Ale jakie myślenie i przewidywanie? Ludzi uczy się pod egzaminy, które składają się z kilku tysięcy durnowatych pytań, przy których trzeba się zastanawiać, co autor miał na myśli i która odpowiedź jest w tym kontekście prawidłowa.
Ludzi uczy się, zazwyczaj przez doświadczenie, że takie a takie są przepisy. Przepisy!
Nikt nie uczy myślenia, nie pokazuje dlaczego pewne normy zostały stworzone. Przepis jest najważniejszy i już. I przykład idzie z samej góry bo z lewej i z prawej cynicy wykorzystują przepisy (nie obiektywnie rozumiane prawo) w sposób instrumentalny. I jak spojrzysz w historię, to to warunkowanie jest zrobione na kilkadziesiąt i więcej lat do tyłu - od czasów carskich, przez PRL (prawo powielaczowe polecam) aż do dziś.
I jak chcesz tymi samymi metodami spowodować, żeby społeczeństwo globalnie odeszło od tego schematu?
Nikomu nie zależy, żeby ludzie zaczęli sami myśleć. Bo jak zaczną, to zaczną myśleć też o innych rzeczach, nieco bardziej niewygodnych. Lepiej mieć przepis i kilkutysięcznozłotową karę, bo tak jest prościej.
Zobacz, co się teraz dzieje przy okazji nowelizacji prawa karnego. Kolesiom się wydaje, że jak podniosą poprzeczkę i podstawią więcej potykaczy to będzie lepiej.
Ponownie powtarzam, to nie jest problem na poziomie PoRD. Problem jest społeczny taki, któego nie da się rozwiązać w jedno pokolenie. Ale my nie chcemy tego robić. My chcemy brnąć, bo tak jest prościej.