Zawartość dodana przez Manx
-
Dacia Duster vs Skoda Karoq
Widziałem, z ciekawości, oba te samochody i myślę, że mało kto stoi przed takim dylematem jak w tytule, po tym kiedy już oba auta zobaczy. Po pierwsze bo Skoda jest dużo droższa, więc jeśli budżet jest istotny, to żaden potencjalny nabywca Dacii nie będzie patrzył w kierunku droższej Skody. Po drugie - wykończenie wnętrza w Skodzie jest duuużo lepsze niż w Dacii, więc jeśli ktoś może pozwolić sobie na Skodę, to nie będzie patrzył na tanią Dacię. To jest trochę tak jakby mając ochotę na pizzę rozważać czy pójść do supermarketu i kupić coś mrożonego, a potem w domu opiec, czy pójść do prawdziwej włoskiej pizzerii i zjeść na miejscu. Jedno i drugie zaspokaja tą samą potrzebę, ale inaczej... i tak samo jest z tym porównaniem Dacia vs. Skoda. Absolutnie nie twierdzę, że Dacia jest złym autem. Jest przyzwoitym autem, ale dla innego klienta niż Skoda.
-
Wszystkie drogi prowadzą do superba (klasa D)?
Żadnego, bo nie lubię starych aut i za dużo już widziałem .
-
Wszystkie drogi prowadzą do superba (klasa D)?
Ja myślę, że w większości przypadków, to jednak chodzi o szpan. Osobiście nigdy nie postawiłbym, tak po prostu, znaku równości pomiędzy "stare auto", a "fajne auto", no chyba że mówimy o jakimś fajnym starym klasyku lub unikalnej wersji Youngtimera. Mi wystarczył ten obrazek, że na placu warsztatu mieli z 50-60 aut i były to praktycznie same stare premiumy. Może jestem dziwny ale jak dla mnie czynnik premium z auta "ulatuje" kiedy auto ma 300-400 kkm czy 10 lat. Po pierwsze jest w znacznej mierze zużyte, a po drugie w międzyczasie w motoryzacji zmienia się tyle, że auta już parę segmentów niżej bywają lepiej wyposażone... więc per saldo, takie stare premium, nie oferuje już nic co jest "premium".
-
Wszystkie drogi prowadzą do superba (klasa D)?
Ostatnio obywatel Ukrainy, który robił mi pewne prace remontowe, pouczał mnie że żyje się krótko (gość circa lat 30) i trzeba jeździć dobrymi autami, bo po tym się u nich ocenia człowieka kim jest (mnie uznał za nudziarza - seat kombi). On jak wraca na Ukrainę, to ma "szacunek bo ma dwa dobre auta i to solidne".... Audi A8 (D2 z lat 90) i kabriolet (Audi cabriolet bazujacej na Audi 80). Widziałem tylko jedno z tych aut (cabrio) i każdy element blacharski był albo obity albo z rdzą, albo pomalowany tak by było widać, że malowany, a do tego kiedy ruszał spod bramy to zostawaą specyficzna woń mieszaniny LPG i przepalonego oleju Człowiek sukcesu jak w mordę strzelił
-
Wszystkie drogi prowadzą do superba (klasa D)?
Tak - to jest sedno. Nawet na AK często jak ktoś pyta o nowe auto, to są tacy, którzy doradzają większe i premium 5-10 letnie. Ja tak obserwuję, że w prowincjonalnej mentalności to bardzo ważne mieć duże auto premium. Kiedy pojadę do teściów do małej mieściny na południu Polski, to pełno tam BMW i Audi z początków tego wieku i końcówki lat 90. Auto premium, im większe i starsze tym lepsze (bo tańsze w zakupie) i mania wyższości właściciela, bo taki ktos jest nie byle kim, osiągnął sukces życiowy, bo ma Audi/BMW, a nie Skodę czy Fiata.. co z tego że jego auto to już emeryt . Kiedyś podwiozłem teścia do okolicznego warsztatu tam na południu Polski, bo odbierał swoje niepremium auto od mechanika - plac mieli zawalony w większości "premiumami" w wieku 15-25 lat (BMW 3,5, parę 7, Audi A4, A6, parę A8).
-
Wszystkie drogi prowadzą do superba (klasa D)?
