Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Sprzedaż prawie pełnoletniego auta i roszczenia nabywcy

Featured Replies

Napisano

Sprzedałam auto - 17letnia astra. Według mnie było w dobrym stanie, przechodziło co rok przegląd, na diagnostyce wychodziły jakieś drobnostki i były robione na bierząco. 
Po 29 dniach od sprzedaży nabywca dzwoni do mnie i mówi że auto jest w bardzo złym stanie i jego mechanik znalazł w nim masę usterek - wysłał mi listę - chyba 12 pozycji:
na czele: wycieki oleju na łączeniu skrzyni biegow i silnika, nieszczelnosc węża chłodnicy, rdza zawieszenia - wahaczy itp, pęknięta sprężyna, luz na śwożniu i głośny łancuch rozrządu (chwile po odpaleniu - syn twierdzi że to norma w oplach) I chyba jeszcze kilka drobnniejszych rzeczy.
Kupujący chce pokrycia większości kosztów - wiecej niż polowa zaplaconej mi kwoty za auto.
Na umowie był paragraf że kupujący zapoznał się ze stanem technicznym i nie będzie z tego tytułu miał w przyszłości roszczeń. Jak rozumiem jest to zrzeczenie się rekojmi która jak wyczytałam jest dobrowolna w przypadku sprzedaży przez osobę prywatną.
Odpowiedziałam kupującemu, że auto oglądał przy zakupie  i podpisał umowę w ktorej jest punkt o zapoznaniu się ze stanem auta. On natomiast twierdzi że podpisał umowę, ale wspomniany paragraf jest nieważny bo wprowadziłam go w błąd opisem ogłoszenia w którym napisałam, że auto jest w dobrym stanie i nie potrzebuje inwestycji. 
Oczywiście straszenie sądami itp. Czy mam się czego obawiać? Jak będzie trzeba to pójdę do sądu bo uważam, że sprzedając tak stare auto nie mogę odpowiadać jakbym była dilerem i sprzedawała nówkę albo prawie nówkę. Auto nie miało na karoserii grama rdzy, a od spodu pewnie różne rzeczy się działy, ale jesli diagnosta mi podbijał przeglądy to więcej się nie interesowałam. Jeżdziłam nim niewiele ale na pewno nic nie stukało, zresztą nabywca pojeździł nim sporo na jeździe próbnej i wszystko mu pasowało.

Edytowane przez daria.qu

Napisano
  • Popularny post

Zablokuj nr
Niech idzie do sadu
Jak zadzwoni z innego zglos nekanie


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Napisano
2 godziny temu, daria.qu napisał(a):

Na umowie był paragraf że kupujący zapoznał się ze stanem technicznym i nie będzie z tego tytułu miał w przyszłości roszczeń. Jak rozumiem jest to zrzeczenie się rekojmi która jak wyczytałam jest dobrowolna w przypadku sprzedaży przez osobę prywatną.

 

Nie jest. Inaczej by nie dzwonił.

;]

 

 

2 godziny temu, daria.qu napisał(a):

Odpowiedziałam kupującemu, że auto oglądał przy zakupie  i podpisał umowę w ktorej jest punkt o zapoznaniu się ze stanem auta. On natomiast twierdzi że podpisał umowę, ale wspomniany paragraf jest nieważny bo wprowadziłam go w błąd opisem ogłoszenia w którym napisałam, że auto jest w dobrym stanie i nie potrzebuje inwestycji. 
Oczywiście straszenie sądami itp. Czy mam się czego obawiać? Jak będzie trzeba to pójdę do sądu bo uważam, że sprzedając tak stare auto nie mogę odpowiadać jakbym była dilerem i sprzedawała nówkę albo prawie nówkę. Auto nie miało na karoserii grama rdzy, a od spodu pewnie różne rzeczy się działy, ale jesli diagnosta mi podbijał przeglądy to więcej się nie interesowałam. Jeżdziłam nim niewiele ale na pewno nic nie stukało, zresztą nabywca pojeździł nim sporo na jeździe próbnej i wszystko mu pasowało.

 

Jeśli pójdziesz do sądu to koniecznie tu relacjonuj. Będzie piękny przykład dla potomnych jak brak jednego prostego zdania, które każdy może wygooglać w Internecie potrafi skomplikować życie.

:jem:

 

 

Napisano
  • Autor
8 godzin temu, Ryb napisał(a):

 

Nie jest. Inaczej by nie dzwonił.

