No dobra, dawno nie było tradycyjnego podsumowania auta po 100kkm. To znaczy było, bo wrzucałem wiosną podsumowanie Jaguara ale teraz coś jeszcze bardziej nietypowego, bo 100kkm stuknęło Rangerowi.
Na początek ważna informacja: auto użytkowane jest wyłącznie w trybie wakacyjno-weekendowym, nie jeździ na co dzień. Stąd np. użytkowanie w mieście mogę opisać na podstawie Paryża, Rzymu czy Aten ale nie wiem jak spisywałby się w Warszawie czy Poznaniu. Podobnie spalanie, gdzie znakomita większość przebiegu to długie podróże (zwykle autostradami) ale też np. długie postoje z włączonym silnikiem (na granicach, w kolejkach na prom itp.) – z pewnością nie są to normalne warunki użytkowania ale nie jest to też normalne auto.
Zacznijmy od podstaw: samochód to Ford Ranger 2.0 biturbo diesel 213KM 10s AT w wersji Wildtrak. Auto z 2021 roku. Ponieważ ta wersja praktycznie wszystko co wtedy można było mieć miała na pokładzie z dodatków mam tylko system przesuwnych szyn do mocowania bagażu z boków paki, inne felgi (grafitowe zamiast polerowanych srebrnych) oraz zabudowę paki.
No i po kolei. Wygląd:
Jak wygląda pikap każdy widzi. IMO Ranger jest jednym z ładniejszych aut w segmencie, ma fajne proporcje, w tej wersji grafitowe dodatki, trochę srebrnego na relingach i progach. Generalnie wygląda na wielki samochód bo to jest wielki samochód (5,35m długości, niemal 2m szerokości, 1,83m wysokości). Standardowo nad paką jest mały spoiler, u mnie zdjęty bo jest zabudowa. Z zabudową auto wygląda trochę jak olbrzymie kombi na sterydach.
Spory prześwit, felgi 18 z grubymi oponami (265/60 R18), u mnie jeszcze są to AT-ki z białymi napisami, wygląda jak prawdziwy offroader, bo w sumie to jest prawdziwy offroader. Wielki grill i wysoko umieszczone światła sprawiają, że bez trudu toruje sobie drogę na lewym pasie, nikt nie chce mieć takiego w lusterku.
Wewnątrz tylko plastiki przypominają o utylitarnym pochodzeniu samochodu, a i to tylko w dolnej części kokpitu. Góra deski jest ładnie obszyta imitacją skóry z kolorową nitką, kierownica też, na fotelach taka sama pseudoskóra, twarda i odporna (plus) ale nie taka nawet zła w dotyku. W dzisiejszych czasach nawet w premiumach czasem nie jest dużo lepiej a naturalnej skóry ze świecą szukać.
Układ wnętrza logiczny i fajny, dużo dużych schowków, sporo guzików na desce rozdzielczej (wygodne), portów ładowania, jest nawet gniazdko 230V z tyłu. Obsługa bez zarzutu, podobnie sterowanie funkcjami z kierownicy. Przed kierowcą jest jeden analogowy prędkościomierz i dwa ekrany po jego bokach, konfigurowalne, choć bez bardzo rozbudowanych funkcji. Na środku deski ekran bodaj 8”, nie za duży jak na dzisiejsze standardy ale wystarczająco czytelny. Tylna kanapa wyraźnie bardziej pionowa niż w SUVach ale dzieciaki jeżdżą tysiące kilometrów i nie narzekają. Podłokietnik, kieszenie w oparciach, miejsca na nogi wystarczająco. Da się tym bezstresowo podróżować. Dodatkowo pod kanapą i za oparciem niewielkie schowki.
„Bagażnik” to paka, wyłożona plastikiem, pełno uchwytów do mocowania bagażu. Połyka wszystko co tylko tam wrzucimy, auto ma niemal tonę ładowności. Aha, na zabudowie paki mam dodatkowy reling więc zakładając dwa komplety belek mogę nawrzucać jeszcze mnóstwo rzeczy na górę. Nie żeby to było potrzebne ale mogę. Ja korzystam z tego żeby przesunąć mocno do tyłu box gdy jadę na narty. Wtedy chowa się w opływającym nadwozie powietrzu, nie powoduje hałasu i praktycznie nie podnosi spalania. Na hak można wziąć 3,5 tony, więc nie ma takiego zadania, któremu on nie podoła jeśli chodzi o możliwości przewozowe. Trzeba jednak mieć kategorię B+E bo samo auto ma ok. 3.3t DMC więc zapięcie czegokolwiek poza przyczepą lekką to już jest masa wymagająca większych uprawnień.
