Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Klopoty kupijacych w komisie w Raciborzu

Featured Replies

Napisano

> Sprawdzają i tak, tylko że wyrywkowo, nie wszystkie samochody (wg kolegi Lysego i jego znajomego

> nie sprawdzają wcale), WK to nie dochodzeniówka, jeśli brief się zgadza ze wzorem, jest

> kompletna dokumentacja, nie ma przeciwwskazań do rejestracji. Samochód rejestruje się na

> podstawie decyzji, za dostarczenie poprawnych dokumentów odpowiada właściciel nie urzędnik, w

> przypadku wykrycia nieprawidłowości decyzja jest cofana, a gagatek zgłaszany na policję/do

> prokuratury. Jakby WK miało sprawdzić każde auto z zagranicy czekałbyś 3 mies nie 3 tyg na

> rejestrację. Sytuacja powoli się zmienia, bo z roku na rok co raz sprawniej idzie im

> sprawdzanie, o czym już pisałem.

kolego cytuj moje wypowiedzi dokładnie bo pisałem to o Celnym ,a tu się chyba odnosi kolega do wydziału komunikacji ok.gif

a ja odnosiłem się do twojej wypowiedzi która brzmiała...

Quote:

Urząd celny również wyrywkowo sprawdza poprzez wysyłanie zapytań do właścicieli niemieckich czy

> niemieckich wydziałów komunikacji-postępowanie


za niedługo znów wyjdzie że miałeś co innego na myśli jak ze średnim spalaniem ok.gif

Napisano

> Urzędnik się pomylił. Trudno - bywa. Nie ponosi żadnej odpowiedzialności za swój błąd a klient

> komisu ma teraz za swoje

ale jest przecież Ustawa o odpowiedzialności urzędników hmm.gif

Napisano

> a uważasz, że wysłanie @ nr VIN do kraju ostatniej rejestracji wymaga zbyt wiele czasu, czy jest

> zbyt skomplikowane?

A wyobrażasz sobie informację w okienku WK "pszem pana, zarejestrujemy jak Helga z Frankfurtu odpisze. Czekaj pan cierpliwie czasem to jej i pięć dni schodzi"

> Twoim zdaniem urzędnik w WK jest od czego? Jego kompetencje i obowiązki kończą się na przepisaniu

> danych do kompa, wyciągnięcia blach i wręczenia petentowi?

Oczywiście ok.gif

Zatrudnijmy jeszcze więcej urzędników. Bo wyobraź sobie że taki jeden urząd dziennie potrafi kilkadziesiąt pojazdów rejestrować. I wyobraź sobie że nagle każdy zaczynają sprawdzać od podszewki i mailować sobie z Rudolphem z Berlina, z Isabelą z Madrytu i jeszcze sprawdzą u Giuseppe w Monaco.

Czy ty sobie zdajesz sprawę ile to jest czasu żeby ustalić bez rozbudowanego systemu baz danych takie rzeczy?

Napisano

> ale jest przecież Ustawa o odpowiedzialności urzędników

Ale urzędnik nie może odpowiadać za to, że ktoś mu przedstawia pod nos sfałszowane dokumenty i poświadcza nieprawdę.

Urzędnik działa zgodnie z procedurą czyli rejestruje auto. To, że ktoś podrobił wszystko od początku do końca to wina tego co podrabiał/przedstawił. Urzędnik ani grafologiem ani specem od sprawdzania oryginalności dokumentów nie jest.

przykład: sprzedawczyni w sklepie wydaje ci banknot 100zł którym wcześniej zapłacił fałszerz.

Ona jest winna?

Napisano

> za niedługo znów wyjdzie że miałeś co innego na myśli jak ze średnim spalaniem

hehe.gif no faktycznie...bo to mój problem, że napisałem spalanie z tarsy z postojami, a "loża szyderców", hejterów wymieszała spalanie z paru samochodów, przefiltrowała po swojemu i pisała durnoty ok.gif Z resztą EOT

Co do celnego-pojedź tam, popytaj i potem zdaj relację czy user AkuQ pisze banialuki. UC ma 5 lat na weryfikację należności akcyzowych, prawdziwości podpisów, danych osobowych itd-co grozi w przypadku wykrycia już pisałem.

Napisano

> Ale urzędnik nie może odpowiadać za to, że ktoś mu przedstawia pod nos sfałszowane dokumenty i

> poświadcza nieprawdę.

> Urzędnik działa zgodnie z procedurą czyli rejestruje auto. To, że ktoś podrobił wszystko od

> początku do końca to wina tego co podrabiał/przedstawił. Urzędnik ani grafologiem ani specem

> od sprawdzania oryginalności dokumentów nie jest.

> przykład: sprzedawczyni w sklepie wydaje ci banknot 100zł którym wcześniej zapłacił fałszerz.

> Ona jest winna?

jeżeli pójdziesz do banku i zapłacisz takim banknotem to na miejscu sprawdzają czy jest fałszywy i tak powinno być w wydziale komunikacji że zanim dostaniesz dowód twardy to wtedy jest taka weryfikacja.

