Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Klopoty kupijacych w komisie w Raciborzu

Featured Replies

Napisano

Ktos z naszych tak kupil auto?

Quote:

Gliwicka prokuratura ustaliła, że właściciel komisu w Raciborzu na podstawie sfałszowanych dokumentów sprowadził do Polski kilkaset samochodów. To były wozy, które Niemcy złomowali, kupując nowe. Ale auta zamiast na złom przyjechały do Polski.

Teraz klienci komisu mają problemy, bo wydziały komunikacji wyrejestrowują im pojazdy. Sprawą zajęło się Stowarzyszenie Pomocy Ofiarom Przestępstw.


Napisano

> Ktos z naszych tak kupil auto?

W tym jak w tym ale tysiące innych to niby inaczej było sprzedawanych? To standardowy proceder.

Nie zdziwię się jeśli się okaże, że większość używanych aut w PL była sprowadzona w ostatnich latach w ten sposób.

Niewykluczone, że większość właścicieli nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.

Ciekawe, kiedy moje wyrejestrują?

wink.gif

Napisano

> Ktos z naszych tak kupil auto?

Skoro przez miesiąc posiadania tzw. miękkiego dowodu urząd sprawdza pochodzenia auta to jakim to sposobem można teraz wyrejestrowywać sprawdzone w ten sposób auta?

Napisano

> Skoro przez miesiąc posiadania tzw. miękkiego dowodu urząd sprawdza pochodzenia auta to jakim to

> sposobem można teraz wyrejestrowywać sprawdzone w ten sposób auta?

No wlasnie niewiem.gifniewiem.gifniewiem.gif

Napisano

> Skoro przez miesiąc posiadania tzw. miękkiego dowodu urząd sprawdza pochodzenia auta to jakim to sposobem można teraz wyrejestrowywać sprawdzone w ten sposób auta?

Urzędnik się pomylił. Trudno - bywa. Nie ponosi żadnej odpowiedzialności za swój błąd a klient komisu ma teraz za swoje ok.gif

Napisano

> Urzędnik się pomylił. Trudno - bywa. Nie ponosi żadnej odpowiedzialności za swój błąd a klient

> komisu ma teraz za swoje

z klucza urzędnik nie dostanie po głowie, ale cywilnie może.

Napisano

> z klucza urzędnik nie dostanie po głowie, ale cywilnie może.

Nie może jeśli błędy nie były proceduralne. Mogli po prostu nie mieć wiedzy o oszustwie więc nic nie są winni.

Gdy oszustwo ujawniono w świetle tych faktów okazało się, że decyzje o rejestracji są obarczone wadami prawnymi co uczyni je nieważnymi. To nie urzędnicy są winni.

Proste i skuteczne.

Napisano

Quote:

Ale auta zamiast na złom przyjechały do Polski.


A nie mogły? Czy my mamy jakieś unijne zobowiązania w tym zakresie? Jakie dokumenty miały być sfałszowane przez właściciela komisu, a wydziały komunikacji i urząd celny je przyjął?

Napisano

> Quote:

> Ale auta zamiast na złom przyjechały do Polski.

> A nie mogły? Czy my mamy jakieś unijne zobowiązania w tym zakresie? Jakie dokumenty miały być

> sfałszowane przez właściciela komisu, a wydziały komunikacji i urząd celny je przyjął?

Celnego nie interesują papiery...oni kopie dostają. Prawdopodobnie chodzi o briefy i pewnie idąc na złom taki samochód go nie posiada, a w PL wyrobiony został mu "nowy".

WK może cofnąć rejestrację, bo zrobiona była na podstawie fałszywych papierów, to nie jest wydział śledczy by sprawdzać legalność briefów, sprawdzili pewnie wyrywkowo parę samochodów (mimo tego, że niektórzy i ich znajomi nie potwierdzają tych rewelacji), jak zobaczyli że to stały proceder to poszło do prokuratury.

Napisano

> To nie urzędnicy są winni.

