Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Trasy po Polsce a silnik w aucie

Featured Replies

Napisano

> Tak, bo ci frustraci zachowują się agresywnie. Że o powodowaniu zagrożenia nie wspomnę.

Dlatego nie można "odpierać takich ataków" - trzeba szeroooookim łukiem omijać i niech jadą jak najdalej od nas.

BTW, jeżeli wyprzedzasz takowego i "nagle" ktoś siada Ci na zderzak, to nader często nie spojrzałeś w lustro...

Napisano

> Jakie drogi są w Polsce wiemy. Dobrze że sporo się buduje i remontuje.

1. Trasa ok.950km, większość po Niemczech ale w pl tylko po autostradzie. Jak jechałem zgodnie z przepisami i w Niemczech gdzie nie było ograniczenia prędkości wychodziło mi ~180km/h czas przejazdu był ok. 8h. Jak pojechałem zgodnie z przepisami ale nie więcej niż 140km/h to trasę zrobiłem w 7,5h. Przyczyna? Jadąc wolniej nie musiałem tak bardzo koncentrować uwagi i wystarczyło mi zatrzymać się 2 razy "na siku", jadąc szybko potrzebowałem nieco dłuższego odpoczynku.

2. Co do wpływu mocy na czas przejazdu to taka sytuacja. Wychodzę z pracy i widzę jak kolega wyjeżdża z parkingu. Czyli ja ruszam jakąś minutę po nim. Pokonujemy trasę ok. 20 i doganiam go na 2km przed domem. On jedzie dość szybko, pewnie jakieś 100-110km/h a ja ustawiam na tempomacie 90km/h. Dlaczego go dogoniłem? Ja jadę Cromą 1.8 140KM a on stilo 1.2 ok. 80 KM. czyli po wszystkich przeszkadzajkach ja szybko wracam do "swojej" prędkości a on się musi rozbujać. Czyli mimo mniejszej szybkości maksymalnej mam większą prędkość średnią.

Napisano

> To albo tym CC700 musiales jezdzic jak kompletny wariat albo ta Vectra jezdzisz jak megaemeryt. Na

> trasie Wwa-Gdansk idzie od standardowego czasu 3.5h urwac te pol nie idac jeszcze wcale zbyt

> grubo.

DK7 ze ŚREDNIĄ pow 100 km/h?

Obawiam się, że albo ponosi Cię fantazja, albo masz sieczkę zamiast mózgu.

Napisano

> Tak, bo ci frustraci zachowują się agresywnie. Że o powodowaniu zagrożenia nie wspomnę.

A słyszałeś o tym, że manewr wyprzedzania powinien zostać przeprowadzony szybko i bezpiecznie? Szybko a nie z różnica powodującą konieczność przebywania na niewłaściwym pasie kilkadziesiąt sekund bo ktoś ma w głowie właczone "eco" ?

Nie wiem czy mamy na myśli to samo, ale jeżeli mówimy o wyprzedzaniu na trasie gdzie jezdnia jest w obu kierunkach to również usiadłbym Ci na tyłku żebyś zrobił to sprawnie.

Napisano

> Jakie drogi są w Polsce wiemy. Dobrze że sporo się buduje i remontuje. Przybywa nadal aut na

> drogach i jest tłoczno. Dyskusję chcę rozwinąć na inny temat.

> Jakiś czas temu jeździłem często służbowo lub turystycznie po kilku częściach kraju, najczęściej na

> stałych trasach. Mimo kilkuset kilometrowych tras, różnica w czasie przejazdu między stylem

> jazdy spokojnym acz nie emeryckim a w miarę dynamicznym, sięgała góra kilkanaście do

> kilkudziesięciu minut. Stwierdziłem szybko że nie warto - szkoda auta, zwiększonego ryzyka

> zdarzeń na drodze czy paliwa.

> Ameryki nie odkryłem ale chciałem zapytać o to, jak na czas poruszania się po naszych drogach ma

> silnik w aucie. Oczywiście chodzi o możliwość sprawniejszego wyprzedzania na trasie.

> Zapraszam do dyskusji szczególnie tych, którzy jeżdżą po kraju dosyć często a szczególnie różnymi

> autami, różniącymi się osiągami. Ciekaw jestem ich opinii.

Powszechnie wiadomo, że jestem dziwakiem.

Nie-powszechnie wiadomo, że mam pojemny pęcherz moczowy i nie cierpię tego, co ja nazywam bujaniem ślepym.

Tłumacząc na polski - silnik startuje na starcie i gaśnie na mecie. Przystanki przewidziane tylko na tankowanie - zwykle zasięg to od 550 km w górę.

Wyjątek - wyjazdy z młodzieżą/zwierzyną, która nie dysponuje tak pojemnym pęcherzem, wówczas przystanki co ok 300 km - mocz i hajda.

Przekłada się to na to, że notorycznie wyjeżdżam za 300+ konnymi samochodami w trasę rzędu 400 km i dojeżdżam na metę godzinę+ przed nimi, nie łamiąc po drodze żadnych ograniczeń prędkości - ot, takie dziwy natury....

Kluczem do sprawnego poruszania się zawsze była jest i będzie jazda RÓWNA. A do tego to cudów nie trzeba - tylko pojemny pęcherz.

Jeżdżenie metodą "łycha-opór" sprawia, że zatrzymać się MUSISZ - organizm ludzki ma granice oporu i w naszym kraju jazda tą metodą powoduje, że dojeżdżasz na miejsce spompowany jak dzika świnia po rodeo - nie opłaca się.

