Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Czy kupujemy auta na które nas nie stać?

Featured Replies

Napisano

> o cenę pyta przy odbiorze auta.(...)

> wszystko zrobione na piko bello, później

> pyta ile zapłacić.

uważasz, że to jest normalne? Bo ja nie... Obojętnie co się robi, cenę zawsze powinno się znać przed robotą, bo umowa w typie "dogadamy się" w finale prowadzi do niepotrzebnych sporów...

Napisano

> Ale co ma piernik do wiatraka? Jeżeli chcę kupić samochód powiedzmy za 30 tys. zł, to mam do wyboru

> auto nowe low-end, 2-3 letniego kompakta lub starszy samochód klasy średniej/wyższej. Jeżeli

> wybór ten był w pełni świadomy (tzn. z uwzględnieniem możliwość wystąpienia awarii i

> ewentualnego kosztu ich usunięcia) to o co chodzi?

Chodzi o to, że wielu ludzi jeździ autami na które ich nie stać i zupełnie tego nie widzi. Co dowodzi tylko, że jeżdżenie autami na które nas nie stać jest nie tylko możliwe, ale powszechne i nawet nie tak bardzo niewygodne.

Napisano

> Moim zdaniem można co najwyżej powiedzieć, że nie było go stać na "nową" Corollę. Ale jak to się ma

> do rzeczy też nie pojmuję.

> Uzasadnij swoją tezę, że gdy kogoś nie stać na nowy samochód to nie stać go na używany? Na czym ją

> opierasz?

Ale ja nigdzie nie twierdziłem, że kogoś nie stać na używany. Twierdziłem tylko, że jak kogoś nie stać na nowy i musi kupić używany to oznacza, że nie stać go na dany model. Bo musi kombinować, żeby go mieć.

Notabene, ciekawe czy później z tym używanym jeździ do ASO. Najczęściej nie - dalej więc kombinuje.

A kombinowanie, celem posiadania jakiegoś przedmiotu jest właśnie definicją tego, że nas na coś nie stać. Ludzie których stać nie kombinują.

Napisano

> Ale ja nigdzie nie twierdziłem, że kogoś nie stać na używany. Twierdziłem tylko, że jak kogoś nie

> stać na nowy i musi kupić używany to oznacza, że nie stać go na dany model. Bo musi

> kombinować, żeby go mieć.

> Notabene, ciekawe czy później z tym używanym jeździ do ASO. Najczęściej nie - dalej więc kombinuje.

> A kombinowanie, celem posiadania jakiegoś przedmiotu jest właśnie definicją tego, że nas na coś nie

> stać. Ludzie których stać nie kombinują.

Aha, czyli coś w stylu "Jak zakładasz gaz to kup rower, bo na samochód Cię nie stać" rotfl.gif

Napisano

> Ale jak policze roczna utrate wartosci takie Fabii to mi wystarczy na serwis i to w ASO.

uważasz, że o to w tym chodzi? Lepiej ubierać się w second handach i chodzić w piżamie jakiegoś araba niż kupić sobie coś uszytego u krawca?

Napisano

> Chodzi o to, że wielu ludzi jeździ autami na które ich nie stać i zupełnie tego nie widzi.

rotfl.gifrotfl.gifrotfl.gifrotfl.gifrotfl.gif No już nie przesadzajmy rotfl.gifrotfl.gifrotfl.gifrotfl.gifrotfl.gif

Do tego pewnie mieszkają w domach - na które ich nie stać, ubierają się w ciuchy - na które ich nie stać, jeżdżą na wakacje - na które ich nie stać...

Albo to zazdrość, albo w skarbówce powinieneś pracować grinser006.gif

Napisano

Skoncz juz i sie nie pograzaj, prosze zlosnik.gif O logice, to Ty chyba nie slyszales zlosnik.gif

Nadawalby sie na polityka, bo gadasz duzo ale kompletnie nie na temat.

Wg Twojej logiki, kazdego kto kupuje uzywke w ogole nie stac na samochod hehe.gif

No chyba, ze styknie na jakikolwiek nowy, ale z nizszego segmentu hehe.gif

Pzdr,

Napisano

> Aha, czyli coś w stylu "Jak zakładasz gaz to kup rower, bo na samochód Cię nie stać"

Nie. Coś bardziej w stylu:

"Jeśli MUSISZ założyć gaz bo inaczej koszty eksploatacji auta Cię bolą to znaczy, że Cię nie stać".

