Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Urwany amor na drodze

Featured Replies

Napisano

Witam, dziś kobieta urwała w aucie amor tylny jadac przez miasto na odcinku remontowanym, kwestia następująca, amor kiedyś był wyrwany z kielicha z korzeniami i spawany w garażu wstawiając w to miejsce blachę aby szło go zamontować, było to dobry rok temu, pytanie czy taka naprawa może dyskwalifikować ubieganie się o odszkodowanie od zarządcy za urwanie amorka czy próbować coś dostać?

Napisano

> Witam, dziś kobieta urwała w aucie amor tylny jadac przez miasto na odcinku remontowanym,

Była policja na miejscu zdarzenia?? Jak była to wyrwiesz, nie była to spuszcza na drzewo

Napisano

> Witam, dziś kobieta urwała w aucie amor tylny jadac przez miasto na odcinku remontowanym, kwestia

> następująca, amor kiedyś był wyrwany z kielicha z korzeniami i spawany w garażu wstawiając w

> to miejsce blachę aby szło go zamontować, było to dobry rok temu, pytanie czy taka naprawa

> może dyskwalifikować ubieganie się o odszkodowanie od zarządcy za urwanie amorka czy próbować

> coś dostać?

ubezpieczyciel bedzie szukac kazdego sposobu zeby odmówić wypłaty odszkodowania. Swoją drogą dziwie ci sie że dajesz żonie z dzieckiem takim wrakiem jezdzić. Sorry

Napisano

> w Łodzi Policji nie musi być i nie robią problemów wystarczą fotki i jakiś świadek

Kwestia kto ubezpiecza kolego. kolege spuścili na drzewo i drugi rok walczy z uniqua czy cos takiego

Napisano

Jeśli juz raz byłwyrwany to pewnie ruda juz tam nieźle poszalała. Jak to jeszcze było robione na odwal się w garażu to raczej nie masz co liczyć na jakąkolwiek rekompensatę ze strony TU.

Napisano

> Witam, dziś kobieta urwała w aucie amor tylny jadac przez miasto na odcinku remontowanym, kwestia

> następująca, amor kiedyś był wyrwany z kielicha z korzeniami i spawany w garażu wstawiając w

> to miejsce blachę aby szło go zamontować, było to dobry rok temu, pytanie czy taka naprawa

> może dyskwalifikować ubieganie się o odszkodowanie od zarządcy za urwanie amorka czy próbować

> coś dostać?

jak byl juz wspawany to raczej nic nie wyrwiesz $$$ , zreszta jak nie teraz to by sie pozniej urwal...

Napisano

> ubezpieczyciel bedzie szukac kazdego sposobu zeby odmówić wypłaty odszkodowania. Swoją drogą dziwie

> ci sie że dajesz żonie z dzieckiem takim wrakiem jezdzić. Sorry

a czym Twoja żona jeździ ? sorry ? smirk.gif

ogarnij że nie wszyscy mają na astre g z 2006 albo seicento smirk.gifsmirk.gifsmirk.gif

Napisano

Jeśli sprawa dotyczy Nexii to każda taka naprawa to jest szkoda całkowita. Czyli nawet jak będzie odszkodowanie to będzie to wartość pojazdu przed szkodą - wartość pojazdu po szkodzie (400zł-300zł :D)

Napisano

> a czym Twoja żona jeździ ?

ne jezdzi skorodowanym samochodem z pospawanymi kielichami w garażu

Napisano

> Była policja na miejscu zdarzenia?? Jak była to wyrwiesz, nie była to spuszcza na drzewo

a co ma do tego Policja? Rzeczoznawca szrota obejrzy, powie że bylo druciarsko grzebane i tyle.

Do tego na remontowanym odcinku drogi, wiec jakies oznakowanie było i pewnie ogranicznie prędkości - że niby należy zachować ostrożność.

Jakby był "sprawny" to by sie nie wyrwał...chyba że ze starości-ale to też na drzewo...

Napisano

> a czym Twoja żona jeździ ? sorry ?

