Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Przepisowa 'jazda' .

Featured Replies

Napisano

> pet jak pet ale kiedyś podpaska na szybie mi wylądowała

nowa czy używana? zlosnik.gif

Napisano

> Czyli argumenty się skończyły. Luzik.

Bzdoora. Odpisałem poniżej.

> Powtórzę jeszcze raz, ostatni raz. Skoro jazda zgodnie z przepisami wytwarza u Ciebie odruch

> wymiotny, to pomyśl nad włożeniem prawa jazdy do szuflady.

A tych głupot nie będę komentował. Żegnam.

Napisano

Mieszasz jakosc drog z poszanowaniem przepisow.

Napisano

> Osoba jadąca uparcie

> 80 kmh autostradą gdy inni poruszają się 140 i (mniej lub bardziej) świadomie blokująca ruch

> stwarza zagrożenie.

Znaczy ciężarówki też nią jadą 140? A jeżeli nie, to co komu przeszkadza, że taka osoba sobie jedzie w sznurze z nimi wolniej od owych 140?

Napisano

> Jakość dróg nie ma nic wspólnego z przestrzeganiem przez Polaków przepisów.

Polemizowałbym zlosnik.gif Ma związek "odwrotny".

Od lat ilekroć w mojej gminie podniesiono standard którejś drogi, pierwszy problem, który się pojawia, to kretyni zasuwający nimi ile silnik pozwoli. Właśnie kilka dni temu otwarto kolejną drogę po kapitalnej przebudowie i już tam jest ten sam problem.

Napisano

> Znaczy ciężarówki też nią jadą 140? A jeżeli nie, to co komu przeszkadza, że taka osoba sobie

> jedzie w sznurze z nimi wolniej od owych 140?

Nie, nie jada 140 - ale nie jadą też 80. I a to jeszcze bardziej uwypukla to o czym piszę. Pozorna różnica zaledwie kilku kmh zmusi każdą ciężarówkę, która dogoni jadącego 80 kmh do wyprzedzania. Pozostaje tylko rozważyć co jest w tym wypadku mniej ryzykownego - podnieść prędkość o 10-12 kmh czy wyjść z założenia "nie muszę, niech martwi się ten za mną..."

Napisano

> Nie, nie jada 140 - ale nie jadą też 80. I a to jeszcze bardziej uwypukla to o czym piszę. Pozorna

> różnica zaledwie kilku kmh zmusi każdą ciężarówkę, która dogoni jadącego 80 kmh do

> wyprzedzania. Pozostaje tylko rozważyć co jest w tym wypadku mniej ryzykownego - podnieść

> prędkość o 10-12 kmh czy wyjść z założenia "nie muszę, niech martwi się ten za mną..."

A opcja "kierowca ciężarówki zwalnia do określonych przepisami prędkości" nie wchodzi w rachubę?

Napisano

> Polemizowałbym Ma związek "odwrotny".

> Od lat ilekroć w mojej gminie podniesiono standard którejś drogi, pierwszy problem, który się

> pojawia, to kretyni zasuwający nimi ile silnik pozwoli. Właśnie kilka dni temu otwarto kolejną

> drogę po kapitalnej przebudowie i już tam jest ten sam problem.

W tę stronę może i tak. Mi chodziło o to, że argument: "jeździmy szybko bo nie ma szybkich dróg" jest głupią demagogią. Pomijając już brak elementarnej logiki w samym brzmieniu tego zdania.

hehe.gifscrewy.gif

Napisano

> Polemizowałbym Ma związek "odwrotny".

> Od lat ilekroć w mojej gminie podniesiono standard którejś drogi, pierwszy problem, który się

> pojawia, to kretyni zasuwający nimi ile silnik pozwoli. Właśnie kilka dni temu otwarto kolejną

> drogę po kapitalnej przebudowie i już tam jest ten sam problem.

Zgadzam się w całej rozciągłości. Co lepsza droga, tym większy wysyp debili. A później się wszyscy dziwią, że fotoradary, że nieoznakowane radiowozy. Z satysfakcją obserwuję, że tak ilość jak lepszych dróg wzrasta, tak samo również narzędzi kontroli przybywa, bo polaka nie kontrolować, to pojedzie po bandzie - taki naród, że trzeba za ryj krótko trzymać. zlosnik.gif

Napisano

> A opcja "kierowca ciężarówki zwalnia do określonych przepisami prędkości" nie wchodzi w rachubę?

Przeczytaj jeszcze raz mój post - tym razem dokładnie.

Natomiast niejako w oderwaniu od tego co opisałem... Kwestia transportu drogowego, tego jak ten transport wygląda w praktyce i dlaczego tak wygląda to temat o wiele bardziej złożony. Temat ten coraz częściej jest poruszany bo wbrew pozorom to nie kierowca ciężarówki jest głównym winowajcą. Niestety, tak długo jak kraje europejskie nie uregulują przepisów dotyczących odpowiedzialności w rozwiązaniach opartych o outsourcing wiele się nie zmieni.

Napisano

> Nie, nie jada 140 - ale nie jadą też 80. I a to jeszcze bardziej uwypukla to o czym piszę. Pozorna

> różnica zaledwie kilku kmh zmusi każdą ciężarówkę, która dogoni jadącego 80 kmh do

> wyprzedzania.

Na autostradzie nie powinno być z tym problemów (wiem, że mogą być miejscami zakazy) - nie ma też problemu żeby zwolnić. To nie wyścig - obowiązku jazdy z jęzorem wystającym z kagańca też nie ma.

Swoją ścieżką pokazałeś kolejne pokłady głupoty wśród wielu prowadzących - w terenie zabudowanym prędkość jest ogólnie znana i tutaj nikogo nie usprawiedliwi jazda na zderzaku i straszenie by jechał szybciej, bo się "panu" wydaje że tutaj może jechać szybciej, bo nie ma ma FR, policji i SM.

> Pozostaje tylko rozważyć co jest w tym wypadku mniej ryzykownego - podnieść

> prędkość o 10-12 kmh czy wyjść z założenia "nie muszę, niech martwi się ten za mną..."

A co tutaj rozważać - jedni jadą szybciej, inni wolniej i tyle. Nie mi oceniać czemu ktoś jedzie 80, a nie 90 km/h.

Napisano

> Na autostradzie nie powinno być z tym problemów (wiem, że mogą być miejscami zakazy) - nie ma też

> problemu żeby zwolnić. To nie wyścig - obowiązku jazdy z jęzorem wystającym z kagańca też nie

> ma.

Gdy dołączysz do tego transport zawodowy to odkryjesz, że obowiązek jest.

> Swoją ścieżką pokazałeś kolejne pokłady głupoty wśród wielu prowadzących - w terenie zabudowanym

> prędkość jest ogólnie znana i tutaj nikogo nie usprawiedliwi jazda na zderzaku i straszenie by

> jechał szybciej, bo się "panu" wydaje że tutaj może jechać szybciej, bo nie ma ma FR, policji

> i SM.

Poprzez to cytatem z któregoś z moich postów?

> A co tutaj rozważać - jedni jadą szybciej, inni wolniej i tyle. Nie mi oceniać czemu ktoś jedzie

> 80, a nie 90 km/h.

I dlatego też rzadko oceniam innych - ale mimo to jak najczęściej staram się swoją jazdą nie utrudniać jazdy innym.

Napisano

> Przeczytaj jeszcze raz mój post - tym razem dokładnie.

predkosci_w_polsce_2011.jpg

Dam pismem obrazkowym.

Nawet jak uwzględnić ciężarowe do 3,5 tony, to ja się pytam, jaki problem ma taki kierowca by wyprzedzić?

> Natomiast niejako w oderwaniu od tego co opisałem... Kwestia transportu drogowego, tego jak ten

> transport wygląda w praktyce i dlaczego tak wygląda to temat o wiele bardziej złożony. Temat

> ten coraz częściej jest poruszany bo wbrew pozorom to nie kierowca ciężarówki jest głównym

> winowajcą. Niestety, tak długo jak kraje europejskie nie uregulują przepisów dotyczących

> odpowiedzialności w rozwiązaniach opartych o outsourcing wiele się nie zmieni.

Ktoś kiedyś znalazł lukę, władował w tę lukę transport drogowy (wszelkie tiry i im podobne). Transport wcale nie najbardziej ekonomiczny ani najbardziej wydajny.

Teraz mamy to co mamy. I niewielu chce zrozumieć że ów transport powinien być tzw. transportem ostatniej mili. I tak jeżdżą często przeciążone zestawy prowadzone przez uciśniętych przez właścicieli firm kierowców mających za nic innych użytkowników dróg z prędkościami zagrażającymi zdrowiu i życiu zmuszających innych użytkowników dróg do albo łamania przepisów albo zjechania im z drogi...

Napisano

> A opcja "kierowca ciężarówki zwalnia do określonych przepisami prędkości" nie wchodzi w rachubę?

wchodzi, ale nie o tym jest dyskusja

za bardzo skupiasz sie na pojedynczym przypadku

sprobuj podejsc do tego bardziej globalnie. Takich wolno jadacych kierowcow jest wielu, takich, ktorzy ich musza wyprzedzic tez jest wielu. Czesc z nich zwolni i zrezygnuje z wyprzedzania, a czesc nie. I gdzies tam moze dojsc do niebezpiecznej sytuacji, badz wypadku, ktorego latwo dalo by sie uniknac gdyby wszyscy jezdzili z rozsadna predkoscia.

Napisano

> wchodzi, ale nie o tym jest dyskusja

> za bardzo skupiasz sie na pojedynczym przypadku

> sprobuj podejsc do tego bardziej globalnie.

