Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

2.0HDI 177KM zatarty silnik

Featured Replies

Napisano
1 minutę temu, AkuQ napisał:

Teoria dobra. Tylko timing słaby. Po takim czasie, wykazać zasadność roszczenia, oraz co kto wlał do silnika przez ten czas i że usterka była przed tym czasem będzie niezłą ekwilibrystyką. Powodzenia ok Nie zniechęcam, bo różni ludzie w różny sposób uczą się rozumu, na zasadzie rozum przychodzi z wiekiem, a czasami wiek przychodzi sam. phi

Ten "czas" to zaledwie 5kkm z tego co zrozumiałem. Zużycie elementów, które mogły spowodować zatarcie będzie dość łatwe do zauważenia (elementy rozrządu, cylindrów czy wału korbowego). Co jest wlane do silnika też będzie stosunkowo łatwo sprawdzić.

No i rozróżnijmy zużycie od usterki. Usterka wystąpiła po 5kkm od zakupu ale jeśli była spowodowana zużyciem kluczowych elementów silnika to owo zużycie elementów będących jej przyczyną mogło (a nawet musiało) być obecne już w chwili sprzedaży i będzie to możliwe do stwierdzenia bez większego wysiłku. Oczywiście JEŻELI przyczyna jest tak prozaiczna. Tak czy siak rzeczoznawcy są w stanie zweryfikować czy usterka powstawała na dystansie 5kkm czy dłuższym. 5kkm to przecież bardzo mało.

Napisano
6 minut temu, AkuQ napisał:

Nie zniechęcam, bo różni ludzie w różny sposób uczą się rozumu, na zasadzie rozum przychodzi z wiekiem, a czasami wiek przychodzi sam. phi

Gorzej jak się naczyta "ekspertów", wyda kupę kasy a tej kasy nie ma. Smutne ale niestety często prawdziwe.

Napisano
1 minutę temu, marcindzieg napisał:

Spotykam się od jakiegoś czasu z panią sędzią z sądu okręgowego. Bardzo ją bawią Twoje teorie i stwierdziła że zdecydowanie minąłeś się z powołaniem )

Kłamiesz, prawdziwi prawnicy nigdy nie komentują internetowych rewelacji.

hehe

1 minutę temu, marcindzieg napisał:

Poczytaj wyżej @AkuQ . Takie rzeczy to zaraz po zakupie. Nic nie udowodnisz po pół roku.

Nie po pół roku tylko po 5kkm. Zużycie maszyn mierzy się kilometrami/motogodzinami, nie miesiącami. I owszem, całkiem spory wachlarz przyczyn zatarcia silnika powstaje na dystansie o wiele dłuższym niż 5kkm, co jest stosunkowo łatwe do zaobserwowania.

Napisano
2 minuty temu, marcindzieg napisał:

Gorzej jak się naczyta "ekspertów", wyda kupę kasy a tej kasy nie ma. Smutne ale niestety często prawdziwe.

Zupełnie poza toczącą się tu akademicką dyskusją dla naprawy o wartości zaledwie kilku tysięcy nie ma sensu się szarpać bo koszty postępowania będą wyższe niż koszty remontu.

Chyba że uda się doprowadzić do ugody, co wcale nie jest takie niemożliwe.

Edytowane przez Ryb

Napisano
4 minuty temu, Ryb napisał:

Zupełnie poza toczącą się tu akademicką dyskusją dla naprawy o wartości zaledwie kilku tysięcy nie ma sensu się szarpać bo koszty postępowania będą wyższe niż koszty remontu.

Chyba że uda się doprowadzić do ugody, co wcale nie jest takie niemożliwe.

Kolega się właśnie sądzi o auto, za ktore zapłacił 42 kzł. I gdyby nie to, że jest w stanie udowodnić kręcenie licznika to poza kosztami nic by nie wskórał. Po miesiącu i znacznie mniejszym przebiegu. To tak z bieżącej praktyki.

Nawet nowy silnik jesteś w stanie zajechać przez 5kkm.

Napisano
6 minut temu, Ryb napisał:

Ten "czas" to zaledwie 5kkm z tego co zrozumiałem. Zużycie elementów, które mogły spowodować zatarcie będzie dość łatwe do zauważenia (elementy rozrządu, cylindrów czy wału korbowego). Co jest wlane do silnika też będzie stosunkowo łatwo sprawdzić.

No i rozróżnijmy zużycie od usterki. Usterka wystąpiła po 5kkm od zakupu ale jeśli była spowodowana zużyciem kluczowych elementów silnika to owo zużycie elementów będących jej przyczyną mogło (a nawet musiało) być obecne już w chwili sprzedaży i będzie to możliwe do stwierdzenia bez większego wysiłku. Oczywiście JEŻELI przyczyna jest tak prozaiczna. Tak czy siak rzeczoznawcy są w stanie zweryfikować czy usterka powstawała na dystansie 5kkm czy dłuższym. 5kkm to przecież bardzo mało.