> ogarnij że nie wszyscy mają na astre g z 2006 albo seicento

No ale bez przesady, spawać mocowanie amora, części która odpowiada za bezpieczeństwo.

A jakby tak puściło przy większej prędkości na uskoku.

Eh brak słów

Napisano

> ne jezdzi skorodowanym samochodem z pospawanymi kielichami w garażu

To zrób koledze przelew z darowizną na nowe auto i będzie fajnie i bezpiecznie.

Napisano

> To zrób koledze przelew z darowizną na nowe auto i będzie fajnie i bezpiecznie.

Ale czemu miał by to robić? Mnie np. nie stać na samolot, więc nie robię prowizorki i nie składam szybowca z dykty...

Skoro kogoś ewidentnie nie stać na to, aby na drodze nie zagrażać innym i sobie, to nie powinien się po takiej drodze poruszać. I niech się cieszy, że skończyło się tylko tak, a nie "auto z nieznanych przyczyn zjechało na przeciwległy pas ruchu, wprost pod nadjeżdżającą ciężarówkę"...

Napisano

> Ale czemu miał by to robić? Mnie np. nie stać na samolot, więc nie robię prowizorki i nie składam

> szybowca z dykty...

> Skoro kogoś ewidentnie nie stać na to, aby na drodze nie zagrażać innym i sobie, to nie powinien

> się po takiej drodze poruszać. I niech się cieszy, że skończyło się tylko tak, a nie "auto z

> nieznanych przyczyn zjechało na przeciwległy pas ruchu, wprost pod nadjeżdżającą

> ciężarówkę"...

Nie można się nie zgodzić...

Lepiej kupić coś starszego, w podobnej cenie, ale bezpieczne.

Napisano

> Witam, dziś kobieta urwała w aucie amor tylny jadac przez miasto na odcinku remontowanym, kwestia

> następująca, amor kiedyś był wyrwany z kielicha z korzeniami i spawany w garażu wstawiając w

> to miejsce blachę aby szło go zamontować, było to dobry rok temu, pytanie czy taka naprawa

> może dyskwalifikować ubieganie się o odszkodowanie od zarządcy za urwanie amorka czy próbować

> coś dostać?

Możesz dostać. Bilet na pielgrzymkę do Częstochowy - za to, że baba Ci się nie zabiła. Nie wydaje Ci się, że to bezczelne pytanie? Druciarstwo zrobiłeś i chciałbyś odszkodowanie za to, że się rozleciało?

Napisano

> Lepiej kupić coś starszego, w podobnej cenie, ale bezpieczne.

Albo naprawić zgodnie z technologią producenta. Ale pewnie byłoby to nieopłacalne. Mnie to tez szokuje spineyes.gif Jak kogoś nie stać na BEZPIECZNE* auto (nie mówię, że nowe), to są autobusy, tramwaje, taksówki, samoloty, rowery, nogi...

* - nie mam na myśli 5 gwiazdek NCAP (chociaż osobiście dla mnie to warunek, ale wolna wola każdego...), ale spawany w stodole amortyzator to czerwona.gif Zagraża nie tylko kierowcy i pasażerom, ale i innym użytkownikom dróg.

Napisano

> albo seicento

Jak dzik w sosnę. +/- 10 letnie SC to ok. 2 kzł 1 albo 2

Inna sprawa, że wynik ENCAP seicento powoduje, że wsadziłbym do niego wyłącznie samobójcę.

Napisano

> Jak dzik w sosnę. +/- 10 letnie SC to ok. 2 kzł 1 albo 2

> Inna sprawa, że wynik ENCAP seicento powoduje, że wsadziłbym do niego wyłącznie samobójcę.

Czytaj do kogo byla to odpowiedz i pomysl dlaczego idea.gifwink.gif

Napisano

> Inna sprawa, że wynik ENCAP seicento powoduje, że wsadziłbym do niego wyłącznie samobójcę.

dużo osób takimi samochodami jeździ i żyje. Bezpieczniejszy jest sprawny maluch niż przerdzewiałe na wylot i wiele razy spawane BMW.