;]

 

 

 

Jeśli pójdziesz do sądu to koniecznie tu relacjonuj. Będzie piękny przykład dla potomnych jak brak jednego prostego zdania, które każdy może wygooglać w Internecie potrafi skomplikować życie.

:jem:

 

 

a jakie to zdanie ? i dlaczego to powyższe nie jest odpowiednie.

Umowa to nr 1 z listy googla a dokladny paragraf wyglądał tak: "Kupujący oświadcza, że stan techniczny pojazdu jest mu znany i nie będzie z tego tytułu występował z żadnymi roszczeniami wobec Sprzedającego."

Edytowane przez daria.qu

Napisano
8 minut temu, daria.qu napisał(a):

a jakie to zdanie ? i dlaczego to powyższe nie jest odpowiednie.

Umowa to nr 1 z listy googla a dokladny paragraf wyglądał tak: "Kupujący oświadcza, że stan techniczny pojazdu jest mu znany i nie będzie z tego tytułu występował z żadnymi roszczeniami wobec Sprzedającego."

 

Takie czasy.

Nie wydaje mi się, żeby gośc w sprawie 17 letniego auta chciał chodzić po sądach.

Zwyczajnie (moim skromnym zdaniem) szuka jelenia i liczy że się przestraszysz.

 

Po szybkim googlaniu, chyba zabrakło czegoś takiego

"Sprzedający nie odpowiada względem Kupującemu z przepisów dotyczących rękojmi sprzedanej rzeczy w odniesieniu do wad stwierdzonych w § XYZ"

Napisano
  • Autor

Może nie jestem prawnikiem ale prawo miałam przez jeden semestr na studiach. Nie ma jednego "zatwierdzonego" zdania które wyłącza rekojmie. Paragraf z mojej umowy wydaje się mieć identyczne skutki prawne bo kupujący rezygnuje z tych samym praw i roszczeń które pokrywa rękojmia.

Napisano

Nie wiem czy dobrze, ale ja piszę tak:

 

Strony umowy wyłączają uprawnienia kupującego z tytułu rękojmi.

 

 

 

Napisano

Odkąd reklamowałem auto z tytułu rękojmi, teraz zawsze piszę w umowie, że auto jest uszkodzone oraz wyłączam rękojmię.

 

Edytowane przez Tre-Bor

Napisano
27 minut temu, daria.qu napisał(a):

Może nie jestem prawnikiem ale prawo miałam przez jeden semestr na studiach. Nie ma jednego "zatwierdzonego" zdania które wyłącza rekojmie. Paragraf z mojej umowy wydaje się mieć identyczne skutki prawne bo kupujący rezygnuje z tych samym praw i roszczeń które pokrywa rękojmia.

 

Nie ma, bo nie precyzuje że chodzi o rękojmię. 

Napisano
30 minut temu, daria.qu napisał(a):

Może nie jestem prawnikiem ale prawo miałam przez jeden semestr na studiach. Nie ma jednego "zatwierdzonego" zdania które wyłącza rekojmie. Paragraf z mojej umowy wydaje się mieć identyczne skutki prawne bo kupujący rezygnuje z tych samym praw i roszczeń które pokrywa rękojmia.

 

Ja nie piszę że jestem prawnikiem, tylko co znalazłem w google ;)

Zresztą, jak się wpisze w google "umowa kupna sprzedaży samochodu" to wyskakują jakieś tam strony, ale jak się do tego wyszukiwania doda słowa "rękojmia", to wyskakują nieco inne, już z wyjaśnieniami dlaczego takie zdanie się dopisuje.

Jakiś powód tego jest i być może tym powodem nie są tylko reklamy na tych stronach ;)

 

 

Napisano
5 minut temu, Tre-Bor napisał(a):

Odkąd reklamowałem auto z tytułu rękojmi, teraz zawsze piszę w umowie, że auto jest uszkodzone oraz włączam rękojmię.

 

 

Chyba wyłączasz :phi:

Napisano
1 minutę temu, Tilok napisał(a):

 

Chyba wyłączasz :phi:

Tak słownik źle poprawił

Napisano
Godzinę temu, daria.qu napisał(a):

a jakie to zdanie ? i dlaczego to powyższe nie jest odpowiednie.