I tak i nie. Wymiany rozrządów etc-żaden sprzedawca tego nie gwarantuje (chyba, że umówili się inaczej, że ma dokumenty na wymianę etc), bo nie musisz tego robić w swojej własności i nikt Ci tego nie może zabronić, a przenosząc własność czegoś używanego przenosi się ona z całą historią przed-dlatego możesz sobie sprawdzać do woli pojazd przed, po 4 mcach jest lekko poniewczasie. Po 5 tys km usterka mogła nastąpić z 5 tys powodów. Cokolwiek do silnika mógł wlać sprzedający, jego poprzednicy lub kupujący-wystarczy, że (tak jak wielu) zastosował niewłaściwą/niewłaściwie jakąś płukankę do silnika, zły olej i nieszczęście gotowe, znalezienie rzeczoznawcy, materiało znawcy, który rozbierze ten silnik i stwierdzi poszczególne procesy, oraz potem przepchanie tego w sądzie (powód musi udowodnić), z sądowymi biegłymi będzie nie lada gratką, dlatego napisałem, że nie bronię, wręcz chętnie poczytam kolejne tomy epopei. ok Możesz jak dla mnie również startować na adwokata tego poszkodowanego ;)

Napisano
13 minut temu, Ryb napisał:

Nie po pół roku tylko po 5kkm. Zużycie maszyn mierzy się kilometrami/motogodzinami, nie miesiącami.

Szkopuł właśnie w tym, że to 5 000 powodów do odwalenia powództwa.

Napisano
4 minuty temu, marcindzieg napisał:

Kolega się właśnie sądzi o auto, za ktore zapłacił 42 kzł. I gdyby nie to, że jest w stanie udowodnić kręcenie licznika to poza kosztami nic by nie wskórał. Po miesiącu i znacznie mniejszym przebiegu. To tak z bieżącej praktyki.

ok

4 minuty temu, marcindzieg napisał:

Nawet nowy silnik jesteś w stanie zajechać przez 5kkm.

Nie twierdzę, że nie jestem w stanie nowego zajechać ale jednocześnie wiele przyczyn zajechania silnika można dość łatwo zweryfikować czy powstały niedawno czy dawno i czy to jest np. nowy silnik z urwanym paskiem rozrządu czy pasek, który rozpadł się ze starości. Oczywiście nie wiemy jaka przyczyna była w przykładzie z wątku więc to tylko teoretyczna dyskusja.

Napisano
5 minut temu, AkuQ napisał:

I tak i nie. Wymiany rozrządów etc-żaden sprzedawca tego nie gwarantuje (chyba, że umówili się inaczej, że ma dokumenty na wymianę etc), bo nie musisz tego robić w swojej własności i nikt Ci tego nie może zabronić, a przenosząc własność czegoś używanego przenosi się ona z całą historią przed-dlatego możesz sobie sprawdzać do woli pojazd przed, po 4 mcach jest lekko poniewczasie. Po 5 tys km usterka mogła nastąpić z 5 tys powodów.

Tak i nie, bo jeśli sprzedawca twierdził, że auto było serwisowane a nie jest to masz podstawę roszczenia jak ta lala. Oczywiście rozmawiamy teoretycznie, bo nie wiemy jak jest tutaj. Ja nie twierdzę, że zawsze się da porównać stan silnika z twierdzeniami sprzedawcy tylko neguję Twoje twierdzenie, że po kilku miesiącach i kilku kkm już się w ogóle nie da.

5 minut temu, AkuQ napisał:

Cokolwiek do silnika mógł wlać sprzedający, jego poprzednicy lub kupujący-wystarczy, że (tak jak wielu) zastosował niewłaściwą/niewłaściwie jakąś płukankę do silnika, zły olej i nieszczęście gotowe, znalezienie rzeczoznawcy, materiało znawcy, który rozbierze ten silnik i stwierdzi poszczególne procesy, oraz potem przepchanie tego w sądzie (powód musi udowodnić), z sądowymi biegłymi będzie nie lada gratką, dlatego napisałem, że nie bronię, wręcz chętnie poczytam kolejne tomy epopei. ok

Tak, można badać płukankę jak sugerujesz a można podnieść maskę i w sekundę zobaczyć pasek rozrządu w strzępach a plastikowe rolki prowadzące przetarte na wylot. Celowo wymyślasz trudne do weryfikacji przyczyny żeby pasowało do teorii, a tymczasem przyczyna równie dobrze może być prozaiczna i widoczna gołym okiem. Dlatego ja nie byłbym taki kategoryczny, rzeczoznawca lub chociaż ogarnięty mechanik może za niewielkie pieniądze stwierdzić czy warto się pakować w batalię ze sprzedającym.

5 minut temu, AkuQ napisał:

Możesz jak dla mnie również startować na adwokata tego poszkodowanego ;)

A to dopiero po pierwszych oględzinach rzeczoznawcy.

ok

Edytowane przez Ryb

Napisano
9 minut temu, AkuQ napisał:

Szkopuł właśnie w tym, że to 5 000 powodów do odwalenia powództwa.

No. Ale jednocześnie powodowi wystarczy zaledwie jeden do jego utrzymania.

skromny

Napisano
7 minut temu, Ryb napisał:

Nie twierdzę, że nie jestem w stanie nowego zajechać ale jednocześnie wiele przyczyn zajechania silnika można dość łatwo zweryfikować czy powstały niedawno czy dawno i czy to jest np. nowy silnik z urwanym paskiem rozrządu czy pasek, który rozpadł się ze starości. Oczywiście nie wiemy jaka przyczyna była w przykładzie z wątku więc to tylko teoretyczna dyskusja.

Też nie do końca. Nikt nie będzie oddawał silnika do labolatorium NASA.

A teraz teoretycznie co trzeba zrobić. Znaleźć rzeczoznawcę sądowego. Dobrego. Jest ich niewielu. Koszt i czas.

Wyciągnąć i rozebrać silnik. Koszt i czas.

Labolatorium - koszt.

Składanie z powrotem żeby działał. Często zwyczajnie bez dodatkowych nakładów finansowych niemożliwe.