Napisano

> no faktycznie...bo to mój problem, że napisałem spalanie z tarsy z postojami, a "loża szyderców",

> hejterów wymieszała spalanie z paru samochodów, przefiltrowała po swojemu i pisała durnoty Z

> resztą EOT

> Co do celnego-pojedź tam, popytaj i potem zdaj relację czy user AkuQ pisze banialuki. UC ma 5 lat

> na weryfikację należności akcyzowych, prawdziwości podpisów, danych osobowych itd-co grozi w

> przypadku wykrycia już pisałem.

albo nie potrafisz czytać albo nie chcesz rozumieć co się pisze do Ciebie zlosnik.gif

tak pytałem i nie potwierdzili mi tego co napisałeś

Quote:

Urząd celny również wyrywkowo sprawdza poprzez wysyłanie zapytań do
właścicieli niemieckich czy niemieckich wydziałów


Napisano

> jeżeli pójdziesz do banku i zapłacisz takim banknotem to na miejscu sprawdzają czy jest fałszywy i

> tak powinno być w wydziale komunikacji że zanim dostaniesz dowód twardy to wtedy jest taka

> weryfikacja.

"tak powinno być"

Ale nie jest. Nie mają takiego sprzętu. To co miał urzędnik zrobić? Pod światło popatrzeć i potrzeć między palcami?

Zresztą. Dziś wpłacałem niedużą gotówkę do banku. Myślisz, że jak pani w kasie sprawdzała?

palacz.gif

Napisano

> "tak powinno być"

> Ale nie jest. Nie mają takiego sprzętu. To co miał urzędnik zrobić? Pod światło popatrzeć i potrzeć

> między palcami?

> Zresztą. Dziś wpłacałem niedużą gotówkę do banku. Myślisz, że jak pani w kasie sprawdzała?

myślę że szkolenia która mają z banknotów wystarczają przy pomacaniu żeby wykryć fałszywkę ok.gif miałem takie szkolenia i później jak się bierze pieniądze to jest odruch przy przeliczaniu ok.gif

a przecież ile 2 tyg jest na twardy dowód ? przecież przez ten czas można sprawdzić dużo ok.gif

Napisano

> myślę że szkolenia która mają z banknotów wystarczają przy pomacaniu żeby wykryć fałszywkę miałem

> takie szkolenia i później jak się bierze pieniądze to jest odruch przy przeliczaniu

> a przecież ile 2 tyg jest na twardy dowód ? przecież przez ten czas można sprawdzić dużo

ale to KOSZTUJE. Takie sprawdzanie jest czasochłonne i kosztochłonne. Nie mamy n to pieniędzy. Wyobrażasz sobie, że rejestracja auta kosztuje 500zł bo urzędnik musi przeprowadzić za każdym razem dochodzenie czy nie jest bolid cofany ze szrotu?

Napisano

> a uważasz, że wysłanie @ nr VIN do kraju ostatniej rejestracji wymaga zbyt wiele czasu, czy jest

> zbyt skomplikowane?

Wysłanie zapytania pewnie nie wymaga wiele czasu, ale odpowiedź już może tak. Jeśli do niemieckiego urzędu trafia/trafiałoby codziennie kilkaset zapytań (nie mam zielonego pojęcia ile dziennie jest rejestrowanych w Polsce samochodów z importu) to ciekawe ile etatów Niemcy specjalnie zapewniają by odpowiadać Polaczkom wink.gif

Napisano

> albo nie potrafisz czytać albo nie chcesz rozumieć co się pisze do Ciebie

> tak pytałem i nie potwierdzili mi tego co napisałeś

> Quote:

> Urząd celny również wyrywkowo sprawdza poprzez wysyłanie zapytań do właścicieli niemieckich czy

> niemieckich wydziałów

Ja nie muszę czytać, znam to "naocznie", więc jak widać żyjemy w różnych krajach...Oczywiście, żebyś nie łapał mnie za słówka, że z każdą akcyzą i każdym kwitem tak robią-NIE, ale robią i co najlepsze wszczynają postępowania. Nie znam zakończonych więzieniem (bo to działka prokuratorska, więc po zgłoszeniu do prokuratury to ona dalej prowadzi sprawę), natomiast grzywnami (i to nie małymi), wyrównywaniem wielkości akcyzy i łapaniem "notorycznych" wałkowiczów z umowami, z podpisami, upoważnieniami, zaniżeniami, LKW itp znam i nie kończyły się happy andami dla właścicieli autohandlów. A to czy Ci ktoś to potwierdził czy nie, hmm... icon_rolleyes.gif

Tak samo jak znam przypadki ukarania sprowadzaczy z wałkiem na VAT, ostatni przypadek-3 lata życia ###, poprzedni-prawie 13 baniek cwaniakowi udowodnili, był szef na mieście, teraz gołodupiec za poręczeniem majątkowym na wolności, z 1 miejscowości ponad 200 świadków na przesłuchania jeździło, tak się "byznez" kręcił.

Napisano

> ale to KOSZTUJE. Takie sprawdzanie jest czasochłonne i kosztochłonne. Nie mamy n to pieniędzy.

> Wyobrażasz sobie, że rejestracja auta kosztuje 500zł bo urzędnik musi przeprowadzić za każdym

> razem dochodzenie czy nie jest bolid cofany ze szrotu?

Nie przesadzaj to nie jest tak skomplikowane i sprawdzenie Vin w odpowiedniej bazie komputerem tyle nie kosztuje.

Napisano

> Nie przesadzaj to nie jest tak skomplikowane i sprawdzenie Vin w odpowiedniej bazie komputerem tyle

> nie kosztuje.

Ale zbudowanie tego komputera już tak...

Napisano

> Nie przesadzaj to nie jest tak skomplikowane i sprawdzenie Vin w odpowiedniej bazie komputerem tyle

> nie kosztuje.

