Dla mnie od zawsze był to problem infrastruktury, a nie zasięgu jako takiego. Jakby ładowarek było tyle co stacji benzynowych, a na każdym punkcie po 6-8 szybkich przyłączy, to by w ogóle dyskusji o zasięgu nie było ;) Tymczasem nadal często masz 2 kable i to czasem jeden szybki, a jeden wolny*. A nikt nie lubi czekać aż inne auto się naładuje. 20 minut ładowania co 200-300km nie jest żadnym, ale to żadnym problemem, jeśli wiesz że na pewno się podłączysz i nie musisz zjeżdżać po wioskach z trasy, aby znaleźć ładowarkę. BTW, coraz więcej widzę też ładowarek na parkingach firmowych. Nie na wszystkich, nie nawet na 50% tych co odwiedzam, ale widzę że pojawiają się kolejne i kolejne. A to kolejny kamyczek do ogródka elektromobilności, bo to sprawia że taki EV może być autem nie tylko dla kogoś z własnym gniazdkiem w garażu. Doładuje się w pracy, czasem nawet za free. *Nie dotyczy oczywiście Tesla SuperCharger. Tam ktoś pomyślał od samego początku jak to ma wyglądać i czego klient oczekuje