Zawartość dodana przez Ryb
-
A co, jak wskażemy kierującego, ale
> Potencjalny kupiec siedzi na miejscu pasażera. Sam może jechać jak kupi. > I nie chodzi tu o mandaty, a o ewentualne uszkodzenie samochodu. W życiu bym tak niczego nie kupił. I pewnie też nie sprzedał.
-
A co, jak wskażemy kierującego, ale
> Zakładamy, że tak istotnie było. > Co więcej, wersja utrudniona jest taka, że fotka nie przedstawia fizjonomii. > Nie ma możliwości udowodnienia, że to my, bądź potwierdzenia, że to raczej nie my. > Ale mamy jakieś poszlaki w postaci ogłoszenia o sprzedaży, SMS od kupującego. > Interesuje mnie raczej co się dzieje w przypadku "wskazania" jeśli nie można jednoznacznie ustalić > kierującego, bo podejrzewam, że służby mają przygotowane odpowiednie szablony maksymalizujące > ściągalność należności zanim w ogóle sprawa trafi na wokandę Jeśli sprawa rzeczywiście skomplikowana to są duże szanse, że Straży Miejskiej nie będzie się chciało bawić w sądy i wrzucą to do kosza. Nie wiem jak z ITD, ale Policja zapewne skieruje wniosek do sądu. A w sądzie to już zależy od tego czy uda się przekonać sędziego.
-
A co, jak wskażemy kierującego, ale
Jeśli to prawda - niech sobie go szukają. Jeśli kłamstwo - najprawdopodobniej wyjdzie w toku postępowania i oberwiesz za robienie sądu w balona.
-
Nowe zasady dla młodych kierowców...
> Fajnie. A co zrobić jak auto pozostawiono na chodniku. Stoi sobie przez miesiąc, nagle pęka w nim > linka hamulca ręcznego i ono stacza się i wali w inny samochód. Kto odpowiada z OC? No przeca > nie kierowca, który go tam postawił miesiąc temu, bo nie może odpowiadać za to, że po miesiącu > pękła linka... Właściciel. Bo to on jest zobowiązany utrzymywać auto w należytym stanie technicznym.
-
Nalepka rejestracyjna na szybę
> Mi w warsztacie od szyb dwa razy przekładali bez widocznego uszczerbku dla naklejki... > Pozdrawiam. Mi po przekładce dwa tygodnie temu odklejają się krawędzie. A że zamontowali nie taką szybę jak trzeba ( ) to będą teraz przekładać jeszcze raz.
-
Nalepka rejestracyjna na szybę
> napisali przecież że od ręki Myślisz, że ja wierzę na słowo w to co urzędasy piszą. Zawsze jest jakiś haczyk. Wolałem się dowiedzieć od kogoś kto już się w to bawił.
-
Nalepka rejestracyjna na szybę
> do wglądu, dowód zabierają tylko w przypadku wymiany tablic > jeździłem tak dwa dni bez dowodu i tablic Ok, to daje jakąś nadzieję. Teraz jeszcze trzeba ustalić z firmą leasingową terminy wykonania tej operacji bo to oni są właścicielami auta.
-
Podwójny mandat z fotoradaru
> A jak nie przysłali fotki? Niedawno była dyskusja na AK na temat artykułu dot. uznania tego przez > SM za poświadczenie nieprawdy. Jak nie przysłali to tym bardziej. Powinien się przyznać każdy, kto miał możliwość tym autem jeździć.
-
Nalepka rejestracyjna na szybę
> jebudu Fajne, ale mam pytanie dodatkowe. Napisano, że dokumenty należy złożyć w oryginale. Czy one są do wglądu, czy mój dowód rejestracyjny będzie tam leżał a auto będzie uziemione do czasu aż się wydrukuje nowa nalepka?
-
Podwójny mandat z fotoradaru
> Kierowca raz nie wskazał, ale po jakimś czasie SM uznała że to on, więc dostał 2 mandaty. > artykuł > Quote: > Powiedziano mi że tamten mandat dostałem za odmowę. A teraz oni stwierdzają, że kierowcą byłem ja, > więc należy mi się też mandat za przekroczenie prędkości. > W sumie niby logiczne, za wyj. braku uprawnień SM do karania za niewskazanie. > Gdy jednak SM takie uprawnienia dostanie, podwójne mandatowanie stanie się normą. Dlatego najlepiej jest wskazać siebie. Oraz znaleźć jeszcze jedną osobę, która też wskaże siebie.
