Trzeba tu rozdzielić kilka rzeczy, bo pod hasłem „studnia głębinowa” ludzie wrzucają wszystko: od zwykłej studni wierconej na kilkanaście metrów po profesjonalne ujęcie wody z dokumentacją hydrogeologiczną. Po pierwsze: „studnia głębinowa” to potoczna nazwa. Prawnie ważniejsze są parametry: głębokość ujęcia, ilość pobieranej wody i cel korzystania z tej wody. Jeżeli mówimy o studni na własnej działce, na potrzeby własnego gospodarstwa domowego albo rolnego, to zasadniczo mieścimy się w tzw. zwykłym korzystaniu z wód. W takim wariancie kluczowe są dwa limity: ujęcie do 30 m głębokości, pobór wody do 5 m³ na dobę średniorocznie. Jeżeli oba warunki są spełnione, to co do zasady nie jest wymagane pozwolenie wodnoprawne ani zgłoszenie wodnoprawne. Czyli nie jest tak, że każdą studnię trzeba od razu zgłaszać do Wód Polskich i robić operat. Ale są ważne „ale”. Po pierwsze, te 5 m³ to limit średnioroczny. To nie znaczy, że codziennie można lać 5000 litrów bez zastanowienia, tylko że w skali roku pobór nie może przekroczyć średnio 5 m³ na dobę. Po drugie, chodzi o potrzeby własne. Jeżeli ktoś chce z tego zasilać działalność gospodarczą, większą produkcję, nawadnianie upraw na poważną skalę itd., to może wypaść ze zwykłego korzystania z wód i wtedy wchodzą pozwolenia wodnoprawne. Po trzecie, głębokość ma znaczenie. Jak odwiert ma mieć więcej niż 30 m, to sprawa robi się zupełnie inna: dochodzą wymogi geologiczne, dokumentacja/projekt robót geologicznych i zwykle temat powinien prowadzić ktoś, kto robi to zawodowo, a nie „pan z wiertnicą i jakoś to będzie”. Po czwarte, sama susza nie oznacza automatycznie, że nie wolno wykonać studni. Zakazy „przez suszę”, które pojawiają się w gminach, najczęściej dotyczą podlewania ogrodów, napełniania basenów albo używania wody z wodociągu do celów innych niż bytowe. Trzeba sprawdzić konkretną uchwałę, komunikat gminy albo regulamin wodociągów, bo to może być lokalne i czasowe ograniczenie korzystania z wody, a nie ogólnopolski zakaz wykonywania studni. Po piąte, nawet jeśli nie trzeba pozwolenia wodnoprawnego, to nadal trzeba sensownie ją zlokalizować. Studnia do wody pitnej powinna mieć zachowane odległości m.in. od granicy działki, rowu, szamba, budynków inwentarskich czy drenażu oczyszczalni. To nie jest detal, bo źle umieszczona studnia może dawać wodę, której potem i tak nie powinno się pić. Czyli najkrócej: jeżeli to ma być zwykła studnia wiercona na własne potrzeby, do 30 m i z poborem do 5 m³/dobę średniorocznie, to zasadniczo nie wymaga pozwolenia wodnoprawnego ani zgłoszenia wodnoprawnego. Ale trzeba sprawdzić lokalne ograniczenia związane z suszą, warunki na działce i odległości sanitarne. A jeśli ma być głębiej niż 30 m albo do większego poboru, to już nie jest „bez papierów”.