Ludzie których stać robią niektóre rzeczy z wyboru. Ci których nie stać - z musu.

EDIT:

I jak widać, nie przyznają się do tego za żadne skarby - o czym świadczy ilość emocjonalnych wypowiedzi które wywołałem.

Napisano

> Ale ja nigdzie nie twierdziłem, że kogoś nie stać na używany. Twierdziłem tylko, że jak kogoś nie

> stać na nowy i musi kupić używany to oznacza, że nie stać go na dany model. Bo musi

> kombinować, żeby go mieć.

Nadal twierdzę, że co najwyżej nie stać go na "nowy" samochód danego modelu a nie na ten, który kupuje.

> Notabene, ciekawe czy później z tym używanym jeździ do ASO. Najczęściej nie - dalej więc kombinuje.

Ale dlaczego uważasz że serwisowanie samochodu poza ASO to kombinowanie? Moim zdaniem, jeśli jest serwisowany porządnie, to żadne kombinowanie, po prostu wybór innego usługodawcy.

> A kombinowanie, celem posiadania jakiegoś przedmiotu jest właśnie definicją tego, że nas na coś nie

> stać. Ludzie których stać nie kombinują.

Moim zdaniem trochę zbyt rozszerzasz pojęcie "kombinowania". Kupno używanego samochodu nie oznacza od razu tego, że się nie będzie o niego dbało i "łatało" wszystko najtańszym kosztem.

Napisano

> Wg Twojej logiki, kazdego kto kupuje uzywke w ogole nie stac na samochod

> No chyba, ze styknie na jakikolwiek nowy, ale z nizszego segmentu

Dokładnie, według tego myślenia, gdy każdego kto kupuje samochód - dajmy na to - za 15 tys. (i jest w stanie go utrzymać), nie stać na żaden samochód, bo przecież nie ma żadnego nowego w tej cenie. screwy.gif

> Pzdr,

Napisano

> Nadal twierdzę, że co najwyżej nie stać go na "nowy" samochód danego modelu a nie na ten, który

> kupuje.

Widać mamy różne definicje słowa "stać".

> Ale dlaczego uważasz że serwisowanie samochodu poza ASO to kombinowanie? Moim zdaniem, jeśli jest

> serwisowany porządnie, to żadne kombinowanie, po prostu wybór innego usługodawcy.

Tylko że to nie wybór a przymus, bo po prostu na ASO brak kasy.

> Moim zdaniem trochę zbyt rozszerzasz pojęcie "kombinowania". Kupno używanego samochodu nie oznacza

> od razu tego, że się nie będzie o niego dbało i "łatało" wszystko najtańszym kosztem.

Oczywiście, że nie. Ale clou w tym, czy jest to robione z wyboru czy z musu.

Jeśli ktoś kupuje używane z musu i serwisuje poza autoryzowaną siecią z musu - znaczy że go nie stać, prawda?

Jeśli robi to z wyboru - jest oszczędny lub ekstrawagancki.

Napisano

> uważasz, że o to w tym chodzi? Lepiej ubierać się w second handach i chodzić w piżamie jakiegoś

> araba niż kupić sobie coś uszytego u krawca?

Ja ze swojej perspektywy wole kupic kilkuletni samochod klasy D niz nowa bieda-wersje klasy B.

W kategoriach przyjemnosci z jazdy na codzien nie ma nawet czego porownywac...

Widzisz w tym cos dziwnego? Nawet jesli w serwis wpakuje raz do roku kilka tys (co jest wariantem skrajnie pesymistycznym) to co z tego?

Na nowym strace duzo wiecej,a jeszcze musze sie meczyc sama jazda.

Po prostu kupuje samochod wg wlasnych potrzeb ok.gif

Sa ciekawsze formy wydawania pieniedzy zlosnik.gif

Napisano

> Nie. Coś bardziej w stylu:

> "Jeśli MUSISZ założyć gaz bo inaczej koszty eksploatacji auta Cię bolą to znaczy, że Cię nie stać".

Tak samo można by powiedzieć, że jak ktoś ociepla dom, żeby płacił niższe rachunki za ogrzewanie to znaczy, że go nie stać na mieszkanie i powinien mieszkać pod mostem smirk.gif

Napisano

> Też kiedyś popełniłem zakup na kreche, ale to inne czasy były, a napaliłem się na nowe.

