przy okazji naprawy usterki klamki na gwarancji, byłem umówiony na przegląd nadwozia po roku w Hyundai'u mojego ojca
przez telefon wszystko było umówione (cena 125zł z umyciem), a jak przyszło do wykonania, to konsultant serwisu widział same trudności:
- że rok już minął (w warunkach gw. jest 12+-1 miesiąc), a auto jeszcze nie ma 13m-cy
- przyjechałem brudnym autem
- jak coś wyjdzie, to i tak tego nie mogą naprawić bo nie mają lakierni
Podpisałem zlecenie, protokół przyjęcia auta bez uwag i zostawiłem auto.
Po godzinie telefon, że potrzebują więcej czasu, po 3h zapraszają po odbiór auta.
Naprawa klamki się nie udała - zamówią kolejną linkę, a na nadwoziu stwierdzono 17 uszkodzeń - głównie odpryski, ale również zmatowienia i wypiaskowania lakieru na progach i błotniku.
Serwis odmówił uzgodnienia terminu naprawy, a jak poprosiłem o wpisanie tego do przeglądu nadwozia, to odmówili wypełnienia karty przeglądu do poniedziałku, kiedy będzie szef serwisu.
Na koniec podsunęli mi protokół odbioru auta bez uwag i byli zaskoczeni, że mają wpisać - klamka nadal nie działa i jest 17 uszkodzeń lakieru ...
W poniedziałek mamy ustalić co dalej i rozliczyć się za ten przegląd, bo "jak na razie, to go nie było"
Chyba rzeczywiście chcieli mnie zniechęcić