Ta mniejsza dostępność (w zasadzie wszystkiego z wyjątkiem żywnosci) oznacza potężny spadek PKB. To jest plan na największy kryzys jaki spotka zachód.
Zeby go przezwycięzyć trzeba by i tak porzucić te wszystkie podatki CO2 i ETS.
Jeśli wiec chcemy "wojny" z Chinami, trzeba zacząć teraz likwidować te wszystkie "ekologiczne" podatki, a my z jednej strony je zacieśniamy (zmuszajac przemysł by jeszce bardziej do Chin i Indii uciekał) a z drugiej strony szykujemy sie na zerwanie handlu z chinami - jedna ręką zakładamy sobie pętle na szyję, a drugą piłujemy stołek na którym stoimy
Kuba sobie radziła bo handlowała z krajami "proruskimi", a ze jest mała to taki handel wystarczył. Dla Kuby zawsze na rynku wystarczyło stali bo niewiele jej potrzebowała My jak zerwiemy z chinami to nie bedziemy mieli od kogo tej stali czy chemikaliów kupić, bo nikt Chin nie zastąpi obecnie.
No weź... przypomnę:
"Co prawda w Europie i USA krazy teoria ze "jak od niech nie kupimy to padną" ale to przypomina trochę sytuację w której na środku pustego pola mamy jedyna piekarnię, a wokół żyją biedaki ktre żywia sie bułkami z tej piekarni, no i te biedaki mówia do siebie "jak nie kupimy od piekarza bułek to on padnie" - to porównanie pokazuje absurd."
Moze dodam ze w takiej sytuacji piekarz będzie przejedzony ale nie bedzie miał kasy na zakupy, zaś Ci dookoła umrą z głodu
Tak, oni maja problem nadprodukcji i niskich cen - przerąbane. My będziemy mieli problem inflacji i braku towarów na półkach - raj?
Przecież oni nie chcą bloka, oni chcą wolnego handlu!!!
To "my" ich blokujemy (konkretniej to USA)
To co napisąłes to odwrócenie kota ogonem, to nie Chiny chcą wojny handlowej, embard, ceł itp tylko "my".
Chiny chcą wolnego rynku, ale nasza propaganda u nas ludziom namieszała w głowie i odwróciła sytuację 😄