Samochód najczęściej po tym wszystkim jest złomem.

Dlatego nikt tego nie robi.

Można próbować zaraz po zakupie bo prawdopodobieństwo że ugrasz coś jest dużo większe. Choć dalej nie 100 %.

A rady że po pół roku coś ugra można sobie w buty wsadzić.

Napisano
3 minuty temu, Ryb napisał:

Tak i nie, bo jeśli sprzedawca twierdził, że auto było serwisowane a nie jest to masz podstawę roszczenia jak ta lala. Oczywiście rozmawiamy teoretycznie, bo nie wiemy jak jest tutaj. Ja nie twierdzę, że zawsze się da porównać stan silnika z twierdzeniami sprzedawcy tylko neguję Twoje twierdzenie, że po kilku miesiącach i kilku kkm już się w ogóle nie da.

Fakt serwisowania jest ujęty w bazie firmy serwisującej lub nie, wtedy może być dowodem lub nie.

6 minut temu, Ryb napisał:

Tak, można badać płukankę jak sugerujesz a można podnieść maskę i w sekundę zobaczyć pasek rozrządu w strzępach a plastikowe rolki prowadzące przetarte na wylot. Celowo wymyślasz trudne do weryfikacji przyczyny żeby pasowało do teorii, a tymczasem przyczyna równie dobrze może być prozaiczna i widoczna gołym okiem. Dlatego ja nie byłbym taki kategoryczny, rzeczoznawca lub chociaż ogarnięty mechanik może za niewielkie pieniądze stwierdzić czy warto się pakować w batalię ze sprzedającym.

W przeciwieństwie do Ciebie ja nic nie wymyślam. Przykład z paskiem też nie jest łatwy-mógł być wymieniony i rozpaść się z wady materiałowej producenta, a nie sprzedawcy. Kupiony gdzie? Wymieniony gdzie? Wiesz ile jest przypadków uwalonych rozrządów bo nowa pompa wody stanęła, a ile z tego do udowodnienia w sądzie, że to wina pompy, a nie mechanika i innych czynników? Dobrze, że dodajesz, że to pitu pitu czysto akademickie...

9 minut temu, Ryb napisał:

A to dopiero po pierwszych oględzinach rzeczoznawcy.

ok

Nie ograniczaj się.

8 minut temu, Ryb napisał:

No. Ale jednocześnie powodowi wystarczy zaledwie jeden do jego utrzymania.

skromny

Już pisałem, chętnie o tym jedynym, wymarzonym i wyśnionym poczytam. Tylko za ile, za 3-4-5 lat? Wtedy ten silnik w tym aucie będzie najmniejszym zmartwieniem, więc idąc Twoją ścieżką rozumowania-warto z tym iść do sądu, by przekonać się, że problem, który miał klient przed pójściem, wcale nie był taki duży jak po batalii hehe
Ja już daję spokój, bo mam pełną świadomość z kim wszedłem w dysputę, zatem może ktoś inny jeszcze się podejmie pogadanki z Tobą. cfaniak2

Napisano
Teraz, marcindzieg napisał:

Też nie do końca. Nikt nie będzie oddawał silnika do labolatorium NASA.

A teraz teoretycznie co trzeba zrobić. Znaleźć rzeczoznawcę sądowego. Dobrego. Jest ich niewielu. Koszt i czas.

Wyciągnąć i rozebrać silnik. Koszt i czas.

Labolatorium - koszt.

Składanie z powrotem żeby działał. Często zwyczajnie bez dodatkowych nakładów finansowych niemożliwe.

Samochód najczęściej po tym wszystkim jest złomem.

Dlatego nikt tego nie robi.

Można próbować zaraz po zakupie bo prawdopodobieństwo że ugrasz coś jest dużo większe. Choć dalej nie 100 %.

A rady że po pół roku coś ugra można sobie w buty wsadzić.

Nie. Tym się różni teoria od praktyki, że znajdujesz zwykłego rzeczoznawcę (lub nawet ogarniętego mechanika) i prawnika. Niepotrzebny sądowy bo w razie gdyby sprawa trafiła na wokandę to sąd i tak będzie chciał swojego. Ów tańszy rzeczoznawca dokonuje niezbyt głębokich oględzin samochodu za 200-500zł, a w tym czasie prawnik dokładnie czyta ogłoszenie, umowę, dostarczone z autem dokumenty i inne dostępne materiały szukając dziury w całym. Po takiej akcji wiesz już czy warto w ogóle dalej ze sprzedającym korespondować czy nie i jak się to będzie miało w stosunku do kosztu naprawy auta bez tej całej zabawy. Jeśli znajdą coś sensownego to zaczynasz korespondencję ze sprzedawcą, licząc że zakończy się ona ugodą.

Plan B: zlecasz naprawę razem z filmowaniem demontażu. W chwili gdy mechanik trafi na coś ewidentnego zatrzymujecie proces i wtedy wkracza rzeczoznawca z prawnikiem. Jeśli nie trafi - dużo więcej Cię to nie kosztuje, filmowanie demontażu to grosze jakieś przecież lub można mieć za darmo.

Napisano
12 minut temu, AkuQ napisał:

Fakt serwisowania jest ujęty w bazie firmy serwisującej lub nie, wtedy może być dowodem lub nie.

Znaczenie ma tylko to, czy zgromadzony materiał dowodowy się pokrywa z twierdzeniami sprzedawcy.

12 minut temu, AkuQ napisał:

W przeciwieństwie do Ciebie ja nic nie wymyślam. Przykład z paskiem też nie jest łatwy-mógł być wymieniony i rozpaść się z wady materiałowej producenta, a nie sprzedawcy.