Nie ma takiej bazy. Gdzie mają sprawdzić?

zrobienie takiej bazy, która będzie działać międzynarodowo i na bieżąco będzie uwzględniać zmiany w prawie to ogromne pieniądze.

Napisano

> Ale zbudowanie tego komputera już tak...

To inną drogą... Czy tak trudno zweryfikować czy brief jest podrobiony? On musi mieć jakieś zabezpieczenia pewnie.

Napisano

> To inną drogą... Czy tak trudno zweryfikować czy brief jest podrobiony? On musi mieć jakieś

> zabezpieczenia pewnie.

Polacy wszystko są w stanie podrobić tak, że jedyną opcją na odróżnienie od oryginału jest dopatrzenie się, że falsyfikat nie ma wad i błędów, które zdarzają się w oryginałach.

A ty twierdzisz, że papierka z zielonymi kratkami się nie da zrobić? grinser006.gif

Napisano

> ale co z jakiego adresu sobie @ monikakowlaska @wk łowicz górny?

> Nie bądź naiwny w taki sposób nie działa międzynarodowa pomoc prawna To, że ja jestem chętny to

> jeszcze nic druga strona musi też być chętna żeby takowe dane udzielić Pani z okienka sobie

> może chcieć tak samo jak i Ty ale to za mało

niech sobie wysyła z czego chce, ale wysłanie takiego zapytania świadczyłoby przynajmniej o chęci sprawdzenia, czy dostanie odpowiedź nie zależy od niej, ale zrobiła wszystko aby sprawdzić LEGALNOŚĆ tego auta.

W ustawie jest wyraźnie "dopuszczenie czasowe badawcze" mają sprawdzić/zbadać czy dane auto nie ma przeciwwskazań do rejestracji.

Napisano

> Co to znaczy formalnie? Miały zabierany brief? Miały stempel w briefie, że nie można ich

> rejestrować?

> Bo jeśli nie to chyba w Polsce brakuje podstawy prawnej do wyrejestrowania?

nie wiem, nie mój problem, nie mój pomysł, auta były przekazywane na zamknięte parkingi ze skierowaniem do utylizacji.

Napisano

> A wyobrażasz sobie informację w okienku WK "pszem pana, zarejestrujemy jak Helga z Frankfurtu

> odpisze. Czekaj pan cierpliwie czasem to jej i pięć dni schodzi"

naturalnie, a dlaczego nie? Zresztą po co ta informacja. WK w moim mieście wysyła SMS jak jest dostępny 'twardy DR'.

Jak się kończy czasówka to podbijają na kolejny czas, dla mnie tłumaczyć się nie muszą.

> Oczywiście

> Zatrudnijmy jeszcze więcej urzędników. Bo wyobraź sobie że taki jeden urząd dziennie potrafi

> kilkadziesiąt pojazdów rejestrować. I wyobraź sobie że nagle każdy zaczynają sprawdzać od

> podszewki i mailować sobie z Rudolphem z Berlina, z Isabelą z Madrytu i jeszcze sprawdzą u

> Giuseppe w Monaco.

> Czy ty sobie zdajesz sprawę ile to jest czasu żeby ustalić bez rozbudowanego systemu baz danych

> takie rzeczy?

to by koniec końców doprowadziło do powstania bazy w UE z takimi danymi.

Gwarantuję Ci, że obecna ilość urzędników spokojnie ogarnęłaby temat, najwyżej mniej czasu spędziliby nad kawą i ciastkiem.

Niestety w WK na 5. stanowisk zazwyczaj czynne są 2., pozostali siedzą i przepisują coś do czegoś, ew z kompa do książki...

Napisano

> niech sobie wysyła z czego chce, ale wysłanie takiego zapytania świadczyłoby przynajmniej o chęci

> sprawdzenia, czy dostanie odpowiedź nie zależy od niej, ale zrobiła wszystko aby sprawdzić

> LEGALNOŚĆ tego auta.

> W ustawie jest wyraźnie "dopuszczenie czasowe badawcze" mają sprawdzić/zbadać czy dane auto nie ma

> przeciwwskazań do rejestracji.

Człowieku... pracujesz za dwa tysia miesięcznie za biurkiem z WK w Pierdziszewie Dolnym. Ze szkolenia finansowanego z UE wiesz, że komputer ma monitor, klawiaturę i można na nim grać w pasjansa. Masz JASNE wytyczne co i jak robić z danym petentem. Jest ustawa, jest procedura, robisz co trzeba.

Jak myślisz, jaka będzie reakcja twojego szefa jak nagle się dowie, że połowę regulaminowego czasu pracy spędzasz na czymś czego NIE MA w twoich zadaniach?

Napisano

> Wysłanie zapytania pewnie nie wymaga wiele czasu, ale odpowiedź już może tak. Jeśli do niemieckiego

> urzędu trafia/trafiałoby codziennie kilkaset zapytań (nie mam zielonego pojęcia ile dziennie

> jest rejestrowanych w Polsce samochodów z importu) to ciekawe ile etatów Niemcy specjalnie

> zapewniają by odpowiadać Polaczkom

napiszę raz jeszcze - to by tylko pokazało skalę przepływu aut i zmusiło do powstania ogólnoeuropejskiej bazy.

To są dwa rekordy z bazy danych nr VIN=ost nr rejestracyjny/inf. o zakazie rejestracji.

Bazy i tak istnieją, pozostaje wyprowadzić taką informację na zewnątrz.