W sumie idea crossoverów segmentu B jest trudna do zrozumienia. W większości przypadków kosztuje to więcej niż większe auto klasy C, miejsca w środku jest coś pomiędzy B a C, wykonane jest wg. standardów aut klasy B (wyciszenie, materiały, wyposażenie), ma wizualnie udawać coś czym nie jest (tzn bryły nadwozia mają nawiązywać do SUVa... ale same auta są mniejsze i przy SUVie wyglądają dziwnie - jak kucyk obok konia pociągowego ).
-
Wszystkie drogi prowadzą do superba (klasa D)?
To jest Crossover do turlania się po mieście a nie SUV Koło SUVa to nawet nie stało, nawet nie ma w opcji napędu 4x4. De facto to jest Ibiza z podniesionym dachem i nieco wydłużona.
-
Porozmawiajmy o RWD
To też mi się nasunęło. Albo prędkość była dużo za duża i fizyki nie oszukasz - żadne systemy nie pomogą jeśli się za grubo przegnie, albo właśnie "uśpione" systemy wspomagające kierowcę.
-
KIA wyprzedza VW
W VW i Seacie znajomi handlowcy mówią, że jest tak samo - nigdy nie mieli tak, że nie mają na placu aut, a są w stanie sprzedać więcej niż fabryka dostarczyć. Ludzie odchodzą z kwitkiem i id gdzie indziej, bo nie chcą tyle czekać, a wielu chce auto na już. Czasy oczekiwania na niektóre modele podawane są 3-4 m-ce, a w rzeczywistości może wyjść i 6 m-cy.
-
Nowa Astra - 6gen
Wygląda jak auto z lat 80 po grubym liftingu. Ile ludzi, tyle zdań, ale moim zdaniem to będzie jeden z najbrzydszych kompaktów. Zdecydowanie lepiej wygląda dotychczasowy model.
-
Z cyklu ile to może kosztować
Fakt - jest bardzo wiele zleca to na zewnątrz, a tych co fizycznie to robią jest mniej. Z tego co kiedyś rozmawiałem z kierownikiem pewnego ASO, które robi samo, to stworzenie działu blacharsko-lakierniczego jest to bardzo droga i skomplikowana zabawa - bez sprzętu, odpowiedniej ilości miejsca i ludzi z umiejętnościami nic dobrego z tego nie wyjdzie i dlatego wiele zleca to na zewnątrz.
-
Kupno nowego auta - droga pod górke? a może sa objazdy?
Jakiś czas temu w portalach motoryzacyjnych były informacje, że cała pierwotnie przeznaczona na polski rynek na ten rok pula egzemplarzy, została sprzedana nim auto pojawiło się w salonach. Kiedy pula zejdzie, to w takich przypadkach to jest tak, że aut nie ma, chyba że łaskawie centrala zmieni zdanie i coś do puli dorzuci. Moje osobiste doświadczenia z Fordem są złe - ichnim handlowcom nie zależy i jak kiedyś chciałem kupić Forda to nie było się gdzie udać na jazdę próbną, nie dało się zamówić auta do produkcji, bo mieli pełny plac nieciekawych wersji ... i finalnie kupiłem demo od dealera w Niemczech.
-
Z cyklu ile to może kosztować
ASO zarabiają głównie na częściach i na serwisie... także tu masz wyjasienie
-
Z cyklu ile to może kosztować
A w takich przypadkach bywa zabawnie jak wychodzi ich zdaniem dużo. Ojciec wstawił kiedys auto do ASO BMW i ubezpieczyciel sprawcy nie chciał płacić za wymianę reflektorów (5000 zł/szt), w których popękały mocowania, uznając że problemu nie ma. Auto stało rozgrzebane ponad 2 tyg, bo ASO BMW nie chciało sciągać nowych reflektorów nie mając tego klepniętego, a rzeczoznawca ubezpieczyciela nie kwapił się na oględziny i im to odrzucał zza biurka. Przepychanki trwały 2 tyg. W międzyczasie ojciec jeździł zastępczym BMW 3. Po 2 tyg musiei chyba dostać jakąś pierwszą fakturę od wypożyczalni i wtedy wysłali rzeczoznawcę na oględziny - przyjechał i potwierdził, że rzeczywiscie połamane i trzeba wymieniać. Finalnie niedość że zapłacili za nowe reflektory, to dołożyli jeszcze parę k zł za niepotrzebne przedłużanie auta zastępczego
-
Z cyklu ile to może kosztować
to nie są absurdy - niestety koszty napraw osiągnęły poziom zachodni czy USA. Kiedys w PL ludzie się ciszyli, bo można było niezbyt mocno uszkodzone, świeże auto sciągnąć za ułamek ceny, bo "zachodnie/amerykańskie głupki nie wiedzą, że to dobre auto, które można natio naprawić"
-
Z cyklu ile to może kosztować
Kwota gruba... a jeszcze jakby doliczyć auto zastępcze na czas naprawy i odszkodowanie za utratę wartośći handlowej to wyjdzie z 65 k zł Jeśli będziesz się domagał to zwrócą Ci z ceramikę. Kluczowe byś nie zapomniał się upominać, bo lubią zapominać o tym. No to grubo - KIA przebiła poziom ASO BMW kilka lat temu (ojciec na autostradzie dostał krzesłem, które wiatr zdmuchnął z ciężarówki) i tam wyszło za podobne szkody + reflektor + wynajem zastępczego (na bodajże 3 tyg) coś ok. 30k zł.