Aha. I nie odróżnisz zerwanego nowego paska z powodu wady materiałowej od zajechanego, niewymienianego od lat rozrządu z wytartymi rolkami? Ciekawe.

12 minut temu, AkuQ napisał:

Kupiony gdzie? Wymieniony gdzie? Wiesz ile jest przypadków uwalonych rozrządów bo nowa pompa wody stanęła, a ile z tego do udowodnienia w sądzie, że to wina pompy, a nie mechanika i innych czynników? Dobrze, że dodajesz, że to pitu pitu czysto akademickie...

No i widzisz, tu zaczynam rozumieć dlaczego nie rozumiesz. Bo nie ma znaczenia kto i gdzie go wcześniej serwisował i jakie tam dobre czy wadliwe części wsadził. A nawet lepiej, bo wtedy wiadomo na pewno, że wada (serwisowania lub samej części) istniała W MOMENCIE SPRZEDAŻY. A z punktu widzenia rękojmi tylko to jest istotne, absolutnie nie mają żadnego znaczenia przyczyny.

ok

12 minut temu, AkuQ napisał:

Nie ograniczaj się.

12 minut temu, AkuQ napisał:

Już pisałem, chętnie o tym jedynym, wymarzonym i wyśnionym poczytam. Tylko za ile, za 3-4-5 lat? Wtedy ten silnik w tym aucie będzie najmniejszym zmartwieniem, więc idąc Twoją ścieżką rozumowania-warto z tym iść do sądu, by przekonać się, że problem, który miał klient przed pójściem, wcale nie był taki duży jak po batalii hehe
Ja już daję spokój, bo mam pełną świadomość z kim wszedłem w dysputę, zatem może ktoś inny jeszcze się podejmie pogadanki z Tobą. cfaniak2

Bardzo dobrze, daj spokój. Nie ma sensu rozmowa z kimś, kto w obliczu braku wiedzy oraz argumentów staje się chamski. Cała przyjemność* po mojej stronie.

* Przyjemność braku konieczności obcowania z kimś takim na żywo oczywiście.

ok

Napisano
2 minuty temu, Ryb napisał:

Niepotrzebny sądowy bo w razie gdyby sprawa trafiła na wokandę to sąd i tak będzie chciał swojego

Jak byłem w Sądzie w sprawie butów to prawnik sklepu powiedział że rzeczoznawca coś tam. Sędzia się zapytał kto? I na tym skończyła się dyskusja o rzeczoznawcach. Tym się różni teoria od praktyki. Ale wiesz co - @AkuQ ma racje. Poczekamy jak pokażesz że Twoje teorie w praktyce działają. Miłej reszty dnia )

Napisano
9 minut temu, marcindzieg napisał:

Jak byłem w Sądzie w sprawie butów to prawnik sklepu powiedział że rzeczoznawca coś tam. Sędzia się zapytał kto? I na tym skończyła się dyskusja o rzeczoznawcach.

No ale porównujesz buty do auta? Były ze złota chociaż?

rotfl2

BTW, jeśli sąd nie akceptuje dowodu z opinii Twojego rzeczoznawcy to powinien powołać sądowego. Ale oczywistym jest, że w sprawach o pietruszkę się będzie śmiał. W sprawie o silnik wart kilka tysięcy być może też. Ale spróbujmy zrozumieć, że to samo prawo działa dokładnie tak samo jeśli kupisz wadliwe, używane LaFerrari. Napisano je na wszystkie możliwe przypadki, nie tylko na te nieopłacalne.

ok

9 minut temu, marcindzieg napisał:

Tym się różni teoria od praktyki. Ale wiesz co - @AkuQ ma racje. Poczekamy jak pokażesz że Twoje teorie w praktyce działają. Miłej reszty dnia )

Ja rozumiem, że tu się nie czyta tylko odpowiada ale bardzo proszę o skupienie, bo wygląda to na epidemię jakąś. Ja tu się odnoszę wyłącznie do tego jaki jest STAN PRAWNY a nie stan faktyczny (bo tak samo jak ja go nie znacie i stąd snucie różnych fantasmagorii), a następnie napisałem JAK SPRAWDZIĆ CZY WARTO ze ścieżki prawnej korzystać w przypadku gdy jest ona w ogóle dostępna. Jednocześnie kilkukrotnie tu wspomniałem, że IMO dla kilku tysięcy nie ma sensu - i to jest praktyka właśnie. Co nadal nie znaczy, że nie ma prawnej możliwości, hamulcem jest tu tylko brak opłacalności ze względu na niską wartość przedmiotu sporu. Spróbujmy te rzeczy oddzielić a być może uda się nam dyskutować z większym wzajemnym zrozumieniem.

Napisano
20 godzin temu, ppmarian napisał:

Toyota co 15kkm wymaga wymiany oleju. Stellantis co 30kkm


Wysłane za pomocą Tapatalk

To chyba zależy od modelu, bo mam Proace City i serwis jest co 40kkm hehe dopiero po 3 latach chyba raz w roku żeby przedłużyć gwarancję

Napisano

Kupiłem samochód, którym nie dojechałem od sprzedającego do domu, bo zeżarł cały olej. Silnik okazał się do wymiany. Sprzedający kazał mi spadać, więc sprawa trafiła do sądu, gdzie sąd mimo 3 opinii rzeczoznawców pod drodze korzystnych dla mnie (jakby fakt że nie dojechałem do domu od sprzedającego nie wystarczał), że w sumie w tych autach tak bywa i mam spadać. To było 3.5 roku temu, sprawa w apelacji, dalej nie wiadomo czy coś z tego będzie.

