pytanie co to jest normalny warsztat bo ja takiego przez kilkanaście lat nie znalazłem. Miałem samochody nowe, miałem używane, bywałem w ASO, w innych warsztatach. W ASO poza tym że drogo to raczej nigdy nie miałem się do czego przyczepić. Raz we Fiacie zostawili pod nogami pasażera jakiś bolec do wyjmowania radia bo rozbierali deskę, albo najwyżej coś pobrudzili. Albo wymienili jeden amortyzator na gwarancji, a za kilka miesięcy padł drugi mimo że pytałem czy nie można od razu dwóch. Testowałem ASO Fiata, Kii, Opla, teraz testuję Nissana.
Natomiast o warsztatach niezależnych czy takich lokalnych mechanikach mógłbym tutaj książkę napisać. I często nie byle kogo z przypadku, tylko ludzi których też mi ktoś polecił, albo mieli dobre opinie. Od dawnych czasów Matiza do obecnych. Najlepsza była wymiana chłodnicy we Fiacie Stilo, po której stanąłem na jednej z głównej ulic Krakowa z przegrzanym silnikiem.
Ale może skupię się na ostatnim czasie: ze 2 lata temu też doszedłem do wniosku że z siedmioletnią Kiją nie ma co jeździć do ASO. Potrzebowałem wymienić olej, hamulce z tyłu wymienić i zrobić coś żeby nie piszczały (w ASO umieli, nie wiem rozebrać zaciski, przeczyścić, co tam się robi żeby było ok). Pojechałem do serwisu u mnie na wsi (nie jakaś stodoła, firma która ma SKP, taką lokalną stację benzynową i całkiem spory warsztat). I też niezłe opinie. Olej wymienili, założyli tarcze i klocki na tył, ale nowe piszczą jak stare. A mówiłem wyraźnie że nie chodzi mi tylko o wymianę. Machnąłem ręką, wróciłem do domu. Minęły ze 3 tygodnie, widzę że w garażu na podłodze robi się plama oleju. Zaglądam pod Kiję, cieknie z korka spustowego. Więc wracam do warsztatu. Tam mnie przepraszają, nie dokręcili dobrze, spuścili olej, dali nowe podkładki pod korek, dokręcili. 2 proste czynności serwisowe, obie zawalone.
Pół roku temu chcialem wymienić olej w Oplu. Kiedyś w ASO wymiany oleju były bardzo tanie więc nie kombinowałem. Ale moje ASO zamknęli, dzwonię do innego a tam mi mówią 650zł. No to nie. Znalazłem inny serwis, 5 km ode mnie w miasteczku, też mają duży ruch, patrząc po autach jakie do nich przyjeżdżają to muszą się znać, nawet trochę klasyków tam stoi. Kolega co mieszka niedaleko też do nich jeździ i zadowolony. Ale przyznam, nie sprawdzałem opinii w necie. Zajrzałem przejeżdżając zeby się umówić. Pan mi mówi, ok, pojutrze rano. Do tego czasu nie zdążę kupić oleju więc chcę żeby oni kupili. Mówię że ma być spełniający normę Dexos 1 gen 2. Pan klika w komputer, widzi Dexos 2 i zamawia. Mówię mu że to nie to samo (długa historia, kto ma Ople ten pewnie wie o co chodzi, oleje Dexos 1, Dexos 2 i Dexos 1 gen. 2 to są 3 różne oleje i różnice są spore, zwłaszcza jak chodzi o bezpośredni wtrysk i ryzyko LSPI). "Panie, na pewno to samo, ten będzie dobry". Więc wlazłem mu za biurko, klikam po jego komputerze i pokazuję mu Dexos 1 gen. 2. Dopier uwierzył że to co innego. Zamówił i taki przyjechał, taki wlali. Ale, kurde, to oni powinni się znać a nie ja. Nie wymagam żeby pracownik serwisu wiedział jakie są wymagane oleje do każdego auta ale powinien rozumieć jak ważne w dzisiejszych czasach są te normy i że to nie jest wszystko jedno. Ignorancja i tyle. Oczywiście tam też więcej nie pojadę tylko serio, nie mam siły ani chęci szukać dalej. Dobrze że Nissan nowy to jestem skazany na ASO, a z Oplem to jeszcze się zastanowię co zrobić.