Skupiam się na jadących zgodnie z limitem, nie znacznie pozniżej.

> Takich wolno jadacych kierowcow jest wielu, takich,

> ktorzy ich musza wyprzedzic tez jest wielu. Czesc z nich zwolni i zrezygnuje z wyprzedzania, a

> czesc nie. I gdzies tam moze dojsc do niebezpiecznej sytuacji, badz wypadku, ktorego latwo

> dalo by sie uniknac gdyby wszyscy jezdzili z rozsadna predkoscia.

Powtarzam. Skupiam się na jadących zgodnie z limitem określonym albo w przepisach albo stosownymi znakami. Jadących zgodnie z limitem lub ciut poniżej niego (przyczyny jazdy poniżej limitu narazie pomińmy).

Czemu oni się mają dostosować a nie do nich nalezy się dostosować?

Przypomnę, ograniczenie prędkości określa maksymalną prędkość na danym oznaczonym odcinku a nie minimalną lub właściwą.

Napisano

> Skupiam się na jadących zgodnie z limitem, nie znacznie pozniżej.

ale zauwazyles, ze w tej galezi byla mowa o takich, ktorzy jada 80km/h po autostradzie?

dla mnie to jest znacznie ponizej, nie wiem jak dla Ciebie

Napisano

> Gdy dołączysz do tego transport zawodowy to odkryjesz, że obowiązek jest.

Niczego nie muszę dołączać, a tym bardziej odkrywać, ponieważ ciężarówki to w znakomitej większości "transport zawodowy" i obowiązku jazdy z jęzorem wystającym z kagańca też nie ma, a wręcz bym stwierdził, że jest to w wielu miejscach niezgodne z przepisami - szczególnie że pisałeś o 80km/h na autostradzie busted.gif

> Poprzez to cytatem z któregoś z moich postów?

A po co mi jakiś cytat z Twoich wypowiedzi? Przeczytałeś co ja napisałem? Mechanizm bardzo podobny.

> I dlatego też rzadko oceniam innych - ale mimo to jak najczęściej staram się swoją jazdą nie

> utrudniać jazdy innym.

Więc staraj się dalej.

Napisano

> ale zauwazyles, ze w tej galezi byla mowa o takich, ktorzy jada 80km/h po autostradzie?

> dla mnie to jest znacznie ponizej, nie wiem jak dla Ciebie

Autostrada ma co najmniej 2 pasy. Jak ktoś nie potrafi jadąc nawet 10km/h szybciej znaleźć miejsce na wyprzedzenie to soooory.

Napisano

> Autostrada ma co najmniej 2 pasy. Jak ktoś nie potrafi jadąc nawet 10km/h szybciej znaleźć miejsce

> na wyprzedzenie to soooory.

Problem to nie wyprzedzanie a fakt, że inni muszą hamować za wyprzedzającymi.

Napisano

> A po co mi jakiś cytat z Twoich wypowiedzi? Przeczytałeś co ja napisałem? Mechanizm bardzo podobny.

Nie dostrzegam podobieństwa. W mojej opinii nie próbuję wkładać w Twoje usta wypowiedzi które nie miały miejsca.

Napisano

> Autostrada ma co najmniej 2 pasy.

ma, a Ty nie potrafisz, albo nie chcesz czytac ze zrozumieniem, co dalszy dyskusje z Toba czyni bezsensowna

EOT

Napisano

> Zrobiłem dziś mały test . A mianowicie : Na dystansie do pracy 64km po różnych drogach , jechałem z

> idealnie przepisową prędkością - taką jaką wskazywały mi przepisy i znaki drogowe.

> Zastosowałem się do każdego . I ..... :

> Normalny przejazd tego odcinka bez szaleństw zajmuje mi ok. 50min.

Skoro różnica jest 30 minut na tak krótkim odcinku to coś jest nie tak, może opisz jak wygląda droga, bo różnica w prędkościach pomiędzy przepisową, a nieprzepisową musi być bardzo duża.

> Z szaleństwami nawet 35min .

ja bym się nie chwalił

> Przepisowo w 100% - 1h 20min.

> Niby to 30 min .... , tyle spóźniłem się do pracy choć wiadomo , mogłem wyjechać wcześniej.

> Aleee....

> to już 30 x 2 = 1h z 24h wyjęta z życia. Co daje miesięcznie aż 25 h ! czyli ponad jeden dzień w

> miesiącu.

> -Zostałem obtrąbiony przez osobowe i ciężarowe conajmniej 10 razy.

> -Po dotarciu nie miałem ochoty do pracy gdyż byłem zwyczajnie zmęczony.

> -Może to głupie , ale czułem się przybity przez to , że wszyscy gnali do przodu , a ja w ślimaczym

> tempie przesuwałem się do przodu.

> -Cb radio musiałem wyłączyć ,żeby nie słuchać obelg

> -dużo niebezpiecznych sytuacji , kiedy to zdenerwowani kierowcy wyprzedzając mnie niemal spychali z

> drogi , żeby pokazać zdenerwowanie .

> +brak mandatów.

> Po tym co dziś spróbowałem ... nie uwierze , że 99% z was jeździ w 100% przepisowo

Polska jest przyzwyczajona do łamania przepisów, jest dużo rejonów, że co chwila wioska i teren zabudowany - ludzie nie zwalniają, mimo iż powinni. To jest problem infrastruktury, bo jak ktoś dużo jeździ to musi zwalniać, a że nie chce zwalniać, bo się spieszy - to jest taki efekt - powszechnego olewania przepisów drogowych, bo nie da się jeździć przepisowo. Tyle tylko, że drogi są dla wszystkich i wątpię, żeby ciężarowy samochód mógł zahamować z 70 km/h we wiosce przed pieszym, dlatego stawia się 50 i często fotoradar. Można to nazwać biznesem, ale tak naprawdę to jest problem złożony.

Bo jak urzędnik postawi 70 i ktoś zginie, bo prędkość była 70, to go zlinczują. Po prostu punkt widzenia statystycznego polaka zmienia się tak diametralnie w zależności po której stronie stoi barykady - najlepszym przykładem jest mój były sąsiad, który wyzywał na kierowców samochodów wjeżdżających naszą w strefę zamieszkania, a jadąc samochodem trąbił na - jego zdaniem - zbyt wolno idących pieszych przez pasy.

Także to jest problem mentalno - infrastrukturalny. zlosnik.gif

Napisano

> Problem to nie wyprzedzanie a fakt, że inni muszą hamować za wyprzedzającymi.

Nie napisałem "bezpiecznie wyprzedzić" ?

O, sorki, dopiszę więc tu. Wyprzedzić w bezpieczny sposób.

Wydawać by się mogło że każdy normalny kierowca powinien manewry wykonać w bezpieczny sposób, tak z góry zakładając.

Chyba że się nie da bo są tacy co i i 140 za mało i muszą grzać ponad limit...więc znowu wracamy do poszanowania przepisów a co za tym idzie i innych uczestników dróg.

Napisano

> Ale to specyfika Polski. W Niemczech np. jeździłem dokładnie zgodnie z przepisami i nie miałem

> wrażenia bycia zawalidrogą,

A może to kwestia bardziej realnego oznakowania dróg? Bo jakoś mam wrazenie ze wszelkie ograniczenia w Polsce stawiane sa duzo bardzie surowo niz w innych krajach - przez surowo rozumiem bardziej rygorystyczne ograniczenia i na dluzszym odcinku....

> A w USA to norma - większość ludzi jeździ zgodnie z przepisami.

na mid weście to tak srednio... wiekszośc przekracza o ok 10 mil/h.

Napisano

> Nie dostrzegam podobieństwa.

Trudno - możesz spróbować przeczytać jeszcze raz i się zastanowić po jednej dłuższej wycieczce samochodem przez Polskę.

> W mojej opinii nie próbuję wkładać w Twoje usta wypowiedzi które nie

> miały miejsca.

Mógłbyś to jakoś bardziej po polsku napisać? Jeżeli mam powyższe rozumieć jako sugestię, że próbuję w Twoje usta wkładać wypowiedzi których nie jesteś autorem, to mogę to najwyżej nazwać grubym nieporozumieniem - opisałem mechanizm, który działa dokładnie tak samo jak to co opisywałeś.

Napisano
  • Autor

> Skoro różnica jest 30 minut na tak krótkim odcinku to coś jest nie tak, może opisz jak wygląda

Bardzo dużo ograniczeń po 50 , 70km/h .... dwa pasy... prawy to zawali drogi jeżdżące poniżej ograniczeń , lewy jazda min. 110 - 140. Czyli chcąc być przepisowym , często jedziesz za nimi poniżej dozwolonej prędkości.

Nagle wpadasz na dk 78 gdzie obowiązuje paniczny strach przed fotoradarem SM i 18km samochody często jadą 40km/h a zakazy wyprzedzania i ciągłe nie pozwalają ich wyprzedzić.

Stąd ta różnica normalnej jazdy w granicach rozsądku .

> droga, bo różnica w prędkościach pomiędzy przepisową, a nieprzepisową musi być bardzo duża.

Owszem jest wink.gif ... ale jazdy w przedziale 90-110km/h a 70 w terenie zabudowanym pirackiej bym nie nazwał.

> ja bym się nie chwalił

Też się nie chwale tylko stwierdzam.