A kto jest? Albo inaczej - kto jest winny przestępstwu polegającemu na nakłanianiu do niekorzystnego rozporządzania mieniem na skalę masową (tj. opłaty za miękki DR, gdzie ponoć auto i dokumenty są sprawdzane przed wydaniem twardego - i jak widać nie jest to wykonywane, więc opłata jest nieuzasadniona)?

Napisano

> Celnego nie interesują papiery...oni kopie dostają. Prawdopodobnie chodzi o briefy i pewnie idąc na

> złom taki samochód go nie posiada, a w PL wyrobiony został mu "nowy".

> WK może cofnąć rejestrację, bo zrobiona była na podstawie fałszywych papierów, to nie jest wydział

> śledczy by sprawdzać legalność briefów, sprawdzili pewnie wyrywkowo parę samochodów (mimo

> tego, że niektórzy i ich znajomi nie potwierdzają tych rewelacji), jak zobaczyli że to stały

> proceder to poszło do prokuratury.

Czyli po cichu można swobodnie zarejestrować auto, które nie istnieje (np. wymyślony z głowy VIN nabity w kradzionym samochodzie), wystarczy dorobić papiery (nie są jakieś specjalnie skomplikowane do podrobienia) i można śmigać?

Napisano

> A kto jest? Albo inaczej - kto jest winny przestępstwu polegającemu na nakłanianiu do

> niekorzystnego rozporządzania mieniem na skalę masową (tj. opłaty za miękki DR, gdzie ponoć

> auto i dokumenty są sprawdzane przed wydaniem twardego - i jak widać nie jest to wykonywane,

> więc opłata jest nieuzasadniona)?

Winny oszustwa jest oszust. Urzędnik nie jest winny, że dał się oszukać. Urzędnicy to nie śledczy, sprawdzają dokumentację pod względem formalnym i tyle. Jeśli papiery były dobrze podrobione to nie mieli szans się zorientować. Przecież to nie są śledczy kryminalni.

Napisano

> Czyli po cichu można swobodnie zarejestrować auto, które nie istnieje (np. wymyślony z głowy VIN

> nabity w kradzionym samochodzie), wystarczy dorobić papiery (nie są jakieś specjalnie

> skomplikowane do podrobienia) i można śmigać?

Tak. Możesz każdego oszukiwać tak długo aż nie wpadniesz. To chyba jasne.

Napisano

> Czyli po cichu można swobodnie zarejestrować auto, które nie istnieje (np. wymyślony z głowy VIN

> nabity w kradzionym samochodzie), wystarczy dorobić papiery (nie są jakieś specjalnie

> skomplikowane do podrobienia) i można śmigać?

Próbuj, może się udać ok.gif Tylko melduj się codziennie na AK, jak będzie dzień, że tego nie zrobiłeś to będzie wiadomo, że wywlekło Cię CBA o 5 rano grinser006.gif

Przecież takich tanich padalców Ci u nas dostatek. Przebite VIN, wspawane do przywiezionego z de żeby akcyzy nie płacić i za rejestrację itd. Piszę tu o samochodach o wartości 2-5 tys, bo jest jeszcze opcja z górnej półki +100 tys tylko tam robione jest to z odrobinę większą finezją.

Napisano

> Winny oszustwa jest oszust. Urzędnik nie jest winny, że dał się oszukać. Urzędnicy to nie śledczy,

> sprawdzają dokumentację pod względem formalnym i tyle. Jeśli papiery były dobrze podrobione to

> nie mieli szans się zorientować. Przecież to nie są śledczy kryminalni.

Pewnie, że niewinny ok.gif Przecież to, że auta poszły na złom, skasowane zostały briefy itp. itd. w Niemczech - kraju znanego z chaosu i bałaganu w papierach nie trafiło do żadnej bazy danych wink.gif

Napisano

> Pewnie, że niewinny Przecież to, że auta poszły na złom, skasowane zostały briefy itp. itd. w

> Niemczech - kraju znanego z chaosu i bałaganu w papierach nie trafiło do żadnej bazy danych

Nie sądzę żebyśmy mieli wgląd do niemieckich baz danych ot tak, bez uzasadniania każdego przypadku. Stawiam więc teorię, że nie robi się tego rutynowo.

