A to już klasyczna psychologia kupującego. Przyznanie przed samym sobą, że wydało się 200-300-400k na złom na kółkach to dla wielu ludzi potężny cios w ego i samoocenę („ja się dałem zrobić w ch****?!”), więc na tych forach jest sporo fanatyków własnej marki, którzy zakłamują prawdę, głównie przed samymi sobą.
Ech, wygląda to jak wybór między dżumą i cholerą. Z jednej strony nudne, ale poprawne, niepsujące się Audi bez duszy, a z drugiej znacznie ciekawsze, ale bardziej awaryjne BMW i Mercedes z prześwitem nienadającym się do jazdy po polskich drogach. Same kompromisy w tym segmencie.
Na horyzoncie widzę jeszcze jeden samochód, który spełnia wszystkie kryteria - Macan. Ale z silnikiem 2.0 i absurdalnymi kosztami serwisowania byłby to zakup mało rozsądny.
Zaczynam powoli rozumieć ludzi, którzy świadomie kładą lagę na to wszystko i kupują byle jaką Toyote corollę w hybrydzie - głośna, plastikowa, kiepsko zmontowana, z wyjącym CVT i FWD, ale całkowicie bezawaryjna, tania w eksploatacji i leasingowana w śmiesznych pieniądzach.