> Polska jest przyzwyczajona do łamania przepisów, jest dużo rejonów, że co chwila wioska i teren

> zabudowany - ludzie nie zwalniają, mimo iż powinni. To jest problem infrastruktury, bo jak

> ktoś dużo jeździ to musi zwalniać, a że nie chce zwalniać, bo się spieszy - to jest taki efekt

> - powszechnego olewania przepisów drogowych, bo nie da się jeździć przepisowo. Tyle tylko, że

> drogi są dla wszystkich i wątpię, żeby ciężarowy samochód mógł zahamować z 70 km/h we wiosce

> przed pieszym, dlatego stawia się 50 i często fotoradar. Można to nazwać biznesem, ale tak

> naprawdę to jest problem złożony.

Wątpie żeby pieszy miał szanse z TIREM i przy 50km/h wink.gif

> Bo jak urzędnik postawi 70 i ktoś zginie, bo prędkość była 70, to go zlinczują. Po prostu punkt

> widzenia statystycznego polaka zmienia się tak diametralnie w zależności po której stronie

> stoi barykady - najlepszym przykładem jest mój były sąsiad, który wyzywał na kierowców

> samochodów wjeżdżających naszą w strefę zamieszkania, a jadąc samochodem trąbił na - jego

> zdaniem - zbyt wolno idących pieszych przez pasy.

> Także to jest problem mentalno - infrastrukturalny.

I za kółkiem i pieszy i urzędnik .. każdy człowiek i każdy popełnia błędy.

Kiedyś w GB robili badania na niebezpiecznych skrzyżowaniach , z jednego usunęli znaki całkowicie i usunęli fotoradar.... I liczba wypadków zmalała o ponad połowe.

Jak ktoś nie wie jak jechać , zawsze zwolni wink.gif ... A wpatrywanie się w puszke i obserwacja czy nie zrobi foty nie pozwala dostrzegać tego co dzieje się na drodze.

Napisano

> ... A wpatrywanie się w puszke i obserwacja czy nie

> zrobi foty nie pozwala dostrzegać tego co dzieje się na drodze.

czyli MY i ONI yikes.gif

my to ci dobrzy,a oni nawet fotoradary stawiaja po to abysmy sie zabijali na drogach.normalnie mordercy dobrych Polakow.jakos w GB radarow jest wiecej a nikomu nie przeszkadzaju w normalnej jezdzie.

cala ta sytuacja uzmyslawia mi jak powstal proceder z cofaniem licznikow.tez pewnie znalazla sie grupa zlodziei ktora gardlujac ze jest w wiekszosci usprawiedliwiala cofanie licznikow zapotrzebowaniem rynku hehe.gif

Napisano

> na mid weście to tak srednio... wiekszośc przekracza o ok 10 mil/h.

+10 MPH jest w wielu stanach dozwolone.

Napisano
  • Autor

> czyli MY i ONI

> my to ci dobrzy,a oni nawet fotoradary stawiaja po to abysmy sie zabijali na drogach.normalnie

Szkoda ,że nie zrozumiałeś i nie doczytałeś tego co napisałem ....

Napisano

> nowa czy używana?

Staremu zboczeńcowi wszystko jedno zlosnik.gifzlosnik.gifzlosnik.gif

Napisano

> Po co kopać, wystarczy zwolnić do 40. Być może jakiemuś dziecku w tej wiosce uratujesz życie

> któregoś dnia.

Prawda smile.gif

Napisano

> Owszem jest ... ale jazdy w przedziale 90-110km/h a 70 w terenie zabudowanym pirackiej bym nie

> nazwał.

Niestety jazda 110 na 70 już mocno kwalifikuje się pod piracką jazdę. To już ponad 50% więcej nominalnej maksymalnej dozwolonej prędkości. Niestety ludzie przekonują się o tym, gdy trzeba nagle awaryjnie hamować.

> Wątpie żeby pieszy miał szanse z TIREM i przy 50km/h

Chodzi raczej o czas reakcji i drogę hamowania - o ile kierowca ma dobry wzrok, refleks w granicach normy i sprawne hamulce - przy prędkości 50km/h jest szansa na zatrzymanie auta przed wbiegającym na jezdnię dzieckiem.

> I za kółkiem i pieszy i urzędnik .. każdy człowiek i każdy popełnia błędy.

> Kiedyś w GB robili badania na niebezpiecznych skrzyżowaniach , z jednego usunęli znaki całkowicie i

> usunęli fotoradar.... I liczba wypadków zmalała o ponad połowe.

A i u nas zdarzyła się awaria sygnalizacji - nagle w godzinach szczytu okazało się, że rondo całkowicie zakorkowane staje się zupełnie normalnie przejezdne. Tyle tylko, że na całej sytuacji ucierpieli piesi, bo nie mogli bez strachu przejść przez jezdnię.

> Jak ktoś nie wie jak jechać , zawsze zwolni ... A wpatrywanie się w puszke i obserwacja czy nie

> zrobi foty nie pozwala dostrzegać tego co dzieje się na drodze.

Bez przesady - fotoradary na stałe wtapiają się w krajobraz - wiadomo, że jeszcze są tacy, którzy hamują na maksa przed fotoradarami, nawet jeśli prędkość dopuszczalna jest o wiele większa. Niestety jest to ten rodzaj kierowców, którzy nie za bardzo panują nad tym, co się dzieje wokół, a być może nawet już nie pamiętają przepisów. To właśnie dzięki takim jak oni te prędkości są tak ustawione jak są, bo ludzie nie są doskonali. Jak się ma lat 20-40 to jeszcze się człowiekowi wydaje, że jest najlepszy i wszystko może - potem już jednak nie jest tak fajnie.

W pewnym sensie jednak rozumiem Twój punkt widzenia, choć go nie popieram.

Napisano

> Chodzi raczej o czas reakcji i drogę hamowania - o ile kierowca ma dobry wzrok, refleks w granicach

> normy i sprawne hamulce - przy prędkości 50km/h jest szansa na zatrzymanie auta przed

> wbiegającym na jezdnię dzieckiem.

A nawet jak nie wyhamujesz, to siła uderzenia bedzie na tyle niska ze dziecko ma szanse przeżyć.

Napisano

> A co tutaj rozważać - jedni jadą szybciej, inni wolniej i tyle. Nie mi oceniać czemu ktoś jedzie

> 80, a nie 90 km/h.

Zwłaszcza, że powodów wolniejszej jady jazdy może być multum.

- gorsze samopoczucie kierowcy

- warunki drogowe (subiektywna ocena)

- maszyna nie daje rady więcej

- maszyna daje radę ale przepisy maszynie nie pozwalają, bo samochód specjalny może poruszać się z prędkością np. 50km/h

Poza tym jeżeli kolega twierdzi, że 10-12km/h to niewiele i mozna przyspieszyć, to jak to tak niewiele, to można i o tyle zwolnić. Jak to mówią " kij ma dwa końce".

Napisano

> Ale to specyfika Polski. W Niemczech np. jeździłem dokładnie zgodnie z przepisami i nie miałem

> wrażenia bycia zawalidrogą, nikt na mnie nie trąbił, nikt nie wyprzedzał. Podobnie w Austrii.

> A w USA to norma - większość ludzi jeździ zgodnie z przepisami.

Niedawno wróciłem z Krety. tam to jest dopiero "jazda" Na głównym skrzyżowaniu miasteczka, kierowca wypatruje znajomka i po heblach, zeby pogaworzyć. Za nim spokojnie czeka sznurek aut, czasem autobus i to bez jednego trąbnięcia. Po prostu kreteńskie "siga siga" powoli powoli... rotfl.gif

Chciałbym mieć chociaż 30% ich spokoju ducha za kółkiem. spineyes.gif

Napisano

> W tę stronę może i tak. Mi chodziło o to, że argument: "jeździmy szybko bo nie ma szybkich dróg"

> jest głupią demagogią. Pomijając już brak elementarnej logiki w samym brzmieniu tego zdania.

W pewnym stopniu logika w tym jest. Jak będziesz miał wygodną dwujezdniówkę, albo co jakiś czas pas do wyprzedzania, to pojedziesz spokojniej, niż gdy przesz wąska, krętą krajówką i często nerwy puszczają. Wtedy robi się niebezpiecznie, bo wyprzedzasz w miejscach ryzykownych, często za szybko, żeby skończyć manewr, przed kolejnym zakrętem. crazy.gif

Napisano

> Zrobiłem dziś mały test . A mianowicie : Na dystansie do pracy 64km po różnych drogach , jechałem z

> idealnie przepisową prędkością - taką jaką wskazywały mi przepisy i znaki drogowe.

> Zastosowałem się do każdego . I ..... :

> Normalny przejazd tego odcinka bez szaleństw zajmuje mi ok. 50min.

> Z szaleństwami nawet 35min .

> Przepisowo w 100% - 1h 20min.

Nie wierzę, że może być aż taka różnica w czasie przejazdu. No chyba, że szaleństwa to lewy kogut na dach i jazda jak uprzywilejowany. Ale na poważnie to nie wierzę, to nie możliwe.

> Niby to 30 min .... , tyle spóźniłem się do pracy choć wiadomo , mogłem wyjechać wcześniej.

> Aleee....

> to już 30 x 2 = 1h z 24h wyjęta z życia. Co daje miesięcznie aż 25 h ! czyli ponad jeden dzień w

> miesiącu.

Jeździj zatem zawsze jak najszybciej! Wiesz ile czasu zaoszczędzisz? zlosnik.gif

> -Zostałem obtrąbiony przez osobowe i ciężarowe conajmniej 10 razy.

> -Po dotarciu nie miałem ochoty do pracy gdyż byłem zwyczajnie zmęczony.