Napisano

> Tak. Możesz każdego oszukiwać tak długo aż nie wpadniesz. To chyba jasne.

Nie do końca o to mi chodziło. Czy procedura sprawdzenia dokumentów przy rejestracji pojazdu nie polega na sprawdzeniu ich autentyczności, sprawdzeniu, czy auto nie figuruje w jakiejś bazie - czy to aut skasowanych, czy kradzionych itp. itd. i w końcu sprawdzeniu, czy takie auto ma prawo istnieć (tzn. czy np. VIN jest prawidłowy)?

Czy też sprawdzenie pojazdu należy rozumieć w ten sposób: "potrzebuję brief jedna sztuka, ausmeldung jedna sztuka, tablice dwie sztuki, przegląd - badanie zerowe jedna sztuka itp. itd. - jest - to OK". Bo jeżeli tak, to przecież to wszystko jest sprawdzane zanim miękki dowód się otrzyma - bo bez tych dokumentów WK nie wyda tablic rejestracyjnych smile.gif

Krótko - czy okres między otrzymaniem dowodu miękkiego i twardego służy temu, żeby ktoś po raz kolejny przeliczył, czy ilość papierków w teczce się zgadza, czy też ktoś zwraca uwagę na to, czy owe papierki są prawdziwe, czy też bramka numer 3 - nikt niczego nie sprawdza i chodzi po prostu o podwójną opłatę za wydanie dokumentu smile.gif

Napisano

> czy też bramka numer 3 - nikt niczego nie sprawdza i chodzi po

> prostu o podwójną opłatę za wydanie dokumentu

Zgadles. Znaczy pewnie ktos cos czasem sprawdza...wyrywkowo, moze co setny samochod.

Napisano

> Nie do końca o to mi chodziło. Czy procedura sprawdzenia dokumentów przy rejestracji pojazdu nie

> polega na sprawdzeniu ich autentyczności, sprawdzeniu, czy auto nie figuruje w jakiejś bazie -

> czy to aut skasowanych, czy kradzionych itp. itd. i w końcu sprawdzeniu, czy takie auto ma

> prawo istnieć (tzn. czy np. VIN jest prawidłowy)?

Sprawdzają i tak, tylko że wyrywkowo, nie wszystkie samochody (wg kolegi Lysego i jego znajomego nie sprawdzają wcale), WK to nie dochodzeniówka, jeśli brief się zgadza ze wzorem, jest kompletna dokumentacja, nie ma przeciwwskazań do rejestracji. Samochód rejestruje się na podstawie decyzji, za dostarczenie poprawnych dokumentów odpowiada właściciel nie urzędnik, w przypadku wykrycia nieprawidłowości decyzja jest cofana, a gagatek zgłaszany na policję/do prokuratury. Jakby WK miało sprawdzić każde auto z zagranicy czekałbyś 3 mies nie 3 tyg na rejestrację. Sytuacja powoli się zmienia, bo z roku na rok co raz sprawniej idzie im sprawdzanie, o czym już pisałem.

Napisano

> Sprawdzają i tak, tylko że wyrywkowo, nie wszystkie samochody (wg kolegi Lysego i jego znajomego

> nie sprawdzają wcale), WK to nie dochodzeniówka, jeśli brief się zgadza ze wzorem, jest

> kompletna dokumentacja, nie ma przeciwwskazań do rejestracji. Samochód rejestruje się na

> podstawie decyzji, za dostarczenie poprawnych dokumentów odpowiada właściciel nie urzędnik, w

> przypadku wykrycia nieprawidłowości decyzja jest cofana, a gagatek zgłaszany na policję/do

> prokuratury. Jakby WK miało sprawdzić każde auto z zagranicy czekałbyś 3 mies nie 3 tyg na

> rejestrację. Sytuacja powoli się zmienia, bo z roku na rok co raz sprawniej idzie im

> sprawdzanie, o czym już pisałem.