> Rok temu dokupiłem 10 latka klasy premium, ale zadbane, z górnego przedziału cenowego.

> Dobrze wyposażone jak na taki wiek

> Nowo zakupioniy włoski produkt po pewnym czasie nie powiem ile razy on mnie juz wku..., tam się

> potrafiły psuć różne pierdoły co 2-3 miesiące. Jedną rzecz naprawiłem, a kolejne 2 się

> zepsuły!

> Wnioski wyciągnijcie sami.

> Ale w wersji ponad 100 kucy daje mi większą frajde z jazdy!

Teraz napisz jeszcze jaki nowy włoski produkt kupiłbyś zamiast tego starego audi to dopiero będzie można wyciągnąć jakiekolwiek wnioski...

Napisano

> Widać mamy różne definicje słowa "stać".

> Tylko że to nie wybór a przymus, bo po prostu na ASO brak kasy.

> Oczywiście, że nie. Ale clou w tym, czy jest to robione z wyboru czy z musu.

> Jeśli ktoś kupuje używane z musu i serwisuje poza autoryzowaną siecią z musu - znaczy że go nie

> stać, prawda?

> Jeśli robi to z wyboru - jest oszczędny lub ekstrawagancki.

Dla mnie słowo "stać", to znaczy że mogę kupić dany samochód i utrzymać go w dobrym stanie.

Tylko tyle i aż tyle.

A gdzie go serwisuję i ile % budżetu idzie na jego utrzymanie, to już zupełnie inna sprawa. Sprawa priorytetów i wyborów. Dopóki jestem w stanie utrzymać go w dobrym stanie dopóty twierdzę że stać mnie na utrzymanie tego samochodu.

Napisano

> Ja ze swojej perspektywy wole kupic kilkuletni samochod klasy D niz nowa bieda-wersje klasy B.

> W kategoriach przyjemnosci z jazdy na codzien nie ma nawet czego porownywac...

> Widzisz w tym cos dziwnego? Nawet jesli w serwis wpakuje raz do roku kilka tys (co jest wariantem

> skrajnie pesymistycznym) to co z tego?

> Na nowym strace duzo wiecej,a jeszcze musze sie meczyc sama jazda.

Ale co stracisz? Na naprawy? Czy piszesz o tych wirtualnych pieniądzach które wszyscy liczą a nikt ich nigdy w ręku nie miał?

> Po prostu kupuje samochod wg wlasnych potrzeb

> Sa ciekawsze formy wydawania pieniedzy

imho to jest dorabianie teorii dla zwykłego braku kasy...

Napisano

> Ja ze swojej perspektywy wole kupic kilkuletni samochod klasy D niz nowa bieda-wersje klasy B.

> W kategoriach przyjemnosci z jazdy na codzien nie ma nawet czego porownywac...

Dlaczego więc porównujesz klasę B z klasą D? Skąd w ogóle ten pomysł? Dlaczego nie kupisz nowego klasy D?

> (...)

Napisano

> Widać mamy różne definicje słowa "stać".

No to niewątpliwie

> Tylko że to nie wybór a przymus, bo po prostu na ASO brak kasy.

Człowieku to Ty uważasz że ktos jezdzacy np 3 letnim autem i nie serwisujacy go w ASO robi źle ??

Moim zdaniem w conajmniej 80 % przypadków robi bardzo dobrze.

> Jeśli ktoś kupuje używane z musu i serwisuje poza autoryzowaną siecią z musu - znaczy że go nie

> stać, prawda?

A kto Ci powiedzial że to ktos robi z musu ??

Większej bzdury to chyba w ostatnim co najmniej miesiacu nie słyszałem.

Napisano

> Ale co stracisz? Na naprawy? Czy piszesz o tych wirtualnych pieniądzach które wszyscy liczą a nikt

> ich nigdy w ręku nie miał?

Jakich wirtualnych pieniadzach?

Kupie nowy za 50-60tys i po 3 latach sprzedam za 25-30 czyli jestem w plecy lekko 10tys na rok. Zgadza sie?

NIe licze tutaj jakis kosztow eksploatacji, a sama utrate wartosci.

Kupie uzywke za 30, po 3 latach sprzedam za 20 i powiedzmy 5-6 wydam na naprawy.

