Takie spostrzeżenie "na boku" głównego tematu wątku: Teraz mam prawie 50 lat. Jako dzieciak i młodzieniec, aż do ślubu mieszkałem z rodzicami w starym poniemieckim drewnianym domku jednorodzinnym. Widziałem jak: się pompuje szambo, a później kopie nowe głębsze, a później robi się z niego studnię do rozsączania deszczówki, był naprawiany blacharsko, lakierniczo i mechanicznie PF 125p na kołyskach, były likwidowane piece kaflowe i kuchnia węglowa, było robione centralne ogrzewanie z żeliwnymi grzejnikami i 2" skręcanymi rurami (wiem co to kolano, mufa itp :) ) + piec na węgiel/koks/drewno/wszystko w piwnicy, był wymieniany dach z dachówki na blachę + ocieplanie strychu i kładziony styropian na elewację + putz, był "systemem gospodarczym" budowany garaż z szarych pustaków, szyn i podkładów kolejowych na dachu i szpadlem kopanym kanałem. Fajne czasy to były. Teraz, przynajmniej w teorii, człowiek potrafi to i owo, albo przynajmniej wie co jest 5. Teraźniejsze ludzie chyba poza zamówieniem Uber Eats nie za wiele takich rzeczy potrafią.