> -Może to głupie , ale czułem się przybity przez to , że wszyscy gnali do przodu , a ja w ślimaczym

> tempie przesuwałem się do przodu.

> -Cb radio musiałem wyłączyć ,żeby nie słuchać obelg

> -dużo niebezpiecznych sytuacji , kiedy to zdenerwowani kierowcy wyprzedzając mnie niemal spychali z

> drogi , żeby pokazać zdenerwowanie .

> +brak mandatów.

> Po tym co dziś spróbowałem ... nie uwierze , że 99% z was jeździ w 100% przepisowo

- CB radio z samochodu wyrzuciłem już dawno. Bydło, chamstwo, cwaniactwo, debile a gdzieś na końcu pomoc i życzliwość. Wprowadzą znów zezwolenia to powrócę a póki dzicz ma dostęp to "radyjka" są wylęgarnią tego co napisałem powyżej.

- Niebezpieczne sytuacje są. Dopóki sobie nie uświadomisz, że sam je powodujesz. Zwolnij, inni zwolnią i patrząc na całość stanie się bezpieczniej

- Nie jeżdżę przepisowo. Kiedyś jeździłem "+20" ale właśnie zaliczyłem wizytę w Polsce i patrząc na ruch i warunki do jazdy postanowiłem przekraczać o maksymalnie 10 i zapewne tak już zostanie. A też sobie kiedyś nie wyobrażałem jazdy przepisowej, robiłem 10.000km miesięcznie wożąc ludzi autobusem, najchętniej latając 90km/h bez względu na znaki, póki krzyczą, że "czysto". Mandatów się nie płaciło albo dawało w kieszeń i było git. Mało brakowało i prawko by mi zabrali za punkty. No i oczywiście to wszyscy byli winni ale nie ja, bo ja jeździłem szybko ale bezpiecznie.

Ogółem to popełniłeś właśnie żal człowieka, któremu dobrze z tym co jest a jak coś jest źle to ostatnie co by zrobił to zaczęcie zmian od siebie. To takie polskie ok.gif

Napisano

> Przepisy to rodzaj umowy społecznej.

Umowa jest niczym bez dobrej woli i uczciwości. Przepisy są zbyt niedoskonałe, żeby były wskazówką jak żyć, jeździć i pracować. Dowodem na to jest jak szybko się zmieniają.

> Dlatego ich poszanowanie to poszanowanie siebie i innych a nie samych przepisów.

Tak jak się szanuje dobrą pracę, tak się szanuje tylko dobre przepisy. A ich łamanie W RAMACH zdrowego rozsądku, doświadczenia, dobrej woli i szacunku dla drugiego człowieka nie jest ich olewaniem czy okazywaniem braku szacunku innym.

> Jeśli ktoś nie akceptuje przepisów to znaczy, że nie akceptuje społeczeństwa. Sam eliminuje się z

> niego.

Ja się eliminuję ze społeczeństwa, które ma paragraf ponad moralność. Bo cały normalny, wolny, nowoczesny świat powstał DZIĘKI łamaniu przepisów, bandyckich ograniczeń itp. Ale pozostańmy może przy PRD.

Pzdr.

Napisano

> Nie ma prawa. Ma obowiązek jechania 50.

Nie! Ma obowiązek jechać 70 km/h jeśli warunki na to pozwalają i jechać 30 km/h jeśli jazda 50 km/h może spowodować zagrożenie. Nikt nie ma prawa zmusić drugiego kierowcy do zmiany dokonanego wyboru, że będę jechał 50 km/h, ale ma pełne prawo do oceny czy do zaakcentowania swojej obecności. Trąbienie czy środkowe palce oczywiście są bezcelowe i infantylne, ale czy nie mają uzasadnienia? Mają! Chociaż stosowanie ich świadczy o stosującym, a nie o adresacie.

> Przepisy dotyczą utrudniania jazdy innym przepisowo

> jadącym pojazdom.

Mhm. Jak w sądach. Jedna sprawa, dwa sądy, dwa różne wyroki. Interpretujemy po swojemu. To jest właśnie prawo.

> Bzdura. Prawa jazdy są wydawane ludziom spełniającym kryteria jazdy zgodnie z przepisami - tak są

> ustawione wymagania dla kierowców - psychotechniczne i zdrowotne.

PJ jest wydawane ludziom WYSZKOLONYM. Poziom wyszkolenia powinien znacząco przewyższać ramy prawa.

> Ludzie mogący legalnie

> "łamać przepisy" - w szczególności ograniczenia prędkości, to są kierowcy pojazdów

> uprzywilejowanych, którzy muszą mieć tzw. wkładkę do otrzymania której muszą przejść

> zaostrzone badania zdrowotne. psychoteczniczne i psychologiczne.

Papier rządzi. Widać Twoją praktykę.

> Mówisz o dojrzałości 18 latka, a nieco wcześniej 16 latka?

I odpowiedzialności.

> Ależ egoistą na drodze jest delikwent łamiący przepisy i usiłujący wymusić to samo na innych.

A kto wymusza? Dlaczego błagalna prośba o rozsądek jest nazywana wymuszeniem?

> No ale właśnie piszesz, że chciałbyś mieć "na własność" pas do swojego stylu jazdy

Nigdy! Styl jazdy dopasowuję do innych, do drogi, do samochodu, do pogody. Zależy mi na płynności, bezpieczeństwie, spokoju. Nie mam problemu z jazdą 95 km/h za TIRem, nie mam problemu z jazdą 70 km/h i nie mam problemu z przekraczaniem prędkości na znaku o 70 km/h JEŚLI wiem, że nie jest to zagrożenie, szczególnie dla innych, mniej dla mnie. Prędzej zaryzykuję swoje zdrowie niż cudze. Przepisy znam i wiem, że mi służą.

> podczas gdy

> ustawodawca go przeznaczył dla wszystkich jadących zgodnie z przepisami. Jeżeli pojedziesz

> zgodnie z nimi, nagle inni zaczną Ci znacznie mniej przeszkadzać.

Wręcz przeciwnie. W Polsce z luźnym podejściem do przepisów jeździ się dużo lepiej, płynniej i spokojniej niż w Szwajcarii gdzie w przedziale 10 km/h jedzie rzeka aut. Polscy kierowcy zrobili OGROMNY postęp na plus. Nie dotyczy okresów wakacyjno-świątecznych gdzie wylewają się na drogę niedzielni korkostacze.

I tu jest esencja! Weźmy tą samą drogę. Np. nr 1. Częstochowa, żeby było blisko dla każdego. W dzień powszedni bez problemu będę jechał miejscami BEZPIECZENIE 140 km/h. W wakacje wśród masy wypakowanych po dach vanów jadących na morze, nikt mnie nie zmusi do przekraczania 100 km/h. 90 km/h, tempomat klik i jazda. I w jednym i drugim przypadku przepisy są drugorzędne. I takich przykładów mogę mnożyć. Ważne czym jadę, jakie mam opony, co mam w aucie, czy są żniwa czy jest zima czy jest weekend wieczorem. Miliony zagrożeń, wszystko trzeba przekalkulować, przeliczyć prawdopodobieństwo wystąpienia i jechać, żeby dojechać. Musiałbym upaść na głowę, żeby wtedy stosować się do przepisów, a nie do chłopskiego rozumu.

> Mamma mia. Oglądamy różne drogi?

Myślę, że tak. Drogi, kierowcy, samochody bardzo się zmieniają. Ja widzę, że bardzo na plus. Psychicznie chyba jest większy postęp niż technicznie bo wciąż manewry Seicento niektórzy wykonują z zamachem jakby to był transporter opancerzony. Ale ja jestem podbudowany.

Być może nie dotyczy to stolicy, ale taki już urok stolic. Pamiętam jak pierwsi granicę dla Polaków otworzyła Austria. Kierowcy...super spokojni, grzeczni...aż do momentu pojawienia się Wiedeńczyka...ale takie widać prawa najważniejszych miast.

Pozdrawiam.

Napisano
  • Autor

> Niestety jazda 110 na 70 już mocno kwalifikuje się pod piracką jazdę. To już ponad 50% więcej

Przeczytaj jeszcze raz co napisałem .... tam nie pisze ,że na 70tce jade 110 .... Więc mi nic nie wmawiaj wink.gif

> nominalnej maksymalnej dozwolonej prędkości. Niestety ludzie przekonują się o tym, gdy trzeba

> nagle awaryjnie hamować.

jak wyżej.

> Chodzi raczej o czas reakcji i drogę hamowania - o ile kierowca ma dobry wzrok, refleks w granicach

> normy i sprawne hamulce - przy prędkości 50km/h jest szansa na zatrzymanie auta przed

> wbiegającym na jezdnię dzieckiem.

> A i u nas zdarzyła się awaria sygnalizacji - nagle w godzinach szczytu okazało się, że rondo

> całkowicie zakorkowane staje się zupełnie normalnie przejezdne. Tyle tylko, że na całej

> sytuacji ucierpieli piesi, bo nie mogli bez strachu przejść przez jezdnię.

> Bez przesady - fotoradary na stałe wtapiają się w krajobraz - wiadomo, że jeszcze są tacy, którzy

> hamują na maksa przed fotoradarami, nawet jeśli prędkość dopuszczalna jest o wiele większa.

niestety.... to jest nagminne

> Niestety jest to ten rodzaj kierowców, którzy nie za bardzo panują nad tym, co się dzieje

> wokół, a być może nawet już nie pamiętają przepisów. To właśnie dzięki takim jak oni te

> prędkości są tak ustawione jak są, bo ludzie nie są doskonali. Jak się ma lat 20-40 to jeszcze

> się człowiekowi wydaje, że jest najlepszy i wszystko może - potem już jednak nie jest tak

> fajnie.