Napisano

> Inna sprawa, że wynik ENCAP seicento powoduje, że wsadziłbym do niego wyłącznie samobójcę.

podejrzewam, że statystycznie częściej giną kierowcy BMW niż SC smirk.gif

Napisano

> a czym Twoja żona jeździ ? sorry ?

> ogarnij że nie wszyscy mają na astre g z 2006 albo seicento

Ogarnij, że nie ważne jaki rocznik, nie ważne jaki model, ale nikt nie powinien jeździć złomem w którym odrywają się elementy karoserii.

Napisano

> Ale czemu miał by to robić? Mnie np. nie stać na samolot, więc nie robię prowizorki i nie składam

> szybowca z dykty...

> Skoro kogoś ewidentnie nie stać na to, aby na drodze nie zagrażać innym i sobie, to nie powinien

> się po takiej drodze poruszać. I niech się cieszy, że skończyło się tylko tak, a nie "auto z

> nieznanych przyczyn zjechało na przeciwległy pas ruchu, wprost pod nadjeżdżającą

> ciężarówkę"...

ok.gifok.gifok.gif Bardzo trafnie napisane!

Napisano

> Ogarnij, że nie ważne jaki rocznik, nie ważne jaki model, ale nikt nie powinien jeździć złomem w

> którym odrywają się elementy karoserii.

OK, to co zrobić np. z kilkumiesięcznym autem, w którym element karoserii się jednak oderwał? I to podobny element - tyle, że z przodu. zlosnik.gif Podpowiem, że wymiana na nowy egzemplarz raczej w rachube nie wchodziła - w ramach naprawy gwarancyjnej ASO pospawało nadwozie, ale kto wie, jak to zostało zrobione i czy za jakiś czas problem się nie powtórzy...

Napisano

> OK, to co zrobić np. z kilkumiesięcznym autem, w którym element karoserii się jednak oderwał? I to

> podobny element - tyle, że z przodu. Podpowiem, że wymiana na nowy egzemplarz raczej w

> rachube nie wchodziła - w ramach naprawy gwarancyjnej ASO pospawało nadwozie, ale kto wie, jak

> to zostało zrobione i czy za jakiś czas problem się nie powtórzy...

chyba widzisz roznice pomiwedzy ASO + gwarancja a garazowe spawanie w struclu??

Napisano

> chyba widzisz roznice pomiwedzy ASO + gwarancja a garazowe spawanie w struclu??

ASO zadzwoniło po jakiegoś pana Ziutka z którym ma umowę, a który na to wezwanie przyjechał i pospawał - na codzień robi takie rzeczy u siebie w garażu, a na wezwanie ASO również i tam. hmm.gif Jest tu jakaś wielka różnica? niewiem.gif

Napisano

> ASO zadzwoniło po jakiegoś pana Ziutka z którym ma umowę, a który na to wezwanie przyjechał i

> pospawał - na codzień robi takie rzeczy u siebie w garażu, a na wezwanie ASO również i tam.

> Jest tu jakaś wielka różnica?

Ja bym się nie zgodził na taką naprawę. Czy jak by Ci w ASO nasikali na fotele to byś powiedział że to ASO i tak ma być?

Można w aucie wymienić każdą część tylko trzeba to zrobić zgodnie z zasadami, a nie tylko pospawać gdzie popękało.

Napisano

> Ja bym się nie zgodził na taką naprawę.

Inna naprawa nie wchodziła w rachubę raczej - porozłaziły się fabryczne zgrzewy i to zostało zespawane przez garażowego pana Ziutka, bo to ASO nie ma na etacie nikogo, który byłby w stanie coś takiego zrobić, mają umowy z całą masą garażowych firemek z okolicy i tyle.

> Można w aucie wymienić każdą część tylko trzeba to zrobić zgodnie z zasadami

Gwarant twierdzi, że wszystko zrobiono zgodnie z zasadami - wyrwany amortyzator wjechał do komory silnika, wygiął maskę i uszkodził zamek i przedni pas, ale te usterki powstały jako nastepstwo pierwszej usterki, czyli gwarancji nie podlegały (zdaniem gwaranta). Zalecono naprawę tych elementów na koszt własny, po wykłócaniu się ostatecznie na te rzeczy udzielono rabatu w wysokości całkowitych kosztów naprawy .