Napisano

> Człowieku... pracujesz za dwa tysia miesięcznie za biurkiem z WK w Pierdziszewie Dolnym. Ze

> szkolenia finansowanego z UE wiesz, że komputer ma monitor, klawiaturę i można na nim grać w

> pasjansa. Masz JASNE wytyczne co i jak robić z danym petentem. Jest ustawa, jest procedura,

> robisz co trzeba.

w owym Pierdziszewie jest kilkanaście osób chętnych na to stanowisko i wykonają swoją pracę bez marnowania czasu na pasjansa albo sapera.

> Jak myślisz, jaka będzie reakcja twojego szefa jak nagle się dowie, że połowę regulaminowego czasu

> pracy spędzasz na czymś czego NIE MA w twoich zadaniach?

pogratuluje i pochwali za działania wykraczające poza minimalne wymagania, a jednocześnie prowadzące do poprawy sytuacji prawnej, minimalizowanie przyszłych problemów i odkręcanie błędnie podjętych decyzji po ignorancji zadania.

893goodvibes.gif

Napisano

> Ale poważnie. Jeżeli auta zostały zarejestrowane w Polsce a klienci dostali faktury na całą wartość

> samochodu to mogą próbować od handlarza-oszusta coś odzyskać.

Raczej niewiele i tylko ci bardziej rozgarnięci.

Za pieniądze z jednego sprzedawanego samochodu kupował następny i sprzedawał itd. On na 99% nie chował tej kasy w skarpecie tylko inwestował w kolejne złomy. Cały jego majątek to pewnie kilka samochodów na placu, tak samo trefnych.

Napisano

> W ustawie jest wyraźnie "dopuszczenie czasowe badawcze" mają sprawdzić/zbadać czy dane auto nie ma

> przeciwwskazań do rejestracji.

To jest sito, które może przypadkiem coś odłowić. Ustawa niczego nie gwarantuje.

Tak samo kontrola policyjna i przegląd rejestracyjny może ujawnić, że pojazd może pochodzić z kradzieży, ale tak samo nie gwarantują jego legalności.

Napisano

> w owym Pierdziszewie jest kilkanaście osób chętnych na to stanowisko i wykonają swoją pracę bez

> marnowania czasu na pasjansa albo sapera.

Tak. I każdy będzie się bawił w detektywa w godzinach pracy bo tak lubi mimo że nie należy to do jego obowiązków.

> pogratuluje i pochwali za działania wykraczające poza minimalne wymagania, a jednocześnie

> prowadzące do poprawy sytuacji prawnej, minimalizowanie przyszłych problemów i odkręcanie

> błędnie podjętych decyzji po ignorancji zadania.

Powiedz mi. Zdarza ci się tak po prostu, bez podpowiedzi, bez zapłaty, bez wyraźnej prośby zaraz po sesji zdjęciowej zawieźć modelkę na zakupy, ponosić jej ciężkie torby i na koniec jeszcze za wszystko zapłacić z własnej kieszeni? Czy może masz płacone za sesję i wykonujesz sesję. Koniec.

Napisano

> To jest sito, które może przypadkiem coś odłowić. Ustawa niczego nie gwarantuje.

> Tak samo kontrola policyjna i przegląd rejestracyjny może ujawnić, że pojazd może pochodzić z

> kradzieży, ale tak samo nie gwarantują jego legalności.

to nie kwestia gwarancji tylko należytej staranności przy wykonywaniu zadań.

Nikt, a przynajmniej ja, nie oczekuje gwarancji, ale odpowiedniego podejścia i odpowiedzialności za decyzje.

Napisano

> Tak. I każdy będzie się bawił w detektywa w godzinach pracy bo tak lubi mimo że nie należy to do

> jego obowiązków.

detektywa? po godzinach? czy ja komuś każę latać z lornetką po krzakach za kimś?

> Powiedz mi. Zdarza ci się tak po prostu, bez podpowiedzi, bez zapłaty, bez wyraźnej prośby zaraz po

> sesji zdjęciowej zawieźć modelkę na zakupy, ponosić jej ciężkie torby i na koniec jeszcze za

> wszystko zapłacić z własnej kieszeni? Czy może masz płacone za sesję i wykonujesz sesję.

> Koniec.

odwieźć domu albo gdzie chce, czy odebrać przed jak najbardziej tak. Nie widzę w tym nic dziwnego.

Napisano

> A nie istnieje europejska baza samochodów wycofywanych z eksploatacji? Coś jak Carfax - jak jest

> auto zniszczone to jest wpisane, że nie nadaje się do odbudowy i finito - nie zarejestrujesz

> go już

Bzdury. Poczytaj o title wash.

Napisano

> Nie przesadzaj to nie jest tak skomplikowane i sprawdzenie Vin w odpowiedniej bazie komputerem tyle

> nie kosztuje.

rozumiem, że za Twoją kasę taką bazę zrobią Niemcy, Czesi Słowacy, Duńczycy.....

Ty sobie możesz chcieć Łysy ale czy oni chcą ?

A te Twoje postulaty, żeby pani się znała czy fałszywka czy nie- to rozumiem, że trzeba biegłych sądowych zatrudniac przy weryfikacji dokumentów zlosnik.gif

I powiedz co to Tobie da ?