Więc z tym sądzeniem i myśleniem że dojdziesz jakichś swoich spraw, nawet w czymś oczywistym to nie tak prędko - ludzie jak nie mają do czynienia z organami tego kraju do czynienia zapominają że żyjemy w państwie z kartonu...

Napisano
5 minut temu, Vadero napisał:

Kupiłem samochód, którym nie dojechałem od sprzedającego do domu, bo zeżarł cały olej. Silnik okazał się do wymiany. Sprzedający kazał mi spadać, więc sprawa trafiła do sądu, gdzie sąd mimo 3 opinii rzeczoznawców pod drodze korzystnych dla mnie (jakby fakt że nie dojechałem do domu od sprzedającego nie wystarczał), że w sumie w tych autach tak bywa i mam spadać. To było 3.5 roku temu, sprawa w apelacji, dalej nie wiadomo czy coś z tego będzie.

Więc z tym sądzeniem i myśleniem że dojdziesz jakichś swoich spraw, nawet w czymś oczywistym to nie tak prędko - ludzie jak nie mają do czynienia z organami tego kraju do czynienia zapominają że żyjemy w państwie z kartonu...

Troche obok tematu, awczoraj na YT trafilem na film, gdzie gosc w nowym Q5 2.0 tdi, przez pierwsze 20kkmu dolal 8l oleju facepalm

ASO oczywiscie nie widzi problemu zlosnik

Napisano

Generalnie audi w awaryjnosci przejęła pałeczkę po Alfie.

Co chwilę gdzieś czytam audi królowa lawet.

Napisano
26 minut temu, Maciej__ napisał:

Troche obok tematu, awczoraj na YT trafilem na film, gdzie gosc w nowym Q5 2.0 tdi, przez pierwsze 20kkmu dolal 8l oleju facepalm

ASO oczywiscie nie widzi problemu zlosnik

A tak w ogóle to ile oleju wchodzi do Astry? Pytam bo ostatnio koleś na stacji wlał baniak 4 litry )

Napisano
W dniu 7.04.2026 o 07:52, kravitz napisał:

Kiedyś się zastanawiałem, dlaczego "na zachodzie" ludzie oddają auta w rozliczeniu, w oczywisty sposób tracąc na tym i dając zarobić jakimś pośrednikom niemałe kwoty.

Jednak to jest chyba właśnie powód. Kupujący, którzy wracają nawet po długim czasie. Jedni faktycznie z usterką która wyniknęła losowo, a inni bo coś odwalili, a Ty jako sprzedający musisz udowadniać że nie jesteś wielbłądem.

A handlarze też schodzą z ceny jak auto jest na eksport i nie mają ryzyka, ze Schultz czy inny Mustermann przyjdzie z zespsutym autem

Napisano
W dniu 6.04.2026 o 09:49, steyr napisał:

Planuje reklamować z tytułu rękojmi.

Powodzenia. Tematy typu bezwypadkowy i bezszkodowy a auto miało zdarzenia drogowe łatwiej pozytywnie załatwić. Co do spraw mechanicznych używane auto może się zepsuć w każdej chwili i z 1000 różnych powodów. To też ja jak sprzedawałem ostatnio żony auto, to w umowie było wyłączenie rękojmi. Przy świadkach poinformowałem kupującego o znanych mi usterkach i uszkodzeniach. Podpisał umowę, kasę wpłacił i oby do bramy dalej się nie znamy ...

Napisano
W dniu 6.04.2026 o 09:49, steyr napisał:

spotkał się ktoś z takim problemem?

Spotkałem się. Wystarczy kombinacja mechanika partacza i użytkownika nieogara.

U szwagra w 407 partacze naprawiali wtryskiwacze i regenerowali turbo I tak skutecznie to naprawiali, że po ich fachowej pracy z silnika ciekł gdzieś olej. Właścicielowi auta plama oleju na kostce brukowej pod domem nie zapaliła lampki ostrzegawczej na tyle mocno, żeby przed wyjazdem w trasę sprawdzić poziom oleju na bagnecie. No i po kilkudziesięciu km na autostradzie jednak okazało się, że olej w silniku czasem się przydaje.

Także silnik nie jest idiotoodporny.

Napisano
3 godziny temu, Ryb napisał:

Ten "czas" to zaledwie 5kkm z tego co zrozumiałem. Zużycie elementów, które mogły spowodować zatarcie będzie dość łatwe do zauważenia (elementy rozrządu, cylindrów czy wału korbowego). Co jest wlane do silnika też będzie stosunkowo łatwo sprawdzić.

No i rozróżnijmy zużycie od usterki. Usterka wystąpiła po 5kkm od zakupu ale jeśli była spowodowana zużyciem kluczowych elementów silnika to owo zużycie elementów będących jej przyczyną mogło (a nawet musiało) być obecne już w chwili sprzedaży i będzie to możliwe do stwierdzenia bez większego wysiłku. Oczywiście JEŻELI przyczyna jest tak prozaiczna. Tak czy siak rzeczoznawcy są w stanie zweryfikować czy usterka powstawała na dystansie 5kkm czy dłuższym. 5kkm to przecież bardzo mało.

No ok, 5kkm to mało, ale auto było używane, miało swój przebieg i jakieś naturalne zużycie przez dotychczasowy okres swojego życia.