Umowa to nr 1 z listy googla a dokladny paragraf wyglądał tak: "Kupujący oświadcza, że stan techniczny pojazdu jest mu znany i nie będzie z tego tytułu występował z żadnymi roszczeniami wobec Sprzedającego."

 

W tym zdaniu nie ma słowa o wyłączeniu rękojmi. W zdaniu wyłączającym rękojmię powinno być napisane, że wyłącza się rękojmię, tak jak przytoczył @kravitz.

:ok:

 

Napisano
53 minuty temu, daria.qu napisał(a):

Może nie jestem prawnikiem ale prawo miałam przez jeden semestr na studiach. Nie ma jednego "zatwierdzonego" zdania które wyłącza rekojmie. Paragraf z mojej umowy wydaje się mieć identyczne skutki prawne bo kupujący rezygnuje z tych samym praw i roszczeń które pokrywa rękojmia.

 

Nie, nie rezygnuje bo rękojmię trzeba wyłączyć oddzielnie. Jeśli nie wierzysz a dojdzie do sprawy sądowej to możesz swoją wersję oczywiście przedstawić sądowi i zobaczyć co on na to.

 

Napisano
Godzinę temu, Ryb napisał(a):

 

Nie, nie rezygnuje bo rękojmię trzeba wyłączyć oddzielnie. Jeśli nie wierzysz a dojdzie do sprawy sądowej to możesz swoją wersję oczywiście przedstawić sądowi i zobaczyć co on na to.

 

Nawet jeśli faktycznie rękojmia nie jest wyłączona to sądy potrafią stwierdzić że ona nie dotyczy usterek eksploatacyjnych w starym samochodzie ujawnionych po jakimś czasie. Przykład: https://autokult.pl/rekojmia-na-uzywane-auto-sedzia-trzeba-uzywac-zdrowego-rozsadku,6809481389742209a

W zasadzie logiczne jest że osoba prywatna nie udzieli na kilkunastoletni samochód de facto rocznej gwarancji.

 

 

Napisano
15 minut temu, PawelW napisał(a):

 

Nawet jeśli faktycznie rękojmia nie jest wyłączona to sądy potrafią stwierdzić że ona nie dotyczy usterek eksploatacyjnych w starym samochodzie ujawnionych po jakimś czasie. Przykład: https://autokult.pl/rekojmia-na-uzywane-auto-sedzia-trzeba-uzywac-zdrowego-rozsadku,6809481389742209a

W zasadzie logiczne jest że osoba prywatna nie udzieli na kilkunastoletni samochód de facto rocznej gwarancji.

 

 

 

Rękojmia – ustawowa odpowiedzialność sprzedawcy za wady fizyczne oraz prawne sprzedanego towaru. Jest to obok gwarancji jedna z dwóch możliwości reklamowania niezgodnego z umową produktu.

 

Ale my mówimy nie o nowym aucie, gdzie ktoś mógł próbować coś zataić, mówimy o aucie używanym, 17 letnim, gdzie rdza to nie wada - to obowiązkowa rzecz. Raz mniejsza, raz większa, to samo wyciek, głośne działanie, luz, czy nieszczelność - tym się właśnie charakteryzuje auto używane, które nie ma być w stanie fabrycznym, ale właśnie w stanie, które wskazuje na używanie. 

 

 

 

Napisano
20 minut temu, PawelW napisał(a):

Nawet jeśli faktycznie rękojmia nie jest wyłączona to sądy potrafią stwierdzić że ona nie dotyczy usterek eksploatacyjnych w starym samochodzie ujawnionych po jakimś czasie. Przykład: https://autokult.pl/rekojmia-na-uzywane-auto-sedzia-trzeba-uzywac-zdrowego-rozsadku,6809481389742209a

 

Owszem, ale problemem jest to, że w przypadku upierdliwego kupującego musisz się bujać w sądzie i liczyć na korzystne dla siebie rozstrzygnięcie. Wpisanie jednej formułki do umowy praktycznie zamyka mu tę drogę*.

 

 

* Oczywiście może próbować udowodnić, że wiedziałeś o wadzie i ją ukryłeś czyniąc tym wyłączenie nieskutecznym ale to jest dużo trudniej udowodnić i raczej nikt przy zdrowych zmysłach bez mocnych dowodów się w to pchać nie będzie.

 

 

20 minut temu, PawelW napisał(a):

W zasadzie logiczne jest że osoba prywatna nie udzieli na kilkunastoletni samochód de facto rocznej gwarancji.