-
Nalepka rejestracyjna na szybę
> Przełożyć starej nie da się? Dało się raz. Po kolejnym przełożeniu parę tygodni później już nie będzie się nadawała chyba do niczego.
-
Nalepka rejestracyjna na szybę
Jak to teraz jest? Sa się wymienić samą nalepkę? Jakie koszty/czas oczekiwania? Są jakieś dodatkowe utrudnienia/haczyki?
-
Autostrady płatne. Bramki czy winietki?
> Ostatnie informacje o korkach na autostradzie A1 w drodze nad morze zaświeciły mi w głowie > Kolejka do bramek to nowość u nas i oczywiście standard np. we Francji. Jasne, że to bez sensu, > żeby jechać 140 km/h, a potem stać z bilonem w ręce. Wolę już jechać 60 km/h 1-pasmówką bo > paliwa mniej się zużyje. Autostrady nie służą oszczędzaniu paliwa, lecz czasu. > Ale moje zdziwienie i pytanie brzmi: Dlaczego eko terroryści z Unii nie zabronili jeszcze > ustawiania bramek na autostradach, które powodują w przypadku - jak ostatnio - 7-kilometrowych > korków wyjątkowo dużą emisję CO2? 7 kilometrów to było w małej Polsce. W takiej Francji to 30 > km pewnie jest małym utrudnieniem. > Dlaczego nie ma odgórnego nakazu winietkowania płatnych dróg? Albo dlaczego nie ma osobówkowego > Viatoll'a zamiast bramek? Przecież to gwałt na środowisku, gwałt na klimacie i te inne eko > gadki. A jak to sobie w Polsce wyobrażasz, gdy każdy kawałek autostrady należy do kogo innego? Musieliby się dogadać. Co jest przecież niemożliwe. > Pamiętam jakże niedawno ten nasz ciąg do autostrad. Autostrady są piękne, długie i ciche. Ale na > betonówce z Gliwic do Opola nie było 7-kilometrowych ogonów. A jednak dziś z Gliwic do Opola czy Wrocławia jedzie się mimo wszystko szybciej. > Dziwi mnie to bo takie coś dla zachodniej cywilizacji to nie jest nowość jak dla nas. Gdzie ta eko > Unia? Gdzie ci od nakazywania/zakazywania? Powoli, być może jeszcze nikt tego nie wymyślił. Poza tym - ktoś musi na tym zarobić. Winietki nie dają nikomu zarobić a trzeba koszty zwiększać, nie zmniejszać. System a la Viatoll już bardziej by się sprawdził.
-
Sens trójramiennej kierownicy
> Nie tylko DS. O właśnie. Przekombinowane jak wszystko w tych autach, ale przynajmniej jest ciekawie.
-
Sens trójramiennej kierownicy
> Jakie są zalety 3-ramiennej? Bo sporo ludzi taką preferuje. > Jeździłem autem z takową i specjalnej różnicy nie widziałem w porównaniu z 4-ramienną. W niektórych autach wygląda lepiej od czteroramiennej. A w niektórych gorzej. Citroen DS miał bodaj jedno ramię. To dopiero wypas.
-
Nowe zasady dla młodych kierowców...
> Kto ubezpiecza auto - właściciel czy kierowca? A co za problem przypisać ubezpieczenie do kierowcy? Ubezpieczanie pojazdu to przeżytek. To ludzie jeżdżą, nie auta.
-
Nowe zasady dla młodych kierowców...
