Wakacje się zbliżają, więc z wujowego (według pewnego tutejszego wuja ) EV przesiadłem się do 19 letniego premium w dieselku, który prawie pod każdym względem powinien być lepszy od najtańszego EV - większa moc, moment, komfort, wyciszenie. Espace 4 z jedynym słusznym silnikiem 2.0 DCI. I powiem szczerze, że na początku myślałem, że długi postój mu zaszkodził, stracił moc. Podpiąłem kompa, sprawdziłem korekte wtrysków, cisnienie doładowania, przepływ paliwa - i wszystko jest ok. Generalnie po ponad pół roku prawie codziennej jazdy totalnie podstawowym EV spalinowe samochody są po prostu słabe - reakcja na gaz trwa wieczność, wciskasz gaz, to czuje się w trzewiach przebieg charakterystyki momentu obrotowego i czas narastania ciśnienia doładowania. W EV wciska się gaz i autko po prostu jedzie i przyspiesza prawie jednostajnie do czasu aż puści się gaz, lub dojedzie do ogranicznika prędkości ( w moim to 130 km/h) i jedyne atrakcje akustyczne to lekki pisk falownika jak w tramwaju lub pociągu typu EZT (elektryczny zespół trakcyjny). Oczywiście jest taki moment, gdy 19 letnie premium staje się lepsze niż najtańszy EV i jest to okolica 100 km/h - 95 konny EV zaczyna zdychać, brak wyciszenia i aerodnamika kiosku powodują dość mocny hałas auerodynamiczny, a w 150 KM dieselku premium jedzie się na 6 biegu, jest cichutko, jest odpowiednia moc, niskie spalanie, zawieszenie mięciutko wybiera nierówności i jedzie się na tempomace i tylko liczy przejechane kilometry. Reasumując - Zadowolony jestem, że mam możliwość mieć te dwa autka, bo każde z nich jest idealne do konkretnego zastosowania. Mały EV w mieście i duży dieselek w długie trasy.