Na calym interesie jestem okolo 10-15tys do przodu. Zmieniajac auta czesciej duzo wiecej ok.gif

> imho to jest dorabianie teorii dla zwykłego braku kasy...

Ja Ci w portfel nie zagladamsmirk.gif

Napisano

> Czyli mowisz, ze jak ktos kupuje dom na rynku wtornym, to znaczy, ze go nie stac na ten dom, bo nie

> zostal kupiony od dewelopera?

Strzeliles jak kula w plot - rynek nieruchomosci to zupelnie co innego niz rynek motoryzacyjny.

Napisano

> Dlaczego więc porównujesz klasę B z klasą D? Skąd w ogóle ten pomysł? Dlaczego nie kupisz nowego

> klasy D?

A dlaczego ma kupić nowe auto ??

To akurat moim skromnym zdaniem jedna z gorszych mozliwych inwestycji.

Napisano

> Dlaczego więc porównujesz klasę B z klasą D? Skąd w ogóle ten pomysł? Dlaczego nie kupisz nowego

> klasy D?

> > (...)

Dobra, dla mnie z Toba juz nie ma dyskusji hehe.gif

Bo uwazam, ze kupienie nowej klasy D w moim przypadku to idiotyzm. To, ze kogos na cos stac, nie znaczy, ze musi rozwalac pieniadze na lewo i prawo hehe.gif

Ja wole inaczej zagospodarowac te pieniadze.

BT

Napisano

> Dobra, dla mnie z Toba juz nie ma dyskusji

> Bo uwazam, ze kupienie nowej klasy D w moim przypadku to idiotyzm. To, ze kogos na cos stac, nie

> znaczy, ze musi rozwalac pieniadze na lewo i prawo

> Ja wole inaczej zagospodarowac te pieniadze.

> BT

Fajnie, ale skąd w ogóle wzięło Ci się porównanie z bieda-wersją klasy B? I dlaczego?

Napisano

> Wolałbym wirtualny przykład, byłoby bez emocji ale ok.

> Śmiem twierdzić, że trzy lata temu nie było Cię stać na Corolkę. Dlaczego? Bo nie mogłeś pójść do

> dealera i kupić sobie takiej Corolki, ot co. Proste.

> Założę się, że gdyby dobrze poszukać to znalazłbyś wtedy też np. Mercedesa klasy S w cenie tej

> Corolki. I czy twierdziłbyś wtedy, że stać Cię na Mercedesa klasy S?

"bez sęsu" - o tym czy kogoś stać na samochód ma decydować tylko to, czy stać go na nowy? Dlaczego stawiasz na równie osoby - których nie było stać na nowe, takie samo auto (a co w przypadku, gdy takiego auto już się nie produkuje i nie ma bezpośredniego następcy?), ale nie żałują kasy na naprawy i nie szukają części na szrocie z tymi, których nie było stać na nowe i nie zdawały sobie sprawy z tego, ile będzie kosztowało utrzymanie i teraz auto stoi, bo nigdzie na szrocie nie ma lewego przegubu albo używanego "automatu". A co z ludźmi, którzy kupują np. 3-leniego diesla po dokładnym sprawdzeniu i analizie typu - "wariant pesymistyczny: padnie mi dwumas, turbina, wtryski i kompletne zawieszenie - w najgorszym wypadku za naprawę na nowych częściach zapłacę 12tys zł, auto z "zestawem startowym" kosztuje 30tys zł, nowy kosztowałby 60tys. Mam 42 tys. na zakup i co, nie stać mnie na takie auto?

P.S. Żeby nie było - piszę z pozycji posiadania nówki z salonu za gotówkę, fakt, ze tylko DU...

Napisano

> Kupie uzywke za 30, po 3 latach sprzedam za 20 i powiedzmy 5-6 wydam na naprawy.

> Na calym interesie jestem okolo 10-15tys do przodu. Zmieniajac auta czesciej duzo wiecej

A policzyles czas jaki zmarnujesz na jezdzenie w poszukiwaniu "dobrego" 3 latka ?

Napisano

> Dobra, dla mnie z Toba juz nie ma dyskusji

> Bo uwazam, ze kupienie nowej klasy D w moim przypadku to idiotyzm. To, ze kogos na cos stac, nie

> znaczy, ze musi rozwalac pieniadze na lewo i prawo

> Ja wole inaczej zagospodarowac te pieniadze.