Napisano

> ASO zadzwoniło po jakiegoś pana Ziutka z którym ma umowę, a który na to wezwanie przyjechał i

> pospawał - na codzień robi takie rzeczy u siebie w garażu, a na wezwanie ASO również i tam.

> Jest tu jakaś wielka różnica?

gwarancja - i odpowiedzialnosc kto ponosi za ww. usługe.

w przypadku ASO ubezpieczyciel uzna mu to, w przypadku Pana Ziutka odesle na drzewo

Napisano

> gwarancja - i odpowiedzialnosc kto ponosi za ww. usługe.

> w przypadku ASO ubezpieczyciel uzna mu to, w przypadku Pana Ziutka odesle na drzewo

Zresztą żadne ASO nie jest na tyle głupie, by ryzykować druciarstwo w takim przypadku i potem za to odpowiadać (a paragrafy na to są) smirk.gif

Napisano

> Inna naprawa nie wchodziła w rachubę raczej - porozłaziły się fabryczne zgrzewy i to zostało

> zespawane przez garażowego pana Ziutka, bo to ASO nie ma na etacie nikogo, który byłby w

to juz na marginesie Ci powiem, ze zgrzewa sie min. dlatego aby nie niszczyc ocynku na blachach, a spawanie go niszczy -czy ASO zrobiło to zgodnie z prawidłami nie wiem

Napisano

> gwarancja - i odpowiedzialnosc kto ponosi za ww. usługe.

> w przypadku ASO ubezpieczyciel uzna mu to, w przypadku Pana Ziutka odesle na drzewo

No tak, tyle że to w kwestii uznania roszczeń przez ubezpieczyciela zarządcy drogi - ale tu uderzano juz w wysokie tony i podnoszono temat bezpieczeństwa po takiej naprawie: myślę, że to, czy ów pan Ziutek spawał we własnym garażu, czy w hali napraw ASO wiele tu nie wnosi w tym zakresie. hmm.gifwink.gif

Napisano

odpowiadam na ostatni post, więc "drzewko" się nie będzie zgadzać...

tak sobie czytam ten wątek i faktycznie, nie ma się co chwalić zdrutowanym amortyzatorem zamontowanym w samochodzie, ale ciekaw jestem czy którykolwiek z nas (kierowców) zdaje sobie sprawę ile takich (lub nawet gorszych drutów) jeździ po polskich drogach?

Napisano

> No tak, tyle że to w kwestii uznania roszczeń przez ubezpieczyciela zarządcy drogi - ale tu

> uderzano juz w wysokie tony i podnoszono temat bezpieczeństwa po takiej naprawie: myślę, że

> to, czy ów pan Ziutek spawał we własnym garażu, czy w hali napraw ASO wiele tu nie wnosi w tym

> zakresie.

tak i nie, jezeli Pan Ziutek notorycznie robi tego typu usługi, wie jakie spoiwo dobrac, jak przygotowac czesci itd. - pomijajac kwestie fachowosci ASO, jezeli daja mu robote nie maja reklamacji zwiazanych z nim.

jezeli robi to Heniek w garazu robi to byle trzymało sie kupy.

o kwestii gwaracji juz mowilismy

Napisano

> odpowiadam na ostatni post, więc "drzewko" się nie będzie zgadzać...

> tak sobie czytam ten wątek i faktycznie, nie ma się co chwalić zdrutowanym amortyzatorem

> zamontowanym w samochodzie, ale ciekaw jestem czy którykolwiek z nas (kierowców) zdaje sobie

> sprawę ile takich (lub nawet gorszych drutów) jeździ po polskich drogach?

po co polskie drogi, wejdz na pare kacików technicznych AK, ogrom patentów i "poprawy producentów" powala...