 

Dwuletniej. I to jest źle rozumiane jako "gwarancja" Należy patrzeć na to inaczej. Jeśli np. w sprzedawanym przez Ciebie aucie jest padnięta skrzynia biegów ale na razie nie ma objawów to oczywiście nie musisz o tym wiedzieć ale jeśli padnie przed sprzedażą to będziesz musiał naprawić lub obniżyć cenę. Ale jeśli zdążysz sprzedać przed ujawnieniem objawów to miałeś wielkie szczęście a kupujący wielkiego pecha. Rękojmia ma przed tym zabezpieczyć kupującego - nawet jeśli ta skrzynia padnie po sprzedaży to Tobie przecież padła, nie jemu (o ile oczywiście jej nie zepsuł pałując od bramy - ale ustalenie okoliczności to temat na inną dyskusję). Więc rękojmia obejmuje wady, które były w aucie w momencie sprzedaży nawet jeśli o nich nie wiedziałeś. Nie może być tak, że sprzedażą auta uciekłeś od swoich kosztów. Oczywiście możesz wyłączyć rękojmię ale wtedy kupujący z pewnością będzie chciał żeby miało to odzwierciedlenie w cenie.

 

 

 

Napisano
9 minut temu, Raku napisał(a):

Ale my mówimy nie o nowym aucie, gdzie ktoś mógł próbować coś zataić, mówimy o aucie używanym, 17 letnim, gdzie rdza to nie wada - to obowiązkowa rzecz. Raz mniejsza, raz większa, to samo wyciek, głośne działanie, luz, czy nieszczelność - tym się właśnie charakteryzuje auto używane, które nie ma być w stanie fabrycznym, ale właśnie w stanie, które wskazuje na używanie. 

 

Rdza czy wycieki to rzeczy widoczne na pierwszy rzut oka więc trudno dochodzić w takich przypadkach swoich praw z tytułu rękojmi. Ale jeśli jutro padnie skrzynia i będzie można wykazać, że wada powodująca ten pad była w niej jeszcze przed sprzedażą tylko nikt o niej nie wiedział to jak najbardziej. Po to jest rękojmia żeby chronić kupującego przed zakupem kota w worku.

 

Napisano

Zastanawiam się, czy rękojmia ma w ogóle możliwość zadziałania w tej sprawie. kupujący oświadczył, że zapoznał się ze stanem technicznym samochodu. Wiedział więc, że kupuje samochód z określonymi cechami (np. wycieki oleju, występowanie rdzy). Dlaczego ma więc domagać się z tego tytułu polepszenia stanu samochodu do stanu lepszego niż kupował?

Dodam jeszcze z opisu wynika, że z wymienionymi cechami miał możliwość zapoznać się podczas zakupu i nie były to wady ukryte. Przecież to nie sytuacja, że wszystko działa i wygląda idealnie a p[o miesiącu zaciera się silnik.

Edytowane przez bbromsky

Napisano
 
Rdza czy wycieki to rzeczy widoczne na pierwszy rzut oka więc trudno dochodzić w takich przypadkach swoich praw z tytułu rękojmi. Ale jeśli jutro padnie skrzynia i będzie można wykazać, że wada powodująca ten pad była w niej jeszcze przed sprzedażą tylko nikt o niej nie wiedział to jak najbardziej. Po to jest rękojmia żeby chronić kupującego przed zakupem kota w worku.
 

Tylko niech tera kupujacy udowodni ze byla w momencie sprzedazy i do tego zatajona.
Powodzenia


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Napisano
32 minuty temu, TWENTIS napisał(a):

Tylko niech tera kupujacy udowodni ze byla w momencie sprzedazy i do tego zatajona.
Powodzenia

 

Do rękojmi wystarczy że była w momencie sprzedaży. Co czasem łatwo udowodnić, bo zużycie też może być wadą. Do podważenia wyłączenia rękojmi musi być zatajona i musiał o niej wiedzieć właściciel. A to już niezwykle trudno udowodnić.

 

Napisano
39 minut temu, bbromsky napisał(a):

Zastanawiam się, czy rękojmia ma w ogóle możliwość zadziałania w tej sprawie. kupujący oświadczył, że zapoznał się ze stanem technicznym samochodu. Wiedział więc, że kupuje samochód z określonymi cechami (np. wycieki oleju, występowanie rdzy). Dlaczego ma więc domagać się z tego tytułu polepszenia stanu samochodu do stanu lepszego niż kupował?

