jasne. To że zawsze był rozdźwięk między rzeczywistością autokącikową, a "właściwą", to wiadomo. Tutaj każdy konfiguruje premiumy i zmienia co dwa lata, zazwyczaj jeszcze za służbowe pieniądze. Ja niestety kupuję za swoje. Dopóki kompakt kosztował 60 tys. a taki wypasiony 80, to można było myśleć o zmianie co kilka lat. Co się dzieje teraz na rynku to widać. Auto klasy B kosztuje 80 tys, średni kompakt 120 i co roku drożeją. Za 3 lata norma euro 7 sprawi, że albo znikną, albo podrożeją do jakichś niebotycznych cen. Do tego będą elektryki, które poza Dacią Spring mają ceny absurdalne. A tę Dacię jednak trudno nazwać pełnoprawnym samochodem. Chociaż fakt, elektrykiem jeździ się fajnie. W efekcie za kila lat byle pudełko do jeżdżenia będzie kosztowało 200 tys, a przyzwoite 300. Sory, ale dla mnie samochód w cenie kawalerki to zdecydowanie nie ten budżet. Dlatego zamierzam w przyszłym roku kupić jeszcze jakiś normalny samochód, zakonserwować i serio jeździć nim do jego śmierci technicznej (albo mojej )