-
Byłem dzisiaj w salonie VW
Niepełna gama - jeśli to nie kwestia powierzchni salonu, to może być kwestia dostepnosci aut- jest z tym w tym roku słaboi niektóre modele są fktycznie trudno dostępne i dealerzy dostają ich mało. W większości salonów tak jest z tym zainteresowanem klientem. Pójdź w garniturze, a wtedy na pewno ktoś zagada (mi się nie zdarzyło być wówczas zignorowanym). Być może wychodzą z założenia żę ten w garniturze to mniej awanturujący się, albo że jest przedstawicielem korpo i przyszedł po flotę
-
Manualna skrzynia vs automat
Tak - tylko automat. Od 5 lat na codzień jeżdżę z automatem i to jest bardzo wygodne i w sumie nie ma sensu machać wajchą. Raz na kilka tygodni wsiądę na chwilę do jakiegoś auta z manualem (np. żeby żony, albo mamy auto zaprowadzić do serwisu czy na przegląd) i problemu nie mam, nie czuję, że miałem paroletnią przerwę, bo jednak kilkanaście lat człowiek machał i trochę km zrobił, jeździł czasem poupalać autem z manualem. Czy kupiłbym coś z manualem jeszcze? Do jazdy na codzień na pewno nie - do zwykłej codzienniej jazdy, najgorszy automat będzie lepszy niż manual. Do jazdy dla zabawy po torze, zakrętach - tak, tu widzę miejsce dla manuala. Choć mam DSG z łopatkami przy kierownicy, to nadal nie to samo. W aucie z manualem jadąc szybko, miałem lepsze wyczucie auta. Niewytłumaczalne, ale tak jest i do takiej jazdy manual ma sens. Najwidoczniej nie jestem w tym odosobniony i są tacy, który tego potrzebują - musi nie być ich mało, bo Porsche wprowadziło do oferty nawet 911 GT3 z manualem. IMO będzie tak, że za parę lat, auto z manualem będzie na rynku odbierane tak samo, jak 15 lat temu auto bez klimatyzacji - coraz więcej osób będzie szukać tylko z automatem (będzie ich też coraz więcej, bo w zasadzie w każym modelu dziś można kupić automat) i w pewnym momencie manuale będzie trudniej sprzedać.
- VW Taigo
-
Odwieczny dylemat czy zmieniać olej tak jak producent przewidział czy jednak nie?