W sumie na rejestrację nie czekałem nigdy dłużej, niż 3 dni wink.gif Ale bardzo ciekawe jest to, co piszecie. Sprawdzenie dokumentów ze wzorem przeprowadzane jest zanim wniosek o zarejestrowanie pojazdu wraz z załącznikami zostanie przekazany pracownikowi WK, więc powtórne sprawdzanie tego nie ma sensu, skoro jeden już dopuścił i też nie odpowiada za nic (poza tym, czy się zgadza ilość papierków). Sprawdzenie późniejsze może być wykonane równie dobrze po wydaniu twardego dowodu, bo co za różnica w sumie, skoro decyzję można potem cofnąć. Czyli krótko mówiąc - opłata za wydanie miękkiego dowodu nie ma żadnych logicznych podstaw, bo dokument ten jest do niczego nie potrzebny.

Napisano

> Urzędnik się pomylił. Trudno - bywa. Nie ponosi żadnej odpowiedzialności za swój błąd a klient

> komisu ma teraz za swoje

Ale dlaczego klient ma za swoje? Nie rozumiem Twojego aplauzu...

Czy stawiasz tezę, że klienci wiedzieli, że coś jest nie tak z tymi autami? Sprzedawca im szeptał do ucha: "to auto nie powinno już jeździć, ale za połowę ceny go sprzedam, okazyjnie..." niewiem.gif

Sytuacja zupełnie podobna do tej ze szkołą nauki jazdy, której właściciel nie miał wymaganych uprawnień, a mimo to szkolił, ludzie płacili nieświadomi "nie wystarczającego nadzoru nad szkołą ze strony urzędu gminy/starostwa" pozdawali egzaminy i jeździli, a teraz się im cofa uprawnienia i wzywa do oddania PJ, a później najlepiej kolejny kurs i egzamin, ofkors płatne od nowa... screwy.gif chore, jak cały kraj toczony przez gangrenę...

Napisano

> Ale dlaczego klient ma za swoje? Nie rozumiem Twojego aplauzu...

> Czy stawiasz tezę, że klienci wiedzieli, że coś jest nie tak z tymi autami? Sprzedawca im szeptał

> do ucha: "to auto nie powinno już jeździć, ale za połowę ceny go sprzedam, okazyjnie..."

> (...)

Schadenfreude. hehe.gif

Ale poważnie. Jeżeli auta zostały zarejestrowane w Polsce a klienci dostali faktury na całą wartość samochodu to mogą próbować od handlarza-oszusta coś odzyskać.

Ale jeśli dali się namówić na umowę z fikcyjnym Helmutem Kohlem z Wolfsburga, albo cena na fakturze to niewielki procent tego co wpłacili (bo podatki...) to będzie to dla nich nauczka, że cwaniakować nie warto bo większy cwaniak zawsze wyroluje małego. I wtedy dobrze im tak.

Napisano

> Ale dlaczego klient ma za swoje? Nie rozumiem Twojego aplauzu...

Pewnie dlatego, że nie poszli do salonu i nie kupili nowego palacz.gif

Jedna rzecz mnie zastanawia... czy zanim zaczęli wyrejestrowywać te auta byli w całej tej sprawie jacyś poszkodowani którzy się zgłosili na policję? Bo jeśli nie było to policja powinna jedynie ścigać fałszerza dokumentów. Skoro samochody przeszły nasze przeglądy i zostały pobrane za nie wszelkie opłaty (recykling, akcyza itd.) to moim zdaniem powinny one zostać zalegalizowane aby nie karać w ten sposób obecnych właścicieli. Oczywiście to wymagałoby sprawdzenia czy dane w briefie były zgodne ze stanem rzeczywistym itd.

Napisano

> Skoro samochody przeszły nasze przeglądy i zostały

> pobrane za nie wszelkie opłaty (recykling, akcyza itd.) to moim zdaniem powinny one zostać

> zalegalizowane aby nie karać w ten sposób obecnych właścicieli.

A jeśli komis tylko ciągnął i pchał dalej "na niemca" to dlaczego nie karać obecnych właścicieli?Podpisali (sfałszowali) umowę-niech odpowiadają za to, tak jak już tu zostało napisane-nauczka. Samochód pójdzie na parking policyjny, kasa za niego w niepamięć-korepetycje osobiste kosztują sporo. Nawet jak nie wiedzieli, że to źle-nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania.