> W pewnym sensie jednak rozumiem Twój punkt widzenia, choć go nie popieram.

Ja również nie popieram przekraczania prędkości o +40km/h .... Dlatego doczytaj jeszcze raz... ,że te 70km/h to ja jade , ale w terenie 'zabudowanym' .... w którym tak naprawdę tych budynków jest jak na lekarstwo ... a te 90-110km/h to trasa wink.gif

Napisano

Powinieneś zostać dyktatorem, skoro sam wiesz lepiej, które przepisy są dobre a które nie.

Powodzenia!

Napisano
  • Autor

> Nie wierzę, że może być aż taka różnica w czasie przejazdu. No chyba, że szaleństwa to lewy kogut

Nie musisz wierzyć .... nikt ci nie karze wink.gif Podałem realne sprawdzone czasy... Drogę znam na pamięć i codziennie ją pokonuje.

W zależności od natężenia ruchu oczywiście te czasy o pare minut mogą się zmieniać.

> na dach i jazda jak uprzywilejowany. Ale na poważnie to nie wierzę, to nie możliwe.

Jak nie możliwe jak właśnie to sprawdziłem , inaczej bym tego nie pisał ...

W normalnych warunkach jade 50-55 min , nie gnając.... a przepisowa jazda o 25 min mi wydłużyła ten czas... tyle głupich ograniczeń jest po drodze , na które codziennie nie zwracałem uwagi wink.gif. A w ten jeden dzień stosowałem się z dokładnością do 1km/h.... a zakazy wyprzedzania nieraz powodowały ,że jeździłem dużo poniżej dozwolonej. Proste.

> Jeździj zatem zawsze jak najszybciej! Wiesz ile czasu zaoszczędzisz?

Dużo smile.gif ... Ale trzeba pogodzić kilka rzeczy... koszty paliwa, bezpieczeństwo, rozsądek, szacunek dla innych użytkowników dróg... Godząc to wszystko wychodzi ,że musisz jechać troche powyżej tego co nieraz pokazują znaki wink.gif

> - CB radio z samochodu wyrzuciłem już dawno. Bydło, chamstwo, cwaniactwo, debile a gdzieś na końcu

> pomoc i życzliwość. Wprowadzą znów zezwolenia to powrócę a póki dzicz ma dostęp to "radyjka"

niestety się zgodze... Chamstwa na cb coraz więcej.

> są wylęgarnią tego co napisałem powyżej.

> - Niebezpieczne sytuacje są. Dopóki sobie nie uświadomisz, że sam je powodujesz. Zwolnij, inni

> zwolnią i patrząc na całość stanie się bezpieczniej

> - Nie jeżdżę przepisowo. Kiedyś jeździłem "+20" ale właśnie zaliczyłem wizytę w Polsce i patrząc na

> ruch i warunki do jazdy postanowiłem przekraczać o maksymalnie 10 i zapewne tak już zostanie.

Czyli też przekraczasz... a o tym właśnie jest wątek.

Spróbuj kiedyś jeden dzień zastosować się do absolutnie każdego znaku drogowego na odcinku 100km ... I powiedz ,że się nie zmęczyłeś grinser006.gif (mówimy o jakiś większych aglomeracjach).

> A też sobie kiedyś nie wyobrażałem jazdy przepisowej, robiłem 10.000km miesięcznie wożąc ludzi

> autobusem, najchętniej latając 90km/h bez względu na znaki, póki krzyczą, że "czysto".

> Mandatów się nie płaciło albo dawało w kieszeń i było git. Mało brakowało i prawko by mi

> zabrali za punkty. No i oczywiście to wszyscy byli winni ale nie ja, bo ja jeździłem szybko

> ale bezpiecznie.

> Ogółem to popełniłeś właśnie żal człowieka, któremu dobrze z tym co jest a jak coś jest źle to

> ostatnie co by zrobił to zaczęcie zmian od siebie. To takie polskie

Napisano

> Czytam to kilka razy i mam nadzieję, że żartowałeś, bo jeżeli naprawdę uważasz, że na ograniczeniu

> mam jechać 70 czy 80km/h, tylko dla tego, że idiocie z tyłu moja jazda się nie podoba, to ...

Nie żartowałem, ale Ty nie rozumiesz. MOŻESZ jechać 70-80 km/h jeśli nie będziesz tym ryzykował kolizji. MASZ jechać 70-80 km/h jeśli czujesz, że warunki ruchu na to pozwalają i normalni, kulturalni, zwyczajni ludzie jak Ty chcą poruszać się takim tempem w imię płynności i skuteczności jazdy. Twoja jazda może się nie podobać, masz obowiązek autonomicznego wyboru tempa jazdy i brania za to odpowiedzialności, ale masz też OBOWIĄZEK zwracania uwagi na KIEROWCĘ z tyłu (idiota czy Brad Pitt nieważne) i właściwego, kulturalnego odniesienia się do jego chęci wynikającej z zachowania. I to są Twoje podstawowe obowiązki i prawa na drodze. Zasłanianie się przepisami jest równie kulturalne jak pociągnięcie z bara kolesiowi w przejściu bo nigdzie nie jest napisane, że masz mu robić miejsce.

Największym problemem i źródłem nieporozumień w takich polemikach jest to, że "przepisowi" generalizują tak:

Przestrzega przepisów - kulturalny, spokojny, grzeczny, wykształcony, rodzinny, kochający, dobry.

Nie przestrzega przepisów - cham, prostak, wieśniak, debil, idiota, kark, burak, łysol, diler, patologia z rozbitej rodziny.

Ja nie chcę odwracać tego bo uciekniemy od sensu sprawy. Ale warto się zreflektować.

Pozdro.

Napisano

> No to szkoda, że piszesz takie rzeczy, których obronić w żaden sposób nie potrafisz

Potrafię, ale myślę, że taka obrona może być wykorzystana również przez nieodpowiedzialne jednostki. Bo wszystko się sprowadza do zrozumienia, a kilka postów w wątku udowadnia, że nie jest z tym dobrze. Ale winę biorę na siebie.

> ale ma to być

> jasne i wszyscy powinni się do tego stosować.

Powinno być to jasne.

> Bzdurna jest np. Twoja interpretacja istnienia przepisów oraz zasad stosowania się do nich.

Nie ma na świecie tyle papieru, żeby pomieścić przepisy zapewniające bezpieczeństwo i sprawiedliwość w każdym, możliwym wypadku. Jeśli uważasz to za bzdurę, trudno.

> Przepisy są formą umowy społecznej i zgodziłeś się do stosowania się do nich otrzymując

> uprawnienia.

Ja się zgodziłem na 60 km/h w mieście i 110 km/h na autostradzie. I co? Mam powiedzieć, że jadący 50 km/h to głupek, a jadący 111 km/h to przestępca?

> Aha, teram mamy dorabianie ideologii do wybiórczego stosowania się do przepisów, czy też ich

> wybiórczego wykorzystywania.

Ja nie muszę nic dorabiać. Wybiórcze stosowanie się do przepisów jest właściwe i ważne w imię czego je łamiemy. Jeśli przyświeca nam płynność, spokój i skuteczność to OK. Jeśli przyświeca nam adrenalina, nie OK.

Przykład: Ostatni sygnalizator świetlny w mojej drodze do pracy jest na skrzyżowaniu "T" z przejściem dla pieszych. Nie ma zielonej strzałki do skrętu w prawo. Ktoś zapomniał/zaoszczędził. Więc jadę, zatrzymuję się przed przejściem, migacz w prawo i jeśli nikt nie idzie, jadę na czerwonym łamiąc dość podstawowy przepis, prawda? Czy mam wyrzuty? Nie mam. Czy komuś mogę zrobić krzywdę? Nie mogę. Czy zasługuję na mandat? W żadnym wypadku. Dlaczego to robię? Nie, nie, że mi się spieszy. Mam w nosie te 10 sekund stania. Ale wokół są inne auta, też chcą jechać i dojechać. Są ludzie, którzy nie chcą słyszeć, ani wdychać moich spalin na darmo emitowanych. I takich przypadków jest mnóstwo popartych myśleniem, analizą i oceną zagrożeń. I właśnie dlatego szanuję myślenie, a przepisy po prostu znam. A nie uczyłem się ich na kursie PJ, a już od pierwszej klasy szkoły średniej.

> Jak napisałem powyżej - przepisy są pewną formą umowy społecznej i należy się do nich stosować.

Taka z nich umowa, że można jej zapisy zmieniać w trakcie trwania. Super umowa. Przepisy idą zawsze ZA rzeczywistością. Dostosowują się do nas bo to my wiemy jak powinno wyglądać życie na drodze, a nie paragrafy. Przepisy są pozorem bezpieczeństwa i pewności. Są usprawiedliwieniem braku myślenia i błędów...ludzkich...naturalnych.

> Stosowanie się do przepisów pokazuje szacunek do innych, a nie do przepisów. Tak naprawdę nie

> ma mądrej jazdy bez stosowania się do przepisów.

Przepisy są zbyt prymitywne, żeby w ogóle ten wyraz umieszczać w pobliżu mądrości.

Porównam to tak: Mądra jazda to ta nienamacalna część wiary, Bóg, którego każdy ma swojego, życie po życiu itp. Sprawa na tony książek, wieki rozmów, wieczność myślenia. A przepisy to pedofile w kościele katolickim.