A pozostając w temacie tego, czy warto dokładać w nieskończoność do wielkiego pieca odpowiem tak - powyżej pewnej wartości mocy/masy (świadomie - nie powiem ile :-) ) IMO nie opłaca sie.

Zdarzało mi się te same trasy kręcić samochodami o bardzo dużej rozpiętości mocy - od 70- do 200+ KM - o ile te powiedzmy 70- skłaniało do większych przemyśleń i rozwagi przy podejmowaniu prób wyprzedzania, o tyle te 200+ było już zbytkiem - w praktyce niewykorzystywalne, bo czasy wyprzedzania PRAKTYCZNIE nie różniły się od sporo słabszych i tańszych aut.

No ale szacun przed Ryśkiem sporo mniejszy, więc - wiadomo...

BTW, bardzo śmieszą mnie tutejsi "pogromcy mocy".

Zwłaszcza tacy, co jeszcze 3-4 lata temu kulali się zapleśniałym matizem i spuszczali w gacie na widok przechodzonego punto HGT z elpidżi, szlochając "łomaaaaatko, ale to paaaali"... Ot, taka przewrotność losu i upojenie "mocom" :-)

Napisano

Wyjeżdżając gdziekolwiek z Rzeszowa mam praktycznie do przejechania ~200 km dróg jednopasmowych, później jest lepiej...albo i nie zlosnik.gif. Przy jeździe w normalny dzień na nic mi mocny i szybki samochód, bo co z tego, że wyprzedzę jedną zawalidrogę jak zaraz dogonię drugą, z kolei ta wcześniejsza dogoni mnie (co nie znaczy, że wolałbym jechać słabszym samochodem). Nie lubię jazdy jakby goniła mnie sraczka. Od kilku lat co rok robię trasę Rzeszów-Włodawa, zawsze innym autem (LPG 110KM, benzyna 60KM, diesel 110KM, diesel 150KM) i zawsze w czasie zbliżonym do siebie. Jadąc jak normalny człowiek na takiej trasie jest mało miejsc gdzie można naprawdę bezpiecznie wyprzedzić. Innego zdania będą osoby ubrane w garnitury i jeżdżące Skodą Superb/Octavia, z anteną CB na dachu zlosnik.gif Rzeszów-Konin (~440km) zrobiona bez stresu autem 190KM zajęła mi 5h 50min, ta sama trasa zrobiona przez moją mamę (prawo jazdy od ponad 20 lat, ale nie jeżdżąca od 15, powiedzmy, że ucząca się) autem 110KM trwała 6h 30min i nie moc silnika ma tutaj znaczenie, a doświadczenie (śmiesznie zabrzmi dla osoby, która ma prawko od 30 lat i zrobiła milijon km zlosnik.gif ).

Ktoś napisał, że mocne auto przydaje się w jeździe autostradowej, średnio się zgodzę. Jeżdżąc zgodnie z przepisami autem nawet 60KM bez problemu wyciśniemy ~130km/h i to w całkiem znośnych warunkach podróży (co również nie znaczy, że wybrałbym słabsze auto).

Podsumowując, uważam, że jeżdżąc po Polsce zgodnie z przepisami (+/- 10km/h) tą samą trasę pokonamy w zbliżonym czasie autem słabym i mocnym, komfort jazdy będzie oczywiście na plus dla samochodu mocniejszego. Ale jak autor napisał...Ameryki chyba nie odkryłem zlosnik.gif

Uważam również, że jeśli Polskę przetną wzdłuż i wszerz piękne autostrady i drogi szybkiego ruchu to na drodze Zakopane - Gdańsk sporo kawałek czasu urwiemy samochodem mocnym. Natomiast na drodze do 300km, czas między słabym vs. mocnym nadal będzie zbliżony.

Napisano

> Przekłada się to na to, że notorycznie wyjeżdżam za 300+ konnymi samochodami w trasę rzędu 400 km i

> dojeżdżam na metę godzinę+ przed nimi, nie łamiąc po drodze żadnych ograniczeń prędkości - ot,

> takie dziwy natury....

Te 400 km to rozumiem, że po autostradach?

> Kluczem do sprawnego poruszania się zawsze była jest i będzie jazda RÓWNA. A do tego to cudów nie

> trzeba - tylko pojemny pęcherz.

Podzielam Twoją opinię, szkoda, że nikt z moich pasażerów nie potrafi wytrzymać głupich 200 km.

Napisano

Wg mie z duzym silnikiem jezdzi sie bardziej komfortowo w kraju takim jak Polska jak i kazdym innym.

Trzy przykłady:

1. Astra 1.4 90KM....jest to toczydelko do miasta. Poza miastem na wyprzedzenie czegokolwiek trzeba miec hektar wolnego, a ile sie jeszcze czlowiek namacha lewarkiem.....predkosc predkosc z jaka da sie jezdzic bez ogluchniecia to max 120km/h

2. Laguna 2.0T 170KM....wyprzedzanie czegokolwiek to tylko kwestia otwarcia przepustnicy....nawet nie trzeba redukowac...komfort 100 razy wiekszy niz w Astrze...predkosc przejazdowa tutaj to juz pi razy drzwi 160km/h

3. Dodge Magnum 3.5 250KM....auto do typowego crusingu....wyprzedzanie moze nie tak hardcorowe jak w Astrze ale zanim skrzynia pomysli co kierownick chce zrobic to Laguna juz konczy ten manewr....predkosc przejazdowa jak w Lagunie

Wiec nie chodzi tu tylko o pojemnosc i KM a o calosc....

Napisano

> ooo droga hamowanie auta ciezszego rozpedzonego do 140km/h bedzie mniejsza od drogi hamowania auta

> lzejszego rozpedzonego do 120km/h???

