Do tego moim zdaniem się to sprowadza.
Do tej pory odbyłem swoim elektrykiem jedną dłuższą podróż. To jest powiedzmy elektryk trochę z poprzedniej epoki, ale i tak nie było problemem to, że się wolno ładuje.
Z każdą ze stron ładowałem się 20 i 21 minut. To nie jest żaden dramat.
Problemem było w jego przypadku brak elastyczności trasy. Mogłem wybrać dwie możliwe trasy, na których na każdej była tylko jedna szybka ładowarka. Na jednej z nich by była jeszcze jedna, gdybym chciał zawracać i nadrobić ze 20km (była po drugiej stronie ekspresówki), ale ta trasa była też o kilkadziesiąt km dłuższa i wiodła po ekspresówce, więc ostatecznie ładowanie by nie było 20 minutowe zapewne, a z ekspresówki bym i tak niewiele skorzystał, bo akurat do tej ładowarki bym dojechał na granicy zimowego zasięgu, więc i jazda by była i tak nie ekspresowa.
Owszem, obecny elektryk, by dojechał na raz. Mój przykład jednak pokazuje, że nawet jadąc elektrykiem z lepszym zasięgiem i tak trzymasz się trasy gdzie ładowarki są, jeśli ta trasa jest dłuższa niż zasięg auta.
Nie ma groźby, że staniesz na trasie, bo jest sporo wolnych ładowarek, nawet jadąc na Mazury. Nie wiem tylko czy chcesz stać 3h na takiej. Usłyszysz wtedy od żony na pewno wszystko co najlepsze