> BT

waytogo.gif

Dokładnie tak ale niektórzy robia odwrotnie i na siłe zakup auta oby nowe było smile.gif

Napisano

> Fajnie, ale skąd w ogóle wzięło Ci się porównanie z bieda-wersją klasy B? I dlaczego?

Bo uwazasz, ze na samochod stac tych ktorzy moga kupic jedynie nowy.

Ja majac na samochod 30 tys kupie uzywany a to by starczylo jedynie na nowa bieda-wersje.

Probuje Ci uzmyslowic, jak nielogiczne sa Twoje argumenty zlosnik.gif

BTW. Ja nie z tych co wydaja na samochod oszczednosci zycia hehe.gif

Napisano

> "bez sęsu" - o tym czy kogoś stać na samochód ma decydować tylko to, czy stać go na nowy? Dlaczego

> stawiasz na równie osoby - których nie było stać na nowe, takie samo auto (a co w przypadku,

> gdy takiego auto już się nie produkuje i nie ma bezpośredniego następcy?), ale nie żałują kasy

> na naprawy i nie szukają części na szrocie z tymi, których nie było stać na nowe i nie zdawały

> sobie sprawy z tego, ile będzie kosztowało utrzymanie i teraz auto stoi, bo nigdzie na szrocie

> nie ma lewego przegubu albo używanego "automatu".

Sam sobie odpowiedziałeś dlaczego stawiam ich na równi. W obu przypadkach ich nie stać.

> A co z ludźmi, którzy kupują np. 3-leniego

> diesla po dokładnym sprawdzeniu i analizie typu - "wariant pesymistyczny: padnie mi dwumas,

> turbina, wtryski i kompletne zawieszenie - w najgorszym wypadku za naprawę na nowych częściach

> zapłacę 12tys zł, auto z "zestawem startowym" kosztuje 30tys zł, nowy kosztowałby 60tys. Mam

> 42 tys. na zakup i co, nie stać mnie na takie auto?

A to, że ludzie robiący takie analizy najczęściej nie mają tych 60tys. Bo gdyby mieli to by analiz nie robili.

PS. Do moderatorów: IMO wątek nadaje się już na HP.

Napisano

> A policzyles czas jaki zmarnujesz na jezdzenie w poszukiwaniu "dobrego" 3 latka ?

O litosci, to jest argument nie do pobicia hehe.gif

Wspolczuje, jezeli dla Ciebie kazda godzina to pieniadz.

Ja na brak czasu nie narzekam.

Napisano

> A dlaczego ma kupić nowe auto ??

> To akurat moim skromnym zdaniem jedna z gorszych mozliwych inwestycji.

Auto moj drogi nie jest inwestycja tylko kosztem na kolkach.

Napisano

> Tak, kupujemy auta na które nas nie stać. I można to udowodnić prostym pytaniem:

> Czy stać mnie na zakup takiego samochodu jakim jeżdżę, ale NOWEGO?

rotfl.gifrotfl.gifrotfl.gif Leasingowcy mogą polec na Twojej teorii... rotfl.gifrotfl.gifrotfl.gif

Napisano

> O litosci, to jest argument nie do pobicia

Fakt kulanie sie na drugi koniec polski , umawianie sie z niepowaznymi ludzmi , sluchanie bajek itp , itd to pikus ?

> Wspolczuje, jezeli dla Ciebie kazda godzina to pieniadz.

> Ja na brak czasu nie narzekam.

Dlatego jezdzisz uzywka twoj czas jest malo wart wink.gif

Napisano

> Jakich wirtualnych pieniadzach?

> Kupie nowy za 50-60tys i po 3 latach sprzedam za 25-30 czyli jestem w plecy lekko 10tys na rok.

> Zgadza sie?

> NIe licze tutaj jakis kosztow eksploatacji, a sama utrate wartosci.

imho taka matematyka nie ma sensu, bo nowe auto ma niepoliczalną wartość samą w sobie...

Napisano

> Strzeliles jak kula w plot - rynek nieruchomosci to zupelnie co innego niz rynek motoryzacyjny.

analogia jest dobra, tylko tezy przedstawione w obu przypadkach to czyste idiotyzmy

Napisano

> Auto moj drogi nie jest inwestycja tylko kosztem na kolkach.

Ja nie uważam żeby moje takie było.