> no to juz nie dyskutuje

no to juz nie dyskutuj smile.gif

gdyby uklady hamulcowe stosowane w pojazdach klasy B byly tak samo wydajne, jak w pojazdach klasy E, to bezdyskusyjnie mialbys racje - auto lzejsze zahamuje szybciej ...

niestety, praktyka jest taka, ze po kilkukrotnym ostrym hamowaniu w aucie segmentu B, hamulce sie przegrzewaja i ich wydajnosc drastycznie spada.... - w drozszych i wiekszych samochodach zazwyczaj ten efekt nie wystepuje.

a co do trzymania sie drogi, do ktorego tez sie przyczepiles...

auto segmentu B przy predkosci 140 km/h skacze na kazdej nierownosci, a gdy z przeciwka leci TIR, to trzeba walczyc o utrzymanie sie na swoim pasie... w tych samych warunkach auto segmentu E prowadzi sie o niebo lepiej...

Napisano

> Zwłaszcza tacy, co jeszcze 3-4 lata temu kulali się zapleśniałym matizem i spuszczali w gacie na

> widok przechodzonego punto HGT z elpidżi, szlochając "łomaaaaatko, ale to paaaali"... Ot, taka

> przewrotność losu i upojenie "mocom" :-)

Tez mnie zastanowila w tym watku wypowiedz ex-wlasciciela "Matiz 0.8 LPG" ktory teraz pisze o sredniej predkosci 200+ grinser006.gif

Napisano

> DK7 ze ŚREDNIĄ pow 100 km/h?

> Obawiam się, że albo ponosi Cię fantazja, albo masz sieczkę zamiast mózgu.

ja mialem srednia prawie 100 kmph z wladka do wawy - jechalem w nocy. zwalnialem w zabudowanym i na ograniczeniach. na odcinkach poza terenem zabudowanym utrzymywalem stale predkosci powyzej 180 kmph. b. maly ruch, niewiele wyprzedzania. zrobilem przerwe na kawe na bp + dwa razy siku w lesie. DOjechalem szybciej o jakies 30-45 minut niz tydzien pozniej spokojnie w sznurze aut bez wyprzedzania - w ciagu dnia.

Napisano

> Tez mnie zastanowila w tym watku wypowiedz ex-wlasciciela "Matiz 0.8 LPG" ktory teraz pisze o

> sredniej predkosci 200+

Yyy... Nie wiem, o kim konkretnie piszesz - taaak sobie luźno rzuciłem...

CZYŻBYM TRAFIŁ? :-)

Napisano

> Te 400 km to rozumiem, że po autostradach?

Po drogach krajowych.

> Podzielam Twoją opinię, szkoda, że nikt z moich pasażerów nie potrafi wytrzymać głupich 200 km.

Ja swoich zahartowałem.

Na tyle mocno, że do szału doprowadzają nas takie akcje p.t. - pardą mocny język - "sranie/szczanie/palenie/pierdzenie".

Przystanki co pół zbiornika w długich trasach uważam za optimum.

Jedyna trasa, gdzie MUSIAŁEM robić pitstopy częściej (co ok 200 km) to było to, co dziwacy nazywają "drogą" (ja używam określenia "dramat") z Warszawy do Kołobrzegu.

Napisano

jechalem w nocy. zwalnialem w zabudowanym i na

> ograniczeniach. na odcinkach poza terenem zabudowanym utrzymywalem stale predkosci powyzej 180

> kmph. b. maly ruch,

Jak dla mnie to jest objaw skrajnej glupoty...

Jeszcze w dzien gdyby bylo pusto to jest szansa cokolwiek zauwazyc!

Ale w nocy, ddyby Ci sie trafil jakis pijak na poboczu to bys nawet nie mrugnal okiem sick.gif

Sorry, ale to nie autostrada z siatkami po bokachno.gif

Napisano

> ja mialem srednia prawie 100 kmph z wladka do wawy - jechalem w nocy. zwalnialem w zabudowanym i na

> ograniczeniach. na odcinkach poza terenem zabudowanym utrzymywalem stale predkosci powyzej 180

> kmph. b. maly ruch, niewiele wyprzedzania. zrobilem przerwe na kawe na bp + dwa razy siku w

> lesie. DOjechalem szybciej o jakies 30-45 minut niz tydzien pozniej spokojnie w sznurze aut

> bez wyprzedzania - w ciagu dnia.

Hmmm... Ja wyjechałem o 8:10, dojechałem na miejsce ok 12:30 (door-to-door, z przejazdem przez miasto). W pełni zgodnie z przepisami.

Bilans przejazdu - szyba do wymiany :-)

Napisano

> Jeździłem 370km odcinek kilkoma autami, żadnych obwodnic czy dwujezdniówek/dwupasmówek, ot zwykła

> "polska trasa"; wyjazd około godziny 10tej w tygodniu:

> i co? i tak jak napisałeś różnica góra pół godzinki (niecałe 6 godzin). IMO szkoda sensu zaliczyć

> mandat czy jakiegoś dzwona po drodze.

Ja, na 320-kilometrowej trasie, pomiędzy jazdą spokojną, a dynamiczną mam różnicę dochodzącą do 2 godzin.

mar00ha

Napisano

> Ja, na 320-kilometrowej trasie, pomiędzy jazdą spokojną, a dynamiczną mam różnicę dochodzącą do 2

> godzin.

> mar00ha

ty się nie liczysz, bo tobie Sebastian Vettel mógłby co najwyżej sandały czyścić.