Wątpię, że komis wiedział, że ma lewe i ryzykował biorąc na siebie itd. Poza tym nie znam komisu, gdzie faktura byłaby na pełną kwotę, więc nawet jak szło przez komis to żmudna droga do odzyskania kasy wpisanej na umowie, ale możliwa i wielce prawdopodobna.

Niektórzy uważają, że piszę tu do znudzenia to samo, ale na każdym kroku, przynajmniej raz w tygodniu powstaje jakiś wpis, że albo AKowicz nie wie, nie zna prostych "myków" albo artykuł, że ileś ludzi nadziało się na nieuczciwość handlarzy. Ale cena zaślepia umysły jak widać. Cóż-sezon na jelenie w pełni...Ja bardzo chętnie czytam takie artykuły, bo dzięki nim (i tym co obserwuję) służby zaczęły zauważać jak wielki proceder jest różnych wałków na samochodach i powoli biorą się za vatowców, "niemców" i innych wyklejankowców.

Napisano

> A jeśli komis tylko ciągnął i pchał dalej "na niemca" to dlaczego nie karać obecnych

> właścicieli?

A jeśli nie to też karać?

Napisano

> A jeśli nie to też karać?

Nie. Wtedy kupujący ma możliwość wyegzekwowania zapłaconych (z faktury) pieniędzy od komisu, więc tylko niedogodność z "zabezpieczenia" pojazdu. Ale ryzyko takie i przy zakupie nowego może być gdy coś nie tak, więc takie ryzyko ponosi każdy posiadacz pojazdu, można je zniwelować (kupując nowe, nie dawać zaniżać faktury, nie podpisywać umów "na niemca"), ale nie całkiem wyeliminować.

Napisano

> A gdyby tak ironia... itd.

Rozumiem ironię, ale tak zawoalowaną to trudno dostrzec...

Napisano

> Rozumiem ironię, ale tak zawoalowaną to trudno dostrzec...

Luz 20.GIF Po prostu nieco szokujące jest to, że tak naprawdę organy, które starają się robić wrażenie ważnych, zapracowanych itp. tak naprawdę w żaden sposób nie weryfikują dokumentów, które przechowują w swoich archiwach sick.gif

Napisano

Tak BTW: to zaczynam się zastanawiać czy nie jest to kolejna kaczka dziennikarska i robienie wody z mózgu?

Jeśli brief-y były fałszowane to OK, ale jeśli dokumentu ktoś ma oryginalne a tylko kupił auto od złomiarza to niby na jakiej podstawie prawnej miałoby nastąpić wyrejestrowanie?

hmm.gif

Napisano

> Luz Po prostu nieco szokujące jest to, że tak naprawdę organy, które starają się robić wrażenie

> ważnych, zapracowanych itp. tak naprawdę w żaden sposób nie weryfikują dokumentów, które

> przechowują w swoich archiwach

No właśnie jak widać weryfikują i robią to (na szczęście) co raz częściej. Weź pod uwagę, że dość trudno jest takie sprawy ustalać, bo odbywa się to na zasadzie zapytań do tamtejszych WK, nikt nie pozwoli grzebać w swoich bazach.

Informatyzacja ułatwia to zadanie, ale w takich molochach, do tego państwowych wszelkie nowinki nie są wdrażane tak jak w bogatych corpo, czyli szybko i z pompą.

Grunt, że idzie ku lepszemu, widać to nie tylko po takich wpadkach krętaczy, to samo dotyczy przekrętów skarbowych, czy prawnych, gdzie służby płynnie ze sobą współpracują i potrafią w kilka dni ująć rzezimieszka przebywającego za granicą.