Przecież zapłaciłeś już za auto- handlarz powie Tobie bajkę o wężu niezależnie od tego czy teraz zarejestrują auto czy za 2 miechy dostaniesz decyzję o jego wyrejestrowaniu. Czasem jak taki jeden piszesz, któremu się tylko wydaje... zlosnik.gif

Napisano

> napiszę raz jeszcze - to by tylko pokazało skalę przepływu aut i zmusiło do powstania

> ogólnoeuropejskiej bazy.

> To są dwa rekordy z bazy danych nr VIN=ost nr rejestracyjny/inf. o zakazie rejestracji.

> Bazy i tak istnieją, pozostaje wyprowadzić taką informację na zewnątrz.

nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś zgłosił się do odpowiedniego ministra w PL i UE przedstawił swój problem hehe.gifok.gif

Napisano

Krótko podsumowując:

Zakładając, że społeczność AK w jakiś sposób można przyjąć za grupę reprezentatywną - polskie społeczeństwo nie widzi niczego złego w opieszałości i braku odpowiedzialności urzędnika i innych instytucji utrzymywanych i opłacanych z podatków m.in. w celu zapewnienia ładu i porządku w państwie. Propozycje zmiany tego stanu są przedmiotem kpin i kwitowane wyszukiwaniem kolejnych "niemożliwych do rozwiązania" problemów - nieistniejących - choćby żałosne brednie o tym, jak to inne kraje musiałyby tworzyć nowe bazy dla "Polaczków" (za to ostatnie chyba baniczek powinien być jako że jest to określenie pejoratywne nastawione na znieważanie określonej grupy etnicznej). Dlaczego nieistniejące? W takiej choćby przysłowiowej Polsce istnieje baza danych, w której można bez problemu sprawdzić, czy samochód nie został wyrejestrowany i z jakiego powodu to nastąpiło - czyt. nie da się zarejestrować pojazdu wycofanego z eksploatacji i zezłomowanego. Krzyżowe korzystanie z tego typu baz krajów europejskich nie jest jakimś wielkim problemem, bo te dane ISTNIEJĄ - nie trzeba tworzyć żadnych nowych baz - ewentualnie wskazane byłoby stworzenie centralnej bazy danych, w której dane byłyby na bieżąco aktualizowane przez kraje członkowskie.

Co do title washingu - USA to specyficzny przypadek, w UE gdyby nawet jakaś Ikslandia nie posiadała bazy o pojazdach, wystarczyłoby omijać auta, które kiedyś kontakt z Ikslandią miały.

Urzędnik nie musi wykonywać analizy kryminalistycznej dokumentów w przypadku próby wprowadzenia samochodu do obrotu - mimo jego wcześniejszego wycofania z eksploatacji, bo wystarczy sprawdzić VIN takiego pojazdu - jeżeli będzie umieszczony w bazie aut, które autami już nie są (lecz złomem), z automatu odmawia się rejestracji.

Ze swojej strony - ciekawe, co pisaliby ci mędrcy, którzy masturbują się z radości jak to jest wspaniale i jacy urzędnicy są cudowni, gdyby ich spotkała taka sytuacja, że przez olewanie elementarnych zasad zdrowego rozsądku przez urzędników różnego szczebla nagle zapukaliby do ich drzwi smutni panowie i zabrali metalowy obiekt kultu a ich samych postawili przed sądem - np. za paserstwo wink.gif

Napisano

Sporo tych "jeśli" zlosnik.gif

Konkretnie, co chciałbyś wprowadzić do systemu ewidencji/rejestracji i jakim kosztem?

1. ...? koszt?

2. ...? koszt?

U nas mamy stare komunistyczne przyzwyczajenia, że państwo za nas powinno coś zrobić, zadbać o nas.

To spowodowało zanik instynktów samozachowawczych - na tym żerują cwaniacy i koszą naiwnych.

Państwo niewiele tu pomoże. A wręcz może zaszkodzić wprowadzając durne procedury utrudniające życie.

Napisano

> Sporo tych "jeśli"

> Konkretnie, co chciałbyś wprowadzić do systemu ewidencji/rejestracji i jakim kosztem?

1. Sprawdzenie samochodu w bazie aut utraconych... koszt taki sam, jak w przypadku policji (a nie sądzę, żeby informacja taka była płatna).

2. Sprawdzenie samochodu w bazie samochodów wycofanych z eksploatacji - centralnej jeżeli istnieje lub danego kraju, jeżeli takowa nie istnieje... koszt - nie wiem - gdyby wyniósł choćby kilkadziesiąt złotych - niech i tak będzie - przynajmniej będzie się używany samochód spokojnie rejestrowało. Biorąc pod uwagę, że te bazy w krajach członkowskich istnieją - koszt udostępnienia takich danych byłby znikomy - szczególnie poparty "wymuszeniem" przepisami unijnymi. Nie trzeba tu badań naukowych nad krzywizną banana i powoływania piętnastu komisji i podkomisji wink.gif

> U nas mamy stare komunistyczne przyzwyczajenia, że państwo za nas powinno coś zrobić, zadbać o nas.

Też tak uważam. Dlatego nie ma po co rejestrować pojazdów - niech każdy jeździ czym chce, nie trzeba przeprowadzać badań technicznych, policję zlikwidować, szpitale zamknąć ok.gif

> To spowodowało zanik instynktów samozachowawczych - na tym żerują cwaniacy i koszą naiwnych.

Tzn. brakiem instynktu samozachowawczego jest według ciebie co? Zakup samochodu? Próba jego zarejestrowania? niewiem.gif

> Państwo niewiele tu pomoże. A wręcz może zaszkodzić wprowadzając durne procedury utrudniające życie.