Napisano

> OK, to co zrobić np. z kilkumiesięcznym autem, w którym element karoserii się jednak oderwał? I to

> podobny element - tyle, że z przodu. Podpowiem, że wymiana na nowy egzemplarz raczej w

> rachube nie wchodziła - w ramach naprawy gwarancyjnej ASO pospawało nadwozie, ale kto wie, jak

> to zostało zrobione i czy za jakiś czas problem się nie powtórzy...

Żadna praca czy to ASO czy prywatnych warsztatów nie powinna być druciarnią, na wszystko są odpowiednie normy i technologie wykonania. Wahacz czy amorek nie urywają się ot tak bo mulda była, do tego potrzeba odpowiednich warunków. Jeśli dojdzie do tego, potrzebna jest właściwa naprawa, a nie obsmarkanie migomatem i zaklejenie bitexem.

Napisano

> porozłaziły się fabryczne zgrzewy i wyrwany amortyzator wjechał do komory

> silnika, wygiął maskę i uszkodził zamek i przedni pas, ale te usterki powstały jako nastepstwo

> pierwszej usterki, czyli gwarancji nie podlegały (zdaniem gwaranta). Zalecono naprawę tych

> elementów na koszt własny

dość osobliwe podejście gwaranta... hmm.gif możesz napisać, jaka to marka?

Napisano

> Ale czemu miał by to robić? Mnie np. nie stać na samolot, więc nie robię prowizorki i nie składam

> szybowca z dykty...

> Skoro kogoś ewidentnie nie stać na to, aby na drodze nie zagrażać innym i sobie, to nie powinien

> się po takiej drodze poruszać. I niech się cieszy, że skończyło się tylko tak, a nie "auto z

> nieznanych przyczyn zjechało na przeciwległy pas ruchu, wprost pod nadjeżdżającą

> ciężarówkę"...

Filozofię masz prawidłową, jak najbardziej się zgadzam.

Ale to jest niestety teoria.

Praktyka wygląda tak, ze jeśli kogoś nie stać, bo cierpi na chroniczny brak kasy (np. pracując za 1300zł) , a do pracy musi jakoś dotrzeć, by w ogóle żyć za coś, to co polecasz?

Wcale nie komplikując bardziej - ten ktoś mieszka na wsi, totalne zadupie, wiatr zawraca, na noc asfalt zwijają, MPK brak, busów brak.

Do miasta, do pracy 15km. Co polecasz, rower, rolki?

To jest niestety Polska rzeczywistość, również tego nie toleruję ale

w jakiś sposób jestem w stanie zrozumieć.

Nikt normalny mając pieniądze nie spawałby tego samemu, tylko zrobił zgodnie z technologią, najlepiej w ASO.

Napisano

> Filozofię masz prawidłową, jak najbardziej się zgadzam.

> Ale to jest niestety teoria.

> Praktyka wygląda tak, ze jeśli kogoś nie stać, bo cierpi na chroniczny brak kasy (np. pracując za

> 1300zł) , a do pracy musi jakoś dotrzeć, by w ogóle żyć za coś, to co polecasz?

> Wcale nie komplikując bardziej - ten ktoś mieszka na wsi, totalne zadupie, wiatr zawraca, na noc

> asfalt zwijają, MPK brak, busów brak.

> Do miasta, do pracy 15km. Co polecasz, rower, rolki?

> To jest niestety Polska rzeczywistość, również tego nie toleruję ale

> w jakiś sposób jestem w stanie zrozumieć.

> Nikt normalny mając pieniądze nie spawałby tego samemu, tylko zrobił zgodnie z technologią,

> najlepiej w ASO.

A co jest takiego złego w rowerze? Albo skuterze?

Nadmienię tylko, że autor posta mieszka w terenie silnie zurbanizowanym...

Napisano

Jaki diagnosta dopuscił ci takie auto po wcześniejszej "naprawie" do ruchu w ogóle? icon_eek.gif

Napisano

> Jaki diagnosta dopuscił ci takie auto po wcześniejszej "naprawie" do ruchu w ogóle?

W PL nie musi nawet auta na oczy widzieć, aby dopuścić... niestety...

Ja w DK byłem parę dni temu na przeglądzie. Auto dopuszczone do ruchu, ale WARUNKOWO: po usunięciu usterki.