Jeżeli kupiec przez 5 miesięcy i owe 5kkm nie zauważył usterki, to sprzedający też miał prawo tego nie zauważyć. Zużycie postępuje z czasem i przebiegiem, a rozumiem że nie mówimy o nowych autach z powiedzmy 1000kkm na blacie.

Każda usterka czy awaria kiedyś się objawia, ale nie każda daje sygnały ostrzegawcze.

Co z tego, że coś było jakimś tam stopniu zużyte w momencie sprzedaży skoro działało jak powinno?

O ile nie udowodnisz, że ktoś wcześniej rozbierał silnik i coś przy nim grzebał, to praktycznie nierealne jest by takie roszczenia zostały przez kogokolwiek uznane, choć wiem że sądy rządzą się swoimi prawami.

Edytowane przez ZUBERTO

Napisano
15 minut temu, ZUBERTO napisał:

No ok, 5kkm to mało, ale auto było używane, miało swój przebieg i jakieś naturalne zużycie przez dotychczasowy okres swojego życia.

Jeżeli kupiec przez 5 miesięcy i owe 5kkm nie zauważył usterki, to sprzedający też miał prawo tego nie zauważyć. Zużycie postępuje z czasem i przebiegiem, a rozumiem że nie mówimy o nowych autach z powiedzmy 1000kkm na blacie.

Każda usterka czy awaria kiedyś się objawia, ale nie każda daje sygnały ostrzegawcze.

Co z tego, że coś było jakimś tam stopniu zużyte w momencie sprzedaży skoro działało jak powinno?

To nie tak. Rękojmi podlegają wady a nie naturalne zużycie. Więc jeśli awaria jest skutkiem naturalnego zużycia to raczej nie uda się nic wskórać. Ale jeśli zużycie jest ponadnormatywne lub nieadekwatne do deklarowanego stanu pojazdu to wtedy można zacząć się zastanawiać czy nie uruchomić rękojmi.

15 minut temu, ZUBERTO napisał:

O ile nie udowodnisz, że ktoś wcześniej rozbierał silnik i coś przy nim grzebał, to praktycznie nierealne jest by takie roszczenia zostały przez kogokolwiek uznane, choć wiem że sądy rządzą się swoimi prawami.

Nie musi grzebać, wystarczy że uda się udowodnić, że stan auta na dzień zakupu rozmijał się z deklaracjami.

Napisano

Teraz, Ryb napisał:

To nie tak. Rękojmi podlegają wady a nie naturalne zużycie. Więc jeśli awaria jest skutkiem naturalnego zużycia to raczej nie uda się nic wskórać. Ale jeśli zużycie jest ponadnormatywne lub nieadekwatne do deklarowanego stanu pojazdu to wtedy można zacząć się zastanawiać czy nie uruchomić rękojmi.

Nie musi grzebać, wystarczy że uda się udowodnić, że stan auta na dzień zakupu rozmijał się z deklaracjami.

Jedziesz jak maniak z teorią.

Przełóż to kiedyś na życie.

Auto zbada 2 rzeczoznawców i wystawią 3 różne opinie.

Ludzie się naczytają i wariują potem z rękojmią.

Edytowane przez ZUBERTO

Napisano

3 godziny temu, Ryb napisał:

No ale porównujesz buty do auta? Były ze złota chociaż?

rotfl2

Bardzo wesołe ale zupełnie nie zrozumiałeś kontekstu. Nie ma czegoś takiego jak Twój rzeczoznawca. Ja Ci moge opinię napisać. Jest dla sądu dokładnie tyle samo warta. Przedmiot sprawy tu nie ma nic do rzeczy.

Napisano
Teraz, marcindzieg napisał:

Bardzo wesołe ale zupełnie nie zrozumiałeś kontekstu. Nie ma czegoś takiego jak Twój rzeczoznawca. Ja Ci moge opinię napisać. Jest dla sądu dokładnie tyle samo warta. Przedmiot sprawy tu nie ma nic do rzeczy.

Heloł, ja piszę "twój rzeczoznawca" dlatego, że mieszamy tu dwie różne sprawy. Jedna to sąd - i tam tylko sądowy. Ale druga to Twoja decyzja przed pójściem do sądu, kiedy to musisz mieć realną wiedzę co tam się rzeczywiście wydarzyło oraz argumentację do korespondencji z drugą stroną. Bez prywatnej opinii rzeczoznawcy (BTW, zdarza się czasem, że taką dopuszcza do oceny sąd - i to wcale nie tak rzadko) nic nie wiesz i nic nie masz żeby tamtym wysłać. A sporo takich spraw nie kończy się w sądzie więc tym bardziej potrzebujesz swojej opinii żeby zacząć negocjować z tamtym, bo może dojść do ugody. Ale bez argumentów nie dojdzie do niczego.

Napisano

@marcindzieg , @Ryb , a ten rzeczoznawca od dojazdówki w Skodzie to był czyj? hmm

Nie śledzę wnikliwie, może to nie rzeczoznawca tylko ekspert z prawem gadki w sądzie był?

Napisano
22 minuty temu, ZUBERTO napisał:

Jedziesz jak maniak z teorią.

Po pierwsze to najpierw trzeba poznać stan prawny żeby nie przejść do praktyki kompletnie bez sensu, prawda? I większość tego co tu napisałem właśnie tego dotyczy. Jeśli nie ma podstaw do uruchomienia rękojmi to nie ma po co przechodzić do kolejnego kroku. A moi rozmówcy z lubością mieszają jedno z drugim i są zdziwieni, że nic z tego nie wychodzi. Oddzielmy jedno od drugiego zamiast skakać z jednego na drugie i robić zarzut, że teoria się nie broni w praktyce oraz że praktyka nie działa bez teorii.

bzik

22 minuty temu, ZUBERTO napisał:

Przełóż to kiedyś na życie.