Ale to tylko państwo jest w stanie pomóc. Musi być centralny styk kontaktu krajów członkowskich w takich sprawach. Nie da się tego puścić na żywioł i niech każdy każdego zasypuje milionami wniosków. Niech będzie tak, że przy rejestracji przeszłość pojazdów jest weryfikowana - w ten sposób też się będzie spokojniej spać (piszę o tych, którzy oszczędzają na AC wink.gif ), bez stresu czy rano auto będzie stało pod domem, czy też jest w drodze do zarejestrowania go w jakimś kraju, którego obywatele nie chcą mieć "utrudnianego życia" smile.gif

Napisano

> nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś zgłosił się do odpowiedniego ministra w PL i UE przedstawił

> swój problem

z tego co wiem nie muszę, bo chęć wymiany takich informacji już padła smirk.gif

Napisano

> w owym Pierdziszewie jest kilkanaście osób chętnych na to stanowisko i wykonają swoją pracę bez

> marnowania czasu na pasjansa albo sapera.

> pogratuluje i pochwali za działania wykraczające poza minimalne wymagania, a jednocześnie

> prowadzące do poprawy sytuacji prawnej, minimalizowanie przyszłych problemów i odkręcanie

> błędnie podjętych decyzji po ignorancji zadania.

W URZĘDZIE???

rotfl.gifhahaha.gifhahaha.gifhahaha.gif

Uśmiałem się do łez. Cały dzień będę miał dobry humor. To co proponujesz brzmi jakbyś wczoraj przybył z Marsa.

I teraz poważna odpowiedź: TAK SIĘ NIE DA.

Napisano

> Krótko podsumowując:

> Zakładając, że społeczność AK w jakiś sposób można przyjąć za grupę reprezentatywną - polskie

> społeczeństwo nie widzi niczego złego w opieszałości i braku odpowiedzialności urzędnika i

> innych instytucji utrzymywanych i opłacanych z podatków m.in. w celu zapewnienia ładu i

> porządku w państwie.

Mylisz się. Urzędnik tu nic nie zawinił, bo nie jest ekspertem kryminologiem i nie musi umieć odróżniać sfałszowanych dokumentów od oryginalnych. Nawet nie wiesz jak dobre były te fałszywki ale wiesz, że urzędnik powinien był je wykryć.

> Propozycje zmiany tego stanu są przedmiotem kpin i kwitowane

> wyszukiwaniem kolejnych "niemożliwych do rozwiązania" problemów - nieistniejących - choćby

> żałosne brednie o tym, jak to inne kraje musiałyby tworzyć nowe bazy dla "Polaczków" (za to

> ostatnie chyba baniczek powinien być jako że jest to określenie pejoratywne nastawione na

> znieważanie określonej grupy etnicznej). Dlaczego nieistniejące? W takiej choćby przysłowiowej

> Polsce istnieje baza danych, w której można bez problemu sprawdzić, czy samochód nie został

> wyrejestrowany i z jakiego powodu to nastąpiło - czyt. nie da się zarejestrować pojazdu

> wycofanego z eksploatacji i zezłomowanego. Krzyżowe korzystanie z tego typu baz krajów

> europejskich nie jest jakimś wielkim problemem, bo te dane ISTNIEJĄ - nie trzeba tworzyć

> żadnych nowych baz - ewentualnie wskazane byłoby stworzenie centralnej bazy danych, w której

> dane byłyby na bieżąco aktualizowane przez kraje członkowskie.

Kto ją stworzy? Za ile? Kto będzie zarządzał? Za ile? Jak długo będzie trwał obieg informacji? Kto ją będzie aktualizował? Za ile?

Masz pojęcie ile rekordów dziennie musiałaby obsłużyć taka baza?

I po co to wszystko? Żeby złapać jednego oszusta z Raciborza?

hehe.gif

> Co do title washingu - USA to specyficzny przypadek, w UE gdyby nawet jakaś Ikslandia nie posiadała

> bazy o pojazdach, wystarczyłoby omijać auta, które kiedyś kontakt z Ikslandią miały.

Wystarczy omijać samochody od handlarzy tańsze od takich samych z Polski. Wystarczy nie podpisywać umów "na Niemca". Wystarczy nie zaniżać wartości na fakturach. Wystarczy... Ech, nic nie wystarczy bo głąby w pogoni za tanim wypasem zawsze będą robiły powyższe.

> Urzędnik nie musi wykonywać analizy kryminalistycznej dokumentów w przypadku próby wprowadzenia

> samochodu do obrotu - mimo jego wcześniejszego wycofania z eksploatacji, bo wystarczy

> sprawdzić VIN takiego pojazdu - jeżeli będzie umieszczony w bazie aut, które autami już nie są

> (lecz złomem), z automatu odmawia się rejestracji.

I co za różnica? Naprawdę sądzisz, że jest jakakolwiek różnica między tym że wyrejestrują Ci auto tydzień po zakupie czy kilka miesięcy później?

Dalej nie masz auta ani kasy i bujaj się.

> Ze swojej strony - ciekawe, co pisaliby ci mędrcy, którzy masturbują się z radości jak to jest

> wspaniale i jacy urzędnicy są cudowni, gdyby ich spotkała taka sytuacja, że przez olewanie

> elementarnych zasad zdrowego rozsądku przez urzędników różnego szczebla nagle zapukaliby do

> ich drzwi smutni panowie i zabrali metalowy obiekt kultu a ich samych postawili przed sądem -

> np. za paserstwo

To nie urzędnicy olewaja zdrowy rozsądek. Oni po prostu robią swoje. Zdrowy rozsądek olali kupujący trefne auta.