Usterka: źle wyregulowana wysokość świateł mijania... zlosnik.gif

Napisano

> W PL nie musi nawet auta na oczy widzieć, aby dopuścić... niestety...

I to powinno się zmienić. Drogi mamy jakie mamy i wiekszego wpływu na ich stan nie ma.Co do stanu technicznego pojazdów to własciciel danego pojazdu za to odpowiada,a coroczne badanie stanu technicznego na SKP tylko to weryfikuje( nie dotyczny nówek sztuk bo one mają dopiero po 3 latach pierwsze badanie) i takie "rodzynki" jak ten z pierwszego postu diagnosta powinien z automatu na drzewo wysyłać.Bo póxniej jest jak ktoś napisał że "pojazd z nieznanych przyczyn zmienił pas ruchu i było bum" sick.gif Ja rozumiem że nie każdego stać na nówke sztuke, ale jeździć pojazdem po takiej "naprawie" to lekkie przegięcie i brak wyobraźni...auta naprawde nie kosztuja jak kiedyś worków złota i sensowniejszym byłoby poszukanie innego auta.

Napisano

> Jaki diagnosta dopuscił ci takie auto po wcześniejszej "naprawie" do ruchu w ogóle?

a Tobie kiedykolwiek diagnosta oglądał mocowanie amora w bagażniku? kiedy jest to to osłonięte dywanami, plastikami, osłonami... niewiem.gif

Napisano

> Filozofię masz prawidłową, jak najbardziej się zgadzam.

> Ale to jest niestety teoria.

> Praktyka wygląda tak, ze jeśli kogoś nie stać, bo cierpi na chroniczny brak kasy (np. pracując za

> 1300zł) , a do pracy musi jakoś dotrzeć, by w ogóle żyć za coś, to co polecasz?

> Wcale nie komplikując bardziej - ten ktoś mieszka na wsi, totalne zadupie, wiatr zawraca, na noc

> asfalt zwijają, MPK brak, busów brak.

> Do miasta, do pracy 15km. Co polecasz, rower, rolki?

> To jest niestety Polska rzeczywistość, również tego nie toleruję ale

> w jakiś sposób jestem w stanie zrozumieć.

> Nikt normalny mając pieniądze nie spawałby tego samemu, tylko zrobił zgodnie z technologią,

> najlepiej w ASO.

Oczywiście, w życiu spotykamy różne sytuacje, nie mniej jednak są sprawy których nie można tłumaczyć biedą itp. Co powiesz jeśli taki biedny i utyrany człowiek jadąc swoim poskładanym na ,,kropelce'' samochodem spowoduje wypadek w którym ucierpisz Ty lub Twoja rodzina? Też będziesz pełen współczucia i wyrozumiałości ?? Wątpię ! Według mnie są na tym świecie rzeczy których nie powinno się robić bez względu na okoliczności, i utrzymywanie właściwego stanu technicznego pojazdu jest jedną z nich.

Powiesz, że idealizuję, cóż może i tak, ale mam na tyle wyobraźni by uzmysłowić sobie ile osób ginie każdego roku na świecie w wypadkach komunikacyjnych - nie chcę być jedną z nich bo ktoś pracuje za 1300 zł mieszka na wsi, nie ma autobusu, pociągu, przewozu i na naprawę podstawowych elementów pojazdu.

Napisano

> dość osobliwe podejście gwaranta... możesz napisać, jaka to marka?

Mercedes-Benz - już kiedyś opisywałem to na Motokąciku.

Napisano

> a Tobie kiedykolwiek diagnosta oglądał mocowanie amora w bagażniku? kiedy jest to to osłonięte

> dywanami, plastikami, osłonami...

Do bagażnika fakt nie zaglądał nigdy

Napisano

> 1300zł) , a do pracy musi jakoś dotrzeć, by w ogóle żyć za coś, to co polecasz?

> Wcale nie komplikując bardziej - ten ktoś mieszka na wsi, totalne zadupie, wiatr zawraca, na noc

> asfalt zwijają, MPK brak, busów brak.