Jest spora szansa, że ja akurat mam lepsze przełożenie na życie niż większość z tych, z którymi tutaj dyskutuję.

skromny

22 minuty temu, ZUBERTO napisał:

Auto zbada 2 rzeczoznawców i wystawią 3 różne opinie.

Nie tak to działa i nie po to się to robi.

22 minuty temu, ZUBERTO napisał:

Ludzie się naczytają i wariują potem z rękojmią.

Ludzie nic nie wariują bo po pierwsze jeśli przeczytają ze zrozumieniem to będą wiedzieć do czego się odnoszę a po drugie bez specjalistów nic nie wskórasz więc ścieżka, którą tu narysowałem eliminuje tego typu błędy.

skromny

Napisano
1 minutę temu, ZUBERTO napisał:

@marcindzieg , @Ryb , a ten rzeczoznawca od dojazdówki w Skodzie to był czyj? hmm

Nie śledzę wnikliwie, może to nie rzeczoznawca tylko ekspert z prawem gadki w sądzie był?

Typowy argument: ktoś inny w innej sprawie i w innych okolicznościach wydał inną opinię, która odniosła inny efekt. No przecież musi być analogia!

rotfl2

Napisano
2 minuty temu, Ryb napisał:

Jest spora szansa, że ja akurat mam lepsze przełożenie na życie niż większość z tych, z którymi tutaj dyskutuję.

skromny

Pamiętam.

Lacetti.

Też miałem.

Moje poszło jako uszkodzone do Białorusina, a ty żeś ukrył wadę i musiałeś przyjąć zwrot z rękojmi. zlosnik2

Napisano

3 minuty temu, Ryb napisał:

Typowy argument: ktoś inny w innej sprawie i w innych okolicznościach wydał inną opinię, która odniosła inny efekt. No przecież musi być analogia!

rotfl2

Ty życia nie znasz.

Jak spotka sie 2 zacietrzewionych z kasą, to takich opinii powstanie tyle, że do końca życia ich wszystkich nie przeczytasz.

Napisano
9 minut temu, Ryb napisał:

Heloł, ja piszę "twój rzeczoznawca" dlatego, że mieszamy tu dwie różne sprawy. Jedna to sąd - i tam tylko sądowy. Ale druga to Twoja decyzja przed pójściem do sądu, kiedy to musisz mieć realną wiedzę co tam się rzeczywiście wydarzyło oraz argumentację do korespondencji z drugą stroną. Bez prywatnej opinii rzeczoznawcy (BTW, zdarza się czasem, że taką dopuszcza do oceny sąd - i to wcale nie tak rzadko) nic nie wiesz i nic nie masz żeby tamtym wysłać. A sporo takich spraw nie kończy się w sądzie więc tym bardziej potrzebujesz swojej opinii żeby zacząć negocjować z tamtym, bo może dojść do ugody. Ale bez argumentów nie dojdzie do niczego.

A ja piszę tylko i wyłącznie co będzie jak sprawa trafia do sądu. A to Ty wymysliłeś że można tanio. Ale tanio silnika nie rozbierzesz. Nawet jak masz swój warsztat i wiedzę to jest kupa czasu i pracy.

Napisano
Teraz, ZUBERTO napisał:

Pamiętam.

Ja piszę o prawdziwych sprawach, nie o polemice z wariatem. Chociaż biorąc pod uwagę co się tu odbywa to akurat to drugie byłoby bardziej przydatnym doświadczeniem.

hehe

Teraz, ZUBERTO napisał:

Lacetti.

Też miałem.

Moje poszło jako uszkodzone do Białorusina, a ty żeś ukrył wadę i musiałeś przyjąć zwrot z rękojmi. zlosnik2

Manipulujesz celowo, nie pierwszy zresztą raz. Napiszę więc nie pierwszy zresztą raz, że tamta sprawa nie trafiła do sądu i zakończyła się ugodą na następujących warunkach: ja nie robię zupełnie nic a druga strona wycofuje wszystkie roszczenia, udaje się w nieznanym bliżej kierunku i nie wraca nigdy więcej. Działa do dziś.

skromny

Napisano
2 minuty temu, marcindzieg napisał:

A ja piszę tylko i wyłącznie co będzie jak sprawa trafia do sądu. A to Ty wymysliłeś że można tanio. Ale tanio silnika nie rozbierzesz. Nawet jak masz swój warsztat i wiedzę to jest kupa czasu i pracy.

No i właśnie to jest ten rozdźwięk między teorią a praktyką. Teoretycy dyskutują co by było w sądzie a praktycy robią tak żeby sprawa NIE TRAFIŁA do sądu.

skromny

Napisano
4 minuty temu, ZUBERTO napisał:

Ty życia nie znasz.

Jak spotka sie 2 zacietrzewionych z kasą, to takich opinii powstanie tyle, że do końca życia ich wszystkich nie przeczytasz.

Akurat w takiej sytuacji powstanie dokładnie jedna prywatna i być może jeszcze jakaś sądowa. Ale wtedy to już nie oni decydują.

skromny

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał:

No i właśnie to jest ten rozdźwięk między teorią a praktyką. Teoretycy dyskutują co by było w sądzie a praktycy robią tak żeby sprawa NIE TRAFIŁA do sądu.

skromny

Nie. Praktycy piszą żeby się nie wygłupiać z takimi sprawami bo i tak nie mają żadnych szans powodzenia. I taniej wyjdzie naprawa. A Ty odwróciłeś właśnie kota ogonem.