Dodam jeszcze z opisu wynika, że z wymienionymi cechami miał możliwość zapoznać się podczas zakupu i nie były to wady ukryte. Przecież to nie sytuacja, że wszystko działa i wygląda idealnie a p[o miesiącu zaciera się silnik.

 

W przypadku rzeczy widocznych przy zakupie to raczej szans nie ma. Ale rzeczy niewidoczne, które występowały przy zakupie to już jak najbardziej.

 

Napisano
4 godziny temu, Ryb napisał(a):

 

W tym zdaniu nie ma słowa o wyłączeniu rękojmi. W zdaniu wyłączającym rękojmię powinno być napisane, że wyłącza się rękojmię, tak jak przytoczył @kravitz.

:ok:

 

Jak to powiedział mój prawnik - w umowie k-s lub fakturze można sobie wyłączać rękojmię do woli i nie ma to żadnej mocy prawnej. On jest w stanie przed sądem udowodnić działanie rękojmi nawet jak jest napisana na papierze. I jest dobry w tym co robi bo już mi ogarniał 2 sprawy około motoryzacyjne.

Napisano
12 minut temu, Tre-Bor napisał(a):

Jak to powiedział mój prawnik - w umowie k-s lub fakturze można sobie wyłączać rękojmię do woli i nie ma to żadnej mocy prawnej. On jest w stanie przed sądem udowodnić działanie rękojmi nawet jak jest napisana na papierze. I jest dobry w tym co robi bo już mi ogarniał 2 sprawy około motoryzacyjne.

 

Jeśli stronami są profesjonaliści to rękojmia nie znajduje zastosowania. Jeśli dwóch Kowalskich to już będzie zależało ile chcą wydać na prawników. Im bardziej wyłączona w umowie tym więcej. Nie każdemu będzie się chciało, zwłaszcza że prawnicy mogą być drożsi niż przedmiot sporu.

 

Napisano

 

2 godziny temu, Ryb napisał(a):

 

W przypadku rzeczy widocznych przy zakupie to raczej szans nie ma. Ale rzeczy niewidoczne, które występowały przy zakupie to już jak najbardziej.

 

Czyli większość wymienionych przez autorkę wątku wad - wycieki, pęknięta sprężyna(o ile wtedy już była pęknięta, bo minął miesiąc od zakupu), rdza i grzechoczacy rozrząd przy odpalaniu ciężko uznać za wady ukryte przed kupującym w momencie zakupu. 

Należy więc grzecznie wskazać kupującemu najbliższą palmę. 

Napisano
22 minuty temu, iwik napisał(a):

 

Czyli większość wymienionych przez autorkę wątku wad - wycieki, pęknięta sprężyna(o ile wtedy już była pęknięta, bo minął miesiąc od zakupu), rdza i grzechoczacy rozrząd przy odpalaniu ciężko uznać za wady ukryte przed kupującym w momencie zakupu. 

Należy więc grzecznie wskazać kupującemu najbliższą palmę. 

 

Palmę należy na wszelki wypadek wskazać i tak żeby go zbytnio nie ośmielać. Ale zgadzam się, wady widoczne przy zakupie raczej się nie będą kwalifikowały, chyba że nastąpi znaczne pogorszenie, np. hałasująca skrzynia się zupełnie rozsypie.

 

Napisano
10 minut temu, Ryb napisał(a):

 

Palmę należy na wszelki wypadek wskazać i tak żeby go zbytnio nie ośmielać. Ale zgadzam się, wady widoczne przy zakupie raczej się nie będą kwalifikowały, chyba że nastąpi znaczne pogorszenie, np. hałasująca skrzynia się zupełnie rozsypie.

 

Skoro już przy tej rękojmi jesteśmy to jak to działa przy używanym samochodzie? Za raczej nieprawdopodobne uważam, żeby sprzedający odpowiadał za każdą awarię samochodu. Przy tak wiekowych autach awarię skrzyni biegów, zużycie amortyzatorów, pęknięcie elementu zawieszenia można raczej uznać za zużycie eksploatacyjne. Nie da się też wykluczyć, że takie awarie mogą się zdarzyć kilka dni po sprzedaży samochodu. Czy naprawdę jest tak, że sprzedający musi zagwarantować kupującemu utrzymanie stanu samochodu z dnia sprzedaży przez cały okres rękojmi?