Napisano

> Krótko podsumowując:

> Zakładając, że społeczność AK w jakiś sposób można przyjąć za grupę reprezentatywną - polskie

> społeczeństwo nie widzi niczego złego w opieszałości i braku odpowiedzialności urzędnika i

> innych instytucji utrzymywanych i opłacanych z podatków m.in. w celu zapewnienia ładu i

> porządku w państwie.

Jaka opieszałość urzędnika? Urzędnik działa ZGODNIE z procedurą. To nie urzędnik jest zły tylko procedura. Wbijmy sobie to do głowy, że ci ludzie w WK czy innych urzędach NIE ODPOWIADAJĄ za ustalanie norm prawnych i nie mają bezpośredniego wpływu na to jak wygląda zakres ich obowiązków. Mają przyjąć kwit, sprawdzić czy pieczątka nie jest zrobiona z kartofla, poprosić o złożenie podpisu i wprowadzić dane "tutaj w tę tabelkę Pani Teresko". Koniec.

>Propozycje zmiany tego stanu są przedmiotem kpin i kwitowane

> wyszukiwaniem kolejnych "niemożliwych do rozwiązania" problemów - nieistniejących - choćby

> żałosne brednie o tym, jak to inne kraje musiałyby tworzyć nowe bazy dla "Polaczków" (za to

> ostatnie chyba baniczek powinien być jako że jest to określenie pejoratywne nastawione na

> znieważanie określonej grupy etnicznej). Dlaczego nieistniejące? W takiej choćby przysłowiowej

> Polsce istnieje baza danych, w której można bez problemu sprawdzić, czy samochód nie został

> wyrejestrowany i z jakiego powodu to nastąpiło - czyt. nie da się zarejestrować pojazdu

> wycofanego z eksploatacji i zezłomowanego. Krzyżowe korzystanie z tego typu baz krajów

> europejskich nie jest jakimś wielkim problemem, bo te dane ISTNIEJĄ - nie trzeba tworzyć

> żadnych nowych baz - ewentualnie wskazane byłoby stworzenie centralnej bazy danych, w której

> dane byłyby na bieżąco aktualizowane przez kraje członkowskie.

Gratuluję pomysłowości. Tak się składa, że w mojej firmie korzystam z dość niedużej bazy danych. W przypadku kiedy ktoś chce z tej bazy przetransportować dane do innego programu obsługującego bardzo podobne bazy (nie korzystać wymiennie tylko zaimportować całość) to kosztuje kilka tysięcy złotych i zajmuje kilka dni. A to jest skala mikro.

I teraz wyobraź sobie, że żeby połączyć taie różne bazy danych w różnych krajach (tylko UE na przykład) potrzeba znacznych inwestycji i... co chyba najważniejsze... zmian w prawie międzynarodowym.

> Co do title washingu - USA to specyficzny przypadek, w UE gdyby nawet jakaś Ikslandia nie posiadała

> bazy o pojazdach, wystarczyłoby omijać auta, które kiedyś kontakt z Ikslandią miały.

> Urzędnik nie musi wykonywać analizy kryminalistycznej dokumentów w przypadku próby wprowadzenia

> samochodu do obrotu - mimo jego wcześniejszego wycofania z eksploatacji, bo wystarczy

> sprawdzić VIN takiego pojazdu - jeżeli będzie umieszczony w bazie aut, które autami już nie są

> (lecz złomem), z automatu odmawia się rejestracji.

Nie ma takiej bazy. Dlaczego urzędnik już w tym momencie ma odpowiadać za jakikolwiek błąd skoro go nie popełnił?

> Ze swojej strony - ciekawe, co pisaliby ci mędrcy, którzy masturbują się z radości jak to jest

> wspaniale i jacy urzędnicy są cudowni, gdyby ich spotkała taka sytuacja, że przez olewanie elementarnych zasad zdrowego rozsądku przez urzędników różnego szczebla

Kto olał?

jakie zasady?

Pokaż mi proszę te zasady które zostały zaniedbane.

NIE MA takich zasad. Przynajmniej na razie. A wdrożenie takiego systemu jest czaso i kosztochłonne. Poza tym można stwierdzić że bezcelowe. Powiedz mi po jaką cholerę marnować setki milionów Euro w całej Europie po to żeby ukrócić proceder przekrętów gdzieś w komisie pod Grójcem. Bo co? Bo Kowalski z Wiśniewskim we dwóch kupili fury które miały być już dawno pocięte na żyletki? Nie sądzisz, że to jest przypadek odosobniony a nie norma? Ile takich fur mogło zostać przyciągniętych? Kilkaset w skali całego kraju? Licząc średnią wartość takiego sztrucla po odpicowaniu nawet górką w okolicach 10 tysi to masz raptem kilka mln zł wartości całkowitej. Co to jest? To jest zatrudnienie przez rok raptem kilkudziesięciu pracowników na minimalną krajową w takim urzędzie. Dolicz koszt obsługi tej bazy danych, szkolenia, to co przy okazji urzędnik i jego śwagier zwiną pod stołem i się okaże że taka akcja jest całkowicie nieuzasadniona ekonomicznie.

