Zawartość dodana przez wald0
-
Fenomen passsata
> Nie znam sie zbytniio na mechanice,ale majac VW czy skode wiele rzecyz > robilem sam a przy francuzach itp to lepiej nie podchodzic Możliwe, że niemieckie są przemyślane ale nie demonizuj francuzów. W życiu miałem 3 francuzy i wiele rzeczy robiłem sam. Taki Citroen BX to składało się i rozkładało jak klocki lego. Np. wymiana gruszek (pełniących jednocześnie funkcje takie jak sprężyny i amortyzatory w pospolitym zawieszeniu) to robota podobna do wymiany filtru oleju - z tym że nie sposób się ubabrać. Z całą pewnością BX był bardzo fajnie przemyślany
-
Fenomen passsata
> Jeśli kupisz C5 za tyle samo co B5/B6, to po tylu samo latach stracisz więcej. Zbyt ogólnie postawiona teza, żeby była prawdziwa. Zależy od rocznika. Jeżeli kupujemy bardzo młody rocznik C5/Passat to może być tak jak piszesz Ale jeżeli kupuję za te same pieniądze 10-letnie C5 i 15-letniego Passata to już niekoniecznie, bo za kolejne 5 lat C5 będzie starzyzną wartą niewiele a Passat mega-hiper-starzyzną wartą jeszcze mniej A zakładając jazdę do upadłego, to ostatecznie straci się co najwyżej tyle za ile się kupiło- czyli w tym przypadku tyle samo. No i oczywiście pytanie o sens kupna auta 10 VS 15 letniego za te same pieniądze.
-
Fenomen passsata
> Ale i więcej na tym stracisz biorąc pod uwagę złotówki a nie procenty. Dokładnie o tym pisałem wyżej. I to przy założeniu, że faktycznie z tymi procentami to prawda. Ale od pewnego wieku auta to przestaje być prawdą. Wartość popularnego auta w funkcji czasu spada do granicy wartości złomu, który oscyluje w granicach 1500zł bez względu na markę Innymi słowy czy to Golf czy Stilo, po 20 latach różnica w cenie może wynieść skrzynkę browara - jeżeli jeździ lub jednego browara - jeżeli stoi
-
Fenomen passsata
> Źle na to patrzysz. Jak kupujesz drożej to później tez drożej możesz sprzedać. Więc wychodzi na > jedno. Nie zgodzę się. Mowa o używanych. Nie zwykłaem zmieniać co rok, użytkuję lat kilka. Jak kupię Passata za 30.000 to za 3-4 lata sprzedam go za 20.000 Jak kupię C5 za 15.000 to za 3-4 lata sprzedam za (niech będzie że tylko 7.500) Założyłem z okładem, że VW straci 1/3 wartości a Cytryna 1/2 (co zapewne nie jest prawdą, może być odwrotnie) ale MIMO TO na niemcu stracę 10.000 a na francuziku tylko 7.5 O mrożeniu kapitału nie wspomnę. Przy czym C5 od passata różni wiele rzeczy, ale jak dla mnie to porównywalny segment, jakość wykonania i awaryjność. I jak tu kupić Passata?