Historia jak historia - w sumie już nie unikalna i w sumie po wstępie mozna odgadnąć co będzie dalej Niestety takich historii będzie coraz więcej, bo dziś już w zasadzie każdy producent aut w EU zaleca serwis longlife (ku uciesze korpo księgowych i menedżerów flot). Absurd pierwszy - pierwszy olej i flitr wymieniamy dopiero po 30 kkm, jeżdzimy z jakimiś drobinami pozostałymi po fabrycznej obróbce silnika, a potem absurd drugi- kolejne wymiany co 30kkm. Żeby było gorzej - floty lub osoby które prowadzą działalność i z założenia biorą auto tylko na okres leasingu, trzymają się tych absurdalnych zaleceń. Leasing jest z tym OK, bo oni każą tylko wykonywać zalecenia producenta auta. Na dokładkę producenci coraz częściej nie dają do auta książki przeglądów - niby jest, ale elektroniczna, dostępna tylko w ASO... jeżeli ASO będzie chciało nam te informacje udostępnić, gdy będziemy chcieli takie auto odkupić od kogoś. Jak rozmiawiałem z doradcą serwisowym w ASO, to mi mówił, że z jego klientów to tak pół na pół - wszystkie floty oraz leasingi, te w niezbyt ciekawych wersjach, jadą w trybie longlife. Ci co mają auta prywatnie, albo w leasingu mają lepsze wersje silnikowe/wyposażeniowe i planują potrzymać, to jednak skracają okresy miedzyprzeglądowe. Osobiście znam dwa auta, użytkowane w trybie longlife. Jedno jest w rodzinie - francuskie klekoczące 1.9 odkupione od firmy leasingowej: serwisowany, 1 właściciel, 120 kkm udokumentowane - brzmiało pięknie. Wszystko było pięknie, ale auto serwisowane co 30 kkm (czyli jak zalecał producent). Po pół roku od zakupu zaczęły się inwestycje: najpierw padł w trasie oblepiony syfem przepływomierz, potem padło turbo, potem zaczęły puszczać kolejne uszczelnienia (wału korbowego, pokrywy zaworów, miski olejowej) - odma, cały silnik zawalone nagarami po sufit, przy oleju wymianie wychodzą opiłki (zdaniem mechanika prawdopodobnie przyciera się panewka) i nie opłaca się tego auta naprawiać. Obecnie ma 130 kkm i w zasadzie cholera wie co z nim zrobić. Drugi przypadek - BMW X3 2.5 benzyna, które parę lat temu pomagałem znajomemu sprzedać. Też odkupił auto po flocie za granicą. Przebieg miało ok 180 kkm, książka wypełniona - przeglądy z wymianą oleju co 30 kkm. Silnik to był trup - dymił, ciekł, pił. Mechanik stwierdził że zalepiony nagarami, poprzycierany, finalnie chodził już tylko na 5 cylindrach. Odkupił je szczęśliwy młodzian z Ukrainy, żeby sobie u siebie w kraju zrobić SWAP na sprawny silnik. IMO longlife spowoduje, że auta z silnikami spalinowymi wyginą szybciej niż nam się wydaje. Osobiście - już w trzecim z kolei aucie, producent przewidział mi longlife i jest to trzecie auto w którym skracam do roku lub 15 kkm. Dzięki temu nie miałem nigdy problemów z silnikiem (żadne auto nie wymagało nawet dolewek oleju). Zakładam sobie, że współczesnym autem, rzetelnie serwisowanym, bez problemów można pojeździć parę lat po gwarancji.
-
Jak się teraz sprzedaje auto...
Zdarzyło mi się 2 razy w ostatnich latach, że sprzedawałem auto kilkadziesiąt k zł. 1. Z nabywcą pojechaliśmy do oddziału banku (nabywca miał rachunek w tym samym banku co ja), gość zlecił tam przelew na mój rachunek, dał mi potwierdzenie przelewu, a chwilę potem miałem kasę na koncie. 2. W dniu kiedy nabywca oglądał auto i się zdecydował, pojechaliśmy do oddziału banku w którym on miał rachunek, tam zlecił przelew na mój rachunek. Wcześniej podpisaliśmy umowę, gdzie on był zobowiązany do zapłaty kwoty, a ja do wydania auta w dniu otrzymania całej kwoty. Własność auta przechodziła na nabywcę z chwilą uznania rachunku sprzedającego kwotą ceny. Następnego dnia kasa była na rachunku i gość przyjechał odebrać auto i dokumenty.
-
Naped 4x4 / podsumowanie po 1 okresie zimowym...
Wiadomo o co chodzi w tej polityce- Golf R ma być bardziej atrakcyjnym wyborem. Wiele osób myslało, że jak robią markę Cupra, to się to skończy i nowa Cupra Leon będzie mieć 4x4 w każdej wersji, a tu gucio, status quo został. 4x4 podobno mogłoby być lepiej zaprogramowane. Ja lubię szybko pojeździć czasem po krętym, ale o ułamki sekundy na torze nie walczę, więc dla mnie jest super. Niemniej jednak widziałem opinie kierowcy wyścigowego, który mówił, że potencjał 4x4 mogli wykorzystać ciut lepiej - mogłaby być lepsza synchronizacja napędu przód- tył, bo czasem miał wrażenie na śliskim, że tył dostaje za dużo i albo będzie chciał zamiatać, albo będzie wypychał przód z zakrętu. Dla mnie jednak, 4x4 w porównaniu z 1.8 FWD, to w prowadzeniu niebo a ziemia - w FWD czułem nawet na suchym podsterowność, lekki tył i często migała kontrolka trakcji.