Przecież Felicią w LPG robisz średnią blisko 100 km/h na prawie 400 kilometrowym odcinku zlosnik.gif

Napisano

[...]

> Zapraszam do dyskusji szczególnie tych, którzy jeżdżą po kraju dosyć często a szczególnie różnymi

> autami, różniącymi się osiągami. Ciekaw jestem ich opinii.

trasa glownie wroclaw-wawa, auta rozne np. NB 1.4 90KM, NB 105KM (zastepczy diesel), Toyota Avensis (sluzbowa) 2.0 diesel 140KM(?) i pare innych uzywanych na krotszych trasach i powiem ze sredni czas przejazdu zwykle jest zblizony (zalezy oczywiscie od sytuacji na drodze...) natomiast poziom zmeczenia krancowo rozny - od 'wypluty' w slabym aucie, po 'wypoczety' wink.gif po przelocie toyota (automatycza skrzynia, aktywny tempomat, itp)

generalnie mocniejszy silnik daje poczucie komforu i powoduje ze jazda moze byc nieco plynniejsza (wieksza szansa szybkiego przeskoczenia zawalidrogi, auto nie 'staje' jak odpali klima, itp) - napewno 90KM w moim NB jest nieco za slabe, 105KM nieco lepiej, 120KM calkiem dobrze (ale jechalem takim NB tylko raz na trasie wroc-zielona gora - wiec moze nieobiektywnie), Audi A4 2.7 (mocy nie znam) - przerost formy wink.gif i to nawet pomimo ze tym autem jezdzilem wlasciwie tylko w delegacje do niemiec, wiec glownie autostrady.

a optymalna jest toyota, ale nie z powodu mocy, a wlasnie dodatkow, w stylu automatyczna skrzynia, aktywny tempomat, wygodne (IMHO) fotele, odpowiednia ilosc miejsca za kierownica itp wink.gif

Napisano

> Ale w nocy, ddyby Ci sie trafil jakis pijak na poboczu to bys nawet nie mrugnal okiem

To jakby przeżył, to by przyleciał ze szlochem, że "w Polen drogi są (penisowe), to wszystko ICH wina".

Normalka.

W Polen jest tak, że większość jeździ "szybko-i-bezpiecznie" (pozdrawiam np Maruhę_ jeżdżącego na bańce i nie kryjącego tego faktu), a wypadki to mają "inni"...

Napisano

Ja odpowiem tylko że gdy miałem alfe 2.5 to trasy mijały jakoś o wiele szybciej niż innymi samochodami biglaugh.gif

Napisano

> Ja, na 320-kilometrowej trasie, pomiędzy jazdą spokojną, a dynamiczną mam różnicę dochodzącą do 2

> godzin.

To musi być to bardzo specyficzna trasa.

Bo taki wynik uzyskamy np. na autostradzie: średnia 80km/h vs 160km/h.

Napisano

> ooo droga hamowanie auta ciezszego rozpedzonego do 140km/h bedzie mniejsza od drogi hamowania auta

> lzejszego rozpedzonego do 120km/h???

> no to juz nie dyskutuje

Porównaj hamulce w serii 3 i dajmy na to Corsie.

Napisano

> ty się nie liczysz, bo tobie Sebastian Vettel mógłby co najwyżej sandały czyścić.

> Przecież Felicią w LPG robisz średnią blisko 100 km/h na prawie 400 kilometrowym odcinku

Widzę, że tłumisz w sobie jakiś żal o to. Wiele osób Ci napisało, że akurat ten odcinek, w takim czasie był jakiś czas temu spokojnie do zrobienia. A Ty nadal swoje. Nie zależy mi na tym że w to uwierzysz - to Twoja sprawa.

mar00ha

Napisano

> To musi być to bardzo specyficzna trasa.

Jest. Większość po wąskich DK i DW.

mar00ha

Napisano
  • Autor

> Ja, na 320-kilometrowej trasie, pomiędzy jazdą spokojną, a dynamiczną mam różnicę dochodzącą do 2

> godzin.

> mar00ha

Jaka to dokładnie trasa ?

Napisano

> Jaka to dokładnie trasa ?

Zapewne hajłej tu b-stok :-)

Napisano

> W takim razie to już blisko skrajności musi być: tryb super RACE vs tryb super EKO

W sumie jestem w stanie wyobrazić sobie taką sytuację, jak obserwuję czasem z jakimi prędkościami niektórzy poruszają się po 20-centymetrowych dziurach na niektórych drogach lokalnych. Ja jadę zygzakiem 40 km/h i pocę się co będzie jak zaryję, ale zawsze parę aut (służbówek?) grzeje tam 80-tką i tylko drzazgi (tudzież kołpaki lecą). wink.gif

Pozostaje też kwestia poczytalności kierowcy. Na przykład ktoś kto tnie nocą na światłach mijania 100km/h po ciemnej wsi (albo i niech niezabudowany będzie, byle droga ciemna) jest dla mnie osobnikiem pozbawionym rozumu.

Napisano

> Jaka to dokładnie trasa ?

W-wa - Wyszków - Ostrów Maz. - Łomża - Augustów - Sejny i jeszcze kawałek za.

mar00ha

Napisano

> Po drogach krajowych.

Musisz trafiać na super drogi zlosnik.gif Na wcześniej wspomnianej trasie Rzeszów-Konin (440km) nie jest możliwością uciec godzinę czasu jadąc zgodnie z przepisami. No chyba, że drugie auto jedzie również zgodnie z przepisami i co 100km zatrzymuje się na sikanie tudzież coś twardszego. Jest jeszcze opcja, że kierowca +300KM jest piz.....wyjątkowy zlosnik.gif

> Ja swoich zahartowałem.

