za stary już jestem żeby mi się chciało udowadniać o czym mam pojęcie, a o czym nie. Na pewno z powodu pracy zawodowej napatrzyłem się dużo na branżę produkcyjną, transportową, magazynową, ogólnie logistyczną. Sam mam swój skromny wkład w optymalizacje tego wszystkiego, żeby biznesy miały lepsze marże, wyniki i wydajności. I widzę tyle, że to przybrało już często formy karykaturalne. Dążenie do większych zysków, większej optymalizacji, większej marży, większej kasy. Nikogo nie obchodzi czy to Europa, Azja, Chiny, ważne żeby zarabiać, przyspieszać, produkować. Człowiek jest tylko trybikiem, jak się go da zastąpić maszyną czy softem, to będzie zastąpiony. Tak samo mnie ma podobno AI zastąpić za kilka lat, ale ja sobie dam radę . A branża automotive jest tutaj dodatkowo wynaturzona tym, że w Europie jest uprzywilejowana, wspierana przez państwa, dotowana. A fakt, że już mało kto kupuje samochody za zarobione pieniądze tylko w wynajmach, leasingach, kredytach, powoduje że można jeszcze bardziej windować ceny, bo przecież co za różnica te 200zł więcej czy mniej na jednej racie. Z jednej strony widzę jak potrafią optymalizować każdą śrubkę, każdy element, planować to tak, żeby było na styk i kosztowało jak najmniej, a z drugiej jak ceny lecą w kosmos w ostatnich latach i to mi się po prostu rozjeżdża. Bo to jest spory rozjazd i potrzebny tu jest mocny reset.
Szczerze mówiać to Chińczycy mnie trochę zawiedli. Liczyłem, że bardziej agresywnie wejdą z cenami, że ich auta będą faktycznie dużo tańsze i zmuszą tym samym uprzywilejowanych, przyzwyczajonych do wysokich marż za kiepski produkt, europejkich producentów (i japońsko - koreańskich, którzy już nauczyli się grać w tę samą grę, ale przynajmniej średnio jeszcze trzymają trochę lepszą jakość) do mocnego opamiętania, ale na razie tego nie widać. Są co prawda pewne pozytywne efekty, ceny przestały rosnąć, pojawiają się trochę obniżki, ale ceny nadal są absurdalne.
Kilka lat temu małe auto klasy A czy B kosztowało max 40 tys. Dzisiaj kosztuje 70-80 tys. I naprawdę nic logicznie tego nie tłumaczy. Dostępność komponentów po pandemii wróciła do normy, wiele rzeczy nawet potaniało. Owszem, pensje ludzi trochę wzrosły, ale dziś do wyprodukowania tego auta potrzeba mniej ludzi niż wtedy, bo automatyka ciągle postępuje, bo więcej robią maszyny, bo więcej robi oprogramowanie, bo nauczyli się lepiej (dla siebie) optymalizować transport, magazynowanie tego wszystkiego, bo ta przysłowiowa śrubka jest już tak cienka i tania, jak może być. I wyprodukowanie tego auta, nawet jeśli kosztuje więcej, to niewiele więcej.