Napisano
Skoro już przy tej rękojmi jesteśmy to jak to działa przy używanym samochodzie? Za raczej nieprawdopodobne uważam, żeby sprzedający odpowiadał za każdą awarię samochodu. Przy tak wiekowych autach awarię skrzyni biegów, zużycie amortyzatorów, pęknięcie elementu zawieszenia można raczej uznać za zużycie eksploatacyjne. Nie da się też wykluczyć, że takie awarie mogą się zdarzyć kilka dni po sprzedaży samochodu. Czy naprawdę jest tak, że sprzedający musi zagwarantować kupującemu utrzymanie stanu samochodu z dnia sprzedaży przez cały okres rękojmi?
W sumie to chyba od razu lepiej zezłomować, by sobie zaoszczędzić kłopotów. I kupić Teslę, tam nie ma żadnych gadżetów typu skrzynia biegów ani nic.

Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka


Napisano
4 minuty temu, vlad1431 napisał(a):

W sumie to chyba od razu lepiej zezłomować, by sobie zaoszczędzić kłopotów. I kupić Teslę, tam nie ma żadnych gadżetów typu skrzynia biegów ani nic.

 

Można. Ale można też wpisać jedno krótkie zdanie do umowy i mieć problem z bańki.

 

Napisano
18 godzin temu, daria.qu napisał(a):

wycieki oleju na łączeniu skrzyni biegow i silnika, nieszczelnosc węża chłodnicy, rdza zawieszenia - wahaczy itp, pęknięta sprężyna, luz na śwożniu i głośny łancuch rozrządu

dla mnie to nie są WADY przedmiotu sprzedaży, dopóki samochód jeździ, czyli ma "swoje właściwości"

Napisano

w temacie

 

 

Napisano
9 minut temu, bbromsky napisał(a):

Skoro już przy tej rękojmi jesteśmy to jak to działa przy używanym samochodzie? Za raczej nieprawdopodobne uważam, żeby sprzedający odpowiadał za każdą awarię samochodu. Przy tak wiekowych autach awarię skrzyni biegów, zużycie amortyzatorów, pęknięcie elementu zawieszenia można raczej uznać za zużycie eksploatacyjne. Nie da się też wykluczyć, że takie awarie mogą się zdarzyć kilka dni po sprzedaży samochodu. Czy naprawdę jest tak, że sprzedający musi zagwarantować kupującemu utrzymanie stanu samochodu z dnia sprzedaży przez cały okres rękojmi?

 

To nie do końca tak. Przepisy nie rozróżniają czy rzecz jest nowa czy używana. Rękojmia ma chronić kupujacego przed wadami, które były w produkcie w momencie sprzedaży. Więc to nie gwarancja, jeśli się coś zepsuje później to pod rękojmię nie podpada. I znów - jeśli się zepsuje w nowym to można założyć, że wada wyszła już z fabryki. Jeśli się jednak zepsuje w używanym to trzeba oczywiście udowodnić, że wada istniała w momencie sprzedaży. To jest umowne, trudne i tylko w przypadku ewidentnej miny sprawa jest jasna bo im przedmiot starszy tym cieńsza granica między wyeksploatowaniem a wadą (chociaż wyeksploatowanie też w pewnych okolicznościach może być wadą).

 

Oczywiście rozwiązanie problemu jest banalne, wystarczy wpisać w umowę zdanie o jej wyłączeniu i praktycznie zamyka to temat. Owszem, w przypadku świadomego ukrycia wady wyłączenie jest bezskuteczne ale konia z rzędem temu, kto zdoła udowodnić, że wadę ukryto świadomie.

 

 

Napisano
4 minuty temu, jqr napisał(a):

dla mnie to nie są WADY przedmiotu sprzedaży, dopóki samochód jeździ, czyli ma "swoje właściwości"

 

Gdybyś kupił nowe auto i np. klima działała losowo, wyświetlacze pokazywały bzdury a fotel kierowcy skrzypiał to ciekawe czy równie chętnie przyjąłbyś od producenta tłumaczenie, że samochód jeździ, czyli ma swoje właściwości.

:skromny:

 

Napisano
 
Można. Ale można też wpisać jedno krótkie zdanie do umowy i mieć problem z bańki.
 
