Jak auto na dożywocie to utrata wartości nie powinna być wyznacznikiem
Moja rada - jak kupujesz auto dla siebie - bierz to co ci się podoba, zawsze chciałeś mieć i parkuj tak, żeby było pod ręką. Inaczej kupisz mebel, który będzie generował koszty (ubezpieczenie, naprawy), będziesz musiał przygotować przed każdym użyciem (akumulator, odkurzenie, kwadratowe opony, zastałe hamulce) i będziesz się wkurzał, że zajmuje ci przestrzeń, którą można spożytkować inaczej. Jak kupujesz pod inwestycje to zobacz jaki jest wzorzec i wybierz coś co się w niego wpisuje. Tak czy inaczej - samochód którym masz zamiar używać sporadycznie, musi stać w garażu, ale zakładam, że skoro masz taki pomysł to miejsce jest gotowe.
Z uroków auta weekendowego - mnie się w TT'ce przesunął bolec w mocowaniu twardego dachu i nie mogę go teraz zdjąć. Muszę iść do garażu i poświęcić kilka godzin, żeby przez mikro szczelinę, kręcąc po ćwierć obrotu, wykręcić mocowanie-mocowana. Brzmi głupio? Właśnie dlatego zbieram się do tego od roku i cały sezon samochodem nie jeździłem Z innych głupich napraw - jedyna usterka odkąd mam ten samochód, to zdeformowane zaciski tylnych hamulców. Ot tak, ze starości się wygły