Napisano
3 minuty temu, Ryb napisał:

Manipulujesz celowo, nie pierwszy zresztą raz.

Ja? oczy

No dobra, uczę się od Ciebie i z tym Lacetti to taka marna próba była. hehe

Napisano
3 godziny temu, Vadero napisał:

Kupiłem samochód, którym nie dojechałem od sprzedającego do domu, bo zeżarł cały olej. Silnik okazał się do wymiany. Sprzedający kazał mi spadać, więc sprawa trafiła do sądu, gdzie sąd mimo 3 opinii rzeczoznawców pod drodze korzystnych dla mnie (jakby fakt że nie dojechałem do domu od sprzedającego nie wystarczał), że w sumie w tych autach tak bywa i mam spadać. To było 3.5 roku temu, sprawa w apelacji, dalej nie wiadomo czy coś z tego będzie.

Więc z tym sądzeniem i myśleniem że dojdziesz jakichś swoich spraw, nawet w czymś oczywistym to nie tak prędko - ludzie jak nie mają do czynienia z organami tego kraju do czynienia zapominają że żyjemy w państwie z kartonu...

To byl vw transporter?

Godzinę temu, ZUBERTO napisał:

Jedziesz jak maniak z teorią.

Przełóż to kiedyś na życie.

Auto zbada 2 rzeczoznawców i wystawią 3 różne opinie.

Ludzie się naczytają i wariują potem z rękojmią.

Wszystko zależy od widzimisię sądu

Napisano
2 godziny temu, ZUBERTO napisał:

Ja? oczy

No dobra, uczę się od Ciebie i z tym Lacetti to taka marna próba była. hehe

W tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego jak takie działanie pochwalić.

zlosnik

Napisano
W dniu 7.04.2026 o 16:50, ppmarian napisał:

Toyota co 15kkm wymaga wymiany oleju. Stellantis co 30kkm


Wysłane za pomocą Tapatalk

Piszesz że Toyota wymaga co 15kkm ale masz na myśli Proace?

Napisano
18 godzin temu, Ryb napisał:

To nie tak. Rękojmi podlegają wady a nie naturalne zużycie. Więc jeśli awaria jest skutkiem naturalnego zużycia to raczej nie uda się nic wskórać. Ale jeśli zużycie jest ponadnormatywne lub nieadekwatne do deklarowanego stanu pojazdu to wtedy można zacząć się zastanawiać czy nie uruchomić rękojmi.

Tylko co jest ponadnormatywnym zużyciem? Skoro producent samochodu daje powiedzmy 3 lata gwarancji to obawiam się ze zatarty silnik w czwartym roku użytkowania zużył się "normatywnie"

Napisano
Teraz, zenek111 napisał:

Tylko co jest ponadnormatywnym zużyciem? Skoro producent samochodu daje powiedzmy 3 lata gwarancji to obawiam się ze zatarty silnik w czwartym roku użytkowania zużył się "normatywnie"

Rzeczoznawcy pytaj, on wie.

skromny

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał:

Rzeczoznawcy pytaj, on wie.

skromny

Zdanie rzeczoznawcy sie nie liczy przy zdaniu producenta, a skoro producent daje 3 lata gwarancji więc w 4 roku nie odpowiada za stan pojazdu. Jakim cudem miałby za ten stan odpowiadać sprzedajacy skoro sam producent juz sie "wypina" na swój produkt.

Napisano
1 minutę temu, zenek111 napisał:

Zdanie rzeczoznawcy sie nie liczy przy zdaniu producenta, a skoro producent daje 3 lata gwarancji więc w 4 roku nie odpowiada za stan pojazdu. Jakim cudem miałby za ten stan odpowiadać sprzedajacy skoro sam producent juz sie "wypina" na swój produkt.

Nie rozumiesz jak działa rękojmia i dlaczego to nie jest to samo co gwarancja a ja akurat Tobie nie mam zamiaru tłumaczyć.

Napisano
8 minut temu, Ryb napisał:

Nie rozumiesz jak działa rękojmia i dlaczego to nie jest to samo co gwarancja a ja akurat Tobie nie mam zamiaru tłumaczyć.

Za to wiem jak działa rozsądek i logika. Gdybym był sprzedającym tak bym argumentował, ze kupujący nabył samochód na którego czesci nie daje gwarancji producent - czemu ja mam dąc tą gwarancję.

Natomiast nie czuj sie atakowany, to tylko głos w dyskusji i zwrócenie uwagi na problem w którym producent nie gwarantuje sprawnosci podzespołów a "rękojmia" próbuje zmusić sprzedajacego bym on zagwarantował ze wszystko jest ok - dla mnie to jest absurdalne.

Napisano
2 minuty temu, zenek111 napisał:

Za to wiem jak działa rozsądek i logika. Gdybym był sprzedającym tak bym argumentował, ze kupujący nabył samochód na którego czesci nie daje gwarancji producent - czemu ja mam dąc tą gwarancję.

Natomiast nie czuj sie atakowany, to tylko głos w dyskusji i zwrócenie uwagi na problem w którym producent nie gwarantuje sprawnosci podzespołów a "rękojmia" próbuje zmusić sprzedajacego bym on zagwarantował ze wszystko jest ok - dla mnie to jest absurdalne.

Byłoby absurdalne gdyby rękojmia tak działała. Na szczęście działa inaczej.

ok

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.