-
Fenomen passsata
> Jednocześnie wg. badań obecny pasek to najbardziej uwielbiany samochód w PL. Marzenie wielu > kierowców.... Wielu ale nie wszystkich. > Skąd więc to uwielbienie wg. badań i na ulicach (bo jeździ tego na pęczki) Dobre pytanie. Pewnie większość sądzi, że VW (każdy i zawsze) jest technicznie lepszy niż jakiś (każdy i zawsze) fracnuz czy alfa. Ja tak nie uważam, sądzę że są absolutnie porównywalne. > Sercem kupilibyście alfę a rozumem jednak vw? Rozumem alfę (nie każdą). Sercem to chyba rzecz gustu. > Czy useria AK jest niereprezentatywna grupą w > PL? Moim zdaniem tak właśnie jest. Zresztą to widać "rejonami". W wielkich miastach, np Wawa, Gdańsk, Wrocław rozkład "das Auto" VS wynalazki jest zgoła inny niż np. w mniejszym powiecie gdzieś np. w zachodniopomorskim, albo pod Biłgorajem. O ile w takiej Wawie auta niemieckie poprzeplatane są wszelkiego rodzaju włoszczyzną, francusczyzną, koreańszczyzną czy japonią w ilościach dużych, to dajmy na w Lęborku spotkane miejscowe auto będzie na 99% z grupy VAG lub BMW lub Mercedesem - ostatecznie ale już niechętnie Oplem. > Jeździcie 15 letnimi fiatami i nie macie odwagi przyznać się, że vw jednak mogłoby sie Wam > spodobać? Jeszcze niadawno, przez 4 lata, jeździłem 15 letnim fiatem i był wyjątkowo wdzięczny i bezproblemowy, sprzedany przez brak klimy głównie. A że nieprestiżowy - fakt i mam odwagę się do tego przyznać. VW Passata czy Golfa używanego nie kupię nigdy, nie z jakiejś nienawiści ale z pragmatyki, po prostu ceny są z kosmosu, za takie same pieniądze mam dwa porównywalne francuzy. Jest tyle innych rzeczy za które można przepłacać z większa frajdą niż za auto - a właściwie znaczek na masce.
-
Duży bagażnik w kompakcie z lat 2000-2005
> focus I 350 ltr > focus II (od 2005 r.) 385 ltr > astra G 370 ltr > civic VI 381 ltr > corolla E110 372 ltr Chciałem przestrzec przed sztywnym trzymaniem się katalogowych "litrażów" bo wydaje mi się, że producenci liczą to jednak na rozmaite sposoby
-
Duży bagażnik w kompakcie z lat 2000-2005
> podaj jeszcze kilka przykładów liftbacków z segmentu kompakt z tych lat z tak dużym bagażnikiem... > Bo ja zbyt wielu nie potrafię podać... Ale o co Tobie chodzi? Napisałem gdzieś nieprawdę? > Co do tematu, to Xantia i C5. To nie jest do tematu, Xantia i C5 to segment D, przy czym C5 to nawet z tych większych D.
-
Przymierzam się do składania silnika z Malacza.
> Aby mieć resztę części to kupiłem drugi silnik od Malucha Eleganta. Wiem, że nie ma aparatu > zapłonowego ale to nie problem, aparat jeszcze kupię. > Chodzi o to, że silniki z Eleganta są najmłodsze, a przez to najmniej wyeksploatowane. Silniki z eleganta są po prostu lepsze - głównie przez to - jak piszesz że nowsza ale może nie tylko. Swojego elx-a wspominam w ten sposób, że o ile rdzewiał jak jaki Ford albo co, to silnik był mocny, bezproblemowy i bezawaryjny. Bezstykowy elektroniczny moduł zapłonowy to też był duży plus elegantów. Jeżeli ten silnik jest od elx-a (czyli z tym a'la katalizatorem) to warto wymienić kolanka-kolektory wydechowe na normalne (większa średnica od strony tłumika), żeby montować zwykły tłumik bez obrzynania wypustów.
-
Duży bagażnik w kompakcie z lat 2000-2005
> Znacie takie auta? Pewnie każdy liftback (czyli wg mojej własnej definicji hatchback o sylwetce sedana) z segmentu kompakt będzie miał > 400l, np. taka Skoda Octavia
-
Auta,w których Check Engine zapala się tylko przy błędzie?
> Raczej nie ma takiej opcji. Poczatkowe zapalenie to samodiagnostyka - podobnie jak z kontrolka > poduszek czy ABS/ESP czy nawet kontrolka oleju. Co do kontrolki oleju to u mnie (C5) się nie zapala nigdy, co mnie zdumiało, ale to tak ma być. Że działa, sprawdziłem przy okazji wymiany oleju. Co prawda jest wskaźnik pokazujący poziom oleju przez chwilę po przekręceniu kluczyka.
-
Gumowe osłony półosi w Maluchu.