> 1. Pierwsza zmiana: na dobre wracają zielone listki. Przez osiem miesięcy naklejki będą obowiązkowe > na szybach samochodu niedoświadczonego kierowcy. Głupie i niczemu nie służy. > 2. przez osiem miesięcy nowi kierowcy nie będą mogli przekroczyć stu kilometrów na godzinę. Jeszcze głupsze. To jak się mają po autostradach jeździć nauczyć? > 3. po 4-8 miesiącach od zdanego egzaminu, kierowca znów wróci do WORD-u. Tym razem na trzygodzinny > kurs doszkalający Głupie i zupełnie niepotrzebne. Służy tylko wyciąganiu kasy. > 4. Jeśli trzy razy poważnie coś "przeskrobią" na drodze, funkcjonariusze będą mieli prawo zabrać > prawo jazdy. Tu już lepiej. A zabrać na zawsze czy na jakiś czas? > 5. Kiedy będzie miał dwa wykroczenia, będzie kierowany na kurs reedukacyjny, Wyciąganie kasy. > natomiast jeśli po tym > kursie dojdą kolejne wykroczenia, wtedy taki kierowca musi liczyć się z tym, że będzie mu > cofnięte uprawnienie I to wszystko przez osiem miesięcy? A później hulaj dusza? Większość wypadków robią kierowcy z dłuższym stażem. Powinniśmy walczyć z jeżdżącymi "szybko ale bezpiecznie" niezależnie od ich stażu za kółkiem. > Źródło > To dobrze/źle ? Zapraszam do dyskusji... > Moim zdaniem bardzo dobrze, pod warunkiem że będzie to respektowane. W przeciwnym wypadku > wprowadzone zmiany nic nie dadzą. IMO zmiany są ukierunkowane na wyciąganie kasy i nic więcej. Zauważ, że uciążliwości dotyczą również tych, którzy będą jeździć prawidłowo.
-
Chevrolet Cruze, Citroen C-Elysee i Renault Fluence...
> bez przesady. te 20mm prześwitu nie robi roznicy, jak masz rozwalic miche, to rozwalisz > no jak to? za innowacyjne rozwiązanie podswietlenia deski. za nawiązanie do tradycji motoryzacji > (konnej) poprzez drewniany układ kierowniczy i za 4 rozmiary felg do wyboru. Notabene, felg w takim rozmiarze, że na wymienionych wyżej koleinach i tak miota nim jak szatan. I dorzucenie czarnego plastiku na zderzak nic tu nie zmieni. To NIE jest auto na koleiny. Nawet w pseudoterenowej wersji. > EDIT: zapomniałbym. oraz za znaczki na klapie: Turbo i 4x4 szacun na dzielnicy... wszystko z turbo > jest fajne.
-
Chevrolet Cruze, Citroen C-Elysee i Renault Fluence...
> Niech będzie. Polonez nie miał żadnego z nich, a dyrektorzy latali w komforcie po Polsce. > Nie chcę się wypowiadać za większość, ale zaryzykuję stwierdzenie, że takie dodatki, które > imponowały 15 lat temu już się trochę przejadły. > Takie kryteria się pojawiają się gdy się pojeździ i porówna różne auta. Ja byłem wrogiem > alu-zawiechy w B5 dopóki się nie przejechałem Audi 80 B4. > Nie zgadzam się, że trzeba wyciskać z auta ostatnie soki, żeby poczuć dojrzałość prowadzenia, > charakter ukł. kierowniczego, silnika i skrzyni biegów. Tak się Tobie wydaje. Ale auto o którym piszę kupili moi rodzice. Dwójka emerytów, którzy będą nim jeździć na zakupy i na wycieczki po okolicy. Poprzednim autem zrobili 40kkm w 7 lat. Dalej uważasz, że należy im wciskać produkt zapewniający "emocje"? > Pachnie to wymaganiami z przetargu publicznego... Nie. Każdy ma jakieś wymagania na początek. Tu były ważne światła przeciwmgłowe, czujniki parkowania, klima i radio. Oczywiście nie mogło być mniej niż w aucie poprzednim, a to już zawęża wybór. > Wg mnie Logan ma aż za dużo na swoje możliwości i na swój charakter. > Stepway to fantastyczny samochód. Nie z racji el. szyb, a z racji zawieszenia i właśnie TO jest > sens motoryzacji. Postawię teorię, że 99,9% nabywców Logana Stepway nie kupi go z powodu zawieszenia, lecz z zupełnie innych powodów. Zawieszenie