Napisano

> A jeśli komis tylko ciągnął i pchał dalej "na niemca" to dlaczego nie karać obecnych > właścicieli?Podpisali (sfałszowali) umowę-niech odpowiadają za to, tak jak już tu zostało > napisane-nauczka.

no niby tak, ale kupując takie auto jako 6 z kolei właściciel w kraju auto ma już cenę okołorynkową, kilka razy przerejestrowywany w związku ze zmianą właścicieli to dlaczego 6 z kolei posiadacz tego auta ma odpowiadać za błędy pierwszego właściciela o którego istnieniu może nawet nie wiedzieć bo kto daje do auta tak długą historię własności

Napisano

> no niby tak, ale kupując takie auto jako 6 z kolei właściciel w kraju auto ma już cenę

> okołorynkową, kilka razy przerejestrowywany w związku ze zmianą właścicieli to dlaczego 6 z

> kolei posiadacz tego auta ma odpowiadać za błędy pierwszego właściciela o którego istnieniu

> może nawet nie wiedzieć bo kto daje do auta tak długą historię własności

To trochę nie tak. Wtedy ostatni właściciel ma prawo pociągnąć do odpowiedzialności tego, od którego zakupił pojazd itd. Myślę, że sąd w takich okolicznościach będzie wiedział co zrobić.

Napisano

> Tak BTW: to zaczynam się zastanawiać czy nie jest to kolejna kaczka dziennikarska i robienie wody z

> mózgu?

> Jeśli brief-y były fałszowane to OK, ale jeśli dokumentu ktoś ma oryginalne a tylko kupił auto od

> złomiarza to niby na jakiej podstawie prawnej miałoby nastąpić wyrejestrowanie?

auta, o których mowa, czyli oddawane na złom w zamian za dofinansowanie nowych były wycofywane z ruchu i dostawały zakaz rejestracji.

Napisano

> Ale dlaczego klient ma za swoje? Nie rozumiem Twojego aplauzu...

Bo na 99% były to umowy na fikcyjnego Niemca - "bo każdy tak robi". Teraz to już ciężko legalnie kupić sprowadzony samochód, a oni piszą że jakiś jeden handlarzyk kilkaset sprzedał... Naprawdę ludzie nie wiedzą, jak to wygląda.

Napisano

Wydaję mi się, że w tym przypadku powinna zadziałać starożytna zasada mówiąca o tym, że prawo nie działa wstecz. Jeżeli urząd ma miesiąc na sprawdzenie auta i w tym czasie procedury administracyjne ograniczają się jedynie do wydrukowania DR to niech władze państwa nie zrzucają winy na obywateli. Oczywiście mowa o tym jak ludzie kupowali auta od komisu, ale nie ''na Niemca''.

Napisano

> Czyli po cichu można swobodnie zarejestrować auto, które nie istnieje (np. wymyślony z głowy VIN

> nabity w kradzionym samochodzie), wystarczy dorobić papiery (nie są jakieś specjalnie

> skomplikowane do podrobienia) i można śmigać?

a Ty jak myślisz, że pani w WK w Łowiczu ma dostęp do baz niemieckich ? yikes.gifboje_sie.gif

Napisano

> a Ty jak myślisz, że pani w WK w Łowiczu ma dostęp do baz niemieckich ?

sama z siebie nie, ale jakby wysłali zapytanie to pewnie by odpowiedź dostali.

Auta były odkupione przez państwo, więc na 99,99% DE mają krajowy rejestr VIN tych aut i nie sądzę żeby trzymali je w tajemnicy.

Napisano

> a Ty jak myślisz, że pani w WK w Łowiczu ma dostęp do baz niemieckich ?

Bezpośredniego dostępu raczej nie ma, chociaż do baz kradzionych samochodów albo aut wycofanych z eksploatacji powinna mieć (w końcu żyjemy w socjalistycznej EU, banany mają określone wymiary, siodło traktora leśnego ma być inne, niż rolniczego, więc naiwnie sądzę, że stworzenie spójnego unijnego systemu dotyczącego samochodów powinno być możliwe do zrealizowania...). Niemniej jednak - owa Pani z Okienka ma +/- miesiąc na weryfikację danych, które przedstawiła osoba składająca wniosek o zarejestrowanie pojazdu i jeżeli faktyczna działalność kilku kolejnych urzędników w urzędzie ogranicza się do klepnięcia tego, co jest, to coś raczej nie halo.