Nie wydałem wcale ogromnej ilości pieniedzy na nie , jezdze wygodnie czasem cos naprawie ot tyle grinser006.gif

Napisano

> Sam sobie odpowiedziałeś dlaczego stawiam ich na równi. W obu przypadkach ich nie stać.

genialne hehe.gif

> A to, że ludzie robiący takie analizy najczęściej nie mają tych 60tys. Bo gdyby mieli to by analiz

> nie robili.

Mieli 42 na stare, w którym trzebaby od razu wszystko wymienić (założenie bardzo pesymistyczne)

> PS. Do moderatorów: IMO wątek nadaje się już na HP.

Po raz kolejny, z pozycji osoby kupującej auto nowe z salonu za gotówkę (fakt, ze tylko DU) piszę Ci, że taka analiza jest bez sensu. Poza tym w ogóle nie bierzesz pod uwagę osób, które mają to 60 tys, ale chcą mieć jakąś rezerwę na czarną godzinę. Bo to, że ktoś nie ma 60tys. na samochód, to nie znaczy, że nie ma ich w ogóle.

Napisano

> Bo uwazasz, ze na samochod stac tych ktorzy moga kupic jedynie nowy.

> Ja majac na samochod 30 tys kupie uzywany a to by starczylo jedynie na nowa bieda-wersje.

> Probuje Ci uzmyslowic, jak nielogiczne sa Twoje argumenty

> BTW. Ja nie z tych co wydaja na samochod oszczednosci zycia

Za wszelką cenę próbujesz nie zrozumieć, więc Ci podpowiem.

Nie zastanawiałeś się w kategoriach "czemu mam kupować nowe auto segmentu D, lepiej kupić używane D i nie wyrzucać kasy" tylko w kategoriach "czemu kupić nowe auto segmentu B, lepiej kupić używane segmentu D" z prostego powodu.

Nie stać Cię na auto segmentu D. Nie brałeś nowego takiego więc w ogóle pod uwagę.

Stać Cię natomiast na nowe auto segmentu B - dlatego wprowadziłeś je do porównania.

Jednak widzisz gołym okiem, że D jest lepsze od B. A skoro Cię nie stać, to porównałeś z używanym, bo poruszasz się w granicach KWOTY, którą te samochody kosztują. Kwoty, pozwalajacej normalnie kupić auto B. Żeby jednak mieć auto D wprowadzasz szereg dodatkowych warunków: musi być używane, serwisowane nie będzie w ASO, części będą spoza oficjalnej dystrybucji producenta itd. - nie wiem co tam jeszcze.

W ten oto prosty sposób można mieć coś na co nas nie stać. Tylko trzeba spełnić kilka "ale". Jeśli nas stać - nie ma tych "ale".

BTW. Jeśli Cię na coś stać, to nie pochłania to oszczędności życia.

Napisano

> imho taka matematyka nie ma sensu, bo nowe auto ma niepoliczalną wartość samą w sobie...

Hmmm, a mozesz jasniej?

Bo jak dla mnie to ma w banknotach NBP zlosnik.gif

Napisano

> Czyli mowisz, ze jak ktos kupuje dom na rynku wtornym, to znaczy, ze go nie stac na ten dom, bo nie

> zostal kupiony od dewelopera?

rocznie mieszkanie nie jest tańsze o 30% od nowego więc Twoja analogia imho jest bez sensu...

Napisano

> Leasingowcy mogą polec na Twojej teorii...

Sam mam auto w leasingu. rotfl.gif

Ponadto: uważam że zakup na kredyt nic tu nie zmienia.

Kredyt przecież trzeba spłacić (i to z odsetkami). Nadal nie stać mnie na Maybacha - nawet na kredyt.

Moim zdaniem forma zakupu nie ma znaczenia, jest tylko sposobem na zmianę posiadania w czasie. Normalnie: oszczędzasz-kupujesz, w kredycie niejako: kupujesz-oszczędzasz.

Napisano

> Hmmm, a mozesz jasniej?

> Bo jak dla mnie to ma w banknotach NBP

No i sam widzisz... Są ludzie, którzy kupując nowe produkty nie liczą straty, bo jej de facto nie ponoszą...