będzie na szarym końcu. > Każdy SUV jest fajny bo nie jest przeciętnym, przeciętnie zawieszonym, przeciętnej wielkości > sedanem dla przeciętnego Kowalskiego, którego nie ma, umarł lub wyprowadził się na wschód. Mogę Ci tu wymienić całą listę niefajnych SUVów. > Być może są, ale nie w nowoczesnej Europie. Tak sobie teraz myślę...kiedy jechałem po prostu z pkt. > A do B...bez celu, sensu, bez zadania...i nie mogę sobie przypomnieć. Jeśli mam taką jazdę, > jadę jednośladem...bo jadę. Zawsze jest jakiś transport, wyjazd, kogoś trzeba dowieźć, jakaś > budowa, błoto, śnieg lub po prostu się trzeba przejechać, żeby odetchnąć od > I nie widzę w żadnym z tych zastosowań zwykłego, taniego sedana (...) > Nie wiem co można jeszcze robić samochodem, ale nie znam takiej czynności, do której idealnie > nadaje się tani sedan. Dlatego te przykłady z codziennego życia każą mi mówić, że takie auta > są bez sensu. Gdyby cena wynosiła 20.000 zł to OK. Bez sensu, ale tani. Coś jak LPG. 100 wad, > 1 zaleta. Auto droższe od Logana to jak gaz po 5 zł/litr. No masz, a gdyby jesnak zastosowaniem auta było przewieźć pasażerów z lokalizacji A do lokalizacji B? Bez budowania, remontowania, wyścigów, transportowania towarów, jazdy w terenie, po autostradzie, po centrum miasta, bez uprawiania sportów ekstremalnych czy jakichkolwiek innych? Zostań emerytem a zrozumiesz. Auto to auto. Ma jeździć, a nie dostarczać innych wrażeń. Nie każdy musi jadąc do Tesco po zakupy bawić się w Hołowczyca. > Nie zgadzam się, że emocje są tylko w pięciuset koniach w drifcie. Emocje są też w przewiezieniu > całej meblościanki w Zafirze na raz. Jak ktoś Ci pomoże to serce rośnie, prawda? Jeśli zrobi > to przedmiot (auto) to też jest fajne. I w tym jest charakter motoryzacji, prawdziwy, > przyziemny i dla każdego, a nie w superautach z plakatów za trylion rubli. Ale jeśli ten ktoś nie musi wozić meblościanek? Za to docenia to, że w sedanie nie trzeba wysoko sięgać po klapę żeby zamknąć bagażnik. > Cruze jest świetny bo lepszy od Astry J. Ale mamy 3 wersje nadwozia i to sedan jest najgorszy. IMO najgorszy (jeśli już w ogóle porównywać) jest hatchback. A najlepsze kombi. > Zgadza się, ale Skoda potrafi przekonać ręce kierowcy, że jest lepsza od Dacii czy Peugeota czy > Renault. Pod warunkiem, że ten kierowca tego oczekuje. Poza tym - to jakiś żart. W tej klasie aut są niuanse, nie różnice. Skoda jedzie tak samo beznadziejnie jak Dacia czy Renault. Różnicę to można poczuć w BMW. > Ale nie z A/T... > Nie. Zakładam, że rynkom rozwijającym się niewiele trzeba. > Jeśli chodzi o nówki? Jasne. Rankingi sprzedaży to twarde dowody na to. > Pozycja Dustera mówi, że chcą sensu za niską cenę. Raczej jest to najtańsza propozycja wśród aut MODNYCH. Zauważ, że 99% tych "sensownych" SUVów nigdy nie opuszcza asfaltu. A na asfalcie jeździ GORZEJ od wszystkich innych nadwozi. Więc gdzie ten sens? > Nie ma u nas rynku na takie auta bo jeśli tanie, zwykłe i bez sensu to lepiej właśnie taką > używkę...bo tania, części masa, ogarnięcie przez tanie serwisy. Kup w Polsce używkę. Dla utrudnienia niech będzie bez wad, oszustw handlarzy, ukrytej wypadkowej przeszłości, z prawdziwym przebiegiem i gwarancją. > Powiem tak. Mimo gigantycznego sukcesu Dacii to Rumuni się spóźnili. Gdyby Logany były na przełomie > wieku, Dacia wykosiłaby Daewoo i Fiata i dziś miałaby pozycję Skody. > Pozdrawiam. Być może. Chociaż kryzys jest Francuzom (bo to oni, nie Rumuni tak naprawdę kręcą tym biznesem) na rękę. Może boom na tanie auta dopiero nas czeka?