> To chyba musisz jeszcze odpocząć, bo nie na temat piszesz.

A co Ty masz taką PiSowską manierę, żeby niewygodnych do paki wsadzać? irked.gif

> Jak na razie to tylko udowodniłeś, że jak nie będzie zamordyzmu, to część osób nigdy się nie

> dostosuje do większości społeczeństwa, która chce mieć spokój i przewidywalną jazdę

Ale spokój i przewidywalność może wynikać tylko z wyszkolenia, szacunku, kultury i dobrej woli kierowców jako grupy. Ty piszesz o spokoju w granicach swoich drzwi, a każdy za szybą to obcy, idiota, bandyta, przestępca, złodziej. Tak się nie da żyć.

Pozdrawiam.

Napisano

> Powinieneś zostać dyktatorem

Po co mam dyktować, skoro mogę (nie wiem czy umiem, ale mogę) zachęcać do dumania? Widzę sytuację, mogę ją przeanalizować, opisać, dyskutować? Po co tu przepisy? Chyba, że przyjmuję "on chce mnie zabić".

> skoro sam wiesz lepiej, które przepisy są dobre a które nie.

Powiem inaczej. Nie da się zrobić przepisów, które będą tylko dobre. Ale może się zdarzyć, że nasze wybory na drodze będą tylko dobre. I mimo błędów nie do uniknięcia, można powiedzieć, że robię słusznie. A jak przytrafi się błąd...z konsekwencjami, przychodzi prawo i mnie rozlicza. Też nie w absolucie sprawiedliwie, ale musi mnie rozliczyć. Wtedy głowa w dół, i ręce w górę aby naprawić szkody.

Napisano

> Wybiórcze stosowanie się do przepisów jest właściwe i ważne w imię czego je łamiemy. Jeśli przyświeca nam płynność, spokój i skuteczność to OK. Jeśli przyświeca nam adrenalina, nie OK.

AMEN!

> Przykład: Ostatni sygnalizator świetlny w mojej drodze do pracy jest na skrzyżowaniu "T" z przejściem dla pieszych. Nie ma zielonej strzałki do skrętu w prawo. Ktoś zapomniał/zaoszczędził. Więc jadę, zatrzymuję się przed przejściem, migacz w prawo i jeśli nikt nie idzie, jadę na czerwonym łamiąc dość podstawowy przepis, prawda? Czy mam wyrzuty? Nie mam. Czy komuś mogę zrobić krzywdę? Nie mogę. Czy zasługuję na mandat? W żadnym wypadku. Dlaczego to robię? Nie, nie, że mi się spieszy. Mam w nosie te 10 sekund stania. Ale wokół są inne auta, też chcą jechać i dojechać. Są ludzie, którzy nie chcą słyszeć, ani wdychać moich spalin na darmo emitowanych. I takich przypadków jest mnóstwo popartych myśleniem, analizą i oceną zagrożeń.

Po stokroć zgadzam się.

Wydaje mi się, że autorowi wątku chodziło o ustawianie znaków (lub ich nie ustawianie) w sytuacjach i miejscach zupełnie nieuzasadnione. Po co w ogóle popadać w jakieś skrajności, jeśli wiadomo, że w ogóle nie o to toczy się dyskusja? Jeśli mówi się o przekraczaniu prędkości dozwolonej to nikt ROZSĄDNY nie ma na myśli jechania 110 km/h w środku miasta gdzie jest 40-50... Ja sama jadę do pracy wzdłuż torów gdzie jeździ tylko pociąg z wunglem, a po drugiej stronie mam hen hen jakieś hale i składowiska i na tejże prostej drodze jest 40... Cóż, jadę tam 60-70 - i co, jestem taka czy owaka, bo nie jadę przepisowo? Nie wydaje mi się. Kiedyś próbowałam jechać tam 40km/h i wyprzedzały mnie ciężarówki, STWARZAJĄC wręcz zagrożenie dla osób jadących z naprzeciwka. Wszystko z umiarem i w granicach rozsądku Panowie.

Napisano

>> No to szkoda, że piszesz takie rzeczy, których obronić w żaden sposób nie potrafisz

> Potrafię, ale myślę, że taka obrona może być wykorzystana również przez nieodpowiedzialne jednostki. Bo wszystko się sprowadza do zrozumienia, a kilka postów w wątku udowadnia, że nie jest z tym dobrze. Ale winę biorę na siebie.

To po dwakroć gorzej niż myślałem. Próbujesz stosować wytrychy do tego co sugerujesz.

>> Bzdurna jest np. Twoja interpretacja istnienia przepisów oraz zasad stosowania się do nich.

> Nie ma na świecie tyle papieru, żeby pomieścić przepisy zapewniające bezpieczeństwo i

> sprawiedliwość w każdym, możliwym wypadku. Jeśli uważasz to za bzdurę, trudno.

Niestety brniesz coraz bardziej, próbując usprawiedliwiać dość wybiórcze stosowanie się do przepisów. Tak, za bzdurę uważam również próby opisywania każdego możliwego przypadku, ponieważ to niemożliwe i szkodliwe zresztą. Przepis (mowa o PoRD) powinien być na tyle uniwersalny, by opisywać wiele przypadków i jednocześnie dość precyzyjnie określać pewne warunki brzegowe. Stąd też są określone zasady pierwszeństwa (choć opisane są również sytuacje, w których możliwe jest odstępstwo) czy np. dopuszczalna prędkość.

> Ja się zgodziłem na 60 km/h w mieście i 110 km/h na autostradzie. I co? Mam powiedzieć, że jadący

> 50 km/h to głupek, a jadący 111 km/h to przestępca?

Nie wiem na co się zgodziłeś, ale ja się zgodziłem na stosowanie się do PoRD i z tego jeszcze nie wynika, że jadący o 1 km/h szybciej to przestępca, a jadący 50km/h to głupek. Logika klasyczna w tej formie się nie sprawdza.

> Ja nie muszę nic dorabiać. Wybiórcze stosowanie się do przepisów jest właściwe i ważne w imię czego

> je łamiemy. Jeśli przyświeca nam płynność, spokój i skuteczność to OK. Jeśli przyświeca nam

> adrenalina, nie OK.

Dość wybiórczo odnosisz się do wybiórczości. Wydaje ci się, że Twoja mocno subiektywna interpretacja tego co Ci przyświeca masz prawo (no i inni też) do stosowania się wybiórczego do przepisów. Z przykrością muszą stwierdzić, że drogi nie są do tego, by taka dowolność panowała. Wybiórczo to się można stosować w przypadkach nagłych (by np. uniknąć niebezpieczeństwa), a nie z założenia. Z założenia to się należy stosować do wszystkich przepisów i spodziewać się tego samego od innych.

> Przykład: Ostatni sygnalizator świetlny w mojej drodze do pracy jest na skrzyżowaniu "T" z

> przejściem dla pieszych. Nie ma zielonej strzałki do skrętu w prawo. Ktoś

> zapomniał/zaoszczędził.

Skąd taki wniosek? Zwróciłeś się do ZDM w tej sprawie?

> Więc jadę, zatrzymuję się przed przejściem, migacz w prawo i jeśli

> nikt nie idzie, jadę na czerwonym łamiąc dość podstawowy przepis, prawda?

Tak i powszechność takich zachowań jest porażająca - ludzie nie stają na stopach, na czerwonym itd., a później mamy świetną argumentację, że przecież to nic złego, bo ja widziałem itd.

> Czy mam wyrzuty? Nie

> mam. Czy komuś mogę zrobić krzywdę? Nie mogę. Czy zasługuję na mandat? W żadnym wypadku.

Na mandat zasługujesz jak się masz, a co do opinii o możliwości robienia komuś krzywdy - ta jest mocna subiektywna. Stąd obowiązek tyczy wszystkich, a nie mniej czy bardziej inteligentnych.

> Dlaczego to robię? Nie, nie, że mi się spieszy. Mam w nosie te 10 sekund stania. Ale wokół są

> inne auta, też chcą jechać i dojechać. Są ludzie, którzy nie chcą słyszeć, ani wdychać moich

> spalin na darmo emitowanych. I takich przypadków jest mnóstwo popartych myśleniem, analizą i

> oceną zagrożeń. I właśnie dlatego szanuję myślenie, a przepisy po prostu znam. A nie uczyłem

> się ich na kursie PJ, a już od pierwszej klasy szkoły średniej.

Hmm, to takie dorabianie ideologii i na tym wiele osób bazuje - tak jak w wiadomości otwierającej dyskusję.

> Taka z nich umowa, że można jej zapisy zmieniać w trakcie trwania. Super umowa. Przepisy idą zawsze

> ZA rzeczywistością.

Tak, umowę można poprawiać, dostosowywać ją do potrzeb większości społeczeństwa, ale to nie jest tak, że mają one sankcjonować widzimisię pewnej grupy kierowców - w tę stroną za 'rzeczywistością' to one nie idą.

> Przepisy są zbyt prymitywne, żeby w ogóle ten wyraz umieszczać w pobliżu mądrości.

Hmmm, to widzę nowość. No, ale jak ktoś lubi wybiórczo stosować logikę to tak pewnie wyjdzie.

> Porównam to tak: Mądra jazda to ta nienamacalna część wiary, Bóg, którego każdy ma swojego, życie

> po życiu itp. Sprawa na tony książek, wieki rozmów, wieczność myślenia. A przepisy to pedofile

> w kościele katolickim.

> A co Ty masz taką PiSowską manierę, żeby niewygodnych do paki wsadzać?