Napisano

> genialne

001.gif

> Mieli 42 na stare, w którym trzebaby od razu wszystko wymienić (założenie bardzo pesymistyczne)

> Po raz kolejny, z pozycji osoby kupującej auto nowe z salonu za gotówkę (fakt, ze tylko DU) piszę

> Ci, że taka analiza jest bez sensu. Poza tym w ogóle nie bierzesz pod uwagę osób, które mają

> to 60 tys, ale chcą mieć jakąś rezerwę na czarną godzinę. Bo to, że ktoś nie ma 60tys. na

> samochód, to nie znaczy, że nie ma ich w ogóle.

Więc niech kupią auto za 30tys. (na które ich stać), zamiast kombinować z autem za 60tys. (których nie mają), tak żeby kosztowało 30tys. bo to jest właśnie definicja posiadania ponad stan.

Napisano

> Więc niech kupią auto za 30tys. (na które ich stać), zamiast kombinować z autem za 60tys. (których

> nie mają), tak żeby kosztowało 30tys. bo to jest właśnie definicja posiadania ponad stan.

Czyli jeśli rozumiem każdy ma kupić nowe auto jeden takie za 30 drugi za 100 w zalezności ile tam kto ma $

Takaiej logiki to sie mozna gdzies nauczyć ??

Czy trzeba sie z tym urodzic??

Napisano

> Czyli jeśli rozumiem każdy ma kupić nowe auto jeden takie za 30 drugi za 100 w zalezności ile tam

> kto ma $

Źle rozumiesz.

> Takaiej logiki to sie mozna gdzies nauczyć ??

> Czy trzeba sie z tym urodzic??

Nie wiem, bo to nie moja logika lecz Twoja.

Napisano

> Źle rozumiesz.

> Nie wiem, bo to nie moja logika lecz Twoja.

rotfl.gif

Napisano

Jak dla mnie to kolego mega głupoty opowiadasz. Kupiłem 11 letnie Cinquecento, włożyłem w nie z 15 klocków, bo ubzdurałem sobie, że chce mieć rajdówke, wkładam same dobre i markowe tajle (brembo, bimarco, motul, bilstein itp. itd.) przez 2 lata włożyłem w auto 4x tyle za ile je kupilem i co, nie stać mnie na to auto? zlosnik.gif Nie stać mnie na to auto, bo jakby mnie było stać to zbudowałbym rajdówke na bazie nowej Pandy? zlosnik.gif Albo na bazie nowego seja prosto z salonu?

Twoja teoria jest mocno naciągana ...

Napisano

> Więc niech kupią auto za 30tys. (na które ich stać), zamiast kombinować z autem za 60tys. (których

> nie mają), tak żeby kosztowało 30tys. bo to jest właśnie definicja posiadania ponad stan.

Czyli mówisz, ze jeśli nowe auto (z "zestawem startowym") kosztuje 60kzł, a oni tyle mają (powiedzmy, ze wszystkich oszczędności) i kupią takie auto za 60 to ich na nie stać (zostaje 0 oszczędności), a takich, którzy kupują takie samo auto 3-letnie za 30kzł, a mają 42kzł (zostaje 12kzł na ewentualne naprawy wszystkiego) - nie stać? A teraz wyobraź sobie sytuację, ze coś pada w nowym aucie, powiedzmy wtryski - z powodu złej jakości paliwa - koszt w ASO 3kzł za sztukę, silnik R4 - i co? Dalej ich stać na nowy samochód? Bo mają do wyboru, albo wydać 12kzł, których prawdopodobnie nikt im nie odda, bo stacja się nie przyzna, a nawet jeśli, to trzeba najpierw zrobić badania (za co?) i wydać 12kzł w ASO (bo przecież auto na gwarancji), zamiast 6kzł w innym równie dobrym, a nawet lepszym serwisie bez autoryzacji. Kogo w tej chwili nie stać, tych którzy kupili nówkę i mają 0 oszczędności, czy tych, którzy kupili używane auto i po naprawie mają wciąż 6tzł oszczędności?

Napisano

> analogia jest dobra, tylko tezy przedstawione w obu przypadkach to czyste idiotyzmy

Czyli mieszkanie/dom traci co roku na wartosci wg. Ciebie.

Napisano

> No i sam widzisz... Są ludzie, którzy kupując nowe produkty nie liczą straty, bo jej de facto nie

> ponoszą...

Jasne, ze sa ok.gif

Aczkolwiek zdecydowana wiekszosc, szczegolnie w Pl patrzy jednak przez pryzmat $ zlosnik.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.