> Na tyle mocno, że do szału doprowadzają nas takie akcje p.t. - pardą mocny język -

> "sranie/szczanie/palenie/pierdzenie".

> Przystanki co pół zbiornika w długich trasach uważam za optimum.

Ja już zapowiedziałem, przystanki co zbiornik gazu (około 300km), moja mulher.gif nijak nie może się dostosować sciana.gif Zazdraszczam pasażerów

Napisano

> W-wa - Wyszków - Ostrów Maz. - Łomża - Augustów - Sejny i jeszcze kawałek za.

> mar00ha

To chyba różnica wynika z przejazdu w godzinach szczytu (sam wyjazd z Wawy może zająć godzinę dłużej niż poza) oraz przejazdem w środku nocy bez zważania na jakiekolwiek ograniczenia prędkości.

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> Ja, na 320-kilometrowej trasie, pomiędzy jazdą spokojną, a dynamiczną mam różnicę dochodzącą do 2

> godzin.

Na podstawie powyższego cytatu rozwiń pojęcia jazda spokojna, a jazda dynamiczna.

Napisano

Jak dla mnie samochód idealny (gdybym musiał wybrać jeden) to byłby benzynowy kompakt w okolicach 150 koni, najchętniej turbo 1,4 - 1,6. To daje (potencjalnie, bo kiedyś pytałem i do końca nie wiadomo wink.gif ) szansę na sensowne spalanie przy jeździe oszczędnej, a kiedy trzeba daje stosownego kopa.

A teraz powiem coś niepopularnego. Taki powiedzmy eksperyment myślowy. smile.gif Zakładając, że każda pojemność i moc wiąże się z pewną optymalną prędkością z jaką samochód powinien się poruszać - to w trosce o środowisko i bezpieczeństwo, jaka obecnie rozszalała się w Europie - powinno się również wprowadzić ograniczenia mocy (czy raczej osiągów) samochodów. Człowiek niestety jest istotą ułomną i dysponując zbyt mocnym samochodem na ogół będzie tę moc przynajmniej raz na jakiś czas wykorzystywał. Jedyna zaleta takiego postępowania to bezpieczniejsze wyprzedzanie, które można tak naprawdę wykonywać również autami o stosunkowo niewielkiej mocy (powiedzmy Grande Punto 77 KM już nadaje się do sensownej jazdy w trasie, choć przez większość AK-owców będzie wyśmiane jako pojazd słaby), pod warunkiem korzystania z rozumu. W innych wypadkach nadmiar mocy szkodzi:

- u ludzi głupich (a więc stosunkowo spora część społeczeństwa) duża moc zwiększa chęć rywalizacji, zwiększa częstość ryzykownych manewrów, generuje syndrom "godniejszego użytkownika drogi"

- napady głupoty miewa każdy, spora część społeczeństwa ma napad ciągły

- patrząc na filmiki zalinkowane przez paru kolegów, przy pewnych prędkościach szanse na przeżycie dramatycznie maleją, niezależnie od rodzaju pojazdu jakim się poruszamy - weźmy np. to zderzenie Hondy z jakimś SUV-em

- częstość złych zachowań na drodze zwiększa się na skutek naśladownictwa, chęci odwetu itp. - potwierdzać to mogą świąteczne leniwe przejazdy, gdy nawet bogato ospojlerowane BMW i Golfy jadą z dużą godnością i poszanowaniem przepisów zlosnik.gif

to była kategoria bezpieczeństwo, pozostaje jeszcze ekonomia

- zbyt mocny silnik jeśli nie jest wykorzystywany niepotrzebnie pali paliwo i zanieczyszcza - po co więc taki silnik, skoro się go nie używa jeżdżąc zgodnie z przepisami

Tak więc teoretyczne ograniczenie osiągów pojazdów mogłoby zaowocować zarówno poprawą bezpieczeństwa i zmniejszeniem emisji zanieczyszczeń. zlosnik.gif

Dla osób nie rozumiejących, a jednocześnie interesujących się sprawami męsko-damskimi, można to przyrównać do ryzyka zapadnięcia na chorobę weneryczną u jurnego kulturysty wspomagającego swoje libido dodatkowymi hormonami i u eunucha. Ten pierwszy może wykazywać nadludzką wstrzemięźliwość, ten drugi po prostu nic nie może. Robiąc więc zakłady który z nich zapadnie na AIDS, czy rzeżączkę stawiałbym na kulturystę. zlosnik.gif

Oczywiście to rozumowanie ma szereg słabości - choćby Pandy przedstawicieli handlowych pokazują, że maleńka moc nie w pełni chroni przez rozwijaniem szaleńczych prędkości. Niemniej ogólnie korelacja powinna istnieć - im słabsze auto tym mniejsza szansa na szaleńcze manewry w sytuacjach podbramkowych. Z całą pewnością byłbym za ograniczeniem osiągów furgonetek, które wprowadzają sporo zamętu do ruchu drogowego i chyba najbardziej mnie wkurzają - jeśli już miałbym wybrać jedną konkretną grupę.