Kolejny raz nie na temat - najpierw zacząłeś o aborcji, powyżej i pedofilach, a teraz politycznie.

> Ale spokój i przewidywalność może wynikać tylko z wyszkolenia, szacunku, kultury i dobrej woli

> kierowców jako grupy.

Ponieważ nie wszyscy są kulturalni, nie posiadają dobrej woli itd. to określono pewne przepisy do których należy się stosować i obowiązują one wszystkich - chamów, inteligentów, łysych, baby, krawaciarzy i kogo tam można sobie wymyślić. Normalni ludzie będą się stosować zez zrozumieniem, przeciętni inaczej z przymusu, trudno.

>> Jak na razie to tylko udowodniłeś, że jak nie będzie zamordyzmu, to część osób nigdy się nie

>> dostosuje do większości społeczeństwa, która chce mieć spokój i przewidywalną jazdę

> Ty piszesz o spokoju w granicach swoich drzwi, a każdy za szybą to obcy,

> idiota, bandyta, przestępca, złodziej. Tak się nie da żyć.

Nie, piszę o spokoju i przewidywalności w ruchu drogowym (szeroko rozumianym) i konsekwencjach zachowań pewnej grupy, która dość dowolnie podchodzi do obowiązków, które tyczą wszystkich.

Napisano

> Nie! Ma obowiązek jechać 70 km/h jeśli warunki na to pozwalają i jechać 30 km/h jeśli jazda 50 km/h

> może spowodować zagrożenie.

Nie ma żadnego obowiązku jechać 70, ma obowiązek jechać nie więcej jak 70

> Nikt nie ma prawa zmusić drugiego kierowcy do zmiany dokonanego

> wyboru, że będę jechał 50 km/h, ale ma pełne prawo do oceny czy do zaakcentowania swojej

> obecności. Trąbienie czy środkowe palce oczywiście są bezcelowe i infantylne, ale czy nie mają

> uzasadnienia? Mają! Chociaż stosowanie ich świadczy o stosującym, a nie o adresacie.

Dziwne i pokrętne, wpierw piszesz że "nikt nie ma prawa zmusić drugiego kierowcy do zmiany dokonanego wyboru", a potem taką próbę uzasadniasz...

> Mhm. Jak w sądach. Jedna sprawa, dwa sądy, dwa różne wyroki. Interpretujemy po swojemu. To jest

> właśnie prawo.

Tyle że w przypadku ruchu drogowego interpretacji dokonuje osoba do tego zupełnie nie uprawniona

> PJ jest wydawane ludziom WYSZKOLONYM. Poziom wyszkolenia powinien znacząco przewyższać ramy prawa.

Obydwa stwierdzenia są błędne. Gdyby były prawdziwe, nie było by o czym tu pisać

> Papier rządzi. Widać Twoją praktykę.

> I odpowiedzialności.

> A kto wymusza? Dlaczego błagalna prośba o rozsądek jest nazywana wymuszeniem?

> Nigdy! Styl jazdy dopasowuję do innych, do drogi, do samochodu, do pogody. Zależy mi na płynności,

> bezpieczeństwie, spokoju. Nie mam problemu z jazdą 95 km/h za TIRem, nie mam problemu z jazdą

> 70 km/h i nie mam problemu z przekraczaniem prędkości na znaku o 70 km/h JEŚLI wiem, że nie

> jest to zagrożenie, szczególnie dla innych, mniej dla mnie. Prędzej zaryzykuję swoje zdrowie

> niż cudze.

Bardzo ciekawe, na podstawie czego oceniasz stopień zagrożenia z twojej strony czyjegoś zdrowia? hmm.gif

> Przepisy znam i wiem, że mi służą.

Tylko traktujesz je wybiórczo, w/g własnego widzimisię.

Drobnostka

> Wręcz przeciwnie. W Polsce z luźnym podejściem do przepisów jeździ się dużo lepiej, płynniej i

> spokojniej niż w Szwajcarii gdzie w przedziale 10 km/h jedzie rzeka aut. Polscy kierowcy

> zrobili OGROMNY postęp na plus. Nie dotyczy okresów wakacyjno-świątecznych gdzie wylewają się

> na drogę niedzielni korkostacze.

Bardzo dziwna teoryjka. Większość niedzielnych korkostaczy zostaje na miejscu. Nie ruszą się poza swoje miejsce zamieszkania. Skąd wiem?

Bo wszyscy ci wspaniali interpreterzy przybywają między innymi do mnie.

A na okresy wakacyjno świąt4czne to mam naprawdę ochotę pożyczyć od kolegi SKOT`a by się czuć bezpiecznie, i przy okazji nauczać że luźno to można sobie traktować swoją panią a nie wszystkich do okoła.

A spotkanie z takim SKOT`em troszkę boli

> I tu jest esencja! Weźmy tą samą drogę. Np. nr 1. Częstochowa, żeby było blisko dla każdego. W

> dzień powszedni bez problemu będę jechał miejscami BEZPIECZENIE 140 km/h. W wakacje wśród masy

> wypakowanych po dach vanów jadących na morze, nikt mnie nie zmusi do przekraczania 100 km/h.

> 90 km/h, tempomat klik i jazda. I w jednym i drugim przypadku przepisy są drugorzędne. I

> takich przykładów mogę mnożyć. Ważne czym jadę, jakie mam opony, co mam w aucie, czy są żniwa

> czy jest zima czy jest weekend wieczorem. Miliony zagrożeń, wszystko trzeba przekalkulować,

> przeliczyć prawdopodobieństwo wystąpienia i jechać, żeby dojechać. Musiałbym upaść na głowę,

> żeby wtedy stosować się do przepisów, a nie do chłopskiego rozumu.

Nie musiał byś. Przepis ma ułatwiać życie ogółowi, nie jednostce. Stąd też kary za łamanie przepisów, bo łamiąc je występujesz przeciwko ogółowi, jako jednostka.

Analogicznie jak złodziej, ni kupi tylko ukradnie, bo tak w jego mniemaniu nalezy, jest łatwiej, jest prościej, jest dla niego idealnie.

Raz okradnie staruszkę, raz bogacza. Bo ma taki sposób na życie. Tylko że łamie prawo, występuje przeciw dobru ogółu.

> Myślę, że tak. Drogi, kierowcy, samochody bardzo się zmieniają. Ja widzę, że bardzo na plus.

> Psychicznie chyba jest większy postęp niż technicznie bo wciąż manewry Seicento niektórzy

> wykonują z zamachem jakby to był transporter opancerzony. Ale ja jestem podbudowany.

> Być może nie dotyczy to stolicy, ale taki już urok stolic. Pamiętam jak pierwsi granicę dla Polaków

> otworzyła Austria. Kierowcy...super spokojni, grzeczni...aż do momentu pojawienia się

> Wiedeńczyka...ale takie widać prawa najważniejszych miast.

> Pozdrawiam.

Mamy ewidentnie za rzadkie sito eliminujące.

Skutkiem tego jest jedna z największych wypadkowości w cywilizowanych krajach. Właśnie ułańskie fantazjowanie na temat przepisów i ich przestrzegania prowadzi do tego.

Ale wszystko jest do czasu.

Napisano

> Niestety brniesz coraz bardziej, próbując usprawiedliwiać dość wybiórcze stosowanie się do

> przepisów.

Nie mam zamiaru się usprawiedliwiać. Wybiórcze stosowanie przepisów w imię bezpiecznej jazdy nie jest gwałtem na sprawiedliwości czy uczciwości. To nie jest coś złego, żeby pisać dlaczego robię źle.

> Przepis (mowa o PoRD) powinien być na tyle

> uniwersalny, by opisywać wiele przypadków i jednocześnie dość precyzyjnie określać pewne

> warunki brzegowe.

Proszę, możesz tworzyć. Bo aktualne przepisy nie są uniwersalne i nie opisują niczego precyzyjnie. Przykład mega precyzji to "szczególna ostrożność". Zapytaj ludzi co to znaczy. Poznasz wtedy uniwersalność i precyzję przepisów ruchu drogowego.

> Nie wiem na co się zgodziłeś, ale ja się zgodziłem na stosowanie się do PoRD i z tego jeszcze nie

> wynika, że jadący o 1 km/h szybciej to przestępca, a jadący 50km/h to głupek. Logika klasyczna

> w tej formie się nie sprawdza.

Jeśli masz supeł to możesz go pooglądać i spróbował rozsupłać. Możesz też użyć nożyczek. Ja nie lubię nożyczek.

> Z przykrością muszą stwierdzić, że drogi nie są do tego, by taka dowolność

> panowała.

Drogi są do jazdy i my mamy jeździć tak, żeby było bezpiecznie, miło, szybko, komfortowo. Trzymanie się przepisów nie daje ani bezpieczeństwa, ani komfortu, ani szybkości. Trzymanie się natomiast NIEPISANYCH ZASAD dobrej współpracy na drodze może to zapewnić. A zasady są niepisane bo nie da się opisać czegoś tak zmiennego jak warunki drogowe. Tylko rozsądek, wyobraźnia, szkolenie, doświadczenie.

> Wybiórczo to się można stosować w przypadkach nagłych (by np. uniknąć

> niebezpieczeństwa), a nie z założenia.

Założenie podstawowe to chcę dojechać i nie przeszkadzać innym.

> Z założenia to się należy stosować do wszystkich

> przepisów i spodziewać się tego samego od innych.

Tylko, że to jest ogłupiające i naiwne.

> Skąd taki wniosek? Zwróciłeś się do ZDM w tej sprawie?