Jazda:
Szumy powietrza słychać (trudno żeby nie było ich słychać przy takim nadwoziu) ale do ok. 140km/h nie przeszkadzają. Na pewno głośniej niż w SUVie ale w nie jest to jeszcze uciążliwe. Bardzo dobrze za to wyciszone jest podwozie, prawie nie słychać opon mimo że to AT-ki. Niestety silnik tak sobie, słychać go w kabinie podczas przyspieszania. Dodatkowo głośniki emitują dźwięk mający „pomagać”. Faktycznie, nie klekocze jak diesel bo z głośników idzie pomruk ale moim zdaniem można by zamiast tego więcej zainwestować w wyciszenie. Zawieszenie jest bardzo miękkie i ma ogromny skok. Fajnie połyka wszystkie możliwe dziury ale oczywiście nie jest to mistrz zakrętów, kładzie się jak parostatek. Do tego jest bardzo ciche, wiedziałem że Ford umie w zawieszenia ale byłem w szoku, bo po takim aucie nie spodziewałem się tak wiele. Układ kierowniczy jest w miarę precyzyjny i chodzi bardzo lekko, przydatne w terenie i podczas manewrów tym kolosem. Ja z powodzeniem pchałem się nim nawet w wąskie uliczki miast na południu Europy ale wymaga to pewnego przyzwyczajenia i uwagi. Generalnie plus jest taki, że inni raczej ustępują ale np. na ciasnych parkingach trzeba się czasem namęczyć a samo miejsce do parkowania wybrać uważnie, mając w głowie że potem trzeba będzie wyjechać a auto może być dłuższe niż szerokość alejki, co uczyni wyjazd praktycznie niemożliwym. Lepiej brać miejsca skrajne lub przy trawnikach lub innych przeszkodach, on w razie czego na te przeszkody po prostu wjedzie.
Przy pustym aucie czuć, że tylna oś jest na resorach piórowych a tył niedociążony, zwłaszcza na krótkich nierównościach. Po załadowaniu jest dużo lepiej. Tak samo podczas przyspieszania, lekki tył i 500Nm przy włączonym napędzie tylko na tył z łatwością zrywa przyczepność.
Zimą warto włączyć 4x4 ale tu jest wada, bo auto nie ma centralnego mechanizmu różnicowego więc spina na sztywno i na asfalcie można coś ukręcić. Dopiero MY’23 ma tryb automatycznego rozdziału napędu z możliwością korzystania na każdej nawierzchni. To jest ficzer, którego mi w moim brakuje najbardziej.
Dziesięciobiegowej skrzyni przydałoby się lepsze oprogramowanie bo czasem za dużo kombinuje z biegami, np. podczas przyspieszania na autostradzie zdarza jej się zmienić bieg na wyższy żeby potem jednak się rozmyślić i zredukować z powrotem. Plus jest taki, że zawsze jest gotowa do błyskawicznej redukcji jeśli tylko muśniemy gaz. Minus jest taki, że czasem nie chcemy redukcji tylko spokojnie przyspieszyć a ona zachowuje się jak w trybie sportowym. Plus jest taki, że potrafi zmieniać biegi niepostrzeżenie, minus jest taki, że tylko gdy sama chce bo w moim egzemplarzu żyje własnym życiem, potrafią jej się mapy rozjechać i szarpie. Serwis twierdzi, że TTM (serwis jest słaby by the way), wgrywa nowe oprogramowanie i sytuacja się poprawia albo nie. A czasem sama się zaadaptuje i jest znów dobrze. Np. przez ostatnie kilka tysięcy kilometrów szarpała przy zmiania z 2 na 3 i z 4 na 5 a niedawno się sama naprawiła i teraz jest idealnie. Za to potrafi czasem dość twardo zmienić bieg z 10 na 9. Robi co chce i nie ma na nią rady, ciekawe kiedy znów będzie miała humor się popsuć.
Osiągi są więcej niż wystarczające, te 500Nm robi robotę zwłaszcza gdy chcemy przyspieszyć np. na autostradzie. Od 0 do 100 szału może nie ma (ale wstydu też nie), za to przy zmianach prędkości potrafi miło zaskoczyć.
Aha, w terenie za dużo nie jeździłem ale widziałem co te auta potrafią i jest to offroader pełną gębą. Spinany na sztywno napęd przód/tył, blokada tylnego dyferencjału, reduktor, spory prześwit, nie takie złe zwisy (słaby jest tylko kąt rampowy bo rozstaw osi długi), brodzenie do bodaj 80cm, dobre opony i mamy gwarancję, że gdy już wreszcie wklei to piesza wycieczka po traktor będzie długa i emocjonująca.
Spalanie:
Średnia 9,6l/100km z całych 100kkm. Moim zdaniem to całkiem nieźle. Na autostradzie spala między 9 a 10l przy prędkości 130km/h. Przy mniejszych prędkościach i spokojnej jeździe potrafi zejść poniżej 9, po mieście powyżej 10 to norma. Zbiornik ma chyba 80 czy 85l więc bez trudu wystarcza na ponad 800km autostradą.