> nagle zapukaliby do

> ich drzwi smutni panowie i zabrali metalowy obiekt kultu a ich samych postawili przed sądem -

> np. za paserstwo

Dlaczego mnie mieliby stawiać przed sądem? Kupiłem samochód według papierów wyglądających na tyle prawdziwie, że nawet urzędnik (według niektórych specjalista od rozpoznawania fałszywek) nie był w stanie ich odrzucić. Auto wyglądało na tyle sprawnie ile było warte, mechanikiem nie jestem. Mam adres i telefon oszusta który mi to sprzedał. mam jego dane osobowe z numerem dowodu osobistego. Szanowny Panie Prokuratorze, pan idź do niego i go oskarżaj ok.gif

Napisano

> Dlaczego mnie mieliby stawiać przed sądem? Kupiłem samochód według papierów wyglądających na tyle

> prawdziwie, że nawet urzędnik (według niektórych specjalista od rozpoznawania fałszywek) nie

> był w stanie ich odrzucić. Auto wyglądało na tyle sprawnie ile było warte, mechanikiem nie

> jestem.

Przedstawiłeś sfałszowaną umowę. Z zarzutu fałszowania briefu dobry prawnik Cię wyciągnie, ale z podpisania się za Dietricha już nie.

> Mam adres i telefon oszusta który mi to sprzedał. mam jego dane osobowe z numerem

> dowodu osobistego. Szanowny Panie Prokuratorze, pan idź do niego i go oskarżaj

Typowy przykład: ja mówię, on mówi... Słowo przeciw słowu...

Napisano

> Przedstawiłeś sfałszowaną umowę. Z zarzutu fałszowania briefu dobry prawnik Cię wyciągnie, ale z

> podpisania się za Dietricha już nie.

A to przepraszam... Kowalski z Wiśniewskim kupili "na Niemca"?

i co? Mają pretensje teraz?

rotfl.gifhahaha.gif

Jeszcze powinni dostać po papierach za takie przekręty.

A handlarzyna mógłby zostać przeciągnięty na kuligu... bez sanek... po suchym asfalcie. waytogo.gif

> Typowy przykład: ja mówię, on mówi... Słowo przeciw słowu...

Panie Władzo... ja żądam zwrotu pieniędzy, ochrony moich praw i jeszcze ciastka z kremem w ramach zadośćuczynienia. A Pana to powinni zwolnić za to, że nęka Pan porządnych obywateli. Ja nie wiedziałem, że ten zamaskowany koleś który mi sprzedał ten telefon za pół ceny to był złodziej. A że tak szybko biegł to przecież spieszył się do roboty... tak mówił... facepalm%5B1%5D.gif

Napisano

Kojot, powiedz proszę, bo dużo piszesz o procedurach w WK...skąd wiesz jak one wyglądają i co urzędy powinny robić w czasie od wydania "miękkiego" dowodu do wydadnia "twardego"...

Napisano

> Kojot, powiedz proszę, bo dużo piszesz o procedurach w WK...skąd wiesz jak one wyglądają i co

> urzędy powinny robić w czasie od wydania "miękkiego" dowodu do wydadnia "twardego"...

Nie ma międzynarodowej bazy danych pojazdów wycofanych z obiegu. To oznacza, że w procedurze nie może być tego punktu do sprawdzenia. Koniec.

Napisano

> Nie ma międzynarodowej bazy danych pojazdów wycofanych z obiegu. To oznacza, że w procedurze nie

> może być tego punktu do sprawdzenia. Koniec.

Czyli nie masz pojęcia i piszesz całe wywody z czapy, tak jak myślałem ok.gif

Napisano

> Czyli nie masz pojęcia i piszesz całe wywody z czapy, tak jak myślałem

Na każdej stronie WK to masz.

Po co mnie pytać? palacz.gif

Quote:

Wypełnienie wniosku o rejestrację pojazdu, sprawdzenie danych w nim zawartych z dokumentami źródłowymi . Wydanie zalegalizowanych tablic rejestracyjnych, nalepki na szybę oraz pozwolenia czasowego. Wprowadzenie danych z wniosku do systemu POJAZD i przesłanie za pomocą łączy satelitarnych do PWPW S.A. w Warszawie celem wyprodukowania dowodu rejestracyjnego.

W związku z uregulowaniami prawnymi nałożonymi przez Ministerstwo Infrastruktury sprawy związane z rejestracją pojazdów oraz wydawaniem uprawnień do kierowania pojazdami wymagają osobistego stawiennictwa w tut. Urzędzie z oryginałami wymaganych dokumentów.


Napisano

ja swojego czasu tak się z babą z WK pokłóciłem, że mi powiedziała, że mi teczkę założy i wszystko dokładnie osobiście sprawdzi zlosnik.gif. Autem mam już 2 lata i jeszcze Policja nie zapukała .

Napisano

> ja swojego czasu tak się z babą z WK pokłóciłem, że mi powiedziała, że mi teczkę założy i wszystko

> dokładnie osobiście sprawdzi . Autem mam już 2 lata i jeszcze Policja nie zapukała .

Czyli jest jednak jeden urzędas w tym kraju który potrafi zlosnik.gif

Napisano

> ja swojego czasu tak się z babą z WK pokłóciłem, że mi powiedziała, że mi teczkę założy i wszystko

> dokładnie osobiście sprawdzi . Autem mam już 2 lata i jeszcze Policja nie zapukała .

każde auto ma teczkę zlosnik.gifok.gif odpowiedziała tak żeby pozbyć się upierdliwca zlosnik.gifzlosnik.gif

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.