> Do miasta, do pracy 15km. Co polecasz, rower, rolki?

Polecam rower.

Mój dziadek wiele lat z zapadłej wsi jeździł rowerem przez las po polnej drodze (bez asfaltu) 10 km na dworzec PKP a potem pociągiem na kopalnię 50km.

Ja sam raz-dwa razy w tygodniu jeżdżę rowerem 10km do roboty żeby kondycję utrzymać

- a kumpel z roboty coddziennie zasuwa 15 km, nawet w deszcz i całą zimę - tylko jak były mrozy -30 to odpuszczał i brał swoje Volvo

.... trochę chęci i da się.

Napisano

> To jest niestety Polska rzeczywistość, również tego nie toleruję ale

> w jakiś sposób jestem w stanie zrozumieć.

Wszystko prawda - tylko nie tłumaczmy biedą zapędów samobójczych czy też ryzykowania życiem rodziny. Są pewne granice poza które nie należy wychodzić. Jeżeli amortyzator się urwał po wjechaniu w dziurę, to znaczy, że albo był pospawany byle jak (ewentualnie tak, jak potrafił to zrobić spawający), ewentualnie nie było się do czego przyspawać. Rozwiązanie jest bardzo proste - każdy człowiek ma znajomych, każdy znajomy ma kolejnych znajomych. W kilku krokach można dojść do kogoś, kto potrafi spawać i potrafi określić, czy jest się do czego dospawać. To, że auto się po x-latach rozleci, bo spalony ocynk itp. - to prawda, ale co z tego? Jeżeli jest to samochód w takim stanie, że wypadają z niego amortyzatory - i tak dłużej, niż 2-3 lata nie pojeździ, więc poprawne spawanie + możliwie najlepsze zabezpieczenie antykorozyjne + świadomość faktu tymczasowości naprawy (czytaj - częsta kontrola stanu kielicha i reagowanie na nieprawidłowości) pozwala takie auto eksploatować bezpiecznie. Natomiast wysyłanie rodziny samochodem eksploatowanym na zasadzie - jeździ aż się urwie to kompletna głupota, oznaka bezmyślności i gównojadztwa.

Napisano

> Wszystko prawda - tylko nie tłumaczmy biedą zapędów samobójczych czy też ryzykowania życiem

> rodziny. Są pewne granice poza które nie należy wychodzić. Jeżeli amortyzator się urwał po

> wjechaniu w dziurę, to znaczy, że albo był pospawany byle jak (ewentualnie tak, jak potrafił

> to zrobić spawający), ewentualnie nie było się do czego przyspawać. Rozwiązanie jest bardzo

> proste - każdy człowiek ma znajomych, każdy znajomy ma kolejnych znajomych. W kilku krokach

> można dojść do kogoś, kto potrafi spawać i potrafi określić, czy jest się do czego dospawać.

> To, że auto się po x-latach rozleci, bo spalony ocynk itp. - to prawda, ale co z tego? Jeżeli

> jest to samochód w takim stanie, że wypadają z niego amortyzatory - i tak dłużej, niż 2-3 lata

> nie pojeździ, więc poprawne spawanie + możliwie najlepsze zabezpieczenie antykorozyjne +

> świadomość faktu tymczasowości naprawy (czytaj - częsta kontrola stanu kielicha i reagowanie

> na nieprawidłowości) pozwala takie auto eksploatować bezpiecznie. Natomiast wysyłanie rodziny

> samochodem eksploatowanym na zasadzie - jeździ aż się urwie to kompletna głupota, oznaka

> bezmyślności i gównojadztwa.

Urwał się amor a nie kielich który spawał!!!! Czytać nie umiecie a się wymądrzacie. Chyba że się myle i nie wiecie co to kielich amortyztora....

Napisano

> Urwał się amor a nie kielich który spawał!!!! Czytać nie umiecie a się wymądrzacie. Chyba że się

> myle i nie wiecie co to kielich amortyztora....

"amor był kiedyś wyrwany z kielicha"

"urwało amor"

który był spawany....

Chyba ty nie umiesz czytać wink.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.