Zrobiłem sobie screena, żeby przy sprzedaży już naszego mocno podejrzanego Opla wpisać w umowę.[emoji846]

Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka

Napisano
Teraz, vlad1431 napisał(a):

Zrobiłem sobie screena, żeby przy sprzedaży już naszego mocno podejrzanego Opla wpisać w umowę.emoji846.png

Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka
 

 

Można ściągnać umowę z Internetu. Na hasło "umowa z wyłączeniem rękojmi" są setki linków.

:ok:

Napisano
 
Można ściągnać umowę z Internetu. Na hasło "umowa z wyłączeniem rękojmi" są setki linków.
default_ok.gif
Podejrzewam. Nie słyszałem o takim przypadku, ale jak widać skur.ysyństwo zatacza coraz większe kręgi, więc lepiej mieć czarno na białym i jak ktoś chce kupić, to kupuje z ze stanem obowiązującym w dniu spisania umowy i ze świadomością ewentualnych wad. Kupiłem w życiu z 15 aut i nie zdarzyło się żebym miał pretensje do sprzedającego. Chociaż zdarzają się wyjątki. Z 15 lat temu kupiliśmy 10cio letnią Astre II w komisie w Olszynach koło Tarnowa. Auto było z Włoch i poza drobnymi rysami na czarnej perle auto było igła. Ale po wyjeździe z komisu zaświecił sie check, a po dojechaniu do domu klima już nie działała. Na następny dzień wykonałem telefon do właściciela komisu zgłaszając usterki. Powiedział, że jemu zależy na klientach z Krakowa i żebym podał kwotę jaka mnie satysfakcjonuje to mi przeleję. Także jak widać, nie wiem jak teraz, ale wtedy można było takie sprawy załatwić po gentelmeńsku, a my mieliśmy nową chłodnicę od klimy i nowy EGR. Od tego czasu przez kolejne lata auto przechodziło przeglądy bez zastrzeżeń i nie dołożyliśmy ani grosza do tego auta.

Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka


Napisano
7 godzin temu, grogi napisał(a):

 

Nie ma, bo nie precyzuje że chodzi o rękojmię. 

A rękojmia to nie roszczenie?

Napisano
39 minut temu, Ryb napisał(a):

 

To nie do końca tak. Przepisy nie rozróżniają czy rzecz jest nowa czy używana. Rękojmia ma chronić kupujacego przed wadami, które były w produkcie w momencie sprzedaży. Więc to nie gwarancja, jeśli się coś zepsuje później to pod rękojmię nie podpada. I znów - jeśli się zepsuje w nowym to można założyć, że wada wyszła już z fabryki. Jeśli się jednak zepsuje w używanym to trzeba oczywiście udowodnić, że wada istniała w momencie sprzedaży. To jest umowne, trudne i tylko w przypadku ewidentnej miny sprawa jest jasna bo im przedmiot starszy tym cieńsza granica między wyeksploatowaniem a wadą (chociaż wyeksploatowanie też w pewnych okolicznościach może być wadą).

 

Oczywiście rozwiązanie problemu jest banalne, wystarczy wpisać w umowę zdanie o jej wyłączeniu i praktycznie zamyka to temat. Owszem, w przypadku świadomego ukrycia wady wyłączenie jest bezskuteczne ale konia z rzędem temu, kto zdoła udowodnić, że wadę ukryto świadomie.

 

 

Ale to co piszesz, w zasadzie oznacza, że osoba prywatna sprzedająca samochód bez tego zapisu w umowie też jest w 100% bezpieczna jeśli sprzedawała samochód uczciwie, tzn. nie ukryła np. że z samochodem coś się dzieje nietypowego a nie da się tego stwierdzić podczas oględzin przy zakupie. Przecież używany samochód wiąże się ze zużyciem eksploatacyjnym różnych elementów. A zużycie to może dla niektórych części wynosić 99% i nikt nie wykluczy, że następnego dnia po sprzedaży zerwie się pasek rozrządu.

Napisano
47 minut temu, Ryb napisał(a):

Oczywiście rozwiązanie problemu jest banalne, wystarczy wpisać w umowę zdanie o jej wyłączeniu i praktycznie zamyka to temat. Owszem, w przypadku świadomego ukrycia wady wyłączenie jest bezskuteczne ale konia z rzędem temu, kto zdoła udowodnić, że wadę ukryto świadomie.