-
Naped 4x4 / podsumowanie po 1 okresie zimowym...
Przy spokojnej jeździe po suchym, np. po mieście to faktycznie różnicy można nie odczuć aż tak bardzo (aczkolwiek lepsze wyważenie niz w FWD ja odczułem jak tylko pierwszy raz wyjechałem za miasto i nastały pierwsze zakręty) . Przy niespokojnej jeździe albo na nawierzchni innej niż suchy asfalt, różnica jest na korzyść 4x4 . Jakbyś miał u siebie 4x4, to by Cię jakiś Passat nie objechał i nie poznałbyś co to wheelhop Przy tylu NM i KM niestety dużo pary idzie w gwizdek, tj. na palenie gumy i dlatego teraz mocne hothatche już chyba wszyscy robią 4x4. Wg. danych technicznych (dot. Cupry ST) 2.0 290 KM FWD miało 5,8s do setki a 2.0 300 KM 4WD 4,9s pomimo większej wagi, czyli różnica w trakcji jest znaczna.
-
Naped 4x4 / podsumowanie po 1 okresie zimowym...
Mi właśnie na dniach pyknie rok odkąd mam czterołapa, w międzyczasie zrobiłem 20 000 km. Też mam napęd na Haldexie V generacji. Mam porównanie FWD a 4WD, bo wcześniej przez 4 lata jeździłem tym samym modelem z napędem tylko na przód. Zalet widzę sporo, oczywiśćie najwięcej zimą, ale latem też jest spora różnica: + zimą, na śniegu, gdy drogowcy nie nadążali, ludzie w FWD mieli problem z ruszeniem ze świateł, ja ruszałem jakbym pod kołami miał odśnieżoną drogę. + w górach podjeżdżałem po ośnieżonej pochylonej drodze bez problemu, tam gdzie do FWD ludzie już ładowali łańcuchy albo parkowali na dole i czekali na to aż im odśnieżą. + w mieście lepiej podjeżdża pod zasypane śniegiem krawężniki. Przy FWD zdarzyło mi się, że tył nie chciał wskoczyć tylko sunął wzdłuż krawężnika, bo brakowało niewielkiej siły by go popchnąć. + na ośnieżonym parkingu można się pobawić lepiej niż FWD + przy mocnym starcie, czy sucho czy mokro, nie ma wheelhopa, piszczenia oponami itp. - wciskam gaz, jedzie i nie ma dyskusji + łatwiejsze włączanie się do ruchu z podporządkowanej drogi na zasyfionym asfalcie, nie ma problemów z trakcją. + gwóźdź programu : Wyważenie i prowadzenie auta. To jest to, co mnie urzekło w tym aucie jak tylko wsiadłem i przejechałem pierwsze kilka zakrętów. Jest tak neutralny jak tylko się da. Dla porównania FWD przy dynamicznej jeździe po zakrętach stawał się podsterowny, na mocnych dohamowaniach czuć było myszkowanie lekkiego i długiego tyłu (kombi). Wady: - spalanie 1-1,5 l/100 km większe. - wyższa cena zakupu. Czy stojąc znów przed wyborem, FWD czy 4WD wybrałbym 4 WD? Tak, bez wątpienia. IMO napęd na 4 ma sens jeśli, któreś z poniższych stwierdzeń jest prawdą: a. regularnie jeździmy zimą w góry, b. mieszkamy pod miastem, c. auto ma silnik 200 KM lub więcej. Nie twierdzę, że bez 4x4 nie da rady, bo oczywiście można się bez tego obyć. Z napędem na 4 po prostu jeździ się przyjemniej.
-
1.5 TSI - guano?
Dziwne. Ewidentnie z autem jest coś nie tak. Po tym co napisałeś, to uważam, że jest wręcz niebezpieczne. Jeśli ASO nie widzi problemu, to trzeba zmienić ASO. Poza okresem kiedy to był nowy silnik i w połączeniu z manualem były problemy z kangurowaniem (ogarnięte przez software update), to nie słychać o problemach. Znam sporo osób, które mają w swoich autach 1.5 - obecnie chyba najpopularniejszy silnik grupy VW (od miejskich pierdzików, przez kompakty, SUVy, aż do klasy średniej).