Biorąc pod uwagę to, jak "sprawnie" to wszystko działa - pozwolę sobie powątpiewać, czy sprawa wraków nielegalnie przywróconych do życia ujrzała światło dzienne dzięki pracy urzędnika - raczej gdzieś nastąpiła przypadkowa wpadka - czy to przy przeglądzie, czy też przy jakiejś kontroli drogowej i dalej nastąpił efekt domina.

Prawda jest taka, że klient kupujący auto używane tak naprawdę nie jest w stanie zweryfikować jego stanu prawnego. Policja może ewentualnie sprawdzić, czy dany VIN nie występuje w oficjalnych bazach aut skradzionych - jeżeli VIN jest lewy - oczywiście go nie będzie. Dokumentów też nikt nie jest w stanie (czyżby?) zweryfikować a trudno oczekiwać od przeciętnego zjadacza chleba, żeby wiedział, czy Brief jest prawdziwy, czy nie (ja np. nigdy w życiu takiego dokumentu nie widziałem i gdyby ktoś mi pokazał legitymację związku wędkarzy z napisem Brief na okładce, to bym spisku nie wyczuł), urząd w momencie rejestracji też nie weryfikuje niczego - poza "maniem" / "niemaniem" kompletu dokumentów. Czyli podsumowując - zawsze winny jest jedynie oszukany kupujący - bo poza nim wszyscy "zrobili swoją robotę" smile.gif I to wszystko, co mam w tym wątku do powiedzenia smile.gif

Napisano

> sama z siebie nie, ale jakby wysłali zapytanie to pewnie by odpowiedź dostali.

> Auta były odkupione przez państwo, więc na 99,99% DE mają krajowy rejestr VIN tych aut i nie sądzę

> żeby trzymali je w tajemnicy.

myślę podobnie tylko pani w WK pracuje na podstawie przepisów jakie ktoś jej uchwalił, druga sprawa takie sprawdzanie dokumentów przeciągnęłoby proces wydania "twardego" dowodu- już widzę płacze na AK.

Nie widziałbym w tym winy urzędnika, a całej ścieżki proceduralnej, tłumaczenie pism do Niemiec i z powrotem, czas realizacji czynności zleconej etc.

Napisano

> sama z siebie nie, ale jakby wysłali zapytanie to pewnie by odpowiedź dostali.

> Auta były odkupione przez państwo, więc na 99,99% DE mają krajowy rejestr VIN tych aut i nie sądzę

> żeby trzymali je w tajemnicy.

rozumiem, że każde sprowadzone auto mają w ten sposób prześledzić?

Może jeszcze sprawdzić czy koła nie są kradzione?

Napisano

> rozumiem, że każde sprowadzone auto mają w ten sposób prześledzić?

Nie jest to raczej wielki problem - bardziej chodzi o stworzenie sensownych procedur. Jeżeli pan policjant na drodze wie, że w jednym z krajów unijnych skradziono tablice o identycznym numerze (okazało się potem, że faktycznie - ale wydane w innym kraju - ale literki i cyferki się zgodziły) i jest w stanie samochód i kierowcę zatrzymać do wyjaśnienia (trwało to ponoć kilkanaście minut na komendzie - jeden telefon, za chwilę połączenie zwrotne i "dziękujemy, przepraszamy za kłopot, do widzenia"), to podobną sprawę, tyle że z numerami VIN aut kasowanych powinno dać się wykonać w podobny sposób - nawet o tyle łatwiej, że VIN jest faktycznie niepowtarzalny.

> Może jeszcze sprawdzić czy koła nie są kradzione?