To taka koncepcja powstała przy robieniu ciasta na pizzę. zlosnik.gif Siłą rzeczy nie do końca jest przemyślana. Niemniej zgodnie z nią podany przeze mnie idealny samochód jest stanowczo za mocny (choć dzięki turbo, może nie kłócić się z częścią ekonomiczną koncepcji). Wniosek ten opieram na logach z GPS-a, gdzie w przypadku Pandy rzadko kiedy prędkość max. wychodzi ponad 100km/h, podczas gdy w Mondeo zaskakująco często pojawia się 120-130, czy nawet więcej... Jadąc jednym i drugim autem sądzę, że zachowuję umiar, czasy przejazdu są dość podobne, poza sytuacjami gdy zatłoczenie już nie pozwala na wyprzedzanie Pandą, a Mondek jeszcze może, choć też słaby jest (125 kuni). Przy jeszcze większym zatłoczeniu wyprzedzanie każdym z nich to próba samobójcza, z kolei przy małym ruchu jednym i drugim uzyskuję bezproblemowo średnią na poziomie 70-80 km/h.

Dziękuję za uwagę. 001.gif

Napisano

Ja dodałbym jeszcze subiektywne odczucia z aut mniejszych i tych o klasę lub więcej wyżej.

Zona jeździ Saxo, autko małe, słabo wyciszone, krótkie, bardziej podatne na boczne podmuchy i słabo wybierąjące nierówności. Jeździ nim spokojnie, w okolicach 50-70 w mieście. Jak przesiądzie się do focusa to sama mówi że musi kontrolować licznik czy nie jedzie za szybko. Jest ciszej, nierówności nie są tak odczuwalne itp.

Ja osobiście uważam że za szybka jazda wielu osób wynika z nieświadomości że jadą tak szybko. Suną sobie, silnik ledwo słychać a tu na liczniku grubo powyżej setki. Dopiero w momencie koniczności mocnego zredukowania szybkości orientują się jak szybko jadą, niestety w wileu przypadków jest to za późno...

Napisano

Fajnie napisane. Ale mam kontrteorię:

Bezpieczeństwo: duży silnik to duża moc i mając jej świadomość nie trzeba wszystkim w koło udowadniać, że ja też potrafię.....

Ekonomia: duża moc użytkowana z umiarem daje mniejsze zużycie paliwa niz mała moc piłowana na max (bo - patrz pkt 1)

Napisano

> Fajnie napisane. Ale mam kontrteorię:

> Bezpieczeństwo: duży silnik to duża moc i mając jej świadomość nie trzeba wszystkim w koło

> udowadniać, że ja też potrafię.....

> Ekonomia: duża moc użytkowana z umiarem daje mniejsze zużycie paliwa niz mała moc piłowana na max

> (bo - patrz pkt 1)

Tylko żę wyjątki potwierdzają regułę w której auta z dużą mocą fruwają po drogach z prędkościami czasami uniemożliwiającymi ocenienie w lusterku, bądź przy wyprzedzaniu bezpieczeństwa manewru.

Napisano

> Fajnie napisane. Ale mam kontrteorię:

> Bezpieczeństwo: duży silnik to duża moc i mając jej świadomość nie trzeba wszystkim w koło

> udowadniać, że ja też potrafię.....

> Ekonomia: duża moc użytkowana z umiarem daje mniejsze zużycie paliwa niz mała moc piłowana na max

> (bo - patrz pkt 1)

Nie będę się spierał, bo w dużym stopniu to był żart. Zauważ kontekst "unijny".

Szczerze mówiąc jestem raczej zwolennikiem koncepcji "biblijnej":

za dobre wynagradzać, za złe karać. zlosnik.gif Wystarczającym wynagrodzeniem jest bezpieczne i szybkie dotarcie do celu - a więc dobre drogi. Szaleńcy za to powinni również otrzymywać "nagrody" - niekoniecznie bardzo srogie, ale nieuchronne. Bo niby czemu mamy mieć na drodze 2 kategorie użytkowników - godniejszych, którym się więcej należy i pokornych szaraczków, którzy w szeregu powoli zmierzają do celu. smile.gif

Napisano

Ja dodam od siebie pare slowek w temacie.

Dla mnie auto w trase w PL to auto min segmentu C. Optymalnie D.

Czemu o tym pisze? Ze wzgledu na wielkosc, rozstaw kol i osi, ciezar auta. Takie auta maja optymalny wg mnie stosunek komfortu jazdy do przyczepnosci. Nie neguje, ze mniejsze auta jak np Saxo VTS ma super przyczepnosc i mozna brac zakrety na 3 kolach, ale komfortu juz nie ma. W Polsce trzeba byc nastwionym na nagle podmuchy wiatru przy wyjezdzaniu z terenow zalesionych, zmieny nawierzchni, niezbyt rowna nawierzchnie. Tu przydaje sie odpowiedni rozstaw osi, odpowienia szerokosc opon oraz zawieszenie ktore bedzie zarowno tlumilo, jak i odpowidalo za dobra przyczepnosc.

Jesli chodzi o auta segmentow wyzszych... Jezdzilem w trasach Legendami, klasa S (glownie S500) i mimo rewelacyjnego komfortu to moim zdaniem juz byly auta troszke przyduze na waskie drogi.

Silnik.

Tu min. to 150KM. Minimum. Doladowane czy wolnossace to zalezne od preferencji kierowcy. Chodzi o to, zeby przy predkosci 70 km/h miec dostepne bardzo dobre przyspieszenie i powrtot do predkosci przelotowej.

Osobisicie jest zwolennikiem silnikow widlastych. Przy delikatnym traktowaniu maja akceptowalne zuzycie paliwa, sa zdecydowanie cichsze od rzedowek- przy "przepisowych" predkosciach przelotowych praktycznie nie slychac silnika a dysponuja bardzo dobrym przyspieszniem w duzym zakresie predkosci obrotowej silnika (miedzy 3 a 7 tys obr).

