Mam znajomych, którzy po przygodzie z 911 kupili coś z wyższej półki i.... gniją te auta po garażach i czekają tylko końca leasingu żeby znowu kupić 911 i jeździć.
Pytam się WTF?? McLaren, Ferrari a Ty nie jeździsz. No to odpowiedź:
- Kiedyś budziłem się rano, żona mówiła chce do Mediolanu na zakupy, odpalaliśmy 911, opór decha i jesteśmy. Córka do przedszkola, szkoły, na zakupy, na trening, w interesach, auto cięgle w użyciu, nalatane po 150kkm
No to się pytam a jak z hypercarem?
- Nic, nikt nie chce tym jeździć.
Jak pisałem, 911 jest jak superfajny Golf, którym można wszystko plus latać bokami
I teraz tak... przez rok 911 zrobiłem więcej kilometrów niż pozostałymi zabawkami z garażu razem wziętymi. Czy 911 jest najszybsze? Nie. Czy najlepiej się prowadzi? Nie. Czy można nią najbardziej pofisiować? Nie. Czy jest najbardziej wygodna, pakowna, praktyczna? Nie. Czy ma największy "wow factor"? Nie. I co najciekawsze... czy była moim samochodem marzeń? Nie.
Więc dlaczego 911?