 

Ile by Ci ten wpis zmienił w tym akurat przypadku? Sam piszesz że w przypadku zatajenia wady rękojmia jest nieważna. Któryś z userów wygrał taką sprawę. Ten od ubezpieczeń. Nigdy nie pamiętam nicka. Możesz mu dać konia z rzędem :) Jakby ktoś przyjechał na drugi dzień to by można dewagować. Ale po 30? W pełnoletnim aucie? Co on powie przed tym sądem? Zakładając że do niego pójdzie.

Napisano
1 minutę temu, bbromsky napisał(a):

Ale to co piszesz, w zasadzie oznacza, że osoba prywatna sprzedająca samochód bez tego zapisu w umowie też jest w 100% bezpieczna jeśli sprzedawała samochód uczciwie, tzn. nie ukryła np. że z samochodem coś się dzieje nietypowego a nie da się tego stwierdzić podczas oględzin przy zakupie. Przecież używany samochód wiąże się ze zużyciem eksploatacyjnym różnych elementów. A zużycie to może dla niektórych części wynosić 99% i nikt nie wykluczy, że następnego dnia po sprzedaży zerwie się pasek rozrządu.

 

Teoretycznie jest bezpieczna, z drugiej strony nie wiadomo co się tamtemu popsuje i czy nie będzie to pole do nadużyć. Lepiej wyłączyć rękojmię i z głowy bo nawet jeśli masz rację to nie ma sensu dawać się ciągać po sądach. 

 

Napisano
5 minut temu, marcindzieg napisał(a):

Ile by Ci ten wpis zmienił w tym akurat przypadku?

 

Nie wiem, bo nie wiem na ile roszczenia kupującego są zasadne. Znamy historię z jednej strony. Na pewno by mocno ograniczył tamtemu wachlarz możliwości. 

 

 

5 minut temu, marcindzieg napisał(a):

Sam piszesz że w przypadku zatajenia wady rękojmia jest nieważna. Któryś z userów wygrał taką sprawę. Ten od ubezpieczeń. Nigdy nie pamiętam nicka. Możesz mu dać konia z rzędem :)

 

 

Akuq. W jego przypadku prawdopodobnie było tak, że tamten rzeczywiście zataił wadę, o której wiedział i dało się to udowodnić. 

Zapis w umowie ma chronić normalnego sprzedającego przed nadużyciami ze strony kupującego, nie zaś chronić sprzedającego-oszusta 

 

 

Edytowane przez Ryb

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał(a):

Nie wiem, bo nie wiem na ile roszczenia kupującego są zasadne. Znamy historię z jednej strony. Na pewno by mocno ograniczył tamtemu wachlarz możliwości. 

Nie zauważył byś pękniętej sprężyny przy jeździe? No chyba że głuchy.

Napisano
3 minuty temu, marcindzieg napisał(a):

Nie zauważył byś pękniętej sprężyny przy jeździe? No chyba że głuchy.

 

Ale ja wyżej pisałem, że większość tych wad była widoczna przy sprzedaży co sprawia, że raczej nie pospadają pod rękojmię. Ona dotyczy wad, których podczas zakupu nie dało się stwierdzić lub nie dało się oszacować ich faktycznego rozmiaru.

Problem z brakiem odpowiedniego zapisu sprawia, że być może okaże się to w sądzie, co kosztuje niepotrzebne nerwy. Lepiej wpisać formułkę i utrudnić takie akcje ale jeśli ktoś woli drogę dookoła to oczywiście może nie wpisywać i liczyć na korzystne dla siebie rozstrzygnięcie. Wolny kraj.

 

Edytowane przez Ryb

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał(a):

 

Ale ja wyżej pisałem, że większość tych wad była widoczna przy sprzedaży co sprawia, że raczej nie pospadają pod rękojmię. Ona dotyczy wad, których podczas zakupu nie dało się stwierdzić lub nie dało się oszacować ich faktycznego rozmiaru.

 

Po 30 dniach nie wiadomo jakiego używania w pełnoletnim samochodzie może się stać absolutnie wszystko. Jak oszacować ich faktyczny rozmiar?

Napisano
Teraz, marcindzieg napisał(a):

Po 30 dniach nie wiadomo jakiego używania w pełnoletnim samochodzie może się stać absolutnie wszystko. Jak oszacować ich faktyczny rozmiar?

 

Proste. Powołujesz biegłego.

 

Napisano
Teraz, Ryb napisał(a):

 

Proste. Powołujesz biegłego.

 

Ale co Ci biegły stwierdzi? Jak udowodni że zrobił to stary właściciel a nie nowy?

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.