To jest moje zdanie. Kazdy kierowca ma wlasne upodobania, preferencje i dobrze moze mu sie jezdzic calkowicie innym autem. grinser006.gif

Napisano

> jechalem w nocy. zwalnialem w zabudowanym i na

> Jak dla mnie to jest objaw skrajnej glupoty...

> Jeszcze w dzien gdyby bylo pusto to jest szansa cokolwiek zauwazyc!

na siodemce pusto w dzien - to wogole mozliwe ?

> Ale w nocy, ddyby Ci sie trafil jakis pijak na poboczu to bys nawet nie mrugnal okiem

jezeli chodzi Ci o to ze bym go nie zauwazyl to sie mylisz - zauwazylbym.

a jako przyklad skrajnej glupoty uwazam to co sie na siodemce dzieje w ciagu dnia kiedy ludzie probuja w ruchu uzyskac to co ja w nocy...

Napisano

> na siodemce pusto w dzien - to wogole mozliwe ?

> jezeli chodzi Ci o to ze bym go nie zauwazyl to sie mylisz - zauwazylbym.

Zdarzyło Ci się kiedykolwiek natrafić w nocy na zwierza na drodze? Ja też świetnie widzę, ale już parę awaryjnych hamowań miałem jadąc nocą. Czasem mimo tego, że zwierza widziałem, ale nie skojarzyłem, że ta brązowawa plama/cień to stojący jelonek, czy sarenka. zlosnik.gif

No chyba, że kolega nadczłowiek - wtedy biedne szaraczki nie dyskutują...

Napisano

> Fajnie napisane. Ale mam kontrteorię:

> Bezpieczeństwo: duży silnik to duża moc i mając jej świadomość nie trzeba wszystkim w koło

> udowadniać, że ja też potrafię.....

To przeprowadźmy kolejny eksperyment myślowy.

Przypuszczalnie liczba wypadków śmiertelnych spadnie:

1. Kiedy ograniczymy moc w samochodach 10 krotnie (przeciętny samochód będzie posiadał ok 10 KM zlosnik.gif).

2. Wtedy kiedy podniesiemy moc 10 razy (przeciętny samochód będzie posiadał 1000KM uzbroj_zlo.gif)

Ja skłaniam się ku 1 stwierdzeniu. Więc to duża moc i możliwośi jakie daje jest jedną z przyczyn wypadków smile.gif.

Napisano

> To albo tym CC700 musiales jezdzic jak kompletny wariat albo ta Vectra jezdzisz jak megaemeryt. Na

> trasie Wwa-Gdansk idzie od standardowego czasu 3.5h urwac te pol nie idac jeszcze wcale zbyt

> grubo. A majac do dyspozycji z jednej strony CC a z drugiej taka Vectre to mysle ze godzina

> roznicy to najmniej.

i uważasz, że warto dla tych pół godziny ryzykować życie swoje lub innych i otrzymanie mandatu rzedu kilku stówek? ja nie wiem jak Ty, ale myślę, że niewiele jest osób wPolsce zarabiających np. 500 zł na pół godziny, żeby mu się opłacało tak gnać ryzykując w zasadzie na całej trasie mandat w tej czy zbliżonej wysokości. w mojej ocenie stałą jazda w granicach 90-110 jest i bezpieczna, i mało ryzykowna mandatowo, zwiększenie jej o 20-30 km na godzinę czyni z jazdy jazdę szaleńczą, bardzo ryzykowną i mało opłacalną w zakresie nadató, ale i zużycia paliwa, którego zużycie rośnie nieproporcjonalnie w stosunku do uzyskanego skrócenia czasu przejazdu.

Napisano

Moim zdaniem jest już na prawdę nieźle. Nie chcę się chwalić prędkością przelotową którą osiągnąłem ostatnio na trasie Szczecin-Wrocław, bo nie jest to godne naśladowania, ale była ona jak dla mnie szokująco wysoka. Fakt, że właśnie sporo autostradami i ekspresówkami. Wbrew pozorom jest ich już w Polsce niemało, a w perspektywie najbliższych dwóch lat jeszcze znacznie się poprawi.

Zasadniczo widzę pod tym względem ogromną poprawę na przestrzeni ostatnich 4 lat.

Odnośnie mocy. Zależnie od stylu jazdy, a przede wszystkim umiejętności (techniki) wystarcza do sprawnego poruszania się od 60KM w aucie klasy A (panda) do 130KM w kompakcie.

Na co dzień jeżdżę kompaktem o mocy ponad 200KM z ASB i tę konfigurację uważam, za nawet więcej niż komfortową. Starcza nie tylko do normalnych manewrów, ale jest też zapas w sytuacjach awaryjnych (np. gdy wyprzedzane auto zaczyna przyspieszać).

Chyba nawet ASB daje w pewnym sensie więcej niż dodatkowe konie (poprzednio miałem 186KM). Miałem taką "akcję", że jechałem mniej więcej równolegle z pewną piątką E60 3litry 197KM. Gość zjechał za mną na stację, bo nie mógł się nadziwić, że tak swobodnie mu odjeżdżam (ja myślałem, że ma tam benzyniaka 2.0 170KM). Teoretycznie różnice katalogowe między tymi autami są względnie niewielkie ( 0,4s do setki) jednak możliwość wykorzystania niemal zawsze maksymalnej mocy dzięki ASB jak się okazuje daje sporą przewagę.

Ja to oceniam w praktyce tak, że dzięki ASB jak bym miał silnik o oczko mocniejszy.

Napisano

> zwiększenie jej o 20-30 km na godzinę

> czyni z jazdy jazdę szaleńczą, bardzo ryzykowną i mało opłacalną w zakresie nadató, ale i

> zużycia paliwa, którego zużycie rośnie nieproporcjonalnie w stosunku do uzyskanego skrócenia

> czasu przejazdu.