> Może słynne tripody?? Testowane wielokrotnie bez gumowej manżety w warunkach dość bojowych i > dawały radę. Ale te tripody to chyba na drugim końcu półosi się stosuje, zamiast gumowo-metalowych manżet? Rozumiem, że w drezynie popękały te od strony dyfra zakładane gumowe osłony z wbudowanym uszczelniaczem pracującym na półosi?
-
Kupujemy niedrogie auto rodzinne.
> żartujesz sobie prawda? > przecież to coś już wyginęło wg mnie Lybra to bardzo fajna propozycja, nie wiem co Ciebie bawi jeżdżą i mają się nieźle, choć dużo ich tu nie było nigdy > kup octavie lub jakąś japonie np primere i bedziesz zadowolony... Skąd ta pewność? Jak trafi trupa, albo auto będzie pechowe to nie będzie zadowolony, mniejsza czy się ono nazywa Fiat Honda czy Skoda.
-
Kupujemy niedrogie auto rodzinne.
> Laguna? No fajne, tak samo jak i Safrane, tylko dlaczego ma taką złą opinię? No właśnie dlaczego? I kto te opinie wystawia? Ten kto je widział na zdjęciu? Ja miałem Safrane i opinię wystawiam bardzo dobrą. Przynajmniej przedliftowemu, ale przecież to auto to już zabytek. Za 15k kupisz całkiem młode C5
-
folia na ekran smartfona
> zakupilem takie cos żeby "przykleić" na telefon. > Jak to zrobić ?? lepikiem na gorąco A tak na serio to jak nie wiesz co i jak to jest mnóstwo filmików na youtube prezentujących taką czynność.
-
Nowy Fiat 127
> Jak wam się widzi poniższy projekt?: Jak pisałem świetny projekt ale nie wiem czy z takim tyłem (schowany "zderzak", wystająca krawędź) dostałby homologacje
-
Nowy Fiat 127
> Poza przednimi lampami to trzeba przyznac, ze podoba mi sie. No przód faktycznie... nie wiem czemu kojarzy mi się z Porsche Cayenne. Ogólnie świetny i podoba mi się bardzo. Od razu widać mocne nawiązanie do 127. Silniejsze niż w przypadku pięćsetki a do tego bardzo zgrabna sylwetka. Czyj to projekt jest w ogóle, bo domyślam się, że nie Fiata?
-
Stłuczka parkingowa - winnego brak
> Nie, nie łapię za słówka... Tylko wytłumacz bezsens kupowania AC właścicielowi rocznego auta za > przykładowo 100kPLN... Jeszcze raz....... bo chyba nikt mnie nie rozumie. Gdzie ja niby napisałem, że to bezsens? Palcem pokazać! Ja tylko piszę, że to nieopłacalne finansowo, nie że bezsensowne. Jeśli kupił i ma teraz po nocach nie spać, to oczywiście, wskazane jest, żeby tę stratę poniósł. Średnio/statystycznie i najpewniej na tym straci pieniądze, ale spokojny sen też ważny i jeżeli trzeba, to wskazane go sobie kupić. Oczywiście zapewne nie każdy, kto kupuje auto za 100k kupuje doń AC. Zależy jak bardzo by właśnie nie spał Ja do swoich aut (oczywiście gdzie mi tam do aut za 100k) nigdy AC nie kupowałem a śpię snem sprawiedliwego. Kwestia skali - gdybym był odpowiednio majętniejszy to i do auta za 100k również bym nie kupił AC. Kupuję / posiadam też inne niż auto ruchomości. I również ich nie ubezpieczam: telefony, laptop, odzież, obuwie, aparat fotograficzny i wiele wiele innych. Nawet ostatnio nawet mnie nagabywano telefonicznie, żeby kupić ubezpieczenie przed utratą telefonu komórkowego, przekonując, że to opłacalne. Niestety nie dałem się przekonać.