Tego nie musi - tym bardziej, że nawet nie fatyguje się żeby sprawdzić, czy takie auto rzeczywiście istnieje, czy też rejestruje się dokumenty, pod które można potem "dobrać" auto stojące gdzieś na parkingu wink.gif

Napisano

> cały czas nie dostrzegasz chyba w jakim kraju żyjesz. Niestety ludzie w PL kombinują i zawsze będą kombinowali jakiekolwiek przepisu nie uchronią ludzi od oszustów

Na całym świecie są oszuści, więc i u nas ich nie brakuje - ale tak prozaiczna sprawa, jak rejestrowanie auta PO jego zweryfikowaniu a nie PRZED i potem cofanie decyzji po zapewne zupełnie przypadkowym odkryciu faktu, że coś jest nie tak nie utrudnia życia oszustom, lecz im je ułatwia - a tego państwo nie powinno robić wydając jednocześnie pieniądze uczciwych podatników smile.gif

Napisano

ale dalej nie rozumiesz- policje wszystkich krajów udostępniły swoje dane o utraconych pojazdach i w ramach porozumień z Schangen i programów stworzono powiedzmy taką sobię bazę, że można sprawdzić. Teraz pomyśl w ilu krajach i jakie przepisy obowiązują przy rejestracji pojazdu i spróbuj to zgrać. Pomijamy, że taka baza jest dużo bardziej rozbudowana od wspomnianej wyżej.

Jaki argument podniesie Polska za powstaniem takowej bazy-, że u nas obywatele to oszuści i kryminaliści ?

Napisano

> ale dalej nie rozumiesz- policje wszystkich krajów udostępniły swoje dane o utraconych pojazdach i

> w ramach porozumień z Schangen i programów stworzono powiedzmy taką sobię bazę, że można

> sprawdzić. Teraz pomyśl w ilu krajach i jakie przepisy obowiązują przy rejestracji pojazdu i

> spróbuj to zgrać. Pomijamy, że taka baza jest dużo bardziej rozbudowana od wspomnianej wyżej.

> Jaki argument podniesie Polska za powstaniem takowej bazy-, że u nas obywatele to oszuści i

> kryminaliści ?

A nie istnieje europejska baza samochodów wycofywanych z eksploatacji? Coś jak Carfax - jak jest auto zniszczone to jest wpisane, że nie nadaje się do odbudowy i finito - nie zarejestrujesz go już ok.gif

Te auta z Raciborza nie były kradzione - one po prostu były złomem, który ktoś na podstawie lewych papierów wprowadził z powrotem do obiegu jako samochody. Nie sądzę, żeby miały przebijane numery itp. bo też nikt o czymś takim nie pisał, więc zidentyfikowanie tego czegoś jako złomu a nie samochodu byłoby stosunkowo mało skomplikowane (nie bardziej, niż skorzystanie z istniejącej bazy aut skradzionych).

Napisano

> rozumiem, że każde sprowadzone auto mają w ten sposób prześledzić?

> Może jeszcze sprawdzić czy koła nie są kradzione?

a uważasz, że wysłanie @ nr VIN do kraju ostatniej rejestracji wymaga zbyt wiele czasu, czy jest zbyt skomplikowane?

Twoim zdaniem urzędnik w WK jest od czego? Jego kompetencje i obowiązki kończą się na przepisaniu danych do kompa, wyciągnięcia blach i wręczenia petentowi?

Napisano

> a uważasz, że wysłanie @ nr VIN do kraju ostatniej rejestracji wymaga zbyt wiele czasu, czy jest

> zbyt skomplikowane?

> Twoim zdaniem urzędnik w WK jest od czego? Jego kompetencje i obowiązki kończą się na przepisaniu

> danych do kompa, wyciągnięcia blach i wręczenia petentowi?

ale co z jakiego adresu sobie @ monikakowlaska @wk łowicz górny?

Nie bądź naiwny w taki sposób nie działa międzynarodowa pomoc prawna zlosnik.gifzlosnik.gif To, że ja jestem chętny to jeszcze nic druga strona musi też być chętna żeby takowe dane udzielić zlosnik.gifzlosnik.gif Pani z okienka sobie może chcieć tak samo jak i Ty ale to za mało zlosnik.gifzlosnik.gif

Napisano

> auta, o których mowa, czyli oddawane na złom w zamian za dofinansowanie nowych były wycofywane z

> ruchu i dostawały zakaz rejestracji.

Co to znaczy formalnie? Miały zabierany brief? Miały stempel w briefie, że nie można ich rejestrować?

Bo jeśli nie to chyba w Polsce brakuje podstawy prawnej do wyrejestrowania?

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.