Co gorsza często o te 20-30km szybciej jeżdżą ludzie, którzy są albo mało sprawni intelektualnie, albo nie bardzo mają opanowaną technikę jazdy samochodem. Zwykle to co nadrabiają bezsensownie szybką jazdą tracą w innych miejscach gdzie sobie nie radzą (np sprawne wyprzedzenie, czy dynamiczne nabranie prędkości po wyjeździe z terenu zabudowanego). Nie raz zdarzyło mi się jadąc właśnie te 110 być przez takich wyprzedzanym. Wyprzedzanym wielokrotnie, bo to co zyskiwali na prostej tracili w innych miejscach. Po prostu mistrzowie prostej.

Napisano

> Moim zdaniem jest już na prawdę nieźle. Nie chcę się chwalić prędkością przelotową którą osiągnąłem

> ostatnio na trasie Szczecin-Wrocław, bo nie jest to godne naśladowania, ale była ona jak dla

> mnie szokująco wysoka. Fakt, że właśnie sporo autostradami i ekspresówkami. Wbrew pozorom jest

> ich już w Polsce niemało, a w perspektywie najbliższych dwóch lat jeszcze znacznie się

> poprawi.

> Zasadniczo widzę pod tym względem ogromną poprawę na przestrzeni ostatnich 4 lat.

> Odnośnie mocy. Zależnie od stylu jazdy, a przede wszystkim umiejętności (techniki) wystarcza do

> sprawnego poruszania się od 60KM w aucie klasy A (panda) do 130KM w kompakcie.

> Na co dzień jeżdżę kompaktem o mocy ponad 200KM z ASB i tę konfigurację uważam, za nawet więcej niż

> komfortową. Starcza nie tylko do normalnych manewrów, ale jest też zapas w sytuacjach

> awaryjnych (np. gdy wyprzedzane auto zaczyna przyspieszać).

> Chyba nawet ASB daje w pewnym sensie więcej niż dodatkowe konie (poprzednio miałem 186KM). Miałem

> taką "akcję", że jechałem mniej więcej równolegle z pewną piątką E60 3litry 197KM. Gość

> zjechał za mną na stację, bo nie mógł się nadziwić, że tak swobodnie mu odjeżdżam (ja

> myślałem, że ma tam benzyniaka 2.0 170KM). Teoretycznie różnice katalogowe między tymi autami

> są względnie niewielkie ( 0,4s do setki) jednak możliwość wykorzystania niemal zawsze

> maksymalnej mocy dzięki ASB jak się okazuje daje sporą przewagę.

> Ja to oceniam w praktyce tak, że dzięki ASB jak bym miał silnik o oczko mocniejszy.

co to jest ASB? biglaugh.gif

Napisano

> Jak dla mnie samochód idealny (gdybym musiał wybrać jeden) to byłby benzynowy kompakt w okolicach

> 150 koni, najchętniej turbo 1,4 - 1,6. To daje (potencjalnie, bo kiedyś pytałem i do końca nie

> wiadomo ) szansę na sensowne spalanie przy jeździe oszczędnej, a kiedy trzeba daje stosownego

> kopa.

Ja na razie jestem po wstępnych "testach" (1.4 TSI 180KM) i mogę powiedzieć, że "to" ma sens ok.gif

Umiejętna jazda zgodnie z przepisami (bez autostrad i ekspresówek) to spalanie w okolicy 5,5l/100km.

Wynik nie do osiągnięcia benzyną bez turbo o porównywalnej mocy.

Nie przekraczając 70km/h można uzyskać wynik ok. 5l/100km,

przy średniej 127km/h na autostradzie 7,2l/100km (tempomat, długi dystans).

Oczywiście każde rozpędzanie w wykorzystaniem pełnej mocy podbija spalanie znacznie.

Podejrzewam, że wspomniane Punto 1.4 77KM mniej chyba nie spali niewiem.gif

Obszerniejsze dane będę miał pewnie po wakacjach, bo będzie kilka dłuższych wyjazdów.

Napisano

> Osobisicie jest zwolennikiem silnikow widlastych. Przy delikatnym traktowaniu maja akceptowalne

> zuzycie paliwa, sa zdecydowanie cichsze od rzedowek- przy "przepisowych" predkosciach

Troszkę tu mieszasz. Owszem V12 (jako, że złożone z 2xR6) jest wzorem pod tym względem. Do V8 też się specjalnie nie przyczepię (zresztą konkurencji w postaci R8 w osobówkach raczej nie ma), ale niestety V6 mocno ustępuje R6 pod względem "naturalnego wyważenia"

Napisano

> Wydajność hamulców jest dobrana przez producenta do masy pojazdu.

> Dla przykładu, BMW 5 z 3,0D będzie miało dłuższą drogę hamowania z prędkości 140, niż Corsa 1,2 z

> prędkości 120.

Oj nie był bym tego taki pewien. Wydajność hamulców nie dobiera się tylko do masy auta, ale także do mocy (a w zasadzie prędkości maksymalnej). Oczywiste jest, że auto które można rozpędzić do 250 kmh potrzebuje znacznie sprawniejszych hamulców niż takie które pojedzie maks 170 kmh. Wcale bym nie był taki pewien czy piątka z najmocniejszym dieslem nie zatrzymała by się z tych 140 kmh jednak na krótszym dystansie niż Corsa 1,2 z prędkości 120 km/h mimo iż zdaję sobie sprawę z kwadratowej zależności względem prędkości.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.