-
Chevrolet Cruze, Citroen C-Elysee i Renault Fluence...
> Tylko weź chociaż flex ride'a...bo nuda Cię zabije. O widzisz. I tu się różnimy. Ja chcę, żeby auto było nudne. Nudne do bólu. Chcę żeby po wjechaniu na autostradę i włączeniu tempomatu wszystko inne działo się samo i nie informowało mnie o tym.
-
DPF - zbyt częste dopalanie
> Potwierdzam, mój wypala prawie codziennie, wystarczy mu 200 km i niezależnie od paliwa. W serwisie > próbowali coś z tym zrobić ale nie dało się, filtr jest stale pusty, jak tylko cokolwiek się w > nim uzbiera - dopalanie. Takie chore oprogramowanie jest wgrane. Oczywiście mówię o dopalaniu > w tle. Przez 12 tys. km. nie zapaliła mi się lampka. Moja Epica dopala filtr co 2-3 tankowania. Czyli 1500-2000km. Lacetti chyba robił podobnie (tu pewności nie mam, bo rzadko udawało mi się zauważyć że dopala). IMO kluczowe znaczenie ma sposób eksploatacji samochodu.
-
Czy jestem aż takim zawalidrogą?
> (...) > wiem czy do końca dobrze to wytłumaczyłem, co do samego centrum Berlina nie odnotowałem > żadnych stresów jeżdżąc 75 konnym autem, wręcz przeciwnie - jeździło się znacznie lepiej niż > po Szczecinie, w centrum Berlina przyspieszasz sobie do 50-55 i trzymasz prędkość, nie ma > akcji mrygania długimi i zasuwania 90-ką po mieście. (...) Pisałem już tu wielokrotnie: gdybym mieszkał w Niemczech mógłbym sobie bez problemu jeździć autem o małej mocy silnika. W Polsce nie jest to takie łatwe. Tam nikt kto ma szybsze auto nie próbuje z tego powodu zabijać pozostałych.
-
Czy jestem aż takim zawalidrogą?
> Rozumiem o co Ci chodzi. > Jasne. > Tylko, że jest pewien czynnik obiektywny, który się nazywa prędkościomierz i jest w każdym aucie. > Więc jeśli ja na drugim biegu dobijam do ponad tych 50-55km/h, a pomimo tego jestem > wyprzedzany no to nie powiesz mi, że problem w tym, że masz tak mocny silnik, że go nie możesz > okiełznać i wyrywa do przodu. Nie mówię tu o przypadku przekraczania prędkości. Jak wyżej pisałem, mi się to zdarza na drogach z ograniczeniem do 70, 80 lub 100km/h. W moim regionie jest takich stosunkowo sporo. Do 50km/h to takiego Yarisa faktcznie może uda się wyprzedzić o długość auta.
-
Czy jestem aż takim zawalidrogą?
> i 300m dalej stoisz na światłach obok tego Yarisa. Potem znowu ruszysz pełnym ogniem i znowu > staniesz. W kółko tak. Nie rozumiesz. Nie ruszam pełnym ogniem. Ruszam normalnie. To, że dla Yarisa jest to pełen ogień oznacza tylko zupełnie inny punkt odniesienia. Tak samo koleś na rowerze może powiedzieć, że Yaris rusza pełnym ogniem a potem i tak stoją razem na światłach.
-
Czy jestem aż takim zawalidrogą?
> ok, to może zadam pytanie w inny sposób: > czy właściciele takich aut uważają, że reszta samochodów jeżdzących po drogach ma takie same > możliwości? > Czy oni zaczynali od takich aut? Nie jeździli puntem albo litrowym Yarisem na L-ce? > To tak trochę zapomniał wół jak cielęciem był... A dlaczego mam się pochylać nad możliwościami stojącego obok na prawym pasie np. Yarisa? I jechać tak jak on, żeby mu zrobić dobrze? Proszę Cię... Wyprzedzam nie zastanawiając się nawet sekundy i jadę dalej. Nie obchodzi mnie czy on się akurat ścigał i czy jest mu przykro że przegrał.