-
Co znaczy nieodśnieżone auto
> Co 10km? Co 5? W śniezycy wystarczy kilkaset metrów. Mówi się trudno
-
Stłuczka parkingowa - winnego brak
> A coś na poparcie słowa "nigdy"? Zacytowałeś odpowiedź na zdanie > Od pewnego wieku (wartość) AC jest kompletnie nieopłacalne. Słowo "nigdy" w tym kontekście oznaczało oczywiście że niezależnie od wieku (wartości) kupowanie AC jest nieopłacalne. Dobrze wiesz, co miałem na myśli, jesteś złośliwy i łapiesz mnie za słówka
-
Stłuczka parkingowa - winnego brak
> Udowodnij... Wartość oczekiwana tej gry jest niekorzystna. Przykładowy dowód
-
Stłuczka parkingowa - winnego brak
> Jak zapłacisz tysiąc złotych na rok a dostajesz za szkodę całkowitą lub kradzież 55 tys.zł, to to > jest dla ciebie strata? Ja twierdzę, że nie. W powyższej sytuacji straty nie ma. Tak samo kiedy pójdę do kolektury, skreślę 6 liczb i wygram szóstkę - również straty nie ma. Ale regularna gra w lotto, podobnie jak opłacanie AC, jest finansową stratą. A w pewnej skali jest głupotą, np jak ktoś przepuszcza w lotto znaczące pieniądze. Nie trzeba chyba geniuszu by domyśleć się, że totolotek zarabia na tej grze kosztem graczy, tak jak ubezpieczalnie kosztem klientów. Nikomu nie odmawiam gry w lotto - sam sporadycznie grałem dla zabawy oczywiście. I nie neguję potrzeby kupowania AC - jeżeli komuś to poprawia samopoczucie to jak najbardziej jest to produkt jak każdy inny - jest potrzeba = kupujemy. Podkreślam produkt oraz kupujemy.
-
Stłuczka parkingowa - winnego brak
> Dlatego też zaznaczyłem, że w pewnych okolicznościach należy wykupować (nie należy pisać tylko o > opłacalności, ten komfort o którym wspomniałeś trudno wycenić, a dodatkowo nie wiadomo czy byś > się nie przyzwyczaił do nowej sytuacji). Ja na przykład mam dobre samopoczucie, gdy mi się > saldo konta w banku powiększa więc wykupienie AC to dla mnie dyskomfort i marnowanie pieniędzy > biorąc dotychczasowe wyliczenia. Dokładnie. Każdy ma wolność wydawania pieniędzy na co chce. Jeden kupi bilet do kina, inny opłaci składkę AC za auto. I bardzo dobrze, skoro ma taką potrzebę. Oczywiście ani film w kinie, ani AC nie są opłacalne finansowo, ale nikogo nie zamierzam odwodzić od chodzenia do kina ani od kupowania AC. Być może i ja kiedyś poczuję potrzebę AC na auto - kto wie? Ale wtedy będę je opłacał z pełną świadomością, że to koszt, nie inwestycja.
-
Stłuczka parkingowa - winnego brak
> Cenie sobie > bezstłuczkowe/bezwypadkowe auto i święty spokój w razie kradzieży. I bardzo dobrze, skoro cenisz to i płacisz, czy ja kogoś namawiam do nieopłacania AC? Piszę tylko, że obiektywnie kupowanie AC to czysta strata finansowa, temu chyba nikt rozsądny nie zaprzeczy? Chyba, że uznamy, że cotygodniowe granie w dużego lotka również jest zachowaniem opłacalnym, wszak potwierdzą to setki lotto-milionerów i tysiące "piątkowiczów"
-
Stłuczka parkingowa - winnego brak
> Zaprzeczą temu wszyscy dostający kasę od ubezpieczyciela. Którzy zostaną przegłosowani przez większość, która płaci a nic nie dostaje bo nic się nie wydarza.
-
Stłuczka parkingowa - winnego brak
> choćby obcierka jakaś itp. i naprawa jej skutków jest zdecydowanie droższa od > kosztu AC. Kosztu jakiego? miesięcznego, rocznego, pięcioletniego? A koszt napraw należy pomnożyć przez prawdopodobieństwo że strata wydarzy się w ciągu roku. I oczywiście wyjdzie wtedy, że jest on zdecydowanie mniejszy niż koszt składek. Chyba, że towarzystwa ubezpieczeniowe pieniądze na wypłaty biorą z sufitu i nie mają kosztów (płace, czynsze itp)