Z logicznej analizy sytuacji. A ZIKIT (odpowiednik ZDM) to nie jest wyznacznik perfekcyjnej inżynierii ruchu tylko grupa młodzieży, która robi odpowiednie papiery do odpowiednich faktów i myśli jak opłacić prąd, gdzie posłać dziecko do szkoły i co kupić na promocji w hipermarkecie. Nikogo nie obchodzi moja głupia strzałka.

> Tak i powszechność takich zachowań jest porażająca - ludzie nie stają na stopach, na czerwonym

> itd.

Jak nie ma takiej potrzeby, nie stają. I dobrze. Jak jest zwykły trójkąt, nie trzeba się zatrzymywać, a czasami trzeba. Trzeba wybrać. Słaba widoczność - stop. Piesi - stop. Dobra widoczność, brak pieszych - nie zatrzymujemy się, ale ANALIZUJEMY i skupiamy się, że jak ktoś postawił STOP to może jest tu coś podstępnego. Gapimy się po 3x w każdą stronę. Nawet się tocząc.

A'propos ludzie i co lubią. Mnie poraża txt policji w TV, że będą patrolować i kontrolować prędkość w miejscu, gdzie kierowcy "lubią przycisnąć". To bandytyzm! Jak lubią to znaczy, że są ku temu warunki. Np. na przeciwko MPO w Krakowie. 3 pasy, zero pieszych, zero budynków, nie da się przelecieć na przeciwległy pas bo za daleko. I tam właśnie będą "suszyć". Nie pod szkołą, nie na Grzegórzeckim, na którym można pieszym po stopach przejechać tylko właśnie tam.

> a później mamy świetną argumentację, że przecież to nic złego, bo ja widziałem itd.

Bo to nie jest nic złego. Zło to jazda z przyzwyczajenia wg przepisów, można się tak w tym zatracić, że w pewnym momencie straci się zimną krew i zdolność myślenia i wtedy tragedia. Luźne, mądre, analityczne, wybiórcze podejście do przepisów nakręca silnik zwany myśleniem i nie ma tu miejsca na błędy rutyny. Jazda wg przepisów usypia, a potem zabija. Brzmi to fatalnie, jasne...ale pamiętamy, że to ma być w głowie kierowców, nie w paragrafach.

> Na mandat zasługujesz jak się masz, a co do opinii o możliwości robienia komuś krzywdy - ta jest

> mocna subiektywna.

Nie, nie jest. Zatrzymuję się, widzę, ruszam jak droga wolna. Jazda wg przepisów czyli np. gdyby zielona strzałka się świeciła może sprawić, że gapiąc się na strzałkę, akurat nie zobaczymy szybkiego rowerzysty. I większe szanse, że załatwisz kogoś na zielonym niż ja na czerwonym.

> Stąd obowiązek tyczy wszystkich, a nie mniej czy bardziej inteligentnych.

Wybacz, ale osoby na drodze, kierowcy, ludzie z prawem jazdy to społeczna elita. W pewnym sensie. Można wymagać więcej. Więcej niż od wyborców. wink.gif Żeby znów był jakiś off.

> Hmm, to takie dorabianie ideologii i na tym wiele osób bazuje - tak jak w wiadomości otwierającej

> dyskusję.

Jeśli uważasz, że dorabiam, a nie po prostu myślę, znaczy, że faktycznie popierasz bezmyślne kucie przepisów i jazda wg nich. No to bardzo mi przykro. Nie! Jestem wściekły!

> Tak, umowę można poprawiać, dostosowywać ją do potrzeb większości społeczeństwa, ale to nie jest

> tak, że mają one sankcjonować widzimisię

To nie jest mi się! To jest działanie dla dobra innych, a nie mojego. A inni to dobro wspólne. I tą drogą moje.

> Kolejny raz nie na temat - najpierw zacząłeś o aborcji, powyżej i pedofilach, a teraz politycznie.

To JEST na temat. I to temat bardzo ważny. Bo przekonanie, że przepis, zakaz, nakaz jest lekarstwem na problem nie jest...niewłaściwe. Nie jest złe czy głupie. Jest poniżające, opluwające, ohydne, nieludzkie i jest działaniem przeciwko...zwykle przeciwko ludziom słabym, wymagającym pomocy, wymagającym trochę podreperowania wiedzy. Bardzo na temat i trzeba sobie to do serca wziąć bo wciąż żyje pokolenie pamiętające takich przepisowych...zakazujących i nakazujących z historii. A prawo o ruchu drogowym to też prawo...więc...jeden wór.

> Ponieważ nie wszyscy są kulturalni, nie posiadają dobrej woli itd. to określono pewne przepisy

Dokładnie!

> do

> których należy się stosować i obowiązują one wszystkich - chamów, inteligentów, łysych, baby,

> krawaciarzy i kogo tam można sobie wymyślić.

A to już nieprawda.

> Normalni ludzie będą się stosować zez

> zrozumieniem, przeciętni inaczej z przymusu, trudno.

Normalni i mądrzy będą stosować się do logiki, warunków i będą zmieniać przepisy, żeby były coraz lepsze...ale nigdy nie będą doskonałe.

> Nie, piszę o spokoju i przewidywalności w ruchu drogowym (szeroko rozumianym) i konsekwencjach

> zachowań pewnej grupy, która dość dowolnie podchodzi do obowiązków, które tyczą wszystkich.

Obowiązki są dużo bardziej skomplikowane niż te wynikające z przepisów. I jeśli tych obowiązków ponad przepisami nie widzimy, wtedy jesteśmy generatorami chaosu.

Pozdrawiam.

Napisano

> Nie ma żadnego obowiązku jechać 70, ma obowiązek jechać nie więcej jak 70

Jeśli jedzie sam. Jeśli sytuacja drogowa sugeruje, że pojazd z tyłu chce i może jechać szybciej, trzeba jechać właśnie 70 km/h lub umożliwić wyprzedzanie. Inne zachowania są klasyczną, aspołeczną złośliwością.

> Dziwne i pokrętne, wpierw piszesz że "nikt nie ma prawa zmusić drugiego kierowcy do zmiany

> dokonanego wyboru", a potem taką próbę uzasadniasz...

Bo ja doskonale rozumiem taką reakcję...chociaż z racji charakteru spokojnego, sam tak nie robię. Jednak wyżej oceniam wybuchowość niż złośliwość.

> Tyle że w przypadku ruchu drogowego interpretacji dokonuje osoba do tego zupełnie nie uprawniona

Kierowca nie jest uprawniony? Wyszkolony, dorosły, po egzaminie?

> Obydwa stwierdzenia są błędne. Gdyby były prawdziwe, nie było by o czym tu pisać

Nie ma ideału...

> Bardzo ciekawe, na podstawie czego oceniasz stopień zagrożenia z twojej strony czyjegoś zdrowia?

Na podstawie bliskości, prędkości, zaskoczenia, na podstawie obserwacji zachowania kierującego itp. Np. dlaczego tak dobrze się jedzie na 2 samochody ze znajomym. Bo wiesz czego się spodziewać.

> Tylko traktujesz je wybiórczo, w/g własnego widzimisię.

Oczywiście...bo chcę, żeby jechało się bezpiecznie, miło, żebym nie przeszkadzał innym, a nawet pomagał. Np. jazda lewym pasem na podwójnej ciągłej, która nagle się zaczęła, ale mam widoczność, żeby nie zaliczyć czołówki. Po co? Na końcówce przerywanej ten z tyłu też może wyprzedzić widząc, że jak się nie chowam na swój pas to znaczy, że jest miejsce, nic nie jedzie z naprzeciwka. To nie jest widzimisię dla mnie, a dla mnie i dla innych KIEROWCÓW, nie idiotów tylko dla fajnych, normalnych ludzi, którzy chcą dojechać do celu.

> Bardzo dziwna teoryjka. Większość niedzielnych korkostaczy zostaje na miejscu.

Tak? A skąd 7 km korka na A1?

> Bo wszyscy ci wspaniali interpreterzy przybywają między innymi do mnie.

Pół miasta idzie do Ciebie? Nic nie kumam.

> Nie musiał byś. Przepis ma ułatwiać życie ogółowi, nie jednostce. Stąd też kary za łamanie

> przepisów, bo łamiąc je występujesz przeciwko ogółowi, jako jednostka.

To wg Ciebie jeden łamie (np. ja), a reszta jest przepisowa? No błagam.

> Analogicznie jak złodziej, ni kupi tylko ukradnie, bo tak w jego mniemaniu nalezy, jest łatwiej,

> jest prościej, jest dla niego idealnie.

> Raz okradnie staruszkę, raz bogacza. Bo ma taki sposób na życie. Tylko że łamie prawo, występuje

> przeciw dobru ogółu.

Jeśli pomyślisz o prawie podatkowym i wszelkich fiskalnych kombinacjach to porównanie do złodziejstwa będzie bardzo trafne. Co jest złodziejstwem, a co nie? Łamanie przepisu czy może jakieś prawo moralne? Hę? Podejmujesz się? Śmiało. To wszystko przepisy.

> Mamy ewidentnie za rzadkie sito eliminujące.

> Skutkiem tego jest jedna z największych wypadkowości w cywilizowanych krajach. Właśnie ułańskie

> fantazjowanie na temat przepisów i ich przestrzegania prowadzi do tego.

Toś pojechał...jak polityk w czasie kampanii. Ja powiem inaczej. To nie łamanie przepisów prowadzi do wypadków, a brak wzajemnego szacunku. I wrogość przepisowych do tych, którzy mają elastyczne zwały mózgowe wink.gif jest tego przyczyną.

pzdr

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.