Bezpieczeństwo i ułatwiacze życia:
Aktywny tempomat działa idealnie, przez 100kkm pomylił się może ze 2 razy i to w niegroźny sposób. Minus, że poniżej 20km/h się wyłącza. W nowym modelu to zmienili i potrafi jeździć nawet w korku. Ostrzeganie przed kolizją jest IMO trochę zbyt czułe ale może skalibrowali pod auto z toną na pace i to by zmieniało postać rzeczy więc się nie czepiam. Za to trzymanie pasa ruchu jest takie sobie, niby trzyma ale jak delikatnie i powoli dojeżdżasz do linii to potrafi zgłupieć i przestać ją widzieć. Więc na nim za bardzo nie polegam. Nie trzyma auta w środku pasa, tylko zapobiega przekraczaniu linii. Aktywne trzymanie auta ma znów dopiero nowy model.
Nawigacja jest ok, AA i Aple CP tylko po kablu więc wolę fabryczną. Minus jest taki, że ściąga dane o korkach kiedy chce a częściej nie chce niż chce. Nie można na tym polegać, zwykle po prostu nie ma połączenia z serwerem. Biorąc pod uwagę, że płacę za to 17zł/miesiąc to właściwie trochę wyrzucona kasa. Za to fajnie działa hotspot, płaci się ok. 300zł za 100GB i masz Internet w całej Europie (co ważne, również np. w Szwajcarii czy Monako, gdzie nie działają tanie roamingi EU).
Radio działa dobrze, głośniki grają zadziwiająco ładnie jak na takie auto ale oczywiście do Meridiana, którego mam w Jagu jest przepaść.
Aha, dobrze działa też automatyczne przełączanie świateł z długich na krótkie i z powrotem, lepiej niż w Jaguarze, który lubi świecić ludziom w oczy. Mimo to wysoko umieszczone światła powodują, że niektórzy histerycy mi mrugają nawet gdy jestem na krótkich. Za to ja widzę wyśmienicie.
Z ekstrasów warto jeszcze wymienić apkę, która umożliwia zdalne odpalenie auta. I wtedy dzieje się magia, bo w zależności od warunków na zewnątrz auto samo albo odpali klimę i schłodzi wnętrze albo będzie je grzać, razem z fotelami i odmrażaniem szyb (przednia też jest elektrycznie ogrzewana). Wracając z nart wystarczy kliknąć kilka minut wcześniej apkę i wsiadamy do odmrożonego auta. Wracają z plaży podobnie, tylko do schłodzonego. Absolutnie genialne.
Awaryjność:
Poza żyjącą własnym życiem skrzynią (nie wiem czy to uznać za awarię czy za taką urodę samochodu) zaliczyłem jeszcze awarię mechanizmu składającego lewe lusterko (naprawione od ręki w ASO na gwarancji, jakaś kostka straciła styk) i anteny GPSu – tu zapłaciłem sam bodaj chyba ok. 700zł w niezależnym warsztacie (specjalizującym się w Fordach) bo ASO Forda nie potrafiło oddzwonić i podać terminu na kiedy może się umówić na naprawę. Więcej się nic nie zepsuło więc jestem zachwycony, zwłaszcza że zapuszczałem się nim w miejsca, gdzie szukanie assistance i warsztatu mogło być utrudnione. Z drugiej strony, jeżdżenie takim autem ma zalety, bo nawet w dzikich miejscach jest szansa, że lokalni rolnicy jeżdżą po polach starymi Rangerami i dostęp do serwisu i części dzięki temu jest całkiem niezły. Ford modernizuje te auta dość powoli, więc niektóre części pasują nawet ze starszych modeli, co jest niewątpliwym plusem konstrukcji.
No i na koniec cena:
Ja zapłaciłem 170k po rabatach za gotowe auto, czekające w salonie (w cenniku stał za niecałe 200). Jak na rok 2021 to nie było mało ale też nie jest dużo, zwłaszcza jak na dzisiejsze czasy i możliwości auta. Nowy model w takiej specyfikacji to ok. 230kPLN więc (biorąc pod uwagę lepsze wyposażenie) nadal nie taka zła oferta.
Podsumowując:
Na co dzień to auto dla pasjonata, który lubi pikapy lub chce żeby codzienna podróż do pracy była emocjonująca. Ale na różne wyjazdy IMO jest idealny, bo wystarczająco wygodny, wystarczająco szybki i ekonomiczny, można spakować do niego co tylko chcemy, dodatkowo zapiąć na hak drugie tyle i jeszcze w dojeździe pod sam wyciąg na nartach lub wprost na plażę praktycznie nie ma sobie równych. Czy kupiłbym jeszcze raz? Bez wahania. Nadal chyba nie jako daily ale jako auto do rekreacji z pewnością.